Samotność to stan w ktorym jesteście to odzwierciedlenie waszych myśli, uczuć.
Musicie po prostu zajżeć w głąb siebie.
Ja też jestem sam obecnie ale nie jestem samotny.
Swiat jest piękny, a wy go tworzycie jak myślicie.
Jeśli myślisz źle, ciągle smucisz to przyciągasz tego wiecej.
Więcej samotności, przykrości, niepowodzeń, braku pracy, rozwoju osobistego.
Zacznijcie myśleć pozytywnie, patrzeć na świat kolorowo, poczujcie to, że to już macie.
Proście a będzie wam dane.
To takie proste , jedynie co trzeba zrobić,
UWIERZYĆ.
Podobne tematy
To prawda co piszesz, jak się jest szczęśliwym to się przyciąga dobre rzeczy. Tylko czasami zbyt wiele rzeczy złych się dzieje i się chyba nie da widzieć pozytywów.
Kwestia pogodzenia się z samym sobą, nauczenia się być samem ze sobą. Jeśli tobie jest ze sobą dobrze to i innym będzie. Trudne ale wykonalne.
Dzięki, To że się dzieje zbyt wiele złych rzeczy to efekt oglądania złych rzeczy, słuchania.
Widziałaś pozytywne wiadomości, bo ja jeszcze nie, ciągle smutek.
Najważniejsze jest aby siebie kochać a miłość przyjdzie i nie tylko miłość, wszystko to co chcesz.
To prawda co piszesz, jak się jest szczęśliwym to się przyciąga dobre rzeczy. Tylko czasami zbyt wiele rzeczy złych się dzieje i się chyba nie da widzieć pozytywów.
Piszesz tylko o samotnosci pod katem zwiazku miedzy kobieta a mezczyzna?
a co powiesz o samotnosci pod katem znajomych,przyjaciol i rodziny? czy masz na to rade?
Ja na szczęście mam mnóstwo znajomych przyjaciół kolegów i sporą rodzinę i wsparcie rodziców. Więc brak związku jako tako mnie nie za bardzo rusza nawet na szczęście. Choć na zimę chciałby się człowiek do kogoś przytulić ale cóż...
Piszesz tylko o samotnosci pod katem zwiazku miedzy kobieta a mezczyzna?
a co powiesz o samotnosci pod katem znajomych,przyjaciol i rodziny? czy masz na to rade?
Co masz dokładnie na myśli?
Mam na mysli to, ze każdy samotnosc kojarzy z brakiem partnera a to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Samotnosc ma wiele twarzy.
... Zacznijcie myśleć pozytywnie, patrzeć na świat kolorowo, poczujcie to, że to już macie. Proście a będzie wam dane. To takie proste , jedynie co trzeba zrobić,
UWIERZYĆ.
Takie podejście uważam za bajki powtarzane od lat. Przyszły kiedyś chyba ze stanów. Pozytywne myślenie. A jeśli komuś to pomaga to proszę bardzo. Ja bym to porównał do proszku od bólu zęba. Tylko uśmierza ból nie leczy ale czujemy się szczęśliwi. A w końcu o to chodzi aby szczęśliwym być więcej nic.
Mam na mysli to, ze każdy samotnosc kojarzy z brakiem partnera a to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Samotnosc ma wiele twarzy.
Myślę nawet, że nie tyle ma wiele twarzy, co to są różne miny i grymasy tej samej twarzy.
paulo71 napisał/a:... Zacznijcie myśleć pozytywnie, patrzeć na świat kolorowo, poczujcie to, że to już macie. Proście a będzie wam dane. To takie proste , jedynie co trzeba zrobić,
UWIERZYĆ.Takie podejście uważam za bajki powtarzane od lat. Przyszły kiedyś chyba ze stanów. Pozytywne myślenie. A jeśli komuś to pomaga to proszę bardzo. Ja bym to porównał do proszku od bólu zęba. Tylko uśmierza ból nie leczy ale czujemy się szczęśliwi. A w końcu o to chodzi aby szczęśliwym być więcej nic.
agda17 napisał/a:Mam na mysli to, ze każdy samotnosc kojarzy z brakiem partnera a to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Samotnosc ma wiele twarzy.
Myślę nawet, że nie tyle ma wiele twarzy, co to są różne miny i grymasy tej samej twarzy.
Jeśli to porównujesz do proszku na zęba, to kiepskie porównanie.
Jesteś tym czym myślisz!
iryd napisał/a:paulo71 napisał/a:... Zacznijcie myśleć pozytywnie, patrzeć na świat kolorowo, poczujcie to, że to już macie. Proście a będzie wam dane. To takie proste , jedynie co trzeba zrobić,
UWIERZYĆ.Takie podejście uważam za bajki powtarzane od lat. Przyszły kiedyś chyba ze stanów. Pozytywne myślenie. A jeśli komuś to pomaga to proszę bardzo. Ja bym to porównał do proszku od bólu zęba. Tylko uśmierza ból nie leczy ale czujemy się szczęśliwi. A w końcu o to chodzi aby szczęśliwym być więcej nic.
agda17 napisał/a:Mam na mysli to, ze każdy samotnosc kojarzy z brakiem partnera a to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Samotnosc ma wiele twarzy.
Myślę nawet, że nie tyle ma wiele twarzy, co to są różne miny i grymasy tej samej twarzy.
Jeśli to porównujesz do proszku na zęba, to kiepskie porównanie.
Jesteś tym czym myślisz!
Rozumiem Iryda. Myśli nie są całością nas. Oprócz nich istnieją emocje.
Takie podejście uważam za bajki powtarzane od lat. Przyszły kiedyś chyba ze stanów. Pozytywne myślenie. A jeśli komuś to pomaga to proszę bardzo. Ja bym to porównał do proszku od bólu zęba. Tylko uśmierza ból nie leczy ale czujemy się szczęśliwi. A w końcu o to chodzi aby szczęśliwym być więcej nic.
Myślę nawet, że nie tyle ma wiele twarzy, co to są różne miny i grymasy tej samej twarzy.
Zgadzam się. Szczęscie ma płynać z głębi a nie być udawane jak kolorowa okładka na wyświechtanym zeszycie.
Samotność to stan w ktorym jesteście to odzwierciedlenie waszych myśli, uczuć.
Musicie po prostu zajżeć w głąb siebie.
Ja też jestem sam obecnie ale nie jestem samotny.
Swiat jest piękny, a wy go tworzycie jak myślicie.
Jeśli myślisz źle, ciągle smucisz to przyciągasz tego wiecej.
Więcej samotności, przykrości, niepowodzeń, braku pracy, rozwoju osobistego.
Zacznijcie myśleć pozytywnie, patrzeć na świat kolorowo, poczujcie to, że to już macie.
Proście a będzie wam dane.
To takie proste , jedynie co trzeba zrobić,
UWIERZYĆ.
Wiesz co, zgodzę się z Tobą, poza tym że uwierzyć nie jest łatwo.
Praca nad wiarą wymaga systematycznej pracy i określonego, długoterminowego celu. Zwiększyć wiarę można jedynie poprzez regularne powtarzanie sobie i utwierdzanie siebie że coś jest możliwe (nie znam innego sposobu, jakby ktoś znał to proszę się podzielić). Z moich obserwacji zdecydowana większość ludzi z różnych powodów nie jest systematyczna i ma problem z wykonaniem powtarzalnych, prostych czynności. Takich jak chociażby regularne krótkie codzienne ćwiczenia czy nauka języka obcego.
Ja osobiście, dawno temu odkryłem moc wiary. Ale co z tego... gdy bardzo ciężko było uwierzyć w wiele rzeczy mieszkając w Polsce, chociażby w dobrą, przyzwoicie płatną pracę. Widząc kolegów którzy gratulowali mi pensji 2000 netto i aplikując na oferty typu "Oferujemy atrakcyjne wynagrodzenie" a jak mówiłem że chcę 2500zł to śmiech, trudno było mi uwierzyć że mogę zarobić więcej. No ale dobra, załóżmy że jednak jakimś cudem zacznę zarabiać przyzwoicie, np. 10000zł miesięcznie. Co z tego jak na codzień widziałbym tylu zdolnych ludzi zarabiających mniej i byłoby mi źle z tego powodu. Chciałbym aby oni mieli tyle samo co ja, ale jak to zmienić? Między innymi dlatego wyemigrowałem. Tutaj gdzie mieszkam są pewne standardy i żadna firma nie zapłaci inżynierowi z kilkuletnim doświadczeniem głodowej pensji. Tutaj uwierzyć jest łatwiej bo codziennie natykam się na ludzi sukcesu, ale nie przez układy, wybitność czy nie wiem jak ciężką pracę po 250h/mies - po prostu zwykłych, ambitnych ludzi którzy coś osiągnęli, takich jakich w Polsce jest setki tysięcy a nie są należycie nagradzani za swoją pracę. Nie odkryłem jeszcze sposobu na to aby nie dołować się tą niesprawiedliwością.
Wiara czyni cuda. To proste zdanie jest już tak wytarte że nikt się nad nim nie zastanawia. Gdy ja odkryłem co tak naprawdę znaczy, pół roku chodziłem w euforii. Faktycznie wiarą możemy bardzo dużo zdziałać w naszym życiu, ale czasem warto zastanowić się nad zmianą otoczenia które może nas za bardzo ciągnąć w dół... tak jak to było u mnie i nie tylko. Moja siostra ma koleżanki które stworzyły swego rodzaju klub zranionych serc, i gdy rozmawiały ze sobą to tylko jechały po wszystkich facetach po kolei... tych starych i nowych... Jak taka ma spotkać mężczyznę i normalnie go potraktować? Na szczęście z braku czasu przestała się spotykać z nimi i od razu poznała faceta z którym jest szczęśliwa!
paulo71 napisał/a:Samotność to stan w ktorym jesteście to odzwierciedlenie waszych myśli, uczuć.
Musicie po prostu zajżeć w głąb siebie.
Ja też jestem sam obecnie ale nie jestem samotny.
Swiat jest piękny, a wy go tworzycie jak myślicie.
Jeśli myślisz źle, ciągle smucisz to przyciągasz tego wiecej.
Więcej samotności, przykrości, niepowodzeń, braku pracy, rozwoju osobistego.
Zacznijcie myśleć pozytywnie, patrzeć na świat kolorowo, poczujcie to, że to już macie.
Proście a będzie wam dane.
To takie proste , jedynie co trzeba zrobić,
UWIERZYĆ.Wiesz co, zgodzę się z Tobą, poza tym że uwierzyć nie jest łatwo.
Praca nad wiarą wymaga systematycznej pracy i określonego, długoterminowego celu. Zwiększyć wiarę można jedynie poprzez regularne powtarzanie sobie i utwierdzanie siebie że coś jest możliwe (nie znam innego sposobu, jakby ktoś znał to proszę się podzielić). Z moich obserwacji zdecydowana większość ludzi z różnych powodów nie jest systematyczna i ma problem z wykonaniem powtarzalnych, prostych czynności. Takich jak chociażby regularne krótkie codzienne ćwiczenia czy nauka języka obcego.
Ja osobiście, dawno temu odkryłem moc wiary. Ale co z tego... gdy bardzo ciężko było uwierzyć w wiele rzeczy mieszkając w Polsce, chociażby w dobrą, przyzwoicie płatną pracę. Widząc kolegów którzy gratulowali mi pensji 2000 netto i aplikując na oferty typu "Oferujemy atrakcyjne wynagrodzenie" a jak mówiłem że chcę 2500zł to śmiech, trudno było mi uwierzyć że mogę zarobić więcej. No ale dobra, załóżmy że jednak jakimś cudem zacznę zarabiać przyzwoicie, np. 10000zł miesięcznie. Co z tego jak na codzień widziałbym tylu zdolnych ludzi zarabiających mniej i byłoby mi źle z tego powodu. Chciałbym aby oni mieli tyle samo co ja, ale jak to zmienić? Między innymi dlatego wyemigrowałem. Tutaj gdzie mieszkam są pewne standardy i żadna firma nie zapłaci inżynierowi z kilkuletnim doświadczeniem głodowej pensji. Tutaj uwierzyć jest łatwiej bo codziennie natykam się na ludzi sukcesu, ale nie przez układy, wybitność czy nie wiem jak ciężką pracę po 250h/mies - po prostu zwykłych, ambitnych ludzi którzy coś osiągnęli, takich jakich w Polsce jest setki tysięcy a nie są należycie nagradzani za swoją pracę. Nie odkryłem jeszcze sposobu na to aby nie dołować się tą niesprawiedliwością.
Wiara czyni cuda. To proste zdanie jest już tak wytarte że nikt się nad nim nie zastanawia. Gdy ja odkryłem co tak naprawdę znaczy, pół roku chodziłem w euforii. Faktycznie wiarą możemy bardzo dużo zdziałać w naszym życiu, ale czasem warto zastanowić się nad zmianą otoczenia które może nas za bardzo ciągnąć w dół... tak jak to było u mnie i nie tylko. Moja siostra ma koleżanki które stworzyły swego rodzaju klub zranionych serc, i gdy rozmawiały ze sobą to tylko jechały po wszystkich facetach po kolei... tych starych i nowych... Jak taka ma spotkać mężczyznę i normalnie go potraktować? Na szczęście z braku czasu przestała się spotykać z nimi i od razu poznała faceta z którym jest szczęśliwa!
Sam już sobie odpowiedziałeś. Podając przykład siostry.
Jeśli chodzi o innych ludzi to nie możesz czuć się winny ich sytuacji, nie możesz im współczuć bo oni sami to przyciągneli.
Owszem, można to tłumaczyć w różny sposób.
Jak ktoś odchodzi od nas, to musimy się przyznać, że w jakiej części to przyciągneliśmy np. przez kłutnie, mówiąc w myślach - Chcę abś odszedł czy odeszła.
Można tych przykładów podawać miliony, tak samo jest z chorobami, finansami, i wieloma sytuacjami naszego życia.
Aby to odmienić trzeba się cieszyć, życzyć innym szczęścią, być wdzięcznym, itd.