Witam
Mam na imię Darek. Od ponad roku ,niestety moja rodzina rozpadła się -nie z mojej winy (mimo ,że słyszę często ,że wina zawsze leży po środku) ,a nawet jeżeli w jakimś stopniu wpłynąłem na rozstanie to nie znacznym i co najważniejsze poświęciłem prawie rok czasu na ratowanie nas ,czyli ja + moja już ex i mój wspaniały syn
Jakiś wycinek życia opisywałem (a racze wypłakiwałem na tym forum) link:
http://www.netkobiety.pl/t47326.html
Na dzień dzisiejszy jestem już pogodzony z tym faktem (mimo ,że gdzieś tam w środku tkwi myśl ,że fajnie jak by rodzina ,a najważniejsze syn miał rodziców w komplecie pod jednym dachem)
Ale do konkretów..
Opiekuje się moim 6 letnim synem (od rozstania) naprzemiennie. Czyli połowę czasu spędza u mnie ,a połowę czasu u swojej mamy. Kocham Go bezgranicznie. Czas w gdzie mam syna poświęcam wyłącznie dla niego. Mam wspaniały kontakt ojciec-syn !
Wiele rzeczy robimy razem. Dużo rozmawiamy i na wiele tematów -tak naturalnie. Uczę go wielu rzeczy.
Opieka naprzemienna wygląda tak że jeden weekend (czyli ja odbieram syna z przedszkola w piątek mam cały weekend i w poniedziałek rano wiozę go do przedszkola. Po przedszkolu odbiera go mama i zawozi we wtorek gdzie ja go odbieram (na noc jest u mnie) i zawożę w środę rano i znowu odbiera go mama Szymona i zawozi w czwartek rano ,a ja odbieram i według naszych ustaleń w czwartek już nie zostaje u mnie na noc tylko wieczorem odwożę go do mamy. W piątek odbiera go mama i zostaje na weekend u niej. I tak co weekend na zmianę.
Czyli mamy syna można powiedzieć tak po połowie.
Dodam ,że jak ja zawożę Szymona do przedszkola lub odwożę -to robię to faktycznie ja !
W przypadku mojej ex ,niemal zawsze zawozi go (w dni co ma syna) do przedszkola ,a odbiera dziadek lub babcia (rodzice ex) ,bo ona pracuje do 18-tej plus dojazd po syna -to faktycznie ma go dopiero wieczorem.
Ps.ostatnio ze względu na treningi syna piłki nożnej zamieniamy wtorek na poniedziałek ,a czwartek na środę.
..wiem troszkę to wygląda jak koło myja
,ale naprawdę to wszystko ogarniam -mam ten plus ,że prowadzę własną działalność gospodarczą i mogę regulować sobie czas pracy pod czas z synem ![]()
Przy tym wszystkim podkreślam jej często i regularnie ,że zawsze jak ma jakiś problem z odbiorem dziecka lub jaki kolwiek związany z naszym dzieckiem ma dać znać i ja na pewno stanę na głowie i np odbiorę z przedszkola czy wezmę na noc chętnie jak jej cos wypadnie lub jak kolwiek inaczej pomogę.
Podsumowując: mamy dziecko po połowie gdzie uważam ,że faktycznie i tak spędzam z synem trochę więcej czasu.
Mój czas z synem nie ogranicza się tylko do bycia z nim ,ale spędzamy go aktywnie:
-Zapisałem go do klubu piłkarskiego (orliki) dla najmłodszych i jezdzimy na treningi dwa razy w tygodniu (naprawdę nie żle już daje radę na tle rówieśników)
-często jeżdzimy na baseny popływać razem (niestety ex nie toleruje basenów i mówi krzykiem ,ze napewno będzie chory na 100 % -mimo ,ze po pływalni zawsze idziemy przed wyjściem na dwór ,do basenowej restauracji na jakiś sok czy cos zjeść jak zgłodniejemy ,żeby dokładnie wyschnąć
-co jakiś czas wyskoczymy razem pokibicować na jakieś zawody ,lub do kina na jakieś fajne i sensowne bajki ![]()
-regularnie (jak dopisuje pogoda) ruszamy na wycieczki rowerowe na BMX-ach
-z racji tego ,że jestem wciąż zawodnikiem (sportowcem) i od niedawna prowadzę zajęcia miedzy innymi dla dzieci bezpiecznej nauki jazdy na motocrossie (oczywiście w pełnym zabezpieczeniu i z głównym PODKREŚLAM naciskiem na bezpieczeństwo) uczę też syna ,jeśli ma na to ochotę -nic na siłę !
-zimą jeżdzimy w góry i uczę go jazdy na nartach i desce snowbordowej
-latem lecimy np nad może ( w tym roku byliśmy tydzień nad morzem bałtyckim niedaleko Helu) Wakacje -rewelacja !
-zapisałem go na zajęcia taneczne HipHop-u dla dzieci ,ale jednak syn uznał ,że na razie nie chce -więc odpuściliśmy
-staram sie robić np zakupy w sklepie razem z synem ,tłumacząc mu jak ciężko zarabia się pieniądze ile to czasu pochłania a jak łatwo jest je tracić -uczę rozważnych zakupów -dzięki temu już w tym wieku potrafi zrezygnować z niektórych zachcianek
-żywność staram sie kupować zawsze świeżą ,małymi ilościami ,dobrej jakości tak ,żeby syn mógł prawidłowo się rozwijać i nie miał żadnych braków w organizmie (dużo warzyw i owoców ,soki naturalne jedno dniowe ,białka ,tłuszcze ,węglowodany ,itp
-wieczorami po prostu bieżemy np.kartki ,kredki i rysujemy piszemy i takie tam
-chodzę na wywiadówki do przedszkola -i cieszy mnie jak Pani przedszkolanka mówi ,że syn jest bardzo rozwinięty i zdobył bardzo duzo punktów w teście na "rozwój dziecka" -szkoda ,że po takim zebraniu mama -wiedząc o nim nawet nie zapytała sie co na zebraniu ? Bo nie mogła być ze względu na pracę
-oczywiście poza różnymi przyjemnymi zajęciami ,syn ma też swoje obowiązki (jak na 6 latka) sprzątanie swoich zabawek ,dbanie o chigienę ,nakarmienie psa (Odi -taki wdzięczny psiak którego z synem wzieliśmy (3 miesięcznego) ze schroniska itp itd
-mógłbym tak pisać i pisać ,ale dosyć -JA WIEM ŻE DAJE Z SIEBIE WSZYSTKO DLA SYNA ! Robię to bo go bardzo kocham i w tej kwestji mam naprawdę czyste sumienie.
Co do wydatków na syna ja opłacam :
-przedszkole od początku (czesne i wyżywienie + komitet rodzicielski)
-wszystkie zajęcia z przedszkola (karate ,angielski ,rytmika ,korekcyjne)
-wszystkie zajęcia i rzeczy potrzebne do tych zajęć które organizuje mu we własnym zakresie (całe mnóstwo..)
-ubrania które ja kupuje typu porządne buty na zimę ,trampki na lato ,koszulki ,skarpety itp ,itd -100 % mój koszt
-ewentualne ubrania które kupiła mu mama -wtedy oddaje dla ex w całości lub składamy sie po 50 % kwoty wydanej na Szymona (chociaż ostatnio kupiła dziecku kurtkę i nie powiedziała ,że mam jej oddać czy sie dołożyć -domyślam sie z jakiego powodu)
-koszty dowozu do przedszkola ,dowozu na zajęcia ,zdrowego wyżywienia dziecka jak jest u mnie ..i całe mnóstwo innych wydatków związanych z prawidłowym wychowaniem dziecka -nie sposób wszystkiego wymienić..
Co do mamy Szymona (mojej ex) nie przeczę i wiem ,ze też kocha naszego syna ! Też chce dla niego jak naj lepiej (przynajmniej w to wieże) stara się. Chodzą czasami na spacery ,czasem do kina
Jednak jest wiele rzeczy które mi się nie podobają ,takie jak:
-nagminne palenie papierosów (często w obecności dziecka)
-straszna nerwowośc -często zdarza się że wykrzykuje przy dziecku.
-wiecznie rozmawia przez tel w czasie jazdy samochodem z dzieckiem
-nie zawsze ale bardzo często zabawy syna u niej to: tablet ,x-box ,telewizor.
-nie podoba mi się również to ,że pilnuje tego ,żebym to ja nie wychowywał dziecka w większości -tz. jak nie ma możliwości zajmowania dzieckiem to woli zawieść np. do rodziców niż pod moja opiekę (gdy akurat przypada jej czas z Szymonem)
Troszkę się rozpisałem
,ale to po to ,żeby był jaśniejszy pogląd sytuacji.
________________________________________________________________________________________________________
A teraz to już na prawdę do rzeczy
Taka sytuacja jak powyżej opisałem trwała od rozstania do teraz (czyli około roku)
W zeszłym tygodniu dostałem wezwanie z Sądu Rodzinnego w sprawie alimęntów na Szymona !
Zapytałem ex po co to robi (i tak już rozbiła życie naszej trójki) ,że nie tędy droga..
-Nawet nie chciała rozmawiać -powiedziała tylko ,że to jest mój zasrany obowiązek płacić jej kase. I że w sądzie i tak nie wygram. W tym czasie jak to mówiła to nawet w oczy nie potrafiła spojrzeć..
Pozdrawiam tych co to czytają i proszę o obiektywną ocene sytuacji
-czy dobrze myślę ,że nie tędy droga do szczęścia dziecka ?
Darek