Witam,
Jesteśmy z moim narzeczonym ze sobą już 4 lata. Nigdy nie posądzałam go o zdradę, bo nie było ku temu okazji. Mimo, że P. jest bardzo przystojnym facetem i zdaję sobie sprawę z tego, że wiele kobiet może się za nim oglądać, to nigdy nie poczułam się zagrożona w stosunku do innej kobiety. Nigdy - aż do ostatniego wyjścia z kolegami na piwo.
P. dość często wychodzi z kolegami na piwko po pracy. Co najmniej raz, czasem dwa razy w tygodniu. Na jednym piwku niestety nigdy się nie kończy. Myślę, że 3 piwka to minimum, które potrafi w siebie wlać podczas jednego spotkania z kumplami. Znam kolegów, z którymi popija piwo. Zdarzyło mi się kilka razy być w tym gronie. Wiem też jak P. zachowuje się przy piwku- jest czuły, przyjaźnie nastawiony do wszystkich, mimo, że ogólnie nie jest gadatliwy, to po kilku piwkach "włącza mu się gadanie" i gadałby ze wszystkimi. Zawsze zapewniano mnie, że jeśli sobie piwkują to wszyscy tylko w swoim gronie 4-5 osobowym- tylko i wyłącznie męskim.
Ostatnie wyjście z kumplami wyglądało nieco inaczej. Jeden z kolegów ( wolny) zaprosił do stolika dziewczynę, która mu się podobała. Ta przysiadła się ochoczo razem z koleżanka. Koleżanka ochoczo zainteresowała się moim chłopakiem ( !!!). Niestety znam tylko wersję z jego ust. Podobno od początku była (cytuję) "na niego napalona". Zaczęła z nim rozmawiać. Podobno spytała sie tylko czym się zajmuje, gdzie pracuje. O sobie miała niby powiedzieć , że jest studentką. Ponoć zauważyła obrączkę na jego palcu. Spytała czy kogoś ma? on odpowiedział, że tak, że ma narzeczona. Spytała nawet o moje imię ( bitch!). On odpowiedział. Podobno tyle było tej rozmowy, po czym zapytała czy P wyjdzie z nią do vc? (wiadomo w jakim celu). Tego dnia, od wyjścia z pracy nie odzywał się do mnie. ( nie mieszkamy razem, więc nie wiedziałam czy wrócił po pracy do domu, czy poszedł z kolegami. Ja zadzwoniłam do niego dopiero przed 23. Wtedy to właśnie- nawet nie pytałam o to kto jest- sam się pochwalił, że (cytuję) usłyszał propozycję "obciągania"
Nie wierzę w to, że laska po wymianie kilku zdań na tematy ogólne proponuje kolesiowi sex w kiblu! Po prostu w to nie wierzę. Jestem w 99% pewna , że tak na prawdę musiał być poruszony temat sexu. Mogło zacząć się niewinnie, zrobić się miło i zeszło w końcu na pikantne tematy. Aż zrobiło się gorąco i padła "propozycja wyjścia do vc". Szczerze mówiąc rzygać mi się chce. Autentycznie mam ochotę wymiotować kiedy tylko o tym myślę, a myślę cały czas, bo to strasznie boli. Czuję się oszukana i opluta przez najbliższą mi osobę. Co o tym myślicie? Co powinnam zrobić? Jak się zachować? Dodam, że na drugi dzień po całej akcji zrobiłam awanturę i padły ostre słowa z mojej strony oraz wyzwiska. Na lipiec mamy wyznaczoną datę ślubu, a ja nie wiem czy będę potrafiła mu zaufać;/ Pomóżcie! Co robić?
Podobne tematy
Poszedł z nią do wc?
Nie nie poszedł. Sam powiedział mi przez tel. "Dostałe propozycję "obciągana"- cytuję. Ale nie martw się, nie zdroadziłem Cię" . Powiedział to będąc już nieźle wstawionym. Dodam, że kończy pracę o 17, a rozmawialiśmy przed 23. Więc przez 6 godzin mogło stać się wiele.
Oj nie ciekawie sie zrobilo. Hm. Pogadaj z nim szczerze, moze kolegow popytaj jego. Hm.
Nie nie poszedł. Sam powiedział mi przez tel. "Dostałe propozycję "obciągana"- cytuję. Ale nie martw się, nie zdroadziłem Cię" . Powiedział to będąc już nieźle wstawionym. Dodam, że kończy pracę o 17, a rozmawialiśmy przed 23. Więc przez 6 godzin mogło stać się wiele.
zasada jest taka -jak się przyznał tzn ze nic nie było, jakby narozrabiał to trzymałby język za zębami
Wczoraj zgodziłam się żeby do mnie przyjechał. Chciałam żebyśmy się "rozmówili" w sprawie. Cały czas wymawiał się, że to było tylko kilka tych zdań na ogólne tematy i propozycja z jej strony. Nie miałam telefonów do jego kolegów, ale poprosiłam o tel do kolegi, który zaprosił do stolika te dwie obciągary( inaczej nie mogę tego nazwać). Powiedział, że nie da mi tego nr, że po co chcę dzwonić do niego? Odpowiedziałam, że jeślii nie da mi do niego kontaktu, to podejdę do tego kolegi do pracy i pogadam z nim w cztery oczy. Dał mi więc swoją komórkę żebym sobie odpisała numer. Przejrzałam szybko jego ostatnie sms-y i nie było żadnego sms-a od kolegi, do którego chciałam pisać. Wydaje mi się, że już wcześniej przed przyjazdem do mnie musieli wymienić sms-y na ten temat.
W końcu wysłałam sms do tego kolego - "Jak tam, dobrze się bawiliście na ryneczku?". Nie podpisałam się pod sms-em. Nie odpisał nic, od razu zadzwonił do P. i spytał, czy może rozmawiać? P. odpowiedział, że "tak na dwa razy". Na co ja się wtrąciłam, że ja z nim bardzo chętnie porozmawiam. Niestety słysząc tylko mój głos w tle- rozłączył się.
EwaPlewa napisał/a:Nie nie poszedł. Sam powiedział mi przez tel. "Dostałe propozycję "obciągana"- cytuję. Ale nie martw się, nie zdroadziłem Cię" . Powiedział to będąc już nieźle wstawionym. Dodam, że kończy pracę o 17, a rozmawialiśmy przed 23. Więc przez 6 godzin mogło stać się wiele.
zasada jest taka -jak się przyznał tzn ze nic nie było, jakby narozrabiał to trzymałby język za zębami
Niby tak, jednak ja nie pytałam o towarzystwo w jakim tego wieczoru siedzi. Spytałam tylko tego wieczora, czy po pracy był w domu i czy cos jadł? Odpowiedział, że był w domu, że jadł, żebym się nie martwiła. Po czym dodał " Bo dostałem nawet propozycję obciągania, ale nie martw się nie zdradziłem cie". Ok. przypuścmy ze nie doszło do fizycznego kontaktu.
Ale po 1- propozycja sexu musiała paść po romowie na takie pikantne szczegóły. A rozmawiać na te tematy lubi i sam sex lubi bardzo.
Po 2- zawsze ma pretensje że ja nie chce " mu brać do ust"- powiem dosłownie.
Po 3 - Jak mogę wierzyć, że przez te 4 lata związku nie doszło do takiej sytuacji, tylko właśnie trzyma teraz język za zębami?
;/
Po 1- ciesz się że masz uczciwego faceta, który jest z Tobą uczciwy i napewno Cię nie zdradził
Po 2- nie chciał dać numeru kolegi, ponieważ wyszedł by na pantoflarza, i na takiego który opowiada co robi i o czym gada na spotkaniach z kumplami
Po 3- nie "bierzesz do buzi" ? A on zaspakaja Cię oralnie?
Po 1- ciesz się że masz uczciwego faceta, który jest z Tobą uczciwy i napewno Cię nie zdradził
Po 2- nie chciał dać numeru kolegi, ponieważ wyszedł by na pantoflarza, i na takiego który opowiada co robi i o czym gada na spotkaniach z kumplami
Po 3- nie "bierzesz do buzi" ? A on zaspakaja Cię oralnie?
1. Skąd mam mieć pewność że do niczego nie doszło? Dziwne, że sam wszedł przez telefon na taki temat- ja w ogóle nie pytałam o takie sprawy z kim jest na rynku. Co chciał się pochwalić że jakaś młoda sucz na niego leci?
2. Gdyby nie miał DOSŁOWNIE NIC na sumieniu to dałby ten numer do kolegi.
3. On chciałby żebyśmy uprawiali sex oralny, ale ja tego nei lubię.
10 2013-11-20 21:21:24 Ostatnio edytowany przez PodPseudonimem (2013-11-20 21:21:59)
zagubiona4994 napisał/a:Po 1- ciesz się że masz uczciwego faceta, który jest z Tobą uczciwy i napewno Cię nie zdradził
Po 2- nie chciał dać numeru kolegi, ponieważ wyszedł by na pantoflarza, i na takiego który opowiada co robi i o czym gada na spotkaniach z kumplami
Po 3- nie "bierzesz do buzi" ? A on zaspakaja Cię oralnie?1. Skąd mam mieć pewność że do niczego nie doszło? Dziwne, że sam wszedł przez telefon na taki temat- ja w ogóle nie pytałam o takie sprawy z kim jest na rynku. Co chciał się pochwalić że jakaś młoda sucz na niego leci?
2. Gdyby nie miał DOSŁOWNIE NIC na sumieniu to dałby ten numer do kolegi.
3. On chciałby żebyśmy uprawiali sex oralny, ale ja tego nei lubię.
1. zaufanie to podstawa dobrego związku, bo inaczej jaki jest sens?
2. gdyby chciał wyjść na pieseczka na krótkiej smyczy siedzącego pod pantoflem i spowiadającego się z każdego słowa to tak, dałby numer z radością (koledzy by mu przecież żyć potem nie dali i byłby pośmiewiskiem na wieki)
3. nie lubisz, masz prawo
A gdzie jest zaufanie w twoim związku? Wydaje mi się że to ważne, a ty mu nie wierzysz. To że jakaś ma na niego ochotę nie oznacza że od razu do czegoś doszło., jeśli powiedział o wszystkim to znaczy że do niczego nie doszło, niczego nie ukrywa i powinnaś się cieszyć z tego. A jeśli chodzi o tą gadke o obciąganiu, pewnie dlatego że tego nie robicie bo ty tego nie chcesz powiedzieł Ci trochę w żartach że inna mu to oferowała i może chciał wzbudzić trochę zazdrości.
Nie wiem co mam o tym myśleć i nie wiem co mam dalej robić z tym wszystkim. To nie pierwsza taka sytuacja, kiedy pod moją nieobecność nawalił. Rok temu pijąc z kolegami wsiadł w samochód, rozwalił go i stracił prawo jazdy. Dobrze, że nie było poszkodowanych. Do dziś nie wiem co tak na prawdę stało się tej nocy. Skąd mam wiedzieć co i z kim wyprawiał i wyprawia? Jak mam mieć zaufanie? Tyle razy prosiłam żeby się nie pelętał z kolegami tylko żeby wracał do domu po pracy. Bo jaki jest sens w takich posiadówach przy piwie? Tracenie pieniędzy tylko ( a mamy odkładać na ślub, mieszkanie). I prowokowanie przygód. ;/ Mam tego dość.
Czekam na krok z jego strony teraz. I szczerze mówiąc to oczekuję deklaracji, że kończy z kumplami. Tak- twardo.
13 2013-11-20 21:38:27 Ostatnio edytowany przez PodPseudonimem (2013-11-20 21:39:48)
Nie wiem co mam o tym myśleć i nie wiem co mam dalej robić z tym wszystkim. To nie pierwsza taka sytuacja, kiedy pod moją nieobecność nawalił. Rok temu pijąc z kolegami wsiadł w samochód, rozwalił go i stracił prawo jazdy. Dobrze, że nie było poszkodowanych. Do dziś nie wiem co tak na prawdę stało się tej nocy. Skąd mam wiedzieć co i z kim wyprawiał i wyprawia? Jak mam mieć zaufanie? Tyle razy prosiłam żeby się nie pelętał z kolegami tylko żeby wracał do domu po pracy. Bo jaki jest sens w takich posiadówach przy piwie? Tracenie pieniędzy tylko ( a mamy odkładać na ślub, mieszkanie). I prowokowanie przygód. ;/ Mam tego dość.
Czekam na krok z jego strony teraz. I szczerze mówiąc to oczekuję deklaracji, że kończy z kumplami. Tak- twardo.
naprawdę chcesz go wziąć pod pantofel... To oczywiste,że chce się spotkać z kolegami i pogadać przy piwku o rzeczach innych niż z tobą, tak jak ty pewnie lubisz poplotkować z koleżankami. A jakby on kazał ci skończyć z koleżankami? To twoj związek i zrobisz jak uważasz, ale moim zdaniem przesadzasz. Jaki będzie następny krok, przykujesz kajdankami do kaloryfera??
Widzę że zamierzasz go ograniczać, "niech tańczy jak ja mu powiem". Uważam że nie można zabraniać partnerowi widywać z jego znajomymi, on nie jest twoja własnością i ma prawo też na odrobinę SWOJEGO życia. I jeszcze raz powtarzam gdzie twoje zaufanie? A to że czasami więcej wypije to już inny problem. Tobie chodzi o to czy zdradził, ją jestem pewna że nie, w tej kwestii powinnaś mieć zaufanie do niego bo na tym opiera się każdy zdrowy związek, nie możesz uwięzić go na smyczy.
1. Skąd mam mieć pewność że do niczego nie doszło? Dziwne, że sam wszedł przez telefon na taki temat- ja w ogóle nie pytałam o takie sprawy z kim jest na rynku. Co chciał się pochwalić że jakaś młoda sucz na niego leci?
No przeciez sama powiedzialas ze jemu sie po alko gadana wlacza....
Zasada jest taka ze slowa pijanego dzieli sie przez 17 i masz wtedy to co naprawde sie moglo stac.
Podejrzewam ze ktoras puscila mu oczko, on sie podjaral i sobie na % reszte dospiewal.
2. Gdyby nie miał DOSŁOWNIE NIC na sumieniu to dałby ten numer do kolegi.
Zartujesz sobie??
Ja bedac krysztalowo czysta wracajac trzezwiutka jak zakonnica w babskiego wieczorka czy imprezki nie dalabym mojemu mezowi numeru do zadnej kolezanki z ktora sie widzialam.
3. On chciałby żebyśmy uprawiali sex oralny, ale ja tego nei lubię.
I co coisz sie ze on poszuka sobie gdzies tego czego mu w domu brakuje?
Krotko mowiac...szukasz dziury w calym...
Koniec z kumplami?
No dobra a ty koniec z kolezankami...?
Przeciez to facet, potrzebuje kolegow a nie tylko baby.
A jak dla mnie to oni sobie z Ciebie jaja robią i śmieją się z małej zazdrośnicy. ![]()
17 2013-11-20 21:47:04 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-11-20 21:48:44)
Nie mogę wierzyć w to, co czytam.
Twój facet powinien absolutnie odwołać ślub.
Poszli na piwo, dosiadły się laski. Bywa. On ich nie zapraszał. Dostał propozycje od napalonej laski. Bywa. ODMÓWIŁ. PRZYZNAŁ SIĘ DO TEGO. Czego Ty jeszcze chcesz? Masz szczerego, normalnego faceta, który Cię kocha. Zamiast się cieszyć, kombinujesz i sama szukasz sobie problemów. Zabroń mu kontaktów z kolegami, a prędzej czy później Cię w dupę kopnie i będzie miał rację. NIKOGO nie da się do NICZEGO zmusić. Dopóki tego nie zrozumiesz, z nikim nie stworzysz zdrowej relacji.
Na Twoim miejscu dałabym spokój. Facet niczego złego nie zrobił. Co miał zrobić? Pobić tą laskę, żebyś była zadowolona? Odmówił, mnie to wystarczy.
P.S Z tym obrzydzeniem do seksu oralnego, to bym radziła coś zrobić. Nie jest to obowiązkiem kobiety, ale często bywa tak, że jak kobieta się brzydzi, to prawdopodobnie nie jest z odpowiednim facetem.
Nie rozumiem tylko, po co w ogole jej o tym mowil...pochwalic sie chcial?
Spoko, czyli to ja jestem ta najgorsza teraz.
Sorry, ale decydując się na związek z druga osobą zakładamy, że będziemy się szanować. W moim przekonaniu, osoba będąca w związku poświęca się swoją atencję osobie z którą się w tym związku jest, a nie flirtuje się z lachociągami.
Być może nawet nie doszło do zbliżenia. Boli mniei jednak fakt, że rozmawia z jakimiś dziewuszyskami na tematy, na które nie powinien rozmawiać. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt takiej propozycji erotycznej? Sorry, ale nie róbcie ze mnie aż takiej zołzy.
20 2013-11-20 21:57:05 Ostatnio edytowany przez Sylia (2013-11-20 21:58:13)
A ja jednak uważam że mogło do czegoś dojść, to nie prawda że alkohol rozwiązuje języki a wzmaga bezczelność, pierwotne instynkty nie zależnie od płci.
Mój eks pod wpływem alkoholu potrafił tak kłamać że nawet nie było zawahania, normalnie bez alkoholu zastanawiał się krył swoje odruchy a z naprany potrafił cynicznie kłamać w oczy.
@jaguar nie można usprawiedliwiać zdrady, jak kobieta by marzyła o seksie z dwoma mężczyznami a maż by się nie zgadzał to czy było by usprawiedliwienie zdrady?
Poza tym, jest jeszcze zdrada emocjonalna.
Spoko, czyli to ja jestem ta najgorsza teraz.
Sorry, ale decydując się na związek z druga osobą zakładamy, że będziemy się szanować. W moim przekonaniu, osoba będąca w związku poświęca się swoją atencję osobie z którą się w tym związku jest, a nie flirtuje się z lachociągami.Być może nawet nie doszło do zbliżenia. Boli mniei jednak fakt, że rozmawia z jakimiś dziewuszyskami na tematy, na które nie powinien rozmawiać. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt takiej propozycji erotycznej? Sorry, ale nie róbcie ze mnie aż takiej zołzy.
Halo, halo, królewno, spokojnie.
Po pierwsze - nie wiesz, czy flirtował, bo Cię tam nie było.
Nie wiesz, na jakie tematy gadali, bo Cię tam nie było.
Szacunek w związku? Jasne! Przyznał się! Dlaczego przyznał się w takiej formie? Bo był po piwku, sama napisałaś, że wtedy mu się język rozciąga.
Uważam, że robisz z igły widły.
Był po pijanemu i nie myślał o tym co mówi, może chciał pochwalić się że jeszcze ma powodzenie u dziewczyn, chciał pewnie wzbudzić delikatna zazdrość, a autorka robi dziurę w całym. Niech się cieszy i docenić to co ma. I co do seksu oralnego to dziwne że dziewczyna brzydzi się swojego ukochanego.
Spoko, czyli to ja jestem ta najgorsza teraz.
Sorry, ale decydując się na związek z druga osobą zakładamy, że będziemy się szanować. W moim przekonaniu, osoba będąca w związku poświęca się swoją atencję osobie z którą się w tym związku jest, a nie flirtuje się z lachociągami.Być może nawet nie doszło do zbliżenia. Boli mniei jednak fakt, że rozmawia z jakimiś dziewuszyskami na tematy, na które nie powinien rozmawiać. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt takiej propozycji erotycznej? Sorry, ale nie róbcie ze mnie aż takiej zołzy.
Ale w tym co mówisz jest dużo naiwności i chęci bicia głową w mur. Przecież tego kwiatu pół światu, po co ta irytacja i chęć kopania się z koniem?
Jezu, a Wy od razu o zdradzie...
Czasem wydaje mi się, że kobiety mają nierówno pod kopułą...
Ile razy byłam gdzieś na drinku z kumpelami, ile razy zaczepiali nas nawaleni faceci... NIC nigdy się nie wydarzyło poza śmiechem.
Nie każda propozycja seksu seksem się kończy.
Myślę, że problem leży w Twoim braku zaufania do partnera.
I tyle.
EwaPlewa napisał/a:Spoko, czyli to ja jestem ta najgorsza teraz.
Sorry, ale decydując się na związek z druga osobą zakładamy, że będziemy się szanować. W moim przekonaniu, osoba będąca w związku poświęca się swoją atencję osobie z którą się w tym związku jest, a nie flirtuje się z lachociągami.Być może nawet nie doszło do zbliżenia. Boli mniei jednak fakt, że rozmawia z jakimiś dziewuszyskami na tematy, na które nie powinien rozmawiać. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt takiej propozycji erotycznej? Sorry, ale nie róbcie ze mnie aż takiej zołzy.
Halo, halo, królewno, spokojnie.
Po pierwsze - nie wiesz, czy flirtował, bo Cię tam nie było.
Nie wiesz, na jakie tematy gadali, bo Cię tam nie było.Szacunek w związku? Jasne! Przyznał się! Dlaczego przyznał się w takiej formie? Bo był po piwku, sama napisałaś, że wtedy mu się język rozciąga.
Uważam, że robisz z igły widły.
To fakt, nie było mnie na miejscu, ale to Logiczne, że flirtował? Już po trzeźwemu powiedział mi, że go "czarowała". Nie sądzę żeby z tym czarowaniem chodziło o pytania "czym się zajmujesz", tylko o jakieś bardziej śmiałe wypowiedzi. Ta laska wiedziała o moim istnieniu, widziała obrączkę na jego palcu. Mimo to zaproponowała, to co zaproponowała. I mam wierzyć że zaproponowała to od tak sobie- po prostu bo miała ochotę bzyknąć pierwszego lepszego faceta po wymianie "kilku zdań pt. czym się zajmujesz"?
A, że się przyznał to może jeszcze oklaski ma ode mnie dostać czy jak?WTF?
Jezu, a Wy od razu o zdradzie...
Czasem wydaje mi się, że kobiety mają nierówno pod kopułą...
Ile razy byłam gdzieś na drinku z kumpelami, ile razy zaczepiali nas nawaleni faceci... NIC nigdy się nie wydarzyło poza śmiechem.
Nie każda propozycja seksu seksem się kończy.Myślę, że problem leży w Twoim braku zaufania do partnera.
I tyle.
Tak? Tyle razy byłaś z kumpelami na drinku i tylu obcych facetów Cie zaczepiało? Byłaś wtedy w związku z kimś? I co ? Gadaliście odważnie na tematy sexu? Co na to Twój chłopak?
A może zaproponowałaś bzykanie facetowi noszącemu obraczkę na palcu i mającego narzeczona? A zastanowiłaś się wtedy , że robisz krzywdę jakiejś innej kobiecie?Może jestes właśnie z tych, skoro tak go bronisz?
No wiec wlasnie, ze sie przyznal czy ze Ci powiedzial, to wg mnie bez sensu zrobil i glupio.
Natomiast na laske sie nie wkurzaj - ona lojalnosci Ci nie slubowala, moze podrywac kogo chce.
A ja jednak uważam że mogło do czegoś dojść, to nie prawda że alkohol rozwiązuje języki a wzmaga bezczelność, pierwotne instynkty nie zależnie od płci.
Mój eks pod wpływem alkoholu potrafił tak kłamać że nawet nie było zawahania, normalnie bez alkoholu zastanawiał się krył swoje odruchy a z naprany potrafił cynicznie kłamać w oczy.
@jaguar nie można usprawiedliwiać zdrady, jak kobieta by marzyła o seksie z dwoma mężczyznami a maż by się nie zgadzał to czy było by usprawiedliwienie zdrady?
Poza tym, jest jeszcze zdrada emocjonalna.
Otóż to. Istnieje jeszcze coś takiego jak zdrada emocjonalna. O tym chyba niektórzy uczestnicy tej dyskusji zapomnieli.
No wiec wlasnie, ze sie przyznal czy ze Ci powiedzial, to wg mnie bez sensu zrobil i glupio.
Natomiast na laske sie nie wkurzaj - ona lojalnosci Ci nie slubowala, moze podrywac kogo chce.
Spoko podejście. Gratuluję. Postaw się w takiej sytuacji, a później się wypowiadaj.
30 2013-11-20 22:24:39 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-11-20 22:26:13)
Cynicznahipo napisał/a:Jezu, a Wy od razu o zdradzie...
Czasem wydaje mi się, że kobiety mają nierówno pod kopułą...
Ile razy byłam gdzieś na drinku z kumpelami, ile razy zaczepiali nas nawaleni faceci... NIC nigdy się nie wydarzyło poza śmiechem.
Nie każda propozycja seksu seksem się kończy.Myślę, że problem leży w Twoim braku zaufania do partnera.
I tyle.Tak? Tyle razy byłaś z kumpelami na drinku i tylu obcych facetów Cie zaczepiało? Byłaś wtedy w związku z kimś? I co ? Gadaliście odważnie na tematy sexu? Co na to Twój chłopak?
A może zaproponowałaś bzykanie facetowi noszącemu obraczkę na palcu i mającego narzeczona? A zastanowiłaś się wtedy , że robisz krzywdę jakiejś innej kobiecie?Może jestes właśnie z tych, skoro tak go bronisz?
Po pierwsze, może spuść trochę z tonu, dobrze?
Jestem mężatką. Nigdy nikogo nie zdradziłam, nigdy nie flirtowałam z nikim będąc w związku.
Zdarzyło mi się jednak, że mężczyźni mnie podrywali. Ot, życie. To, że mnie podrywali, nie znaczyło, że byłam nimi zainteresowana!
A Ty, moja droga, masz po prostu obsesję. Uroiłaś sobie, że flirtowali. NIE BYŁO CIĘ TAM.
Nie wiesz, czy o seksie gadali! Sama to sobie dopowiedziałaś.
Zrozum, nie masz wpływu na to, co robią inni ludzie. Żadnego. Nie masz prawa obwiniać chłopaka, że podrywała go jakaś laska!!!
Mógł w ogóle to zostawić dla siebie. Dowiedziałabyś się przypadkiem i dopiero by była afera...
Jaka zdrada emocjonalna? NIE WIESZ, o czym gadali. Wiesz tylko, że laska mu zaproponowała seks, na który on się nie zgodził. Ja w tym żadnej zdrady nie widzę. A Ty kontynuuj swoje chore jazdy, to na bank małżeństwem nie zostaniecie.
EwaPlewa napisał/a:Cynicznahipo napisał/a:Jezu, a Wy od razu o zdradzie...
Czasem wydaje mi się, że kobiety mają nierówno pod kopułą...
Ile razy byłam gdzieś na drinku z kumpelami, ile razy zaczepiali nas nawaleni faceci... NIC nigdy się nie wydarzyło poza śmiechem.
Nie każda propozycja seksu seksem się kończy.Myślę, że problem leży w Twoim braku zaufania do partnera.
I tyle.Tak? Tyle razy byłaś z kumpelami na drinku i tylu obcych facetów Cie zaczepiało? Byłaś wtedy w związku z kimś? I co ? Gadaliście odważnie na tematy sexu? Co na to Twój chłopak?
A może zaproponowałaś bzykanie facetowi noszącemu obraczkę na palcu i mającego narzeczona? A zastanowiłaś się wtedy , że robisz krzywdę jakiejś innej kobiecie?Może jestes właśnie z tych, skoro tak go bronisz?Po pierwsze, może spuść trochę z tonu, dobrze?
Jestem mężatką. Nigdy nikogo nie zdradziłam, nigdy nie flirtowałam z nikim będąc w związku.
Zdarzyło mi się jednak, że mężczyźni mnie podrywali. Ot, życie. To, że mnie podrywali, nie znaczyło, że byłam nimi zainteresowana!A Ty, moja droga, masz po prostu obsesję. Uroiłaś sobie, że flirtowali. NIE BYŁO CIĘ TAM.
Nie wiesz, czy o seksie gadali! Sama to sobie dopowiedziałaś.A Twoim zdaniem o czym gadali, skoro ona "czarowała", a później zaproponowała sex?
Zrozum, nie masz wpływu na to, co robią inni ludzie. Żadnego. Nie masz prawa obwiniać chłopaka, że podrywała go jakaś laska!!!
Mogli gadać o byle czym. Spodobał się jej, oboje podchmieleni, to spróbowała szczęścia. I tyle.
Nie ma co komentować zdania wszystko wszystkowiedzącej EwyPlawa...
Mogli gadać o byle czym. Spodobał się jej, oboje podchmieleni, to spróbowała szczęścia. I tyle.
Oczywiście możesz mieć swoje zdanie. Ja tego nie kupuję.
35 2013-11-20 22:32:04 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-11-20 22:32:24)
Cynicznahipo napisał/a:Mogli gadać o byle czym. Spodobał się jej, oboje podchmieleni, to spróbowała szczęścia. I tyle.
Oczywiście możesz mieć swoje zdanie. Ja tego nie kupuję.
No to czego oczekujesz? Jakiej porady? Może idź do wróżki, żeby Ci ze szklanej kuli wyczytała, czy spał z tamtą czy nie?
Albo najlepiej od razu z nim zerwij... po co dodatkowo chłopaka denerwować i męczyć.
Dziękuję, że łaskawie pozwoliłaś mi mieć swoje zdanie ;p
Nie rozumiem tylko, po co w ogole jej o tym mowil...pochwalic sie chcial?
Wyobraz sobie sajgon jaki by urzadzila gdyby jej NIE powiedzial a ona by sie od kogos dowiedziala ![]()
Nijak sie nie da kobietom dogodzic....facet sie przyzna- zle, nie przyzna sie- napewno z kims spal.
Sylia mowisz do osoby ktora jest w otwartym malzenstwie i ma nieco inne pojecie zdrady niz wiekszosc spoleczenstwa. Fantazje sie spelnie bo jak nie to takie niespelnione nam wczesniej czy pozniej zycie zrujnuja
Mimo to zaproponowała, to co zaproponowała. I mam wierzyć że zaproponowała to od tak sobie- po prostu bo miała ochotę bzyknąć pierwszego lepszego faceta po wymianie "kilku zdań pt. czym się zajmujesz"?
Sa na swiecie takie dziewczyny ktore kreca faceci w obraczce.
Witamy w realu
A, że się przyznał to może jeszcze oklaski ma ode mnie dostać czy jak?WTF?
Ja bym odpowiedziala "dziekuje ci za zaufanie zes mi powiedzial i za szacunek zes jej odmowil, kochanie"
I do tematu nie wracala bo i po co?
Tak? Tyle razy byłaś z kumpelami na drinku i tylu obcych facetów Cie zaczepiało? Byłaś wtedy w związku z kimś? I co ? Gadaliście odważnie na tematy sexu? Co na to Twój chłopak?
Tez mialam takich sytuacji na peczki.
Rozmowy w roznym towarzystwie dotyczyly wszystkiego i najlagodniejsze z nich zaczynaly sie np slowami "No dobra dziewczyny a teraz powiedzcie czy lubicie jak wam mezczyzna lize patelnie"
....dyskusja w pociagu relacji Gdansk-Lodz
Co moj chlopak na to? Nic, bo wiedzial ze to u mnie normalne. ![]()
EwaPlewa szukasz dziury w calym....teraz do zdrady emocjonalnej sie czepiasz....a potrafisz to udowodnic? No co, bo facet z inna laska rozmawial to juz zdrada emocjonalna? To jak ja koledze dawalam rady przed jego pierwszym razem to juz tez zdradzalam emocjonalnie? ![]()
Swirujesz....
Benita72 napisał/a:No wiec wlasnie, ze sie przyznal czy ze Ci powiedzial, to wg mnie bez sensu zrobil i glupio.
Natomiast na laske sie nie wkurzaj - ona lojalnosci Ci nie slubowala, moze podrywac kogo chce.
Spoko podejście. Gratuluję. Postaw się w takiej sytuacji, a później się wypowiadaj.
Faktycznie, trudno mi sie postawic - mam ciekawsze tematy do rozmowy z partnerem niz wysluchiwanie jego relacji o istniejacych czy nie, podbojach. I wogole tytul jest mylacy, bo flirtem bym nie nazwala tego, o czym piszesz. Raczej oganianiem sie od natretnej panienki
. Ale mnie bardziej niepokoiloby to, ze tak czesto wychodzi, by pic - z kolegami czy bez, niewazne. Ale to Twoja sprawa.
Jak Cie bedzie chcial zdradzic, zrobi to.
Jedno jest pewne. Następnym razem nie dowiesz się o takiej sytuacji. Twój chłopak chciał być szczery i postąpił uczciwie, ale myślę, że Twoja reakcja go przekona by tego ponownie nie zrobić.
Takie rzeczy sie zdarzają. Są laski, z którymi nie trzeba flirtować, by Ci zaproponowały to, co zaproponowała ta dziewczyna. Twój partner nie odpowiada za to, co proponują Ci inni. Jak do Ciebie podchodzi natrętny żebrak, to zapewne nie dlatego, że wyglądasz na taką, która da mu kasę, ale dlatego, że podchodzi do każdego. A Twój partner zachował się jak każdy w związku - po prostu Ci o tym opowiedział. Jak mnie podrywają mężczyźni, opowiada to mężowi i przyznaję, że czasem czuję się tym przyjemnie połechtana. To normalne. Dzieci może szukają drugiego dna, ale dojrzali ludzie wiedzą, że to normalne.
Próby dzwonienia do kolegi nawet nie komentuję. Dziewczyno, szanuj się. W każdym razie jeśli chcesz uderzyć w swój związek i go osłabić, to idzie Ci świetnie.
Popieram wypowiedzi Cynicznej i Jaguar - autorko, zluzuj.
Jestem z facetem sześć lat, nigdy go nie zdradziłam, a propozycji miałam całą masę. Tak, samych propozycji bzykanka, bo rozmów wszelkiej maści, z których wynikała tylko i wyłącznie kupa śmiechu było jeszcze więcej.
Na Twoim miejscu wolałabym nie wiedzieć (uważam, że nie zrobił mądrze, chwaląc się tym, ale fakt faktem - gdybyś dowiedziała się od innej osoby, zrobiłabyś mu prawdziwe piekło za utajanie prawdy - teraz robisz mu piekło za jej wyjawienie...). Ale ciesz się, skoro już zdecydował się powiedzieć - idę o zakład, że gdyby poszedł w tango z tą panną, trzymałby dziób na kłódkę. On i jego koledzy.
Jak na moje - był podchmielony, podjarał się faktem, że ktoś składa mu ostre propozycje i chciał wzbudzić w Tobie zazdrość i może w jakiś sposób zmotywować do tego, byś jednak rozważyła seks oralny, na którym mu zależy (i wcale mu się nie dziwię).
Uwierz - czasem warto się przełamać i zrobić coś dla ukochanej osoby, skoro sprawi jej to ogromną przyjemność. Ale to już Twój wybór. W każdym razie teraz już wiesz, że są chętna na to, by zaspokajać go w sposób, na jaki nie godzisz się Ty. Hmmm...
Mówisz, że lubi gadać o seksie - to w czym problem, nawet jeśli rozmawiali na pikantne tematy? Ja nie raz i nie dwa rozmawiałam o bardzo ostrych sprawach z innymi facetami i jakoś poza rozmową i masą śmiechu nie było nic więcej. Ot, głupie gadanie do piwa, by się rozluźnić i trochę pobrechtać. Nie widzę w tym nic niewłaściwego, jeśli nie padają propozycje (a jeśli padają, należy odmawiać, co właśnie zrobił Twój facet).
Jeśli nie zmienisz myślenia, sytuacja w Twoim związku nie zmieni się na lepsze. Ja na Twoim miejscu odpuściłabym już ten temat i po prostu go obserwowała. Nie zabronisz mu kontaktu z kumplami - masz na to moje słowo.
40 2013-11-20 23:47:55 Ostatnio edytowany przez cisowianka (2013-11-20 23:50:34)
. Myślę ze chlopak Cię nie zdradzil, zadzwonil i powiedział wszystko, moze źle zrobil ze zadzwonil w tym samym dniu, lepiej by bylo gdyby po trzezwemu powiedział. Ja pamietam taka sytuacje kiedy mój byly facet oj mialam 17 lat, napisal mi sms -a wieczorem ze wlasnie mnie zdradzil , nie wiem co chcial osiągnąć, myslal ze mu wybaczę bo mial skruchę - to byl koniec naszej znajomości. Myślę ze autorkę chlopak nie zdradzil. Ale to są tylko nasze przepuszczenia.
. Myślę ze chlopak Cię nie zdradzil, zadzwonil i powiedział wszystko, moze źle zrobil ze zadzwonil w tym samym dniu, lepiej by bylo gdyby po trzezwemu powiedział. Ja pamietam taka sytuacje kiedy mój byly facet oj mialam 17 lat, napisal mi sms -a wieczorem ze wlasnie mnie zdradzil , nie wiem co chcial osiągnąć, myslal ze mu wybaczę bo mial skruchę - to byl koniec naszej znajomości. Myślę ze autorkę chlopak nie zdradzil. Ale to są tylko nasze przepuszczenia.
W 99 % czuje że mnie nie zdradził fizycznie. Jednak przyznał się właśnie, że poruszał z nią tematy sexu. Przyznał, że rozmowa nie trwała 3 minuty tylko siedzieli przy jednym stole i kilkakrotnie wychodzili we 2 na papierosa. Odmówił sexu, ale nie skończył rozmowy. To tez mi powiedział. Gdybym tego wieczoru nei zadzwoniła to na pewno na drugi dzien sam by mi tego nie powiedzial.
EwaPlewa napisał/a:Benita72 napisał/a:No wiec wlasnie, ze sie przyznal czy ze Ci powiedzial, to wg mnie bez sensu zrobil i glupio.
Natomiast na laske sie nie wkurzaj - ona lojalnosci Ci nie slubowala, moze podrywac kogo chce.
Spoko podejście. Gratuluję. Postaw się w takiej sytuacji, a później się wypowiadaj.
Faktycznie, trudno mi sie postawic - mam ciekawsze tematy do rozmowy z partnerem niz wysluchiwanie jego relacji o istniejacych czy nie, podbojach. I wogole tytul jest mylacy, bo flirtem bym nie nazwala tego, o czym piszesz. Raczej oganianiem sie od natretnej panienki
. Ale mnie bardziej niepokoiloby to, ze tak czesto wychodzi, by pic - z kolegami czy bez, niewazne. Ale to Twoja sprawa.
Jak Cie bedzie chcial zdradzic, zrobi to.
Dokładnie,a Ty autorko nie będziesz miała na to żadnego wpływu.
Zamiast się czepić tego że chleje tak często,to się czepiła że jakaś kobieta lekkich obyczajów taką propozycje mu złożyła.
Droga autorko "czarować" można nie tylko słowami. Są gesty, mimika... Z resztą chyba sama, jako kobieta powinnaś wiedzieć. Chyba, że nigdy nie kokietujesz swojego faceta?
W rozmowie na temat sexu nie widzę nic złego.
chłopak pogadał z dziewczyną, która okazała się nie być zakonnicą, ok zdarza się , w końcu nie wszystkie jesteśmy święte. Chłopak grzecznie odmówił i się przyznał. W tym momencie mogłoby być trochę śmiechu i koniec historii. Ty autorko zrobiłaś z tego mega problem, wielką awanturę, zdradę emocjonalną (gdzie ona była, oświeć mnie bo chyba ślepa i totalnie niedomyślna jestem). Chcesz mu stawiać warunki, zabraniać kontaktów z kolegami, cała historia zrobiła wręcz absurdalna.
Gdyby twój chłopak był moim kumplem, albo opisałby tu tą sytuację, to mogłabym mu poradzić tylko jedno: jak chcesz skończyć pod ciągłą kontrolą u chorej z zazdrości wariatki z mega bujną wyobraźnią to życzę ci szczęścia w tym związku. Dziewczyno, ogarnij się, nikt nie wytrzyma takiego traktowania, chorej zazdrości i podejrzliwości. Przecież on teraz nic ci nie powie, bo ty dorobisz sobie do tego swoją filozofie i jakieś niestworzone historie.
Nie nie poszedł. Sam powiedział mi przez tel. "Dostałe propozycję "obciągana"- cytuję. Ale nie martw się, nie zdroadziłem Cię" . Powiedział to będąc już nieźle wstawionym. Dodam, że kończy pracę o 17, a rozmawialiśmy przed 23. Więc przez 6 godzin mogło stać się wiele.
Nie wtedy, to kiedy indziej. O ile propozycja będzie nadal aktualna. Obserwuj i czekaj na rozwój wydarzeń.
Lool, naprawdę mnie autorko rozwaliłaś na łopatki. No więc przyjmij do wiadomości, że są na świecie inne laski i zawsze się jakaś znajdzie, która Twojego faceta będzie chciała poderwać. I będzie miała gdzieś, czy jest żonaty/zaręczony, bo ona go chce tylko na tu i teraz, a nie się wiązać. Takie sytuacje zdarzają się większości ludzi, mi też się zdarzały, niezależnie od tego, czy byłam w związku, czy nie. Obecnie jestem w związku od ponad 2 lat, czasem sobie nawet z kimś poflirtuję, ale takie rzeczy zawsze kończą się na rozmowach i śmiechu, nigdy czynach. Mój chłopak o tym wie i nie ma z tym problemu. Wiem, że jak on wychodzi gdzieś z kumplami to też się czasem jakieś laski do niego kleją, raz mu na imprezie jedna notorycznie chciała siadać na kolanach na przykład. I co? Nic, powiedział mi, ja zareagowałam "aha" i koniec tematu. No za co mam się na niego wkurzać? Szczerze mówiąc to mi to nawet łechce ego, że inne laski, często naprawdę ładne, kleją się do mojego, a on im odmawia i mówi, że ma dziewczynę. Wiem, że mój mnie kocha i się zawsze z takich sytuacji wspólnie śmiejemy. A Ty masz wyraźnie jakiś problem, skoro u Ciebie takie sytuacje powodują zazdrość. Toż Ci przecież facet właśnie udowodnił, że Cię kocha i ma w dupie inne. Nawet jeśli z nią flirtował i gadał o seksie, a ona była ładna i chętna, by spełnić jego fantazje: powiedział nie, bo jesteś dla niego najważniejsza. Pewnie trochę ochotę na tę dziewczynę miał, ale nic z tym nie zrobił, bo Cię kocha. Tak postępują mężczyźni, którym zależy na związku. Ty najwyraźniej do związku jeszcze nie dojrzałaś, bo Twoje wyobrażenie to zamknąć się nawzajem w klatce i nie widzieć świata poza swoim związkiem. I ustawiać i modelować partnera na swój sposób, żeby był "idealny". Dorośnij, kobieto. Ile Ty masz lat? Gadasz jak 18latka. No i chyba już ktoś to powiedział wcześniej, ale... gwarantuję Ci, że takie sytuacje będą wielokrotnie miały miejsce, jedyną różnicą będzie, że on Ci o nich nie powie, bo wie, że go ukarzesz za szczerość. Nadal będzie wychodził z kumplami, bo chce być wolny, ale żebyś się nie obrażała bez sensu to Ci powie, że idzie na siłownię albo coś w tym stylu. Albo może pójdzie po rozum do głowy i zakończy ten związek, bo on w takim układzie nie ma zbytnio sensu.
47 2013-11-21 16:19:16 Ostatnio edytowany przez Sylia (2013-11-21 16:21:11)
Lwico nie rozumiem cię ja bym wolała wiedzieć czy do czegoś doszło, życie w niewiedzy to życie w iluzji.
Nie wiem czemu większość kobiet woli nie wiedzieć, zobacz co mi się przytrafiło i nie była to dziwka.
Benita72 napisał/a:EwaPlewa napisał/a:Spoko podejście. Gratuluję. Postaw się w takiej sytuacji, a później się wypowiadaj.
Faktycznie, trudno mi sie postawic - mam ciekawsze tematy do rozmowy z partnerem niz wysluchiwanie jego relacji o istniejacych czy nie, podbojach. I wogole tytul jest mylacy, bo flirtem bym nie nazwala tego, o czym piszesz. Raczej oganianiem sie od natretnej panienki
. Ale mnie bardziej niepokoiloby to, ze tak czesto wychodzi, by pic - z kolegami czy bez, niewazne. Ale to Twoja sprawa.
Jak Cie bedzie chcial zdradzic, zrobi to.
Dokładnie,a Ty autorko nie będziesz miała na to żadnego wpływu.
Zamiast się czepić tego że chleje tak często,to się czepiła że jakaś kobieta lekkich obyczajów taką propozycje mu złożyła.
Piszecie wszechwiedzaca a skąd wiecie że to kobieta lekkich obyczajów zobaczcie na moją historię to była normalna dziewczyna.
48 2013-11-21 20:06:58 Ostatnio edytowany przez xYxAngelxYx (2013-11-21 20:07:25)
Lwico nie rozumiem cię ja bym wolała wiedzieć czy do czegoś doszło, życie w niewiedzy to życie w iluzji.
Nie wiem czemu większość kobiet woli nie wiedzieć, zobacz co mi się przytrafiło i nie była to dziwka.xYxAngelxYx napisał/a:Benita72 napisał/a:Faktycznie, trudno mi sie postawic - mam ciekawsze tematy do rozmowy z partnerem niz wysluchiwanie jego relacji o istniejacych czy nie, podbojach. I wogole tytul jest mylacy, bo flirtem bym nie nazwala tego, o czym piszesz. Raczej oganianiem sie od natretnej panienki
. Ale mnie bardziej niepokoiloby to, ze tak czesto wychodzi, by pic - z kolegami czy bez, niewazne. Ale to Twoja sprawa.
Jak Cie bedzie chcial zdradzic, zrobi to.
Dokładnie,a Ty autorko nie będziesz miała na to żadnego wpływu.
Zamiast się czepić tego że chleje tak często,to się czepiła że jakaś kobieta lekkich obyczajów taką propozycje mu złożyła.Piszecie wszechwiedzaca a skąd wiecie że to kobieta lekkich obyczajów zobaczcie na moją historię to była normalna dziewczyna.
Mnie się wydaje że szanująca się osoba nie proponuje robienia "loda"całkiem obcemu facetowi.
Według mnie "zdrowy" flirt to nie zdrada, ale to co twój narzeczony nabroił jak zwać tak zwać to było z jego strony bardzo nie ładnie. Rozumiem twoje nerwy. W sumie to nie wiadomo co tam się stało. Nawet jak i coś przeskrobał to koledzy zawsze będą go kryć. Spróbuj przyprzeć jego kolegę do muru. Ryzyk fizyk =/
"Kochanie koleżanka chciała mi zrobić loda."
Już widzę jak wszystkie śmiejecie się po pachy na taką wiadomość, taaaaaaaaaaaaaaaa tia.
51 2013-11-21 21:55:20 Ostatnio edytowany przez PodPseudonimem (2013-11-22 00:28:11)
"Kochanie koleżanka chciała mi zrobić loda."
Już widzę jak wszystkie śmiejecie się po pachy na taką wiadomość, taaaaaaaaaaaaaaaa tia.
w sumie masz racje, nie śmiałabym się, powiedziałabym mu że się nie dziwię bo fajne z niego ciacho ![]()
opanujcie się, to co robą inne dziewczyny to ich problem, liczy się jego reakcja
Droga autorko. My,kobiety lubimy robic z igly widly. Watpie,by chlopak Cie zdradzil,poniewaz sie przyznal,pewnie sam byl rozbawiony zaistniala sytuacja,rownoczesnie zszokowany zlozona mu propozycja i postanowil sie tym z Toba podzielic,pewnie w rozmowie z Toba drwil sobie z tej dziewczyny. Mysle,ze on oczekiwal tylko tego,ze posmiejsesz sie z tego razem z nim,no i znajac mezczyzn chcial troszke wzbudzic Twoja zazdrosc.
Pewnie nie przypuszczal,ze to Cie zaboli i ze pomyslisz iz dopuscil sie zdrady. Mysle,ze nie powinnas sie dluzej na niego gniewac.Zaufaj mu,jesli go kochasz,a przypuszczam,ze tak jest ![]()
Druga sprawa jest jego picie hmm mysle,ze upijanie sie 2 razy w tygodniu to troche podchodzi pod alkoholizm,bo skoro nie moze spotkac sie z kumplami u ktoregos w domu bez spozywania alkoholu tylko wola przesiadywac w knajpach to jest problem.
Nie zabraniaj mu spotykac sie z kolegami,bo oni obruca to przeciw Tobie,poniewaz bedziesz ,,ta zla'' ktorej chlopak musi sie sluchac i serdeczni przyjaciele beda go nastawiac,by sie buntowal. Ja rozumiem ze masz tych jego wypadow dosyc,ale musisz bardzo delikatnie i powolutku rozwiazac ten problem. Postaw mu tylko warunek by nie pil wtedy sie przekonasz czy rzeczywiscie ma problem z alkoholem czy to tylko nasze domysly.Jednak skoro sama zauwazasz,ze na 2 piwkach sie nie konczy to naprawde moze byc cos nie tak.Jesli chlopak ma z tym problem,to uwierz dobrze Ci radze-nie wychodz za niego za maz,tzn. najpierw niech podejmie sie leczenia,a pozniej pomyslcie o slubie.
P.S Z tym obrzydzeniem do seksu oralnego, to bym radziła coś zrobić. Nie jest to obowiązkiem kobiety, ale często bywa tak, że jak kobieta się brzydzi, to prawdopodobnie nie jest z odpowiednim facetem.
Ha ha ha
padłam! Nie ma nic lepszego niż wieczorek na babskim forum, gdyby nie to, to nigdy nie poznałabym tej życiowej mądrości ![]()
Każda z nas poczułaby w tej sytuacji zazdrość. I Każda drążyłaby temat, co on takiego zrobił, jak z nią musia flirtować, jeśli ona wyczuła że może pozwolić sobie na złożenie takiej propozycji.
Trzeba zachować zimną krew, odpowiedzieć sobie na pytanie czy go kochasz. Nie rób śledztwa bo zwariujesz. Daj spokój dla siebie samej. Żaden kolega nie rozwiąże twoich problemów. Jeśli go kochasz odpuść, bądź z nim, obsewuj ( nie jego) lecz wasz związek.
dla niektórych flirt jest zdradą. Dlatego jak ludzie zaczynają być ze sobą, trzeb jasno określić granice. Trzeba mu było kiedyś po prostu powiedzieć, ze dla Ciebie flirt jest równy zdradzie.
Po drugie, nie mogę jednoznacznie stwierdzić, czy Cię zdradził, czy nie. Na czuja mówię, ze nie, ale nie mam żadnych argumentów.
A co do telefonu i np. tego, że po smsie od Ciebie kolega od razu dzwonił do Twojego narzeczonego. Kolega wiedział jak wyglądała sytuacja (zakładamy, ze tak jak mówił Twój facet), widział, ze jedna proponuje Twojemu seks, wiadomo, że sam nie zadecyduje czy może Ci to wyjawić, czy nie.
Może to i głupie ale faceci tez robią z igły widły, np kolega mojego chłopaka chciał opowiedzieć w gronie znajomych jakaś zabawną historyjkę sprzed lat. I do mojego chłopaka mówi "no to było wtedy jak usiadłeś na ławce i ona sie zarwała" Na co mój mówi, ze w ogóle nie pamięta takiej sytuacji. Temat się urwał. Potem kolega na osobności wyjawił mojemu, że chodziło o to jak mój lata temu ganiał po pijaku po parku i drzewa przytulał, czy jakieś inne cyrki urządzał, w parku była ławka, więc po tej ławce mój miał się zorientować o co chodzi. normalnie mistrz słownego kamuflażu z kolegi. ów kolega tak to gmatwał bo nie chciał opowiadać dosłownie tej historii bo ja tam byłam i nie był pewny czy mój mi o tym opowiadał, więc nie chciał go wsypać. A przecież to głupota była. Wydaje mi sie że tutaj jest tak samo. Kolega się kontaktuje z Twoim żeby się zapytać czy powiedzieć prawdę o odrzuconej propozycji, czy ściemniać, że grali w szachy.
Oceniając sytuację jako osoba będąca 'z boku' uważam tak jak większość, niepotrzebnie drążysz temat.
Jako ,że aktualnie nie mam nikogo, miałam chwilę na przemyślenia( to tak w razie tekstów 'nie masz nic lepszego do roboty?'). I doskonale zdaję sobie sprawę,że ja zapewne zachowałabym się tak jak autorka.
Nie mam pojęcia co mogłabym poradzić.
Ale widzę,że jego wersję się zmieniają i teraz wieczór przedstawia inaczej niż wcześniej.
Autorko, Jak tam?
normalnie mistrz słownego kamuflażu z kolegi. ów kolega tak to gmatwał bo nie chciał opowiadać dosłownie tej historii bo ja tam byłam i nie był pewny czy mój mi o tym opowiadał, więc nie chciał go wsypać. A przecież to głupota była. Wydaje mi sie że tutaj jest tak samo. Kolega się kontaktuje z Twoim żeby się zapytać czy powiedzieć prawdę o odrzuconej propozycji, czy ściemniać, że grali w szachy.
Buhahahaha!!!!!
Padlam!! ![]()
Jak w tym dowcipie o oslanianiu przez kolegow ![]()
Wraca pijany maz do domu a zona na niego z morda
- Gdzies ty byl? Jak ty wygladasz? Cuchniesz alkoholem! Przyznaj sie na dziwkach byles!
- Alez kochanie, no skad? U Zbyszka w karty gralismy i tak nam sie jakos przeciagnelo....
Maz kladzie sie spac a zona za tel chwyta i dzwoni do Zbyszka
- Czesc Zbyszek to zona Mietka. Czy on tam u was dzisiaj wieczorem na kartach byl?
- Co znaczy byl!? Jest i wlasnie rozdaje
![]()
Wczoraj późnym wieczorem wymieniliśmy kilka sms-ów, chwilę rozmawialiśmy przez telefon. Był płacz z mojej strony. W końcu stwierdziłam, że pojadę do niego i pogadać w cztery oczy. Tego wieczoru nie wychodził z kumplami, ale 2 piwa golnał sobie w domu. Stąd moja spontaniczna reakcja, żeby porozmawiać w otwarte karty właśnie w tym momencie, mimo że była juz północ, a dzieli nas odległość 20 km. Wsiadłam w samochód. Rozmawialiśmy w samochodzie , na parkingu. Chciałam zrobić mu szybką rozpierduchę w głowie- natłok pytań, ciągnięcie za język, podpytywanie, wciskanie kitu, że do jakichś sytuacji( które miały miejsce podczas tamtego feralnego wieczoru) już się przyznał tylko nie pamięta( bo był pijany). Chciałam podebrać go z każdej strony, żeby poznać jak najwięcej szczegółów z tamtego wieczoru.
Chore? Pewnie większość z Was powie, że tak. Ale taka już jestem. Nie pozwolę by ktokolwiek wcina się w mój związek. Będę walczyć jak lwica! Dlaczego? Bo sama wiedząc , że facet nosi na swym palcu obraczkę i ma wyznaczoną datę ślubu nie flirtowałabym z nim.
Tak. Przyznał się że zeszli na temat sexu.
O czym rozmawiali? Podpytałam tylko, że padło z jej ust pytanie co lubi robić w łóżku, na co on odpowiedział jej. Podobno nie odwzajemnił pytania. Nie mógł, lub nie chciał przypomniec sobie więcej szczegółów. Przemaglowałam go okrutnie, na wszystkie strony. Tak żeby w końcu się wsypał, żeby w końcu się wydało o czym rozmawiali i co robili. Na szczęście jego odpowiedzi były spójne, układały się w całość i wiem, że mnie nie zdradził. ( Nawiasem mówiąc tego akurat nie brałam pod uwagę, bo na tyle go znam, że chlapnołby mi i to po pijaku).
Chaotycznie to przedstawiam, ale nie mogę zebrać mysli.
Mimo, że wczoraj był pod wpływem to i tak po całości rozmowy ulżyło mi. Mam żal i będę mieć żal do niego o to, że wdawał się w takie tematy z tamtą sucz.
Powiedziałam, że ja nie wiem co mam zrobić z sytuacją i że teraz wszystko będzie zależało od niego - tzn. dalszy rozwój zdarzeń między nami. Przede wszystkim koniec z kumplami. ( Nawiasem mówiąc to nie jest tak,że przez 4 lata związku tydzień w tydzień siedzi 2 dni z kumplami przy piwie. To zaczęło się od wakacji, kiedy musiałam wyjechać za granicę do pracy. Wtedy się nudził i zaczęły się te wyjścia z kumplami takie częste). Postawiłam sprawę jasno. Nie widzę powodu, dla którego musiałby pod każdą moja nieobecność pić piwo z kumplami na mieście.
Strasznie się poryczałam wczoraj. Do domu wróciłam przed 3 w nocy. Ale ciesze się, że porozmawialiśmy. Przeprosił mnie, powiedział, że nie zdawał sobie sprawy że jego zachowanie jest nie fair w stosunku do mnie, oraz że ja tak na to zareaguję.
Pogodziliśmy się. Chcemy być nadal razem, ale będę trzymać krótko. Taka będę.
59 2013-11-22 01:06:54 Ostatnio edytowany przez bjo (2013-11-22 01:11:43)
Czego Ty właściwie oczekujesz Ewo?
Wybacz, ale po tym jak przeczytałam ten wątek, stwierdzam, ze jesteś toksyczną osobą. Współczuję Twojemu partnerowi. Jak już zamieszkacie w końcu razem, to nie wróżę świetlanej przyszłości temu związkowi. Chłopak przejrzy na oczy.
TO NA SERIO NIE JEST PROWOKACJA?!
Przede wszystkim koniec z kumplami. ( Nawiasem mówiąc to nie jest tak,że przez 4 lata związku tydzień w tydzień siedzi 2 dni z kumplami przy piwie. To zaczęło się od wakacji, kiedy musiałam wyjechać za granicę do pracy. Wtedy się nudził i zaczęły się te wyjścia z kumplami takie częste). Postawiłam sprawę jasno. Nie widzę powodu, dla którego musiałby pod każdą moja nieobecność pić piwo z kumplami na mieście.
Czego Ty właściwie oczekujesz Ewo?
Wybacz, ale po tym jak przeczytałam ten wątek, stwierdzam, ze jesteś toksyczną osobą. Współczuję Twojemu partnerowi. Jak już zamieszkacie w końcu razem, to nie wróżę świetlanej przyszłości temu związkowi. Chłopak przejrzy na oczy.
Dlaczego uważasz że jestem toksyczną osoba?
....będę trzymać krótko. Taka będę.
Dopóki się ucho nie urwie.
Dlaczego uważasz że jestem toksyczną osoba?
Świat nie kręci się wokół Ciebie, a Twój chłopczyk nie jest Twoją własnością
.
EwaPlewa napisał/a:....będę trzymać krótko. Taka będę.
Dopóki się ucho nie urwie.
Miałam na myśli skrócenie wyjść z kolegami. Coś w tym złego? Nie widze powodu dla którego trzeba wychodzić 2 razy w tygodniu na piwo i siedzieć z kolegami przez 6 godzin przy piwie od razu po pracy ( oraz trwonić pieniądze). Z resztą sam P. przyznał mi rację jeśli o to chodzi.
EwaPlewa napisał/a:Dlaczego uważasz że jestem toksyczną osoba?
Świat nie kręci się wokół Ciebie, a Twój chłopczyk nie jest Twoją własnością
.
Twoja odpowiedź jest ogólnikowa. Proszę o konkretne słowa , które świadcza o toksyczności mojej osoby.
Świat nie kręci się wokól mnie. Nie znasz mnie, więc mnie nie oceniaj.
Wiesz, że takie zakazy i nakazy do niczego dobrego nie doprowadzą?
Twój facet z czasem zacznie się dusić w związku i może chcieć uciec