netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

wypaliło się...

26 odpowiedzi5 048 wyświetleńzałożony przez Madowa, 07.11.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

1

Temat: wypaliło się...

W skrócie... Jesteśmy razem od 8lat, w czym od 5 lat małżeństwem...  Mamy dziecko. Jednak czuję, że wypaliło się coś we mnie. Bardzo mi zależy na moim mężu, ale bardziej chodzi o przywiązanie emocjonalne niż o miłość. Mam do niego ogromny szacunek, wiem że on mnie kocha... jestem dla niego całym światem. Boję się cokolwiek zmieniać w naszym życiu. Nie chce być egoistką i tylko ze względu na swoją osobę burzyć naszą rodzinę. Jednak mam myśli co najmniej niepokojące... Zwracam uwagę na innych facetów, mąż już mnie nie pociąga seksualnie... Wiem, że póki jesteśmy małżeństwem to nie dopuszczę się zdrady, ale czuję się i tak podle bo same myśli to już zdrada emocjonalna. Jak wybrnąć z tej sytuacji sad

2 Ostatnio edytowany przez Lajla72 (2013-11-07 18:59:55)

Odp: wypaliło się...

Najpierw zapytam czy on o siebie dba czy może jednak wygrzewa się na kanapie w oczach tyje nie ćwiczy nie dba o nic.
Chce by wszystko mu podsuwać pod nos jeśli tak to już koniec sad
Może po prostu odejść rozwód ale być na zasadzie konkubinatu, wtedy nawet zdrada aż tak bardzo nie zaszkodzi bo będzie to zdrada partnera a nie męża któremu ślubowałaś.
Jeśli by nawet do czegoś doszło, chyba znasz konsekwencje głupoty?
Ja doradzam na chłodno bez owijania w bawełnę pseudo moralności bo sama znam życie, nic nie jest całkiem czarne ani całkiem białe.

3

Odp: wypaliło się...

Rzadko wypowiadam się nie w swoim poscie,ale chyba dojrzałem już do tego.

     Dlaczego pisząc ,ze nie ma w tobie miłości do męża ,czujesz się "podle",myśląc o innych faceta.
     Mąż  to nie ulubiony fotel ,czy kapcie aby się do niego przywiązać.
     Jednak skoro piszesz "przywiązanie  emocjonalne" ,szacunek i ze zależy ci na mężu ,to nie jest z tobą tak zle jak myślisz.
     Są poradnie ,są psycholodzy i seksuolog  .Jest jeszcze szczera rozmowa z mężem.
     Zacznij od tego ,a jeśli to nie pomoże to wtedy można myśleć o rozstaniu .

4 Ostatnio edytowany przez Lauraaa1991 (2013-11-07 20:21:48)

Odp: wypaliło się...

...

5

Odp: wypaliło się...
Madowa napisał/a:

W skrócie... Jesteśmy razem od 8lat, w czym od 5 lat małżeństwem...  Mamy dziecko. Jednak czuję, że wypaliło się coś we mnie. Bardzo mi zależy na moim mężu, ale bardziej chodzi o przywiązanie emocjonalne niż o miłość. Mam do niego ogromny szacunek, wiem że on mnie kocha... jestem dla niego całym światem. Boję się cokolwiek zmieniać w naszym życiu. Nie chce być egoistką i tylko ze względu na swoją osobę burzyć naszą rodzinę. Jednak mam myśli co najmniej niepokojące... Zwracam uwagę na innych facetów, mąż już mnie nie pociąga seksualnie... Wiem, że póki jesteśmy małżeństwem to nie dopuszczę się zdrady, ale czuję się i tak podle bo same myśli to już zdrada emocjonalna. Jak wybrnąć z tej sytuacji sad

Witaj

Wydaje mi się że to czas na rozmowy
we dwoje co dalej ...co robić,skoro u ciebie się wypaliło.... rutyna wzięła górę...
A czy pomaga ci w gospodarstwie  domowym?
Jak wygląda wasz dzień powszedni?
No i czy powiedziałaś mu co ci leży na sercu? Czy on o tym wie?


   

Wiem, że póki jesteśmy małżeństwem to nie dopuszczę się zdrady, ale czuję się i tak podle bo same myśli to już zdrada emocjonalna.

To znaczy że będziesz go chciała "opuścić"?

6

Odp: wypaliło się...

Postaram się odpowiedzieć na wasze pytania:

Lajla72 napisał/a:

Najpierw zapytam czy on o siebie dba czy może jednak wygrzewa się na kanapie w oczach tyje nie ćwiczy nie dba o nic.
Chce by wszystko mu podsuwać pod nos jeśli tak to już koniec sad

Mąż jest ogólnie dobrym człowiekiem (miewa problemy z alkoholem, ale widzę że walczy z tym dla nas). Ogólnie pracuje do późna, ale w weekendy chętnie spędza z nami czas... Na dbanie o siebie (siłownia itp.) nie ma czasu, ale to przecież nie jest ważne. Uwierzcie, że ja to wszystko doceniam, ale coś się zmieniło we mnie sad

Milionek napisał/a:

A czy pomaga ci w gospodarstwie  domowym?

Nie zawsze, ale to przecież mężczyzna, więc myślę że narzekać na to nie mogę. Jak ma dobry dzień to mi pomaga.


Milionek napisał/a:

Jak wygląda wasz dzień powszedni?

Ja w domu jestem ok 16, on wraca późno. Koło 19. Siadam przy nim jak je obiad i pytania co u niego, co u mnie, staramy sobie opowiedzieć nasz dzień. Potem telewizja i kładziemy się spać. Kiedyś mógłby codziennie uprawiać seks, jednak ja ostudziłam jego temperament, bo na seks ochotę mam bardzo rzadko. Teraz kochamy się średnio 2-3 razy w tygodniu. Ale i tak to on zawsze wychodzi z inicjatywą hmm


Milionek napisał/a:

No i czy powiedziałaś mu co ci leży na sercu? Czy on o tym wie?

Nie wie o niczym. Mówię mu często, że go kocham, że jest dla mnie wszystkim. Chyba chcę zagłuszyć własne wątpliwości sad


Milionek napisał/a:
Madowa napisał/a:

Wiem, że póki jesteśmy małżeństwem to nie dopuszczę się zdrady, ale czuję się i tak podle bo same myśli to już zdrada emocjonalna.

To znaczy że będziesz go chciała "opuścić"?

Już się zastanawiałam nad tym... Jednak nie umiałam odnaleźć uczucia jakie wtedy bym czuła. Czy byłaby to tęsknota, czy ulga... Nie czuje nic jak o tym pomyślę. Jedyne to strach przed zburzeniem życia jemu i naszej córeczce.

Dodam jeszcze, że byłam bardzo młoda jak się poznaliśmy. A gdy zaszłam w ciąże wzięliśmy ślub. Wtedy powinnam poczekać i zobaczyć jak życie nam się ułoży, a nie od razu przed ołtarz...

7

Odp: wypaliło się...

Madowa a czy mąż był Twoim jedynym partnerem sexualnym? Może te fascynacja innymi mężczyznami wynika z tego, że w młodości nigdy nie miałaś możliwości "wyszumieć" się i spróbować czegoś nowego. A że teraz w związku powiało rutyną to przeszłość powróciła.
Skoro masz wątpliwości co do waszego związku to najwyższy czas na szczerą rozmowę z mężem. Ukrywanie swoich  frustracji na pewno nie pomoże, a te negatywne emocje zaczną w Tobie narastać. Tylko we dwoje możecie coś z tym zrobić.

8

Odp: wypaliło się...
Mały_Książe napisał/a:

Madowa a czy mąż był Twoim jedynym partnerem sexualnym?

Tak, mąż jest moim jedynym partnerem. I masz rację to pewnie również ma wpływ.

Dzięki za wasze porady. Musiałam się komuś z tego wyspowiadać. Muszę się ogarnąć, poukładać sobie wszystko w głowie i chyba jedynym rozwiązaniem jest rozmowa z nim. On pewnie panicznie na to zareaguje, no ale tłamszenie tego w sobie może przynieść złe skutki.

Ostatnio odezwał się mój przyjaciel, który zaprosił mnie na kolacje, zgodziłam się. Jednak poszłam po rozum do głowy i w dzień spotkania odwołałam wszystko. Pomyślałam: po co Ci to? Czego oczekujesz od tej znajomości? Zrozumiałam, że to spotkanie byłoby tylko po to żeby poczuć zainteresowanie innego mężczyzny. Ale nigdy nie chciałabym się z nim związać, ani tym bardziej żeby doszło do zdrady. Sumienie nie pozwoliłoby mi na to. Ze względu na siebie, tego mężczyznę oraz naszych rodzin zrezygnowałam.

9

Odp: wypaliło się...
Madowa napisał/a:

Ale nigdy nie chciałabym się z nim związać, ani tym bardziej żeby doszło do zdrady. Sumienie nie pozwoliłoby mi na to.

Wiele osób tak mówi, a potem rzeczywistość przynosi zupełnie inne rozwiązania. Dobrze, że ucięłaś to na samym początku.
Kolacje z kolegą nic Ci nie dadzą. Nie naprawią Twojego małżeństwa. Tylko wspólnie z mężem możecie to zrobić.

10

Odp: wypaliło się...

Napiszę tak: weź długi rozbieg i z całej siły walnij głową w ścianę. Jak nie pomoże to powtarzaj do skutku...
Krzywdzisz trzy osoby: nr 1. dziecko, nr 2. mąż, nr 3. Ty sama.
Porozmawiaj ze swoim mężem. Powiedz, że coś pęka, powiedz, że chcesz coś zmienić... walczcie o Wasz związek. Walcz póki masz o co.
Później zostanie tylko płacz i wielka pustka... warto dla chwili uniesienia? Odpowiedz sobie na to pytanie.
"Starzy przyjaciele" mącą w głowie i emocjach baaaaardzo. Stary mąż nie ma szansy konkurować z "czymś nowym"...
Pamiętaj, że każde nowe staje się starym i co dalej???

11 Ostatnio edytowany przez sweet&sour (2013-11-08 13:07:58)

Odp: wypaliło się...

Ja też korespondowałam mailowo ze znajomym z dawnych lat (sprzed kilkunastu), mąż dotarł do tej korespodnencji. Poczuł się zdradzony i oszukany. Teraz jest ciężko. Staram sie jak mogę wszystko posklejać, ale jego postawa na "nie" wynikająca z tego, co zrobiłam pwooduje moje wycofywanie się powolne.
Mój znajomy wspomniał tez coś o spotkaniu, najpierw było "why not", a potem otrzeźwienie. Nawet przez telefon z nim nie rozmawiałam. Gdybym mogła cofnąć czas...
Też mam 5 letni staż małżeński, męża znam od 10 prawie. Mamy dwójkę dzieci...
Mój mąż tez był moim pierwszym i chłopakiem i mężczyzną. W pewnym momencie się pogubiłam, byłam zmęczona, sfrustrowana i się posypało...

12

Odp: wypaliło się...
sweet&sour napisał/a:

Ja też korespondowałam mailowo ze znajomym z dawnych lat (sprzed kilkunastu), mąż dotarł do tej korespodnencji. Poczuł się zdradzony i oszukany. Teraz jest ciężko. Staram sie jak mogę wszystko posklejać, ale jego postawa na "nie" wynikająca z tego, co zrobiłam pwooduje moje wycofywanie się powolne.
Mój znajomy wspomniał tez coś o spotkaniu, najpierw było "why not", a potem otrzeźwienie. Nawet przez telefon z nim nie rozmawiałam. Gdybym mogła cofnąć czas...
Też mam 5 letni staż małżeński, męża znam od 10 prawie. Mamy dwójkę dzieci...
Mój mąż tez był moim pierwszym i chłopakiem i mężczyzną. W pewnym momencie się pogubiłam, byłam zmęczona, sfrustrowana i się posypało...

Może to nie jest pocieszające co napisze,ale masz to na co zasłużyłaś...Ja nie wiem co tymi ludźmi kieruje,brak w was empatii? Jak ty byś się czuła na miejscu męża?Jednak czytając wszystkie te tematy widzę że moje obawy przed ślubem są błahe,bo to nie ślub rujnuje związek tylko ludzie swoimi głupimi decyzjami,dodatkowo krzywdząc przy tym dzieci.

13

Odp: wypaliło się...

A może to rutyna zabija? Wiesz, ja nie chcę się usprawiedliwiać, ale wina nigdy nie leży po jednej stronie. Coś się musiało zadziać, że tak się porobiło. Może za mało pomocy ze strony męża? Może zmęczenie nas obojga? Może rutyna i zaprzestanie zabiegania o siebie nawzajem?

14

Odp: wypaliło się...

Weź pod uwagę, że mąż żył tak samo jak Ty, ale to Ty zdradziłaś :-(

15 Ostatnio edytowany przez sweet&sour (2013-11-08 14:37:29)

Odp: wypaliło się...

Ok, nie zaprzeczam, ale jednak coś się musiało zadziać, że do takiej zdrady doszło.
Może jednak nie żył jak ja - ja po powrocie do domu nie siadałam przed tv, i to moim właściwie jedynym obowiązkiem była kapiel dzieci...To nie on chodził na zwolnienia kiedy dziecko było chore i nie on jeździ z synkiem na rehabilitację bo tego wymaga. Ja się nie skarżę, ale kiedy słyszę, że mąż nie możę iść na l4 bo dostanie mniejszą pensję... Mówiłam mu, że mimo wyrozumiałości mojego pracodawcy też nie za bardzo mi się uśmeicha za każdym razem brać opieke na siebie... Może za rzadko słyszałam komplementy... Nie chcę teraz rozstrząsać. Mleko się wylało.

16

Odp: wypaliło się...
sweet&sour napisał/a:

Ok, nie zaprzeczam, ale jednak coś się musiało zadziać, że do takiej zdrady doszło.
Może jednak nie żył jak ja - ja po powrocie do domu nie siadałam przed tv, i to moim właściwie jedynym obowiązkiem była kapiel dzieci...To nie on chodził na zwolnienia kiedy dziecko było chore i nie on jeździ z synkiem na rehabilitację bo tego wymaga. Ja się nie skarżę, ale kiedy słyszę, że mąż nie możę iść na l4 bo dostanie mniejszą pensję... Mówiłam mu, że mimo wyrozumiałości mojego pracodawcy też nie za bardzo mi się uśmeicha za każdym razem brać opieke na siebie... Może za rzadko słyszałam komplementy... Nie chcę teraz rozstrząsać. Mleko się wylało.

Tak, ale on w tym czasie siedział w pracy po to żebyś miała za co jeździć z synkiem na rehabilitacje, po to żebyś miała za co wykupić leki. Życie wszystko na końcu weryfikuje pod bankomatem ;-)) Nie chodził na L4, bo wiedział, że więcej na tym macie do stracenia. Po prostu odpowiedzialny facet ;-))

17

Odp: wypaliło się...

No tak, nie przeczę - jest bardzo odpowiedzialny. Tylko, że ja też pracuję i ja tez miałam niższą pensję... Dobra koneic licytacji smile

18

Odp: wypaliło się...

Trochę to przykre,ale masz pewnie rację ze strony męża zero zainteresowania skoro zamiast wspólnie z tobą przeżywać chociażby wspólne kąpiele dzieci,przewijanie,zajmowanie się,zabranie od czasu do czasu na jakąś randkę(przecież małżeństwo tego nie wyklucza smile ),do kina,wolał siedzieć przed TV sad
Myślę że zanim doszło do zdrady powinnaś(jeśli tak czujesz) kopnąć męża w tyłek,miałabyś wolną rękę,a tak no cóż winna jest osoba która zdradziła.

19 Ostatnio edytowany przez bullet (2013-11-08 14:58:50)

Odp: wypaliło się...
xYxAngelxYx napisał/a:

Myślę że zanim doszło do zdrady powinnaś(jeśli tak czujesz) kopnąć męża w tyłek,miałabyś wolną rękę,a tak no cóż winna jest osoba która zdradziła.

Tak, właśnie tak powinna postąpić. Ale po co ? Zdradzić było łatwiej niż "kopnąć w d..."
Jak mawiał wieszcz "na złość tacie nasram w gacie", no i się spełniło. Jednym głupim ruchem zruinowane zaufanie. Teraz możesz próbować odbudować tylko namiastkę zaufania. By to uzyskać musisz mieć milion razy więcej siły niż na zdradę. Warto było ?

Tłumaczenie zdrady jest absurdalne tak samo jak tłumaczenie Panów z http://www.netkobiety.pl/t51017.html

20

Odp: wypaliło się...

Kopnąć? Łatwiej zdradzić? Wcale nie  łatwiej..
Źle napisałam, mąż kąpał maluchy. A potem przed tv. Może za mało widział we mnie kobietę  żeby komplementy prawić. A starałam się. Na randkę też chciałam go zabrać to powiedział żebym nie kupowała biletów na koncert z okazji naszej rocznicy bo nie ma pieniędzy. Ok. Sytuacja wtedy może nie była super,ale taka odskocznia dobrzeby zrobiła.i

21

Odp: wypaliło się...
sweet&sour napisał/a:

Kopnąć? Łatwiej zdradzić? Wcale nie  łatwiej..
Źle napisałam, mąż kąpał maluchy. A potem przed tv. Może za mało widział we mnie kobietę  żeby komplementy prawić. A starałam się. Na randkę też chciałam go zabrać to powiedział żebym nie kupowała biletów na koncert z okazji naszej rocznicy bo nie ma pieniędzy. Ok. Sytuacja wtedy może nie była super,ale taka odskocznia dobrzeby zrobiła.i

Zrozumiałaś i sądzę, ze będziesz walczyć. Trzymam kciuki.

22 Ostatnio edytowany przez rafatal (2013-11-08 15:05:03)

Odp: wypaliło się...

Czyli facet, który dba o dom, dba o dzieci, dba o finanse, nie pije, nie pali dostaje wpierdziel, bo w pogoni za zapewnieniem bytu rodzinie nie znalazł miejsca na "odskocznie". Za to jego wspaniała żona - mimo ogromu dobra, które mąż czynił dla rodziny widziała tylko niezaspokojone ego i własną próżność... i znalazła własną odskocznię ;-)
Tak to z boku wygląda z tego co piszesz ;-)

Ale faktycznie, myślę że jak wyciągniesz wnioski z tej lekcji to dacie radę ;-)

23 Ostatnio edytowany przez sweet&sour (2013-11-08 15:24:31)

Odp: wypaliło się...

Wiem, jak to wygląda. Zreszta juz o tym pisałam we własnym wątku
http://www.netkobiety.pl/t60678.html
To nie chodzi, że nie znalazł miejsca. Ale czasem fajnie wyjśc razem, gdzieś bez maluchów. Akurat był koncert kogoś, kogo lubimy słuchać oboje. I nie poszliśmy... I wtedy zaczęła się spinka z kasą. I moja korespondencja ze znajomym. Ja wiem, że mąż nie zasłuzył na to, co zrobiłam i co w zamian ode mnie dostał. Wiem, że w tym wszystkim pogubiliśmy się oboje. I o ile ja mu probowałam dawać najwięcej ciepła jak się da, przytulac, tulić, gotowac to, co najbardziej lubi to rzadko słyszałam jakiś komplement, a każdy chyba jest próżny i chce by mu mówić słodkie słowka. I żeby nie było,od znajomego też takowych nie słyszałam bo jak już wspominałam kilkanaście lat sie nie widzieliśmy... No cóż nawarzyłam sobie piwa.

24

Odp: wypaliło się...
rafatal napisał/a:

Napiszę tak: weź długi rozbieg i z całej siły walnij głową w ścianę. Jak nie pomoże to powtarzaj do skutku...

Dobra rada...


rafatal napisał/a:

"Starzy przyjaciele" mącą w głowie i emocjach baaaaardzo. Stary mąż nie ma szansy konkurować z "czymś nowym"...
Pamiętaj, że każde nowe staje się starym i co dalej???

Jestem tego świadoma. I dlatego dałam z tym spokój. Tego człowieka znam dłużej niż mojego męża. Mieszkamy daleko od siebie, jednak ciągle mieliśmy kontakt poprzez tel (to się ciągnie jakieś 9lat). Mąż oczywiście o tym nie wie. Gdy zaczęłam związek z moim przyszłym mężem, on zaczął walczyć o moje uczucia, jednak ja już wtedy wolałam stchórzyć i schować głowę w piasek zamiast coś z tym zrobić. Dodam, że nie był mi obojętny. Byłam na jego ślubie (również w tajemnicy), mimo że mąż odrzucił jego zaproszenie. Myślałam, że może po tym wydarzeniu on jakoś również będzie chciał uciąć te kontakty, jednak cały czas daje mi do zrozumienia, że dla mnie mógłby zostawić żonę. Tylko, że ja tego nie chcę! Z perspektywy czasu widzę, że to co do niego czuję to wyłącznie sentyment. Nie chcę być z tym człowiekiem. Nie szukam zastępstwa za mojego męża. Problem tkwi we mnie, w mojej głowie, nie w nim.

Czy gdy zdobędę się już na rozmowę z mężem, to mam mu powiedzieć o tych wszystkich tajemnicach? Żeby zacząć z czystą kartka... Czy lepiej żeby on o tym nie wiedział (zaoszczędzić mu nerwów), a ja po prostu muszę konsekwentnie zamknąć rozdział "przyjaciela"?

25

Odp: wypaliło się...
Madowa napisał/a:

Czy gdy zdobędę się już na rozmowę z mężem, to mam mu powiedzieć o tych wszystkich tajemnicach? Żeby zacząć z czystą kartka... Czy lepiej żeby on o tym nie wiedział (zaoszczędzić mu nerwów), a ja po prostu muszę konsekwentnie zamknąć rozdział "przyjaciela"?

Przerzucając "ciężar" na męża częściowo zrzucisz z siebie ciśnienie, ale mąż oberwie 1000x mocniej... istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że już NIGDY nie odbudujecie więzi, zaufania.
Jeśli jesteś w stanie całkowicie zamknąć rozdział "przyjaciela" to zamknij i zapomnij.Proponuję w ŻADNYM wypadku nic nie mówić. Ciesz się z tego co masz...

26

Odp: wypaliło się...

Wczoraj się dowiedziałam, mąż planuje wypad za granicę na sylwestra... Ktoś by powiedział zajebiście, a mi to jest obojętne hmm nawet szukam powodów żeby nie jechać... Ma z nami się zabrać jego matka z partnerem. Teściowa! Rozumiecie? Ta głupia baba.

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026