Nie wiem czy w dobrym miejscu pisze ale kurcze dziewczyny może wiecie, mój partner bierze rozwód, ze swoja żoną długo już nie żyją razem gdy mnie poznał chciał to już definitywnie skończyć... gdy jego 'żona" dowiedziała się że on kogoś ma zaczęła mu a potem mi uprzykrzać życie choć wcześniej nie mieli oni zbytniego kontaktu... teraz głownie odbija sie to na mnie bo ona ciągle wypisuje do mnie sms, zastrasza, dzwoni... pozew został złożony w styczniu, pierwsza rozprawa odbyła się w lutym, potem w kwietniu, następna miała być w lipcu ale sąd przesunął tą rozprawę na koniec września, kolejna rozprawa miała być jutro, jednak mój partner dostał polecony, że rozprawa została przełożona na 4 lutego... czemu...? Nie można złożyć jakiegoś wniosku o przyspieszenie tej rozprawy? Dlaczego oni tak to przekładają? Jego mecenas przypuszcza że oprócz tej rozprawy co miała być jutro będą jeszcze 2... przecież jak oni to tak non stop będą przekładać to ten rozwód będzie się ciągnął z 2 lata... a mi już po prostu brakuje sił żeby walczyć z tą zołzą... ona teraz wciska jakiś chore wnioski sądowi, że to ja rozwaliłam ich małżeństwo a przecież rozpad nastąpił za nim on mnie poznał, oni nie mieszkają ze sobą 4lata... co robić?
Podobne tematy
2 2013-11-26 01:23:57 Ostatnio edytowany przez batszeba (2013-11-26 01:46:08)
a mi już po prostu brakuje sił żeby walczyć z tą zołzą...
Ale zdzira normalnie, zamiast się pokornie uciszyć i usunąć w cień to ta brewerie jakieś wyczynia (PEWNIE JESZCZE POŁOWY MAJĄTKU SIĘ DOMAGA, KRWIOŻERCZA HARPIA), jak ona śmiała, no jak?
ona teraz wciska jakiś chore wnioski sądowi, że to ja rozwaliłam ich małżeństwo a przecież rozpad nastąpił za nim on mnie poznał, oni nie mieszkają ze sobą 4lata... co robić?
Może rusz swoją śliczną główką i wpadnij na pomysł, że być może pan_i_władca nie powiedział Ci całej prawdy co do rzeczywistego stanu rzeczy. No, ale lepiej ją obwiniać niż jego...
Z żonatymi tak to już jest, jak nie rozwody z orzekaniem o winie to jakieś bachory, alimenta i takie tam. Cierp ciało jakżeś chciało.
Edit:
11.11 napisałaś, cytuję "Ja tez uważam, że warto bo jestem w związku z podobną różnicą wieku od 5 lat" (chodziło o wątek o dużej różnicy wieku między partnerami).
Czyli jesteś prawie 5 lat kochanką żonatego i nie kumasz bazy????????? Coraz mniej facetom się dziwię...
...no tak, nic tylko znow te zony zle i niedobre...utrudniaja, cuduja, zatruwaja etc...a przy tym jaka maja sile, moc i tupet...
Bezczelne i bezwstydne....
przecież rozpad nastąpił za nim on mnie poznał, oni nie mieszkają ze sobą 4lata... co robić?
no patrz 4 lata i sie nie rozwiodl twoj ksiaze haha... jak czasem czytam to forum to oczy szeroko otwieram ile to na swiecie jest naiwniaczek ![]()
Ależ te żony/zołzy mają czelność, zamiast posypywać drogę płatkami, to robią wszystko pod górkę i tylko stwarzają problemy.................no popatrz, zero zrozumienia, empatii dla takich jak Ty. Jak już zostaniesz taką żoną/zołzą to, przynajmniej Ty bądź wyrozumiała i zachowaj się szlachetnie dla ewentualnej kochanki, bo nam żonom/zołzom jakoś to nie wychodzi.
Brak słów...........
Zrozum, dziewczyno, że żona ma prawo walczyć o swoje.
Od 5 lat jesteś z żonatym facetem i jeszcze tego nie pojęłaś?
Żonie należy się połowa wspólnego majątku, alimenty, etc.
Także albo uzbroisz się w cierpliwość, albo poszukaj szczęścia gdzie indziej.
tylko problem jest taki, że to on odszedł bo ona go zdradzała... a teraz sie jej nagle przypomniało, że ma męża... jej rodzina zeznawała na korzyść mojego partnera w sądzie bo dobrze wiedzą jaka ona jest... nawet jej własna matka... ale najlepiej zjechać człowieka na samym początku...
tylko problem jest taki, że to on odszedł bo ona go zdradzała... a teraz sie jej nagle przypomniało, że ma męża... jej rodzina zeznawała na korzyść mojego partnera w sądzie bo dobrze wiedzą jaka ona jest... nawet jej własna matka... ale najlepiej zjechać człowieka na samym początku...
To nie zmienia faktu, że spotykałaś się z żonatym.
A ona się upomni o swoje, nieważne, czy sąd się do tego przychyli, czy nie.