Jeśli już był taki wątek to proszę o jego przeniesienie. Ale mam pytanie!
Mąż i żona sa po rozwodzie.. mają pełnoletnie dzieci. Mąż umiera zostawiając po sobie 100 tyś długów, kto je przejmuje?
Podobne tematy
2 2013-12-05 18:35:58 Ostatnio edytowany przez kjersti (2013-12-05 18:37:09)
Spadkobiercy. Długi dziedziczy się tak samo, jak tzw. majątek. Odpowiedzialność za długi zależy od sposobu przyjęcia spadku. Proste przyjęcie spadku powoduje przyjęcie zarówno majątku, jak i długów spadkodawcy oraz nieograniczoną odpowiedzialność za długi. Przyjęcie z dobrodziejstwem inwentarza z kolei powoduje, że spadkobierca za długi spadkodawcy odpowiada wyłącznie do wysokości wartości masy spadkowej. Ostatnia możliwość to odrzucenie spadku. Wówczas nie dziedziczy się długów, jak również majątku. Spadkobierca, który odrzuci spadek traktowany jest jakby nie dożył spadku. Na decyzję ma się 6 miesięcy od momentu dowiedzenia się o swoim powołaniu do dziedziczenia.
Jeżeli śmierć jednego z małżonków nastąpiła po rozwodzie - drugie z nich nie dziedziczy po byłym, chyba że wynika to z testamentu. Pełnoletnie dzieci są spadkobiercami z ustawy, chyba że zostały wydziedziczone lub przysposobione (przysposobienie pełne) przez kogoś innego.
czyli tak na prosty rozum to dzieci muszą spłacić te długi?
4 2013-12-05 18:43:38 Ostatnio edytowany przez kjersti (2013-12-05 18:44:53)
czyli tak na prosty rozum to dzieci muszą spłacić te długi?
Tak na prosty rozum tak, chyba że odrzucą spadek. Jeżeli przykładowo ojciec posiadał majątek, którego wartość przewyższa wysokość długów - można przyjąć spadek z dobrodziejstwem inwentarza. Wówczas długi spłaca się z masy spadkowej, a resztę tej masy zachowuje. Znaczenie ma jeszcze to, czy ojciec te długi brał sam, czy też zobowiązywał się razem z kimś. Oraz, czy zobowiązania te były ubezpieczone na wypadek śmierci.
z tego co się orientuję to chodzi o pożyczki na "dowód" tzw chwilówki czy jakoś tak.. ojciec majątku nie miał żadnego.. ale dokładnie nie wiem.. chodzi o ojca mojej przyjaciółki..
podejrzewam, że testamentu żadnego spisanego nie miał..
ale czy to jest takie proste? że jak dzieci zrzekną się spadku to i długi nie będą na ich głowie?
soryy za niespójności ale w prawie to jestem zielona..
Napisz dokładnie w jakim okresie czasu były przyjmowane te pożyczki oraz jaka jest wartość spadku i wysokość zobowiązania.
Pożyczki - chwilówki, jako roszczenie związane z działalnością gospodarczą przedawniają się po upływie lat 3.
hmm Adam na to pytanie jest mi trudno odpowiedzieć, bo to nie mnie sprawa dotyczy..
aczkolwiek pożyczki zaciągane są od jakichś 5 lat co najmniej.
8 2013-12-05 18:57:45 Ostatnio edytowany przez kjersti (2013-12-05 18:58:48)
Tak, odrzucenie spadku uchroni dzieci spadkodawcy przed spłacaniem jego długów. O ile oczywiście te dzieci nie zaciągały tych zobowiązań razem z nim. Niech przyjaciółka zorientuje się w stanie majątku po ojcu oraz w rzeczywistej wysokości jego długów w momencie śmierci. Jeżeli rzeczywiście nie pozostawił po sobie żadnego majątku lub też długi ten majątek przewyższają - najrozsądniej będzie właśnie odrzucić spadek. Można to zrobić w sądzie spadku, w sądzie właściwym miejscowo dla miejsca zamieszkania osoby składającej oświadczenie lub przed notariuszem.
na pewno z nim długów nie zaciągały! dzięki za nakreślenie sytuacji.
pozdrawiam ![]()
na pewno z nim długów nie zaciągały! dzięki za nakreślenie sytuacji.
pozdrawiam
Niczego nie sugeruję oczywiście, wszak nie znam Twojej przyjaciółki
Ale wolę brać pod uwagę jak najwięcej opcji, zwłaszcza, kiedy mam informacje na temat sprawy pochodzące jedynie z opisów tutaj.
Również pozdrawiam ![]()
11 2013-12-05 19:05:23 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2013-12-05 19:07:49)
W zasadzie nie ma problemu, jeżeli to zobowiązania sprzed 5 lat i w międzyczasie nic się nie wydarzyło to zobowiąznanie jest przedawnione.
Lepiej jest uważać z odrzucaniem spadku, zwłaszcza jak ma się np. dzieci, gdyż wtedy spadek przechodzi na dzieci itd. Żeby to szegółowo ocenić należy przede wszytskim znać dokładną sytuację rodzinną.
Wydaje się, że najkorzystniejszym rozwiązaniem w tej sytuacji będzie przyjęcie spadku z tzw. dobrodziejstwem inwentarza, gdyż:
1. odpowiedzialność za długi jest ograniczona do wysokości wartości spadku;
2. długi są prawdopodobnie przedawnione - chyba, że są stwierdzone prawomocnym orzeczeniem sądu - wówczas na egzekucję ma się 10 lat, ale wtedy - patrz pkt. 1
3. wiec ryzyko jest tylko takie, że się poniesie koszty postępowania spadkowego, w tym sporządzenia inwentarza, nie ryzykuje się dotychczas posiadanym majątkiem;
4. możliwość zyskania przedmiotu spadku czyli uzyskania jakiejś tam korzyści materialnej.
Ale żeby to dobrze ocenić proponuję skorzystać z porady prawnika, bo sprawy spadkowe są z definicji dość ciężkie i zabagnione. Można niechcący zrobić krzywdę np. swoim dzieciom.
Adam dzięki za wyczerpującą wypowiedź.. oczywiście, że będą się kontaktować z prawnikiem, ale na razie na głowie mają pochówek..
13 2013-12-05 19:31:05 Ostatnio edytowany przez kjersti (2013-12-05 19:32:22)
Ja tylko jeszcze wtrącę, że Minia nie napisała, iż są to zobowiązania SPRZED 5 lat, ale że są zaciągane OD 5 lat co najmniej. Czyli mogły być zaciągane sukcesywnie np. od 5 lat do niemal chwili śmierci. I że najprawdopodobniej spadkodawca nie miał żadnego majątku. Na tej podstawie zasugerowałam odrzucenie spadku, ale z zaznaczeniem, iż przed podjęciem decyzji należy zorientować się w wysokości długów na chwilę śmierci, w stanie majątku oraz w kwestii tych długów ewentualnego ubezpieczenia. Ponadto, odrzucony udział spadku przypada ewentualnym dzieciom odrzucającego, ale one również mogą go odrzucić.
Nie takie ladne to dobrodziejstwo inwentarza ,jak je maluja.
1. Bieg przedawnienia mogl byc przerwany chocby glupim wezwaniem do proby ugodowej, wiec bylbym ostrozny,
2. Autorce proponuje zapoznac sie z kolejnoscia dziedziczenia ustawowego,
3. Jezeli autorka nie jest osoba skrajnie uboga ,proponuje notariusza zamiast sadu - duzo szybciej a oplata to raptem taniej o 10 zlotych. Szkoda czasu,
4. Inwentarz sporzadza komornik. Generuje to koszta i pochlania sporo czasu. Osobiscie nie wybieralbym tej opcji,
5. Spadkobiercy maja 6 miesiecy na zlozenie oswiadczenia, po uplywie ktorego nastepuje proste przyjecie spadku (czyli bierze wszystko) ,ale niepelnoletnie dzieci sa chronione - i one z automatu biora z dobrodziejstwem inwentarza. Zlozenie przez rodzica oswiadczenia ,czy to o przyjeciu, czy odrzuceniu - wymaga zgody sadu
pomocnikgarga,ela
rzecz nie dotyczy autorki czyli mnie tylko mojej przyjaciółki ![]()
Tak, tak ,przypomnialo mi sie o tym dopiero w trakcie pisania ,a ze poruszam sie z poziomu telefonu to nie chcialo mi sie zmieniac ![]()
Tak czy inaczej wszystko co napisalem jest aktualne i mozna to odniesc do przyjaciolki.
Niech przyjaciolka zadzwoni do sadu ,doda ,odejmie - i sama zobaczy na ktora opcje woli sie zdecydowac ![]()
17 2013-12-05 22:29:43 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2013-12-05 22:38:19)
Właśnie po to jest dobrodziejstwo inwentarza. Czyli ograniczenie odpowiedzialności za długi spadkowe do wysokości spadku.
Dodam, że to rozwiązanie jest bardzo często, choć nie zawsze najbardziej optymalne.
Skutkiem odrzucenia spadku jest traktowanie spadkobiercy, który odrzucił spadek, tak jak gdyby nie dożył otwarcia spadku, a jego udział spadkowy przechodzi na powołanych do spadku w dalszej kolejności. Niestety mamy za mało danych żeby dość jednoznacznie stwierdzić co tu się będzie działo.
Fakt jest jak pisze pomocnikgargamela ale niezbadane są wyroki sądów powszechnych i można mieć na głowie taką oto atrakcję:
http://tvp.info/informacje/polska/dwulatek-odziedziczyl-milionowy-dlug/11806729
A do tego grzebanie przy majątku małoletniego zwłaszcza tego rodzaju to zawsze jest możliwość wyjścia poza zarząd zwykły i konieczność uzyskiwania zgody sądu rodzinnego na poszczególne czynności.
Zasadnicze pytanie brzmi - czy przyjaciółka ma dzieci. Jeżeli ma i chce odrzucić spadek to musi odrzucić w imieniu własnym i swoich dzieci a na to musi mieć zgodę Sądu Rodzinnego, wówczas spadek przechodzi na osoby w dalszej kolejności powołane do dziedziczenia. Wiec w zależności od sytuacji rodzinnej można np. nieźle wkopać mamę.
Proponuję poradę prawnika, z tego co się orientuję to kosztuje około 100 złotych (w zależności oczywiście od miasta).
Jak mowilem, nie taki ten inwentarz dobry, jak go maluja i sam przemyslalbym sprawe 10x zanim podjalbym taka decyzje.
Nikt nikogo nie wkopuje. Po prostu odrzuca. Najpierw odrzuca malzonek i dzieci, pozniej zstepni dzieci, pozniej rodzice itd. Co do zasady wszystko mozna ujac w jednym akcie.
Porada prawnika w tej materii nie powinna kosztowac nic. Jak ktos bedzie chcial, to idz do innego. Ale nie powie Ci wiele wiecej, niz my tutaj teraz.
Skoro tata nie mial majatku - niech odrzuca. Po co sie bawic i ponosic kolejne koszta?
19 2013-12-05 23:37:56 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2013-12-05 23:38:41)
Oj pomocnik gargamela żeby to było takie proste.
Nie zapominaj, że jak ma dzieci to ona sobie może chcieć odrzucać a sąd rodzinny może mieć na ten temat inne zdanie. Bo to sąd jest tu suwerenem.
A po co do prawnika, żeby zapoznał się z całą sytuacją i wskazał możliwości. Nie wiem czy zauważyłeś ale stan faktyczny to my znamy z opowieści osoby trzeciej.
A ostatnio skończyłem odkręcać sprawę osoby, która sama sobie była w podobnej sprawie prawnikiem. Niestety skończyło się na Sądzie Najwyższym i ponownym rozpoznaniu sprawy. Trochę to kosztowało kasy i nerwów. Więc może lepiej iść, żeby potem nie pluć sobie w brodę.
Jasne, ale niech porada bedzie darmowa - szkoda stowki ![]()
O dzieciach sam pisalem, wiec pamietam, pamietam ![]()
Sn w sprawie spadkowej? Ło matko... Mozesz podac sygnature albo cos? Chetnie sie zapoznam
21 2013-12-05 23:57:49 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2013-12-05 23:59:31)
A myślisz, że chce mi się w archiwum grzebać??Leży już gdzieś w piwnicy - na szczęście. A dlaczego SN ma nie być w sprawie będącej wynikiem czyjejś głupoty wskutek czego wartość przedmiotu zaskarżenia wynosiła ponad 300.000 złotych.
Poza tym podając Ci sygnaturę chyba bym jednak naruszył pewne tabu, wiec zrozum, co innego powiedzieć o problemie(możliwie ogólnikowo), co innego dać sygnaturę.
Sn w sprawie spadkowej? Ło matko...
A cóż w tym dziwnego? Sprawy spadkowe są (z drobnymi wyjątkami) kasacyjne więc SN orzeka w nich bardzo często.
23 2013-12-06 08:06:38 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2013-12-06 08:06:54)
Pomocnik gargamela na pewno miał na myśli postępowanie w sprawie podziału spadku, a tu masz ratione valoris w postaci wartości przedmiotu zaskarżenia w wysokości 150.000 złotych. Przy czym wartość przedmiotu zaskarżenia w zasadzie nie może być wyższa niż wartość udziału przypadająca skarżącemu, jedynie w wyjątkowych wypadkach, gdy kwestionowana jest sama zasada podziału wartość ta może być wyższa od wartości udziału.
przyjaciółka nie ma dzieci..
25 2013-12-06 12:20:15 Ostatnio edytowany przez babeczka cynamonowa (2013-12-06 12:21:37)
Jedynym sposobem uniknięcia płacenia długów jest odrzucenie spadku w postępowaniu sądowym - oświadczamy, iż spadku nie przyjmujemy, w innym przypadku dziedziczymy zgodnie z prawem również długi. Kodeks Cywilny przewiduje okres sześciomiesięczny do odrzucenia spadku, jest to termin zawity, a jego przekroczenie skutkuje niemożnością przeprowadzenia tej czynności. Jeżeli termin minął, można wystąpić o jego przywrócenie, tyle, że trzeba podać jakiś rozsądny, udokumentowany powód, bo " nie wiedziałem" tym powodem nie jest
To może odrzucać bez ryzyka, tylko niech poinformuje dalszych krewnych, którzy zostaną powołani do dziedziczenia - rodzeństwo ojca i żona ojca wchodzi w grę.
Jasne, kwestia konieczności dogadania się jest oczywista, bez tego ani rusz.
28 2013-12-06 14:35:42 Ostatnio edytowany przez luc (2013-12-06 14:45:14)
okres sześciomiesięczny do odrzucenia spadku, jest to termin zawity, Jeżeli termin minął, można wystąpić o jego przywrócenie,
Nie można przywracać tego terminu właśnie dlatego, że jest to termin zawity prawa materialnego co oznacza, że jego upływ powoduje, że uprawienie spadkobiercy (do złożenia oświadczenia) wygasa.
Można ewentualnie (w praktyce trudne) uchylić się od skutków prawnych nie zachowania terminu.
Żeby tylko wygasa pół biedy by było
30 2013-12-06 15:11:07 Ostatnio edytowany przez babeczka cynamonowa (2013-12-06 15:23:23)
luc
Termin zawity można przywrócić. Nawet tak niekompletne źródło jak Wiki wskazuje tę możliwość, choć przyznaję, jest to naprawdę trudne.
"Termin zawity ? szczególny rodzaj terminu stanowczego, charakteryzujący się dużym rygorem prawnym, przejawiającym się w tym, że niepodjęcie określonej czynności przez uprawniony podmiot w okresie zakreślonym tym terminem, powoduje definitywne wygaśnięcie przysługującego podmiotowi prawa do tej czynności. Kodeks cywilny nie zawiera wprawdzie ogólnej regulacji terminów zawitych, ale pojawiają się one przy regulacjach określonego rodzaju sytuacji[1].
Wygaśnięcie uprawnienia jest bezwzględnie wiążące dla stron stosunku prawnego, sądu lub innego organu powołanego do rozpoznania sprawy. Upływ terminu zawitego jest uwzględniany z urzędu, a nie dopiero na wniosek strony lub wskutek zarzutu przez nią podniesionego.
Tylko w wyjątkowych okolicznościach możliwe jest przywrócenie uprawnienia. Dotyczy to głównie niedotrzymania terminu w wyniku zdarzeń losowych, na które nie miało się wpływu. Ciężar uprawdopodobnienia tych okoliczności spoczywa na podmiocie "
Problem w tym, że na wystąpienie z wnioskiem o przywrócenie terminu jest 7 dni od dnia ustania przyczyny niezłożenia go w terminie. Jak minie 7 dni - przepada na amen.
III CZ 22/07 postanowienie SN 2007-04-26
1. Brak winy strony w uchybieniu terminowi, o którym mowa w art. 168 § 1 k.p.c., podlega ocenie
z uwzględnieniem wszystkich okoliczności danej sprawy, w sposób uwzględniający obiektywny
miernik staranności, jakiej można wymagać od strony dbającej należycie o swoje interesy.
Termin zawity można przywrócić. Nawet tak niekompletne źródło jak Wiki wskazuje tę możliwość, choć przyznaję, jest to naprawdę trudne.
III CZ 22/07 postanowienie SN 2007-04-26
art. 168 k.p.c.
Kolejny dowód, że nie należy czerpać wiedzy w Wikipedii. Nie twierdzę, że jest napisane źle, tylko bardzo nieprecyzyjnie.
Babeczko cynamonowa - mylisz pojęcia z prawa procesowego i materialnego.
W wielkim skrócie:
Sytuacja, o której jest tu mowa (oświadczenie o odrzuceniu spadku) jest pojęciem prawa materialnego. Termin 6 miesięcy jest terminem zawitym i nie podlega przywróceniu bowiem uprawnienie wygasa.
Powoływane orzeczenie SN dotyczy uchybienia terminu prawa procesowego (termin do opłacenia skargi kasacyjnej), a one mogą być przywracane.
32 2013-12-06 22:34:49 Ostatnio edytowany przez babeczka cynamonowa (2013-12-06 22:46:48)
No, to idę się wgryzać, bo zapewne mogę się mylić, więc czas to naprawić. Jak się przegryzę, to za trwanie w błędzie pochylę głowę:)
Wychodzi, że muszę jednak tę głowę pochylić - przywrócenie terminu w tym przypadku nie jest możliwe, można się uchylić od skutków prawnych, ale to też w szczególnych okolicznościach. Dziękuję za impuls do weryfikacji niewiedzy:)
Dziękuję za impuls do weryfikacji niewiedzy:)
Cała przyjemność po mojej stronie ![]()
Bezskuteczny upływ terminu sześciomiesięcznego ustanowionego w art. 1015 § 1 KC powoduje utratę prawa wyboru sposobu przyjęcia spadku i nie ma żadnej podstawy zapatrywanie, że wniosek o stwierdzenie nabycia spadku przerywa jego bieg.
Postanowienie SN z dnia z dnia 18 stycznia 2006 r. V CSK 104/05
KOLezance penie chodzilo ze to prawo podmiotowe ksztaltujace wygasa w terminie 6 miesiecy OD DNIA DOWIEDZENIA SIE O TYTULE POWOLANIA. Czyli jest spadkobierca wykaze pezed sadem ze nie wiedzial, ze ma odrzucic to moze to oswiadczenie zlozyc.
Ale rzeczywiscie to trudne.