Cześć wszystkim mam duży problem. Może zacznę od samego, samiutkiego początku.. Gdy jeszcze chodziłem do gimnazjum(4lata wstecz) poznałem dziewczynę, piękna, urokliwą, śmiałą i co najlepsze i najśmieszniejsze bo teraz laski tylko piją i szpanują a ona jest taka normalna, zakochałem się od razu.. i to mi bardzo pasuje. Spotykałem się z nią na okrągło, bawiliśmy się, śmialiśmy, dogadywaliśmy się, pisałem jej wiersze, robiliśmy razem dosłownie wszystko.. Aż doszło do tego co mogło być piękne ale to spieprzyłem nie miałem doświadczenia z dziewczynami prawie żadnego. Nie mam i nie miałem nigdy dziewczyny. Spotkałem się z nią bo chciałem wyjawić jej co czuję, że ją kocham i czy chce ze mną być ale spękałem później kolejny dzień spękałem, czułem się taki słaby... Aż doszło do momentu, że zaczęła ciągnąć mnie za język jakby pragnęła to usłyszeć.. ale no kurde nie potrafiłem wydusić tego z siebie. Wszystko poszło w... wszystko się zmieniło. urwaliśmy kontakt na dobry rok. Później znów nas coś połączyło jesteśmy przyjaciółmi od 3 lat. Flirtowałem z wieloma dziewczynami, pisałem, spotykałem się ale za każdym razem gdy jakaś dziewczyna chce się zbliżyć to ją odsuwam, nie wiem jak ale to robię bo po jakimś czasie ciągle widzę twarz mojej pierwszej miłości, za którą tak bardzo tęsknie a niby jest koło mnie praktycznie codziennie -,-. Nie wiem może jest za późno może nie. Wiem, że ją kocham i proszę was o radę bo już nie mam sił do siebie. Powiedzieć dla niej co czuję, wyjawić jej wszystko ?? Czy po prostu spróbować urwać kontakt i gdzieś wyjechać by zapomnieć... ale chyba tego to nie potrafię..
Podobne tematy
A ona od tamtej pory kogoś miała, z kimś się spotykała? Jeśli nie to masz duże szanse, że ona czeka na Ciebie. Pogadaj z nią szczerze, spróbuj jej jakoś powiedzieć co czujesz do niej.
tak, miała. Przez 8 miesięcy, przez ten czas to wlasnie byl kawalek okresu kiedy ze soba nie mielismy zadnego kontaktu.. Sporo z nia o tym gadalem mowila mi ze praktycznie nic mu nie mowila co robi gdzie z kim. Chyba wiekszy czas spedzala ze mna i ze znajomymi jak ze swoim ''chlopakiem'' i zostawila go zeby bardziej juz nie ranic
Więc człowieku na co Ty czekasz? Walcz o swoje szczęście, bo nikt za Ciebie tego nie zrobi.:)
Strach, największy mój wróg... Strach przed bólem i cierpieniem, chyba tylko to.. Z nią nawet tak się ''bijemy'' gryziemy, czasem naprawdę mnie boli jak mi coś zrobi.. masakra jakaś. To tak z innej beczki napisałem ale jest ;P. Zaprosiła mnie i swoją przyjaciółkę na weekend do Białegostoku bo jej ciocia jedzie z mezem na wycieczke sobie i prosiła ja, zeby sie zaopiekowala mieszkaniem i psem. Może tam spróbuję ? Zaprosze ja na randke do jakiejs fajnej restauracji, oooo to jest mysl, piekna mysl.. Jak myslisz, dobrze mysle. Maslo maslane!
zawsze mile do niej mowie. Nie ma w moich slowach agresji, nawet jak sie mocno poklocimy to potrafie pogodzic sie z nia doslownie w 5minut.. a poklocilismy sie o to, ze zaczalem do niej mowic zagadkami i przestalem sie odzywac. Umawialem sie z nia i jakos wychodzilo ze braklo mi czasu. Strasznie sie wkurzyla. Pozniej napisalem do niej czy chce do mnie wpasc a gdy juz przyszla siedzialem tak w milczeniu caly czas. No i zaczela mnie opierniczac za wszystko, ze sie nie odzywam itp. A ja palnalem glupote, ze jak mamy sie klocic to moge jej otworzyc drzwi.. ale nerwice wtedy zlapala, wrecz wybiegla. Na szczescie pobieglem za nia w 5 min przeszla naprawde sporo, zmeczylem sie jak na wfie ;3. Tak smiechem zartem mowie bo taki jestem. Obracam wszystko w zart bo mam chu.. taka w domu, ze masakra. Wracajac do tematu. Gdy juz ja dogonilem to dopiero opiernicz dostalem ha ale nic sie nie odezwalem po prostu ja przytulilem najmocniej jak tylko moglem i powiedzialem ''przepraszam za wszystko'' ale i wtedy nie umialem powiedziec co czuje. A nie odzywalem sie bo chcialem o niej zapomniec ale nie potrafie...
To nie musisz nic mówić, wystarczy jak jej spojrzysz w oczy i będziesz chciał spróbować pocałować. Zobacz wtedy czy się odwróci czy nie. Czasem takie momenty są o wiele lepsze niż jakieś słowa. Uwiesz mi, wiem co mówię. ![]()
wszystko poszło.. daleko w las. Zeszła się ze starym chłopakiem, próbowałem wszystkiego. Może nie jest mi pisana a może kiedyś coś się wydarzy...
Taaaa sranie w banie! Nic nie próbowałeś! Ona najwidoczniej czekała na Twój ruch, inaczej nie przeżywałaby tak Twoich humorków a Ty dałeś ciała. Trzeba było wyłożyć kawę na ławę, choćby napisać do niej list i dać jej żeby przy Tobie przeczytała jeśli cykałeś się powiedzieć jej prosto z mostu. No ale tera to już po ptakach.