netkobietyWszystkie działy
Prawo, odszkodowania, finanse, ubezpieczenia

walka o mojego syna -zaczyna się..

24 odpowiedzi5 854 wyświetleniazałożony przez Darek07, 28.11.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PRAWO , ODSZKODOWANIA , FINANSE , UBEZPIECZENIA » walka o mojego syna -zaczyna się..

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

1

Temat: walka o mojego syna -zaczyna się..

Witam 

Mam na imię Darek. Od ponad roku ,niestety moja rodzina rozpadła się -nie z mojej winy (mimo ,że słyszę często ,że wina zawsze leży po środku) ,a nawet jeżeli w jakimś stopniu wpłynąłem na rozstanie to nie znacznym i co najważniejsze poświęciłem prawie rok czasu na ratowanie nas  ,czyli ja + moja już ex i mój wspaniały syn smile
Jakiś wycinek życia opisywałem (a racze wypłakiwałem na tym forum)  link:
http://www.netkobiety.pl/t47326.html

Na dzień dzisiejszy jestem już pogodzony z tym faktem (mimo ,że gdzieś tam w środku tkwi myśl ,że fajnie jak by rodzina ,a najważniejsze syn miał rodziców w komplecie pod jednym dachem)

Ale do konkretów..
Opiekuje się moim 6 letnim synem (od rozstania) naprzemiennie. Czyli połowę czasu spędza u mnie ,a połowę czasu u swojej mamy. Kocham Go bezgranicznie. Czas w gdzie mam syna poświęcam wyłącznie dla niego. Mam wspaniały kontakt ojciec-syn !
Wiele rzeczy robimy razem. Dużo rozmawiamy i na wiele tematów -tak naturalnie. Uczę go wielu rzeczy. 

Opieka naprzemienna wygląda tak że jeden weekend (czyli ja odbieram syna z przedszkola w piątek mam cały weekend i w poniedziałek rano wiozę go do przedszkola. Po przedszkolu odbiera go mama i zawozi we wtorek gdzie ja go odbieram (na noc jest u mnie) i zawożę w środę rano i znowu odbiera go mama Szymona i zawozi w czwartek rano ,a ja odbieram i według naszych ustaleń w czwartek już  nie zostaje u mnie na noc tylko wieczorem odwożę go do mamy. W piątek odbiera go mama i zostaje na weekend u niej. I tak co weekend na zmianę.
Czyli mamy syna można powiedzieć tak po połowie. 
Dodam ,że jak ja zawożę Szymona do przedszkola lub odwożę -to robię to faktycznie ja !
W przypadku mojej ex ,niemal zawsze zawozi go (w dni co ma syna) do przedszkola ,a odbiera dziadek lub babcia (rodzice ex) ,bo ona pracuje do 18-tej plus dojazd po syna -to faktycznie ma go dopiero wieczorem.   
Ps.ostatnio ze względu na treningi syna piłki nożnej zamieniamy wtorek na poniedziałek ,a czwartek na środę. 
..wiem troszkę to wygląda jak koło myja  wink  ,ale naprawdę to wszystko ogarniam -mam ten plus ,że prowadzę własną działalność gospodarczą i mogę regulować sobie czas pracy pod czas z synem smile
Przy tym wszystkim podkreślam jej często i regularnie  ,że zawsze jak ma jakiś problem z odbiorem dziecka lub jaki kolwiek związany z naszym dzieckiem ma dać znać i ja na pewno stanę na głowie i np odbiorę z przedszkola czy wezmę na noc chętnie jak jej cos wypadnie lub jak kolwiek inaczej pomogę.
Podsumowując: mamy dziecko po połowie gdzie uważam ,że faktycznie i tak spędzam z synem trochę więcej czasu. 

Mój czas z synem nie ogranicza się tylko do bycia z nim ,ale spędzamy go aktywnie:
-Zapisałem go do klubu piłkarskiego (orliki) dla najmłodszych i jezdzimy na treningi dwa razy w tygodniu (naprawdę nie żle już  daje radę na tle rówieśników)
-często jeżdzimy na baseny popływać razem (niestety ex nie toleruje basenów i mówi krzykiem ,ze napewno będzie chory na 100 % -mimo ,ze po pływalni zawsze idziemy przed wyjściem na dwór ,do basenowej restauracji na jakiś sok czy cos zjeść jak zgłodniejemy ,żeby dokładnie wyschnąć
-co jakiś czas wyskoczymy razem pokibicować na jakieś zawody ,lub do kina na jakieś fajne i sensowne bajki tongue
-regularnie (jak dopisuje pogoda) ruszamy na wycieczki rowerowe na BMX-ach
-z racji tego ,że jestem wciąż zawodnikiem (sportowcem) i od niedawna prowadzę zajęcia miedzy innymi dla dzieci bezpiecznej nauki jazdy na motocrossie (oczywiście w pełnym zabezpieczeniu i z głównym PODKREŚLAM naciskiem na bezpieczeństwo) uczę też syna ,jeśli ma na to ochotę -nic na siłę !
-zimą jeżdzimy w góry i uczę go jazdy na nartach i desce snowbordowej
-latem lecimy np nad może ( w tym roku byliśmy tydzień nad morzem bałtyckim niedaleko Helu) Wakacje -rewelacja !
-zapisałem go na zajęcia taneczne HipHop-u dla dzieci ,ale jednak syn uznał ,że na razie nie chce -więc odpuściliśmy 
-staram sie robić np zakupy w sklepie razem z synem ,tłumacząc mu jak ciężko zarabia się pieniądze ile to czasu pochłania a jak łatwo jest je tracić -uczę rozważnych zakupów -dzięki temu już w tym wieku potrafi zrezygnować z niektórych zachcianek
-żywność staram sie kupować zawsze świeżą ,małymi ilościami ,dobrej jakości tak ,żeby syn mógł prawidłowo się rozwijać i nie miał żadnych braków w organizmie (dużo warzyw i owoców ,soki naturalne jedno dniowe ,białka ,tłuszcze ,węglowodany ,itp
-wieczorami po prostu bieżemy np.kartki ,kredki i rysujemy piszemy i takie tam smile
-chodzę na wywiadówki do przedszkola -i cieszy mnie jak Pani przedszkolanka mówi ,że syn jest bardzo rozwinięty i zdobył bardzo duzo punktów w teście na "rozwój dziecka" -szkoda ,że po takim zebraniu mama -wiedząc o nim nawet nie zapytała sie co na zebraniu ? Bo nie mogła być ze względu na pracę 
-oczywiście poza różnymi przyjemnymi zajęciami ,syn ma też swoje obowiązki (jak na 6 latka) sprzątanie swoich zabawek ,dbanie o chigienę ,nakarmienie psa (Odi -taki wdzięczny psiak którego z synem wzieliśmy (3 miesięcznego) ze schroniska itp itd
-mógłbym tak pisać i pisać ,ale dosyć -JA WIEM ŻE DAJE Z SIEBIE WSZYSTKO DLA SYNA ! Robię to bo go bardzo kocham i w tej kwestji mam naprawdę czyste sumienie.

Co do wydatków na syna ja opłacam :
-przedszkole od początku (czesne i wyżywienie + komitet rodzicielski)
-wszystkie zajęcia z przedszkola (karate ,angielski ,rytmika ,korekcyjne)
-wszystkie zajęcia i rzeczy potrzebne do tych zajęć które organizuje mu we własnym zakresie (całe mnóstwo..)
-ubrania które ja kupuje typu porządne buty na zimę ,trampki na lato ,koszulki ,skarpety itp ,itd   -100 % mój koszt
-ewentualne ubrania które kupiła mu mama -wtedy oddaje dla ex w całości lub  składamy sie po 50 % kwoty wydanej na Szymona (chociaż ostatnio kupiła dziecku kurtkę i nie powiedziała ,że mam jej oddać czy sie dołożyć -domyślam sie z jakiego powodu) 
-koszty dowozu do przedszkola ,dowozu na zajęcia ,zdrowego wyżywienia dziecka jak jest u mnie ..i całe mnóstwo innych wydatków związanych z prawidłowym wychowaniem dziecka  -nie sposób wszystkiego wymienić..   


Co do mamy Szymona (mojej ex) nie przeczę i wiem ,ze też kocha naszego syna ! Też chce dla niego jak naj lepiej (przynajmniej w to wieże) stara się.  Chodzą czasami na spacery ,czasem do kina
Jednak jest wiele rzeczy które mi się nie podobają ,takie jak:
-nagminne palenie papierosów (często w obecności dziecka)
-straszna nerwowośc -często zdarza się że wykrzykuje przy dziecku.
-wiecznie rozmawia przez tel w czasie jazdy samochodem z dzieckiem
-nie zawsze ale bardzo często zabawy syna u niej to: tablet ,x-box ,telewizor. 
-nie podoba mi się również to ,że pilnuje tego ,żebym to ja nie wychowywał dziecka w większości -tz. jak nie ma możliwości zajmowania dzieckiem to woli zawieść np. do rodziców niż pod moja opiekę (gdy akurat przypada jej czas z Szymonem)

Troszkę się rozpisałem wink  ,ale to po to ,żeby był jaśniejszy pogląd sytuacji. 

________________________________________________________________________________________________________
A teraz to już na prawdę do rzeczy smile 

Taka sytuacja jak powyżej opisałem trwała od rozstania do teraz (czyli około roku)
W zeszłym tygodniu dostałem wezwanie z Sądu Rodzinnego w sprawie alimęntów na Szymona !
Zapytałem ex po co to robi (i tak już rozbiła życie naszej trójki) ,że nie tędy droga..

-Nawet nie chciała rozmawiać -powiedziała tylko ,że to jest mój zasrany obowiązek płacić jej kase. I że w sądzie i tak nie wygram.  W tym czasie jak to mówiła to nawet w oczy nie potrafiła spojrzeć..


Pozdrawiam tych co to czytają i proszę o obiektywną ocene sytuacji 
-czy dobrze myślę ,że nie tędy droga do szczęścia dziecka ?

Darek

2

Odp: walka o mojego syna -zaczyna się..

Ale chodzi Ci o zajmowanie się dzieckiem, kto to robi lepiej, czy o alimenty?
O alimentach decyduje najczęściej sąd. I to on bada, czy jeżeli zajmujecie się dzieckiem naprzemiennie to czy którejś ze stron nalezą się te alimenty. Więc była żona nie ma Cie co straszyć....

3

Odp: walka o mojego syna -zaczyna się..

Ja akurat jestem zdania (na podstawie tego, co napisałeś), że swój "zasrany obowiązek" spełniasz należycie. Partycypujesz w utrzymaniu syna, żeby nie powiedzieć, że pokrywasz większość kosztów z nim związanych, a jeszcze bardzo aktywnie uczestniczysz w opiece i wychowaniu. Mam wrażenie, że Twojej byłej ktoś podpowiedział, iż jeśli nie ma sądownie ustalonych alimentów, to może jeszcze tą drogą od Ciebie coś pociągnąć. A tymczasem:

Art. 135.
§ 1. Zakres świadczeń alimentacyjnych zależy od usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego oraz od zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego.

§ 2. Wykonanie obowiązku alimentacyjnego względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie albo wobec osoby niepełnosprawnej może polegać w całości lub w części na osobistych staraniach o utrzymanie lub o wychowanie uprawnionego; w takim wypadku świadczenie alimentacyjne pozostałych zobowiązanych polega na pokrywaniu w całości lub w części kosztów utrzymania lub wychowania uprawnionego.

(kodeks rodzinny i opiekuńczy).

Wbrew obiegowej opinii alimenty to nie wyłącznie kasa przekazywana przez jednego rodzica do ręki drugiego, ale przede wszystkim faktyczne utrzymywanie dziecka, co przecież czynisz. Już w tej chwili wypełniasz swój obowiązek alimentacyjny. W ten sposób radzę przygotować się do rozprawy - wykonaj zestawienie swoich wydatków na syna, opisz, jak dużo i w jaki sposób spędzacie razem czas u Ciebie (na poparcie tych słów przyda się jakiś świadek) i powołaj się na powyższy przepis. Rzecz jasna to nie gwarantuje, że sąd mimo to jakiegoś dodatkowego świadczenia nie orzeknie, ale myślę, że nie tyle z tym miałbyś problem, co z jawnie niesprawiedliwym i roszczeniowym traktowaniem i ocenianiem Twojej osoby przez matkę dziecka.

Uważam, że sąd jest zawsze ostatecznością, jeśli można się z drugą stroną porozumieć (zwłaszcza dla dobra dziecka) - to należy to zrobić. Wasza współpraca wyglądała wręcz wzorowo, więc tym bardziej ciężko zrozumieć sposób myślenia matki dziecka.

Jeszcze jedno pytanie - czy wobec tego, że syn faktycznie spędza czas u Ciebie i u swojej mamy po połowie - stałe miejsce jego zamieszkania jest ustalone mimo to przy matce?

4

Odp: walka o mojego syna -zaczyna się..

Witam ponownie
Dziękuje za odpowiedzi
Wczoraj byłem u znajomej ze środowiska prawników na rozmowie i dowiedziałem się ,że jestem dobrze do sprawy przygotowany.
Poświęciłem sporo czasu żeby nazbierać / odszukać wszelkie pokwitowania ,paragony ,f-ry ,różnego rodzaju dowody na potwierdzenie moich słów -bo zdaje sobie sprawę ,że w sądzie liczą się fakty i dowody !

Zgromadziłem cały segregator dokumetacji !
-Potwierdzenia przelewów (przedszkole czesne i wyżywienie + komitet rodzicielski)   całą karierę przedszkolną od początku
-potwierdzenie przelewów (zajęcia dodatkowe angielski ,rytmika ,karate ,korekcyjne)
-paragony za prywatne wizyty Szymusia u dentysty ( około 8 wizyt ) 
-paragony z basenów co razem chodzimy (ponad 10 sztuk)
-bilety z paragonami (kino)
-bilety na mecze żużlowe 2 wyjścia
-karnety na wyciągi narciarskie (z gór)
-kilka paragonów na zakup ubrań dziecka (buty zimowe ,trampki na lato ,dresiki ,koszulki ,skarpety itp) 
-paragon za jakiś syrop itp
-rachunek za zakup nowego wymarzonego roweru BMX   
oprócz tego:
-kartka z rozpiską miesięczną zadań które Szymuś musiał wykonać żeby dostać BMX  wink 
-dwie kartki z rozpiską zakupów dla dziecka (ubrania) które zrobiła ex ,a ja jej oddałem kase potwierdzone jej własnoręcznym podpisem !
-mam też jakieś drobne potwierdzenia ,płatność za fotografie czy wycieczki z przedszkola 
-posiadam pełno rysunków ,malowideł itp które Szymuś wykonał w czasie pobytu u mnie

Bez przesady ale jak byłem zakładzie xero to zajęło to około pół godziny skopiowanie wszystkiego wink

Nie posiadam paragonów za zakupy w np sklepach spożywczych ,warzywniakach itp.  (nigdy nawet do głowy nie przyszło mi żeby zbierać takie rzeczy) Ale chyba sąd uwierzy mi że karmiłem dziecko podczas pobytu u mnie !

Ps.tak syn zameldowany jest u mamy (tam gdzie wcześniej wszyscy razem żyliśmy dobrych kilka lat) 

Czy mam jakieś realne szanse nie płacić alimentów ? I czy jest ryzyko ,że zabiorą mi dziecko ?
Będę naprawdę bardzo wdzięczny za jakieś sensowne sugestie ,spostrzeżenia ,pomysły jak lepiej jeszcze mógłbym przygotować się do sprawy. Sprawa w pierwszej połowie grudnia

Z góry dziękuje i pozdrawiam
Darek

5

Odp: walka o mojego syna -zaczyna się..

..a i jeszcze jedno pytanie..  ,czy na sprawę iść z prawnikiem czy lepiej samemu (jak sędziowie to odbierają)

-zakładam ,że ex ,czy ewentualny jej prawnik mnie nie zagną -po prostu ,mam strategie ,że opieram się tylko na prawdzie i raczej się nie zamotam wink

Z góry dziękuję

6

Odp: walka o mojego syna -zaczyna się..

Mam całą rozpiskę od lutego 2013 (bo jakoś w tym okresie ex zarzuciła mi ,że nie interesuje się dzieckiem! ) do dzisiaj. Każdy miesiąc rozpisany na A4 ,dzień po dniu gdzie był syn ,z kim ,i ważniejsze wydarzenia w życiu dziecka w tym okresie. 

Zakładam ,że to jest jakiś dowód ? Czy na sprawę mogę zabrać np. zdięcia -gdzie byłem z dzieckiem i jak coś fajnego robiliśmy ?

Ps. Tak dla jasności. NIGDY NIE ODPUSZCZĘ DZIECKA ! NIGDY !  Nawet bez względu na decyzje sądu

Pozdrawiam serdecznie smile
Darek

7 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-11-30 13:05:44)

Odp: walka o mojego syna -zaczyna się..

Ja bym ci radzila zatrudnic do tego dobrego prawnika a przede wszystkim poszukac w necie stron (forow, blogow itp.) O tej tematyce. Gdyz wedlug tego, co się dzieje w polskich sadach rodzinnych z gory jestes skazany na niepowodzenie. Chocbys byl najlepszym ojcem to o ile matka nie jest chora psychicznie albo nie jest narkomanka to w sadzie nie wygrasz. Nawet jeżeli dziecko bedzie wolaloby mieszkac z toba to dostanie go matka. Bo tak i już. Tak dziala polski sad.

Szczegolnie zapoznaj się ze strona Sttowarzyszenia Praw Ojca i Dziecka i tam szukaj porad. Polski sad traktuje inaczej matke i ojca - prawo NIE JEST sprawiedliwe dla ojcow. Przygotuj się na to od pierwszej rozprawy i szukaj pomocy wsrod ojcow, ktorzy takie piekielko przeszli.

Inaczej bedziesz mocno cierpial.

8

Odp: walka o mojego syna -zaczyna się..

przejrzałam to co napisałeś i na pewno dowodowo jesteś przygotowany na to że zajmujesz się dzieckiem i płacisz na niego, ale

na rodzicach spoczywa obowiązek alimentacyjny - jeśli dziecko ma stałe miejsce zamieszkania przy matce to ty jesteś zobowiązany do płacenia alimentów na dziecko i według mnie sąd je zasądzi
to że do tej pory łożyłeś na dziecko to fajne ale sad nie będzie miał pewności że dalej będziesz łożył dlatego też coś zasądzi

w sądzie alimenty zasadza się na podstawie ponoszonych kosztów na dziecko w relacji do zarobków rodziców i czasu jaki się z nimi spędza
poza wydatkami na dziecko masz przecież jeszcze swoje koszty czynsz, media, tel, kredyt itp. na ich udokumentowanie tez cos musisz mieć
sad tez poprosi o zaświadczenie o twoich zarobkach i pit za poprzedni rok z urzędu skarbowego
zapyta cie tez o twój majatek nieruchomości, mieszkania, samochód, lokaty w banku itp.
na tej podstawie oszacuje ile możesz płacić alimentów

ty możesz wnosic np. żeby alimenty na dziecko nie były płatne do rąk matki - bo nie wierzysz - tu musisz uzasadnić czemu - by matka spożytkowała je na dziecko i chciałbyś mieć obowiązek w formie opłacania miesięcznego przedszkola plus zajec dodatkowych - mysle ze to wyczerpywałoby obowiązki alimentacyjne

po drugie przygotuj się tez np. z tego co jest dla dziecka prezentem na urodziny, gwiazdkę i tego sadowi nie przedstawiaj jako koszt powiedz ze zrobiłeś taki prezent ale nie przedstawiaj tego w kontekście obciazen alimentacyjnych bo obowiązek aliemtnacyjny to jedno a chec robienia własnemu synowi prezentow to drugie

nie piszesz nic albo ja nie doczytałam - jeśli tak to przepraszam - w zeszłym tygodniu - nie wiem czy to się miesci w 14 dniach bo pewnie taki czas zakreślił ci sad na złożenie odpowiedzi na pozew o alimenty to ważne pismo
jeśli termin nie upłynął jeszcze napisz je koniecznie
tam napisz o swoich kosztach zycia, dochodach, o kosztach ponoszonych na syna
i ustosunkuj się do tego co jest w pozwie o aliementy do kwoty która jest wskazana czy ona jest dla ciebie za duza za mała czy ok bo to tyle ile płacisz na przedszkole i zajecia dodatkowe
przeanalizuj koszty które matka syna dołączyła do pozwu

jeśli masz jakies pytania pisz sproboje odpowiedzieć chociaż to nie łatwe bez znajomości realiów danej sprawy

9

Odp: walka o mojego syna -zaczyna się..

tak dostałem 14 dni   na złożenie odpowiedzi na pozew o alimenty i termin upływa w najbliższą środę. 
I oczywiście składam odpowiedz na pozew.

mimo wszystko nie mogę pojąć dlaczego mam mieć zasądzone alimenty ,skoro syn mieszka u mnie tak samo jak u mamy. Tu są koszty utrzymania i tam. Czyli utrzymujemy je około po połowie.
W dodatku ja płacę regularnie za przedszkole ,zajęcia dodatkowe ,wizyty u dentysty itp itd. Czyli regularnie miesiąc w miesiąc ponoszę większe koszty od matki dziecka. 

Dlatego nie chcę płacić matce dziecka ! Tylko płace bezpośrednio wydatki na syna i poświęcam mu ogrom czasu.
Dodam ze matka ma dobrą stałą pracę.

..no nie wiem ,może ja jestem jakiś nie kumaty ,ale według mnie -GDZIE TU SPRAWIEDLIWOŚĆ ?

10

Odp: walka o mojego syna -zaczyna się..

witam

Jutro rano złożenie odpowiedzi na pozew o alimenty i w poniedziałek rano sprawa !

Jeśli ma ktoś jakieś dobre rady (jest to moja pierwsza sprawa sądowa w życiu) to bardzo proszę o podpowiedzi ,jakieś sugestie co kolwiek co może się przydać..

Z góry dziękuje i pozdrawiam
Darek

11

Odp: walka o mojego syna -zaczyna się..

możesz jeszcze wnieść o zmianę miejsca zamieszkania dziecka na twoje (ale to inne postepowanie) wtedy pozew o alimenty matki dziecka był bezprzedmiotowy
ale koncepcja wywraca dotychczasowy porządek

co do rozprawy
ty jako pozwany siadasz po prawej stronie
miej przygotowany dowód osobisty bo sad Cie o niego poprosi

jak będziesz odpowiadał na pytania sadu to mow z głowy nie możesz korzystać z notatek (przynajmniej zgodnie z procedura w sadach roznie to jest)
mow pomału i wyraźnie starając się by wszystko trafiło do protokołu

najpierw będzie rozpytana matka (powódka) potem ty
ty możesz zadawać jej pytania wiec ułóż je sobie wcześniej - najlepiej spisz na kartce
pytania powinny dotyczyc finansów jej i jej majątku oraz tego ile ona wydaje a ile ty na dziecko

jednak nie zdziw się że rozprawa może być odroczona - jeśli dziś wysłales odpowiedz na pozew - druga strona może poprosić o odroczenie rozprawy ze wgledu na konieczność zapoznania się z twoja odpowiedzia

12

Odp: walka o mojego syna -zaczyna się..

Witam

Już w poniedziałek rozprawa i dowiem się jak to jest ze sprawiedliwością w tym kraju. Ciekaw jestem też zachowania i jaką drogę obrała  matka (powódka)..
Chciałem się jeszcze zapytać ,czy jak ex będzie mówiła (zeznawała) i powie nieprawdę -to czy mogę jej przerwać i udowodnić ,że mówi nie prawdę. Czy nie wolno jej przerywać w jej czasie mówienia ?

Dziękuję ,Pozdrawiam ciepło i trzymajcie kciuki za to żeby werdykt sądu był sprawiedliwy !  wink

13

Odp: walka o mojego syna -zaczyna się..

Darek w sądzie nie wolno przerywać. Będziesz natomiast mógł zadawać pytania. DO tego trzeba podnieść rękę i poczekać na głos sądu. Głos możesz dostać po przesłuchaniu ex przez sąd (już nie pamiętam). Ale w trakcie jak ex będzie zeznawała to sobie notuj i pytaniami do byłej żony dowiedz, że kłamie. W żadnym razie nie przerywaj wypowiedzi przesłuchiwanego.

14

Odp: walka o mojego syna -zaczyna się..

Darek, sąd musi Ci pozwolic na zabranie glosu. Tak, jak radzono, rob notatki i w odpowiedniej chwili bedziesz mogl podzielic sie z sadem watpliwosciami. Wazne, by nie dac sie poniesc nerwom i nie kłócic sie (ani z bylą, ani - tym bardziej wink z sądem). Jesli klamie lub kręci, spokojnie przedstaw dowody i wlasną wersje zdarzen.

Sledze Twoj watek i sama jestem ciekawa, prawde mowiac, tej sprawiedliwosci.. Trzymam kciuki za poniedzialek.

15

Odp: walka o mojego syna -zaczyna się..

Dziękuję bardzo

16

Odp: walka o mojego syna -zaczyna się..

Witam

Wczoraj byłem w sądzie. Powiem tak.. Naczytałem się jak to facet z góry jest przegrany itp.  -byłem na to przygotowany.
Nie chwale dnia przed zachodem słońca ,ale..........
...na rozprawie najpierw Wysoki sąd przepytywał mamę mojego syna ,i od razu zapytał się  "czy płaci pani za przedszkole"
na to ona ,że nie ,ale jak dostanie alimenty to będzie płacić. Na to sąd  "to dlaczego w kosztorysie na dziecko kłamie pani ,że płaci za przedszkole"  -i kazał zapisać Pani notującej ,że matka kłamie.
Następnie zapytał sie mnie czy chcę iść na ugodę -ja oczywiście powiedziałem ,że tak !
Dalej zapytał się matki czy chce iść na ugodę -a Ona bardzo niechętnie ,ale (chyba głupio Jej było inaczej powiedzieć) ,że tak
I zostaliśmy skierowani na wizytę u mediatorów (jeszcze w grudniu pierwsza wizyta) 
Ogólnie rozprawa nie trwała zbyt długo. Po wyjściu z sali sądowej -zapytałem się matki czy będzie chodzić do mediatorów ?
To nawet nie chciała rozmawiać -ogólnie na zasadzie daj mi spokój..   ..była strasznie niezadowolona hmm 
..i na do widzenia przy wyjściu z budynku usłyszałem od Niej cytuje "ale huj z Ciebie"     -takie miłe i sympatyczne  :]

Odniosłem wrażenie ,że sąd po zapoznaniu się z wszystkimi materiałami ,chyba był jednak za mną..  wink
-nie wiem czy się cieszyć ,ale to chyba dobry znak ?

pewnie cdn.


Pozdrawiam
Darek

17

Odp: walka o mojego syna -zaczyna się..

No widzisz, nie potrzebnie się denerwowałeś.

Nie chciałam nic mówić, ale na przykładzie mojego męża wiem, że Sądy wcale nie są zawsze za matką. Ale Twoja dokumentacja z pewnością wiele dała.
Grunt to przed Sądem mieć dowody.

A swoją drogą to na prawdę nie rozumiem Twojej ex. A tak z ciekawości. O jaką kwotę alimentów wnosiła Twoja żona i jakie są Twoje miesięczne wydatki na syna (tak orientacyjnie, oczywiście bez prezentów)

18

Odp: walka o mojego syna -zaczyna się..

Milusia ta Twoja zona wink Najwyrazniej traktuje dziecko jak karte przetargową, to zdaje sie, dosyc czeste.
Fajnie wiedziec, ze w sadach tez nie siedza glupi, a kazdy przypadek traktowany jest indywidualnie. Ja tam wierze, ze "wyplywa oliwa sprawiedliwa..", nie tylko w sądach zreszta.

Tak trzymaj.

19

Odp: walka o mojego syna -zaczyna się..

To święte słowa że byle żony traktują dzieci jak kartę przetargową . Moja ex synowa wpadła na genialny pomysł jak się umówi z moim synem na widzenie z dzieckiem to kupuje dziecku nową zabawkę żeby była bardziej zainteresowana zabawką jak tatą wie że w ten sposób takie spotkanie nie potrwa długo spryciara ostatnio wpadła na genialny pomysł i zaproponowała synowi aby zrzekł się ojcostwa to Ona odstąpi od alimentów czy Ona jest normalna ? Nie dość że musi żebrać o widzenia zawsze gdzieś na mieście to jeszcze takie numery robi .

20

Odp: walka o mojego syna -zaczyna się..

Cześć

Dzisiaj mieliśmy wizytę u m mediatorów. Dwie godzi. rozmów (bez krzyków) w obecności dwóch mediatorów którzy starali się aby rozmowa przebiegała w spokojnej atmosferze. I w miarę jakoś po ludzku  to wyglądało. Efekt końcowy spotkania  jest taki ,ze mamy ustalone jeszcze jedno spotkanie w celu ostatecznego porozumienia. Dam znać jak ogólnie sprawa sie zakończyła..

Najdziwniejsze jest to ,ze ja mimo wszystko ,całego jej złego zachowania przez ostatni cały rok (po którym chyba już oboje jesteśmy zmęczeni) życzę jej jak naj lepiej. Wystarczyło ,że w pewnym momencie pociekła jej łza z oka ,a ja wewnątrz prawie całym sobą  chciałbym podejść do niej i ją przytulić i zrobić cokolwiek ,żeby nie płakała..  takie tam.. 
Wiem ,to chore i nie na temat i nie tak wygląda walka..

..wiem głupiec ze mnie ,ale nie umiem walczyć z kimś kogo dalej gdzieś tam kocham ,mimo że to nie ma sensu

21

Odp: walka o mojego syna -zaczyna się..

..i nie wiem czy to Ją nie rusza jak po wszystkim pojechaliśmy do babci Szymona i syn zobaczył nas razem ,to aż mu się oczy zaświeciły -jak zobaczył oboje rodziców razem smile



Kurcze jak można być tak zaślepionym !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

22

Odp: walka o mojego syna -zaczyna się..
Darek07 napisał/a:

Najdziwniejsze jest to ,ze ja mimo wszystko ,całego jej złego zachowania przez ostatni cały rok (po którym chyba już oboje jesteśmy zmęczeni) życzę jej jak naj lepiej.

..wiem głupiec ze mnie ,ale nie umiem walczyć z kimś kogo dalej gdzieś tam kocham

To nie jest dziwne, tylko bardzo ludzkie.. Ale wlasnie dlatego, ze kochasz - warto walczyc (o dobry związek, dobre rodzicielstwo, wlasciwe traktowanie siebie i dziecka).

Zyczę Ci (a wlasciwie Wam) powodzenia i wyjścia na prostą.

23

Odp: walka o mojego syna -zaczyna się..

Dzisiaj o 16-tej drugie spotkanie u mediatorów. I albo dogadamy się dzisiaj u mediatorów i zakończymy temat alimentów które chce ode mnie matka ,albo walczymy dalej w sądzie..
Zastanawiam się już ,czy odpuścić i zaproponować jakąś niską kwotę dla matki ("na odczepnego") -po to żeby skończyć tą sprawę     ,czy twardo nie odpuszczać i walczyć (niefajne i męczące) dalej w sądach ? 

Pozdrawiam

24

Odp: walka o mojego syna -zaczyna się..

Witam

Dzisiaj odbyło się kolejne spotkanie mediacyjne u mediatorów. Podpisaliśmy w obecności mediatorów ugodę.
Tak w skrócie to zapisane jest to ,co do tej pory robiłem ,czyli: opiekujemy się naszym synem po połowie ,wszystkie podstawowe opłaty mojego syna wziąłem na siebie (koszt pobytu oraz wyżywienia w przedszkolu ,radę rodziców ,wszystkie zajęcia dodatkowe ,itp) 
Oprócz tego zaproponowałem (szczerze ? tak na odczepnego) matce mojego syna 200 zł (płatne co miesiąc na konto bankowe matki) tylko po to ,żeby już nie ciągać się po sądach. Oczywiście matka chciała więcej..

Teoretycznie 2 rozprawa sądowa (27 stycznia 2014) to już tylko formalność. 

Ps.ogólnie czułem ,że mam duże szanse ewentualną rozprawę sądową wygrać (wiele faktów na to wskazywało) ,ale odpuściłem.. ,mam nadzieje że dobrze zrobiłem.

Dziękuje za uwagę wink
i pozdrawiam czytających

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PRAWO , ODSZKODOWANIA , FINANSE , UBEZPIECZENIA » walka o mojego syna -zaczyna się..

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026