Witam.
Mam problem z moim synkiem. Od wrześnie mój syn poszedł do przedszkola państwowego i od tego czasu nie umiem poradzić sobie z własnym dzieckiem. Syn jest agresywny, bije mnie męża babcie, nie słucha, żadne kary nie pomagają... Zabrałam zabawkę ulubioną on am to gdzieś, poszedł siedzieć do kąta i nadal wszystko po nim "spływa", nie ma oglądania bajek też zero rezultatu, jak coś nie po jego myśli to krzyki spazmy. Uwierzcie wielu rzeczy próbowałam, dla mojego syna nie ma kary, na niczym mu nie zależy,,, nie docenia niczego. Kiedyś mogłam z nim porozmawiać, opowiadał mi co robił w Akademii z dziećmi, w co się bawił, układaliśmy razem puzzle, gotowaliśmy... a teraz nie jestem w stanie z nim porozmawiać, nie słucha wcale, ucieka nie obchodzi go zupełnie nic. Byłam z synem u neurologa, pani wychowawczyni z Akademii nam poleciła lekarkę i psychologa, ale psycholog nie ma metody na naszego syna, ADHD nie ma na pewno tak mówił neurolog. Od 2 miesięcy mam drugiego synka, jest on jedyną osobą której starszy syn ni nie robi, broni go głaszcze po główce rozmawia. Ale przez krzyki starszego Mateusz nie śpi nie raz cały dzień i jest też strasznie nerwowy. Ma ktoś może jakiś pomysł?
Podobne tematy
Ja bym stawiała na zazdrość o młodszego brata. I próba zwrócenia na siebie uwagi przez niegrzeczne zachowanie. No bo jak jest nieznośny to rodzice się nim interesują. Negatywnie, ale zawsze. Akurat te dwa miesiące zbiegły się z czasem rozpoczęcia przedszkola, więc możesz mieć wrażenie że to jest wina przedszkola.
Spróbuj zaangażować syna we wspólna opiekę nad braciszkiem i wszelki inne prace które wykonujesz (pewnie potrzeba tu wieeelkiej cierpliwości, bo taki pomagający trzylatek jest jednak trochę upierdliwy). I jak najczęściej go chwalić, przytulać i zapewniać o swojej miłości. Czasem zostawić młodszego pod czyjąś opieka i wyjść ze starszym na spacer czy gdzieś gdzie lubi. Podkreślając, że takie fajne rzeczy to można robić tylko z takim dużym chłopcem jak on. I tłumaczyć, że młodszy jest malutki i potrzebuje naszej uwagi i pracy a on jest starszym bratem i jesteśmy taaacy dumni, że teraz się chwilkę sam pobawi, żeby mama mogła np. uśpić tego marudnego malucha.
Powodzenia życzę ![]()
A może coś w przedszkolu się wydarzyło? Pytałaś synka? Może nie może dogadać się z jakimś kolegą albo ogólnie powstał jakiś konflikt i mały odreagowuje w domu?
Tak rozmawiałam z nim. Mówi że ały czas siedzi na krzesełku bo jest niegrzeczny, że zbił Olge a ona jego albo Piotruś go popchał... Ja wiem że mój syn ma rozlatane ręce i on nie robi niczego w tajemnicy. Na pasowaniu przedszkolaka kolega go ochlapał wodą i uszczpał w łazience po czym uciekł a mój kochany synuś przyszedł na salę pełną rodziców i go popchał, wytłumaczył czemu no ale... tłumacze żeby mówił pani jak ktoś mu coś zrobi a nie od razu oddawał... tylko on nie umie skupić sie na rozmowie... musze odwracać jego głowkę w moją stronę i poprosić aby patrzył mi w oczy, porozmawia chwile a potem zmiana tematu na inny, dla niego wygodny.
Witam. Mój synek gdy się złości lub czegoś mu się nie da albo dostanie klapsa od nie dawna zaczął mówić ' głupi ' , krzyczy , piszczy. jeśli dam mu klapsa lub czegoś mu nie pozwole mówi głupia mama lub głupi tata i te słowo pojawia się coraz częściej. Dostaje już różne kary i nic nie pomaga. Staram mu się za każdym razem tłumaczyć żeby tak nie mówił bo tak brzydko i poprostu zamienił te " głupi " w "nie dobry lub zły ' oraz że te krzyki i piski też mu nic nie dadzą ale no dosłownie nic nie pomaga , dostaje w tyłek nie raz za to i też nic. być może dramatyzuje ale nie wiem już co robić , boje się że czym będzie starszy tym będzie gorzej. Czy powinnam pójść z nim do psychologa ? Proszę o wasze opinie.
Sama mam trzyletniego synka. Nie chodzi do przedszkola, ale też bywają z nim problemy. Przyznaję, że jest w tym moja wina, bo jestem osobą nerwową i w ostatnim czasie za bardzo chyba skupiłam się na studiach, a synek jest takim samym jak ja nerwusem. Jak sobie z tym radzę? Nie reaguję na jego nerwy. Pokazuję, że krzykami nic nie zdziała. Gdy zaczyna pokazy krzyko-histerii, nie próbuję mu od razu tłumaczyć, że to na nic, bo tym bardziej nie pozwolę mu na to czy tamto, skoro tak się zachowuje. Po prostu czekam, aż mu przejdzie i dopiero wtedy tłumaczę. Zwykle to działa. Gorzej, jeżeli mój młodszy brat zaczyna w takich sytuacjach cokolwiek do niego mówić albo go zaczepiać... Ale powiem Wam, że ogólnie nie jest źle. Chodzę z małym na spacery i to jest okazja, żeby porozmawiać. Zbieramy żołędzie, liście etc i wtedy mogę mu poopowiadać pewne rzeczy. Staram się, żeby miał kontakt ze zwierzętami. Czasem idziemy do jednego gospodarstwa odwiedzić krówki, czasem do innego obejrzeć konie, a w domu mamy dwa koty. Kiedy jest ładny zachód słońca, pokazuję go młodemu. Albo, gdy w okolicy widzę bażanta, zająca lub sarny. Wieczorem oglądamy księżyc, gwiazdy, a kąpiel to dodatkowy czas na zabawę (wanna pełna piany niejednokrotnie pomagała mi okiełznać tego małego złośnika).
Kiedy młody się urodził, to mój brat miał 6 lat. Niby dużo, ale też obawiałam się zazdrości... Więc angażowałam brata w pomoc przy maluchu. Prosiłam o podanie różnych rzeczy np. pieluszki, kocyka, jakiegoś ubranka etc, albo o wyniesienie czegoś. Mogłam to wszystko zrobić sama, ale chciałam, żeby brat widział, że nadal jest tak samo potrzebny i ceniony przez starszą siostrę. A kiedy odstawiłam dziecko od piersi, to brat pomagał mi w przygotowaniu małemu posiłku, czasem pozwalałam bratu małego karmić. Efekt jest taki, że mój brat jest teraz w trzeciej klasie podstawówki a nadal się z moim synkiem chętnie bawi. Nie wiem, co będzie, gdy mały pójdzie do przedszkola, ale tym chętniej staram się mu pokazywać ciekawe i ładne rzeczy wokół niego - żeby umiał je później sam dostrzegać. (doszło do tego, że mały potrafi przez kilkanaście minut siedzieć i obserwować biedronki, a po spacerze opowiadać z wypiekami na twarzy o tym, jak kombajn kosił zborze i że były ptaszki, a mama znalazła "gzibi"
)
Dziewczyny, nie łamcie się. Psycholog tu nie potrzebny. Długi weekend teraz jest - weźcie dzieciaki za miasto na tych kilka dni. Może, gdy się uspokoją z dala od zgiełku i kolegów to wyjdzie co i jak ![]()
Witam. Mój synek gdy się złości lub czegoś mu się nie da albo dostanie klapsa od nie dawna zaczął mówić ' głupi ' , krzyczy , piszczy. jeśli dam mu klapsa lub czegoś mu nie pozwole mówi głupia mama lub głupi tata i te słowo pojawia się coraz częściej. Dostaje już różne kary i nic nie pomaga. Staram mu się za każdym razem tłumaczyć żeby tak nie mówił bo tak brzydko i poprostu zamienił te " głupi " w "nie dobry lub zły ' oraz że te krzyki i piski też mu nic nie dadzą ale no dosłownie nic nie pomaga , dostaje w tyłek nie raz za to i też nic. być może dramatyzuje ale nie wiem już co robić , boje się że czym będzie starszy tym będzie gorzej. Czy powinnam pójść z nim do psychologa ? Proszę o wasze opinie.
Zacznij od rezygnacji z klapsa.Dziecku to jest zupełnie niepotrzebne i strasznie poniżające.Chciałabyś,żeby Cobie mąż za jakieś uchybienie bił?
Czy powinnam pójść z nim do psychologa ? Proszę o wasze opinie.
Powinnaś pójść do psychologa ale ze sobą. Cashmire fajnie opisała relacje z synem. Traktuj syna szacunkiem jak dorosłego, dużo z nim rozmawiaj, w momencie kiedy jest zdenerwowany odpuśc tłumaczenie i kazania, bo jeszcze bardziej go nakręcasz, poczekaj aż się wyzłości, zaproponuj, że jak będzie chciał to przytulisz go mocno i jego złość przejdzie na Ciebie, nie obrażaj się na syna, zamiast kar które i tak nic nie dają, postaraj się powiedzieć synkowi, kiedy już się uspokoi, że jest Ci przykro, że jesteś smutna kiedy on nie ładnie się zachowuje, nigdy nie mów, że jest niegrzeczny ale że jego zachowanie jest niegrzeczne, nie oceniaj syna ale jego zachowanie.
KaMia czy Twój synek wcześniej chodził do przedszkola? Czy poszedł do przedszkola po czy przed urodzeniem dziecka?
Czy jak byłaś w ciąży rozmawiałaś z nim na temat swojego odmiennego stanu ?
Starasz się wygospodarować Ty albo Twój maż przynajmniej godzinkę gdzie ma on Was a wyłączność?
Zaangażowałaś go w jakąś formę aktywności ruchowej ?
jeśli dam mu klapsa lub czegoś mu nie pozwole mówi głupia mama lub głupi tata i te słowo pojawia się coraz częściej
I ma rację, mądre dziecko
Klaps to jest metoda na rozładowanie twojej frustracji i złości. To jest totalna porażka rodzica, a nie żaden sposób na korygowanie zachowania dziecka.
KaMia - ja też stawiam na zazdrość o młodszego brata. To jest uczucie normalne i bardzo powszechne. Pamiętaj, że trzylatek nie jest jeszcze w stanie zwerbalizować swoich uczuć i opowiedzieć ci o nich, on pokazuje ci to co czuje używając dostępnych sobie środków. Spróbuj z nim porozmawiać o zazdrości, opowiedz mu czym jest to uczucie i zaznacz, że rozumiesz dlaczego czuje się tak a nie inaczej. Jednocześnie buduj wokół niego atmosferę pełna poczucia bezpieczeństwa i wzmacniaj jego poczucie własnej wartości. Oczywiście dbaj też o jego więź z braciszkiem. Moja starsza córa, też miała trzy lata, gdy urodziła sie jej siostra, też pokazywała swoją zazdrość w nietypowy dla nas dorosłych sposób, choć nieco inaczej niż twój syn. Rozmowy na temat jej uczuć pomogły jej zrozumieć co czuje i dlaczego. W naszym przypadku to wystarczyło by rozwiązać problem.
Co do dziecięcej histerii - ja proponuję zwyczajnie ignorować takie zachowania. Jeśli dziecko widzi , że coś działa na rodzica, to dla niego jest to skuteczny sposób zwrócenia uwagi. Nie ma co rozmawiać z rozzłoszczonym, wrzeszczącym dzieckiem. Jeśli dziecko zauważy , że rodzić nie reaguje na jego histerię i nie ulega jej , to szybko dojdzie do wniosku, że szkoda tracić energię na takie akcje i przestanie to robić. Dzieci są bardzo mądre ![]()
Mój syn także ma problem tego typu... Złoszcze sie to bede bił i wszystkich pobije mnie nawet ostatnio ugryzł. Ręce mi opadają do samej ziemi jak mam mu wytłumaczyc że to boli
Najprościej jak można - zrób mu to samo....;)
Mój syn także ma problem tego typu... Złoszcze sie to bede bił i wszystkich pobije mnie nawet ostatnio ugryzł. Ręce mi opadają do samej ziemi jak mam mu wytłumaczyc że to boli
Naucz go wyładowywania złości w inny sposób.Powiedz,że się zdenerwowałaś i rozwal paczkę z makaronem,zacznij tłuc poduszkę wałkiem do ciasta.Pokaż synkowi,że tak można rozładować emocje,że jest to fajne ( przynajmniej u mnie zawsze takie sytuacje w końcu doprowadzały do śmiechu i zabawy) i nieszkodliwe.
Ja raczej nie stosowałabym sposobu z gryzieniem.
Już miał pokazywane nie raz jak inaczej wyładowywać emocje ale niestety dla niego jest tak najprościej. Jest mądrym chłopczykiem staram sie tłumaczyć do skutku nie mam czsem sił. Wczoraj byliśmy w gościach i tak bardzo sie zdenerwował na swoja młodszą kuzynke że prawie ją zbił i mowie synku złap duże powietrze i tak pare razy zadziałało jupi. Złość mineła super sie zachował ale pewnie będę stosowała też inne pomoce bo na tym nie koniec.
Już miał pokazywane nie raz jak inaczej wyładowywać emocje ale niestety dla niego jest tak najprościej. Jest mądrym chłopczykiem staram sie tłumaczyć do skutku nie mam czsem sił. Wczoraj byliśmy w gościach i tak bardzo sie zdenerwował na swoja młodszą kuzynke że prawie ją zbił i mowie synku złap duże powietrze i tak pare razy zadziałało jupi. Złość mineła super sie zachował ale pewnie będę stosowała też inne pomoce bo na tym nie koniec.
Spróbuj nauczyć go małego tricku - nie jest to jakaś super-metoda (a właściwie jest, ze względu na uniwersalność i łatwość stosowania
), nie ma cudownych rezultatów, ale u większości osób jest zauważalny natychmiastowy, niewielki skutek. Metoda wygląda następująco:
Należy w momencie odczuwania silnych emocji nazwać uczucia, które właśnie odczuwamy i wypowiedzieć je na głos.
Tyle.
Prawda, ze proste?
Metoda ta wykorzystuje pewną zasadę funkcjonowania naszego mózgu ( nie pamiętam dokładnej nazwy, ale chodzi o tę część, która odpowiada za odczuwanie emocji) - pod wpływem intensywnych emocji (złości, rozżalenia, agresji, strachu ale też ataku śmiechu, ekscytacji) owa część móżgu doznaje silnego pobudzenia. Natomiast świadome określenie i nazwanie emocji, jakich własnie doznajemy sprawia, że aktywność tej części mózgu znacznie i natychmiastowo zostaje osłabiona co sprawia, że wszelkie odczuwane emocje tracą na intensywności.
Wystarczy dziecko nauczyć i wpoić mu nawyk "wykrzykiwania" swoich emocji, by samo potrafiło zapanowywać nad nimi przynajmniej częściowo.
(Metoda ta zresztą działa równie skutecznie u dorosłych - w kryzysowych momentach należy nazwać emocje, które właśnie odczuwamy, by w znacznym stopniu osłabić ich intensywność.
Simple & genius.
A ja uważam, ze dziecko jest po prostu rozpieszczone. Że nigdy nikt do dotkliwie nie ukarała za złe zachowanie. Że zawsze mamusia tłumaczyła mu, że "tak nie wolno kochanie". I że on ma gdzieś jej tłumaczenia i będzie sobie robił tak jak mu się podoba. I żadne tłumaczenie i sposoby rozładowywania agresji nie pomogą skutecznie tak, jak stanowcze pokazanie dziecku, ze to rodzice rządzą, i że to oni ustalają normy i zasady zachowania.
Spróbuj nauczyć go małego tricku - nie jest to jakaś super-metoda (a właściwie jest, ze względu na uniwersalność i łatwość stosowania
), nie ma cudownych rezultatów, ale u większości osób jest zauważalny natychmiastowy, niewielki skutek. Metoda wygląda następująco:
Należy w momencie odczuwania silnych emocji nazwać uczucia, które właśnie odczuwamy i wypowiedzieć je na głos.
Tyle.
Prawda, ze proste?
![]()
Metoda ta wykorzystuje pewną zasadę funkcjonowania naszego mózgu ( nie pamiętam dokładnej nazwy, ale chodzi o tę część, która odpowiada za odczuwanie emocji) - pod wpływem intensywnych emocji (złości, rozżalenia, agresji, strachu ale też ataku śmiechu, ekscytacji) owa część móżgu doznaje silnego pobudzenia. Natomiast świadome określenie i nazwanie emocji, jakich własnie doznajemy sprawia, że aktywność tej części mózgu znacznie i natychmiastowo zostaje osłabiona co sprawia, że wszelkie odczuwane emocje tracą na intensywności.Wystarczy dziecko nauczyć i wpoić mu nawyk "wykrzykiwania" swoich emocji, by samo potrafiło zapanowywać nad nimi przynajmniej częściowo.
(Metoda ta zresztą działa równie skutecznie u dorosłych - w kryzysowych momentach należy nazwać emocje, które właśnie odczuwamy, by w znacznym stopniu osłabić ich intensywność.
Simple & genius.
Spróbowałam tej metody jako wchodząca w okres buntu nastolatka.Nie podziałała,do szału doprowadzało mnie to durne wykrzykiwanie.
Myślę,że u mającego problemy z artykulacją trzyletniego chłopaczka może nie zadziałać...
Zresztą jak on może ŚWIADOMIE nazywać swoje emocje? Przypuszczam,że nie ma jeszcze takiego zasobu słów...
Pamiętam dzieciaki z przedszkola córki.Tylko ona( pewnie dlatego,że jest z początku roku) i jeszcze jedno dziecko mówiły wyraźnie i potrafiły budować zdania.
Reszta mówiła: ciuciu,piciu...
Iceni... bardzo pomocna rada będę szła tym tropem skieruje to jak najlepiej i nie prawda że tak jak napisała bbasia
Mój syn nie wie co to klaps. Zdarzyło sie raz ale to go bawiło a mnie nie! Ja swojego czasu dostawałam od rodziców lanie
I mysle ze napewno była bym innym człowiekiem dziś. I mam żal że nie potrafili mi wytłumaczyć ale z kolei swoich rodziców nie zamieniła bym na nic nigdy. Iceni dam tobie znac gdy sie poprawi i z góry dziekuje..
Można dziecku pomóc pytaniem - wcale nie musi ich wypowiedzieć z nienaganną dykcją - seplenienie w niczym nie przeszkadza. Ważne, żeby się zaczęło uczyć określać to, co czuje.
A swoją droga - uważasz że rozwalanie paczki makaronu wałkiem jest lepsza metodą dla trzylatka? Spodziewasz się, ze rozzłoszczony trzylatek będzie stał z wałkiem w ręku i analizował w co mu wolno przywalić, a w co nie - czy po prostu zacznie tłuc tak, jak go mama nauczyła w co się pierwsze pod rękę nawinie - ? ![]()
Gojko mój syn ma ogromny zasób słów nie raz mówi takie zdania pośmiać sie można i czasem jest tak że on chodzi po domu my z mężem rozmawiamy a on wyłapuje i główkuje także daje popalić ale jest świadomy
Oj nie wałek nie wchodzi w gre a jak sie zdenerwuje gdzieś na mieście? Wałka nie będzie????
Można dziecku pomóc pytaniem - wcale nie musi ich wypowiedzieć z nienaganną dykcją - seplenienie w niczym nie przeszkadza. Ważne, żeby się zaczęło uczyć określać to, co czuje.
A swoją droga - uważasz że rozwalanie paczki makaronu wałkiem jest lepsza metodą dla trzylatka? Spodziewasz się, ze rozzłoszczony trzylatek będzie stał z wałkiem w ręku i analizował w co mu wolno przywalić, a w co nie - czy po prostu zacznie tłuc tak, jak go mama nauczyła w co się pierwsze pod rękę nawinie - ?
Tu nie chodzi o seplenienie-tylko o mały zasób słownictwa.Fakt,że syn Karoliny ma większy nie zmienia faktu,że większość chłopców w wieku lat trzech ma niewielki zasób słów.
Czy ja gdzieś napisałam o rozwalaniu paczki makaronu wałkiem ?
Kwestia jest taka by tłumaczyć dziecku,że złość można wyładować nie krzywdząc innych.
Na moje dziecko działał efekt rozwalania,bałaganienia-czegoś czego normalnie nie pozwalałam robić.
Prubować można wszystkiego to zabronione nie jest u jednych mam działa to a u drugich to wiadomo ze czas pokaże co lepiej
Najwarzniejsze aby własne dziecko naprowadzić na dobrą droge.