netkobietyWszystkie działy
Samotność

Nie potrafię się zaangażować

7 odpowiedzi6 906 wyświetleńzałożony przez kjbw, 14.12.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Nie potrafię się zaangażować

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Nie potrafię się zaangażować

Cześć
Mam 30 lat, jestem ładna, wykształcona, sympatyczna. Nigdy nie byłam w dłuższym czy poważniejszym związku. Nie byłam zakochana więc nigdy nikt mnie nie zranił. Chce się zakochać, mieć rodzinę, dzieci.
Całe życie powtarzam jeden schemat w relacjach z mężczyznami: Poznaję kogoś, kto wydaje mi się dość sympatycznym, wartościowym człowiekiem, z którym mogłabym może stworzyć stały związek, miło mi się spędza z nim czas, ale jest mi dość obojętne czy napiszę do mnie sms czy nie, czy się z nim spotkam w tym tygodniu czy za dwa tygodnie i nie tęsknie ... mam nadzieję, że jakoś się zauroczę jeszcze, że będę czekała z niecierpliwością na następne spotkanie, że uśmiechnę się na myśl o nim, że potrzebuję czasu. A ja ciąglę czuję do niego to co do przyjaciela. Po kilku spotkaniach gdy widzę, że on okazuje mi coraz większe zainteresowanie, a czasem wręcz zaczyna się we mnie podkochiwać ja czuję się coraz gorzej bo wiem, że ja jeszcze nic nie czuję i nie wiem czy kiedykolwiek poczuję w przyszłości, nie chce go zwodzić, spotykać się dalej i automatycznie dawać nadzieję, którą sama tracę i zrywam. I w gruncie rzeczy nigdy nie żałowałam, że zerwałam z nim, nie wspominałam później tego faceta.
Można by było powiedzieć, że skoro nie żałowałam, to może nie był "ten jedyny", ale ileż można czekać i szukać aż się poczuje to coś więcej?
Zawsze myślałam, że to na początku znajomości powinny być te głupie motyle w brzuchu, później może one znikają i zostaję właśnie przyjaźń i bliskość i  wspólne wspomnienia o motylach. Może się mylę, może nie zawsze na początku musi być jakieś zauroczenie z obu stron? Ale ile można czekać na pojawienie się jakiegoś uczucia i ile można trzymać tą drugą stronę w zawieszeniu, trochę ją oszukując, bo przecież idąc dalej dajesz jej do zrozumienia, że coś może z tego być i angażujesz go coraz bardziej, nie chce nikogo ranić, może nie powinnam zrywać po 2-3 m-cach znajomości, może to za mało? Może traktuję wszystko za poważnie?
Gdzieś robię błąd. Może wy mi go wytkniecie. Czuję się bezradna i samotna.

Jeszcze jedno.Niektórzy powiedzą może jakieś przeżycia z dzieciństwa mnie blokują, ale mam w miarę normalną rodzinę, choć może tato był dość autokratyczny a mama nadopiekuńcza i potrafili się nieźle kłócić, ale zawsze miałam poczucie, że jestem kochana przez oboje, więc nie wydaje mi się by tu tkwił jakiś główny problem.

2

Odp: Nie potrafię się zaangażować

Albo nie trafiłaś na 'tego jedynego', albo boisz się zaangażować. Odrzucasz to uczucie boisz się angażować, bo co jeśli znów okaże się ,że to nie ten. Zauważasz to a to już połowa sukcesu, pewnie dużo czasu zastanawiasz się na jaki związek możesz liczyć, i zniechęcasz się nieświadomie? Tak mi się tylko wydaje oczywiście.
Ludzie się spotykają bo jest między nimi jakaś chemia, tak więc to typ zauroczenia, spotykasz się z kimś bo ci się podoba czy to zewnętrznie, bo to się widzi na początku od tego się zaczyna rodzić uczucie. Może i ja się mylę, może uczucia czasem przychodzą, albo powinny przychodzić z czasem. Mnie to się nie zdarzyło, więc ciężko mi powiedzieć. Zawsze wpadam jak śliwka w kompot i tak też nie wychodzi.

3

Odp: Nie potrafię się zaangażować

Podobno gromy z jasnego nieba zdarzają się. Podobno. smile
Najbardziej utkwiło mi to stwierdzenie:

kjbw napisał/a:

(...)Poznaję kogoś, kto wydaje mi się dość sympatycznym, wartościowym człowiekiem, z którym mogłabym może stworzyć stały związek, miło mi się spędza z nim czas, ale jest mi dość obojętne czy napiszę do mnie sms czy nie, czy się z nim spotkam w tym tygodniu czy za dwa tygodnie i nie tęsknie ... mam nadzieję, że jakoś się zauroczę jeszcze, że będę czekała z niecierpliwością na następne spotkanie, że uśmiechnę się na myśl o nim, że potrzebuję czasu. (...)

Dlaczego swą uwagę zwróciłam na to zdanie? Bo od pierwszych chwil nastawiasz się na stworzenie związku, od pierwszych chwil bacznie obserwujesz i pytasz samą siebie "ten czy nie ten?". Szybko odrzucasz osobę, gdyż nie zauważasz żadnych "motylków" i po DWÓCH miesiącach nie marzysz jeszcze, by stworzyć z nią rodzinę. Tymczasem owe "motylki" to nic innego jak zaburzenie niektórych funkcji organizmu: widzenia, słyszenia, myślenia.

4

Odp: Nie potrafię się zaangażować

Wielokropek ma rację - więcej spontaniczności. Jak koleś okaże się materiałem na przyjaciela- cóż w tym złego? Ja bym się bardziej martwiła, jakbym dwa miesiące po poznaniu chłopaka chciała z nim tą rodzinę zakładać. trochę za szybko na mój gust, nie zna się osoby... są różne rodzaje miłości - ta co spada jak grom z nieba to często dzika, fizyczna fascynacja i nie ma nic wspólnego z głęboką, prawdziwą miłością, która rodzi się z czasem.

5

Odp: Nie potrafię się zaangażować
Wielokropek napisał/a:

Dlaczego swą uwagę zwróciłam na to zdanie? Bo od pierwszych chwil nastawiasz się na stworzenie związku, od pierwszych chwil bacznie obserwujesz i pytasz samą siebie "ten czy nie ten?". Szybko odrzucasz osobę, gdyż nie zauważasz żadnych "motylków" i po DWÓCH miesiącach nie marzysz jeszcze, by stworzyć z nią rodzinę. Tymczasem owe "motylki" to nic innego jak zaburzenie niektórych funkcji organizmu: widzenia, słyszenia, myślenia.

Masz tu rację, ale i nie do końca.
Po pierwsze gdy masz ok 30 lat to już nie spotykasz się z kimś ot tak bo fajnie się spotyka, a na stały związek masz jeszcze czas. Tak mam jakieś kryteria, ale nie piszę tu o facetach, którzy ich nie spełniają, z nimi nie mam problemów.
Po drugie wolałabym tak jak mówisz podchodzić bardziej na luzie do tych krótkich znajomości. Komfortowo byłoby dla mnie po prostu kogoś poznać bez presji i oczekiwań z jego strony, ale to zazwyczaj faceci wymagają ode mnie pewnego dookreślenia się, bo jeśli dostajesz wiadomości typu "uwielbiam Cię", "bardzo, bardzo tęsknie" czy wręcz "zakochuję się", na facebooku zaznaczają że są w związku, czy też słyszysz jego plany gdzie razem pojedziemy latem a tu masz listopad to zmuszają cię one do myślenia czy chcesz z nim tworzyć stały związek. A może się mylę, może powinnam takie deklaracje traktować z przymrużeniem oka?
Po trzecie to nawet jeśli " owe motylki to nic innego jak zaburzenie niektórych funkcji organizmu: widzenia, słyszenia, myślenia" to nie powinny się one jednak pojawić po 2-3 m-cach znajomości? Ja nie chce po dwóch miesiącach wiedzieć czy to na pewno ten, ja chce po prostu uśmiechnąć się na myśl o nim, czy też cieszyć się, że się dziś spotykamy.

Dziękuję za uwagę, bo chcę coś zmienić, a czuję się trochę bezradna i zła na samą siebie, bo wiem, że to nie facetów wina a moja i choć powyżej trochę zanegowałam twoją tezę na pewno jeszcze przemyślę moje nastawienie pod tym kątem. Wiem co twoim zdaniem nie powinnam robić , ale napisz jeszcze co powinnam robić:)

6

Odp: Nie potrafię się zaangażować

Co powinnaś robic? Póki co robić to co wywoła uśmiech na Twojej twarzy, a w końcu znajdzie się ktoś kto zrobi to za Ciebie (znaczy się wywoła ten uśmiech ktoś)

7

Odp: Nie potrafię się zaangażować

Co powinnaś zrobić? Nie odpowiem na to pytanie, bo od dawna unikam wszelkich "powinno się". Używanie tych "powinno się" w różnych ujęciach i zestawieniach prowadzi do poczucia winy, buntu, czasem zniechęcenia.

Napisałaś, że chcesz do tych znajomości podchodzić na luzie. Podchodź. To, że ktoś wywiera na Ciebie presję, nie oznacza, że masz tej presji ulec. To podejmujesz decyzję. Dlaczego ulegasz, jeśli ulegasz, presji? Dlaczego uznajesz, że ktoś wywiera na Ciebie presję, zamiast zauważyć, że informuje o swoim sposobie widzenia rzeczywistości i swej ocenie relacji?

To, że ktoś proponuje wspólny wyjazd nie oznacza, moim zdaniem, deklaracji na bycie w związku do śmierci. Jeśli ktoś, wbrew mej zgody zaznaczyłby, że jest ze mną w związku, to na pewno zapytałabym się o przyczyny takiego jego zachowania i jasno zaznaczyłabym swe niezadowolenie.

Dlaczego propozycje i zachowania bliskiej osoby kwalifikujesz do kategorii "stały związek" lub "niestały związek"? Dlaczego podjęłaś decyzję o zablokowaniu nawet najmniejszych, najdrobniejszych uczuć? Czym ich ujawnienie/przyznanie się do nich Ci grozi? Co stanie się, gdy rozepniesz swój gorset?

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Nie potrafię się zaangażować

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026