Witam serdecznie wszystkich
pisze tu pierwszy raz, bardzo prosze o sensowne odpowiedzi
Mój problem polega na tym, jestem z moja dziewczyna już prawie 3 lata, ja mam 21 lat a ona 19. jest to pierwsza moja milosc, jej rownież. Przezylismy razem swoj pierwszy raz, pierwsze wspólne wakacje, wyjazdy itp. Byliśmy bardzo udanym zwiazkiem, wszyscy do okola mowili ze udana z nas para, ze pasujemy do siebie. Planowalismy wspólną przyszlosc, rodzina dzieci i takie tam sprawy. Mowila nie raz zebym jej nigdy nie zostawial bo sobie nie poradzi, zejdzie na zlą droge itp Byla we mnie bardzo zakochana, bardzo zazdrosna, nie kryla sie z uczuciami. No ale nie bede opisywal tu calej histori. Problem polega na tym iz ostatnio nie dogadywalismy sie w 100%, czesto sie kłocilismy no ale za chwile sie przepraszalismy, obiecywalismy oprawe. Przejde do sedna sprawy. Na ostatnim spotkaniu powiedziala ze potrzebuje czasu, rozstania, powiedziala ze bardzo mnie kocha ze jestem najwazniejszą osoba w jej zyciu ale w niej cos peklo i potrzebuje czasu, powiedziala ze nie jest tak jak byc powinno, ze chce tego co bylo kiedys. Potrzebuje tego rozstania zeby wrócilo cos co bylo dawniej, bo bardzo jej na ty zzalezy, mówiąc to płakala bylo mi jej zal ale jednoczesnie bylem wsciekly. Wiec nastala"chiwlowa przerwa" ale drugiego dnia napisalem do niej i sie spotkalismy, przytulala mnie, kilkakrotnie mowila ze mnie bardzo kocha ze jestem najwazniejszy. no ale jak zaczalem naciskac to powiedziala ze musi to cos wrocic. Ma teraz ciezkie zycie, w tydoniu praca w weekedny szkola, mama troche chora na serce. Troszeczke ostatnio ja zaniedbywalem, nie bylem taki jak dawniej no ale nie zachowywalem sie chyba az tak zle... Obiecywalem jej poprawe, ze bede jak dawniej ale ona mowila ze potrzebuje tego cholernego czasu. Dzisiaj juz drugi dzien kiedy nie piszemy. po prostu nie wie czego chce.. na wszystkie pytania dostaje odp " nie wiem" jedyne co wie to ze mnie bardzo kocha.
Co mam robic ? nie chce sie narzucac, dam jej ten czas ale czy to cos pomoze ? kocham ja i nie wyobrazam sobie zycia bez mojej kobiety.. Prosze o rady, wsparacie bądz kopa w tylek ![]()
Podobne tematy
Witaj.
Może warto byś mniej lub bardziej delikatnie uświadomił swoją dziewczynę, że "to co było kiedyś" już nigdy nie wróci. Ona pewnie chciałaby "motylków w brzuchu", zauroczenia, emocji, a to po prostu w każdym związku po pewnym czasie (raczej krótszym, niż dłuższym) bezpowrotnie wygasa. Związek ewoluuje, dojrzewa i rozwija się, więc oczekiwanie, że zawsze będzie w nim tak samo jest infantylne. Porozmawiajcie o tym, podsuń jej może jakąś literaturę (ale z trochę wyższej półki niż książki w stylu "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy").
jakbym słyszała swoją historię, tylko że to ja jestem własnie tą osobą, która jest na twoim miejscu.. mój były facet też mówił że coś pękło, że juz nie jest tak jak było, zależy mu na mnie i na kontakcie ale nie wie czy chce być ze mną... dziś własnie też zerwałam z nim kontakt, było mi ciężko dlatego że codziennie rozmawialiśmy, nawet po rozstaniu.. pozostaje nam tylko czekać, nic więcej nie zrobimy.. a narzucając sie cały czas i naciskając mozemy tylko pogorszyć całą sytuacje..
4 2013-11-13 14:43:31 Ostatnio edytowany przez czasymira (2013-11-13 14:44:33)
Artsubaru...mądry z Ciebie chłopak, jestem pod wrażeniem Twojego zaangażowania i postawy.....ehhhh...w sumie to jednak coś mi tutaj śmierdzi..tzn..chyba jest coś o czym Ty nie wiesz, albo nie chcesz tu opisać, ale Ona coś ukrywa...kojarzy mi się to z robieniem tortu..zawsze się wyprasza tę osobę, dla której ma być tort, z kuchni..więc nie wiem do licha o co tak naprawdę chodzi....
5 2013-11-13 14:50:07 Ostatnio edytowany przez czasymira (2013-11-13 14:52:08)
Cass ma rację, narzucanie się nie ma sensu, może tylko jeszcze pogorszyć...to straszne jak można się bardzo nieszczęśliwie zakochać...daj jej czas...niech zrobi ten tort po swojemu...
koleżanki mi mówią "zerwałaś z nim kontakt? jakby mu zalezało to by do tego nie dopuścił" ale ja uznaje, że jeżeli ktoś szanuje kogoś decyzje to się z nią godzi... Mi mój były powiedział prosto "narzucając się, możesz tylko pogorszyć swoją sytuacje" dlatego nie rób nic, co wyszłoby źle w twoim i jej mniemaniu, znasz ja i wiesz o niej dużo dlatego też postaw się w jej sytuacji ...
nic nie ukrywam, bynajmniej ja...nie mam pojecia co siedzi w jej glowie. Niby kocha mocno, jestem najwazniekszy ale cos pęklo. Przez ostatnie dwa dni staralem sie bardzo, zabralem ja do miejsc gdzie pierwszy raz sie pocalowalismy, do miejsca gdzie pierwszy raz ja przytulilem, kupilem jej kwiaty, zaproponowalem wyjaz do kazimierza na weekend, widzialem ze nie podchodzila do tego obojetnie, bardzo sie cieszyla no ale co z tego ? nadal slyszalem ze bardzo mne kocha itp ale potrzebuje czasu, musi siebie odnalez wewnetrznie, ze walczy sama z soba ;/ po tych slowach zmienillem taktyke. Powiedzialem ze teraz tzn po tych slowach rozwniez we mnie cos peklo i nie wiem jak to bedzie. gdy odjezdzalem od niej widzialem ze weszla do domu ale uchylila drzwi i do samego koca patrzylm jak odjezdzam ( nidy tak nie robila ). mialem napisac tylko sms jakdojade do domu i tak zrobilem, myslalm ze dostane sms o tresci " dobrze, uwazaj na siebie, czesc" ale dostalem sms " wiem ze nie powienam teraz tego pisac ale przepraszam, musz. Kocham Cie" odp ze nic sie nie stalo, n ie przpraszaj i ze cos w nas peklo i nie wiem jak to bedzie" a ona ze "przepraszam, wszystko niszcze" odp ze oboje zniszczylismy" i dodalem czy ma mi cos jeszcze do powiedzenia odp ze mnie kocha... juz bylo mi troche zal tego i napisalem ze mam nadzieje ze wszystko sie ulozy, ze powinno nam sie udac i dostalem odpowiedz " dziekuje za tego sms artur. kocham cie. czesc. wiec widac ze zrobilo sie jej lepiej jak tak napisaelm. jej nie wiem co myslec, co robic, narazie na pewno nie napisze pierwszy.
dziwne, naprawdę..ja wiem co czujesz...ja też cały czas próbuje kogoś rozkminić..tzn..mój były po prostu nie pracuje już 2 lata...odszedł od życia społecznego...wobec tego, wyobraź sobie co ja czuje...jest ktoś ale go nie ma....nie widziałam go już 4,5 m-c i nie wiem czy go kiedykolwiek zobaczę...8 lat razem...zobacz co ja czuje..
nawet nie zdaje sobie chyba sprawy co czujesz... wspolczuje