Na samym początku chciałabym chyba nakreślić całą tą sytuację od początku do chwili obecnej. Nigdy jeszcze nikomu nie przedstawiałam tej sytuacji, bo chyba po prostu nie umiałabym. Wszystko zaczęło się rok temu. Poznałam super chłopaka. Ja lat 19, on 23.Wszystko układało się pięknie, zauroczenie, sielanka. Spotykaliśmy się często. Zdecydowaliśmy się na współżycie po kilku miesiącach. Byłam uczennicą technikum. W październiku zaszłam w ciążę. Fakt nie planowaną. Chyba jak każda kobieta jakoś sobie wymarzyłam ten moment kiedy powiem swojemu partnerowi że będziemy mieć dzidziusia. Właściwie jego reakcja z marzeniami nie miała nic wspólnego. Był zaskoczony. Ba, był załamany.Ja spanikowałam. Właściwie to nawet nie miałam z kim o tym porozmawiać. Mój chłopak dość jasno dał mi do zrozumienia, że dziecka w jego najbliższych planach nie ma. No i okazało się że są do kupienia tabletki dzięki którym może dojść do poronienia. On je kupił. Zostawił mnie z tym właściwie samą. Co ja wtedy sobie myślałam? nie wiem. Nie wiem nawet czy da się tłumaczyć moje zachowanie. Wzięłam je. Byłam w 4 tygodniu. Poroniłam po 3 dniach. Byłam przerażona. W ten dzień nie było go ze mną. Przez 3 miesiące po tym wydarzeniu to co się ze mną działo śmiało można było nazwać depresją, nigdzie nie byłam, z nikim nie rozmawiałam, nie potrzebowałam kontaktu z nikim. Siedziałam w domu i płakałam. Chłopak przyjeżdżał często. Starał się. Przeżywał to wszystko strasznie. Załował jak diabli. No ale co? Czas minął. Nie dało się cofnąć. Uczyłam się w technikum. Całkowicie poświęciłam się nauce. W tym momencie minął rok od tego czasu jak poroniłam. A ja ? Ja dalej sobie nie radzę. Czuję się nie potrzebna. Wcześniej starałam się układać na nowo relacje z chłopakiem. Teraz już nawet nie wiem czy chce. Coś do niego czuję na pewno. Może to wydarzenie bardziej mnie do niego zbliżyło? Może tylko przyzwyczaiło? nie wiem.
Gdyby ktoś, ktokolwiek mógłby mi podpowiedzieć co mogłabym teraz zrobić byłabym wdzięczna.
z góry dziękuję.
Podobne tematy
Powiem Ci, że dziwię Ci się, że nadal z nim jesteś.
Co będzie kiedy ponownie zabezpieczenie zaszwankuje?
Ponownie zakupi tabletki?
Wycofa się bo nie jest gotowy na dziecko?
Zostawił Cię samą ze wszystkim.
Gdzie był wtedy kiedy najbardziej go potrzebowałaś?
To nie było tylko Twoje dziecko. Wiedział skąd one się biorą.
Przeżywał wszystko potem? Żałował?
Troszkę po fakcie. Nie miał skrupułów lecieć po tabletki, nie interesowało go, że zostałaś z tym wszystkim sama, nie było go wtedy.
Przestraszył się?
A Ty nie???
Znalazłaś sobie chłopaczka, nie mężczyznę.
Dziwne...Byłaś w ciąży- miał Cię w du*ie. Już nie jesteś- żałuje i wszystko nagle cacy.
Nie sądzisz, że coś tu nie gra?
Pozer, a nie facet. Tchórz jak ich wielu.
Życia to Ty sobie na pewno z Nim nie ułożysz, więc nie męcz się na siłę i daj sobie spokój z tym 'związkiem'.
Mysle, ze nie zwiazek jest tu teraz najwazniejsza sprawa. Wydaje mi sie autorko, ze dobrze by było, gdybys pomyslala o psychologu. Żeby pozbyc się poczucia winy, poukladac sobie wszystko w glowie lub chociaż się wygadac (bo jak się domyslam wsrod znajomych nie masz zbyt wielu osob, z ktorymi moglabyc szczerze porozmawiac o tym co zrobilas).
Skup się teraz na sobie i rob wszystko by odzyskac chec do zycia. ![]()
Mysle, ze nie zwiazek jest tu teraz najwazniejsza sprawa. Wydaje mi sie autorko, ze dobrze by było, gdybys pomyslala o psychologu. Żeby pozbyc się poczucia winy, poukladac sobie wszystko w glowie lub chociaż się wygadac (bo jak się domyslam wsrod znajomych nie masz zbyt wielu osob, z ktorymi moglabyc szczerze porozmawiac o tym co zrobilas).
Skup się teraz na sobie i rob wszystko by odzyskac chec do zycia.
Tylko ciężko jej się pozbierać skoro u jej boku jest bezduszny chłopak, przypominający o całej sytuacji.
Ale dlaczego od razu bezduszny?
Być moze na poczatku spanikowal, być moze potrzebowal wiecej czasu żeby to do niego dotarlo. Ale autorka pisze, ze chlopak to również teraz przezywa. Dlaczego od razu wieszac na nim psy?
A moze też go teraz ta sytuacja przerasta?
Moim zdaniem wybrali dobre rozwiazanie, teraz pora uporac się z wyrzutami sumienia.
A poki co pewnie moga o tejj aborcjji rozmawiac tylko ze soba, to moze dobrze, ze siebie maja?
Podzielam zdanie Iceni, poszukaj psychologa. Jeśli nie jesteś gotowa porozmawiać o tym z psychologiem, na pewno są jakieś internetowe grupy wsparcia dla kobiet z podobnymi przeżyciami.
tak sobie czytam Wasze rady i chyba macie rację. Zrobię sobie przerwę od tego związku i jakoś postaram się to psychicznie ogarnąć.
Dziękuję za Wasze wypowiedzi