W ubiorze itp kieruję się samą sobą, by sobie się podobać. No i tak nie zaczęłabym się malować na co dzień, nawet jeśli podobałoby się to facetowi, bo po prostu tego nie lubię, rzadko się maluję i nie widzę sensu się zmuszać, nawet jeśli przez to byłabym znacznie ładniejsza, bo wiem, że bym była. Nic na siłę. Natomiast, czasem czy dla niego mogę umalować się jak lubi itp
Czasem, właśnie, nie codziennie, by np robić coś pod czyjeś dyktando. No ale z tym nie mam problemu, bo chłopak od razu jak mnie poznał, to widział jak wyglądam, widział wszelkie mankamenty jak diastema moja, mocno krzywy zgryz itp, widział, że rzadko się maluje, a i tak chciał ze mną być i chce. Także trzeba po prostu wybierać partnera tak, by nam odpowiadał, a nie żeby go zmieniać.
Oczywiście, nie twierdzę, że nie można powiedzieć sugestii, że podobasz mi się w tym czy w tym i chce, byś chociaż czasem nosił, bo to jest ok, ale np wybieranie garderoby na każdy dzień, bo ja tak lubię to już dla mnie znaczne przegięcie. Co do preferencji samych mojego faceta, to właśnie on nie ma szczególnych, widocznie tak mu się mimo wszystko podobam. Powiem szczerze, że czasem nawet jak powiem, że np zrobię sobie maseczkę, bo fakt, maluję się rzadko, nie lubię, ale taką pielęgnację typu peeling czy maseczka, to nawet lubię. Jednym słowem rzadko się maluję, ale o higienę oczywiście i o to, by skóra była ładna dbam. No i on czasem śmieje się, że po co maseczka
No pewnych rzeczy nie rozumie
A on wie, że rzadko się maluje, a i tak czasem myślał, że jestem umalowana 
Natomiast lubi buty na obcasie, ja mniej, ale czasem dla niego założę, choć sama nie przepadam. No, ale słowo KLUCZ- czasem, bo mimo wszystko nie ma co robić nic na siłę, czasem można, ale żeby cały czas, by tylko kogoś zadowolić to nie dla mnie.
Co do opinii innych oprócz innego faceta w podstawówce bolało mnie wyśmiewanie się z mojej diastemy, mocno krzywego zgryzu, teraz mniej. Wtedy myślałam o sobie gorzej, teraz myślę lepiej. Także teraz mniej przejmuję się docinkami, choć i docinki są rzadsze, ludzie w wieku 20paru lat chyba są dojrzalsi i wiedzą, że mimo nieładnego zgryzu nie jestem dziwolągiem, a dzieci w podstawówce może to dziwiło. Może i dzieci w podstawówce czasem są okrutniejsze niż dorośli, nie wiedzą też czasem do końca co dobre, a co złe. Bywa. Jak pisałam, robię, tak by mi było dobrze, a nie żeby zadowalać innych, nie przejmuję się już tak, co mówią na temat mojego wyglądu. Grunt to własne dobre samopoczucie, a obok ludzie, dla których jesteś ważną osobą- ja takich ludzi mam i bardzo się z tego powodu cieszę 
A i nie zastanawiam się czy innym facetom podoba się mój biust czy nos. To byłoby bez sensu, a co jeśli nie podobałoby się większości, to miałabym operacje robić? Jak pisałam, ważniejsze jest dla mnie własne samopoczucie niż to co tam inni myślą.
Owszem, w pewnych kwestiach liczę się ze swoim partnerem, właśnie np w takich, że np coś by mi było obojętne, a on woli tak i mi np nie przeszkadzałoby to, to ok mogłabym mieć tak jak lubi, skoro dla mnie to wtedy większej różnicy. No, ale wspominane obcasy np rzadko, mimo że mój lubi, bo mimo wszystko mój komfort jest dla mnie ważny i wiadomo, że nie można robić wszystko, by zadowolić faceta, trzeba mieć granicę, tzn, jeśli się z czymś źle czujemy, to głupota robić to ciągle specjalnie dla faceta. Mój facet oczywiście mnie rozumie, do niczego nie zmusza, też chce, bym ja miała komfort, więc nawet jakbym super wyglądała w szpilkach, to nie namawiałby mnie do nich, bo wie, że źle mi w nich, a on chce, by mi było dobrze- oczywiste 