netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Ku pokrzepieniu złamanych serc :)

5 odpowiedzi2 617 wyświetleńzałożony przez zoltazapalniczka, 21.11.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ku pokrzepieniu złamanych serc :)

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1

Temat: Ku pokrzepieniu złamanych serc :)

Moja historia , a właściwie mój emocjonalny bełkot chwile po rozstaniu, zakończeniu 3 letniego związku można znaleźć na tym forum...

Od tego czasu minęło już jakieś ponad pół roku, nie liczę już, nie jest to dla mnie istotne.
Moja reakcja na rozstanie była tak gwałtowna, że zaskoczyła nawet mnie samą, dopiero niedawno okazało się, że przeszłam klasyczne załamanie nerwowe, które jest porównywalne do śmierci bliskiej osoby, bo (nie)stety , ale od tego dnia musiałam się pogodzić z tym, że mój ex dla mnie umarł mimo, że wyłam z rozpaczy.
Od tamtego dnia nie odezwał się do mnie ani razu, spotkany przypadkowo udawał, że mnie nie zna. Tak jak się wszyscy spodziewali jego nowa wybranka ( która była pośrednio powodem naszego rozstania) zdążyła  uczynić mu wielki zaszczyt i pomogła zostać tatusiem w wieku 20 lat, tzn owoc tej miłości niedługo przyjdzie na świat.  I nie mi oceniać czy spieprzył sobie tą wpadką życie czy nie. W skrócie, w przeciągu tych paru miesięcy wciąż docierały do mnie kolejne rewelacje i relacje z ich cudownej sielanki . Bolało ? Jasne, że tak. Bo kochałam jak wariatka. Czy boli dalej? Czasem gdzieś tam jeszcze delikatnie zakłuje, to wszystko.  Znacie takie uczucie kiedy czegoś się obawiacie i chcecie żeby jak najszybciej było już po? I jak cudowna ulga przychodzi w tym momencie, a nawet okazuje się, że nie było tak strasznie? Takie są teraz moje emocje. Najbanalniejsze powiedzenie, że 'czas leczy rany'  sprawdziło się w pełni. Ale ( no właśnie, zawsze jest jakieś 'ale' wink) nie mogłabym tego dzisiaj powiedzieć, jeśli nie zaczęłabym nad sobą pracować. Nic samo się nie zrobi ( tego też nauczyłam się dopiero niedawno) Szukałam antidotum na złamane serce, ale nie znalazłam, za to zaczęłam  realizować wszystkie techniki które mogą pomóc mi się z taką sytuacją uporać. Zaczynając od aktywności fizycznej kończąc na prawie przyciągania , którego dopiero powoli się uczę, ale tylko w moim kontekście tzn w kwestii rzeczy , które są dla mnie istotne i TYLKO dla mnie. Odkryłam, że istnieje, że mam potrzeby, muszę o siebie zadbać bo nikt inny nie zrobi tego lepiej niż ja.
Chciałabym powiedzieć wszystkim, którzy są lub byli w podobnej sytuacji, że będzie dobrze, bo będzie ! Jeśli potrzebujecie płakać, płaczcie, ale nie użalajcie się nad sobą. Jeśli potrzebujecie krzyczeć, walić pięściami w poduszkę- śmiało, macie do tego prawo. Ale na wszystko jest czas, bo potem musicie zając się kimś wyjątkowym kto od dawna czeka na Waszą uwagę- samym sobą smile Jak to się brzydko mówi 'dupa robi się twardsza', wiem, że drugi raz nie popełnię tych samych błędów. Wiem, że nie jestem sama ani też moja sytuacja nie jest wyjątkowa- zapewne spotkało to wiele ludzi na świecie.
Jestem teraz na etapie czekania co mi przyniesie los, wierzę,a nawet wiem, że będą to tylko i wyłącznie pozytywne doświadczenia. Zresztą mam co robić..sytuacja w moim domu nie należy do najprostszych.
Kiedy złapie Was chwila załamania, pamiętajcie, że jest taki ktoś kto sobie dał z tym radę, a skoro jakaś tam zoltazapalniczka, 22letnia, obca dziewczyna z forum dała rade to Wy nie dacie ? Wierzę w Was !! Już dzisiaj stań przed lustrem i powiedz to sobie prosto w oczy- dam radę !
Mam nadzieję, że choćby jedna osoba poczuje się dzięki temu lepiej, mam nadzieję, że wszystko to co napisałam nie jest dla Was totalnie bez sensu. Ściskam cieplutko !

2

Odp: Ku pokrzepieniu złamanych serc :)

A ja tylko bardzo chętnie, najlepiej obiema rękami się pod tym podpiszę ! smile
Wszystko się zgadza w mojej historii, nawet wiek ten sam, ja jedynie miałam rok stażu związkowego dłużej i aktualnie jeszcze nie dobiłam pół roku, ale.. nie mam potrzeby liczenia już smile
Mój bełkot też można tu znaleźć, kurcze no, jakbym sama siebie czytała. wink

I choć wiadomo, że jakieś obawy są o przyszłość,że coś tam jeszcze czasem 'zaboli', czasem nie da się zasnąć spokojnie, to pracuję nad sobą, dbam o siebie, o swoje dobre samopoczucie i o to, by uwierzyć,że moje szczęście leży wyłącznie w moich rękach:)

Fajnie, że wracają tu takie osoby jak Ty. smile
Wszystkiego dobrego!

3

Odp: Ku pokrzepieniu złamanych serc :)

Witam,
przypadkowo wpadłem, tak naprawdę nie mam czasu na czytanie długich postów,
do innych nie pasuję, natomiast, co do tego czy nie popełni się ponownie błędu, nikt tego nie wie
ja wpadłem z deszczu pod rynnę, byłem w jednym związku przez 10 lat, z nią, mamusią i tatusiem,
nie dałem rady, byłem młodszy może dlatego tak długo wytrzymałem,
potem trafiłem na to chyba jedyną, ale też nie dałem rady, bo była ona, mamusia i braciszek
więc też popełniłem błąd? tylko jak miałem się go ustrzec?
prowadziłem monologi, ona tylko przytakiwała, a jak miało się coś zmienić to odwracała kota ogonem
wcześniejsze rozmowy w których oznajmiał że będzie inaczej miały nigdy nie dojść do skutku,
jeśli ktoś jest w stosunku do drugiej osoby nie szczerzy, ma jakieś tajemnice, które są jeszcze połączone z innymi, typu mamusia
to nigdy nie przejrzysz na oczy, jedynie jak same zaczną przekraczać pewne granice rozsądku, morale
tak czy inaczej współczuję takiej sytuacji, bo Jesteś młoda i bardziej to boli jak jest się młodym
potem krew już płynie wolniej, nie boli to tak bardzo, ale jest więcej żalu, bo im jest się starszym tym bardziej powinni ludzie się rozumieć, a wcale tak nie jest
tak, lubię się wykrzyczeć na tym Forum, ponieważ nie mam kolegów, ani przyjaciół, bo tylko praca i praca, to jedyna rzecz jaka mi pozostała, wykrzyczeć się na tym forum
co do przyjaciela liczyłem na żonę, ale się pomyliłem
lubię raz od czasu tutaj wpaść i wywalić co leży na sercu, czasami, brutalnie, chamsko itp.
co do lusterka to nie staję przed nim bo nie ma po co, zaropiałe oczy, zapyziały itp.
tak, czas goi rany, niektóre posty od Was dodają wiele otuchy, być może i siły
liczę na to że jakoś przetrwam ten 2013 i będzie lepiej

Pzdr wszystkich w toksycznych związkach
i Kobiety które same decydują bez mamuś .......

4

Odp: Ku pokrzepieniu złamanych serc :)

Bardzo mądre i dojrzałe jest to co napisałaś. Pozdrawiam.

5

Odp: Ku pokrzepieniu złamanych serc :)

zoltazapalniczka, mnie pomoglo smile jestem troche starsza niz ty smile po poprzednim rozstaniu (z tym samym facetem) pol roku rozpaczalam. Otrzasnelam sie, on wrocil. Teraz mija miesiac odkad rzucil mnie drugi raz, trzymam sie. Jestem silna, powtarzam sobie ze warto zyc, jesli on nie chcial ze mne dzieli zycia to jego strata. Zycie jest takie piekne, nigdy nie mozna sie poddac!

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ku pokrzepieniu złamanych serc :)

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026