Jesteś z moim TŻ prawie 10 lat, przez cały ten czas widziałam jego ojca może ze 5 razy. To alkoholik, w bardzo złym staniem, pije od bardzo długiego czasu, nie było go gdy mój chłopak dorastał, czasem bywało tak, że widzieli się raz na rok, albo raz na dwa lata. Jego ojciec pomieszkiwał przez wiele lat kątem u innej kobiety, ale i to się skończyło, niedawno uległ wypadkowi, ma kilka złamań, nie ma gdzie mieszkać i...ma się zjawić u nas.
Napiszę szczerze, nie wiem jak mam reagować. Dla mnie to absolutnie obcy człowiek, na dodatek nigdy nie miałam do czynienia z alkoholikiem (a to jest człowiek, który choruje od wielu lat, i mimo, że jest naprawdę w złym stanie uparcie twierdzi, że nie ma problemu). Nawet te nieliczne spotkania, które z nim miałam nie zaliczyłabym do udanych. Na uroczystościach rodzinnych wystarczy mu pół godziny by się wstawić, a potem upić do nieprzytomności. Mojej przychylności nie wzbudziło łapanie mnie za tyłek, nawet jeśli było to podczas durnej zabawy weselnej.
Prawdę powiedziawszy, nie chcę tego człowieka w moim domu, a z drugiej strony, rozumiem, że mojemu TŻ może być ciężko. W końcu to jego ojciec, nie ma wyciągnąć w kryzysowej sytuacji ręki do niego? Jeszcze okres jest niesprzyjający bo w tym roku strasznie ciężko przędziemy, kombinuje jak koń pod górkę, z czego mam obiad zrobić, a tutaj pojawi się jeszcze jedna osoba (wiem, że to okrutne) ale to bardzo problematyczne, mam przestać jeść aby mu dać? Nie chce wyjść na wredną nieczułą sukę, ale dusi mnie ta sytuacja. I musiałam się gdzieś wygadać.