Witam wszystkie Net-Kobiety:)
Mój post będzie prośbą o analizę, o pokazanie sposbu wyjścia z sytuacji, której doswiadczam, a której do końca nie rozumiem. Nie szukam współczucia i usprawiedliwienia, jestem dojrzałą kobietą, świadomą, pogodzoną, dlatego moje reakcje emocjonalne w ciągu ostanich w sumie kilku lat samą mnie zaskakują.
Zacznę od tego że jestem DDA. wiele osob na tym forum wie co to oznacza więc oszczędzę sobie szczegółów. Napisze krótko - piła mama, pił tata, były awntury, libacje, dzieci z ich potrzebami upchnięte po kątach, emocjonalnie zaniedbane, zero akceptacji, zero poczucia, że ktos mnie kocha i potrzebuje, za to duzo wymagań, odrzucenie i samotność. Tyle o przeszłości. Obecnie - mam swoja rodzinę, jedno dziecko, drugie w drodze. Odcięłam się od tego co było, nie mam żalu, nie chce rozdrapywać. Moi rodzice (chodzi mi tu zwłaszcza o mamę, bo ona zawsze wywyierała na mnie największy wpływ) nie mają wpływu na moje decyzje, od dawna nie pozwalam im komentować mojego życia, nie pozwalam sie wtrącać. Sama również staram się (choć czasem przychodzi mi to z trudem) nie oceniać ich postępowania. Stosunki nasze sa chłodne ale poprawne. Ich zycie to ich wybór, ja decyduję o swoim.
Mam jednak problem sama ze sobą i myślę, że moja przeszłośc może mieć tu jakies znaczenie. Otóz chdzi o to, że mam ogromną, paniczna wrecz potrzebe utrzymania pełnej kontroli nad swoim życiem. Nie chodzi tu o plany, nie chodzi o inne osoby. chodzi o mnie tu i teraz. Musze wiedzieć, że JA i tylko JA posiadam pełną kontrolę. To jest okropna ułuda, wiem to, ale nie umiem się opanować
Postaram się wyjaśnić to na kilku przykładach.
Przykład 1. Jestem w ciąży, rozwiązanie bardzo blisko. Mieszkam za granicą i z racji tego, że pierwszy poród miałam przez cesarckie cięcie, teraz moge wybrać sobie sposób porodu. Decyzja niełatwa, ale najbardziej dla mnie przerażający jest fakt że cokolwiek bym nie wybrała, muszę powierzyć zdrowie i życie swoje i swojego dziecka jakiemuś nieokreślonemu, niezanemu dla mnie komuś. Ten ktoś bedzie musiał się nami zająć, podjąć decyzje, a ja nie będę kontrolowac sytuacji, będe musiała komuś zaufać, pozwolić przejąc kontrolę nad moim życiem. Tego się boje najbardziej.
Przykład 2. Bardzo boję sie latać. Dużo na ten temat myslałam, chciałam znaleźć jakieś konkretne wytłumaczenie tej mojej obsesji na punkcie samolotów. Latam bardzo często, nigdy nie zdażyło mi sie podczas podróży nic co choćby mogło przypominać jakies zagrożenie, wiem że samoloty są bezpieczne, znam statystyki, sprawdzam przewoźników - wszystko na nic, za każdym razem gdy wsiadam do samolotu mam atak paniki. Dlaczego?Myślę że powodem jest znowu konieczność przekazania kontroli. Przeciez w samolocie ja za nic nie jestem odpowiedzialna. Muszę przyjąc do wiadomości fakt, że to piloci sa odpowiedzialni za mnie, znowu musze komuś zaufać, powierzyć swoje życie, przestać kontrolować. Dla mnie jest to przerażające
Przykład 3. Alkohol. Bardzo źle czuje sie w towarzystwie osób, które piją, ponieważ wiem, że alkohol powoduje, że traci się kotakt z rzeczywistością, że człowiek przestaje się kontrolować. Boję sie ludzi, którzy sie nie kontrolują, bo boję sie siebie pozbawionej możliwości kontrolowania swojego zycia. Walczę o to, żeby w pełni kontrolować swoje życie i nie moge zrozumiec ludzi, którzy to o co ja tak sie staram porzucają z własnej woli
Cóż, takich przykładów jest mnóstwo, ciągle się łapie na tych dziwnych odruchach. Dostrzegam to w sobie, umiem czasem wejść w swoje emocje na tyle, żeby widzieć ten problem, oraz żeby zauwazyć, że tego typu myślenie jest kompletnie pozbawione sensu.
Tak, wiem, że nie możemy mieć wpływu na wszystko nas spotyka, że może zdarzyć się naprawdę wiele i nie jestesmy w stanie nad tym panować. Tak, wiem to a jednak poczycie nieustającego zagrożenia ciągle mi towarzyszy
To jest ta część mnie, której nie rozumiem i nie wiem jak z tego wybrnąć.
Może ktoś z Was wie jak sobie z tym radzić i jak się z tego wyplątać?