Hej. mój chłopak pracuje na umowę zlecenie jako kierowca ciężarówki(wozi paczki pracuje nocą) jednak ma nieodpowiednie warunki pracy- brak ogrzewania w samochodzie do tego dziś jego szef powiedział mu że nie życzy sobie aby on do niego dzwonił, jest dla niego niemiły i dlatego mój chłopak nie poszedł dziś do pracy, jego szef znalazł zastępstwo. Jakie mogą być konsekwencje tego że nie stawił się dziś w pracy? Proszę o szybką odpowiedź...
Podobne tematy
Jedna z opcji jest spalenie na stosie.....
Wybacz moje negatywne nastawienie, ale z natury jestem pro-pracodawczy. Wszystko zalezy od szefa. Najsurowsza konsekwencja bedzie wypowiedzenie umowy.
A co z płaceniem kary za szkody i czy wogóle poniósł jakieś szkody skoro znalazł sobie zastępstwo...
Martusiu, w umowie powinno być zawarte, co grozi za niewywiązanie się z niej.
w umowie jest tylko napisane: ,,W sprawach nieuregulowanych umową mają zastosowanie przepisy kodeksu cywilnego" nic o karze nie ma.
1. Nie wiemy czy mamy do czynienia ze stosunkiem zlecenia czy stosunkiem pracy;
2. W zależności od rodzaju stosunku mogą być różne konsekwencje. W wypadku stosunku pracy oczywiście chłopak może przedłożyć L - 4;
3. W wypadku zlecenia pracodawcy przysługuje roszczenie o odszkodowanie z tytułu nienależycie wykonanego zobowiązania, na szkodę tę może się składać choćby konieczność pokrycia kosztów zastępcy.
tylko że on już znalazł zastępce na dziś i na jutro nie wiem czy na dłużej też...a co by było lepsze żeby to szef go zwolnił czy żeby mój chłopak złożył wypowiedzenie... i co zrobić żeby nie płacić odszkodowania pracodawcy...
Szkode poniosl, ale naprawi ja z dniowki Twojego chlopaka. Musial w koncu znalezc kierowce. Twoj chlopak za dzis nie dostanie wyplaty.
Oczywiscie jesli nastapily dalej idace szkody to i odpowiedzialnosc bedzie wyzsza - jesli np niedowieziony na czas towar zespsul sie, to odpowiada za to chlopak.
Nie wywiazal sie z umowy, co moze skutkowac jej wypowiedzeniem.
Dzwonil do szefa? Mowil mu cos? Tu juz mniej chodzi o prawo, a o nastawienie chlopaka i szefa. Zaden do sadu nie pojdzie ,nie beda walczyc o taki grosz.
L4 moze sie przydac ,ale to umowa zlecenie ,wiec zwykla smieciowka. Chlopakowi nie przysluguje wiec chorobowe i wszystko zalezy wg mnie szefa
9 2013-12-05 22:56:29 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2013-12-05 22:57:20)
A skąd pomocniku gargamela wiesz, że to stosunek zlecenia a nie stosunek pracy.....bo umowa się tak nazywa - przeczytaj art. 22 k.p. tam coś o tym jest.
Umowę ocenia się po treści nie nazwie.
samochód wyjechał o tej porze co powinien to są zwykłe przesyłki kurierskie...do szefa dzwonił i mu mówił... a co jeśli chłopak już wogóle nie chodził już do pracy...
A skąd pomocniku gargamela wiesz, że to stosunek zlecenia a nie stosunek pracy.....bo umowa się tak nazywa - przeczytaj art. 22 k.p. tam coś o tym jest.
Umowę ocenia się po treści nie nazwie.
Niech idzie do sadu pracy sie poskarzyc. Wtedy juz w branzy zatrudnienia nie znajdzie. Adam, madry jestes mezczyzna, pisales ze masz duzo do czynienia z mlodymi kobietami, naprawde nie wiesz na jakiej umowie jest 99% osob ponizej 25 roku zycia?;) gwarantuje, ze spraw jest niewiele.
To chlopak nie byl dzis czy nie chodzi wcale?
Co to za cwaniakowanie w ogole. Albo sie podoba i chodzi albo sie nie podoba i sklada wypowiedzenie. Przeciez oczywiscie, ze jazda w wychlodzonej szoferce nie jest niczym przyjemnym, ale jesli przestanie chodzic do pracy to w najlepszym wypadku zostanie po prostu zwolniony.
Zdecydujcie. Praca czy wypowiedzenie? To nie szkoła, że chodzilo się na wagary
12 2013-12-05 23:06:20 Ostatnio edytowany przez Mononoke (2013-12-05 23:07:57)
Umowa zlecenie nie bez powodu jest zwana umową śmieciową. Pracujący praktycznie nie mają praw na jej podstawie. Jeśli w umowie nie było opisów warunków w jakich Twój chłopak ma pracować (zapewne nie) znaczy to, że jak w większości przypadków Twój mąż BEZ WZGLĘDU na warunki zobowiązał się umownie wykonać coś, od czego wykonania odszedł.
Osobiście sama miałam podobną sytuację, bo po prostu udałam, że nie znam terminu kolejnego zlecenia (napisali zbyt późno, nie mogłam się stawić), ale mimo w umowie nie było też nic o karze i w zasadzie miałam być po prostu do dyspozycji, jak nie potwierdzałam przybycia to po prostu nie brali mnie pod uwagę i nie oskarżano o żadne straty, czy problemy. Nikt się więc nie odezwał i mam święty spokój, bo nikt mnie nie pozwał. Pracodawca Twojego chłopaka może jednak to zrobić. Twój chłopak zerwał już umowę nie stawiwszy się do pracy. To nie umowa o pracę gdzie obowiązuje jakiś termin wypowiedzenia. Nie stawił się raz, nie jest już brany pod uwagę. Pytanie teraz czy szef pozwie o odszkodowanie Twojego chłopaka czy nie. Wszystko w jego rękach. Nie sądzę byście mogli coś na ten moment zrobić.
A o konsekwencjach cywilnych za zlecenia poczytaj w necie, na forum prawniczym lub w kodeksach.
Mononoke - jeśli jest jak piszesz to byłaś zatrudniona na umowę o pracę.
W umowie zlecenia sama sobie wybierasz czas w jakim zlecenie będziesz realizować, itd. jeżeli pracodawca wyznacza Ci np. czas, miejsce, sposób wykonania zlecenia to jest to już umowa o pracę.
Mononoke - jeśli jest jak piszesz to byłaś zatrudniona na umowę o pracę.
W umowie zlecenia sama sobie wybierasz czas w jakim zlecenie będziesz realizować, itd. jeżeli pracodawca wyznacza Ci np. czas, miejsce, sposób wykonania zlecenia to jest to już umowa o pracę.
Tym razem to Ty idealizujesz, a ja mowie jak jest ![]()
Dajcie spokoj, zadnego pozwu nie bedzie. Teraz pracodawca musi zadecydowac, czy chce kontynuowac wspolprace z Twoim chlopakiem.
Alez pracownicy zaczeli szachowac pracodawcow...
15 2013-12-05 23:34:17 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2013-12-05 23:34:44)
Pomocnik gargamela to, że ktoś jest gamoń i nie pójdzie do sądu, żeby np. załatwić sobie parę spraw, np. odprawę to jego problem nie mój.
Widzisz nieświadomość prawa szkodzi a sądy pracy nie będą latać za ludźmi i mówić im, że coś tam mogą.....W prawie cywilnym przyjmujesz zasadę, że każdy jest kowalem swojego losu......Jak ktoś ma umowę o pracę a traktują go jakby był na zleceniu jego problem.
Slyszalem o takim jednym co to wojowal szabelką. Oczywiście, masz 100% racji, on też mial. Sciagnal na bylego pracodawce pip, sady itp
Pracodawca sie wylizal, on do dzis szuka pracy.
Adam, wg mnie ustawodawstwo pracy powinno byc wyeliminowane. Oczywiscie ,ochrona kobiet w ciazy ,osob starszych - musi byc. Ale nie robmy takich paradoksow, ze ktos jest zatrudniony na warunkach, na ktore sie zgodzil, a pozniej robi bajzel bo mu sie odwidzialo. Kiedys uwazalem, ze biednego pracownika trzeba chronic przez zlym, nastawionym na zysk kapitalista. Ale ,cholera ,poczytalem, porozmawialem i autentycznie wspolczuje pracodawcom.
Jaka bedzie odprawa, jesli wygra w sadzie? A ile czasu bedzie trwal proces? A jak wytlumaczy ze przez rok nic zlego w pracy nie widzial, a dopiero jak go zwolnili to poczul obywatelski obowiazek zgloszenia sprawy do pip?
Ludzie ,chcac uciac glowe szefa jemu natniecie skore, moze nawet spowodujecie krwotok, ale to Wy ja stracicie.
Pomocnik gargamela w sądzie pracy - bardzo szybko. Przynajmniej w moim okręgu. Jak ktoś ma umowę na czas nieokreślony i 3 miesięcy termin wypowiedzenia często sprawa kończy się przed zakończeniem upływu terminu wypowiedzenia.
Co do likwidacji prawa pracy - za dużo Korwina - jest sporo patologicznych instytucji, np. nieuzasadnione uprzywilejowanie związków zawodowych, czy kompetencje PIP, ale to nie znaczy, ze całe pracy jest do dupy - popełniasz błąd pars pro toto.
Z drugiej strony masz ludzi nieuczciwie traktowanych przez pracodawców i co??
Mononoke - jeśli jest jak piszesz to byłaś zatrudniona na umowę o pracę.
W umowie zlecenia sama sobie wybierasz czas w jakim zlecenie będziesz realizować, itd. jeżeli pracodawca wyznacza Ci np. czas, miejsce, sposób wykonania zlecenia to jest to już umowa o pracę.
Niestety Panowie w umowie zlecenie nie wybiera się samemu czasu ani miejsca realizacji to ustala pracodawca . Przy umowie o dzieło można samemu ustalić sobie czas kiedy ją wykonacie . Pracowałam na umowę zlecenie 3 lata nie ma tam zawartej dokładnej daty na jaki czas jesteś zatrudniony jest tylko od kiedy , taka umowa może zakończyć się z dnia na dzień bez wcześniejszego wypowiedzenia z obydwu stron .
To tu koleżanko jesteś w błędzie.
Umowa zlecenia oznacza całkowitą swobodę zleceniobiorcy w zakresie wykonania zlecenia. Wyznaczenie czasu, miejsca, sposoby wykonania "umowy" zlecenia to już umowa o pracę. Wprawdzie pewne ograniczenia w zakresie wyboru czasu wykonywania zlecenia mogą być uwarunkowane okolicznościami faktycznymi - nie mniej nie jest to cecha charakterystyczna stosunku zlecenia.
Art. 22 KP
§ 1. Przez nawiązanie stosunku pracy pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę, a pracodawca - do zatrudniania pracownika za wynagrodzeniem.
§ 1(1). Zatrudnienie w warunkach określonych w § 1 jest zatrudnieniem na podstawie stosunku pracy, bez względu na nazwę zawartej przez strony umowy.
§ 1(2). Nie jest dopuszczalne zastąpienie umowy o pracę umową cywilnoprawną przy zachowaniu warunków wykonywania pracy, określonych w paragrafie 1.
Hej. mój chłopak pracuje na umowę zlecenie jako kierowca ciężarówki(wozi paczki pracuje nocą) jednak ma nieodpowiednie warunki pracy- brak ogrzewania w samochodzie do tego dziś jego szef powiedział mu że nie życzy sobie aby on do niego dzwonił, jest dla niego niemiły i dlatego mój chłopak nie poszedł dziś do pracy, jego szef znalazł zastępstwo. Jakie mogą być konsekwencje tego że nie stawił się dziś w pracy? Proszę o szybką odpowiedź...
Za niesubordynację może go zwolnić . Umowa zlecenie jest po to by wykorzystać człowieka i zwolnić w każdym momencie jaki wybierze sobie pracodawca .
Ale mieszacie... Sposob wykonania mozna okreslic przy umowie o dzielo. W umowie zlecenia nie ma takiego przepisu, choc w praktyce zleceniodawca moze udzielac instrukcji dot sposobu wykonywania pracy, zas zleceniobiorca powinien sie do nich stosowac - choc nie ma takiego obowiazku. Ale umowa zlecenie opiera sie na silnym zaufaniu stron (np klient ufajacy umiejetnosciom swojego adwokata) i jesli ktoras ze stron nie jest zadowolona - umowe prosto mozna wypowiedziec.
Oczywiscie ze ww to z formalnego punktu widzenia to umowy o prace, ale nikt do sadu z powodztwem o ustalenie nie pojdzie. Kropka.
22 2013-12-08 11:31:54 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2013-12-08 11:40:43)
To tu koleżanko jesteś w błędzie.
Umowa zlecenia oznacza całkowitą swobodę zleceniobiorcy w zakresie wykonania zlecenia. Wyznaczenie czasu, miejsca, sposoby wykonania "umowy" zlecenia to już umowa o pracę. Wprawdzie pewne ograniczenia w zakresie wyboru czasu wykonywania zlecenia mogą być uwarunkowane okolicznościami faktycznymi - nie mniej nie jest to cecha charakterystyczna stosunku zlecenia.Art. 22 KP
§ 1. Przez nawiązanie stosunku pracy pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę, a pracodawca - do zatrudniania pracownika za wynagrodzeniem.
§ 1(1). Zatrudnienie w warunkach określonych w § 1 jest zatrudnieniem na podstawie stosunku pracy, bez względu na nazwę zawartej przez strony umowy.
§ 1(2). Nie jest dopuszczalne zastąpienie umowy o pracę umową cywilnoprawną przy zachowaniu warunków wykonywania pracy, określonych w paragrafie 1.
Adam to Ty wprowadzasz w błąd.
Przy zleceniu Zleceniobiorca powinien wykonać zlecenie osobiście i stosować się do wskazanego przez zleceniodawcę sposobu wykonania zlecenia.
A po drugie. Wszystkie warunki umowy o pracę muszą wystąpić JEDNOCZEŚNIE, aby można było mówić o znamionach umowy o pracę. Dlatego tak popularny jest to rodzaj umowy (Zlecenie) na hipermarketach, gdzie praktycznie wszystkie przesłanki są spełnione, poza jednym - CZAS - to nie zleceniodawca wyznacza czas pracy, tylko zleceniobiorca sam ustala sobie grafik. I dzięki temu wyzysk (w odniesieniu do tych hipermarketów) człowieka ciągle ma się świetnie.
Do autorki. Wszystko zależy od tego jakie były zapisy w umowie. Zlecenie można rozwiązać w każdej chwili (chyba, że umowa stanowi inaczej). Za czas przepracowany i poniesione koszty zleceniobiorcy należy się zapłata. Jeśli natomiast zleceniodawca poniósł szkodę - należy mu się odszkodowanie, ale z tego co pisałaś, zleceniodawca nie poniósł szkody, więc i konsekwencji finansowych nie będzie.
23 2013-12-08 14:54:22 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2013-12-08 17:02:08)
Dobrze jeżeli mamy być szczerzy to jeżeli już w przedmiotowym stanie faktycznym mamy do czynienia nie z umową zlecenia ale z umową nienazwaną o świadczenie usług, do której stosuje się odpowiednio przepisy o umowie zlecenia (art. 750 k.c.).
Co do wskazówek zarówno w umowie o świadczenie usług jak i w umowie o dzieło zlecający może dawać wskazówki. Jednak:
1. czym innym jest wskazówka nawet imperatywna, czym innym jest WYZNACZENIE godziny i miejsca. Tu masz do czynienia z WYZNACZENIEM CZASU I MIEJSCA a nie udzieleniem wskazówek;
2. nawet wskazówka imperatywna nie jest w 100% wiążąca i przyjmujący zlecenie może od niej odstąpić na zasadach określonych przepisem art. 737 k.c.;
3. wskazówka nie może prowadzić do podporządkowania organizacyjnego zleceniobiorcy wobec zleceniodawcy. W analizowanym wypadku wskazówką byłoby: ma Pan odebrać towar o 8.00 dostarczyć na 12.00 a nie ma pan się stawić w czasie i miejscu żeby odebrać pojazd itd. Ten element - w postaci powierzenia mienia w postaci samochodu (nie mówię tutaj o umownym powierzeniu mienia wpływającym na odpowiedzialność odszkodowawczą pracownika) - przemawia za podporządkowaniem organizacyjnym.
Rozróżnianie umów o pracę i zlecenia.
Umowa zlecenia jest umową starannego działania podobnie jak umowa o pracę. Podstawową cechą odróżniającą ją od umowy o pracę jest brak elementu podporządkowania zleceniodawcy, brak wykonywania pracy pod jego kierownictwem. Praca w ramach umowy zlecenia może być świadczona również nieodpłatnie. Zamierzony wynik jest tylko możliwy i prawdopodobny, często niedający się z góry przewidzieć. Ryzyko przy zachowaniu należytej staranności przez wykonawcę ponosi zleceniodawca. Zlecenie dotyczy określonej lub określonych czynności, często występuje brak pewnej stałości lub ciągłości. W określonych przypadkach zachodzi możliwość posłużenia się podwykonawcą. W ścisłym znaczeniu zgodnie z art. 734 KC zlecenie dotyczy tylko dokonywania czynności prawnych, ale stosownie do art. 750 KC przepisy o zleceniu znajdują zastosowanie do wszelkich umów o świadczenie usług, które nie są uregulowane innymi przepisami, czyli wszelkich czynności faktycznych, nieobjętych określoną umową nazwaną w KC lub przepisie szczególnym. Wynika stąd, że w zakresie świadczenia usług nie mogą występować umowy nienazwane, do których znajdowałyby zastosowanie tylko przepisy ogólne dotyczące umów. Stosownie do tego rodzaj wykonywanej pracy nie stanowi cechy w dostatecznym stopniu odróżniającej umowę zlecenia od umowy o pracę. Taką samą pracę można wykonywać w ramach obu tych umów, ale umowy te wywołują różne skutki prawne stosownie do ich konstrukcji. Jeśli sposób wykonywania pracy nie narusza istotnych cech umowy o pracę, dana praca może być wykonywana w ramach umowy zlecenia. Wtórne cechy wykonywania pracy w ramach umowy o pracę, jak ustalenie przez zleceniodawcę obowiązku przebywania w określonym miejscu i czasie przez zleceniobiorcę, np. radcę prawnego, nie przesądzają jeszcze o braku zakwalifikowania umowy jako umowy zlecenia. W przypadkach wątpliwych należy się kierować przeważającym charakterem wykonywania danej pracy. W ramach umowy zlecenia stronom pozostaje szeroki zakres do uregulowania wzajemnych zobowiązań. Umowa może zawierać jednocześnie zlecenie dokonania czy też dokonywania czynności prawnych oraz faktycznych, jak to ma miejsce przy umowach o zarządzanie na zewnątrz i wewnątrz danej organizacji. W umowach typu zlecenie możliwe jest zamieszczanie klauzuli wykonywania usług przez osobę trzecią - zastępcę (art. 738 § 1 KC w zw. z art. 750 KC), co jest niedopuszczalne w umowie o pracę - art. 22 § 1 (wyr. SN z 26.11.1998 r., I PKN 458/98, OSNAPiUS 2000, Nr 3, poz. 94).
Umowy o świadczenie usług. Określone przypadki świadczenia usług budziły od dawna wątpliwości, czy można je traktować jako świadczone na podstawie umowy o pracę ze względu na ich charakter. Wozacy w lasach, którzy zobowiązują się świadczyć usługi w postaci transportowania drewna własnym zaprzęgiem, nie nawiązują w ten sposób stosunku pracy, gdyż istotnym celem łączącym strony tego stosunku umownego jest osiągnięcie określonego rezultatu pracy, a poza tym w stosunku tym brak jest najbardziej podstawowej cechy odróżniającej stosunek pracy od innych stosunków zobowiązaniowych, tj. organizacyjnego podporządkowania i zależności, z której wynika obowiązek pełnienia pracy osobiście, w zorganizowanym kolektywie, w ściśle oznaczonym czasie i miejscu oraz posługiwanie się wskazanymi narzędziami. Ubezpieczenie w PZU nie zmienia charakteru łączącego strony stosunku zobowiązaniowego (wyr. SN z 22.1.1970 r., II PR 298/69, Legalis, w: M. Gersdorf, Umowa, s. 58). Podobnie nocny wartownik (stróż gromadzki) zastępujący poszczególne osoby w pełnieniu wart przeciwpożarowych i otrzymujący od każdej z tych osób należność za pełnione warty nie jest pracownikiem (uchw. SN z 2.4.1973 r., III UZP 2/73, OSNC 1974, Nr 10, poz. 167). W stosunku do przewodnika turystycznego w razie rozwiązania umowy wskazano jako na właściwy przepis art. 746 § 1 KC regulujący umowę zlecenia (wyr. SN z 9.6.1972 r., I PR 8/72, OSNC 1973, Nr 1, poz. 16). Stwierdzono również, że dopuszczalne jest zatrudnienie nauczyciela w szkole niepublicznej o uprawnieniach szkoły publicznej na podstawie umowy cywilnoprawnej (uchw. SN z 20.9.1994 r., I PZP 37/94, OSNAPiUS 1995, Nr 7, poz. 86). Możliwe jest także nawiązanie przez Polski Komitet Pomocy Społecznej stosunku z opiekunami domowymi na podstawie umowy zlecenia - umowy o świadczenie usług (wyr. SN z 17.2.1999 r., I PKN 568/98, OSNAPiUS 2000, Nr 6, poz. 229). Podobnie strażnik łowiecki może pracować na podstawie umowy zlecenia (wyr. SN z 13.4.2005 r., II PK 253/04, OSNP 2006, Nr 1-2, poz. 6). KP. Komentarz, C.H.Beck, teza 5 i 6 do art. 22 KP.
Wiec przenosząc to na stan faktyczny za umową o pracę przemawia:
1. wyznaczenie wiążącego i nie podlegającego uchyleniu czasu i miejsca wykonywania pracy;
2. podporządkowanie organizacyjne przejawiające się w WYZNACZANIU czasu i miejsca podjęcia pracy, a nie udzielaniu wskazówek co do czasu i miejsca rozpoczęcia wykonywania czynności będących przedmiotem umowy. Przejawem podporządkowania organizacyjnego jest też wykonywanie transportu na pojeździe należącym do pracodawcy;
3.obowiązek wykonywania a nie wykonania określonego zdania, obowiązek chłopaka miał charakter ciągły, miał wykonywać określone czynności w czasie i miejscu wyznaczonym przez pracodawcę.
Co do hipermarketów - to co piszesz to pewna bzdurka. Te umowy zlecenia to klasyczny, podręcznikowy (T. Liszcz, Prawo pracy, W-wa 2010) przykład obejścia przepisu art. 22 kodeksu pracy. Przyczyna popularności takiego stanu rzeczy ma miejsce gdzie indziej. Oto one:
1. niewydolność Państwowej Inspekcji Pracy, która czepia się MIŚ- ów, bo łatwiej niż zadzierać z takim sieciowym hipermarketem;
2. brak świadomości prawnej pracowników - coraz częściej chce mi się mówić, że oprócz wiedzy o przedsiębiorczości do szkół powinno wprowadzić się przedmiot podstawy prawa i uczyć ludzi minimum z kodeksu cywilnego, rodzinnego i opiekuńczego, kodeksu pracy, prawa ubezpieczeń społecznych i kodeks karnego. Moim zdaniem w ciągu 2 lat na prawdę można by ludzi nauczyć tego i owego tak żeby nie dali się robić w bambuko;
3. opłacalność ekonomiczna. Żeby hipermarketowi przestało się to opłacać wszyscy zleceniobiorcy musieliby wystąpić z powództwem o ustalenie istnienia bądź nieistnienia stosunku pracy. A tak występują przeważnie osoby zwalniane, które jeszcze wiedzą, że mają takie prawo - ile takich osób jest ??
Niech nawet będzie to 10 % osób zatrudnianych na pozorną umowę zlecenia. I co?? I nico - hipermarket przegra sprawę w sądzie, zapłaci tej osobie co sąd nakaże zapłacić i w najlepsze będzie kombinował dalej!!!!!!!!!!!Tak długo jak długo to się będzie opłacało....
Ktoś powie - nieprawdopodobne - wcale nie proponuję porównać listę klauzul niedozwolonych z obowiązującym tekstem dowolnej umowy - można się nieźle naśmiać. Każdy regulamin banku, ubezpieczenia zawiera kilka klauzul niedozwolonych i co - i nico były i będą, bo ile osób pójdzie do sądu?? No kilka pójdzie a reszta nie pójdzie, wiec ubezpieczalnia ma czysty zysk. Często w sądzie jak już dochodzi do sporu ubezpieczyciel nie kwestionuje swojej odpowiedzialności tylko próbuje się targować o kwotę. Tylko co z tego, jak oni nie zaprzestają tych praktyk - dlaczego - bo się opłaca.
Takie same numery mamy z OFE. Jakiś czas temu Sąd Najwyższy rozstrzygnął jednoznacznie, że składka w OFE ma charakter składki publicznoprawnej i co??? I dalej OFE i telewizornie opowiadają nam, że to nasze pieniądze. A figa......
I jeszcze żeby być do końca precyzyjnym. Część osób zatrudnianych przez hipermarkety rzeczywiście pracuje na umowę zlecenie i to bez żadnego oszustwa.
24 2013-12-08 20:56:53 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2013-12-08 21:13:05)
Mi różnic między umowami tłumaczyć nie trzeba. Ja wiem jak sprawy wyglądają. Tylko jaki to ma związek z pytaniem autorki?
Nie ma potrzeby zaśmiecania wątku, którego autor zadał konkretne pytanie.
No to trzeba było nie zaczepiać. I nie wygadywać głupot.
26 2013-12-09 00:03:59 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2013-12-09 00:14:34)
No to trzeba było nie zaczepiać. I nie wygadywać głupot.
Ja głupot nie pisze i czytam Twoje różne odpowiedzidzi. I nie jest to jedyny watek, w którym uważasz się za specjalistę, a nie udzielasz prostych i sensownych odpowiedzi.
Ps. Póki co to mam wrażenie że to Ty szukasz zaczepki próbując podważać większość postów.
I na tym z tej zbędnej wymiany zdań się wycofuje.
A może prostych odpowiedzi nie ma - na to nie wpadłaś.