netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Wielki powrót...

7 odpowiedzi3 034 wyświetleniazałożony przez l_ukrecja, 11.11.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Wielki powrót...

Już nie wiem co o sobie pisać...byłam tu tyle razy, myślałam,że wszystko wiem i nie dam się wykorzystać już nigdy.
Jestem kobietą kochającą za bardzo...chorą na miłość, kobietą żebrzącą uczuć, naiwną do potęgi entej, której nadrzędnym celem życia jest mężczyzna, który niczym wyimaginowany dziecięcymi fantazjami, był ucieczką od traumatycznego dzieciństwa.
Nikt nie jest dla mnie tak ważny jak mężczyzna z którym byłam, czy jestem, a im więcej on mnie olewa i mnie rani, tym bardziej chcę go naprawić. Ech i co z tego,że mam wiedzę na ten temat, skoro ciągle i ciągle to powtarzam? Czy aż tak bardzo siebie nienawidzę?

Postanowiłam-to koniec!
On robi wszystko, od scen, płaczu, proszenia na kolanach...Jak się nie pozwolić złamać? Przerabiamy te nasze chore tango szarpane 6,5 roku, rujnuje to cały dom...raz wyprowadził się i nie było go 8 miesięcy-na moje życzenie...a potem? Nadzieja,że zrozumieł, że teraz już mnie nie skrzywdzi...ech...dziecinada. Jestem wściekła na siebie,że na innych płaszczyznach radzę sobie ok, a w tej dostaję małpiego rozumu...
I żal mi go, bo cóż on beze mnie pocznie...i boję się bycia "samej"- mam dzieci...

Na wygląd mówią mi, jesteś atrakcyjną babeczką, mądrą i konkretną...a ja czuję się jak ostatnia łajza,brzydzę się siebie,czuję jak ropucha...czuję się głupią niezrównoważoną babą do której nie przemówią w końcu żadne fakty nt. jej związku z psychofagiem i dopiero jak zdechnie pod płotem to może zrozumie...bo ile razy można????ile szans? ile nadziei?
Całe życie...od psychofaga do psychofaga...

Co zrobić żeby wytrzymać w postanowieniu, iedy on najszybciej to wyprowadzi się za miesiąc...a manipuluje na wszystkie możliwe sposoby,żebym znowu wpadła do jego bagienka...

2

Odp: Wielki powrót...
l_ukrecja napisał/a:

Już nie wiem co o sobie pisać...byłam tu tyle razy, myślałam,że wszystko wiem i nie dam się wykorzystać już nigdy.
Jestem kobietą kochającą za bardzo...chorą na miłość, kobietą żebrzącą uczuć, naiwną do potęgi entej, której nadrzędnym celem życia jest mężczyzna, który niczym wyimaginowany dziecięcymi fantazjami, był ucieczką od traumatycznego dzieciństwa.
Nikt nie jest dla mnie tak ważny jak mężczyzna z którym byłam, czy jestem, a im więcej on mnie olewa i mnie rani, tym bardziej chcę go naprawić. Ech i co z tego,że mam wiedzę na ten temat, skoro ciągle i ciągle to powtarzam? Czy aż tak bardzo siebie nienawidzę?

Postanowiłam-to koniec!
On robi wszystko, od scen, płaczu, proszenia na kolanach...Jak się nie pozwolić złamać? Przerabiamy te nasze chore tango szarpane 6,5 roku, rujnuje to cały dom...raz wyprowadził się i nie było go 8 miesięcy-na moje życzenie...a potem? Nadzieja,że zrozumieł, że teraz już mnie nie skrzywdzi...ech...dziecinada. Jestem wściekła na siebie,że na innych płaszczyznach radzę sobie ok, a w tej dostaję małpiego rozumu...
I żal mi go, bo cóż on beze mnie pocznie...i boję się bycia "samej"- mam dzieci...

Na wygląd mówią mi, jesteś atrakcyjną babeczką, mądrą i konkretną...a ja czuję się jak ostatnia łajza,brzydzę się siebie,czuję jak ropucha...czuję się głupią niezrównoważoną babą do której nie przemówią w końcu żadne fakty nt. jej związku z psychofagiem i dopiero jak zdechnie pod płotem to może zrozumie...bo ile razy można????ile szans? ile nadziei?
Całe życie...od psychofaga do psychofaga...

Co zrobić żeby wytrzymać w postanowieniu, iedy on najszybciej to wyprowadzi się za miesiąc...a manipuluje na wszystkie możliwe sposoby,żebym znowu wpadła do jego bagienka...

Byliście na wspólnej terapii?

3

Odp: Wielki powrót...

Oczywiście i razem i osobno.
Na 1 terapii, skamlał,że mu nie ufam,a pózniej-po kilku dniach okazało się,że piszez młodziutką dziewczyną i to z mojej rodziny.
Druga terapia...zrezygnowałam,kiedy powiedział,że on nie potrafi zyć z jedną kobietą,a szara rzeczywistość go wykańcza.
Trzecia to wojna o nieistotne pierdoły,byle odejść od tematu,również zakończona fiaskiem,gdyż zaleceń typu-szczere rozmowy,zaufanie i uczciwość okazało się wyłącznie pustymi słowami...
Do tego wieloletniego naszego problemowego związku wkraczali przyjaciele reanimując nas...nic to nie dało-wszyscy się odsunęli...

4

Odp: Wielki powrót...

Bardzo bogatą przeszłość macie. Trudno Tobie doradzać, bo nie my poniesiemy konsekwencje ruchów. Jednakże Mnogość terapii i prób z Twojej strony mnie zadziwiła. Jestem pełen szacunku dla Twojej wierności i oddania i naprawdę chciałbym, aby moja przyszła partnerka miała takie cechy jak Twoje.
Skoro Twoje zachowanie, szanse jakie przed nim roztaczałaś oraz seanse terapeutyczne nie przyniosły efektu, to chyba nic nie zwojujesz w temacie. Każdego normalnego mężczyznę taka ilość wszelkiego rodzaju środków by postawiła do pionu i kazałaby przyjrzeć się sobie krytycznie. Chyba zbyt wygodnie ma z Tobą Twój mężczyzna. I chyba nie umie tego docenić, bo ma swój azyl w postaci Ciebie i traktuje to jako bazę wypadową na eskapady, bo wie, że zawsze ma do kogo wrócić. To bardzo niedobrze, bo pokazuje przedmiotowe traktowanie Twojej osoby, Twoich uczuć. Jeśli jesteś tak atrakcyjna jak piszesz, to może to być również argument jego psychomanipulacji. Chce mieć "towar na pokaz". Przepraszam za określenie. Cóż Tobie doradzić...chyba tylko to, abyś nie odbierała sobie perspektyw na własne szczęście i radość szukając w sobie problemów i trwając z tego typu człowiekiem. Z takimi cechami charakteru, z takimi żelaznymi zasadami wierności i wspierania partnera - jestem pewien, że nie będzie Tobie trudno po oderwaniu się od tego cyca znaleźć własną ostoję. Tego Tobie życzę z całego serca.

5

Odp: Wielki powrót...

męczycie się z sobą, on nie jest dla Ciebie.. próbujesz robić wszystko zeby było ok ale czasami kilkakrotnie odgrzany kotlet nie smakuje tak samo.. czasami uważam, że rozstanie ma nam coś pokazać, po to abyśmy byli lepszymi ludzmi może później dla siebie wzajemnie, dlatego zeby związek był lepszy i żeby nie popełniać kolejnych błędów wink ale widać, że u Ciebie to ma skutek odwrotny- ten związek ma Ci pokazac, że lepiej jakbyś była dobra dla kogoś innego a nie traciła czas na niego...

6

Odp: Wielki powrót...

Tyle wiesz to zapewne i to: wszystko jest kwestią chęci.

7

Odp: Wielki powrót...

Kwestią chęci, czyjej strony?

Ja wiem,że to patowa sytuacja,że to koniec. Ale nie wiem czy dam radę przez to przejść, bo siły już mnie opuszczają,a on ma tu być jeszcze miesiąc. Jako osoba uzależniona od niego-psychicznie-nie jestem obojętna na jego podjazdy,manipulacje i tą cholerną boleść na twarzy...choć wiem,ze to część jego gry...

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026