netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

refleksje ze związku z alkoholikiem

55 odpowiedzi33 873 wyświetleniazałożony przez Sarina, 15.08.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » refleksje ze związku z alkoholikiem

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 56 ]

1

Temat: refleksje ze związku z alkoholikiem

Cześć dziewczyny, mam ostatnio ciężką sytuację w mieszkaniu, które dzielę z chłopakiem alkoholikiem. On oczywiście neguje swoje uzależnienie, dlatego właśnie udało mu się mnie zwodzić przez jakiś czas. Bo zawsze jakoś wytłumaczył, czemu znów pije- bo to kłopoty w pracy, bo to kolega chyba jest chory. A ja bardziej ufałam temu co mówi niż własnej intuicji. Często dochodziło do tego, że znajdowałam puste butelki pochowane po szafkach albo odkrywałam, ze uzupełniał te, które stały w lodówce, wodą- żebym nie zauważyła, że ubywa. Potrafił na spotkanie z moją rodzina przyjść kompletnie napierd..., tak że prosto ustać miał problem. Albo nie mieliśmy kasy na jedzenie a on za ostatnie 4zł kupił sok i poszedł pić- bo w lodówce był spirytus...

Ja od początku miałam wątpliwości, ale byłam zbyt naiwna. Dałam się wkręcić w obietnice, że się zmienia każdego dnia, że od jutra już będzie wspaniale itd.
Wiem, że osobie, która nie ma takiego doświadczenia, ciężko zrozumieć, dlaczego w ogóle z nim byłam. Proszę, nie osądzajcie tego pochopnie. Chciałabym przeczytać wypowiedzi dziewczyn po podobnych przejściach. Żadna z moich przyjaciółek nie ma takich doświadczeń, więc nie bardzo ogarniają sytuację.

Obecnie wygląda to tak, że od jakiegoś czasu jest ustalone, że się wyprowadzamy, każde osobno. Termin do końca miesiąca. Ale ja już nie jestem w stanie znieść tego co się dzieje. Nie wiem, w którym miejscu jest to wynik jego uzależnienia, jakieś inne problemy z jego strony. Ciągle robi mi awantury, codziennie. Zwłaszcza jak wróci pijany. A do tego huśtawka nastrojów. Potrafi najpierw nazwać mnie ku.... a za 5min przyjść i próbować mnie przytulić. Ja go odtrącam a wtedy znów słyszę obelgi. I tak w kółko. Wcześniej też był zmienny, ale teraz to się nasiliło.

Do standardowych tekstów należą:
-ty mnie do tego prowokujesz, to przez ciebie piję
-jesteś popierd...a, zacznij się leczyć
-ciężko uwierzyć, że ktoś może być takim debi...jak ty
-wszyscy mi mówili, że się do niczego nie nadajesz, a ja byłem głupi, bo cię broniłem
-ty nie masz żadnych koleżanek, wszyscy wiedzą, że jesteś poje....

Do tego ostatnio codziennie słyszę, że mam wypier.... z mieszkania, że "jestem kur..., dającą du.. na lewo i prawo"

Wszystko oczywiście wymieszane ze słodkimi słówkami, przeprosinami i słowami "kocham cię".
Jestem w szoku, nie poznaję tego człowieka. Mam wrażenie, że teraz przed rozstaniem, chce mi na maxa dowalić. Czy u Was wyglądało to podobnie? Bo chwilami naprawdę się zastanawiam, czy to ze mną jest coś nie tak.

2

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

Jeśli masz możliwość, to wyprowadź się na dniach, nie czekając końca miesiąca. Oczywiście, że ci chce dowalić. Ten chłopak nie umie radzić sobie z problemami, porażką i przede wszystkim ze swoimi emocjami. Z tego co piszesz wywnioskowałam, że już postanowiłaś od niego odejść tak na "amen" i bardzo dobrze. Związek z osobą, która ma takie huśtawki emocjonalne, jest katowaniem samej siebie, a w przyszłości i wspólnych dzieci.
Z tobą jest wszystko w porządku.

3

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

To wszystko wina alkoholizmu. Tak ta choroba działa na człowieka. Pozostaję Ci albo uciec wcześniej, albo zacisnąć zęby, nie zwracać uwagi na tę huśtawkę i przetrwać ten miesiąc.

4 Ostatnio edytowany przez daria1968 (2013-08-16 13:48:24)

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

Kiedyś terapeuta powiedział do mnie:
"jeśli od niego nie odejdziesz on pójdzie na dno a ty razem z nim".
Z tego co czytam wnioskuję źe jesteś niezaleźną młodą kobietą ,która radzi sobie w źyciu.Nie czekaj do koźca miesiąca ,zrób to i się wyprpwadz.
Musisz byc konsekwentna i stawiać warunki.
Źycie z osoba uzaleźnioną to koszmar .Nie pije przez ciebie ,pije bo juź musi pić ....
i będzie gorzej.

5

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

Jestem w podobnej sytuacji . Z tym ze mój partner nie obraża mnie aż tak ale to cchyba kwestia czasu . Widzisz obie mamy świadomość że takie związki są bez sensu a jednak ciężko odejść . My daliśmy sobie czas do końca miesiąca również jeśli nie bedzie poprawy ja odchodzę jeśli będę musiała ito odejde napewno choć wiem że będZie ciężko.  Nie mogę ci nic poradzić ale rozumiem cię doskonale i będę trzymać kciuki za to abys była wystarczająco silna .

6

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

Dziękuję Wam dziewczyny za odpowiedzi i wsparcie. Niestety nie mam możliwość wynieść się wcześniej. Raz, że mieszkanie na którym mi zależy jest wolne od września. Dwa, że praktycznie jestem uzależniona finansowo w tej chwili. Wszystkie oszczędności poszły na czynsz i jedzenie w miesiącach, kiedy on nie pracował ( swoją drogą wiecie czemu wtedy pił? "bo miał depresję wynikająca z braku pracy"). Widzę teraz, że moja zachowanie było głupie i naiwne, ale on zawsze stawiał mnie w podbramkowych sytuacjach- np powiedział właścicielowi mieszkania, że ja mu zapłacę do końca tygodnia a sam się przed nim chował.
Dochodziło do tego, że ja musiałam pożyczać od znajomych. Trwało to "tylko" 2 miesiące, ale do tej pory nie mogę się odbić. Dlatego muszę te 2 tyg aż dostanę pieniądze wytrwać, zacisnąć zęby, jak to agnik określiła.

Wczoraj było w miarę ok, bo pił w domu. Wtedy przychodzi coś pogadać ale mnie nie prowokuje, nie atakuje. A teraz siedzę zestresowana, bo znów poszedł do kumpla. A jego znajomi mnie w większości nienawidzą, bo "ograniczam go i przez mnie się zmienił (czyt. mniej pije)". Więc z każdego takiego spotkania wraca z dodatkową porcją agresji skierowaną w moją stronę.

Mam w ogóle wrażenie, że alkoholicy to ludzie słabi w tym sensie, że nikomu nie potrafią odmówić. Co ktoś zaprasza do wypicia, proponuje spotkanie to się zgodzą, nawet jeśli nie chcą (a zazwyczaj  chcą) albo mieli inne plany. Jeden z moich byłych też miał ten problem, ale w mniejszym stopniu. I nigdy mnie nie obraził, nie wszczął awantury.


sasza21-  cholera, ja też to przerabiałam wiele razy. Wy mieszkacie razem? Bo jeśli tak, pilnuj, żebyś nie straciła nas sytuacją kontroli-tak jak ja. U nas "deadlinów na zmiany" było z 5. Mówiłam, że jeśli nie podejmie leczenia, to odchodzę. Najpierw powstrzymywały mnie uczucia do niego, później już się tak wkopałam, że nie miałam możliwości odejść. A on to wykorzystywał. Ja sobie zapamiętam, że zawsze trzeba mieć tak zwaną drogę ucieczki.
Mój mnie zaczął obrażać niedawno właśnie. Jakoś 3 miesiące temu, jak zaczął zarabiać mnóstwo kasy a ja zostałam z długami.

daria1968- opcja pójścia na dno jest bardzo prawdopodobna w każdym związku z alkoholikiem. Jak w piosence "Kryzysowa narzeczona" smile, to chyba o tym właśnie. No widzisz, nie bardzo sobie radzę, skoro dopuściłam do czegoś takiego.

Szpileczka- tak, odchodzę i to jest pewne. Szczerze mam nadzieję, że nie znajdzie nigdy kobiet, z którą mógłby mieć dzieci. Bo wyrośnie kolejne pokolenie skrzywionych psychicznie, a to już trzecie (jego rodzice oboje piją). Wyśmiałam go kilkakrotnie, kiedy mnie namawiał na dziecko, argumentując to tym, że wtedy przestanie pić.

7

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

Sarina- tak mieszkamy razem , ale jestem niezalezna finansowo , mieszkamy w uk , wiec jest mi trudno bo nie mam wsparcia rodziny jestem tu sama (mam tu siostre ale ona jest w gorzej toksycznym zwiazku wiec nie moge na nia liczyc) chyba sklonnosci do takich rzeczy mam w genach , czuje sie od niego uzalezniona emocjonalnie , choc ostatnio chcial mnie namowic zebym zrezygnowala z pracy ale nie dalam sie bo wiem ze wtedy mialby mnie w garsci i nie moglabym odejsc , boi sie mojej samodzielnosci bo znam jezyk i wszedzie sobie radze dlatego mysle ze jeszcze sie hamuje przed wiekszymi atakami na mnie . bardzo ciesze sie ze trafilam na to forum , podnosi mnie na duchu !:)

8

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

Mój też mnie namawiał do rezygnacji z pracy. W końcu to zrobiłam, ale z zupełnie innego powodu. A on wtedy rzucił "w końcu będziesz ode  mnie w pełni uzależniona". Ja to potraktowałam jak żart, bo nie podejrzewałam, że coś takiego można serio mówić i myśleć. No a potem wyszło szydło z worka...

Teraz najgorsze są nie te chwile, kiedy się kłócimy i mnie obraża, tylko wtedy, gdy jest miły, kochany, zabawny. Jakbym mieszkała z dwoma facetami. Ale cały czas sobie powtarzam, że muszę być twarda i wspominam te najbardziej chamskie zagrania z jego strony, żeby zachować obojętność.

9

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

Witam. Janiestety jestem w takiej samej sytuacji ztym zemoj obecny maz jest moim drugim mezem (pobralismy sie rok temu z wielkiej milosci) Przed slubem tez pil, ale sie zaszyl i bylo naprawde super. To byly najcudowniejsze chwie jakie przezylam. Razem pracowalismy i powoli wspolnymi silami wychodzilismy na prosta. Niestety przyszlo najgorsze- zaczal  pic. Niestety to co przechodzilam z nim to byl koszmar. Wlasnie taka hustawka nastrojow, raz mi mowil jak bardzo mnie kocha a za chwile wyzywal mnie od najgorszych i wszystkiego sie czepial. Zabieral wszystkie pieniadze zostawiajac mnie bez zadnych srodkow do zycia, to bylo prawdziwe pieklo. Jak juz byl taki ze ledwo chodzil i mowil wzywalam lekarza - odtruwalam go i ponownie zaszywalam (oczywiscie zapozyczajac sie u mojej rodziny). Znowu bylo dobrze, odrabialismy te stracone pieniadze ktore on przepil. pracowalismy po 16,17 godzin na dobe. Wychodzilismy z dlugow i wtedy znowu krach. Siegnal po butelke, Znowu bylo to samo wyzwiska, wysmiewanie sie zmojej rodziny, to ja bylam ta najgorsza, najglupsza.... Staralam sie do niego przemawiac lagodnie, zeby go tylko nie sprowokowac, ale to nic nie dawalo bo on wychodzil , kupowal sobie litr wodki i pil prosto z gwintu, pozniej juz dostawal bialej goraczki. Piana mu z buzi leciala i rzucal takimi obelgami w moim kierunku ze wsyd mi nawet o tym pisac. Niestety nie pomogly zadne moje argumenty. Ile ja lez przez niego wylalam to tylko ja wiem. Niestety teraz tez zaczal pic i jest coraz gorzej, ja juz nie mam sily za niego pracowac a on tylko przychodzil wieczorem bral sobie pieniazki i szedl niewiadomo gdzie. Tak sobie mysle ze to bycie razem nie ma sensu. NIE DA SIE POMOC ALKOHOLIKOWI SKORO ON SAM NIE CHCE PRZESTAC PIC. Nie mamy dzieci (on ma dwojke z I malzenstwa), wiec po co mamy sie meczyc. Kocham go bardzo bo jestesmy rok po slubie i myslalam ze to bedzie juz ten jedyny do konca zycia ale widac wychodzi inaczej. Chcialabym byc z nim ale zeby nie pil, zeby chociaz zaczal sie leczyc. Ale on nic. Byl na dnie, i znowu sie w to bagno pakuje. Sam wiele razy mi mowil ile razem osiagnelismy ale nie moze mi obiecac ze przestanie pic. Wiem ze zle robie rozstajac sie z nim (w  sumie nie dociera to do mnie) ale musze myslec o sobie, musze ratowac siebie. Jemu juz chyba nie da sie pomoc. Grozilam ze odejde i nic, ze popelnie samobojstwo-tez nic. Niby wiem ze to choroba ( na temat alkoholikow przeczytalam chyba wszystkie linki) ale wiem jedno ze jak czlowiek jest chory to idzie do lekarza. A moj maz idzie tylko po wodke. Moze jakbym znala jakas osobe (ktorej maz czy zona wyszli z alkoholizmu) z ktora moglabym porozmawiac chociaz telefonicznie to byloby mi latwiej podjac decyzje a tak powoli moj maz idzie na dno a ja sie wpedzam w depresje. Dlatego jezeli jest chociaz jedna taka osoba to bardzo prosze o kontakt o chwile rozmowy. Podaje swoj adres mailowy agnieszka.kop@o2.pl Bardzo prosze o jakas rade i nr tel. pozdrawiam wszystkie zony, przyjaciolki,kobiety, narzeczone alkoholikow. Badzcie silne dziewczyny bo ja juz nie daje rady.

10

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

agnieszka.malutka dlaczego uważasz, że źle robisz rozstając się z mężem? Przecież sama widzisz, że Twoje próby pomocy, fundowanie mu leczenia, nakłanianie do zaprzestania picia nie odnoszą skutku. Ty jeszcze potrafiłaś być cierpliwa, spokojnie z nim rozmawiać. Ja w takich sytuacjach wpadałam w szał i zaczynałam krzyczeć. Za to teraz wysłuchuję, że to przeze mnie pił, bo za dużo wrzeszczałam....ciekawe, bo nie zauważa faktu, że zawsze najpierw on przychodził pijany a dopiero potem ja się darłam. I nigdy w żadnym poprzednim związku (a były 3) nie podniosłam głosu na chłopaka.
Po prostu związek z alkoholikiem to są takie emocje, że znieść tego nie można. Piszesz o samobójstwie... ja też miałam takie myśli, głownie kiedy nie mieliśmy za co żyć a on i tak pożyczał, żeby pić. Sam też kiedyś stwierdził, że boi się mnie zostawiać samą, bo na zmianę dostawałam ataków histerii albo siedziałam i gapiłam się w pustą przestrzeń, nawet nie potrafiłam odpowiedzieć na pytanie.

"Niby wiem ze to choroba ( na temat alkoholikow przeczytalam chyba wszystkie linki) ale wiem jedno ze jak czlowiek jest chory to idzie do lekarza. A moj maz idzie tylko po wodke."
To mi się podoba, zapamiętam sobie.

Powiem Ci, że ciężko może być znaleźć partnera kogoś, kto wyszedł z alkoholizmu. A raczej nie wyszedł, tylko sobie z tym radzi, bo to zostaje do końca życia. Przejrzałam mnóstwo wątków picia dotyczących i wypowiedzi takich osób może 2-3 razy się przewinęły. Więc na podstawie statystki i własnych doświadczeń łatwo zauważyć, jakie masz szanse, że Twój mąż przestanie pić. Na stałe, nie na miesiąc.

Ja też myślałam o moim, że to będzie ten jedyny hmm Ktoś z kim kiedyś zdecyduję się założyć rodzinę. A nigdy nie oczekiwałam, że znajdę taką osobę. I nagle bum! Przeznaczenie, wielkie zauroczenie, chemia, magia i co jeszcze chcesz. Ale życie wszystko weryfikuje.

Myślę, że problemu trzeba też w obie poszukać. Bo "normalna kobieta" by uciekła spotykając takiego faceta. A my się pchamy na siłę i chcemy ratować, wszystko wziąć na swoje barki. Widziałam to po reakcjach koleżanek- wszystkie mówił "daj sobie z nim spokój" albo dyplomatycznie "przemyśl to jeszcze" a mi się wydawało, że jest jak powinno być.

11

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

Sarina wiem ze masz racje ale nie tak latwo podjac decyzje o rozstaniu a jeszcze trudniej to zrobic. Prowadzimy razem z mezem dzialalnosc gospodarcza. Razem pracujemy i praktycznie jak odejde zostane bez pracy i bez zadnych srodkow do zycia. Doslownie, nie mam nawet 100 zl bo moj maz ostatnio (jak byl trzezwy przez 2 miesiace) zainwestowal wszystkie pieniadze w nowy samochod dostawczy. Cieszylam sie bardzo z tego zakupu ale jak sie okazuje na prozno.Ostatnio w sobote zainwestowal pieniadze w interes zycia. Owszem zarobil na tym jakies 1500 zl w jeden dzien ale nie oddal mi tych pieniedzy, powiem wiecej wzial wszystkie i poszedl chlac niewiadomo gdzie. Jak pisalam wczesniej to jest moj II maz takze nie jestem juz najmlodsza. Mam lekko po 40-tce i ciezko mi bedzie znalezc prace tym bardziej ze mam tylko szkole handlowa. Ale to akurat moja wina, ale ok.
Nie wiem dlaczego probuje za wszelka cene szukac argumentow zeby z nim zostac. Bije sie z myslami. Moze dlatego ze go bardzo kocham. Jak nie pil to bardzo ale to bardzo byl za mna. Nawet obcy ludzie(nasi klienci w sklepie) mowili ze bardzo do siebie pasujemy, ze az milo popatrzec jak sie kochamy.Potrafil mnie przytulac, calowac, obejmowac tak bez okazji. Naprawde idealny maz- w domu tez wszystko zrobil i posprzatal, zrobil obiad. W niedziele zawsze robil sniadania....az sie usmiecham jak to pisze bo przewaznie byla to jajecznica ale ro`bil to z przyjemnoscia.
Niestety jak wypije to jest koszmar. Najgorsze jest to ze o wszystko mnie obwinia...........nie nie, przepraszam. Mowi ze to nie jest moja wina ze pije. A tak to o wszystko. Dostaje bialej goraczki i wtedy nie pamieta tego co robi a robi naprawde straszne rzeczy.
Przeciez bylam z nim taka szczesliwa jak nie pil. Boze co ta wodka robi z tych ludzi. Przeciez wymyslaja lekarstwa, szczepionki na rozne choroby zeby wyleczyc np.raka. Czy do cholery skoro alkoholizm to jest taka straszna choroba nie moga zakazac produkowania tej wódy.
Wiem ze powinnam odejsc wlasciwie to on powinien odejsc bo mieszkamy u mnie ale jest mi tak ciezko. Nawet nie ma z kim o tym pogadac bo nie mam zadnej kolezanki bo maz uwazal ze wszystkie sa glupie i kazal mi z nimi zerwac kontakt.
Najgorsze jest to, ze tak naprawde nie chce zeby odszedl bo mimo tych przeklensw, wyzwisk wciaz go bardzo kocham. Moze gdybysmy byli dluzej po slubie to latwiej byloby mi podjac decyzje, a u nas w czerwcu minal dopiero rok.
Ale z drugiej strony tlumacze sobie ze znamy sie juz w sumie 2,5 roku (z tego rok po slubie) a ja juz go 3 razy zaszywalam. Jest sens dalej to ciagnac? Caly czas mam nadzieje ze zacznie sie leczyc i przestanie pic (chociaz sam
mowil ze byl juz kilka razy w osrodku zamknietym na odwyku) i jak widac nie pomoglo.
Swoj I zwiazek stracil przez wodke i jak twierdzi i kazdemu mowi "ze jak bedzie tak pil to wie ze straci i
mnie a jestem najcudowniejsza kobieta , ktorej zawdziecza zycie"-to ta hustawka nastrojow bo za chwile bede ku....
ale nie potrafi mi obiecac ze przestanie pic. Kiedys pewna pani powiedziala mi ze to bardzo duzy sukces, duzy plus
kiedy alkoholik wie ze jest alkoholikiem i ze pijac robi zle. No ok z ty plusem ale co dalej?
Podsumowujac moja refleksje, to dochodze do wniosku ze niby wiem ze musze sie z nim rozstac ale boje sie panicznie samotnosci i tej bezradnosci. Ktos napisze- idz do klubu kobieto, poznaj kogos-, tylko ja sie pytam za co????
Rozum i rozsadek mi mowi ze tak powinnam zrobic ale serce mowi co innego. Ku.....dlaczego ja go tak kocham? Moze dlatego ze po I burzliwym zwiazku oddalam mu cale swoje serce. Probuje sobie tlumaczyc na rozne sposoby ale i tak nie wiem co zrobic?
Aaa wczoraj sie znowu nachlal. Zabral cala kase i w nocy okolo godz.22 pojechal na swoja dzialke, twierdzac ze jestem nikim i on chce rozwodu. A ja siedze w domu, sklep zamkniety bo nawet nie mialam za co kupic towaru zeby dzis otworzyc.
I tak kolo sie zamyka. Musze cos zrobic tylko naprawde nie wiem co?

12

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

Jak sie chce to wszystko mozna ( bez wzgledu na to czy moge sie wyprowadzic ,czy mam pieniadze itp ,itd,to sa tylko wymowki).Zalezy tylko  czy sie chce ...tkwic w zwiazku z alkoholikiem i znosic upokorzenia i obelgi.

13

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

[Sarina wiem ze masz racje ale nie tak latwo podjac decyzje o rozstaniu a jeszcze trudniej to zrobic. Prowadzimy razem z mezem dzialalnosc gospodarcza. Razem pracujemy i praktycznie jak odejde zostane bez pracy i bez zadnych srodkow do zycia. Doslownie, nie mam nawet 100 zl bo moj maz ostatnio (jak byl trzezwy przez 2 miesiace) zainwestowal wszystkie pieniadze w nowy samochod dostawczy. Cieszylam sie bardzo z tego zakupu ale jak sie okazuje na prozno.Ostatnio w sobote zainwestowal pieniadze w interes zycia. Owszem zarobil na tym jakies 1500 zl w jeden dzien ale nie oddal mi tych pieniedzy, powiem wiecej wzial wszystkie i poszedl chlac niewiadomo gdzie.

Ale idąc ty tropem-teraz też nie masz pieniędzy. Bo on zgarnia co się da i przepiernicza. A czy rozejście się partnerów musi oznaczać koniec działalności gospodarczej? Czy to wszystko jest na niego a umowa między Wami jest nieformalna?


Jak pisalam wczesniej to jest moj II maz takze nie jestem juz najmlodsza. Mam lekko po 40-tce i ciezko mi bedzie znalezc prace tym bardziej ze mam tylko szkole handlowa. Ale to akurat moja wina, ale ok.

Wiesz, wszystko zależy od Twoich priorytetów. Myślę, że zdajesz sobie sprawę, że te trudności dałoby radę przezwyciężyć. Nie masz kogoś bliskiego, kto by Cię wsparł finansowo w początkowym okresie? Jeśli chodzi o pracę, wiem, że różowo nie jest. Ale ja np kiedyś łapałam się takich śmieciowych prac przez agencje np inwentaryzacje, rozkładanie towaru. I były tam osoby także po 50. A wiem, że organizują też wyjazdowe prace za granice niektóre agencje a to już może być kasa pozwalająca żyć samodzielnie.
A poza tym, dlaczego zaczynać od zerwania? Może mogłabyś nadal z nim mieszkać ale szukać cały czas czegoś na boku. Zamiast koncentrować energię na próbach pomagania mu (bezskutecznych) poszukać pracy, żeby mieć stabilny grunt. I dopiero się rozstać, jak będziesz mieć coś pewnego.

Nie wiem dlaczego probuje za wszelka cene szukac argumentow zeby z nim zostac. Bije sie z myslami. Moze dlatego ze go bardzo kocham. Jak nie pil to bardzo ale to bardzo byl za mna. Nawet obcy ludzie(nasi klienci w sklepie) mowili ze bardzo do siebie pasujemy, ze az milo popatrzec jak sie kochamy.Potrafil mnie przytulac, calowac, obejmowac tak bez okazji. Naprawde idealny maz- w domu tez wszystko zrobil i posprzatal, zrobil obiad. W niedziele zawsze robil sniadania....az sie usmiecham jak to pisze bo przewaznie byla to jajecznica ale ro`bil to z przyjemnoscia.

Obcym ludziom się często różne rzeczy wydają, a sporo część ma tendencje to wyrokowania na podstawie 5 minutowej obserwacji. Zawsze jak jest jakaś tragedia rodzinna to sąsiedzi komentują " panie to była taka porządna rodzina, żadnych awantur między nimi nie było", takie jest właśnie zdanie obcych ludzi:)

Niestety jak wypije to jest koszmar. Najgorsze jest to ze o wszystko mnie obwinia...........nie nie, przepraszam. Mowi ze to nie jest moja wina ze pije. A tak to o wszystko. Dostaje bialej goraczki i wtedy nie pamieta tego co robi a robi naprawde straszne rzeczy.
Przeciez bylam z nim taka szczesliwa jak nie pil. Boze co ta wodka robi z tych ludzi. Przeciez wymyslaja lekarstwa, szczepionki na rozne choroby zeby wyleczyc np.raka. Czy do cholery skoro alkoholizm to jest taka straszna choroba nie moga zakazac produkowania tej wódy.

I lepiej nie będzie. Zrobiłaś co mogłaś.


Wiem ze powinnam odejsc wlasciwie to on powinien odejsc bo mieszkamy u mnie ale jest mi tak ciezko. Nawet nie ma z kim o tym pogadac bo nie mam zadnej kolezanki bo maz uwazal ze wszystkie sa glupie i kazal mi z nimi zerwac kontakt.


To dlaczego tych kontaktów nie odnowisz? Wytłumacz koleżankom co i jak, że on miał za duży wpływ na Ciebie. Zawsze to jakieś wsparcie. Ale poszukaj jakiś spotkań dla współuzależnionych w Twojej okolicy? Ja się też wybieram jak już się uporam z tym bajzlem.


Najgorsze jest to, ze tak naprawde nie chce zeby odszedl bo mimo tych przeklensw, wyzwisk wciaz go bardzo kocham. Moze gdybysmy byli dluzej po slubie to latwiej byloby mi podjac decyzje, a u nas w czerwcu minal dopiero rok.
Ale z drugiej strony tlumacze sobie ze znamy sie juz w sumie 2,5 roku (z tego rok po slubie) a ja juz go 3 razy zaszywalam. Jest sens dalej to ciagnac? Caly czas mam nadzieje ze zacznie sie leczyc i przestanie pic (chociaz sam
mowil ze byl juz kilka razy w osrodku zamknietym na odwyku) i jak widac nie pomoglo.
Swoj I zwiazek stracil przez wodke i jak twierdzi i kazdemu mowi "ze jak bedzie tak pil to wie ze straci i
mnie a jestem najcudowniejsza kobieta , ktorej zawdziecza zycie"-to ta hustawka nastrojow bo za chwile bede ku....
ale nie potrafi mi obiecac ze przestanie pic. Kiedys pewna pani powiedziala mi ze to bardzo duzy sukces, duzy plus
kiedy alkoholik wie ze jest alkoholikiem i ze pijac robi zle. No ok z ty plusem ale co dalej?

Zauważ, że jak poczytasz historie kobiet-partnerek alkoholików- to wszystkie są podobne. "Oh on jest taki cudowny gdy jest trzeźwy, tylko odwala mu po alkoholu. Ale normalnie to mnie kocha najbardziej i w ogóle. Mówi, że jestem cudowna, piękna, mądra i najważniejsza. A wczoraj mi kwiatka kupił, to nie jest taki zły, nie?" Też to przerabiałam. A to dlatego, że alkoholicy to urodzeni manipulanci i kłamcy, jak to się mówi- powie Ci to co chcesz usłyszeć.

Podsumowujac moja refleksje, to dochodze do wniosku ze niby wiem ze musze sie z nim rozstac ale boje sie panicznie samotnosci i tej bezradnosci. Ktos napisze- idz do klubu kobieto, poznaj kogos-, tylko ja sie pytam za co????
Rozum i rozsadek mi mowi ze tak powinnam zrobic ale serce mowi co innego. Ku.....dlaczego ja go tak kocham? Moze dlatego ze po I burzliwym zwiazku oddalam mu cale swoje serce. Probuje sobie tlumaczyc na rozne sposoby ale i tak nie wiem co zrobic?
Aaa wczoraj sie znowu nachlal. Zabral cala kase i w nocy okolo godz.22 pojechal na swoja dzialke, twierdzac ze jestem nikim i on chce rozwodu. A ja siedze w domu, sklep zamkniety bo nawet nie mialam za co kupic towaru zeby dzis otworzyc.
I tak kolo sie zamyka. Musze cos zrobic tylko naprawde nie wiem co?

Wierzę, że coś wymyślisz. Podejmiesz jakieś działanie. Moja matka zmarnowała pół życia z moim ojcem- też alkoholikiem. Efekt jest taki, że ona jest zgorzkniała i nerwowa (cholernie znerwicowana, nawet wylądowała w szpitalu) a ja mam zryty łeb i też wybieram alkoholików na  partnerów. Jedyny plus ostatniego związku jest taki, że trochę bardziej rozumiem, dlaczego matka jest taka ześwirowana po tym wszystkim. Drugiego męża poznała w wieku 48 lat i w sumie dopiero się uczy tworzyć normalny związek.

Ceń swój czas. Einstein powiedział "szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać rożnych rezultatów". No niestety tak teraz wygląda Twoja "pomoc" mężowi.

14

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

hej , wczoraj zostawilam mojego partnera na tydzien , taka mini separacje w tym czasie bede a wlasciwie jestem juz w pl on zostal tam sam obiecywal ze nie bedzie pil i ze to bedzie dla niego proba i ze udowodni mi ze potrafi sam sobie poradzic i nie pic , no i odwiozl mnie na lotnisko po czym sie nawalil jak bąk pisze mi ciagle ze nie wie czy przezyje itd szczerze powiedziawszy wykanczam sie nerwowo , jak wroce i nie pojdzie na terapie to odchodze nie bede czekac do konca miesiaca... jestem od niego uzalezniona psychcznie a to jest chore , czuje sie odpowiedzialna za jego zachowanie i czyny a przeciez nie zawinilam, brakuje mi go teraz tak bardzo ze jestem ciagle zdenerwowana tak jak on gdy nie moze byc , to chyba wlasnie to wspoluzaleznienie , dopiero teraz uswiadamiam sobie jak chora jest sytuacja i jak ciezko bedzie  z tego wybrnac skoro ja ledwo daje rade bez niego tutaj to jak mu musi byc ciezko bez alkocholu , trace nadzieje ze z tego wyjdzie.. chyba otwieram oczy ale tak szczerze i prawdziwie a nie zeby jakos to wszystko usprawiedliwic...

15

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

Heh, nie dość, że takie udowadnianie typu "przez tydzień nie piję" to stała sztuczka alkoholików na uspokojenie partnera, to nawet dnia nie udało mu się wytrzymać? hmm Mój też próbował to stosować wielokrotnie, mimo że mówiłam mu, że to żadne rozwiązanie- ma iść na terapię a nie sobie robić tygodniową przerwę. I tak próbował. Największy sukces- 5 dni. To chyba była pierwsza czy druga próba. Następne to już wyglądały tak, że stwierdzał np "chciałem nie pić ale z tobą się inaczej nie da wytrzymać" albo "miałem przestać pić ale mnie wkurzyłaś, że nie chciałaś się dać przytulić i dlatego musiałem się napić. bo kobieta którą kocham mnie odtrąca". No przykro mi bardzo, ja nie mam pamięci jak złota rybka. Jemu się wydawało, że nawet jeśli nawalony jak świnia jednego dnia obrażał mnie i znęcał się psychicznie, to drugiego ja mu wskoczę w ramiona, bo wytrzeźwiał na 10 godzin.

.Ale jak teraz pomyślę, że prze ponad roczny związek nie widziałam go dłużej trzeźwego niż 5 dni to mi ciarki po plecach przechodzą. To dopiero jest nienormalne....

sasza21 obyś przez ten tydzień przemyślała sobie wszystko i ułożyła w głowie. Ja już odliczam dni do wyprowadzki i jestem przeszczęśliwa big_smile

Tak, jest to niestety współuzależnienie. Zastanawiam się czasem czy to, że tak długo ciągnęłam ten chory związek wynikało chociaż po części z rzeczywistego uczucia czy tylko z poczucia, ze nie mogę go zostawić samego, bo będzie gorzej itp  Tak czy inaczej jutro idę do ośrodka dla współuzależnionych.

16 Ostatnio edytowany przez serena11 (2013-11-01 16:58:20)

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

Witam wszystkich.Jestem tu pierwszy raz i Pierwszy raz pisze,ciesze sie ze znalazlam to Forum.Czytajac wasze wpisy moj Problem jest Taki sam,zyje z alkoholikiem.Poznalismy sie kilka lat temu,i jak to na poczatku bywa bylo pieknie,potem on stracil prawko przez Alkohol,pozniej prace,ja pracowalam.Pamieta jak ja o 22 w nocy wracalam z pracy 10 km na pieszo bo bylo mi szkoda wziosc taksowke,spotkalam mojego chlopaka ktory wsiada do taksowki i jedzie do knajpy kilka ulic dalej,wtedy pomyslalam ze jest cos nie tak.Pil zawsze czasami dwa dni przerwy aby pozniej nadrobic.Odeszlam od niego,on pil trzezwial,blagal o powrot.Wyszlo tak ze mamy wspolne dziecko,mieszkamy znowu razem.Bardzo zaluje ze do niego wrocilam,niezaluje dziecka bo ono niewinne.Obiecywal ze sie zmieni tak zmienil sie ale najgorsze,pracuje ale w weekendy nadrabia stracony czas.Ja siedze w domu z dzieckiem,zamienilam sie w kure domowa,przytylam prawie czterdziesci Kilo.Poprostu niechce mi sie czasami zyc.Sa dni kiedy jest mily,mowi jak to mnie kocha,a pozniej znowu pije,knajpy,koledzy.Klotnie wyrzuty pretensje,dochodzi do rekoczynow,ale z mojej strony ja wybucham bo niewytrzymuje.Chcem od niego odejsc ale niewiem poprostu jak to zrobic tym bardziej ze mamy dziecko,nie mamy slubu,nie mieszkam w polsce.Boje sie ze jak odejde to niedam sobie sama rady z dzieckiem,samotnej matce ciezko,niemam oszczednosci,zadnych dobrych znajomych.Czuje sie paskudnie,poklocilam sie jeszcze z jego matka ktora mieszka w tym samym domu co my,powiedziala mi ze jak on czegos nie zrobi to ja powinnam to zrobic(chodzilo o posprzatanie butelek po jego imprezie ktora robil u niej na ogrodku)powiedzialam jej ze niejestem za niego odpowiedzialna i niemoge za nim chodzic krok w krok a ona ze powinnam.Dodam ze bywa czestym gosciem dziennie od 4-5 razy dziennie.Iczasami sama z nim pije a pozniej sie kloca.Caly fakt zatajam przed moja rodzina wstydze sie ze zyje z alkoholikiem.Chcialabym zmienic swoje zycie,niechce by moje dziecko na to patrzylo,z drugiej strony tak bardzo sie boje niewiem od czego zaczac.

17

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

hej mam na imie Anka(28) odwazylam sie pierwszy raz napisac o mojej trudnej sytuacji malzenskiej , nie wiem , moze zaczne od poczatku i licze na jakies podpowiedzi? wsparcie? dobrą radę? jestem po ślube juz 9 lat mam dwoje dzieci (3 +7) i meza alkoholika . zaczeło sie jak pierwsze dziecko mialo 2 latka mąż zawsze lubił wypic "piwko" towarzyszyło mu wszędzie ,nie martwił się że zaraz musi wsiąść za kierownice czy iść do pracy . zaczął pić tak ostro jak wyjechaliśmy za granice, zero kontroli , wódka lała sie strumieniami w weekend ,nie raz z poniedzialku jechal 200km do pracy na "kacu".prosiłam ,groziłam w koncu odeszłam wrociłam do Polski z małym dzieckiem synek 3 mial latka . przez 6 miesiecy zyłam w nędzy rodzina mi nie pomagala matka miala swoje zycie mialam wrazenie ze jej przeszkadzam . wrocilam do meza spowrotem splailismy dlugi ponad 2 tys,euro za jego chlanie i od nowa zycie mnie nie rozpieszczalo. zaszlam po raz drugi w ciaze urodzila sie coreczka Maja mam teraz 3 latka jest oczkeim w głowie tatusia , miedzy czasie mąż mial krotkie przerwy nie pił i był fantastycznym człowiekiem . Najbardziej dotkniety całą sytuacja zostal moj syn nie raz widziala awantury pijanego ojca śpiącego na podłodze zasikanego to  byl koszmar.  postanowilam odejsc bałąm sie ale odwazylam po raz drugi ,wyprowadzilam sie do innego miasta zaczelam od nowa ,nowa szkola dla syna nowe przedszkole nowe zycie . pojawil sie mąż znalazł nas. dzieci byly przeszczęsliwe ,obiecal ze sie zaszyje i zaczniemy od nowa i tak bylo pojechal do PL zaszyl sie w sierpniu . bylo cudnie ,idealnie  nie mielismy problemow pieniadze nas sie trzymaly mąż zauważyl ile przetracił na picie i ile czasu zmarnowal ,czul satysfakcje a Ja razem z nim az do świąt w grudniu sie napil poczulam alkohol i serce mi pękło ,pakałam i putałam dlaczego ,mąż uspokajala mnie ze to tylko troszke i u wiecej nie bedzie pil ze chcial sprubowac itp. dzisiaj jest poniedzialek jestem po ciężkim weekendzie mąż pije codziennie po pracy ,wraca ok7 upija sie idzie spac i tak w kolko ,najgorzej jest w weekend pije od piatku ,wszedzie znajduje te male flaszeczki po wodce az do niedzieli , w sobote w nocy sie obudzil z jakimis halunami ze mu ukradlam piwo i mnie nekał pol nocy zebym mu oddala ,w niedziele obiecal ze nie bedzie pil poszedl z synem na basen a pozniej  wieczorem sie upil i upadl na przedpokoju ,spal tak do rana . Jestem zalamana nie wiem co mam robic. to czlowiek o wielu twarzach .jest dobrym ojcem dzici go kochają ,mężem na pokaz ,a w domu gotuje mi piekło.

18

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

anjaa

Przede wszystkim musisz sobie uświadomić, że nie jesteś w stanie wyciągnąć męża z nałogu. Nie masz żadnej mocy, aby go do leczenia namówić, przekonać. Odpowiadasz wyłącznie za swoje decyzje i za swoje dzieci, za męża - nie. Nie jest powiedziane, że nie przestanie pić, ale musiałby sam dostrzec problem i zechcieć się leczyć. Nie dla Ciebie, nie pod presją, groźbą, ale sam dla samego siebie.
Co możesz zrobić z kolei Ty dla siebie i dzieci? Nie pomagaj mu w piciu, czyli nie ukrywaj jego problemu przed rodziną, znajomymi, nie podnoś go z podłogi, nie sprzątaj po nim, nie spłacaj jego długów. Jeżeli on ma uświadomić sobie swój problem dobitnie to musi zderzyć się z konsekwencjami swojego picia. Usuwanie tych konsekwencji to ułatwianie mu trwania w nałogu.
Zorientuj się w swojej okolicy wśród możliwości terapii dla współuzależnionych (tak, masz leczyć siebie, nie męża) oraz pomocy psychologicznej dla dzieci. Nie zależy od Ciebie, czy mąż będzie pił dalej, ale już za warunki, w jakich żyją Twoje dzieci jesteś współodpowiedzialna. Jeżeli nie masz w tej chwili możliwości wyprowadzki, aby chronić dzieci - może zwróć się o wsparcie do instytucji pomocy społecznej?
Nikt Ci nie każe określać męża jako złego człowieka. Nie twierdzę, że on nie ma wielu zalet i ze nie potrafi być dobrym ojcem, albo nawet mężem. Ale w tej chwili jest najprawdopodobniej chory, nie panuje nad tym i zapanować nie chce. Jeżeli zechce się leczyć i będzie konsekwentny w terapii i abstynencji możecie być jeszcze szczęśliwi, jeśli dasz temu małżeństwu wówczas szansę. Ale teraz Twoim obowiązkiem jest skupić się na dzieciach i sobie, bo mężowi może pomóc tylko on sam.

19

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

Jejku dzieki wielkie za pomoc nie spodziewalam sie ze ktokolwiek do mnie odpisze i to jeszcze w jakim stylu smile 
z tym pójściem do poradni bedzie problem ,ponieważ mieszkam za granicą i nie znam wiele instytucji ,nie mam problemu z Językiem ,ale jestem bardzo nieśmiała i nie chciałabym z nikim o tym rozmawiac ? wiem ze to okropne i żenujące ,ale Ja sie po prostu wstydzę ? odeszłabym jeszcze raz bez wahania ,zabrała tylko dzieci i Siebie nic po za tym ,zrobiłam to dwa razy  i zrobie trzeci ,ale szkoda mi dzieci one go kochają i jest dobrym ojcem  juz mężem niekoniecznie.

20

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

Jeżeli jest dobrym ojcem i będzie chciał nim być dalej to będzie, niezależnie od Waszego rozstania. Jak ktoś chce - znajdzie sposób, więc może zechce postarać się dla dzieci. To on ma budować i utrzymywać swoje relacje z dziećmi, nie musisz tego robić za niego.
Co do wstydu - to naturalne, ale trzeba sobie uświadomić, że starasz się o pomoc dla dzieci, a dla takiego celu warto się przełamać. Ty też masz prawo być szczęśliwa więc zaciśnij zęby i do boju o Wasze szczęście smile Najtrudniej jest zacząć, potem będzie już łatwiej. Najważniejsza jest konsekwencja.

21

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

szczerze dziekuje za pomoc wydrukuje Sobie Twoje slowa i bede czytala az zrozumie je moja podswiadomosc smile

22

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

dzisiaj rano stwierdzilam ze zdam relacje z calego tygodnia postepowania mojego meza ,moja podswiadomosc kaze mi to uczynic gdyz szuka bidulka rozwiązania.. lub wyjścia z sytuacji . Poniedzialek minąl spokojnie mąż wrocił z pracy kolo 7 oczywiście przeprosiny i żal za grzechy ,zrobił kolacje zajął sie dziećmi a Ja w pełni świadoma ze On czuje sie winny wykorzystałam tą sytuacje na czytanie ksiązki pożniej kąpiel . Gdy wróciłam do salonu Majka leżała na kolankach u Tatki .On czesał jej włoski różową szczotką i oglądali "m jak miłość" ,syn tulił sie do Jego ramienia ,mąż poprzył na mnie błagającym o litośc spojrzeniem i wyszłam dalej zanurzając sie w powieść E.L James.

23

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

Witaj,

Skąd ja to znam? 15 lat małżeństwa i słyszę niemal codziennie niemal to samo:

-ty mnie do tego prowokujesz, to przez ciebie piję
-jesteś nienormalna, zacznij się leczyć
-wszystko co masz to dzięki mnie, nic nie osiągnęłaś sama
-wszyscy się od ciebie odwrócili, tylko ja ci zostałem,
-ty nie masz żadnych koleżanek, wszyscy wiedzą, że wredna i podła
-obrażasz moją rodzinę swoim zachowaniem (-jakim? -bo jesteś księżniczką!)!!

Muszę podjąć decyzję i jest mi ciężko, rozumiem Cię doskonale. Innym z boku bardzo łatwo jest oceniać, mówią: Jak możesz pozwolić się tak traktować? Ja to bym na to nie pozwoliła!

Ja przecież też nie pozwalam i co z tego? Po prostu stoję mu na drodze w jego szczęściu z butelką : (

Poszukaj pomocy u terapeuty współuzależnień, pomoże to odzyskać właściwą perspektywę i szansę na zmianę.

Pozdrawiam,

24

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem
anjaaa napisał/a:

dzisiaj rano stwierdzilam ze zdam relacje z calego tygodnia postepowania mojego meza ,moja podswiadomosc kaze mi to uczynic gdyz szuka bidulka rozwiązania.. lub wyjścia z sytuacji . Poniedzialek minąl spokojnie mąż wrocił z pracy kolo 7 oczywiście przeprosiny i żal za grzechy ,zrobił kolacje zajął sie dziećmi a Ja w pełni świadoma ze On czuje sie winny wykorzystałam tą sytuacje na czytanie ksiązki pożniej kąpiel . Gdy wróciłam do salonu Majka leżała na kolankach u Tatki .On czesał jej włoski różową szczotką i oglądali "m jak miłość" ,syn tulił sie do Jego ramienia ,mąż poprzył na mnie błagającym o litośc spojrzeniem i wyszłam dalej zanurzając sie w powieść E.L James.

Obrazek piękny. Ale brakuje zasadniczych elementów. Terapia, abstynencja, konsekwencja. Bez tej ciężkiej pracy jego nad sobą te piękne obrazki będą szybciej znikać niż się pojawiają.

25

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

bardzo cenne uwagi dziewczyny,  dajecie mi wiare ze mogę !! dzięki
do Elileny -mam ten sam problem on ciągle mnie o coś oskarza, ze go denerwuje -to pije, ze zglosilam go do Gp(to lekarz pierwszego kontaktu) z problemem alkoholowym i lekarz zalecil mu tabletki "antabuse" dzieki nim nie ciągnęło Go do picia ,ale nie wiem jakie mialy dzialanie. a pozniej na terapie ,na ktorą poszedl az terapeuta stwierdził ze on nie ma problemu z alkoholem!! niezle musial klamac , dostalam raport od Gp ze terapia zostala zakonczona pozytywnie  i nie wyaga On  dalszego przyjmowania tabletek .

26 Ostatnio edytowany przez marusia17 (2014-01-28 20:36:23)

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

też mam za sobą podobne doświadczenia i powiem wam jedno - za wyborem takiego mężczyzny, szczególnie jak tkwi się z nim latami, wcale nie stoją żadne geny, ale niedosyt miłości z dzieciństwa. dość trudno zdać sobie sprawę z kilku rzeczy:
- nie mamy wpływu na to, że ktoś pije i że sobie tym szkodzi, w żaden sposób, jeśli nie chce, nie możemy mu pomóc,
- że same także mamy problem, będąc w takiej relacji i tu akurat musimy zrobić wszystko.

podstawą moim zdaniem jest książka :kobiety, które kochają za mocno. tam jest jasno napisane, co robić, by ogarnąć samą siebie.
co do oskarżeń- alkoholicy, jak wszyscy uzależnieni, umieją genialnie manipulować. sprzedawanie poczucia winy, oskarżanie, branie na litość - stały repertuar. oni często nie robią tego świadomie, ale są do szpiku kości źli i zepsuci. ich bogiem jest alkohol, dla niego żyją i przez niego mają swoje wzloty i upadki. rzadko albo nigdy trzeźwieją. jak wyobrażacie sobie życie z człowiekiem, który jest cały czas pod wpływem narkotycznej substancji? wiecznie na haju? nie rozumie, co czuje, co się z nim dzieje, ale wie, że coś jest nie tak. więc tuszuje, szuka winnych. alkohol to choroba ludzi słabych i małych - nie mówię tego, by kogoś poniżyć, ale pijąć człowiek tak naprawde jest tylko marionetką w rękach alkoholu. nie jest człowiekiem w pełnym znaczneiu tego słowa. wszystkie wielkie rzeczy, jak miłość, dobroć, radość, bliskość w jednym momencie umie przesłonić butelka. do tego dodam, że picie bardzo niszczy mózg, przeciętny alkoholik ma mózg o 1/3 mniejszy niż normalna, zdrowa osoba... nie mówiąc o reszcie organów, które podlegają stałym uszkodzeniom. 1 alkoholik przeciętnie negatywnie wpływa na życie 7 osób w swoim otoczeniu: partnera, dzieci, rodziców, rodzeństwa, przyjaciół. W stosunku do dzieci mogą to być rany na całe życie w postaci syndromu dda. Nie mówiąc o tym, że nasienie pijącego faceta jest tak podłej jakości, że potrzeba 4 miesięcy abstynecji, by zaczęło spełniać jakieś normy rozpołodowe, a plemniki ruszały się jak nalezy.
Jesteście pewne, że z kimś takim chcecie się wiązać?


a teraz taka ciekawostka: ja po swoim toksycznym związku z alkoholikiem mam uraz fizyczny niemal do ludzi pijących za dużo, a szczególnie tych na kacu, czuję niemal jak toksyny, jakich próbuje się pozbyć ich organizm mnie atakują.

27

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

Ja związałam się z alkoholikiem świadomym swojego problemu. Był cudowny, kochający, pić zdarzyło mu się raz przez pół roku. Jego problem polegał na tym, że nie chciał pracować. Chciał żyć na mój rachunek i bardzo mną manipulował. Chodziliśmy razem na mityngi czy jak to się tam nazywa. Poznalam jego znajomych, ostrzegali mnie, że to alkoholik a do tego piekielnie inteligentny. Myślałam, że wiem lepiej, a jednak tak nie było. Rozstalismy się w złości po wielu przykrych słowach. Ogólnie zraziłam się do jakiegokolwiek pomagania ludziom. Do alkoholu i mężczyzn trochę też. Zwłasza w połączeniu. Mój aktualny Mężczyżna nie rozumie dlaczego się wściekam jak wraca z pracy lekko zawiany bo był na piwie z kolegami. A ja nie mam siły do tego wracać i wszystkiego mu tłumaczyć... z resztą myślę, że on też nie chce tego słuchać. Także dziewczyny... Jak najdalej od takich. Jest dużo porządnych facetów. Olejmy tych co się awanturują, piją, biją itp. Wiem, że to nie łatwe kiedy się kocha. Teraz też nie mam lekko, o czym pisałam w innym wątku. Ale chyba czasem warto poświęcić złamane serce, żeby uniknąć złamanego ducha. Bo to boli podwójnie... Nie tylko nas, ale też innych.

28

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem
anjaaa napisał/a:

bardzo cenne uwagi dziewczyny,  dajecie mi wiare ze mogę !! dzięki
do Elileny -mam ten sam problem on ciągle mnie o coś oskarza, ze go denerwuje -to pije, ze zglosilam go do Gp(to lekarz pierwszego kontaktu) z problemem alkoholowym i lekarz zalecil mu tabletki "antabuse" dzieki nim nie ciągnęło Go do picia ,ale nie wiem jakie mialy dzialanie. a pozniej na terapie ,na ktorą poszedl az terapeuta stwierdził ze on nie ma problemu z alkoholem!! niezle musial klamac , dostalam raport od Gp ze terapia zostala zakonczona pozytywnie  i nie wyaga On  dalszego przyjmowania tabletek .

To są świetni manipulanci.
Zgłosiłam męża w Komisji Problemów Alkoholowych bo już nie wiedziałam co robić. Stawił się w końcu na spotkanie- wydzwaniał kiedy ma przyjechać, miły, grzeczny, inteligentny.
Oczywiście przedstawił wszystko na odwrót...

Pani, która ze mną wcześniej rozmawiała zwątpiła, kazała nam razem przyjechać. Boję się, nie umiem tak pięknie mówić jak on.

29

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

Hej dziewczyny, widzę że wątek jest kontynuowany,  Sarina jak sobie poradziłas? Wyprowadziłas się?  Mam nadzieje ze tak, mi się nie udało tkwie w tym nadal, trochę się zmieniło i na gorsze i lepsze,  studiuje zaocznie, zdecydowałam się na ten krok dzięki mojemu tz a teraz negatywna czesc mianowicie doszło do.pierwszych szarpanin w święta,  spędziliśmy je tylko we dwoje i chyba były to najgorsze świeta jakie przeżyłam. Sylwester również.... Do rzeczy... On nie pije znów trzeci tydzień juz. Ja się nie wtracam,  oddalilam się strasznie od niego widzi to.  jestem zmęczona życiem a mam 22 lata,  coraz mniej optymizmu i kilogramów które z pewnością by mi się przydały. Chodzę jak na szpilkach wole się nie odzywać niż kłócić znowu. Przynajmniej mam spokój ale co to za życie... On często czepia się nawet mojej miny byleby się pokłocic tak mi się zdaje cały czas q wtedy ja mówię " zdaje ci się,  jestem zmęczona tylko " a tak naprawdę nie chce mi się żyć... Jego alkoholizm wyssal ze mnie wszystko....

30

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

Teraz bedzie troche kontrowersyjnie. 
Tez sie kiedys w mlodosci gleboko zakochalam w POCZATKUJACYM alkoholiku. A to dlatego , ze byl taki inny, kolorowy , nieprzewidywalny, ludzki i inne takie tam ...czarujace mnie wtedy rzeczy.
Taaa, teraz wiem , ze taki byl, bo ciagle na procentach !
Przestal pic = zaczal byc zupelnie innym czlowiekiem. Alkohol byl stymulatorem jego zachowan.  Czar prysl. Na trzezwo zmienil sie w szarego faceta bez sily przebicia. I tak bywa.

31

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem
sasza21 napisał/a:

Hej dziewczyny, widzę że wątek jest kontynuowany,  Sarina jak sobie poradziłas? Wyprowadziłas się?  Mam nadzieje ze tak, mi się nie udało tkwie w tym nadal, trochę się zmieniło i na gorsze i lepsze,  studiuje zaocznie, zdecydowałam się na ten krok dzięki mojemu tz a teraz negatywna czesc mianowicie doszło do.pierwszych szarpanin w święta,  spędziliśmy je tylko we dwoje i chyba były to najgorsze świeta jakie przeżyłam. Sylwester również.... Do rzeczy... On nie pije znów trzeci tydzień juz. Ja się nie wtracam,  oddalilam się strasznie od niego widzi to.  jestem zmęczona życiem a mam 22 lata,  coraz mniej optymizmu i kilogramów które z pewnością by mi się przydały. Chodzę jak na szpilkach wole się nie odzywać niż kłócić znowu. Przynajmniej mam spokój ale co to za życie... On często czepia się nawet mojej miny byleby się pokłocic tak mi się zdaje cały czas q wtedy ja mówię " zdaje ci się,  jestem zmęczona tylko " a tak naprawdę nie chce mi się żyć... Jego alkoholizm wyssal ze mnie wszystko....

Sasza21
hej kobieto przeczytalam twoj post i nie wierze co slyszy moja podswiadomosc ??? czy ty masz dzieci z nim ? jezeli tak to troszke cie rozumie i wspolczuje ? jestes związana z nim przez dziecko . Ale jezeli nie ma zadnego dziecka ,wspolnego majątku, czy wspólnych planow na przysłość to SP....alaj jak najszybciej ....niech Ci pomoga znajomi rodzina wyciągną cie z tego toksycznego zwiążku im prędzej  wyprowadz sie najlepiej zeby on nie wiedzial bo ci jeszcze wpie...doli na pozegnanie.Ja mialam taką samą sytuacje jako panienka roznie bylo miedzy mną i  przyszlym mężem ,kłotnie szarpanie zdazały się i mimo tego ślepa miłośc zaprowadziła mnie pod oltarz a dzisiaj po 9 latach piekła błagam o pomoc zeby uciec tylko juz nie Samej.. mam dwoje dzieci z tym alkoholikem . wiec nie powtarzaj błedów koleżanki z forum ... plissss

32

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

tak mnie zaszokowala historia saszy az lezki pociekly sznurkiem ...bylam w tym samym wieku ..21 lat ,niedoswiadczona zyciem ,byl moim pierwszym męzczyzna pokazal mi swiat z najgorszej  strony, samo picie ,imprezy konczyly sie dla niego utratą przytomnosci od  nadmiaru alkoholu. nie chodzilismy do kina -wolal z piwskiem oglądac DVD. nie chodizlismy do restauracji -wolał golonke w domu i flaszka (koniecznie ze znajomymi) nie wychodzilismy na spacery  na randki na rower czy w zime na lyzwy , na basen,nie jezdzilismy na wycieczki  itp...zamknął mnie w swoim świecie a Ja uległam na wszystko. Boze jaka byłam głupia az sama Siebie nienawidze . teraz mam 28 lat dopiero niedawno przejrzalam na oczy -moze dlatego ze milosc wygasla juz go nie kocham , tylko jeszcze troszke mam wspolczucia dla niego ,troszke szacunku ze kocha moje dzieci najbardziej na swiecie  i tylko tyle. zaraz sie rozwiode nie wiem jak dlugo bedzie trwac moje odchodzenie ,ale mam swiadomosc ze chce tego najbardziej na swiecie... czeka na mnie jeszcze piekne zycie ..Ja to wiem!! i Ty sasza tez masz szanse na to wszystko co piekne.. tylko musisz byc silna i olac go -Nie ten  to bedzie nastepny o wiele fajniejszy -bo sama go wybierzesz(-A najlepeij byc singielką do 30-stki.

33

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem
anjaaa napisał/a:

hej mam na imie Anka(28) odwazylam sie pierwszy raz napisac o mojej trudnej sytuacji malzenskiej , nie wiem , moze zaczne od poczatku i licze na jakies podpowiedzi? wsparcie? dobrą radę? jestem po ślube juz 9 lat mam dwoje dzieci (3 +7) i meza alkoholika . zaczeło sie jak pierwsze dziecko mialo 2 latka mąż zawsze lubił wypic "piwko" towarzyszyło mu wszędzie ,nie martwił się że zaraz musi wsiąść za kierownice czy iść do pracy . zaczął pić tak ostro jak wyjechaliśmy za granice, zero kontroli , wódka lała sie strumieniami w weekend ,nie raz z poniedzialku jechal 200km do pracy na "kacu".prosiłam ,groziłam w koncu odeszłam wrociłam do Polski z małym dzieckiem synek 3 mial latka . przez 6 miesiecy zyłam w nędzy rodzina mi nie pomagala matka miala swoje zycie mialam wrazenie ze jej przeszkadzam . wrocilam do meza spowrotem splailismy dlugi ponad 2 tys,euro za jego chlanie i od nowa zycie mnie nie rozpieszczalo. zaszlam po raz drugi w ciaze urodzila sie coreczka Maja mam teraz 3 latka jest oczkeim w głowie tatusia , miedzy czasie mąż mial krotkie przerwy nie pił i był fantastycznym człowiekiem . Najbardziej dotkniety całą sytuacja zostal moj syn nie raz widziala awantury pijanego ojca śpiącego na podłodze zasikanego to  byl koszmar.  postanowilam odejsc bałąm sie ale odwazylam po raz drugi ,wyprowadzilam sie do innego miasta zaczelam od nowa ,nowa szkola dla syna nowe przedszkole nowe zycie . pojawil sie mąż znalazł nas. dzieci byly przeszczęsliwe ,obiecal ze sie zaszyje i zaczniemy od nowa i tak bylo pojechal do PL zaszyl sie w sierpniu . bylo cudnie ,idealnie  nie mielismy problemow pieniadze nas sie trzymaly mąż zauważyl ile przetracił na picie i ile czasu zmarnowal ,czul satysfakcje a Ja razem z nim az do świąt w grudniu sie napil poczulam alkohol i serce mi pękło ,pakałam i putałam dlaczego ,mąż uspokajala mnie ze to tylko troszke i u wiecej nie bedzie pil ze chcial sprubowac itp. dzisiaj jest poniedzialek jestem po ciężkim weekendzie mąż pije codziennie po pracy ,wraca ok7 upija sie idzie spac i tak w kolko ,najgorzej jest w weekend pije od piatku ,wszedzie znajduje te male flaszeczki po wodce az do niedzieli , w sobote w nocy sie obudzil z jakimis halunami ze mu ukradlam piwo i mnie nekał pol nocy zebym mu oddala ,w niedziele obiecal ze nie bedzie pil poszedl z synem na basen a pozniej  wieczorem sie upil i upadl na przedpokoju ,spal tak do rana . Jestem zalamana nie wiem co mam robic. to czlowiek o wielu twarzach .jest dobrym ojcem dzici go kochają ,mężem na pokaz ,a w domu gotuje mi piekło.

Jestes w bledzie piszac,ze jest dobrym ojcem dla dzieci,jesli upija sie codziennie,albo ciagle jest na kacu.

34

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

Zielona75 mąż to niezły cwaniak i manipulator - ukrywa sie przed dziecmi pijąc alkohol po wszystkich kątach a jak juz dzieci pojdą spac to się dopija a nastepnego dnia spi do 10 -11 to przewaznie  weekendy wiec mu wolno spac .(on tak twierdzi) i ciągnie sie niedziela do poludnia -kosciol basen z dziecmi  a pozniej po obiedzie juz sie spryczuje wódka po kątach do wieczora .tak wyglądają moje weekendy. musze Znalezdz sposob na weekendy dla Siebie i dzieci bez niego  ...malymi kroczkami  do przodu... ale potrzebuje wsparcia ..nawet nie wiesz ile mi daje takie wylewanie żali , stukając w klawaiture i dzieląc sie z Wami moją historią zauwazam Siebie. i chcialabym uchronic te wszystkie nastolatki ktore nie mając dzieci ani zadnego obowiązku byc w takim  toksycznym związku -zeby jak najszybciej spierniczały bo nie bedzie lepiej -tylko gorzej - znam to z wlasnej autopsjii.

35

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

anjaaa- ja miałam pijącego ojca - to, że Tobie się wydaje, że on jest dobrym tatusiem to mit. po pierwsze - na pewno miewa zmienne nastroje, po drugie dzieci widzą, że tatuś się zmienia w ciągu dnia, że nie dotrzymuje słowa, że raz jest wesoły, a raz nie. rosną w chorej atmosferze. potem będą miały chore problemy i jako nastolatki będą się wiązać z alkoholikami, by w dorosłym zyciu zbawiać świat. życie obok alkoholika to spacer po polu minonowym, bo nigdy nie wiedzą, co zrobią nie tak, a tatuś np się rozpłacze albo zrobi smutny albo wręcz przeciwny, zacznie się śmiać, choć sytuacja mało śmieszna generalnie.

36

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

Anjaaa, nie jesteśmy związani dziećmi,  tylko razem mieszkamy,  za granicą niestety,  brakuje mi tu wsparcia rodziny i przyjaciół,  wszyscy myślą że dobrze mi się wiedzie,  w oczach innych ludzi mój facet jest ideałem dobrze zarabia jest bardzo zaradny i pomocny przyjazny i słynie z dobrego serca każdy powtarza ze mam ogromne szczęście. Sama w to uwierzyłam chyba bo powierzchownie patrząc to dba o mnie chodziliśmy na randki i wszystko jest dla mojego dobra tak może się wydawać ale ja nawet pastę do zębów musze wyciskac w odpowiedni sposób bo go to drażni chodzę tez za głośno a jak leżę w wannie i przeglądam net to Bóg wie co tam robie i kłótnia ze on się tak bawił nie będzie a gdy ja z migrena leżę w łóżku a on ogląda porno o czym się dowiaduje nazajutrz to oczywiście ja go szpieguje i on chce rozstania po dwóch dniach Milczenie to niestety ja idę do niego i ja go przepraszam za to ze to znalazłam na kompie ze to nie jego wina. Chyba jestem chora. Nie wiem jak sobie pomóc. Boje się samotności w obcym kraju w pojedynkę. Chce żeby mnie kochał,  ale czuje ze tak nie jest. Jak to mówi jestem błędem... A później tłumaczy ze to w złości. Ślub miał być na sierpień.... Nie chce tego juz. Chciałabym uciec od samej siebie. Jestem z dysfunkcyjnej rodziny wiecznie były kłótnie a poza domem byliśmy idealna rodzina. Chyba to powód mojego skrzywienia. W piątek mam spotkanie z psychologiem... Mam nadzieje ze otworzy mi oczy i da kopa do działania

37

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem
sasza21 napisał/a:

Anjaaa, nie jesteśmy związani dziećmi,  tylko razem mieszkamy,  za granicą niestety,  brakuje mi tu wsparcia rodziny i przyjaciół,  wszyscy myślą że dobrze mi się wiedzie,  w oczach innych ludzi mój facet jest ideałem dobrze zarabia jest bardzo zaradny i pomocny przyjazny i słynie z dobrego serca każdy powtarza ze mam ogromne szczęście. Sama w to uwierzyłam chyba bo powierzchownie patrząc to dba o mnie chodziliśmy na randki i wszystko jest dla mojego dobra tak może się wydawać ale ja nawet pastę do zębów musze wyciskac w odpowiedni sposób bo go to drażni chodzę tez za głośno a jak leżę w wannie i przeglądam net to Bóg wie co tam robie i kłótnia ze on się tak bawił nie będzie a gdy ja z migrena leżę w łóżku a on ogląda porno o czym się dowiaduje nazajutrz to oczywiście ja go szpieguje i on chce rozstania po dwóch dniach Milczenie to niestety ja idę do niego i ja go przepraszam za to ze to znalazłam na kompie ze to nie jego wina. Chyba jestem chora. Nie wiem jak sobie pomóc. Boje się samotności w obcym kraju w pojedynkę. Chce żeby mnie kochał,  ale czuje ze tak nie jest. Jak to mówi jestem błędem... A później tłumaczy ze to w złości. Ślub miał być na sierpień.... Nie chce tego juz. Chciałabym uciec od samej siebie. Jestem z dysfunkcyjnej rodziny wiecznie były kłótnie a poza domem byliśmy idealna rodzina. Chyba to powód mojego skrzywienia. W piątek mam spotkanie z psychologiem... Mam nadzieje ze otworzy mi oczy i da kopa do działania

posluchaj Sasza ja tez mieszkam za granicą niemam tu nikogo nawet jak chce uciec od niego na kilka dni -odpocząc to nie mam gdzie.raz poszlam do kolezanki to pozniej bylo wiecej plotek niz to wszystko warte,wiec cie rozumie bardzo dobrze. pracjesz?? bo to jest wazne .Jezeli pracujesz to spokojnie mozesz zadbac sama o Siebie. uwierz mi za granicą jest wielu samotnych bardzo porządnych facetów,na pewno sobie znajdziesz "przyjaciela" ktory cie zrozumie i bedzie cie wspieral a nie dolowal ,doprowadzil twoj partner do tego ze musisz sie konsultowac z psychologiem. musisz spojrzec na to wszysko z  boku. ze on cie nie kocha i gardzi Tobą. odejdz od niego wynajmnij pokoik gdzies blisko pracy i daj sobie zyc dziewczyno.dzisiaj masz 21 lat  prpzed toba wielkie szanse na dobre zycie ,mozesz zarobic na auto mozesz odkladac na wlasne mieszkanie  sama ,ubierac sie w dobrych sklepach i chodzic do SPA jezdzic na wczasy za granice. jak dobrze to rozegrasz.  za 5  lat bedziesz sie smiala z tego toksycznego zwiazku .

38

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

hej kolezanki -dziasiaj jest czwartek obiecalam ze bede zdawac relacje z calego tygodnia , ale  ni bylo bardzo o czym pisac na moj temat ,bo jest spokojnie. zobaczymy co dalej..jutro piątek i ten przeklęty weekend.

39

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

To piekło...

40

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

hej kobietki .nie wiem co sie dzieje... zmiana u mnie.... mąż przezył chyba śmierć kliniczną albo dostał jakiegoś oświecenia. niewierze i nie chce mi sie nawet myśleć ze mogłoby sie coś zminic,bo jest naprawde fajnie... weekend zaliczam do udanych- sobota na miescie caly dzien bez męża i dzieci ,pomimo łażenia po szmatkach ok8godz. czułam ze się relaksuje:) gdy wróciłam szok... posprzatane dzieci w wannie po kolacji i uwierzcie mi mialam ochote napic sie lampke wina i zrelaksowac sie po shoopingu poprzymierzac laszki ,ale nieeee.. nie wypadało pic skoro On nie pił i czułam sie ukarana pomimo tego ze dostałam taki mily prezent w postaci ciszy ...ahhh a niedziela obiad w restauracji, spacer i basen na sam wieczor ,Jednak jak mąż chce to potrafi zyc bez alkoholu w weekend i do tego te komplmenty...ktos mi pomnienił facetaa????o co kaman??

41

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

...faza miodowego miesiąca...

42

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

Heh. A ile takie fazy u was trwają? Mój eks pod koniec związku dochodził do rekordu 9 dni.

43

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

Czytam Wasze posty,i tak sobie myslę,dlaczego oni piją ? Piją,bo są uzależnieni,bo nie potrafią inaczej.Ale dlaczego zaczeli ? Byli nieszczęsliwi,smutni,czy wsciekli ? Czy znudzeni ?
Czy to wplyw srodowiska ?
Dlaczego jedni sie uzalezniają,a inni nie ?
Mam znajomą.Pochodzi z typowo patologicznej rodziny.Ojciec alkoholik,matka tez za kolnierz nie wylewala...Ona,ta znajoma,w zyciu alkoholu do ust nie wzięla.Nawet szampana na sylwestra nie wypila? Mówila,ze nie chce skonczyc jak jej rodzice.Ale przyszly niepowodzenia zyciowe.Lekarz zdiagnozowal depresję.Przepisal jakies tabletki.A ona ? Znalazla lepsze lekarstwo.Pije juz dwa tygodnie.Proszę,tłumaczę.Nie dociera.

44

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

Wydaje mi sie ze sa to osoby ktore nie radza sobie z emocjami. Oczywiscie srodowisko rowniez ma ogromny wplyw.

45

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

no dośc ciekawa opinia Moj mąż zawsze lubił sobie wypić na poczatku piwko i nic wiecej zero wódki czy innych trunków. pamietam jak byliśmy parą i jego matce nigdy nie przeszkadzało jak zapraszał kolegow na taras i 20 piw na stole ,mnie to szokowało-za takie cyrki dostałabym wpierdel od swojej mamy .to sie zdazało na tygodniu - chlopak bez szkoly tylko z zawodem bez pracy -wtedy 25letni kawaler ,siedzący nan tarasie i sączący piwko jedno za drugim hmmm , mysle ze to wychowanie...
pózniej po ślubie wyjechalismy za graniece. pracowalismy oboje 2 lata sielanki ,duzo kasy..zycie bylo wtedy piekne..zaszlam w cize rzucialm prace a maz postanowil zarabiac wiecej .on tez zmienil stanowisko co wiązało sie z większą kasą i nowym środowiskiem . zaczęło sie picie z kolegami ,mąż czesto jeżdził w delegacje wracał na weekendy ,przepity zmeczony lezal i odpoczywal ,aby w poniedizalek jechhac znowu chlać.bylam z malym dzieckiem mlodziutka ,głupia .niedoświadczona ,,zaczelam ukladac sobie wszystko po swojemu i ucieklam do Polski z malym dzieckiem ,to byly najgorsze miesiace w moim zyciu moja matka okazala sie najgorszym wrogiem ...do dzisiaj choc minelo 6 lat rozmawiam z nią tylko na swieta i nigdy sie do niej nie żale.

46

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

zapomniałam dodac ze nie winie matki za to co sie stało ... sama siebie winie ,ze nie potrafiłam byc na tyle silna ,aby odejść. wróciłam do męża i nie potrafiłam  nic wyegzekfować, nie postawilam mu ultimatum, nie powiedziałam ze daje mu  ostatnią szanse , wszystko  ucichło i wróciło stare zycie. tyle lat musiało minąc ,abym przejrzała na oczy ....

47

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

Na poczatku pije sie towarzystko coraz czesciej i czesciej. Pozniej sie okazuje ze alkohol juz uzaleznil

48

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

to nie jest tak, że oni piją, bo chcą. oni piją, bo muszą. są uzależnieni. To nie jest kwestia silnej woli, inteligencji, radzenia sobie z problemami. To kwestia mózgu, który co jakiś czas domaga się trucizny, bo się do tego przyzwyczaił.
Nie radzę racjonalizować picia. Tu nie ma co racjonalizować. To tak samo, jak ze schizofrenią. Nikt nie doszukuje się przyczyn, w tym, że ktoś ma słabą wolę i problemy, bo się rozchorował, prawda? Tu działa ta sama zasada, a alkoholik i schizofrenik są tak samo chorzy i tak samo nie odpowiadają za swoje czyny. Tylko jednemu potrzebne są leki, innemu odwyk.

49

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

wow , ładnie powiedziane  kurcze czasami sie zastanawiam dlaczego JA ?? dlaczego własnie musiałam trafic na takk słabego uzależniającego się mężczyznę.? przeciez jest ich tysiace ..a Ja trafiłam na takiego dupka...ohhh jakie to niesprawiedliwe dzielic zycie z kims kto cie dołuje i odbiera chęci do własnego zycia..

50

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

Ja tez myslalam tak jak Ty. Dlaczego mnie to spotkalo.
Ale to my sobie ich same wybralysmy mimo sygnalow ostrzegawczych.

51

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

Witam was drogie koleżanki,  moja dwumiesięczna sielanka się właśnie skończyła, wczoraj dostałam opieprz za pytanie czemu ma taką minę bo chodził jak struty po mieszkaniu, warzyl się na.mnie i znów chla... Właśnie poszedł po kolejne piwska,  przed tym jak się napil i krzyczał mówił ze nie chce ze mną być ze ja nie rozumiem jak się do mnie mówi ze to koniec i na sile jest w tym związku. Wybrał bardzo dobry moment dla siebie na to wszystko bo zaczęłam studia i mniej pracuje robie tez prawko i nie mam pieniędzy chociażby na mały pokoik. Kocham go chyba tylko jak on mnie nie chce właśnie w takich momentach... Bo gdy było ok miałam do niego lekki wstręt za to wszystko wcześniej. Żal mi go... Ze taki człowiek niszczy się sam
Boli to ze ja naprawdę nie mogę mu pomóc... Nikt nie może. Jaka to straszna choroba...

52

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

witam moje drogie kolezanki ,chciałam sie pochwalic ze wlasnie wyrzucilam meza z domu ,juz z nami nie mieszka zostalam sama z dwojka dzieci ,strasznie mi ciezko ,ale ten tydzien nie byl latwy ,mąż pil nie chodzil do pracy ,mialam juzgo  dosc .wyrzucilam go w bardzo inteligentny sposob ,znalazlam apartament jednopokojowy dla niego zaplacilam za depozyt i rent za miesiac z gory ,wszystko wynioslo mnie ponad 1000 euro . dalam mu wolną reke ,poszedl na gotowe ,nawet go spakowalam .  a teraz nie mam sily moje drogie kolezanki ,jestem zbita jak pies , czuje ze spadam i nie bede umiala sie podniesc ,zostalam sama z dwojką dzieci , nie wiem co bedzie dalej ,jak dam rade psychicznie . dajcie chociaz troche nadzieji plisss , moze ktoras z was przeszla to samo ? bede wdzieczna za wszystkie rady smile

53

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

hej byłam w podobnej sytuacji i tak tkwiłam 4 lata .Pił wyzywał obwiniał mnie o wszystko co było mozliwe pózniej wracał przepraszał błagał i obiecywał poprawe  nawet podjął sie leczenia  ale to wszystko było tak krotkotrwałe  ze   ....  Dziś jestem 24 dni dopiero od uwolnienia sie od tego człowieka i na koniec nawet kiedy kazałam sie mu wyprowadzic to szantazował mnie odebraniem sobie zycia  ale byłam juz na tyle silna ze postawiłam sprawe jasno ze ma sie wynosic  jeszcze neka mnie smsami raz oskarzając raz obwiniając no i oczywiscie ze on zrozumiał   ale ja juz jestem uodporniona   a duzo mi pomogła terapia u psychiatry ktora zaczełam juz dawno i w koncu stałam sie na tyle silna ze juz nie jest mi w stanie niczym zagrozic ani wzbudzic litosci kosztowało mnie to duzo zdrowia  ale to koniec wiec radze ci zakoncz to jak najszybciej bo ja za duzo czasu staciłam dla osoby ktora nigdy nie była warta tego a mój psychiatra mi powiedział takie słowa;ALKOHOLIZM TO CHOROBA ALE SPOZYWANIE ALKOHOLU TO JUZ ŚWIADOMY WYBÓR CZŁOWIEKA wiec uciekaj jak najszybciej bo nic nie zmienisz

54

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

Hej,
Widzę, że to stary post, ale poczułam ulgę, że nie jestem sama. Jestem dosłownie w identycznej sytuacji i boje się, że zwariuje.

55

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem
Dolorez napisał/a:

Hej,
Widzę, że to stary post, ale poczułam ulgę, że nie jestem sama. Jestem dosłownie w identycznej sytuacji i boje się, że zwariuje.

Hej Dolorez. Nie wiem jak Twoja sytuacja, ale ja nie tak dawno zakończyłam związek z alkoholikiem. Trzymam za Ciebie kciuki i wysyłam ciepłe myśli. Dbaj o siebie dziewczyno.

56

Odp: refleksje ze związku z alkoholikiem

ALKOHOLIK jest osobą niezrównoważoną, ma problem ze sobą, często ma zmienne nastroje, brak kontroli nad emocjami, uczuciami, nad zachowaniem. Alkoholik obarcza winą za swój stan zawsze inne osoby. I nigdy nie chce się sam przed sobą przyznać, ze jest alkoholikiem. Życie u boku takiej osoby jest ciężkie i często pozostawia spustoszenie w psychice osoby/osób z którymi mieszka, obcuje...czyli partner/partnerka, dzieci. Od alkoholików trzeba wiać czym predzej, zwłaszcza gdy oni nie chcą przyznać się sami przed sobą że mają poważny problem, że są alkoholikami. Taka walka o nich i dla nich to walka z wiatrakami.

Posty [ 56 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » refleksje ze związku z alkoholikiem

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026