facet....
pierwsza miłość, spotkanie po latach...
na złosć wszystkim złapać się za ręke i iść przed siebie ale czy warto po tym wszystkim? po tym co jest teraz?
Podobne tematy
Karolko, napisz konkretnie w czym tkwi problem. Opisz swoją historię. Takie parę słów, nic nam nie mówi.
mój facet...
facet który mnie pokochał od pierwszego widznia , ja go tez. jak mieliśmy być już razem oszukałąm go i zostawiłąm.wyjechał
ja założyłam rodzine... tzn tak myślałam , mam wspaniałego syna z facetem kótry nie był wart mojego spojrzenia ale ciagnełam to ze względu na dziecko... w końcu koniec został mi tylko syn i długi.
nagle wrócił ...ON... mój ksiąze... rok temu... było wspaniale, śmiechy, sex, pomoc, było normalnie, bezpiecznie.
wynajął mieszkanie zebyśmy mogli razem mieszkać, synek ma swój pokój. starał się...
tylko ja lubiałam sobie podrinkować nie nałogowo ale czasami wieczorkiem zwłaszcza razem
i zaczął się problem bo on nie mógł.
tzn, urywał mu się film. w międzyczasie wpadło pare kłutni, niekonczący sie problem z moim byłym, jego chęc posiadania mnie tylko dla sibie co wiążzało sie z kłutniami o zmiene pracy, przedszkola dla dziecka itp.
n i stało się... wszystko runęło...
po nieudanym wieczorze że tak to nazwe, wróciłam do mojego rodzinnego domu z dzieckiem,on schlał sie z kuzynka, nastepnego dnia od miał wyjechać do pracy na 2tyg... przyjechałam żeby go zawieść na lotnisko i zastałam go z dziwka
zabolało, boli....
wybaczyłam.
nie minął miesiac. kłutnie, wypominanie ale starał się, był cierpliwy.
chciałam mu wierzć chociaż z natury bł fafarafa... jego poprzedni styl zycia , typowy kawaler,
wierzyłam mu ze mnie kocha, ze chce byc ze mna rodzina ze chce sie ustatkowac
tzn chciałam mu wierzyć.
minął miesiąc... dziadek poważnie zachorował
nawalił sie , przyjechał do mnie do pracy, było normalnie śmialiśmy się tańczyliśm i co?
dostałam takie w pier....ol ze przez ponad 2tyg goiło mi się oko a przez ponad miesiąc nie słyszałam na jedno ucho.
Karolka, wcześniej chciałam napisać, że można wybaczyć, ale po Twoim ostatnim poście, to już cofam to.
Jak raz podniósł rękę (i to do tego stopnia), to drugi i trzeci raz też podniesie. Nie marnuj życia sobie i dziecku.
Nie warto dawać się bić i poniżać, nawet "pierwszej miłości".
wróciłam do domu chociaż tylko paru osobom powiedziałam prawde, tak skłamałam że miałąm wypadek i uderzyłam się o kierodnice
przyjeżdżał, prosił, starał się, zaszył się.
czy osoba która kocha postępuje w ten sposób? kim lub czym musze dla niego być ze posunął się do takich czynów?
minęły 4 msc , jesteśmy razem, on nie pije, cud , miód malina.
mieszkam u niego, dziecko chodzi tam do przedszkola, pracuje gdzie pracowałam.
zaczęły sie problemy przeze mnie...
moi znajomi dla mnie nikt ważniejszy, pare zbiegów okoliczności i afera jak znalazł. role się odwróciły
to ja się tłumaczyłam, prosiłam.
bo jak to wylada ze kobieta dostaje w nocy smsa od znajomego.. (bez żadnej znaczącej treśći mogącej powodować podejrzenia o zdrade)
bo co to znaczy ze do ciebie dzwoni jakis facet a ty zaniemówiłaś... tak, bo wiedzac jaki mam terror w domu i słysząc meski głos w słuchawce a czujac już na sobie przenikliwe spojrzenie osoby dla której ZNAJOMA to była potencjalna kamdydatka do bzykniecia to nie wiem jak mam sie zachowac
i teraz ja jestem na dole. ciągle podejrzenia o zdrade, moje roztrzepanie z telefonem że raz go mam, raz zapomne, raz zgubie, czasem nie mam zasiegu, czasem nie odbiore , zbiegi okolicznści do tego smsy od znajomych nałożyło się wszystko na siebie i zaczęło się najgorsze...
poniżanie, oczywiście z mojej winy.
dlatego...
czy warto kochać?
widze w nim zmiane, widze w nim miłość.
ale czy widze? czy chce widziec bo kocham?
Cóż miesiąc miodowy mu się skończył i zaczyna narastać potrzeba napicia się.Taka chora zazdrość (zespół Otella)jest jednym z objawów alkoholizmu.A gdzie w tym wszystkim jest Twoje dziecko!!!!!????Piszesz,że lubisz podrinkowac,twojemu facetowi urywa się film,pobił Cię tak bardzo,że 2 tyg.miałaś sińce a Twoje dziecko na to PATRZY?????Czy zatroszczyłaś się co przeżywa dziecko,które tyle co pozegnalo ojca,a teraz patrzy na kolejne rekoczyny i alkohol w domu?Weź Ty zadbaj najpierw o dziecko a potem szukaj dla siebie partnera
Kobieto Ty chyba lubisz sobie komplikować życie.
Na pierwszym miejscu powinno być dziecko,aż strach pomyśleć co ma w głowie jeżeli było świadkiem tylu kłótni i rękoczynu.
na pierwszym miejscu powinna być sama autorka, tylko z poukładanym życiem może być dobrą matką. a w tej chwili daleko jej do tego.
na moje warto byś poszukała pomocy w ośrodku odwykowym - nawet jak twój partner nie pije. to żadna hańba, a współuzależnenie (czyli bycie z alkoholikiem i powolne tonięcie w jego chorym swiecie) to ciężka sprawa. w ośrodku poinstruują cię, jak sobie radzić, jak pomóc partnerowi i jak ewentualnie odejść. poejrzewam, ze ciezko ci sie bedzie zdecydowac, ale im szybciej to zrobisz, tym mniej bolu cie czeka
11 2013-12-08 02:19:21 Ostatnio edytowany przez karolkas13 (2013-12-08 02:31:02)
kochane moje, mój synek nie był świadkiem ani jednej naszej kłutni, nigdy nie słyszał z jego ust jak i z moich słów wypowiedzianych w nerwach. nawet bedac bardzo zli na siebie juz predzej sie do siebie nie odzywalismy niz kłucic sie przy dziecku.
podrinkować nie miałam na myśli nachlać się jak świnia i kłucić sie bo alkohol.
tak jak jedni lubia wieczorkiem napic sie piwka czy winka ja lubiałam jakiegos drinka.
nie chodziło mi o nic wulgarnego, jestem kobietą i przedewszystkim matka także poczuwam się z tym co mi wolno a co nie
nie spodziewałam się poprostu że on traci nad sobą aż taką kontrole po alkoholu, nie pił codziennie ani nawet co drugi dzień
może żle wam przedstawiłam moja sytuacje bo wyszłam na patologiczną rodzine
fakt że po tym co się stało i na co pozwoliłam pewnie juz jestem
Mój synek jest i zawsze bedzie na pierwszym miejscu, nigdy nie pozwole go skrzywdzic i jakiekolwiek zachowanie mogące wskazywać że
dzieje mu sie krzywda albo chociażby mogące mu zaszkodzić to nawet jakbym była noszona na rekach bym na to nie pozwoliła
tylko że się w tym wszystkim pogubiłam,
Emil, mój syn, ma "normalny"dom, chodzi do przedszkola, ma zwierzaki, uwielbia wujka.
wujek o niego dba, naprawde nie moge złego słowa powiedzieć.
tylko pozostaje kwestia Ja.
czy ja to wszystko udzwigne z pzyklejonym uśmiechem, jest mi ciężko i nie wiem w którą strone to pójdzie
z zewnatrz jestesmy fajna rodzina, chodzimy na basen, do kina, na spacery
on sie teraz naprawde stara, nie pije, pomaga mi , tylko ta jego chora zazdrosc, jestem przytłoczona tym
pytanie tylko, czy twój syn mimo wszystko nie widzi tego przyklejonego uśmiechu i twojego napięcia? i czy nie wolałby mieć jednak szczęśliwej matki, a nie "normalną rodzinę", która normalna wcale nie jest?
niewiem, napewno widzi.
nie wiem co mam zrobić
nie wiem czy zdołam się sama ze sobą uporać. oby dwoje się staray ale miewam kryzysy
przy jakiejś kłutni nawet o głupote sprzeczce zawsze widze tylko czarny scenariusz
musisz sama odpowiedzieć na pytanie, czy warto - my, obcy możemy cię pokierować, ale nie przeżyjemy życia za ciebie. czasami trudno podjąć tą ostateczną decyzję, czasami okazuje się, że mimo wszystko warto ryzykować i trwać w związku.
dziekuje, bardzo dziekuje.