paulo71 napisał/a:Anula70 to nie tak jak napisałaś. Po prostu jak czytam wątki, jakie są kobiety smutne, jakie przeżywają swoje perypetie to wychodzi na to ,ze łapią sie pierwszego lepszego, nieważne jaki on jest, jakoś będzie. Brak jakiegoś racjonalnego podejścia, pewnie że nie można wrzucać do jednego wora każdego faceta.
Ja sam mam dylemat co mam zrobić i tak sobie tkwię w nicości. ALe to mój wybór, nie chcę nikogo ranić ani oszukiwać. Wolę być sam, choć są dni, kiedy się ma dosyć.
A pierwszy lepszy, nie ważne jaki ale żeby był. To nie jest rozwiązanie swoich uczuć, potrzeb. Takie osoby przyciągają osoby o nie ciekawej osobowości, często facetów bez skrupułów.
Zgadzam się z Tobą.
Jestem singielką z wyboru, bo jeszcze nie natrafiłam na kogoś w kim bym się po głębszym zapoznaniu zakochała. Podobali mi się różni faceci, ja też im się podobałam, ale nie czułam w głębi serca, że to ktoś z kim chciałabym być. Czasem kusi, bo te samotne wieczory, pustka w sercu, ale mam zasadę, że nigdy nie zwiążę się z kimś po to, żeby nie czuć się samotną. To egoistyczne i odpycha mnie na samą myśl. Po co kogoś ranić, dawać mu złudzenia, udawać przed samym sobą... Już wolę być sama, choć często jest to bolesne.
Myślę, że osoby które wiążą się w taki sposób są niedowartościowane, nie akceptują siebie do końca bądź opinia innych jest dla nich ważniejsza niż swoje zdanie. Zdarza mi się, że niektórzy z rodziny czy znajomych jak im powiem, że nie byłam nigdy w związku patrzą na mnie z jakiś takim... politowaniem, współczuciem. To niezbyt przyjemne, ale mało mnie to obchodzi.
Mam kuzynkę, która związała się z chłopakiem ot tak, żeby było. Bo było jej go szkoda. Rozmawiałam z nią, próbowałam przemówić jej do rozumu, że to później będzie mieć konsekwencje dla obojga, ona przyznała rację ale nic nie zmieniła. Więc stwierdziłam, że się nie będę w to mieszać, tylko niech później do mnie nie przychodzi załamana bo sama wybrała sobie taki los.
Najgorsze to jest to, że ona mu wielokrotnie powtarzała, że go nie kocha. O.O
A on jej mówił: Nie szkodzi. Ja Cię kocham. Albo: Kiedy mnie pokochasz?
Para w związku. Normalnie szczena mi opadła. Także tego faceta też nie rozumiem. Wie, że dziewczyna z nim jest ale do niego zbytnio nic nie czuje a on jest szczęśliwy, że dostaje ochłapy. Chore to dla mnie.
On ją ciągle kontroluje. Jest mega zazdrośnikiem. Widziałam, jak wielokrotnie się wkurzała, rzucała go (chyba dla dramaturgii), kłócili się po czym znów tak samo jak było jest i historia powtarzała się od nowa. Doszłam do wniosku, że jej się to chyba podoba, że ma takiego wiernego psa u boku, którym może manipulować i pieścić swoje ego. On ją adoruje na każdym kroku a jej to widocznie odpowiada.
Np. ona poszła się umyć, później gdzieś razem wyszłyśmy i nie wzięła telefonu, wróciłyśmy po jakichś 2h a ona miała z 15 wiadomości sms typu: gdzie jesteś?, co robisz?, czemu nie odpisujesz?, pewnie jesteś z jakimś chłopakiem, itd. itd. i mnóstwo nie odebranych połączeń a później ich rozmowy godzinne a właściwie to kłótnie. W głowie mi się nie mieszczą takie sytuacje. Nie rozumiem, jak ona pozwala i jak chce jej się tolerować takie kontrolowanie na każdym kroku, chyba bym po godzinie takich smsów wyłączyła telefon albo skończyła związek. Poprawka- ja bym nigdy się z kimś takim nie związała.
Nadal są razem, nawet wyglądają na szczęśliwych, może i z czasem się w nim zakochała, nie wiem bo już dawno z nią nie rozmawiałam bo nasze kontakty się ochłodziły. W każdym razie jak byłyśmy gdzieś razem i spotkałyśmy przystojnego faceta to okazywała mu zainteresowanie a gdy stwierdziłam: przecież masz chłopaka, odparła: no i co z tego, nie widzi. Smutne to. 