netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Mąż odszedł - jestem w rozsypce

86 odpowiedzi21 467 wyświetleńzałożony przez Mychanka, 26.11.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż odszedł - jestem w rozsypce

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 87 ]

1

Temat: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

Witam Wszystkich,

Oto moja historia:
Jesteśmy z z mężem 8 lat po ślubie, razem aż 15 lat. Mamy dwójkę dzieci. Od jakiegoś czasu mieliśmy pewien kryzys w Małżeństwie, nie zaprzeczam, oddaliliśmy się od siebie, on coraz więcej pracował, miał dla nas coraz mniej czasu a ja przytłoczona codziennością i obowiązkami (wszystko w domu na mojej głowie, dziecko na początku podstawówki, drugie  początek przedszkola plus praca na pełny etat) nie miałam często siły na konstruktywną rozmowę o 22-23 w nocy jak on wracał z pracy.

W pracy ma inny świat, młodych ludzi, rozwija firmę a "sukces" jest zawsze tuż za rogiem. Cieszyłam się, bo widziałam, że się realizuje i lubi pracę, ale teraz widzę że się całkowicie w niej zanurzył (i w nowym, młodszym towarzystwie) i my już nie jesteśmy dla niego atrakcyjni sad

Zawsze dobrze się rozumieliśmy i byliśmy dopasowani. Teraz on stwierdził, że ma inne priorytety i musi dążyć do marzeń, których nie może przy mnie spełnić. Strasznym egoista się stał...

1.5 tygodnia temu powiedział mi, że już mnie nie kocha, że mamy dwa różne światy i że poznał kogoś. Nie wiem kto to jest, choć się domyślam. Pracują razem, znają się max 2 miesiące i ta kobieta jest od niego sporo młodsza (myślę że jakieś min 5 lat).
W niedziele się wyprowadził z domu (na moją prośbę) i poszedł do matki - twierdzi, że nie ma planów na razie mieszkać z tą kobietą, przyjeżdża codziennie rano rozwieść dzieci do szkoły i przedszkola - razem jeździmy, twierdzi, że będzie przychodził do dzieci jak do tej pory - nie wiem na ile dotrzyma słowa...

Już się otrząsnęłam z pierwszego szoku, ale emocje są nadal ogromne. Żyję w odrętwieniu i smutku, myśli wciąż krążą wokół tematu. Widujemy się codziennie - nie ma między nami wrogości, rozmawiamy normalnie aczkolwiek tylko o dzieciach i pracy.

Teraz są dla mnie najważniejsze dzieci, szczególnie ze starsze wiele już rozumie, przeżywa i nie potrafi sobie poradzić z sytuacją (smutek, dopytywanie się co się dzieje i co będzie dalej itp...).

Mam wielkie wsparcie w mojej rodzinie i tylko dzięki nim udało mi się jakoś przetrwać. A niestety on mi przy wszystkim wbił nóż w serce zwalając wiele rzeczy na nią (chyba jakaś forma usprawiedliwiania sie???...)

Mam mętlik w głowie, mam nadzieję, że zrozumie, że nie warto zaprzepaszczać wszystkiego dla chwili. Na dzień dzisiejszy czuję, że nie mam szans z tą kobietą - on jest zauroczony i zakochany. Zresztą muszę być mocna dla dzieci i siebie samej. Przecież trzeba żyć...

Mam nadzieję, że to wszystko jest spowodowane chwilowym zauroczeniem wzmocnionym przez kryzys, który przechodziliśmy, a nie czymś głębszym.

Liczę na Wasze wsparcie i pomoc...

2

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

Kochana nikt nie chce byc osobą porzuconą ...bo to jednak boli niestety "
No słuchaj mnie sie wydaje ze u niego pojawiło sie chwilowe zauroczenie tamtą-ale to minie zobaczysz-Fakt potrzeba troche czasu aby on sam zrozumiał ze jednak rodzina jest dla niego najwazniejsza "no chyba ze faktycznie jest totalnym egoistą i patrzy tylko siebie aby tylko jemu w zyciu wszystko wychodziło po jego mysli i tylko jemu było dobrze"
Twoim zadaniem na dzien dzisiejszy to jest bycie twarda dla siebie i dzieci"fajnie ze za kazdym razem jak go widzisz nie lamentujesz i nie dajesz mu powodu do tego aby on poczuł ze jednak nie potrafisz bez niego zyc"a nawet jezeli tak jest ze faktycznie jest Ci cięzko bez niego to pokaz mu ze i bez niego swietnie sobie radzisz"
Dlaczego on mógł poznac kogos i pokazac Ci to ze jednak obrał inna droge"-wyjdz gdzies z znajomymi odstresuj sie "-znudzi mu sie i wróci do Ciebie z pod kulonym ogonem...tylko ze w tym momencie to Ty mu pokaz ze nie jestes jego pocieszycielką i tym samym otwarta furtką"

3

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

Tak, staram się być twarda, ale to takie cholernie trudne...

Też mam nadzieję, że nie jest aż takim egoistą na jakiego się kreuje ostatnio i rzeczywiście głównym powodem jest głupie zauroczenie. Wtedy może będzie co jeszcze ratować.

Na tym etapie nie mogę myśleć o niczym innym, już nie mogę, jestem taka zmęczona sad

4

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

hmmm zanm to uczucie gdy praca dla drugiej osoby staje sie wazniejsza tez przegrałam z praca po 10 latach sad  ona jest dla niego najważniejsza od miesiaca jestem sama sad

5

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

Barbarka30 - i jak sobie radzisz? Ja czasem czuje jakbym nie miala czym oddychac. Sprzedaj kilka rad jak sobie dac rade na samym poczatku...

Jestesmy w bardzo podobnym wieku

6

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

Ja myślę, że tu nie chodzi o pracę. Mi się wydaje, że Mychanka i jej mąż stanowili dobraną parę dwójki sensownych ludzi, którzy się "zagapili" i w porę nie zauważyli, iż zaczynają żyć nie razem, a obok siebie.

Nowa kobieta nie ma tu nic do rzeczy.  Proces "umierania" długoletniego związku trwa latami.
Rozmawiałam z kilkoma facetami, którzy zakończyli długoletnie związki/małżeństwa, ile czasu myśleli o rozstaniu zanim podjęli ostateczną decyzję, przy związku powyżej 7-8 lat, wszyscy mówili, że od roku do trzech lat. Tak więc, nowa znajoma, z kilkunastotygodniowym stażem znajomości nie ma tu nic do rzeczy, co najwyżej mogła być kropką nad i.
Poza tym jak mężczyzna prosto w twarz bez emocji mówi swojej kobiecie, że już jej nie kocha, to nie pozostawia żadnej wątpliwości, co do tego, że już nie chce kontynuować tego związku. A o nowej znajomej pewnie powiedział tylko, żeby dać do zrozumienia, iż zdania nie zmieni i żeby nie próbować wpływać na jego decyzję, on już po prostu nie chce tego małżeństwa.

Szczęście w tym nieszczęściu,Mychanka,masz takie, że widać, iż on chce się rozstać z Tobą, a nie z wami, i raczej nie zaniedba swoich obowiązków rodzicielskich. Dobrze też, że otwarcie powiedział Ci, co myśli, bez obwiniania Cię, dewaluowania, czy wmawiania, iż jesteś taka i owaka, a zupa była za słona. On jasno nazwał o co mu chodzi, i niezależnie, że jest to wobec rodziny przykre i okrutne, to przynajmniej pozbawione jest wmawiania winny drugiej stronie.

Ja myślę, że powinnaś myśleć o przyszłości i o tym jak najlepiej poukładać wasze relacje po ewentualnym definitywny rozstaniu. I to chyba powinno być na ten moment dla Ciebie celem. Jestem pewna, że sobie poradzisz. Myślę, też , iż jak mądrze i z klasą pozwolisz mu odejść, to będziesz miała w nim duże wsparcie, jeśli chodzi o dzieci po waszym rozstaniu.

7

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

Zakochany facet...jak to boli...najgorsze, że nic wtedy do niego nie dociera... pewnie, ze facet zrozumie po latach, ze taki etap zakochania nie trwa wiecznie i w końcu wraca normalne życie... i co wtedy, będzie szukał kolejnej kobiety do zakochania... czy zrozumie może, że popełnił ogromny błąd porzucając rodzinę... też to przerabiałam... mówiłam i mówiłam i nic do niego nie docierało... odpuściłam...to walka z góry przegrana...a teraz po latach mam nowe życie... nową rodzinę...a on jest sam, może to go czegoś nauczyło... z Twoim mężem też będzie pewnie podobnie... najważniejsze, żebyś pomyślała o sobie i o dzieciach... musisz właśnie dla dzieci pokazać, ze jesteś silna i nic Was nie zniszczy...powodzenia

8

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce
Mychanka napisał/a:

Barbarka30 - i jak sobie radzisz? Ja czasem czuje jakbym nie miala czym oddychac. Sprzedaj kilka rad jak sobie dac rade na samym poczatku...

Jestesmy w bardzo podobnym wieku

myszko znam to uczucie gdy zaczyna brakowac powietrza .... razem bylismy 10 lat a 5 mieszkalismy razem sad     teraz od 2 tygodni mieszkam z rodzicami sad tego strachu jaki czuje nie da sie opisac sad      staram sie byc silna i nie myslec o nim sad to chyba trzeba przetrwac i zyc z dnia na dzien innej recepty nie znam sama licze na to ze to minie sad  i wroci na wlasciwy tor

nie znam zadnej dobrej rady       w innym watku dziewczy powiedziały mi prosto z mostu bedzie cholernie ciezko bedzie bolało i ze musze buc silna to staram sie jak moge chodz sa dni ze zyc mi sie nie chce codziennie chodze na siłownie saune basen do pracy w weekendy konie i tak od 2 tygodni codziennie robie wszystko by nie myslec

9

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

Mychanka,
nie będę owijać w bawełnę, będzie ciężko, tego nie da sie ukryć.
Najważniejsze, abyś teraz zadbała o siebie i dzieci. Mój M. od roku prawdopodobnie planował odejście, byliśmy w związku 15 lat, nie mamy dzieci. Przez rok mnie oszukiwał, a dowiedziałam sie o tym 2 m-ce temu. Sam mi nie powiedział, że w jego życiu jest ktoś inny, musiałam to od niego wyciągnąć, zabolało bardzo... i boli do tej pory.

Gdy pojawi się w życiu faceta nowa zdobycz, to jest im łatwiej, tak mnie sie wydaje, wtedy są pewni, że mogą odejść, bo maja do kogo, bo tak naprawdę, faceci nie chcą być sami, tylko ta ich natura zdobywcy....

Macie dzieci, i to jest fajne, że nadal się sprawdza jako ojciec. Jeżeli chodzi o naciskanie na niego, to chyba nie ma sensu...zakochany facet, jest w amoku, on ma rację, nikt inny sie nie liczy, on wie najlepiej co jest dobre, a motyle w brzuchu, kiedyś mu miną, tak to już z nimi jest.

Bądź silna i przeznacz ten czas dla siebie i dzieci. Jak ma wrócić to wróci sam.

Powodzenia!!

10

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

A mi się wydaje że on wróci do Ciebie, autorko. Takie mam przeczucie.

Nie narzucaj mu się, nie proś, nie pokazuj jaka nieszczęśliwa jesteś. Pokaż mu że jesteś silną kobietą. Przede wszystkim dbaj o siebie!  Bo co tu ukrywać - pożądanie jest ważne, niech znów je do Ciebie poczuje. Bądź piękna i pociągająca. Przejdź na dietę jeśli masz nadwagę, zafarbuj włosy jeśli masz odrosty, rób ładny makijaż.
Myślę że za jakiś czas możesz wspomnieć mu, że np. miałaś jakąś randkę. Nie teraz, bo teraz jest zakochany w jakiejś lasce i wszystko po nim spłynie.
W przeciwieństwie do Szarlotkanagorąco - ja uważam, że mógł powiedzieć że nie kocha, bo chce być z nową kobieta, jest oczadziały i zauroczony, a nie dlatego że nie kocha Cię od dawna.

Życzę Ci tego, żeby się opamiętał i wrócił. A gdy już to się stanie, musicie starać się zbliżyć do siebie. Dużo rozmawiać (nie tylko o przyziemnych sprawach dnia codziennego) i kochać się (także fizycznie).

11

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

Dziękuję Dziewczyny za te wszystkie głosy. Miło jest w tych trudnych chwilach mieć wsparcie i poczucie, że ktoś Cię wysłuchuje smile

Czas pokaże jak się nam ułoży. Nie chcę sobie robić za dużych nadziei, żeby potem nie cierpieć jeszcze bardziej, aczkolwiek nie ukrywam, że nadal go bardzo kocham i chciałabym, żeby wrócił. Mam nadzieję, że jak już zrozumie co jest dla niego najważniejsze, to dojdzie do wniosku, że właśnie My...

Jak narazie staram się funkcjonować w miarę normalnie, byłam u psychoterapeuty i zamierzam to kontynuować jako, że jestem typem, który musi się wygadać. W pon idziemy razem do Pani, z którą się widziałam, porozmawiać jak się w tej sytuacji zachowywać względem dzieci, teraz o nie tak naprawdę boje się najbardziej.

Nie mam nadwagi, choć ciało po dwójce dzieci już nie takie jak 10 lat temu, do fryzjera chodzę regularnie i generalnie czuję się ładną kobietą i zawsze byłam o tym zapewniana. Jednak jak tylko znajdę czas zadbam o siebie jeszcze bardziej, bo jestem tego warta smile

Myślę, że również tu będę się udzielać bo dobrze czuć wsparcie smile

Naprawdę dzięki za tak szybki odzew i liczę na więcej :*

12

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

Super, dobre myslenie.
Zapraszamy na wątek Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia, panuje tam wyjątkowa atmosfera, jest rodzinnie, zachecam do zajrzenia.
Trzymam za Ciebie kciuki!!!

13

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

Hej,ja myśle że wróci tylko potrzeba czasu,tez to niedawno przezyłam i wrócił po dwóch miesiacach,znów jesteśmy razem,dałam mu szanse,ale boje się żeby to sie nie powtórzyło teraz jest super,życzę ci szczęścia i zebyście byli znowu razem,wiem jak to jest ciężko przezyć myslałam że wyląduję w wariatkowie taka byłam załamana.ale jakoś się da,będzie dobrze.

14

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce
Mychanka napisał/a:

Tak, staram się być twarda, ale to takie cholernie trudne...

Też mam nadzieję, że nie jest aż takim egoistą na jakiego się kreuje ostatnio i rzeczywiście głównym powodem jest głupie zauroczenie. Wtedy może będzie co jeszcze ratować.

Na tym etapie nie mogę myśleć o niczym innym, już nie mogę, jestem taka zmęczona sad

trzeba być dobrej myśli. w sumie co taka młoda siksa może zaoferować twojemu mężowi? swoje wdzięki? a co po za tym? chyba nic. może z czasem twój mąż się opamięta i wróci na łono rodziny? czas pokaże a jak na razie to trzeba być dobrej myśli.

15

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

No i minęly dwa tygodnie. Bardzo mi ciezko i smutno, ale jakos daje rade...
Wczoraj udalo mi sie z mezem pojsc do psychologa, w sprawie dzieci, tzn pogadac jak to sobie wszystko poukladac zeby dla nich bylo najlepiej. On zreszta podkreslal, ze nie bedzie rozmawial o nas. Dla niego temat juz nie istnieje sad

Ciesze sie jednak, ze sie troche choc otworzyl i porozmawial, bo do tej pory wszystko tlamsil w sobie i nie chcial rozmawiac z nikim, wiec widze spory postep...

Wiem, ze sie dalej spotyka z ta kobieta - tak mnie to przytlacza sad

16

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

"Trzeba mieć wytrwałość i wiarę w siebie.
Trzeba wierzyć, że człowiek jest do czegoś zdolny
i osiągnąć to za wszelką cenę."
POZDRAWIAM;)

17

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce
alis401 napisał/a:

"Trzeba mieć wytrwałość i wiarę w siebie.

Hmm, no właśnie.

Wytrwałość - jeszcze czekam ale czuję, że każdy kolejny dzień jeszcze bardziej nas oddala. Mamy teraz taki dystans sad On ma niestety pocieszycielkę i to, że tracimy więź ma głęboko gdzieś...

Wiarę w siebie - no tego jeszcze nie zatraciłam całkowicie, ale ciężko jest myśleć o sobie pozytywnie jak najukochańsza osoba się tak zachowuje sad Dobrze, że mam przyjaciół zawsze chętnych do pomocy i rozmowy by mnie podnieść na duchu...

Ostatnio tyle wspólnych wspomnień i sytuacji mnie nachodzi, tyle lat to połowa mojego życia i cała dorosłość.

A poza tym wizje jego spotkań z tą drugą mnie po prostu torturują sad Bardzo staram się o tym nie myśleć ale bezskutecznie

18

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

mychanka wiem co przeżywasz, ja przechodzę to samo mój mąż zostawił mnie po 10 latach chociaż małżeństwem jesteśmy dopiero 1,5 roku był dla mnie wszystkim kochałam i nadal go kocham nad życie, nigdy nie mieliśmy większych problemów w sumie to nam się wszystko układało własny dom, dwa samochody wszystko a mam 25lat,aż tu nagle od 3 msc coraz póżniej wracał z pracy prawie wcale się nie widywaliśmy nie wychodziliśmy nigdzie razem i oddaliliśmy się od siebie, aż pewnego dnia powiedział że znalazł sobie mieszkanie i się wyprowadził, mija już 3 tydzień jak mieszkam sama jestem załamana nie umie sobie z tym poradzić pomóżcie

19

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

xxxeeee:

No rzeczywiście podobna sytuacja... Ja też 3 tygodnie bez męża. Widujemy się codziennie ale ze względu na dzieci sad
Mój mieszka u swojej mamy, zresztą na wynajęcie mieszkania go nie stać...
Macie dzieci??
Czy Twój mąż ma kogoś?

Mnie najbardziej boli, że A nie próbował niczego ratować, po prostu oznajmił po 15 latach, że już mnie nie kocha i że kogoś poznał. Strasznie to boli, że nie uznał wcześniej że warto ze mną szczerze porozmawiać bo naprawdę jest co ratować. No ale do sukcesu trzeba dwojga sad

I że zostawił rodzinę dla miesięcznej znajomości :-((((

Trzymaj się tego forum, naprawdę sporo pomaga wsparcie od osób w podobnej sytuacji.

Może Twój mąż musi przemyśleć to i owo i wasze problemy są tylko przejściowe? Co Ci powiedział jak odchodził?

20

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

nie mamy dzieci, twierdzi że nie ma nikogo ale nie wiem czy w to wierze, zostawił mnie z całym domem na głowie z opłatami ze wszystkim jeszcze wtedy byłam bez pracy, na szczęście od 2 tygodni pracuje bo siedząc całymi dniami w domu bym zwariowała, jak odchodził to powiedział że powodem jest to że się nie dogadujemy, mnie też strasznie to boli bo dla mnie to jest głupi powód i że nie wie czy mnie jeszcze kocha, ja cały czas mam nadzieje że wróci od wyprowadzki napisał mi z 3 razy smsa co słychać i czy nie potrzebuje pomocy

21

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

wszyscy mi mówią że jestem młoda, ładna, nie mam dzieci że sobie kogoś znajdę ale ja nawet nie chce o tym słuchać, nie chce nikogo bo ja kocham tylko jego tak bardzo mi go brakuje, każdego dnia zastanawiam się co robi bo ja się z nim nie widuje wogóle

22

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

Rozumiem, mi też mój powiedział: "Znajdziesz sobie kogos" hmm Ja również nie chcę o tym słyszeć, zresztą matka z dwójką dzieci...

My się widujemy codziennie, ale uwierz to wcale nie ułatwia sprawy. Dziwna atmosfera i jak jest ciężko mi tak po prostu z nim usiedzieć/przebywać. Więc jak jest dłużej w weekendy to po prostu wychodze...

Nie wiem co jest w jego głowie, zdaje się że znasz kogoś a tu taki numer. Myślę, że strasznie się pogubił a dodatkowo wpadł w dziwne towarzystwo w pracy... Na prawde nie wiem co mu siedzi w głowie i strasznie mnie to męczy.

23

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

najgorsze jest to że człowiek się łudzi że wszystko się ułoży, że będzie dobrze a wcale tak nie musi być, ja też myślałam że po 10 latach to znam go na wylot a tu jednak nie, nie ma dnia żebym o nim nie myślała albo żebym nie płakała, nawet nie mam żadnych przyjaciół bo wszystkich mieliśmy wspólnych i teraz wszyscy się ode mnie odwrócili, bo on wszystkim mówi że go wyrzuciłam z domu co nie jest prawdą, mieszkam sama

24

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

Oj, brak przyjaciół - to niedobrze sad
Może psycholog, żeby się wygadać, mi pomaga...Poza tym osoba z zewnątrz jest dobra - popatrzy z boku, doradzi no i pomoże oswoić emocje, wszak to specjalista.
Ja na szczęście mam wiele osób wokół siebie na które mogę liczyć. Bez nich nie wiem jak bym dała radę.

W między czasie możemy sobie tutaj gawędzić, mi to też bardzo pomaga.

25

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

ja jedynie mogę liczyć na rodzinę bardzo mi pomagają i psychicznie i finansowo, mój mąż napisał mi ostatnio że chciałby do mnie wrócić ale się boi że znowu nam się nie będzie układać, a myślisz że u ciebie to już jest definitywnie koniec??????mówił ci że chce rozwodu??

26

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

Ja jeszcze mam nadzieje, choć nie chcę się za bardzo nastawiać, żeby mnie znów nie walnęło jak się okaże, że jednak nie...

Mój na początku był bardzo agresywny, wydaje mi się, że w ten sposób próbował zrzucić z siebie część winy - oskarżał mnie i moją rodzinę a siebie wybielał. W tym pierwszym czasie usłyszałam od niego kilka razy o rozwodzie ale myślę, że nie chce tego na razie. Mówił mi też m.in. że mi odbierze dzieci, co jest już kompletnym absurdem biorąc pod uwagę że nie ma stałych dochodów, firma wiecznie się rozwija i bardzo dużo pracuje.

Więc nie biorę tych gróźb do siebie. Zawsze zresztą był w gorącej wodzie kąpany i nieraz coś chlapnął a potem przepraszał, że wcale tak nie myśli.

W tym momencie wiem, że nie mam szans dopóki on jest tak zauroczony w tej drugiej... Mam nadzieję, że mu w końcu mu przejdzie...

27

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

mężczyźni są beznadziejni najpierw wszystko niszczą a potem jak już jest za późno to chcą wszystko ratować, ja cały czas mam nadzieję chociaż im więcej czasu upływa tym bardziej myślę że chyba jemu jest lepiej beze mnie skoro nie chce wrócić ani nie chce się ze mną spotkać

28

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

Nie trać nadziei, może jednak uzna że tęskni. Przynajmniej nie ma rozpraszacza i pocieszyciela jak mój.

A w euforii zakochania nic nie jest ważne tylko to, żeby być z tą osobą. Niestety. Opamiętanie zapewne nadejdzie, ale nie wiem czy ja nadal będę czekać...

29

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

Dobrze, że udało Ci się pójść do pracy. Mi to wiele pomaga, że mogę gdzieś wyjść. Teraz najgorsze są weekendy i dni kiedy muszę pracować z domu bo mi córa choruje (niestety ostatnio dość często się to zdarza).

W ogóle to chodzę w jakieś takiej malignie. Mam wrażenie, że do mnie wiele rzeczy nie dociera.

30

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

ja mam tak samo na niczym nie mogę się skupić, nie mogę spać, nie wiem czy kiedykolwiek się z tym pogodzę to tak strasznie boli wszystko mi o nim przypomina,nie ma dnia żebym o nim nie myślała, nie rozumie jak mógł mnie zostawić tak bez powodu

31

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

No ja też nie rozumiem kompletnie. Normalne zawsze wydawało mi się, że mimo że bywają lepsze i gorsze momenty w związku, trzeba nad nim pracować i jak jedna strona czuje, że coś jest nie tak to trzeba szczerze rozmawiać. Dla mnie to takie oczywiste było. Niestety łatwiej widocznie się wypiąć i uciec zamiast powalczyć sad

Dzieciaki pomagają mi utrzymywać się na powierzchni, zawsze do 21 mam sporo do zrobienia, ale wieczorami jest już trudniej. Zazwyczaj rozmawiam z rodziną czy przyjaciółmi, żebym nie czuła się tak sama. Nawet nie chcę myśleć ile wyniesie rachunek telefoniczny wink

Mam też dodatkowe zmartwienie w tym wszystkim, a mianowicie to jak przeżywają to nasze dzieci. Nie jest źle, mąż paradoksalnie jest z nimi więcej teraz (chyba z poczucia winy i troski) ale zdaję sobie sprawę, że nie obędzie się to wszystko bez strat sad Bardzo się o nich martwię...

32

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

mój też po prostu uciekł, czasami myślę że go przerosło to wszystko bo on ma 27 lat, przez 8,5 roku zanim byliśmy małżeństwem było wszystko dobrze byliśmy parą idealną,po ślubie od razu zamieszkaliśmy sami nikt nam się do niczego nie wtrącał, ale mój mąż rok po ślubie chyba pomyślał że będę jego już na zawsze i już ja przestałam być najważniejsza tylko teraz najważniejsze były spotkania z kolegami i chodzenie po dyskotekach i wracanie nad ranem po prostu inny człowiek dlatego oddaliliśmy się bardzo potem jeszcze doszły późne powroty z pracy i od tego się wszystkie problemy zaczęły

33

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

ciesz się że masz dzieci bo masz dla kogo żyć i musisz się dla nich szybko pozbierać,ja wracam do pustego domu i nie mam nawet do kogo słowa powiedzieć nikt na mnie nie czeka wiesz jakie to jest przykre

34

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

No u nas to raczej o pracę poszło. Mąż prowadzi działalność i ma 1000 pomysłów na minutę. Bardzo dużo pracuje, rozwija kilka rzeczy na raz i wszedł w pracy w młodsze towarzystwo, takie tuż po studiach lub poniżej 30. My już mamy kilka lat po trzydziestce.
Nawet bym powiedziała, że wszedł w subkulturę młodzieżową. Zafascynował go ten "luzacki" świat a rodzina, codzienność i obowiązki przestały być atrakcyjne.

Wszyscy dookoła są w wielkim szoku, bo on nigdy taki nie był. Zawsze był rodzinny. Nikt się nie spodziewał, że taki numer może zrobić.
Niestety teraz widzę, że bardzo się zmienił sad

Podejrzewam zresztą, że to "wspaniałe" towarzystwo kiedyś go kopnie w d... jak uzna go za starego ramola. Ale to już będzie jego problem.

35

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

no a ja mam nadzieje że mój mąż też się przejedzie na kolegach bo oni też mają żony lub dziewczyny a jakoś ich nie zostawili a on chciał mieć więcej wolności to ma, mam nadzieje że teraz jest szczęśliwy i że tego chciał tylko mógł się zastanowić przed ślubem a nie niszczyć mi życia, myślisz że oni też przeżywają te rozstania???? czy są twardsi??

36

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce
xxxeeee napisał/a:

ciesz się że masz dzieci bo masz dla kogo żyć i musisz się dla nich szybko pozbierać,ja wracam do pustego domu i nie mam nawet do kogo słowa powiedzieć nikt na mnie nie czeka wiesz jakie to jest przykre

No na pewno pod tym względem mi łatwiej. Właśnie zasnęli i muszę przyznać, że bardzo lubię ich przygotowywać do spania, czytać książki i kłaść do łóżka. To taki nasz czas, a w nocy przychodzą do mnie wiec mam się do kogo przytulić smile Zresztą to chyba taka ich reakcja na tą całą sytuację, syn w miarę regularnie to robił ale córka nigdy się nie zjawiała, chyba że w chorobie.

xxxeeee napisał/a:

myślisz że oni też przeżywają te rozstania???? czy są twardsi??

Nie do końca wiem jak to mój mąż przeżywa, ale wiem że nie spływa po nim to jak po kaczce. Te kilka rozmów, które mieliśmy po tąpnięciu pokazało, że nie jest mu tak łatwo. Byliśmy też razem u psychologa omówić sprawy związane z dziećmi i ich przeżyciami, też mu było ciężko...
Niemniej jednak to był jego wybór wiec chyba nie powinnam się za dużo zastanawiać co on czuje/ tak przynajmniej mi wszyscy mówią.
Staram się teraz myśleć o sobie i o dzieciach, muszę im (i zresztą jemu też) pokazać, że jestem silna i daję radę.

37

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

Jeżeli bardzo chcesz coś zrobić
i masz wewnętrzne przekonanie,
że powinnaś to zrobić, to rób.
Intuicja jest często równie ważna jak fakty.

38

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

Sęk w tym, że ja teraz nie jestem pewna co chcę/powinnam zrobić sad
Taki mętlik...

39

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

ja też sobie wmawiam że skoro mnie zostawił to tak ma być przecież nie zatrzymałabym go na siłę przy sobie, jeśli zmieni zdanie i będzie chciał wrócić to super ale jeśli nie to znaczy że mnie nie kocha, to po co miałabym dłużej być z takim człowiekiem, i co mychanka dalej bez zmian???? bo u mnie tak, nawet smsa nie napisze od 4 dni cisza

40

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

Tak, u mnie bez zmian sad

Jeszcze córa chora więc siedzę w domu co nie pomaga.

Teściowa mnie umęczyła dzisiaj swoimi teoriami o naszym "toksycznym" związku. Jakby wszystkie rozumy pozjadała...
Sęk w tym, że wcale nie ma racji a mój się czepił tych jej teorii i ładnie się nimi usprawiedliwia i wybiela.

Kurde, chciałabym spokoju teraz a nie ciągłego męczenia mnie!
Mam dziś dość.

41 Ostatnio edytowany przez myszka50 (2013-12-13 01:01:33)

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce
Mychanka napisał/a:

Rozumiem, mi też mój powiedział: "Znajdziesz sobie kogos" hmm Ja również nie chcę o tym słyszeć, zresztą matka z dwójką dzieci...

My się widujemy codziennie, ale uwierz to wcale nie ułatwia sprawy. Dziwna atmosfera i jak jest ciężko mi tak po prostu z nim usiedzieć/przebywać. Więc jak jest dłużej w weekendy to po prostu wychodze...

Nie wiem co jest w jego głowie, zdaje się że znasz kogoś a tu taki numer. Myślę, że strasznie się pogubił a dodatkowo wpadł w dziwne towarzystwo w pracy... Na prawde nie wiem co mu siedzi w głowie i strasznie mnie to męczy.

A ty za duzo nie mysl co tam jest w jego glowie .mysl o sobie i o dzieciach .tak sie nie stresuj on nie dbal oto ze zostawia cie dla innej .pod plaszczykiem pracy ulozyl sobie nowe gniazdko .CIEKAWE CO PANOWIE BY ZROBILI GDYBY TAK KOBIETA IM OZNAJMILA ,,odchodze nie kocham cie poznalam kogos,,no to wiadomo od razu etykieta k....y przyklejona do kobiety plecow. Masz wartosc .tak sobie mysle ze tacy faceci sa nic nie warci waszych lez rozmyslan .pomysl co taki facet wart gdy zostawia swoja zone a. GDYBY KOBIETA ZACHOROWALA TO CZEGO MOZNA SIE PO TAKIM SPODZIEWAC?????napewno nie opieki i poswiecenia ze powiedzmy pchal by wozek  z inwalidka czy zmienial pampersy.powiem wam ze nie regula ale ja bym juz nie dala szansy .BOLI BO BOLI bo zaraz sie szuka przyczyny w sobie bo sie klocilam bo nie dbalam o siebie itd .bo ta nowa lepsza ode mnie bo mlodsza bo ladniejsza .stan przed lustrem i popatrz na siebie jestes ie pienke wartosciowe kobiety .ma ie to co jest cenne DZIECI I ICH SZCZERA MILOSC.bedzie dobrze macie sily to maly kopniak lepiej ze odszedl jakby mial potajemnie sie spotykac i cie oszukiwac .wlasnie uczestnicze w watku gdzie kobieta zlaczyla sie z facetem zajetym i bardzo cierpi bo on narazie jej widziec nie chce .ku mojemu zdziwieniu takie maja poparcie jak wy poszkodowane .ale to wlasnie przez takie jak one wy cierpicie i dzieci tez

42

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

ja też mam cały weekend wolny i wybieram się jutro do kuzynki na 3 dni, jakoś trzeba to wszystko odreagować i komuś się wygadać, bo też mam już dość, dzisiaj cały dzień miałam doła nawet dziewczyny w pracy pytały co mi jest, oczywiście nie odbyło się też bez wieczornego płaczu jak co dzień zresztą

43

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce
xxxeeee napisał/a:

ja też sobie wmawiam że skoro mnie zostawił to tak ma być przecież nie zatrzymałabym go na siłę przy sobie, jeśli zmieni zdanie i będzie chciał wrócić to super ale jeśli nie to znaczy że mnie nie kocha, to po co miałabym dłużej być z takim człowiekiem, i co mychanka dalej bez zmian???? bo u mnie tak, nawet smsa nie napisze od 4 dni cisza

No prosze cie o jakim kochaniu ty mowisz .a uwazasz ze jak by tobie tak odwalilo to on by plakal za toba?byla bys najgorsza .nie placz szkoda twoich pieknych oczu,jestes mloda fajna dziewczyna .nie bylo by pieknie bo za rok jak ci znow odwali taki sam numer bedzie mial pewnosc ze go przyjmiesz .kobiety jestescie zaradne fajne i LADNE.BO MY WSZYSTKIE JESTESMY PIEKNE .wyjdz miedzy ludzi i nie placz .zobaczysz takie zdrady niosa za soba skutki.nie jest tak latwo wybaczyc .to rana ktora niby sie goi ale jaczy caly czas .jestescie wartosciowe i nie warto znizac sie do ich poziomu raniacych .pozdrawiam

44

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce
myszka50 napisał/a:

A ty za duzo nie mysl co tam jest w jego glowie .mysl o sobie i o dzieciach .tak sie nie stresuj on nie dbal oto ze zostawia cie dla innej .pod plaszczykiem pracy ulozyl sobie nowe gniazdko .

Chyba masz sporo racji, tylko przy tak świeżej sprawie nie da się odrazu odciąć - to jest proces, kolejny etap, a wszystkie poprzednie trzeba przejść i przeżyć.

Staram się nie myśleć o jego uczuciach, przemysleniach, wręcz osrzucam takie myśli jak przychodzą, ale niestety narazie przychodzą.

Myślę, że z czasem to przyjdzie.

45 Ostatnio edytowany przez myszka50 (2013-12-13 09:48:29)

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce
Mychanka napisał/a:
myszka50 napisał/a:

A ty za duzo nie mysl co tam jest w jego glowie .mysl o sobie i o dzieciach .tak sie nie stresuj on nie dbal oto ze zostawia cie dla innej .pod plaszczykiem pracy ulozyl sobie nowe gniazdko .

Chyba masz sporo racji, tylko przy tak świeżej sprawie nie da się odrazu odciąć - to jest proces, kolejny etap, a wszystkie poprzednie trzeba przejść i przeżyć.

Staram się nie myśleć o jego uczuciach, przemysleniach, wręcz osrzucam takie myśli jak przychodzą, ale niestety narazie przychodzą.

Myślę, że z czasem to przyjdzie.

Wiem ale musisz byc silna .to sa dranie nie licza sie z uczuciami .ZAWSZE POWTARZAM ZE FACET MA MNIEJ ROZUMU BO MUSI GO DZIELIC NA DWA ŁBY.
Pamietaj co ma wisiec nie utonie .wiem ze jest Ci ciezko ale masz tylko jedno zycie PAMIETAJ JEDNO .i nie przeplacz go i nie wypatruj powrotu .wiem ze my kobiety KOCHAMY NA ZABOJ A SAMCE TO ZDOBYWCY .przyjdzie taki wiek ze powiesz przepieprzylam zycie przeplakalam bo tak mocno kochalam.kochaj jak jestes kochana .ja tylko w teorii jestem mocna w przaktyce u mnie wychodzi to inaczej.ale uwierz mi przyjdzie taki dzien ze dostrze to do ciebie ze nie warto zie ludzic ,ze juz ci sie nie bedzie chcialo walczyc .wspomnisz moje slowa .TRZYMAJ SIE

46

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce
xxxeeee napisał/a:

ja też mam cały weekend wolny i wybieram się jutro do kuzynki na 3 dni, jakoś trzeba to wszystko odreagować i komuś się wygadać, bo też mam już dość, dzisiaj cały dzień miałam doła nawet dziewczyny w pracy pytały co mi jest, oczywiście nie odbyło się też bez wieczornego płaczu jak co dzień zresztą

Tak, to świetny pomysł. Jedź smile
Wygadanie się to najlepsze lekarstwo. Ja z niego czerpię garściami - mama, siostra, dwie kuzynki, bracia. No i psychoterapeuta. Dobrze jak ktoś profesjonalnym okiem na to spojrzy i pomoże wyprostować ścieżki.

47

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce
Mychanka napisał/a:
xxxeeee napisał/a:

ja też mam cały weekend wolny i wybieram się jutro do kuzynki na 3 dni, jakoś trzeba to wszystko odreagować i komuś się wygadać, bo też mam już dość, dzisiaj cały dzień miałam doła nawet dziewczyny w pracy pytały co mi jest, oczywiście nie odbyło się też bez wieczornego płaczu jak co dzień zresztą

Tak, to świetny pomysł. Jedź smile
Wygadanie się to najlepsze lekarstwo. Ja z niego czerpię garściami - mama, siostra, dwie kuzynki, bracia. No i psychoterapeuta. Dobrze jak ktoś profesjonalnym okiem na to spojrzy i pomoże wyprostować ścieżki.

Ty tez nie diedz i nie biadol nad soba mudisz zyc dalej bez wzgldu na to co sie stanie.Zycie jest piekne zobaczysz

48

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

Byłam w kinie przedwczoraj, dobrze się bawiłam i się nawet uśmiałam big_smile

49

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce
Mychanka napisał/a:

Byłam w kinie przedwczoraj, dobrze się bawiłam i się nawet uśmiałam big_smile

I tak rob .zyj

50

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce
Mychanka napisał/a:

Zafascynował go ten "luzacki" świat a rodzina, codzienność i obowiązki przestały być atrakcyjne.

Wszyscy dookoła są w wielkim szoku, bo on nigdy taki nie był. Zawsze był rodzinny. Nikt się nie spodziewał, że taki numer może zrobić.
Niestety teraz widzę, że bardzo się zmienił sad

Podejrzewam zresztą, że to "wspaniałe" towarzystwo kiedyś go kopnie w d... jak uzna go za starego ramola. Ale to już będzie jego problem.

Jakbym czytała o swoim jeszcze mężu

51

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

Tak sad nawet swojego najlepszego przyjaciela od lat odsunal

Ach, weekendy sa trudne. Pustka bardziej odczuwalna...

52

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

co nie jednemu facetowi to się w głowie poprzewracało.

53

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce
alis401 napisał/a:

co nie jednemu facetowi to się w głowie poprzewracało.

Tak, i to jak jeszcze...

Dziś się zastanawiałam jak ktoś może być w stanie w sumie z dnia na dzień zostawić swoje dotychczasowe życie rodzinne, od wielu lat stabilne i nagle zacząć się spotykać z całkiem nowymi ludźmi. Mąż miał bliskie relacje z dziećmi i nie wyobrażam sobie jak może nie tęsknić. Jak on w tej sytuacji może się dobrze czuć???

54

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

Mężczyźni mam wrażenie szybciej niż my kobiety przyzwyczajają się do innego życia. My jako matki-nie wyobrażamy sobie innego życia, tym bardziej z dala od dzieci. W moim przypadku- były mąż mimo zżycia z córką szybko przyzwyczaił się do "nowego", do tego , że jest rodzicem od czasu do czasu. Nie wiem skąd to się bierze. Łyk swobody powoduje wolność od wszystkiego.

55

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce
Liwia napisał/a:

Mężczyźni mam wrażenie szybciej niż my kobiety przyzwyczajają się do innego życia. My jako matki-nie wyobrażamy sobie innego życia, tym bardziej z dala od dzieci. W moim przypadku- były mąż mimo zżycia z córką szybko przyzwyczaił się do "nowego", do tego , że jest rodzicem od czasu do czasu. Nie wiem skąd to się bierze. Łyk swobody powoduje wolność od wszystkiego.

Straszne, tak się boję o dzieci!

56 Ostatnio edytowany przez Liwia (2013-12-15 00:52:35)

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

Nie bój się! Poradzisz sobie! Dzieci także. Starszemu póki co łatwo nie będzie, ale z Twoim wsparciem i wyjaśnianiem sytuacji będzie czuł/a się bezpiecznie. Niestety dzieci w takich sytuacjach mają najgorzej. Może porozmawiaj z mężem i poproś o to by spędzał z dziećmi możliwie dużo czasu.

57 Ostatnio edytowany przez Mychanka (2013-12-15 10:37:20)

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

Też mi tak wszyscy mówią, ale nie zmienia to faktu, że dzieci są tu najbardziej poszkodowane. Zawaliła się dla nich podstawa ich bezpieczeństwa.
Słyszałam już od syna pytania: czy tatuś mnie będzie kochał jak założy nową rodzinę kiedyś? a jak się przeprowadzi daleko od nas i nie będzie miał czasu dla mnie? itd. itp.
Choć wcale nie powiedzieliśmy dzieciom definitywnie, że to koniec, tylko że tatuś się narazie przeprowadzi do babci.
Oczywiście zadał pytanie czy się kochacie: ja powiedziałam że bardzo, mąż, że nie wie i musi się zastanowić.

Paradoksalnie dzieci spędzają z nim więcej czasu niż przed tąpnięciem, chyba czuje się w obowiązku i też się o nich martwi?

58

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

Wydaje mi się, że powinniście z mężem ustalić równy front. Po za tym należy tłumaczyć dzieciom-że tata je kocha i zawsze tak będzie, a relacje mamy i taty to inna sprawa. Należy tłumaczyć po to by dzieciom układać pewne sytuacje w głowach, by czuły się spokojne. Ja robię tak do dziś, gdy tylko tego sytuacja wymaga. Niestety rozwód, rozstanie, separacja to ciężkie chwile nie tylko dla nas dorosłych, ale szczególnie dla dzieci.
Dobrze, że mąż spędza z nimi czas, u mnie początkowo też tak było, a to ważne dla dzieci bardzo.

59

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

Na szczęście udało się ustalić wspólny front, to że powiedzieliśmy że tata nie wie czy mnie kocha to było uzgodnione. Poprosiłam go, żeby przypadkiem nie mówił, że nie kocha (choć mi tak powiedział) - uznaliśmy, że to byłaby za duża trauma dla syna.

Cały czas rozmawiam z dziećmi jak wymaga tego sytuacja, już nie raz mówiłam tak jak piszesz, że tato ich zawsze będzie kochał, a to co jest między nami to inna sprawa. Tylko, że to dla dzieci jest trudne do przyjęcia. Mam wrażenie, że syn pewność i bezpieczeństwo naszej miłości do niego upatrywał na bazie naszej wzajemnej miłości małżeńskiej.
I tu się dla niego ta podstawa, baza załamała - stąd te wszystkie wątpliwości.

To takie trudne... sad

60

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce
myszka50 napisał/a:
Mychanka napisał/a:
myszka50 napisał/a:

A ty za duzo nie mysl co tam jest w jego glowie .mysl o sobie i o dzieciach .tak sie nie stresuj on nie dbal oto ze zostawia cie dla innej .pod plaszczykiem pracy ulozyl sobie nowe gniazdko .

Chyba masz sporo racji, tylko przy tak świeżej sprawie nie da się odrazu odciąć - to jest proces, kolejny etap, a wszystkie poprzednie trzeba przejść i przeżyć.

Staram się nie myśleć o jego uczuciach, przemysleniach, wręcz osrzucam takie myśli jak przychodzą, ale niestety narazie przychodzą.

Myślę, że z czasem to przyjdzie.

Wiem ale musisz byc silna .to sa dranie nie licza sie z uczuciami .ZAWSZE POWTARZAM ZE FACET MA MNIEJ ROZUMU BO MUSI GO DZIELIC NA DWA ŁBY.
Pamietaj co ma wisiec nie utonie .wiem ze jest Ci ciezko ale masz tylko jedno zycie PAMIETAJ JEDNO .i nie przeplacz go i nie wypatruj powrotu .wiem ze my kobiety KOCHAMY NA ZABOJ A SAMCE TO ZDOBYWCY .przyjdzie taki wiek ze powiesz przepieprzylam zycie przeplakalam bo tak mocno kochalam.kochaj jak jestes kochana .ja tylko w teorii jestem mocna w przaktyce u mnie wychodzi to inaczej.ale uwierz mi przyjdzie taki dzien ze dostrze to do ciebie ze nie warto zie ludzic ,ze juz ci sie nie bedzie chcialo walczyc .wspomnisz moje slowa .TRZYMAJ SIE

Ty masz jakiś JAD kobieto. A może ci udezyły chormony do głowy a może starość. Wiesz, ty masz jakiś żal, pretensje a powinnaś mieć do siebie. Z tego co napisałaś wnioskuję że należysz do Zołz.

61

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

Chyba rzeczywiście nie ma się co pieklić. Ja stawiam na spokój i przyjacielskie rozwiązanie spraw. Dla dzieci.
Nienawiść jest jak trucizna...

62

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce
Mychanka napisał/a:

Też mi tak wszyscy mówią, ale nie zmienia to faktu, że dzieci są tu najbardziej poszkodowane. Zawaliła się dla nich podstawa ich bezpieczeństwa.
Słyszałam już od syna pytania: czy tatuś mnie będzie kochał jak założy nową rodzinę kiedyś? a jak się przeprowadzi daleko od nas i nie będzie miał czasu dla mnie? itd. itp.
Choć wcale nie powiedzieliśmy dzieciom definitywnie, że to koniec, tylko że tatuś się narazie przeprowadzi do babci.
Oczywiście zadał pytanie czy się kochacie: ja powiedziałam że bardzo, mąż, że nie wie i musi się zastanowić.

Paradoksalnie dzieci spędzają z nim więcej czasu niż przed tąpnięciem, chyba czuje się w obowiązku i też się o nich martwi?

dzieci są dobrymi obserwatorami. widzą co się w koło nich dzieje. jak każde dziecko boi się o swoje bezpieczeństwo i o uczucia w stosunku do niego.
Dzieciom nie wystarczą lody i wycieczki do kina.
Dzieci potrzebują ojca na co dzień. "Dzieci bardziej niż inni potrzebują mieć zupełną pewność,
że są kochane przez tych, którzy mówią, że je kochają."

63

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

Alis - dokładnie.

Ja wiem, że będę dla nich zawsze i będę ich wspierać.

Ale czy on temu sprosta?? Tak się zmienił, że wydaje mi się, że już go nie znam. Nie wiem czego się mogę spodziewać... sad
A dzieciaki tak do niego lgną...

Boję się...

64 Ostatnio edytowany przez Mychanka (2013-12-16 14:29:08)

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce
xxxeeee napisał/a:

ja też mam cały weekend wolny i wybieram się jutro do kuzynki na 3 dni, jakoś trzeba to wszystko odreagować i komuś się wygadać, bo też mam już dość, dzisiaj cały dzień miałam doła nawet dziewczyny w pracy pytały co mi jest, oczywiście nie odbyło się też bez wieczornego płaczu jak co dzień zresztą

xee, jak było u kuzynki? Wygadałaś się, zrzuciłaś trochę ciężaru? Trzymasz się jakoś?

65

Odp: Mąż odszedł - jestem w rozsypce

No i już minął miesiąc...

Mój mąż zmienił się nie do poznania i całkowicie nie wiem co się z nim dzieje. Nie było z jego strony żadnego pozytywnego ruchu odnośnie naszej sytuacji. Po prostu lód i dystans sad
Odciął się od wszystkich, z którymi dotychczasowo przebywał, tylko do dzieci przychodzi. Rodzina bliższa i dalsza, w tym jego własna, dotychczasowi przyjaciele już nie są ważni. Tylko ta dziewczyna się liczy.
A w tym wszystkim, jeśli ma jakiś problem emocjonalny, nie może sobie z czymś poradzić to oczywiście uderza we mnie z pretensjami, mam już dość sad
Jakoś się trzymam, żyję dla dzieci, siebie i rodziny. Nie jest łatwo.
Żyję z dnia na dzień, czasem jest lepiej, czasem gorzej. W sercu wielka pustka i żal.

Pocieszcie mnie trochę...

Posty [ 1 do 65 z 87 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż odszedł - jestem w rozsypce

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026