netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Refleksje starszej mężatki.

14 odpowiedzi4 209 wyświetleńzałożony przez elzbietka66, 20.12.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Refleksje starszej mężatki.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1

Temat: Refleksje starszej mężatki.

Przed świętami naszło mnie na refleksje ,analiza,co mi umyka a co mnie męczy.Szukam w sobie przyczyny,dlaczego nie potrafię się uodpornić na humory mojego męża,zdaję sobie sprawę,że moje zachowanie nie ma na to wpływu(kilkunastoletnia obserwacja).Przez ostatnie lata  przyzwyczaiłam się ,do takiego życia jakie prowadzimy i powiem ,że byłam z niego zadowolona tzn. nie jest tak że jest to moje marzenie,ale jak wspominam wcześniejsze lata naszego małżeństwa ,bicie wyzywanie ,poniżanie ,to teraźniejsza sytuacja to  ukojenie mojej duszy. Chochlik do niej jednak wszedł i jest jest smutno,że jest tak byle jak.Po kilkunastoletniej walce miedzy nami z typowymi przejawami przemocy fizycznej i psychicznej po tygodniach miodowych ,terapiach ,rozmowach ,mieszkaniu w przytulisku,kuratorach,próbie rozejścia( co nie jest takie proste ze względu na niepełnosprawne dziecko i finanse ) osiągnęliśmy nić porozumienia,że jedno drugiemu schodzi z drogi,i tak sobie żyjemy razem i osobno.Teraz mamy okres ,że pranie wspólne ,posiłki już niekoniecznie chociaż nikt nikomu nic  nie ogranicza,to  widzę ,ze mąż chce mnie ukarać,i nie je moich posiłków,a mi niby to nie przeszkadza,ale drażni i tak do następnego razu. Otwierają mi się oczy,że wszystkie swoje pieniądze przeznaczam na dom ( nie mam  za wiele),mąż niby też kupuje ,ale są to rzeczy ,z których on przeważnie korzysta,powiedziałabym ,ze jest rozrzutny ,ale to subiektywna ocena.Jest już na emeryturze,płaci rachunki .Przez cały dzień  patrzy w telewizor i ma okresy ,ze gada do mnie ,a są że milczy,najciekawsze jest to ,ze on milczy ,ja milczę również,wiem ,ze głupie ,ale jakaś klucha w środku mnie blokuję ,żeby do niego przemówić,choć nieraz jest to coś ważnego. Ileż ja sie na  kombinuję jak mu to powiedzieć,z innymi ludzmi nie mam tego problemu,należę do osób wygadanych :)Dzisiaj akurat nie miałam z kim się spotkać,więc pisze tutaj,zazwyczaj spotkanie ze znajomą ,niekoniecznie rozdrapywanie ran pomaga.choć nie mam zaufanej przyjaciółki,raczej powierzchowne znajomości.

2 Ostatnio edytowany przez diana45 (2013-12-20 19:46:36)

Odp: Refleksje starszej mężatki.

Niewesołą masz sytuację. Osobiście Cię podziwiam że po tym co przeszłaś umiesz w ogóle żyć z mężem pod jednym dachem. Rozumiem że nauczyłaś się po prostu go tolerować,nie nienawidzić,nie wypominać itd. Podziwiam,bo ja bym nie umiała. Też dużo przeszłam,ale na byłego męża nie mogę po prostu patrzeć,choć niestety czasami muszę(podział majątku czwarty rok). I tu rozumiem że rozwód itd.Cię przeraża.Ale pomyśl o tym bo to może mniejsze zło? lub terapia małżeńska.Bo inaczej przed każdymi Swiętami ogarniać Cię będzie melancholia,znam to z autopsji

3

Odp: Refleksje starszej mężatki.

Temat rozwodu już przerobiłam i uważam ,ze jak sobie zmieniać to na lepsze,a nie tylko po to aby nie oglądać męża,który i tak schodzi mi z drogi ma swój pokój w którym przeważnie urzęduję,albo ja mam swój ,w którym też się mogę ukryć.Terapia małżeńska,kiedyś w to wierzyłam ,teraz już nie chce nic ratować ,bo  pamiętam jak otwierając sie na męża zostałam potem zraniona.Wiem dziwna ze mnie baba,jedyne czego oczekuję to aby wyrosła mi skorupa żółwia,i jego ciche dni miesiące po mnie spływały,aby ta cisza i spokój dawały mi ukojenie.W końcu święta nie są tak często i zaraz miną a wraz z nimi moje przygnębienie.

4

Odp: Refleksje starszej mężatki.

Rozumiem. Ale nie uwierzę ,że jest Ci smutno jedynie w Swięta. Czy nie lepiej zacząć życie na nowo zamiast trwać w takim dziwnym związku-nie związku?

5

Odp: Refleksje starszej mężatki.

dymiące pogorzeliska...
wygasło....

6

Odp: Refleksje starszej mężatki.

Odpowiadając osobom,które wypowiedziały się na ten temat. Uważam ,że jest to mój wybór i ponoszę jego konsekwencje.Nasze wybory są świadome lub mniej ale są.Absolutnie nie obwiniam nikogo,za moją sytuacje.Staram się w każdej sytuacji szukać dobrych stron,a że jestem dobrym obserwatorem ,to patrząc na innych widzę ,że mam całkiem fajnie.Znam osoby ,które mi zazdroszczą.Inna sprawa ,że można zazdrościć wszystkiego,albo też tak wykreować swoją postawę,że nie wiele ma wspólnego z rzeczywistością.

7

Odp: Refleksje starszej mężatki.

Kurcze blade...
I "naszła" mnie taka refleksja-jak to sami sobie gotujemy taki los.
I jeszcze,że życie przecieka Ci elżbietka66 przez palce.
A może tuż za rogiem ktoś wartościowy na Ciebie czeka?
Podziwiam/negatyw/.
Pozdrawiam!

8

Odp: Refleksje starszej mężatki.

O ile Twoj watek pt. RELACJE Z DOROSLYMI DZIECMI uwazam za zamkniety, ze swej strony, to pozwol, ze wypowiem sie w tym... Rzeczywiscie, masz trudna relacje z mezem. Przeszlas duzo, od znecania psychicznego do fizycznego, od terapii malzenskiej po probe rozwodu... I mam wrazenie, ze jestes juz zwyczajnie zmeczona cala ta sytuacja. Piszesz, ze i tak nie masz zle i tu sie zgodze, bo zawsze znajadzie sie osoba, ktora ma gorzej od nas, ale nie czujesz potrzeby poprawienia swojego losu? Nie chodzi mi o wielkie rewolucje typu rozwod. Nie, chodzi mi raczej o probe znalezienia szczescia i spelnienia w innych dziedzinach. Poszukanie wlasnego hobby, znalezienie przyjaciolki, ktora zawsze wyslucha i z ktora bedziesz mogla wyskoczyc na kawe. Nie chcesz juz nic dla siebie zrobic? Tylko trwac tak w tym niby-zwiazku dzielac swoj swiat na pokoj meza i Twoj? Najgorsze, co mozesz zrobic to myslec, ze nic Ci sie od zycia nie nalezy, ze tak ma byc i nie mozesz tej sytuacji zmienic. Gdy bedziesz szczesliwsza na codzien to i swieta beda latwiejsze do zniesienia... Powiem Ci jeszcze, ze moja tesciowa byla w podobnej sytuacji (byla, bo tesc umarl w pazdzierniku 2012 roku). Na poczatku tez miala z nim ciezko. Z opowiesci wiem, ze pojawiala sie u nich przemoc fizyczna i psychiczna. Tesc powybijal zeby tesciowej, ciagal za wlosy, gdy byla w ciazy. Wszystkie pieniadze przepijal. Dzieci do konca mialy z nim trudne relacje. Malo z ojcem rozmawialy. Nawet moj maz, ktory nie zaznal od ojca tyle zlego co jego rodzenstwo, bo urodzil sie znacznie pozniej, gdy tesc juz sie nieco uspokoil... Miedzy rodzicami mojego meza zawsze panowala ciezka atmosfera. Pozniej tesc zachorowal, przestal pic, nie mial tyle sil to i znecac sie fizycznie przestal. Ale psychicznie nadal nekal zone. Identycznie, jak Twoj maz- obrazal sie na jedzenia, nie jadl obiadow tesciowej, tylko sam sobie kupowal jedzenie. I nawet nie mial powodu, by to robic. Po prostu nieraz tesciowa "zle" spojrzala badz inna rownie blaha sprawa doprowadzala tescia do zlosci... Malo miedzy soba rozmawiali, a jak juz to tesc wyzywal zone od pizd. Czekal, az mu poda jedzenie pod nos, bo sam nawet nie potrafil chleba sobie ukroic. Mieszkali w jednym pokoju, ale na oddzielnych lozkach... Ja nie mieszkalam dlugo razem z tesciem. Zmarl miesiac po naszym slubie. Nie moge powiedziec o nim zlego slowa. On mnie lubil, ja jego. Nie znalam go od tej "zlej" strony. Jedynie wiedzialam to, co mi opowiedziala tesciowa lub siostra meza, albo sam maz, ale jego duzo kosztowaly takie zwierzenia, bo jest czlowiekeim skrytym. Co zwrocilo moja uwage? To, ze maz powiedzial, ze nie chce takiego dziecinstwa zafundowac wlasnemu dziecku. Ze zrobi wszystko, by nie czulo tego, co on. I faktycznie, ojcem jest bardzo dobrym. Mezem tez. Nie narzekam, bo mnie szanuje i jako partner spelnia wszystkie swoje obowiazki, ale jednak zachowanie ojca pozostawilo jakis slad w moim mezu- niekiedy bije od niego taki emocjonalny chlod... Wiem, ze sie stara, ale czasami jest to silniejsze od niego. I mysle, ze tu zaczyna sie moja ogromna rola- jedyne, co moge zrobic dla meza, to otoczyc go cieplem i dawac mu wsparcie. Ty, Elzbietko, rowniez musisz poszukac takiego wsparcia. Osoby, ktore zaznaly w zyciu przemocy fizycznej czy psychicznej musza miec jakies oparcie w kims. Sami sobie raczej nie pomoga. Bedzie ich to trawic od srodka, jak rak. Bedzie zal do ludzi, do swiata, bedzie rozgoryczenie, poczucie przegrania wlasnego zycia. Wiem, co pisze. Moim mezem jest osoba, ktora nie miala wzorca we wlasnych rodzicach. Takiemu czlowiekowi trudno jest stworzyc szczesliwa rodzine, ale nie jest to niemozliwe...

9

Odp: Refleksje starszej mężatki.
Zuza33 napisał/a:

Kurcze blade...
I "naszła" mnie taka refleksja-jak to sami sobie gotujemy taki los.
I jeszcze,że życie przecieka Ci elżbietka66 przez palce.
A może tuż za rogiem ktoś wartościowy na Ciebie czeka?
Podziwiam/negatyw/.
Pozdrawiam!

Zuzka ,Ja się już nauczyłam,że faceci to nie wszystko,a 1000 wartościowych rzeczy i miejsc,mogę zobaczyć ,bez tego ukochanego.Poza tym jak wspominałam jestem dobrym obserwatorem i nie znam idealnych małżeństw,każde ma jakieś problemy mniejsze lub większe.Potrafię też słuchać innych i szanuję ich wybory,co nie znaczy ,ze ja na ich miejscu postąpiłabym tak samo.Mnie męczą wszelakie kłótnie wyjaśnianie,a słowo kompromis kojarzy mi się z rezygnacji z siebie.Chcę korzystać z życia z jego dobrymi i tymi gorszymi aspektami,i śpiewać za  Anną Gepper Kocham cię życie..... i szkoda mi czasu i sił  na niesnaski,a męża szanuję ,mogłam trafić lepiej ,ale i gorzej ... o tym pamiętam. Staż jak w tytule ma duże znaczenie.

10

Odp: Refleksje starszej mężatki.

"Oczywista oczywistość" że nie facet zapewni nam szczęście.
Jeśli szanujesz męża,to.....czapki z głów!
Wszystkiego dobrego Ci życzę.

11

Odp: Refleksje starszej mężatki.

Przepraszam,ale...
Edyta Geppert wink

12

Odp: Refleksje starszej mężatki.
draceenka napisał/a:

Przepraszam,ale...
Edyta Geppert wink

Właśnie smile moje pomyłka wynika pewnie z tego ,że dawno nie słuchałam w oryginale,tylko śpiewam sobie sama smile

13

Odp: Refleksje starszej mężatki.

A ja uważam że nie można się godzić na "bylejakość". Życie może obfitować w tyle pięknych chwil ile sami sobie stworzymy.

Przymykanie oczu na niektóre sprawy nie rozwiązuje problemu.

Elżbietka napisała że czasem ma ochotę odezwać się do męża, ale coś ją blokuje. To blokowanie to zaległe żale, urazy i inne rzeczy o których trzeba rozmawiać. Jeżeli nie potrafisz z męzem to idź na klachy do koleżanki. Rozwiązaniem też jest napisanie tutaj, bo zawsze znajdzie się ktoś kto wysłucha, doradzi, pomoże.

Ale najfajniej byłoby Ci znaleźć dobrego psychologa i jeżeli zależy Ci na związku to przerobić jeszcze raz terapię...
Powodzenia Elżbietko smile

14

Odp: Refleksje starszej mężatki.

Nadal uważam ,ze facet to nie wszystko  i stwarzam sobie niepowtarzalne chwile. Moim zdaniem miłość damsko-męska troszkę przereklamowana. Udzielam się towarzysko i zauważyłam ,ze rozdrapywanie ran sprawia,że na nowo przeżywamy pewne nie miłe sytuacje.Dla mnie spotkanie z koleżanką ,to dużo śmiechu odprężenie,rozmowy o fajnych rzeczach,skarg i rozpamiętywań jak najmniej ,to mi odpowiada. Naładować akumulatory i zmierzyć się z tu i teraz .Za swoje nie udane decyzje ponoszę konsekwencje.Uważam,że inni robią z moim życiem tylko tyle na co im pozwolę.A ta gula to mi rośnie ,jak muszę się odezwać do męża,bo tego wymaga codzienność.Dziękuję za troskę,właśnie z tego powodu się tu znalazłam ,żeby  z siebie co nieco wylać smile

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Refleksje starszej mężatki.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026