Jestem z moim partnerem ponad 6 lat,mamy dwójke dzieci,5 letnia corke i synka 9 tygodni.W naszym zwiazku problem praktycznie jest ciagle ten sam,mój facet pracuje w branży muzycznej,jest dj-em i menadzerem klubu,co za tym idzie jak wiadomo,pracuje w weekendy w nocy.Ale nie to jest problemem tylko to co robi po pracy,nie wraca odrazu do domu tylko zostaje u kumpli na tzw afterparty.Nie musi to sie nawet konczyc upojeniem alkoholowym,wystarczy pare piwek,po całej nocy zmęczenie i budzi sie po południu a nawet czasami późnym wieczorem.Gdy moja córka była mała czesto takie sytuacje sie zdarzały,nie dawał znac gdzie jest,nie odbierał telefonu,czesto musiałam sobie sama radzic.Czesto plakalam czulam zlosc,niemoc.Siedziałyśmy same.Mieszkamy od 4 lat na swoim,nie w tym sesie ze we własnosciowym ale wynajmujemy dom w jego miejscowosci gdzie nawet nie mam tu zadnych znajomych.Gdy moja córka miała 3 lata wróciłam do pracy,jemu wciąż zdażały sie takie akcje ale nie czesto bo co dwa,trzy tygodnie jeździłam z nim.Spedzalismy razem weekendy po imprezie jechalismy do naszej corki,która byla u dziadków,i bylo super,choc troche mogłam sie odchamic,po całym tygodniu pracy i obowiazkow domowych.Układało nam sie,były kłótnie,ja tez nie pozwalam sobie w kasze dmuchac.Pracowałam 2 lata,gdy po dlugim namysle stwierdzilismy ze chcielibysmy powiekszyć rodzine,chcielismy 2 dziecko,bo naprawde mimo tych trudności zyciowych bylo nam dobrze.Ale pod warunkiem ze nie bende wiecej plakala,ze nie bedzie ciagle gdzies chodził,ze bedzie przy nas,ze bedzie sie nami opiekowal,on powiedzia ze sie zmieni,ze chce abysmy byli szczesliwi.I tak sie stalo,zaszlam w ciaze w styczniu,w maju poszlam na zwolnienie,tak jak na kobiete w ciazy przystalo żucilam wszystkie przyjemnosci,zajelam sie domem,córka,w pelni poswiecalam sie rodzinie.I wtedy sie zaczelo.Coraz czesciej nie wracal,prosilam zeby tego nie robil,wiedzial ze zle postepuje,ale nie mógł przestac,pózniej bylo juz tak co weekend,po pracy nie do domu ale do kumpli,a ja nosilam dziecko w brzuchu i bylam klębkiem nerwów,ciagly stres,a przeciez w ciazy to zabronione,zdawal sobie sprawe ze mmie krzywdzi a dziecku szkodzi,ciagle tlumaczylam ale to na nic.mówiłam mu że jeśli nie możne nad tym zapanowac to niech idzie na jakąś terapie albo się rozstaniemy,lecz nawet to nie pomagało,wciąż jesteśmy razem,nasz syn ma 2 miesiące,myślałam że jak będzie na świecie to może coś zmieni ale myliłam się,tak jak było przy pierwszym dziecku tak jest i teraz a nawet powiedziałabym że gorzej,wciąż tłumacze,grożę rozstaniem ale na tym się kończy bo nie potrafie tego zrobić nie wiem może mam zbyt miękkie serce,nie chcę aby to się tak skończyło wie o tym że,może nas stracić,ale nie może sobie powiedzieć''nie,,a ja nie chcę żeby nasze dzieci patrzaly jak się kłócimy,dlaczego nie mogę nie mam odwagi tego zakonczyc,moze dlatego ze wciaz mowi ze sie zmieni,i nie bedzie tak robil.Czasami jestem bezsilna niewiem co mam robic czy ten zwiazek ma ses jesli sie nie dogadujemy,czy wciaz walczyc z nadzieja ze bedzie lepiej,a co z dziecmi,nie chce zeby wychowywaly sie bez ojca,bo kocha maluchy i jest wspaniałym ojcem.Ale nie tak miało byc.Co robić,jak do niego dotrzeć,choć mówi że wie co robi zle.Doradzcie cos...
Podobne tematy
2 2013-12-29 08:13:44 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-12-29 08:14:06)
Jestem z moim partnerem ponad 6 lat,mamy dwójke dzieci,5 letnia corke i synka 9 tygodni.W naszym zwiazku problem praktycznie jest ciagle ten sam,mój facet pracuje w branży muzycznej,jest dj-em i menadzerem klubu,co za tym idzie jak wiadomo,pracuje w weekendy w nocy.Ale nie to jest problemem tylko to co robi po pracy,nie wraca odrazu do domu tylko zostaje u kumpli na tzw afterparty.Nie musi to sie nawet konczyc upojeniem alkoholowym,wystarczy pare piwek,po całej nocy zmęczenie i budzi sie po południu a nawet czasami późnym wieczorem.
...
kocha maluchy i jest wspaniałym ojcem.Ale nie tak miało byc.Co robić,jak do niego dotrzeć,choć mówi że wie co robi zle.Doradzcie cos...
A co TU można doradzić?
Miało BYĆ inaczej? a CZEMU - przecież NIC poza powiększeniem liczby "przychówku" NIE ULEGŁO ZMIANIE?
Musisz próbować się dogadać, bo chyba nie oczekujesz, że w związku z powiększeniem rodziny rzuci to co robi, zmieni zawód i pracę?
Zdaje się, że Twoim problemem jest to, że świeżo po porodzie zostałaś pozostawiona sama sobie ze wszystkimi obowiązkami. Może stać Was na zatrudnienie jakiejś pomocy na dochodne? Albo pomoc rodziny, byś mogła odpocząć od czasu do czasu?
Jak młodsze dziecko się "odchowa" to i wszystko wróci do "poprzedniej normy"...
taki zawód.
zmiana zawodu albo rozpad rodziny.
4 2013-12-29 10:33:03 Ostatnio edytowany przez Naiwna2121 (2013-12-29 10:35:10)
Praca, jak każda inna. Jak by mu zależało to by wracał do żony i dzieci. Nie wiem kochana co Ci doradzić. Napewno mocno go kochaszi z dnia na dzień nie odejdziesz od niego ze względu na dzieciaczki, miłość i szkoda tych lat razem. Ale chyba masz dwie możliwości. Albo nastraszyć go czymś np. że jak to się powtórzy to ma się wyprowadzić albo przez jakiś czas ignoruj go i jego zachowanie może wtedy dojdzie to do niego że przez jego zachowanie ty się zmieniłaś. Pokaż mu że jesteś pewna siebiei to nie ty tracisz go tylko on Was, Ciebie i dzieci. Bo wydaje mi się że ty jak robisz mu awartury o to, to on czuje się pewniejszy. Wie że nie odejdziesz od niego tak czy siak bo za bardzo Ci na nim zależy i boisz sie być sama.
Jeśli grozisz rozstaniem ale tego nie robisz to nie robi to na nim wrażenia. Takiego argumentu można używać tylko jak rzeczywiście chcesz to zrobić. Mam wrażenie że jest z twojej strony dużo zrzędzenia (nie dziwie się, bo każdej trudno byłoby się powstrzymać), na które on się zwyczajnie wyłącza i nawet nie chce mu się wracać do domu bo wie że będziesz marudzić. Inna sprawa, że on zachowuje się jak duże dziecko. Pracę ma jaką ma, ale to nie znaczy że całe weekendy ma balować z kolegami. Sugeruję rozmowę, ale nie zrzędzące 'rozmowy' non stop, tylko jedną konkretną rozmowę. Przygotuj się do niej, wypisz w punktach to czego od niego oczekujesz i na co ewentualnie jesteś w stanie się zgodzić. Idzcie gdzies bez dzieci i porozmawiajcie, albo ponegocjujcie zakres jego 'wolności'. Ze swojej strony postaraj się, żeby on jednak do domu chciał wracać, na początek powiedz stop marudzeniu o powroty. Jak wróci znów późno tylko powiedz że sie martwiłaś, a on nie dotrzymał swojej części umowy, która powinien traktować poważnie, potem wróć do swoich spraw. Wierz mi, takie krótkie podsumowanie i zwrócenie uwagi że nie wywiązuje sie z umowy zdziała więcej niż kilkugodzinne zrzędzenie i nakręcanie się. Powodzenia.
Taki facet sie nie zmieni.ja mialam ten sam problem,tylko kumple i piwka.odeszlam a on z tego co wiem.pije dzien w dzien i do duze ilosci,ale mnie juz to nie obchodzi