netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Rozstanie po 6 latach... pomocy :(

14 odpowiedzi4 004 wyświetleniazałożony przez papryczka23, 22.11.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie po 6 latach... pomocy :(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1

Temat: Rozstanie po 6 latach... pomocy :(

Zalogowałam się na tym forum ponieważ jestem kompletnie rozdarta, szukam rady i pocieszenia. Opowiem wam moją historię.
Przez 6 lat byłam w związku. Jak w każdej relacji damsko-męskiej mieliśmy wzloty i upadki jednakże wydawało mi się że bardzo się kochaliśmy. Inaczej chyba nie wytrzymalibyśmy ze sobą tyle czasu. Przez ostatni rok naszego związku wszystko zaczęło się psuć. Mieszkaliśmy ze sobą od 2 lat a mój partner przestał zwracać na mnie uwagę, jego zainteresowanie skupiło się na samochodzie i pracy. Wpadliśmy w rutynę. Starałam się z nim rozmawiać, jednakże to zawsze było trudne zadanie. Mój ukochany nigdy nie należał do osób którym łatwo przychodziło wyrażanie uczuć i myśli. Jednak ja zawsze starałam się rozmawiać, rozumieć go i cierpliwie słuchać. Mój chłopak coraz częsciej wychodził beze mnie, znikał z telefonem, miał go cały czas "przyklejonego do ręki", chodził z nim nawet do łazienki. Kiedy pewnego wieczoru postanowiłam poruszyć temat, usłyszałam od niego że dziewczyna z którą zdarza mu się smsować jest tylko koleżanką, że kocha mnie i że chce budować ze mną przyszłość, wie że się nam nie układa ale jeśli się postaramy to damy radę. Ucieszyłam się, bardzo mi na tym zależało. Tydzień po tej rozmowie powiedział mi niestety że poszedł na piwo z tą koleżanką od smsów i mnie zdradził, między nami jest już tylko przyzwyczajenie i że odchodzi. Mój świat się zawalił..... Myślałam że on jest TYM jedynym, że będzie moim mężem, będziemy mieć dzieci sad Jestem na niego wsciekła że nie potrafił powiedzieć mi prawdy wcześniej, że okłamywał mnie że mnie kocha i chce ze mną być i że zdradził mnie zamiast najpierw zakończyć naszą relację, jednakże ja wciąż go kocham. Czekam na to że zrozumie iż popełnił błąd, że będzie chciał się o mnie znów postarać. Nie radzę sobie, czy któraś z was miała podobą sytuację? Czy Takie sytuacje kończą się happy endem? Poradźcie mi coś bardzo proszę... cokolwiek. Czy jestem głupia że czekam na jego powrót? Musiałby oczywiście mocno popracować nad tym abym znów mu zaufała ale czy dla uczucia nie wato?

2 Ostatnio edytowany przez xYxAngelxYx (2013-11-22 12:49:36)

Odp: Rozstanie po 6 latach... pomocy :(
papryczka23 napisał/a:

Czekam na to że zrozumie iż popełnił błąd, że będzie chciał się o mnie znów postarać.

Nie czekaj szkoda Twojego czasu,chłopak poczuł motyle i myśli że będzie miał tak już całe życie.

Czy jestem głupia że czekam na jego powrót?

Tak,jesteś.A wiesz dlaczego?Facet Cię zdradził,potraktował Cię jak 0,a Ty chcesz do niego wracać,no proszę! Trochę szacunku do siebie.
Weź się w garść nie myśl o tym kretynie.Zajmij się sobą.

Na przyszłość masz nauczkę,co to znaczy smsować z "koleżanką" wink
Upewnił się że tamta go chce,dlatego z czystym sumieniem mógł zakończyc związek z Tobą.

Czy Takie sytuacje kończą się happy endem?

Tak,w filmach romantycznych wink

Musiałby oczywiście mocno popracować nad tym abym znów mu zaufała ale czy dla uczucia nie wato?

Dla uczucia?Jakiego?Twojego?Bo raczej nie jego.Zrozum skoro Cię zdradził,perfidnie oszukiwał,nie chciał pracować nad związkiem,rozmawiać,z jego strony nie ma żadnego uczucia(nawet szacunku-zdrada),tak jak on to Ci powiedział wypaliło się.

3

Odp: Rozstanie po 6 latach... pomocy :(

wiem że to że czekam aż się odezwie jest głupie... ale nie potrafie wyobrazić sobie kogoś innego przy moim boku. To wszystko tak strasznie boli, zapomniał o mnie po 6 latach tak po prostu, z dnia na dzień. Jak się pozbierać?

4 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-11-22 13:17:08)

Odp: Rozstanie po 6 latach... pomocy :(
papryczka23 napisał/a:

Mój świat się zawalił..... Myślałam że on jest TYM jedynym, że będzie moim mężem, będziemy mieć dzieci sad Jestem na niego wsciekła że nie potrafił powiedzieć mi prawdy wcześniej, że okłamywał mnie że mnie kocha i chce ze mną być i że zdradził mnie zamiast najpierw zakończyć naszą relację, jednakże ja wciąż go kocham. Czekam na to że zrozumie iż popełnił błąd, że będzie chciał się o mnie znów postarać. Nie radzę sobie, czy któraś z was miała podobą sytuację? Czy Takie sytuacje kończą się happy endem? Poradźcie mi coś bardzo proszę... cokolwiek. Czy jestem głupia że czekam na jego powrót? Musiałby oczywiście mocno popracować nad tym abym znów mu zaufała ale czy dla uczucia nie wato?

Dlaczego go kochasz? Co dobrego wyniosłaś z tego związku? Jaki on był?
Dlaczego myślisz o tym, że happy and będzie tylko wtedy kiedy on wróci do ciebie? Może to, że odszedł to jest właśnie początek czegoś lepszego dla ciebie?

Co do odpowiedzi na ostatnie pytanie ja (po swoich doświadczeniach) wiem, że nie warto zawracać sobie głowy facetem, który cię nie szanuje i nie kocha, bo okłamywanie i zdrada to brak szacunku i miłości. Pocierp, popłacz - bo nie przestaniesz go kochać od pstryknięcia ale daj sobie szansę na nowy początek. Nie ważne ile trwał związek, liczy się jego jakość, czy wasz był aż tak idealny, że warto go sklejać? Warto chować dumę do kieszeni? Warto ryzykować kolejne rozczarowanie?

Ps. Nie jesteś głupia, że czekasz na powrót, jesteś rozpaczliwie zakochana a to zmienia realne spojrzenie na temat. Postaraj się napisać na kartce to co było fajnego i to co było do dupy ale tak szczerze bez oszukiwania samej siebie. Zrób bilans, tych 6 lat i zapytaj samą siebie czy było warto. Świat nie kończy się na jednym mężczyźnie smile Płacz, rycz ale uruchom mózg i zacznij MYŚLEĆ emocje odstaw do szafy smile

5

Odp: Rozstanie po 6 latach... pomocy :(

Dziękuję Ci Joga za rady i wsparcie. Postaram się zrobić tak jak mówisz, choć będzie to ciężkie. Dzisiaj jade do naszego wspólnego mieszkania po swoje rzeczy, muszę przez weekend pozbierać je wszystkie i wiem że to będzie "symbol" definitywnego końca. Nie wiem jak to zniosę...

6 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-11-22 16:15:56)

Odp: Rozstanie po 6 latach... pomocy :(
papryczka23 napisał/a:

Dziękuję Ci Joga za rady i wsparcie. Postaram się zrobić tak jak mówisz, choć będzie to ciężkie. Dzisiaj jade do naszego wspólnego mieszkania po swoje rzeczy, muszę przez weekend pozbierać je wszystkie i wiem że to będzie "symbol" definitywnego końca. Nie wiem jak to zniosę...

Nie myśl proszę, że jestem "teoretyczką", że łatwo mi się mądrzyć bo nie wiem jak to jest. Wiem, może nie dokładnie tak samo ale miałam podobnie, też smsy do nowych koleżanek i pogaduchy do północy przez telefon, wtedy kiedy dla mnie brakło czasu. Ja wystawiłam go za drzwi w sumie z innego powodu. Kochałam ale podjęłam rozsądną decyzję, bo nie można kochać za kogoś, on też musi kochać. Było mi ciężko, nie raz ryczałam, były momenty, że chciałam żeby wrócił i niech sobie będzie jaki jest, ja go kocham i wszystko zniosę, tyle że to nie tak. Związek to nie poświęcanie się, to miłość, zaufanie, szacunek. Takie wartości odnalazłam w moim mężu, byłam grubo po 30tce, więc byłam przypadkiem beznadziejnym - tak o sobie myślałam big_smile Daj sobie czas, płacz do poduszki ale jednocześnie zrób sobie bilans tego co było. Może nie warto tak płakać? smile Pamiętaj, że kiedy Bóg zamyka drzwi otwiera okno. Porażki się zdarzają ale można je przekuć w sukces, więc zbieraj się do pionu i zaczynaj tę lepszą i szczęśliwszą bajkę życia smile

Ps. Mnie pomogło przypominanie sobie wszystkich paskudnych zachowań, tego jak mnie traktował, jak mnie zniszczył psychicznie a właściwie myślenie o tym, jaka byłam głupia że mu na to czy tamto pozwoliłam smile Z czasem wspominanie z fazy łez przeszło w napady głupawego śmiechu, bo te sytuacje/zachowania były absurdalne big_smile
Więc myśl o tym, że jest wrednym baranem a nie sympatycznym misiaczkiem i pakuj się szybko, poryczysz do poduchy w domu smile
A tak na zakończenie z nią nie będzie happy endu, bo ludzie aż tak bardzo się nie zmieniają smile

7

Odp: Rozstanie po 6 latach... pomocy :(

Joga bardzo madrze mowi, idz za jej rada, poplacz do poduchy, wyzal sie zaufanej osobie, pisz tutaj ale nie daj soba pomiatac, znaj swoja wartosc. Tez kochalam na zaboj i tez mowilam ze zniose wszystko aby tylko byl(do tej pory rozgryzam dlaczego) ale postanowilam odejsc bo moja duma nie pozwolila mi by zostac z kims  takim.

8

Odp: Rozstanie po 6 latach... pomocy :(

Nie chce żeby wiedział że cierpię. Pozbierałam z mieszkania wszystkie moje rzeczy, dałam radę ! smile Wiem że dzwonił do mojej koleżanki zapytać czy bardzo ciężko to przeżywam, powiedziała mu że znoszę to bardzo dobrze i że zrozumiałam że straciłam na niego zbyt dużo czasu. Bardzo dobrze zrobiła, wiem że mocno się zdziwił po usłyszeniu tego. Wiem też że jak "sprawa trochę ucichnie" to on chce się ze mną spotkać i mnie przeprosić. Jak myślicie powinnam go wysłuchać? Zrobi to pewnie za kilka tygodni... ale co mi wtedy po jego przeprosinach?

9

Odp: Rozstanie po 6 latach... pomocy :(

Zadaj sobie pytanie czy byla bys w stanie(jesli oczywiscie wpuscisz go do swojego zycia spowrotem) zaufac ?teraz wszystko jest swieze i Twoje myslenie uzaleznione jest od emocji ktore teraz Toba szarpia. Zapewne bedziesz za nim tesknic, bedzie Ci go brakowac itp itd ale pomysl logicznie czy przyszlosc z takim czlowiekiem ma sens jesli on idzie z kolezanka na piwko a potem z nia do lozka?

10

Odp: Rozstanie po 6 latach... pomocy :(
papryczka23 napisał/a:

Bardzo dobrze zrobiła, wiem że mocno się zdziwił po usłyszeniu tego. Wiem też że jak "sprawa trochę ucichnie" to on chce się ze mną spotkać i mnie przeprosić. Jak myślicie powinnam go wysłuchać? Zrobi to pewnie za kilka tygodni... ale co mi wtedy po jego przeprosinach?

Wiesz facet niby ma wyrzuty sumienia ale mile połechtałoby jego ego, to że do końca życia będziesz po nim płakała.  Co tutaj wyjaśniać i przepraszać? Zachował się jak dupek. Będziesz "gotowa" psychicznie na taką rozmowę? Potrzebujesz jej? Coś dobrego wniesie do twojego życia? Nie sądzę.
Kiedy rozstałam się z moim  eks, też mocno cierpiałam, bo chociaż propozycja rozstania a właściwie ultimatum albo zmieniamy "to i tamto" albo nasze bycie razem nie ma sensu - wyszło ode mnie to jednak on zdecydował, że zmienić nic nie chce i że właściwie mnie nie kocha big_smile (miło, bo dzień wcześniej dostałam smsa "kocham cie"). Pomogłam mu się spakować, a później chlipałam do poduszki. On dzwonił, zatroskany pytał jak się czuję i dopóki było do doopy, chyba mu to sprawiało satysfakcję. Po miesiącu, umówiłam się do kina z moim teraźniejszym mężem i kiedy zaczęliśmy się spotykać oznajmiłam mojemu eks, że z kimś się spotykam i wiesz co usłyszałam? "szybko ci minęło, łatwo cię pocieszyć" Wkurzyłam się i zapytałam czy jest jakiś okres karencji, czy może on mi powie ile czasu powinnam po nim płakać? Zmarnowałam ponad trzy lata i nie zamierzam ani jednego dnia więcej big_smile Szczęka mu opadła i..........kolejny telefon był o tym, jaka jestem/byłam fantastyczna itd i wiesz co mu powiedziałam? Że nie interesuje mnie jego zdanie na mój temat, ani dobre ani złe, mam w tyle głęboko jego opinie. Nie dam się wkręcić po raz kolejny smile Słodki był smak zwycięstwa i to durne zmieszanie w jego głosie bo wcześniej zawsze jego zdanie było dla mnie ważne.

11

Odp: Rozstanie po 6 latach... pomocy :(

Joga, jak dobrze jest sluchac ze sie komus udalo, ze sobie tak swietnie poradzil i szybko znalazl prawdziwa milosc... Skad Ty tego swojego męża tak szybko po rozstaniu wziełas?

12 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-11-23 18:21:56)

Odp: Rozstanie po 6 latach... pomocy :(
zapisana_kartka napisał/a:

Joga, jak dobrze jest sluchac ze sie komus udalo, ze sobie tak swietnie poradzil i szybko znalazl prawdziwa milosc... Skad Ty tego swojego męża tak szybko po rozstaniu wziełas?

Z netu big_smile "wylosowałam" takiego zupełnie nie w moim typie, któremu dobrze z oczu patrzyło. Zawojował mnie dobrocią, nikt nigdy mnie tak nie zaopiekował jak on, akceptacja na 100% chociaż wtedy bywałam zołziną big_smile

13

Odp: Rozstanie po 6 latach... pomocy :(

Joga, Twój ex okazał chociaż zainteresowanie tym jak się czujesz. Mój od momentu kiedy oznajmił mi że mnie już nie kocha i idzie do innej nie odezwał się nawet słowem. Wiem że zdążył "nową" przyprowadzić już do swojego domu, przedstawić rodzicom. Minęło półtora tygodnia od zerwania...... Po 6 latach wykreślił mnie w jeden dzień i olał kompletnie. Ten ból jest nie do zniesienia, cały dzień wylewam dziś żal w poduszkę sad:(:(

14

Odp: Rozstanie po 6 latach... pomocy :(
papryczka23 napisał/a:

Joga, Twój ex okazał chociaż zainteresowanie tym jak się czujesz. Mój od momentu kiedy oznajmił mi że mnie już nie kocha i idzie do innej nie odezwał się nawet słowem. Wiem że zdążył "nową" przyprowadzić już do swojego domu, przedstawić rodzicom. Minęło półtora tygodnia od zerwania...... Po 6 latach wykreślił mnie w jeden dzień i olał kompletnie. Ten ból jest nie do zniesienia, cały dzień wylewam dziś żal w poduszkę sad:(:(

Mój eks nigdy nie zrobił niczego dla mnie. Jego "zatroskanie" to raczej podbudowywanie własnego ego "zobacz jak ona mnie kochała musiałem być zaj*sty". Nie wiem jaki był wasz związek, mój był tragicznie śmieszny.
To, że w półtora tygodnia  po już  przedstawił "nową" mówi samo za siebie.
Słuchaj a nie zrobił on nigdy nic głupiego? Śmiesznego? absurdalnego? Ja widocznie miałam łatwiej bo taki był egzemplarz z niego, że aż śmieszno-straszno wspominać big_smile

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie po 6 latach... pomocy :(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026