Proszę was o wysłuchanie mojej historii związku, w wieku 27 lat mam już sporo siwych włosów i nadal nie potrafię sobie z tym poradzić.
I) NIE TYPOWA HISTORIA POZNANIA I POCZĄTKI ZNAJOMOŚCI (pierwsze 6 miesięcy)
7 lat temu (w wieku 20 lat) wróciłem o 2 w nocy z pubu dość wcięty. Wszedłem na czata i zacząłem rozmawiać z dwiema dziewczynami, byłem pod wpływem więc pisałem że chce się spotkać na sex. Będąc singlem oraz jeszcze wtedy prawiczkiem chciałem bardzo przeżyć ten "pierwszy raz". Owe dwie dziewczyny podały dzielnice i gdzie mam czekać a że one wyjdą do mnie. Więc poszedłem na umówione miejsce one oczywiście mnie wystawiły żeby mieć dobrą zabawę. Podały jednak mi na czacie swój prawdziwy numer tel i będąc na miejscu zadzwoniłem do nich i powiedziałem im że udała im się zabawa ale że nie chce z nimi sexu tylko chce je poznać.Miałem już wracać, ale zeszły do mnie i jedna z nich została ze mną gdzie siedzieliśmy przez 2 godziny i rozmawialiśmy.
Gdy wróciłem do domu na drugi dzień nie wiedziałem co o tym myśleć, byłem zmieszany, nie była to miłość od pierwszego wejrzenia, wręcz przeciwnie, jakaś nie wpadła mi w oko ta dziewczyna, była dosyć ładna ale bardzo poważna, sztywna itd, ogólnie mówiąc nie w moim typie. Jednak zadzowniłem do niej a ona powiedziałą mi bym wpadł do niej na herbate porozmawiać, poznać się itd.
DEfinitywnie jej się spodobałem (wysoki, spokojny, skromny, wrażliwy chłopak). Ona odczytała to odrazu i obdarzyła mnie swoją opieką, mówiąc mi że z nią osiągne wszystko, że ona będzie dla mnie troskliwa itd. Na mnie zrobiło to jakieś wrażenie jednak zarówno na początku jak i wtedy miałem wątpliwości że nie jest ona kobietą w moim typie czyli: szczupłą z ładna buzia uśmiechnieta z poczuciem humoru.
Znowu mnie zaprosiła do siebie,mieszkała na stancji z koleżanką, to było 2 czy 3 spotkanie, a ona zaczeła mówić jak się będziemy zabezpieczać że będziemy uważać itd. Wówczas mimo iż miałem wątpliwości że nie jest w moim typie, to nastawiłem się że jak to przeciągne to wreście przezyje ten pierwszy raz. Od tamtej pory sama chciałą żebym nocował u niej za każdym razem tak też było. I wtedy przez miesiąc dwa moja znajomość miałą taki charakter że liczyłem na sex. Ona mnie cały czas podjudzała że jak się znowu spotkamy to będzie bardzo przyjemnie, pisała tego typu smmsy itd. Jednak gdy się spotkalismy to do niczego nie dochodizło oprócz całowania (czego nie lubiłem z nia) i ogólnego przytulania i dotykania tu i tam. Ja się oburzyłem i powiedziałem jej że nie chce z nia być bo mnie to wkurza takie podjudzanie.Ona się wystraszyła końca i zaproponowała że może mi sprawiać przyjemność ręką po jakimś czasie ustami. Raz zaprowadziła mnie do wanny kąpać się, tak się tam podnieciłem że wytrysnąłem do wody. Po 4 miesiacach naszej znajomości znowu miałęm dość tego wszystkiego, nadal nie doszło do sexu mimo iż ona tak często o tym mówila. Znowu oświadczyłem jej że nie chce się więcej z nia spotykać bo niej jest w moim typie lub że juz nic nie czuje. Ona wtedy okłamała mnie i powiedziała że zrobiła test i jest w ciąży, że tam w wannie podczas kąpieli jakąś mogła z wodą, nawet do ginekologa z nia poszedlem, powiedziala mi wtedy że lekarz jeszcze nie jest pewien na 100%, aż wreście kupilem test i kazałem jej zrobić go natychmiast, dopiero wtedy się przyznałą że mnie okłamała bo nie chciała mnie STRACIĆ.
Wówczas ja już po raz któryś tam oświadczyłem jej że to koniec, ona błagała i przepraszała że robiła to bo tak bardzo mnie kocha że chciała mnie w ten sposób zatrzymać przy sobie.
Minął tydzień czy dwa i jakaś sam się do niej odezwałem, jestem osobą empatyczną i chciałęm zadzownić spytać jak się ma. Zaprosiła mnie znowu na herbatę, oświadczając że jak będę chciał wyjść to sobie poprostu pójdę. NIe pamietam jak to już było ale znowu zacząłem do niej przychodzić, licząc chyba na sex. Pewnego razu się wkurzyłem i powiedziałem jej o wszystkim, że tylko pierdoli o tym sexie a nic nie ma, wówczas robiła to wtedy ze mną, było byle jak, na podlodze na dywanie w sypialni, obok w pokoju była jej koleżanka. Czułem się chyba jeszcze gorzej po tym, znowu nie chciałem z nia być, i tak ciągneło się przez kolejne miesiące, potem lata. Ona była opiekuńcza, troskliwa, dawała mi sex a ja nadal zastanawiałem się co poczać po co w tym tkwie i jak to skończyć. Co najmniej raz w miesiącu myślalem o rozstaniu a gdy tylko mowiłem o tym jej ona albo plakala, albo prosila o szanse, albo mówila ze nie doceniam kogo mam, albo ze znajdę jakaś dziwke co mnie bedzie zdradzać. I jak się tak wachałem zeby NIE ZAMIENIŁ STRYJEK SIEKIERKI NA KIJEK.
II)OSTATNIE 2 LATA
Po kilkunastu lub kilkudziesięcu sam już nie pamietam moich rozmowach z nia ze jej nie kocham, co mi sie w niej nie podoba itd ona za wszelka cene przekonywała mnie że to ma sens, ze będzie sie starać i że zmieni w sobie wszystko co mi sie w niej nie podoba (np bałaganiarstwo od czego dostawałem furii bo nieczego nie moglem znaleść jak ona posprzatala albo nie posprzątane bylo, bez róznicy)
I rzeczywiście, zaczeła jeszcze bardziej się starać, mniej krzyczeć, być mniej arogancka i surowa, bardziej potulna, opiekuńcza i troskliwa jeszcze bardziej. Od kilku lat wstaje rano tylko po to zeby mi zrobić kanapki do pracy, od czego już mnie uzależnila bo jak jej nie ma to potrafie iść głodny do pracy czasem.
Moja matka jak tylko byłem w domu to gadka o ślubie, ja jej mowie że nie wiem czy chce być ze swoja bo za mało się uśmiecha i jest zbyt poważna i że nie jestem do końca przekonany, a moja matka że Ona napewno się boi że mnie straci, ze jak się z nia ożęnie to będzie czuła sie bezpiecznie, będzie szcześliwsza i wiecej bedzie się uśmiechac. Poszedlem za radą matki i zaproponowałem swojej kobiecie ślub, ona oczywiście tak, jednak bałem się brać ślubu kościelnego i wzieliśmy tylko cywilny, my i świadkowie.
III) OBECNIE
Ponieważ moja kobieta ma jednak swoje zalety:
- wierna tylko mi,
-dość ładna (chociaż nie w moim typie bo ma dużo kwadratowa głowę a mi się podobają pociągle trójkątne itd),
-opiekuńcza i troskliwa,
-zaradna, rozsądna,
-pracowita, oszczędna
To dlatego sądze każda próba rozstania kończyła się fiaskiem. Ona walczyła za każdym razem o nas, rozmawialiśmy i tłumaczyła mi patrze przez zbyt różowe okulary, że szukam nie wiadomo kogo, że stara się być taką jaką chciałbym żeby była, że ona mnie kocha i będzie kochać do starości. Tłumaczyła mi że nie dojrzalem jeszcze chyba,że nie doceniam to co mam. I po każdej takiej rozmowie zwiazek trwał nadal aż do następnego razu.
Nie wiem czym jestem chory psychicznie, ale nadal co jakiś czas nachodzą mnie myśli że ona nie jest tą JEDYNĄ.Dobrze mi z nią, komfortowo, bezpiecznie, wiele mi daje.Jednak jak tylko zobacze jakąś kobiete na ulicy która mi się podoba z wyglądu to myśle że chcialbym mieć taką dziewczynę, bo jest ona w moim typie,i że z łatwościa bym sie w niej zakochał (ryzyko to że nie znam jej z charakteru)
Starsi ludzie mówią że uroda przemija, jednak ja mając 27 lat nadal pragnę poznać kobietę w swoim typie urody,i widzę wiele takich na ulicy i gryzie mnie że moja żona nie jest w tym typie. Czy jeszcze nie dojrzałem, czy może to choroba psychiczna. Zdarza się też tak że są dni że widzę swoją żonę jako najwspanialszą osobę pod słońcem potem mi się zmienia i tak jest w kółko.
Pewnie dlatego mam dużo siwych włosów.
Przychodzi mi na myśl jedynie takie wyjaśnienie:
Moja żona jest na pewno wyjątkową kobietą, nie jeden facet by się ze mną zamienił. Jednak ja poznałem ją w dziwnych okolicznościach, mając zaledwie 21 lat na dodatek przez poczatkowy okres nastawialem się głownie na sex. Sądze że gdybyśmy poznali się dużo pożniej w innych okolicznościach to może było by inaczej ale gwarancji nie ma.
Co głównie wprawia mnie w wątpliwości:
-to że mimo że jest łądna to jej głowa mi sie nie podoba, jest kwadratowa i bardzo ciezko mi to zaakceptować
-jak tylko zobaczę na ulicy czy gdzie kolwięk kobiete w moim typie to ja pragne poznać, nie potrafie przestać na nia patrzeć
-śnia mi się sny gdzie zdradzam swoją żonę i czuję się w tym snie dobrze, bardziej szczęśliwy,
-śnią mi się też sny gdzie moja żona daje mi kosza i jest przy niej ktoś kto się o nią stara, a mnie nagle opanowuje ból że ją straciłem i już nie odzyskam
PROSZE WAS BARDZO O WASZE INTERPRETACJE TEJ CHOREJ SUTUACJI