witam serdecznie wszystkich na tym forum
Mam do was pytanie czy jak kobieta z którą jestem 10 lat mówi mi ze już do mnie nic nie czuje to już koniec? Bo naprawdę ciężko mi to zrozumieć czy da się na nowo wskrzesić jeszcze jakieś uczucie jej do mnie? zwłaszcza ze sama mi mówi ze nie wie sama czemu tak jest? wiem jedynie i zdaje sobie sprawę ze ją zaniedbałem ale czułem się podobnie jak ona tez zaniedbany przez nią i tak się bez rozmowy gryźliśmy się sami ze sobą .Dowiedziałem się o tym po spokojnej rozmowie którą w końcu ja zainicjowałem.Ja ją bardzo kocham choć ona twierdzi ''jak ja ją mogę kochać jak miedzy nami nic nie ma?'' .Jak na razie jesteśmy razem ja się staram ona to widzi sama mi to mówi dużo rozmawiamy teraz (moja walka trwa już ponad 2 miesiące) ale za każdym razem czuje się odpychany.Przy ostatniej rozmowie powiedziała mi ze jest jej zal i widzi ze się strasznie staram i próbuje już od 2 tygodni coś w sobie wskrzesić tez ale na razie jest to samo nic nie czuje,mowie jej ze poczekam ze wiem ze nie ma tak łatwo.Może ktoś mi podsunie jakąś myśl co dalej robić czy jest to sens? tak dalej żyć?Jedynie co mi powiedziała ze się przyzwyczaiła do tego jak było i może ze mną być cały czas na tych samych warunkach co do tej pory,a za chwilkę mi mówi ze może musimy odpocząć od siebie miesiąc dwa i może na nowo coś poczuje.Niekiedy się zastanawiam ze może tak mi to mówi specjalnie żebym się starał ale ja się staram i sama mi to mówi chyba się czymś łudzę.
Zwłaszcza ze jestem i byłem jej wierny (jak pies),wyrozumiały,pomocny,ale nie byłem wystarczająco uczuciowy i to jest ten problem
I czy słowo NIC JUŻ DO CIEBIE NIE CZUJE jest równoznaczne ze słowem JUŻ CIE NIE KOCHAM