Witam. Chciałbym poznać Waszą opinię na pewną sprawę. Otóż znam od niedawna kobietę(32 lata), atrakcyjną, inteligentną, otwartą i miłą dla otoczenia u której bardzo zdziwiło mnie to, że jest sama. Na razie nie chcę wypytywać i nie znam dokładnie jej przeszłości, ale wiem, że przynajmniej od 3-4 lat nie miała nikogo.
Może to banalne pytanie ale jakie czynniki mogą decydować o tym, że tego typu kobiety są samotne ?
Powiem szczerze, że znam wiele kobiet w jej w wieku i praktycznie wszystkie albo mężatki z dziećmi albo w długich związkach. Takiej jak ona i samotnej jeszcze nie spotkałem.
1 2015-05-25 12:58:54 Ostatnio edytowany przez Camorra (2015-05-25 12:59:45)
Podobne tematy
moze....
jest rozczarowana mezczyznami
miala jakies zle doswiadczenia
nie chce stabilizacji
nie spotkala odpowiedniego mezczyzny
jest lesbijka
ma jakies uprzedzenia, np wyniesione z domu
.......
lepiej ja zapytac...
moze....
jest rozczarowana mezczyznami
miala jakies zle doswiadczenia
nie chce stabilizacji
nie spotkala odpowiedniego mezczyzny
jest lesbijka
ma jakies uprzedzenia, np wyniesione z domu
.......lepiej ja zapytac...
Dodam jeszcze, że może woli karierę, a facet by jej zawadzał albo żal jej czasu jaki musiałaby poświęcić mężczyźnie/ kobiecie, a jaki teraz spędzi ze sobą w taki spoób w jaki chce. Może jest też aseksualna, a żadna osoba nie była tego w stanie zaakceptować. Może kocha kogoś, kogo nie może mieć. Może jest wdową, która nie otrząsneła się po smierci męża. Może żadna osoba nie spełnia jej wymagań.
Kobieta wpadła mi w oko a ciężko mi na te tematy z nią rozmawiać, nie znamy się długo i takimi pytaniami nie chciałbym jej do siebie zrazić. O takich tematach to raczej kobiety między sobą rozmawiają. Ciężko jakby miała facetowi opowiadać dlaczego faceta nie ma. Nie chciałbym też jej zrazić do siebie gdybym zaczął teraz robić jakieś podchody bo nie wiem jaki jest powód tego, że nie ma faceta. Ogólnie to chciałbym z nią dobry kontakt zachować.
O karierę na pewno nie chodzi to wiem. Wiem, że nie trawi facetów, którzy dopuszczają się zdrad i oszukują w związkach. Więc może idąc tym tropem jakiś kiedyś się trafił i ją zdradził/oszukał i po prostu nie potrafi zaufać.
5 2015-05-25 16:33:27 Ostatnio edytowany przez Szarlotkanagorąco (2015-05-25 19:58:49)
Znam kobiety samotne z wyboru i nie jest prawdą,że każda wolna trzydziestolatka jest z tego powodu nieszczęśliwa. Co usilnie się próbuje nam wmawiać.
Po prostu niektóre znasz czują się niezrealizowane na polu zawodowym, lub wręcz przeciwnie, tak kochają swoją pracę i dużo pracują, że je to całkowicie pochłania lub mają pracę związaną z podróżowaniem etc.
Są kobiety, które świetnie łączą rolę, żony, matki, managerki, kumpeli etc. Ale jest to mega ciężkie i część kobiet, woli najpierw skupić się na spełnieniu zawodowym,a potem rodzinnym, szczególnie,iż kolejności tej nie da się zwykle odwrócić(posiadanie dzieci w naturalny sposób wyhamowuje zawodowo kobietę na kilka lat). A dzieci, zdrowa kobieta do 38/40 lat może urodzić.
W każdym razie motywem powtarzającym się u samotnych z wyboru trzydziestolatek jest: duża koncentracja na życiu zawodowym
+ średnio udane doświadczenia z mężczyznami wyniesione z przeszłości(brak przekonania jak to super jest być związku).
6 2015-06-07 17:37:31 Ostatnio edytowany przez Camorra (2015-06-07 17:38:19)
Minęło kilkanaście dni od 1 wpisu i powiem, że coraz bardziej ta kobieta zaczyna mnie pociągać. Ogólnie to spotkaliśmy się przed weekendem niby całkiem przypadkiem choć tak jakby dało się wyczuć,że to ona niby przypadkiem to spotkanie zainicjowała albo może inaczej pomogła w tym żebyśmy się spotkali. Było dużo uśmiechu, śmiechów, bardzo fajnie nam się rozmawiało i przegadaliśmy chyba ze 3 godziny. Mamy też może nie za częsty z racji wieku ale jakiś tam kontakt przez fb czy może bardziej smsowy i też trochę popiszemy sobie o 'pierdołach', pożartujemy i ogólnie jest miło.
Żadne z nas nie robi 1 kroku, tzn. ja nie wiem w jakich kategoriach ona mnie traktuje a ja nie chcę się narzucać na ten moment z jakimiś spotkaniami i randkami bo tak jak pisałem nie chcę jej zrazić do siebie i nie chcę, żeby pomyślała że ją zaczynam podrywać czy mi się podoba. Ogólnie już to mogła zauważyć podczas ostatniej rozmowy. Powiem szczerze, że gadało nam się jak byśmy byli dobrymi starymi znajomymi. Jak się 'rozchodziliśmy' to ani ja ani ona nie rzuciliśmy w swoją stronę, że trzeba było by powtórzyć czy coś w tym stylu, choć ja już to miałem na końcu języka.
Jak myślicie? Jest jakaś szansa, że ta kobieta jest w jakiś sposób zainteresowana poważniejszą znajomością? Ogólnie to jest ten plus że mieszkamy od siebie rzut beretem. Nie znaliśmy się wcześniej nawet z widzenia, bo przeprowadziła się z rodziną z innego miasta.
@szarlotka życie zawodowe akurat w tym przypadku nie ma znaczenia i to nie jest powód tego że jest sama.
Żadne z nas nie robi 1 kroku, tzn. ja nie wiem w jakich kategoriach ona mnie traktuje a ja nie chcę się narzucać na ten moment z jakimiś spotkaniami i randkami bo tak jak pisałem nie chcę jej zrazić do siebie i nie chcę, żeby pomyślała że ją zaczynam podrywać czy mi się podoba.
Fajnie, rozumiem że sam obierasz kurs na friendzone?
Nie chcesz jej zrazić próbą zintensyfikowania kontaktu i przeniesienia na grunt randkowy? Zawsze myślałem, że to najbardziej naturalna kolej rzeczy. Czaj się czaj i spotykaj "niby przypadkiem", a niedługo pewnie zaczniesz doradzać jej, którą kieckę ma wybrać na randkę z jakimś super-samcem ![]()
8 2015-06-07 18:18:58 Ostatnio edytowany przez Camorra (2015-06-07 18:21:35)
Camorra napisał/a:Żadne z nas nie robi 1 kroku, tzn. ja nie wiem w jakich kategoriach ona mnie traktuje a ja nie chcę się narzucać na ten moment z jakimiś spotkaniami i randkami bo tak jak pisałem nie chcę jej zrazić do siebie i nie chcę, żeby pomyślała że ją zaczynam podrywać czy mi się podoba.
Fajnie, rozumiem że sam obierasz kurs na friendzone?
Nie chcesz jej zrazić próbą zintensyfikowania kontaktu i przeniesienia na grunt randkowy? Zawsze myślałem, że to najbardziej naturalna kolej rzeczy. Czaj się czaj i spotykaj "niby przypadkiem", a niedługo pewnie zaczniesz doradzać jej, którą kieckę ma wybrać na randkę z jakimś super-samcem
Nie doczytałeś czegoś a raczej bardzo istotnej rzeczy. Ta kobieta ma 32 lata i jest sama od długiego czasu, pomimo tego, że jest atrakcyjna i na pierwszy rzut oka fajna z charakteru. Dlatego piszę, że może nie chce się z nikim wiązać a narzucanie w tym momencie z mojej strony może spowodować, że się do mojej osoby zrazi. Może ma uraz do facetów i próba narzucania się z mojej strony skończy się fiaskiem. Chciałbym jakby nabrać pewności, że się do mojej osoby przekonała czy coś w tym stylu, że już będzie na tyle swobodnie, że można pogadać o poważniejszych rzeczach.
O jakim narzucaniu się mówisz? Chcesz być jej psychoterapeutą i przekonać do samczego rodu? Jeśli ona ma problem ze sobą to niech sama go najpierw rozwiąże. Piszesz o "przekonywaniu się" - owszem, przekona się, gdy spotka gościa przed którym ugną jej się kolana, pojawi się kisiel we wiadomym miejscu i od razu będzie "uzdrowiona". Zdaje mi się, że przejawiasz naiwne spojrzenie na relacje z kobietami. Chyba że wynika to z obecnego już przekonania, że nie ma między Wami chemii... I stąd ta asekuracja - nie wychylę się, bo tak naprawdę brak z jej strony jasnych sygnałów zainteresowania.
10 2015-06-07 18:38:54 Ostatnio edytowany przez ChloeIllusion (2015-06-07 18:46:04)
Byłam taką kobietą całe dorosłe życie aż do czasu poznania męza i najgłupszym pytaniem, jakie można było mi zadać, było "dlaczego", bo dla mnie najbardziej naturalna rzecz na świecie - taki mam charakter. Równie dobrze mogłabym pytać kogoś, dla kogo naturalne jest bycie w związku, "jak można być w związku".
Nie byłam zrażona, nikt mi nic nie zrobił, nie jestem lesbijką, po prostu nie czułam potrzeby wiązania się, nie miałam potrzeb emocjonalnych ani fizycznych związanych z facetem, nadal lubię samotność i swój świat, jestem mało uczuciowa. Wręcz nie rozumiałam, co może być fajniejszego od mojego życia i po co ludzie są w związkach. A kiedy już potrafiłam, podobali mi się mężczyźni, których nie mogłam mieć, więc z nimi nie byłam, a innych nie chciałam.
Gdybym miała wybrać cos z wypowiedzi dziewczyn, byłoby to:
żal jej czasu jaki musiałaby poświęcić mężczyźnie/ kobiecie, a jaki teraz spędzi ze sobą w taki spoób w jaki chce.
Może kocha kogoś, kogo nie może mieć.
Może żadna osoba nie spełnia jej wymagań.
I nie ma to nic wspólnego z atrakcyjnością, tylko z osobowością - atrakcyjna kobieta też może lubić samotność i nie mieć potrzeby, albo nie mieć w otoczeniu pana, wobec którego potrzebę by poczuła. Nawet piękną i fajną, która ma mnóstwo propozycji, mogą te propozycje zwyczajnie nie interesować.
Oczywiscie ciężko powiedzieć, czy to ten przypadek, moze byc 10 innych powodów. Podaję tylko swoj przykład z życia.
A podzielisz się z nami ChloeIllusion co sprawiło, że skusiłaś się na tego konkretnego kandydata obecnie zwanego mężem?
Ależ z przyjemnością
Po prostu totalnie mnie zafascynował, zakochałam się praktycznie natychmiast i wszystko mi w nim pasowało, może dlatego, że był dokładnie taki, jak sobie wymarzyłam, no i temu już nie potrafiłam się oprzeć
Nigdy nie urodziła mi się potrzeba czy chęć "związku", na zasadzie uczucia "chciałabym kogoś mieć", tylko od razu potrzeba i chęć bycia z tym konkretnym człowiekiem. Oczywiście jestem bardzo szczęśliwa, że poznałam męża, ale gdybym nie poznała, pewnie dalej byłabym sama i też byłoby OK.
O jakim narzucaniu się mówisz? Chcesz być jej psychoterapeutą i przekonać do samczego rodu? Jeśli ona ma problem ze sobą to niech sama go najpierw rozwiąże. Piszesz o "przekonywaniu się" - owszem, przekona się, gdy spotka gościa przed którym ugną jej się kolana, pojawi się kisiel we wiadomym miejscu i od razu będzie "uzdrowiona". Zdaje mi się, że przejawiasz naiwne spojrzenie na relacje z kobietami. Chyba że wynika to z obecnego już przekonania, że nie ma między Wami chemii... I stąd ta asekuracja - nie wychylę się, bo tak naprawdę brak z jej strony jasnych sygnałów zainteresowania.
Jasnych sygnałów nie ma, ale czy to trafisz za kobietą? Wystarczy wejść na kilka wątków stąd by przeczytać jak to czekają na pierwszy krok faceta a same tego ruchu nie zrobią nawet widząc, że facet jest zainteresowany bo albo uważają, że nie będą same się narzucać, bo nie wypada kobiecie i takie tam dyrdymały.
Ależ z przyjemnością
Po prostu totalnie mnie zafascynował, zakochałam się praktycznie natychmiast i wszystko mi w nim pasowało, może dlatego, że był dokładnie taki, jak sobie wymarzyłam, no i temu już nie potrafiłam się oprzeć
Nigdy nie urodziła mi się potrzeba czy chęć "związku", na zasadzie uczucia "chciałabym kogoś mieć", tylko od razu potrzeba i chęć bycia z tym konkretnym człowiekiem. Oczywiście jestem bardzo szczęśliwa, że poznałam męża, ale gdybym nie poznała, pewnie dalej byłabym sama i też byłoby OK.
Tyle, że Ciebie zafascynował i pewnie żadnych podchodów nie robiłaś tylko jasno było widać, że Cię ten facet pociąga. A nie zawsze tak jest.
Jasnych sygnałów nie ma, ale czy to trafisz za kobietą? Wystarczy wejść na kilka wątków stąd by przeczytać jak to czekają na pierwszy krok faceta a same tego ruchu nie zrobią nawet widząc, że facet jest zainteresowany bo albo uważają, że nie będą same się narzucać, bo nie wypada kobiecie i takie tam dyrdymały.
To sam sobie odpowiedziałeś - zrób pierwszy krok. Ale...
Żadne z nas nie robi 1 kroku, tzn. ja nie wiem w jakich kategoriach ona mnie traktuje a ja nie chcę się narzucać na ten moment z jakimiś spotkaniami i randkami bo tak jak pisałem nie chcę jej zrazić do siebie i nie chcę, żeby pomyślała że ją zaczynam podrywać czy mi się podoba.
No to klops. (Nie prościej się po prostu przekonać w jakich kategoriach Cię traktuje?) Jednak...
Ogólnie to chciałbym z nią dobry kontakt zachować.
Jako kto? Kolega? Przyjaciel?
Czego Ty w końcu szukasz? Potem się nie zdziw jak będziesz z nią tę kieckę na randkę wybierał, bo ktoś "chciał się narzucać". ChloeIllusion napisała już jak to w jej przypadku zadziałało (i to standardowy przebieg spraw). Jest takie powiedzenie: jeśli chcesz zdobyć kobietę to nie możesz bać się jej stracić. A Ty już się boisz, tłumaczysz ją jej "urazem do facetów" i przyjmujesz postawę: jest ..ujowo, ale stabilnie - dobrze, że się nie pogarsza... Czekaj aż spotka swojego Adonisa, do którego od razu się przekona
A potem będziesz narzekał, że przecież tyle czasu z nią "kontakta utrzymywałeś", a ona niewdzięcznica jedna z gościem, którego zna od wczoraj uciekła...
16 2015-06-07 20:20:45 Ostatnio edytowany przez Szarlotkanagorąco (2015-06-07 20:21:33)
Z tego co piszesz to ta znajomość się rozwija i ona jest zainteresowana. Według mnie powinieneś zdać się na intuicję i rozwijać te kontakty, w takim spokojnym rytmie. Mi się wydaje,że jej to odpowiada.
I nie słuchaj kolegów twierdzących,że to od razu musi być jakiś friendzone. Może u dwudziestolatek, takie tempo jest słabe, ale u osób z doświadczeniem to według mnie jest bardzo ok. Bez forsowania niczego,spokojne badanie się nawzajem. A na początku nigdy nie wiadomo do czego zmierza znajomość.
Mi jako zatwardziałej singielce takie tempo by super odpowiadało i bardziej by angażowało, bo sama bym się nie mogła doczekać, tych sporadycznych kontaktów. To jest dużo bardziej interesujące, niż jak wiesz od początku do końca,że facet est bardzo interesowany i na dodatek niecierpliwy.
Moim zdaniem zbyt dużą uwagę poświęcasz temu, że "ona jest 32-letnią singielką i nie była w związku przynajmniej od 3-4 lat).
W wersji polskiej KAŻDA 30latka POWINNA mieć męża i dziecko albo chociaż się o nie starać, bo inaczej zaczną się różne rozkminy "dlaczego?", "jak to możliwe?". Nie chcę pisać "a na Zachodzie", ale rzeczywiście nasz kraj pod tym względem jest trochę zacofany i kobieta, która do 30stki nie wyjdzie za mąż czy chociaż nie jest w stałym związku uznawana jest za "dziwną" i od razu się ją szufladkuje, że albo "karierowiczka" albo "zraniona przez mężczyzn", w najgorszym wypadku "widocznie nikt jej nie chciał".
Ja akurat nie reprezentuje dokładnie tej grupy wiekowej tj kobiet po 30stym roku życia, ale mam znajome, które dobiegają 30stki, atracyjne, inteligentne, wykształcone, ale nie "karierowiczki" bez faceta i uważam, że one są same z prostej przyczyny- po prostu nie ma za bardzo się z kim wiąząć. Uważam, że jeśli nie poznało się kogoś w wieku licealnym czy studenckim to potem jest coraz ciężej. Ostatnio moja kumpela, która po 10latach związku z licealną miłością bierze śłub, stwierdziła, że gdyby teraz została sama i miała zacząc kogoś szukać to widzi to w czarnych barwach, no bo fakt, żeby trafić na właściwą osobę, dotrzeć się, to naprawdę nie jest takie hop siup i nie każda kobieta jest gotowa na różne ustępstwa i kompromisy tylko po to aby być w związku.
Moim zdaniem powinieneś przestać patrzeć na nią przez ten pryzmat i jeśli rzeczywiście czujesz do niej coś więcej niż do zwykłej znajomej to jej to okaż.
Z tego co piszesz to ta znajomość się rozwija i ona jest zainteresowana. Według mnie powinieneś zdać się na intuicję i rozwijać te kontakty, w takim spokojnym rytmie. Mi się wydaje,że jej to odpowiada.
I nie słuchaj kolegów twierdzących,że to od razu musi być jakiś friendzone. Może u dwudziestolatek, takie tempo jest słabe, ale u osób z doświadczeniem to według mnie jest bardzo ok. Bez forsowania niczego,spokojne badanie się nawzajem. A na początku nigdy nie wiadomo do czego zmierza znajomość.Mi jako zatwardziałej singielce takie tempo by super odpowiadało i bardziej by angażowało, bo sama bym się nie mogła doczekać, tych sporadycznych kontaktów. To jest dużo bardziej interesujące, niż jak wiesz od początku do końca,że facet est bardzo interesowany i na dodatek niecierpliwy.
Jak możesz to odezwij się na maila: markam112@wp.pl bo masz zablokowaną opcję wysyłania.Pozdr.
19 2015-06-12 18:01:16 Ostatnio edytowany przez Camorra (2015-06-12 18:01:38)
Jutro kolejne spotkanie tyle że w miejscu jej pracy. Trochę pomyślałem nad tym wszystkim i doszedłem do wniosku, że będzie trzeba już jutro uderzyć z propozycją jakiegoś luźnego spotkania, na piwko czy jakiś spacer. Z tego co mówiła to podobno w weekendy nigdzie nie wychodzi poza jakimiś sporadycznymi spotkaniami z koleżankami-mężatkami. Kontakt przez neta jest taki może z jej strony bardziej zdawkowy choć też się dziś odezwała po chyba 2 dniowej ciszy z mojej strony co u mnie no i tak jak pisałem jutro mam podjechać do niej do pracy pogadać. Ogólnie jak tak z nią gadam to mam wrażenie że mamy bardzo podobne myślenie na pewne sprawy. Co do tej jej samotności to odnoszę coraz większe wrażenie że jest spowodowana tym, że ktoś ją kiedyś mocno skrzywdził. Jak opowiadała jakąś historię swojej koleżanki którą mąż terroryzował to dodała przy tym i jak tu być z kimś skoro większość facetów to chamy co oczywiście skwitowałem ripostą, że kobiety też nie są święte.
Dlatego właśnie kolego Bart pisałem, że tak ostrożnie do tego wszystkiego podchodzę. Szarlotka może doradzić z perspektywy 'zatwardziałej' singielki;)
Dlatego właśnie kolego Bart pisałem, że tak ostrożnie do tego wszystkiego podchodzę. Szarlotka może doradzić z perspektywy 'zatwardziałej' singielki;)
Tak jak ci napisałam, brak entuzjazmu jeśli chodzi o związki u kobiety po 30 zawsze się wiąże z jakimiś niefajnymi doświadczeniami na tym polu w przeszłości.
Według mnie powinieneś po prostu wyluzować i być sobą.
Sprawiasz wrażenie subtelnego i uważnego na druga osobę faceta i ona na pewno to doceni.
Napiszę jeszcze,że z 10 lat temu, faktycznie takie zachowanie jak prezentujesz odebrałabym jako mało zdecydowane i zbyt zachowawcze.
A teraz, kojarzy mi się z bezpieczeństwem i poszanowaniem moich granic. Czyli wyłącznie pozytywnie.
Natomiast chronicznie nie znoszę presji,wścibstwa i narzucanie mi czegokolwiek. Ale to chyba dotyczy wszystkich osób kilka lat żyjących w pojedynkę.Niezależnie od płci.
Zaproś ją po pracy na lody ... ![]()
Za duzo masz stereotypow w glowie. Dlaczego nie zadzialsza i nie umowisz sie z nia na randke, do kina, na jakies inne wyjscie, spacery, rowery, mozesz np. odslonic kawalek swojej pasji. To cos kosztuje? Kobieta w tym wieku po prostu poszukuje konkretnego faceta, nie takiego co sie cyka, zastanawia a czemu i takie tam. Po prostu jest sama, ma dopiero 32 lata, zna juz swoja wartosc, nie poleci na pierwszego lepszego.
Za duzo masz stereotypow w glowie. Dlaczego nie zadzialsza i nie umowisz sie z nia na randke, do kina, na jakies inne wyjscie, spacery, rowery, mozesz np. odslonic kawalek swojej pasji. To cos kosztuje? Kobieta w tym wieku po prostu poszukuje konkretnego faceta, nie takiego co sie cyka, zastanawia a czemu i takie tam. Po prostu jest sama, ma dopiero 32 lata, zna juz swoja wartosc, nie poleci na pierwszego lepszego.
To nie jest cykanie się, zresztą nie dałem jej odczuć że się cykam. Słuchaj, nie do każdej kobiety podchodzi się w ten sam sposób. Szarlotka rozumie moje 'intencje', bo pisze z pozycji singielki i sama przyznaje, że jej by takie tempo odpowiadało. Ja swojego działania nie określam jako mało konkretnego a raczej ostrożnego. Wiadomo, że zrobię ten 1 krok i gdzieś zaproszę ale ku temu musi być dobra okazja. Mam nadzieję, że jutro będzie;)
Tak jak ci napisałam, brak entuzjazmu jeśli chodzi o związki u kobiety po 30 zawsze się wiąże z jakimiś niefajnymi doświadczeniami na tym polu w przeszłości.
Dla mnie niekoniecznie - wprawdzie byłam przed 30, ale po prostu ta sfera życie mnie nie interesowala i nie chciało się zajmować facetami i zwiazkami, bo nie miałam takiej potrzeby, inne sprawy byly dla mnie ciekawsze i wystarczające mi do życia. A ustawianie życia pod siebie jest przy takim charakterze wygodne, więc potem już sie coraz mniej chce to ruszać i facet musi być nieziemski, żeby tak naprawdę wszystko od fundamentów sobie rozwalić ![]()
No ale to był mój przypadek, moze ta pani faktycznie chciałaby, tylko ma złe doswiadczenia, skoro autor wywnioskowal tak z rozmowy... Generalnie powodzenia i daj znać jak poszło, jesteś na pewno fajny facet ![]()
Camorra napisał/a:Dlatego właśnie kolego Bart pisałem, że tak ostrożnie do tego wszystkiego podchodzę. Szarlotka może doradzić z perspektywy 'zatwardziałej' singielki;)
Tak jak ci napisałam, brak entuzjazmu jeśli chodzi o związki u kobiety po 30 zawsze się wiąże z jakimiś niefajnymi doświadczeniami na tym polu w przeszłości.
Według mnie powinieneś po prostu wyluzować i być sobą.
Sprawiasz wrażenie subtelnego i uważnego na druga osobę faceta i ona na pewno to doceni.
Napiszę jeszcze,że z 10 lat temu, faktycznie takie zachowanie jak prezentujesz odebrałabym jako mało zdecydowane i zbyt zachowawcze.
A teraz, kojarzy mi się z bezpieczeństwem i poszanowaniem moich granic. Czyli wyłącznie pozytywnie.
Natomiast chronicznie nie znoszę presji,wścibstwa i narzucanie mi czegokolwiek. Ale to chyba dotyczy wszystkich osób kilka lat żyjących w pojedynkę.Niezależnie od płci.Zaproś ją po pracy na lody ...
Jakby miała 22 lata a nie 32 to bym nawet nie tracił czasu na zakładanie tego wątku ![]()
Byłam taką kobietą całe dorosłe życie aż do czasu poznania męza i najgłupszym pytaniem, jakie można było mi zadać, było "dlaczego", bo dla mnie najbardziej naturalna rzecz na świecie - taki mam charakter. Równie dobrze mogłabym pytać kogoś, dla kogo naturalne jest bycie w związku, "jak można być w związku".
Nie byłam zrażona, nikt mi nic nie zrobił, nie jestem lesbijką, po prostu nie czułam potrzeby wiązania się, nie miałam potrzeb emocjonalnych ani fizycznych związanych z facetem, nadal lubię samotność i swój świat, jestem mało uczuciowa. Wręcz nie rozumiałam, co może być fajniejszego od mojego życia i po co ludzie są w związkach.
Też tak sądzę i też tak miałam. Naiwne i głupie jest zakładanie, że każda kobieta, która przez dłuższy czas jest sama, na pewno ma złe doświadczenia albo coś z nią nie tak. Może po prostu nie chce się wiązać z pierwszym lepszym i woli być sama? Też spotykałam się z różnymi mężczyznami przez kilka lat, a mimo tego z żadnym się nie związałam, nie całowałam, nie trzymałam za rękę itp. A obiektywnie byli fajni, przystojni, inteligentni. No ale nie zakochałam się, niczego przy nich nie poczułam poza sympatią. To po co miałam się wiązać? I chociaż jestem przed 30-stką, to potrafię sobie bardzo łatwo wyobrazić, że gdybym nie poznała obecnego partnera, to teraz nadal byłabym sama. Bo chociaż nadal poznaję fajnych mężczyzn, to żaden niczego we mnie nie budzi. Nie sądzę, bym była nieszczęśliwa jako 30-letnia singielka. Może tylko drażniłoby mnie gadanie otoczenia.
Też tak sądzę i też tak miałam. Naiwne i głupie jest zakładanie, że każda kobieta, która przez dłuższy czas jest sama, na pewno ma złe doświadczenia albo coś z nią nie tak.
Nie mówię,że jest to regułą. Znam kobiety(prawie wszystkie moje wolne koleżanki po trzydziestce),które są same, bo nie poznały właściwej osoby. Ale takie dziewczyny nie deklarują się jako singielka z wyboru. Raczej, dominuje tu myślenie"czekam na właściwego faceta", a nie "zajmę się innymi rzeczami, bo z facetami, to głównie są problemy".
27 2015-06-12 20:04:51 Ostatnio edytowany przez ChloeIllusion (2015-06-12 20:06:50)
Też spotykałam się z różnymi mężczyznami przez kilka lat, a mimo tego z żadnym się nie związałam, nie całowałam, nie trzymałam za rękę itp. A obiektywnie byli fajni, przystojni, inteligentni. No ale nie zakochałam się, niczego przy nich nie poczułam poza sympatią. To po co miałam się wiązać? I chociaż jestem przed 30-stką, to potrafię sobie bardzo łatwo wyobrazić, że gdybym nie poznała obecnego partnera, to teraz nadal byłabym sama. Bo chociaż nadal poznaję fajnych mężczyzn, to żaden niczego we mnie nie budzi. Nie sądzę, bym była nieszczęśliwa jako 30-letnia singielka.
Mam identycznie! Ja jestem nawet pewna, że byłabym sama do tej pory, bo przeciez pamiętam, kogo poznaję i wiem, że z żadnym z tych panów bym nie była. Zresztą pod 90% Twoich postów mam ochotę się podpisywać ![]()
A Szarlotka też ma rację, faktycznie nie każda kobieta, która "nie bierze kazdego" może o sobie powiedzieć, że jest z wyboru - może by chciała, tylko nie ma z kim...
Nie mówię,że jest to regułą. Znam kobiety(prawie wszystkie moje wolne koleżanki po trzydziestce),które są same, bo nie poznały właściwej osoby. Ale takie dziewczyny nie deklarują się jako singielka z wyboru. Raczej, dominuje tu myślenie"czekam na właściwego faceta", a nie "zajmę się innymi rzeczami, bo z facetami, to głównie są problemy".
Hmm u mnie nie było takiego podziału, ale może to przez wiek, bo do 30-stki jednak kilka lat mi brakowało. Nie czekałam na nikogo i nie myślałam o związkach. Moje koleżanki po 30-stce nadal tak mają. Tzn. zajmują się innymi rzeczami (np. karierą), nie zwracają zbytniej uwagi na mężczyzn, nikogo nie szukają, na nikogo nie czekają. A jednak żadna z nich nie wyklucza, że jeśli się zakocha, to może z kimś się zwiąże. Dla mnie te 2 postawy się nie wykluczają, bo można być zadeklarowaną singielką do czasu, gdy pozna się odpowiedniego faceta. Ale to nie znaczy, że trzeba go szukać albo na niego czekać, śnić o nim po nocach itp. Wg mnie to zupełnie zdrowe podejście.
Otóż to - nie czekałam, nie myślałam, nie starałam się i jestem pewna, że tak samo byłoby po 30. Cieszę się oczywiście, że poznałam męza, ale zanim poznałam - też bylam bardzo zadowolona ze swojego życia.
30 2015-06-12 20:18:09 Ostatnio edytowany przez Szarlotkanagorąco (2015-06-12 20:18:27)
Hmm u mnie nie było takiego podziału, ale może to przez wiek, bo do 30-stki jednak kilka lat mi brakowało. Nie czekałam na nikogo i nie myślałam o związkach. Moje koleżanki po 30-stce nadal tak mają. Tzn. zajmują się innymi rzeczami (np. karierą), nie zwracają zbytniej uwagi na mężczyzn, nikogo nie szukają, na nikogo nie czekają. A jednak żadna z nich nie wyklucza, że jeśli się zakocha, to może z kimś się zwiąże. Dla mnie te 2 postawy się nie wykluczają, bo można być zadeklarowaną singielką do czasu, gdy pozna się odpowiedniego faceta. Ale to nie znaczy, że trzeba go szukać albo na niego czekać, śnić o nim po nocach itp. Wg mnie to zupełnie zdrowe podejście.
Ty jesteś jeszcze młoda Cslady. Perspektywa z wiekiem się zmienia. Poznać wartościowego faceta po 30 jest bardzo trudno i generalnie to jak ktoś ma stabilizację na innych polach, to bycie singielką ma mało funu...Szczególnie,że zaczyna się czuć presję na dziecko. Biologii się nie przeskoczy. I w tym wieku, to już tak nie działa,że nic nie będziesz robić, a się ktoś pojawi. Nie pojawi się, bo wolnych facetów jest bardzo mało w wieku 30+. A wolnych i sensownych, to w ogóle w granicach błędu statystycznego.
Ja akurat intensywnie zajmuje się rewolucją zawodową, bo zmieniam zawód, więc to,że jestem sama, jest mi mega na rękę, bo mogę się w 100% skupić na swoich zadaniach. Ale też, jak poukładam swoje życie zawodowe, to będę chciała jednak na jakiś związek się otworzyć.
Ty jesteś jeszcze młoda Cslady. Perspektywa z wiekiem się zmienia. Poznać wartościowego faceta po 30 jest bardzo trudno i generalnie to jak ktoś ma stabilizację na innych polach, to bycie singielką ma mało funu...Szczególnie,że zaczyna się czuć presję na dziecko. Biologii się nie przeskoczy. I w tym wieku, to już tak nie działa,że nic nie będziesz robić, a się ktoś pojawi. Nie pojawi się, bo wolnych facetów jest bardzo mało w wieku 30+. A wolnych i sensownych, to w ogóle w granicach błędu statystycznego.
Przekonam się za 4 lata czy nagle magicznie się zmienię.
A ta biologia to też dla mnie jeden wielki mit. Kobiety same to sobie wkręcają. Ja co prawda zamierzam zdecydować się na dziecko, ale to wynik mojej przemyślanej decyzji, a nie biologii i instynktu. Gdyby partner teraz powiedział "Stop, jednak nie jestem gotowy, by być ojcem", to spłynęłoby to po mnie. Zajęłabym się innymi rzeczami. Jeśli mój przypadek nie jest reprezentatywny (rzekomo młody wiek), to są przecież kobiety po 30-stce, które nigdy nie chciały i nadal nie chcą mieć dziecka. I szczerze mówiąc wątpię, że zmienią zdanie nasze forumowe 20-stki, które tutaj deklarują, że nigdy nie będą mieć dzieci. Może zmienią, ale wg mnie to mało prawdopodobne.
32 2015-06-12 20:54:43 Ostatnio edytowany przez Szarlotkanagorąco (2015-06-12 20:56:21)
Przekonam się za 4 lata czy nagle magicznie się zmienię.
A ta biologia to też dla mnie jeden wielki mit. Kobiety same to sobie wkręcają. Ja co prawda zamierzam zdecydować się na dziecko, ale to wynik mojej przemyślanej decyzji, a nie biologii i instynktu. Gdyby partner teraz powiedział "Stop, jednak nie jestem gotowy, by być ojcem", to spłynęłoby to po mnie. Zajęłabym się innymi rzeczami. Jeśli mój przypadek nie jest reprezentatywny (rzekomo młody wiek), to są przecież kobiety po 30-stce, które nigdy nie chciały i nadal nie chcą mieć dziecka. I szczerze mówiąc wątpię, że zmienią zdanie nasze forumowe 20-stki, które tutaj deklarują, że nigdy nie będą mieć dzieci. Może zmienią, ale wg mnie to mało prawdopodobne.
Cslady, nie będziesz już raczej singielką po 30, więc się nie przekonasz.
Sama 30 nic nie zmienia, jeśli jesteś spełniona na polu zawodowym i prywatnym. Gorzej jak ktoś nie jest...
I biologia przestaje byś takim mitem, gdy zauważasz,że spada ci płodność.
A ja niestety mam koleżanki, które bardzo chcą dziecka, kończy się im czas, a nie mają z kim. I to jest bardzo przykre.
33 2015-06-12 21:19:34 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-06-12 21:20:37)
Ja myślę, że to wiele zależy od charakteru. Myślę, że np Ty cslady i ChloeIllusion miałyście i macie po prostu tak, że jesteście bardzo niezależne, taki twardy charakter, bardzo dążące do własnego samorozwoju. Oczywiście to nic złego. No i wtedy wiadomo, że można tak bardzo nie myśleć o związku, więc to nic dziwnego, jak ta kobieta po 30stce będzie sama, była zajęta samorozwojem, a przy okazji nie poznała faceta dla siebie. Wiadomo, może się to zdarzyć i nie tylko wiadomo twardej kobiecie, bo inna może być bardziej rodzinna, chcieć mieć od dawna fajnego faceta, a też odpowiednich facetów brak. No i wiadomo, na siłę do nikogo się nic nie poczuje, niektórzy chyba myślą, że uczucia to jest "włącz-wyłącz", ale to tak nie działa, po prostu ktoś też może być bardzo fajny, a nie zakochamy się, nic na siłę nie zrobimy, jeśli uczucia nie ma i to jest normalne. Inne kobiety mogą być tak pomiędzy, a jeszcze inne bardziej rodzinne i ja taka jestem. Tzn od zawsze jestem rodzinna, no, a jak nie rodzinna, to taka, że potrzebuję dużo ciepła, relacje czy rodzinne czy przyjacielskie są dla mnie bardzo ważne.
Dlatego nie ukrywam, gdybym nie spotkała fajnego faceta długo, to myślałabym o tym trochę, nie to, że byłabym załamana, bo wiadomo, że nie byłabym z nikim z braku laku, ale jednak czułabym taki brak w moim życiu. No, ale to właśnie wynika z mojego charakteru, no i myślę, że to u mnie też nie jest złe, to po prostu kwestia indywidualna, a nie oznacza to desperacji u mnie. Lubię kochać, być kochaną, więc nic dziwnego, że bym o tym myślała. Tak samo, dla Was np widzę mniej ważne jest macierzyństwo, po prostu nie jest dla Was aż tak ważne, dla mnie tak, po prostu lubię dzielić się miłością, chcę być w przyszłości mamą. No i ani u Was to nie jest złe, ani u mnie. Niemniej, spotkałam 7 lat temu już fajnego faceta i jestem z nim nadal. Wszystko zależy od osoby, sytuacji.
34 2015-06-12 21:33:35 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-06-12 21:34:40)
Inne kobiety mogą być tak pomiędzy, a jeszcze inne bardziej rodzinne i ja taka jestem. Tzn od zawsze jestem rodzinna, no, a jak nie rodzinna, to taka, że potrzebuję dużo ciepła, relacje czy rodzinne czy przyjacielskie są dla mnie bardzo ważne.
No niekoniecznie. Ja jestem bardzo rodzinna, ale to zależy jak to rozumieć. Dla mnie najważniejsza jest rodzina, przyjaciele i dbanie o relacje z nimi. I sądzę, że właśnie dlatego nie czułam potrzeby posiadania faceta. Bo mam rodzinę, z którą jestem blisko, miałam i mam też przyjaciół na których zawsze mogę liczyć. Pod względem emocjonalnym byłam i jestem dopieszczona. Na brak ciepła nigdy nie mogłam narzekać. To pewnie też pozytywnie wpływa na brak poczucia samotności, gdy jest się singielką. Chociaż wiadomo, różne są przypadki. Moje posty miały tylko na celu uświadomienie, że są różne kobiety i krzywdzące byłyby założenia, że z singielką po 30-stce zawsze jest coś nie tak, że ktoś ją wcześniej skrzywdził itp. Nie musi tak być.
truskaweczka19 napisał/a:Inne kobiety mogą być tak pomiędzy, a jeszcze inne bardziej rodzinne i ja taka jestem. Tzn od zawsze jestem rodzinna, no, a jak nie rodzinna, to taka, że potrzebuję dużo ciepła, relacje czy rodzinne czy przyjacielskie są dla mnie bardzo ważne.
No niekoniecznie. Ja jestem bardzo rodzinna, ale to zależy jak to rozumieć. Dla mnie najważniejsza jest rodzina, przyjaciele i dbanie o relacje z nimi. I sądzę, że właśnie dlatego nie czułam potrzeby posiadania faceta. Bo mam rodzinę, z którą jestem blisko, miałam i mam też przyjaciół na których zawsze mogę liczyć. Pod względem emocjonalnym byłam i jestem dopieszczona. Na brak ciepła nigdy nie mogłam narzekać. To pewnie też pozytywnie wpływa na brak poczucia samotności, gdy jest się singielką. Chociaż wiadomo, różne są przypadki. Moje posty miały tylko na celu uświadomienie, że są różne kobiety i krzywdzące byłyby założenia, że z singielką po 30-stce zawsze jest coś nie tak, że ktoś ją wcześniej skrzywdził itp. Nie musi tak być.
Aha rozumiem. Chodzi mi może też bardziej właśnie o pewną niezależność, jedna osoba jest bardziej, druga mniej i nie ma w tym nic złego. Ja też mam dobre relacje z rodziną, najbardziej tą najbliższą, z przyjaciółką itd, niemniej i tak myślałam o związku ogólnie, czegoś mogłoby mi mimo wszystko brakować. No bo wiadomo bliscy ludzie dają wiele, ale oprócz tego chciałabym mieć wtedy bliską osobę, z którą mogę i porozmawiać, i uprawiać seks. No w tym też sensie. Niemniej, oczywiście nie każdy to musi tak odczuwać i nie każdemu będzie tego brakować. Każdy ma inne podejście i zgadzam się, że nie każda singielka po 30-stce jest skrzywdzona. To prawda, różnie bywa, a ocenianie z góry niczego dobrego nie przynosi.
36 2015-06-12 22:35:24 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2015-06-12 22:53:18)
Może to banalne pytanie ale jakie czynniki mogą decydować o tym, że tego typu kobiety są samotne ?
Powiem szczerze, że znam wiele kobiet w jej w wieku i praktycznie wszystkie albo mężatki z dziećmi albo w długich związkach. Takiej jak ona i samotnej jeszcze nie spotkałem.
Ale dlaczego ludzi zawsze dziwi samotność a nie, że ktoś z kim jest ?
Przeciez rodzimy się samotni tj. bez przywiązanej do nas partnerki. To więc samotnośc jest stanem naturalnym. I teraz czesc ludzi znajduje wieksze szczescie w byciu z kims, czesc w zwiazkach nie bedzie szczesliwa, a czesc pozostaje w naturalnym stanie samotnosci.
Skad bierze sie podejscie, ze oto bycie z kims to stan normalny a samotność to jakaś ułomność ?
Poznać wartościowego faceta po 30 jest bardzo trudno i generalnie to jak ktoś ma stabilizację na innych polach, to bycie singielką ma mało funu..Nie pojawi się, bo wolnych facetów jest bardzo mało w wieku 30+. A wolnych i sensownych, to w ogóle w granicach błędu statystycznego.
Czy to nie przesadny sceptycyzm ? No przeciez policzmy, tak na logikę : jest generalnie podobna liczba kobiet jak facetów koło 30. I teraz jesli czescc kobiet jest wolna to i wolni sa faceci, czyz nie ? Jasne, nie kazdy jest z rowniesnikiem. Ale takie krzyzowe znajomosci ze znaczaca roznica wieku to jeszcze nie okolo 30-tki. Tu jest pewna rownowaga nadal.
Po prostu Ci faceci tak samo jak te kobiety siedza pewnie duzo w pracy lub maja inne zainteresowania i ich nie widac. Bywa tez zmanierowanie z wiekiem, tak u kobiet jak i facetow. Ja sensownych dziewczyn tez jakos nie widze nigdzie. I jakos w te stada dziewczyn kolo 30 szukajacych sensownego faceta tez nie bardzo, bo porobujac jedna z takich poznac od razu dostaje sie etykietki itd. A juz wspomnienie o seksie choc dziewczyna ma 30 lat i niby chcialaby dziecka tez skresla faceta.
Skad poglad, ze samotnemu facetowi po 30 czegos brak ? A moze wlasnie swietnie sobie radzi bez kobiet ? Podobnie samotna dziewczyna po 30 - swietnie sobie radzi. To po co jej ktos ? Moze to wlasnie wiele zwiazkow jest ze strachu przed samotnoscia i bywa owczym pedem by kogos zająć. I trwa sie potem z kims z przyzwyczajenia.
Jak sie tak wejdzie w glebsza znajomosc z taka 30 to okazuje sie, ze bynajmniej nie wystarczy byc sensownym. Trzbeaby by miec sensownie duży dom, sensownie luksusowy samochod, jezdzic co miesiac na sensownie egzotyczne wakacje, miec sensowne kierownicze stanowisko itd.
37 2015-06-12 22:47:38 Ostatnio edytowany przez Colt47 (2015-06-12 22:49:03)
Kobietom przede wszystkim sie indoktrynuje, że jedyne szczęście płynie z relacji międzyludzkich, a największe z miłości. I to jest ich cel. Znalezc księcia z bajki, którego nie ma. Nam za to ze mamy na to zarobić, wyżywić i zapewnić, więc zwykle jest to samotnicza dola do której jestesmy przyzwyczajeni. One nie.
38 2015-06-12 22:51:08 Ostatnio edytowany przez ChloeIllusion (2015-06-12 23:00:28)
Poznać wartościowego faceta po 30 jest bardzo trudno (...) I w tym wieku, to już tak nie działa,że nic nie będziesz robić, a się ktoś pojawi. Nie pojawi się, bo wolnych facetów jest bardzo mało w wieku 30+. A wolnych i sensownych, to w ogóle w granicach błędu statystycznego.
Masz rację, tyle, że ja takie poczucie mam od zawsze - że nie chciałam to raz, ale gdybym wcześniej chciała, i tak nie byłoby kogo. Zawsze podobali się starsi, patrzyłam co najmniej na 35+ i faktycznie miałam poczucie, o którym piszesz, bo to typowe dla tej grupy wiekowej, a inne mnie nie interesowały.
A o wolnego faktycznie jest trudno, ale wolnego z odzysku już łatwiej ![]()
są przecież kobiety po 30-stce, które nigdy nie chciały i nadal nie chcą mieć dziecka. I szczerze mówiąc wątpię, że zmienią zdanie nasze forumowe 20-stki, które tutaj deklarują, że nigdy nie będą mieć dzieci. Może zmienią, ale wg mnie to mało prawdopodobne.
Ja zupełnie pominęłam aspekt biologii, bo mnie nie interesuje - jestem właśnie z tych, co zawsze wiedziały, że dzieci nie chcą i całe życie nie chcę równo. Żeby chcieć, musieliby mi wymienić mózg, bo człowiek się aż tak nie zmienia w te pare lat, co to niby płodność najlepsza, w tak ważnej kwestii której jest całe życie pewny ![]()
Ja myślę, że to wiele zależy od charakteru. Myślę, że np Ty cslady i ChloeIllusion miałyście i macie po prostu tak, że jesteście bardzo niezależne, taki twardy charakter, bardzo dążące do własnego samorozwoju.
No ja dokładnie tak, nawet nie wiem, czy samorozwoju, bo w sumie aż taka karierowiczka nie jestem, ale na pewno jestem bardzo samowystarczalna emocjonalnie i czerpię siłę głownie z siebie.
Przeciez rodzimy się samotni tj. bez przywiązanej do nas partnerki. To więc samotnośc jest stanem naturalnym. I teraz czesc ludzi znajduje wieksze szczescie w byciu z kims, czesc w zwiazkach nie bedzie szczesliwa, a czesc pozostaje w naturalnym stanie samotnosci.
Skad bierze sie podejscie, ze oto bycie z kims to stan normalny a samotność to jakaś ułomność ?
Dokładnie to samo od zawsze powtarzam ![]()
39 2015-06-12 23:09:09 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2015-06-12 23:12:27)
Pisałem też już kiedyś w innym wątku.
Jeśli ktos - facet czy kobieta - nie pragnie rodziny z głebi serca ale póki co woli rozrywkowy styl życia czy realizowanie sie to niby czemu ma sie z kims wiazac ? Dzis Swiat oferuje duzo wiecej mozliwosci niz 1 czy 2 pokolenia temu. Rzeczy ktore kiedys byly zarezerwowane dla zwiazkow czy malzenstw dzis mozna miec bedac samotnym. Od seksu po kogos kto wspoldzieli z nami swoje pasje. Kobieta poradzi sobie w domu bez faceta, a facet bez kobiety. Jest rozwiniety sprzet AGD, na telefon sa hydraulicy czy inni specjalisci.
Dopiero gdy dociera do kogos, ze moze nie chce byc sam na starosc to chce z kims sie zwiazac.
Kobiety wczesniej - bo odzywa sie chec dziecka. Wiec aktualnie niejako kobiety sa troche w gorszej sytuacji, bo kolo 30 czy kolo 35 musza lowic facetow ktorzy duzo dluzej sa w stanie prowadzic rozrywkowy styl zycia.
To nie jest zadne ustawianie kto ma gorzej kto ma latwiej, ale chyba opis faktu.
Zreszta kobiety kolo 35 niech tak nie narzekaja na zycie. Gdy mialy 18 czy 20 czy 25 lat były Krółowymi Życia ze stadami adoratorow i moga miec seks czy dziecko na kiwnięcie palcem. Kobiety w takim wieku podobaja sie wszystkim facetom. Po prostu zycie z wiekem to wyrownuje. Faceci maja jakby bardziej stale zainteresownie z wiekiem : koło 20 dziewczyny nie lecą na nich stadami, ale też jeszcze nawet po 40 mogą bywac atrakcyjnie nawet dla mlodych kobiet.
No tak, o to mi chodzi ChloeIllusion. Ja za to mam inaczej, myślę, że poradziłabym sobie sama, ale byłoby to dla mnie trudniejsze, nie byłoby mi z tym tak dobrze, bo potrzebuję bliskich osób obok, więc oni też dają mi wiele ![]()
Jeśli ktos - facet czy kobieta - nie pragnie rodziny z głebi serca ale póki co woli rozrywkowy styl życia czy realizowanie sie to niby czemu ma sie z kims wiazac ? Dzis Swiat oferuje duzo wiecej mozliwosci niz 1 czy 2 pokolenia temu. Rzeczy ktore kiedys byly zarezerwowane dla zwiazkow czy malzenstw dzis mozna miec bedac samotnym. Od seksu po kogos kto wspoldzieli z nami swoje pasje. Kobieta poradzi sobie w domu bez faceta, a facet bez kobiety. Jest rozwiniety sprzet AGD, na telefon sa hydraulicy czy inni specjalisci.
No dokładnie, dlatego nie miałam potrzeby wchodzenia w związek z przyczyn "praktycznych", jeśli "tego" nie czułam, bo swoje życie umiem ogarnąć sama. A kwestie biologii mnie nie dotyczą, bo jak pisałam, dzieci mieć nie zamierzałam i nie zamierzam.
koło 20 dziewczyny nie lecą na nich stadami, ale też jeszcze nawet po 40 mogą bywac atrakcyjnie nawet dla mlodych kobiet..
O właśnie, tak jak było (i jest) ze mną ![]()
Ależ z przyjemnością
Po prostu totalnie mnie zafascynował, zakochałam się praktycznie natychmiast i wszystko mi w nim pasowało, może dlatego, że był dokładnie taki, jak sobie wymarzyłam, no i temu już nie potrafiłam się oprzeć
Nigdy nie urodziła mi się potrzeba czy chęć "związku", na zasadzie uczucia "chciałabym kogoś mieć", tylko od razu potrzeba i chęć bycia z tym konkretnym człowiekiem. Oczywiście jestem bardzo szczęśliwa, że poznałam męża, ale gdybym nie poznała, pewnie dalej byłabym sama i też byłoby OK.
Offtopic.
Chloe- mam dokładnie tak samo. Nigdy nie miałam potrzeby być z kimś dla samego bycia. Tylko trafiło mnie jak trafiłam na właściwego człowieka. Gorzej że do tanga trzeba dwojga, i tu się pojawiły schody.
Ale cieszę się Twoim szczęściem! (licząc że własne wypracuję...)
Odwiedziny sobotnie miały być krótkie a trwały kilka godzin. Tak się super gadało, że nie mogłem stamtąd wyjść a i jej również chyba nie byłoby to na rękę gdybym sobie poszedł i siedziałem z nią aż pracę skończyła, w sumie dużo się nie napracowała tego dnia:)
Czułem się tak swobodnie przy niej jakbyśmy się znali od wielu lat. Zero krępacji, rozmowa dosłownie na każdy temat, śmiech, uśmiechy i ogólnie bardzo miło. Zanim zaproponowałem jakiekolwiek spotkanie to powiedziała mi, że po pracy jest umówiona z koleżankami a w nd. wieczorem wiezie swoją babcię do sanatorium i wróci w środę albo czwartek. Szkoda trochę, ale jak to mówią co się odwlecze to nie uciecze i co ma być to będzie. Aha i tak jak podejrzewałem, facetom nie ufa bo miała złe doświadczenia z nimi.
Może martwi i zastanawia trochę brak kontaktu z jej strony od soboty(ja też się nie odzywałem ale przeważnie to ja pierwszy piszę) i jeszcze jedna sprawa. Czasem jak piszę pod wieczór smsa to odpisuje dopiero rano na drugi dzień. Nie chcę się w tym czegoś doszukiwać, ale jednak nieco jakby to powiedzieć ostudza mi to głowę. W sumie wysłać krótkiego smsa to kwestia minuty. Nie wiem, może z kimś się spotyka, spędza wieczory czy noc, ciężko mi powiedzieć. Zresztą mi się nie musi tłumaczyć z takich rzeczy a ten super kontakt który mamy jak się spotkamy też nie musi oznaczać od razu nie wiadomo czego. Muszę to sobie wszystko znowu poukładać i jak wróci to zadzwonię co u niej. Gdybym miał kilka lat mniej to mógłbym sobie wiele wyobrażać ale jako, że trochę się już przeżyło to podchodzę do tego z dużym dystansem. Dała na pewno odczuć, że bardzo mnie lubi ale pomiędzy słowem lubić kogoś a 'coś więcej' jest spora różnica.
Gdybym miał kilka lat mniej to mógłbym sobie wiele wyobrażać ale jako, że trochę się już przeżyło to podchodzę do tego z dużym dystansem.
Halo, tu ziemia to Camorry!!!
Nie no, z bardzo dużym dystansem podchodzisz, dziewczyna się nie odzywa 48 godzin,a Ty już rozważasz czarne scenariusze. ![]()
Czasem jak piszę pod wieczór smsa to odpisuje dopiero rano na drugi dzień. Nie chcę się w tym czegoś doszukiwać, ale jednak nieco jakby to powiedzieć ostudza mi to głowę. W sumie wysłać krótkiego smsa to kwestia minuty. Nie wiem, może z kimś się spotyka, spędza wieczory czy noc, ciężko mi powiedzieć.
Ty chyba się ostatnimi czasy z jakimiś gimnazjalistkami,które śpią z telefonem pod poduszką, głównie spotykałeś.
Ja na wieczornego semesa odpowiadam zwykle:
-następnego dnia wieczorem, gdy przypomnę sobie że mam wyciszoną komórkę
-po kilku dniach, gdy ktoś znajomy mi na fejsie napiszę dlaczego nie odbieram i zdaję sobie sprawę,że telefon się mi rozładował
-następnego dnia rano, bo mając słuchawki na uszach zwykle nie słyszę w domu, że esemes mi przyszedł
Jak ktoś mieszka sam i nie prowadzi intensywnego życia towarzyskiego, to może nie mieć w zwyczaju pilnowania komórki.
Biskie mi osoby wiedzą, że jeśli dzwonią, esmesują, a ode mnie brak odpowiedzi i przez 24 h nie zaloguję się na facebooka, to można domniemywać,że umarłam. W każdym innym przypadku, miał miejsce któryś z wcześniej wymienionych scenariuszy .
45 2015-06-15 11:21:51 Ostatnio edytowany przez ChloeIllusion (2015-06-15 11:24:18)
Camorra - super, że udało się Wam pogadać i że było fajnie. Moim zdaniem, gdyby dziewczyna na 100% nie byla zainteresowana, nie rozmawiałaby tak ochoczo, a wręcz starała się ostudzić relację, żeby potem nie mieć kłopotu, jak się nakręcisz. Jeśli tego nie robi, to znaczy, że aż tak niechętna temu scenariuszowi nie jest ![]()
Co do sms, może być jak mówi Szarlotka - wyciszony telefon, ogląda TV, słucha muzyki, kąpie się i nie słyszy, a potem nie sprawdzi i dopiero rano zobaczy. A może też być odwrotnie - widzi (np. ja raczej bym zobaczyła), ale jest już zmęczona, nie ma weny na pisanie, albo wręcz robi to celowo - "żeby sobie nie pomyślał, że taka jestem zdesperowana i nie mam co robić, że siedzę tylko przy telefonie"
I wcale to nie musi źle wróżyć, wręcz przeciwnie - my kobiety mamy napakowane do głowy, że tak właśnie się wzbudza męskie zainteresowanie - niech sobie poczeka, podenerwuje się, to mu będzie bardziej zależeć, a nie tam taka łatwa i dostępna być od razu, bo się znudzi ![]()
Ale cieszę się Twoim szczęściem! (licząc że własne wypracuję...)
Dziękuję! Ja też trzymam za Ciebie kciuki i jestem pewna, że Ci się uda, bo najważniejsze to wiedzieć, czego chcesz i nie zadowalać się półśrodkami ![]()
No fakt, mogło to trochę zabrzmieć jak 'gimbaza' z tymi smsami no ale pisałem to ze swojej perspektywy a ja zawsze znajdę chwilę na odpowiedź. Dobrze, że nie mam i nigdy nie miałem w zwyczaju nękania drugiej osoby smsami czy telefonami gdy ta nie była zainteresowana. Jeden sms, jeden, maksymalnie 2 razy telefon i gdy nie było odpowiedzi to na tym kończyłem.
Chloe, mało tego, że ochoczo rozmawiała to jeszcze jak się przysiadała to bardzo blisko mnie 'na kontakt' a miejsca było sporo. Chyba oszalałem na jej punkcie, pasuje mi w niej dosłownie wszystko, nawet każde słowo przez nią wypowiedziane, ale to chyba dlatego, że mamy bardzo podobne spojrzenie na życie. No nic zobaczymy jak to wszystko dalej będzie się dalej rozwijać ![]()
No to super, bo niezainteresowana kobieta na pewno by się tak nie zachowywała - po prostu bałaby się, że odbierzesz to jako zachętę, a ona będzie Cię potem musiała spławiać. Jeśli tak nie zrobiła, znaczy, że spławiać nie ma zamiaru ![]()
Tak jak pisałem, nie chcę jak na razie z tego wyciągać zbyt daleko idących wniosków. Może po prostu dobrze czuje się w moim towarzystwie i tyle;)
Dokładnie
Cieszcie się swoim towarzystwem i poznawajcie w swoim tempie.
50 2015-06-15 17:39:19 Ostatnio edytowany przez LunaPARK (2015-06-15 17:43:35)
Ależ z przyjemnością
Po prostu totalnie mnie zafascynował, zakochałam się praktycznie natychmiast i wszystko mi w nim pasowało, może dlatego, że był dokładnie taki, jak sobie wymarzyłam, no i temu już nie potrafiłam się oprzeć
Nigdy nie urodziła mi się potrzeba czy chęć "związku", na zasadzie uczucia "chciałabym kogoś mieć", tylko od razu potrzeba i chęć bycia z tym konkretnym człowiekiem. Oczywiście jestem bardzo szczęśliwa, że poznałam męża, ale gdybym nie poznała, pewnie dalej byłabym sama i też byłoby OK.
Wow, jaki mega inspirujący post O.o
Chciałabym tak móc kiedyś powiedzieć o sobie i moim przyszłym mężu ![]()
witajcie, ciekawa dyskusja
ja jestem potencjalna przyszla singielka po trzysiestce ,choć jeszcze przed ta data, ale czuje jednak, ze chcialabym aby tak zostało przez dluzszy czas, mozliwe ze kilka lat.
Samotna dlatego, ze mialam problem we wchodzeniem ze zwiazki, przyciagalam dotychczas niedostępnych facetow i 'ten którego chcialam nie byl zainteresowany, a ten który byl mnie nie interesowal'. Nie moge powiedzieć aby przezyla wielki dramat i skrzywdzenie bo moje zwiazki zazwyczaj kończymy sie początkowej, jednak w dużej mierze czuje sie zrażona do zwiazkow.
Jestem teraz w trakcie pracy nad poczuciem wlasnej wartości, swoimi emocjami - zaburzenia w tych sferach byly glowna przyczyna niepowodzeń w relacjach damsko-męskich. Juz czuje, ze zrobilam postep, zyskuje niezależność emocjonalna i pewna sile wewnetrzna, którą jest pomocna w życiu, w karierze zawodowej, formuowaniu celow. I bardzo chce sie skupić na sobie przez dluzszy czas, mozliwe, ze nawet kilka lat.
Bylam dziewczyna, którą chciala oprzeć sie na mężczyźnie, uzaleniala od niego swoje samopoczucie, chciala mieć sie do kogoś przytulic etc.
Teraz skupiam sie na swoich zainteresowań, celach, na relacjach rowniez ale przyjacielkich rodzinnych. Czuje wręcz, ze chce zaburzać sobie tego "rytmu" blizsza relacja z mezczyzna, która nie mniej wymaga energii, dzielenia sie sobą, poświęceń itp. Patrzac na zwiazki obok raczej ciesze sie tym, ze posiadam niezależność emocjalna i czyjś gest nie jest w stanie wyprowadzić mnie z równowagi.
I sie zastanowilam Camorra, co odpowiem, jeśli za jakiś czas facet z którym będę sie spotykać zapyta "Dlaczego jestes sama w tym wieku". Faktycznie to bedzie nie zbyt przyjemne pytanie bo:
- wcale nie mialabym ochoty opowiadać o zranieniu (a szczególnie osoba, której przydarzyl sie naprawdę duży dramat moze nie chciec do niego wracac)
- nie jestem typem karierowiczki
- nie koniecznie chce dzielic sie moja sciezka dotyczaca pracy nad sobą
- faktycznie dotyczy to naszych rodzimych stereotypów gdzie kobieta w TYM wieku jest sama to cos z nią nie tak i przez to staje sie mniej atrakcyjna
Moze Ci zatem autorze brakować tej męskiej potrzeby "zdobywania obiektu", ale to juz do przemyslenia dla Ciebie czy to jest wazne czy wazniejsza jest relacja. Zwróć uwagę na nią jako na osobę, czy dobrze się ukladaja wasza rozmowy, czy relacja sie w rozwija (a wygląda na to ze tak) na to jak ona wplywa na Ciebie a Ty na nią. Czyli patrz na teraźniejszość i przeszlosc bo tylko to Ciebie dotyczy ![]()
Tylko faktycznie uważaj na friendzone tj. wybadaj czy jest Toba zainteresowana fizycznie, czy widzi perspektywę bycia w zwiazku (bo Ty owszem, prawda?) no i szczerość intencji
Zycze powodzenia
52 2015-06-17 21:41:48 Ostatnio edytowany przez Camorra (2015-06-17 21:42:41)
Moze Ci zatem autorze brakować tej męskiej potrzeby "zdobywania obiektu", ale to juz do przemyslenia dla Ciebie czy to jest wazne czy wazniejsza jest relacja. Zwróć uwagę na nią jako na osobę, czy dobrze się ukladaja wasza rozmowy, czy relacja sie w rozwija (a wygląda na to ze tak) na to jak ona wplywa na Ciebie a Ty na nią. Czyli patrz na teraźniejszość i przeszlosc bo tylko to Ciebie dotyczy
Tylko faktycznie uważaj na friendzone tj. wybadaj czy jest Toba zainteresowana fizycznie, czy widzi perspektywę bycia w zwiazku (bo Ty owszem, prawda?) no i szczerość intencjiZycze powodzenia
To jest jak się okazuje bardzo ciężki temat. Kobieta skrzywdzona przez przynajmniej 2 facetów - to już wiem na pewno. Teraz nie wiadomo co robić, bo z jednej strony tak jak piszesz jest potrzeba zdobywania i jak większość facetów taką potrzebę odczuwam, a z drugiej zapala się mi czerwona lampka, że może się to źle skończyć, bo nie ma ochoty na nowe związki, boi się związków, boi się kolejnego zranienia. Jak zacznę nagabywać na spotkania a raz, drugi czy trzeci się wykręci to ta relacja z nią już nie będzie taka jak była. Jak nie zacznę ''działać'' to tak jak pisał MRBART w końcu się ktoś pojawi(o ile już kogoś tam nie ma na horyzoncie) i będę sobie pluł w brodę i robił za przyjaciela co akurat mnie nie interesuje, bo już teraz wiem, że przyjaźń damsko - męska w sytuacji gdy kobieta mi się bardzo podoba a ona traktuje mnie wyłącznie jako kolegę nie przejdzie.
Chciałbym którąś z Was zamienić kilka słów prywatnie, więc jeśli jest to możliwe to prośba o podanie mi maila albo napisania do mnie: markam112@wp.pl
Po prostu nie chcę tutaj o szczegółach pisać a mam kilka pytań dotyczących wczorajszej rozmowy z Nią.
Preferowalabym pozostanie na forum, taka w końcu jego rola, moze ktoś sie dolaczy do dyskusji jeszcze.
Pozwolilabym relacji naturalnie sie rozwijac. Z jednej strony piszesz, ze obiawiasz sie jej braku gotowości na związek, drugiej jakiegoś wyścigu z wyimaginowanym konkurentem, no halo?
Dzialaj, zalecaj sie, z szacunkiem dla jej przestrzeni, z klasa
Przede wszystkim bądź sobą oraz uwaznie obserwuj relakcje (swoje i jej).
To, że oboje jestescie po 30stce, wolni, jest atrakcyjność i dobra rozmowa, jeszcze nie gwarantuje happy endu. Nie ma jakiejs magicznej porady ani przycisku, który sprawi, ze ona stanie sie Twoja, to zawsze ryzyko.
54 2015-06-19 13:22:32 Ostatnio edytowany przez Camorra (2015-06-19 13:27:47)
Niby wykazuje jakieś zainteresowanie jak się widzimy, jest miło i przyjaźnie jak siedzimy sobie razem, a jak dziś gadałem z Nią przez telefon to taka jakby trochę nie swoja była. Znajomy robi imprezkę i rzuciłem propozycję, że może by miała ochotę pójść to mówi nie, bo nikogo nie zna z moich znajomych. No to wytłumaczyłem, żeby się nie przejmowała bo w porządku ludzie ale nie dała się przekonać to nie naciskałem i zapytałem o kolejny weekend to rzuciła, że nie wie i jak coś to się zgadamy, ale to w sumie chyba tak na odczepnego było. Ogólnie to sama od siebie przez te kilka dni się nie odezwała. Nie odbierzcie tego jako żalenie się czy coś w tym stylu. Po prostu piszę jak sprawa się ma na dzień dzisiejszy ![]()
jak się widzimy, jest miło i przyjaźnie jak siedzimy sobie razem
Śledzę ten temat z dużym zainteresowaniem. Nie chcę siać defetyzmu, ale moim zdaniem taki opis sytuacji wcale nie świadczy o dobrym przebiegu spraw. Czy na ten moment wiesz ile czasu będziecie jeszcze tak sobie przyjaźnie siedzieć razem? Z doświadczenia i obserwacji doszedłem dawno temu do wniosku, że jeśli druga strona nie wykazuje choćby minimalnej potrzeby fizycznego zbliżenia się do delikwenta już w trakcie początków znajomości, to potem nie poczuje. Ona nie ma 5 lat, wie po co wychodzi się na spotkania z facetem. A tak - czym różnią się Wasze schadzki od jej spotkań z koleżankami? Niczym. W dodatku przecież widzi, że Ty akceptujesz ten stan, więc żebyś potem się nie zdziwił, gdy ona "się zdziwi" i powie: "No ale przecież nic się nie działo, spotykaliśmy się jak koledzy, o co Ci chodzi, niczego nie obiecywałam etc., etc., etc.". A ta wymówka, że nie zna znajomych... - OMG! Zainteresowana kobieta z równie wielkim zainteresowaniem pozna znajomych faceta, z którym się spotyka.
56 2015-06-19 17:17:38 Ostatnio edytowany przez Szarlotkanagorąco (2015-06-19 17:26:42)
Dla mnie powinieneś przestać szukać z nią kontaktu. Ona już wie,że jesteś zainteresowany.
Będzie miała ochotę, to się do Ciebie odezwie.Niech ona inicjuje kontakty, bo to ona potrzebuje więcej przestrzeni.
A ta wymówka, że nie zna znajomych... - OMG! Zainteresowana kobieta z równie wielkim zainteresowaniem pozna znajomych faceta, z którym się spotyka.
Nieprawda. Nie każda wolna kobieta jest wygłodniałą desperatką. Ta nie jest.
Dla mnie proponowanie jakiś wypadów ze znajomymi w tym momencie jest nie na miejscu. To nie ten etap.To chyba,że chcesz ją zabrać na to spotkanie jako kumpelę.
Ona nie jest zainteresowana byciem kumpelą. Nie wie też czy z Tobą by mogło coś więcej być, czy nie.
Jeśli będziesz naciskał, usłyszysz,że ona jest niegotowa na coś więcej blablabla.
Jeśli Ci zależy, to zwolnij. Niech ona się odzywa, inaczej nic z tego nie będzie.
57 2015-06-19 18:51:38 Ostatnio edytowany przez Camorra (2015-06-19 19:09:14)
Bart, no ja również zaczynam odnosić podobne wrażenie. Ona na ten moment raczej nie odczuwa potrzeby by się spotkać, mało tego, mija kilka dni i sama od siebie nie odezwie się słowem. Ja tak jak pisałem nigdy nie byłem, a teraz tym bardziej nie jestem typem człowieka, który będzie zbyt długo nalegał i się narzucał.
Ze spotkań mogło wynikać, że jest chociaż trochę zainteresowana, no ale potem dziwna cisza. Możliwe, że jestem takim czasoumilaczem, nuda w pracy to można śmiało pogadać z kimś ![]()
Często podczas rozmowy nawiązywała też do innych kobiet, niby w żartach ale co jakiś czas jakieś podteksty były.
@ szarlotka dlaczego uważasz, że nie jest zainteresowana byciem kumpelą? Oczywiście, że teraz zwolnię i to dosyć mocno ![]()
Często podczas rozmowy nawiązywała też do innych kobiet, niby w żartach ale co jakiś czas jakieś podteksty były.
@ szarlotka dlaczego uważasz, że nie jest zainteresowana byciem kumpelą? Oczywiście, że teraz zwolnię i to dosyć mocno
Dlatego,że jest między wami klimat damsko-męski bardzo zaznaczony. Ona na Ciebie reaguje. Poza tym gdyby chciałaby być kumpelą, to byłaby bardzo zainteresowana spotykaniem się , tylko traktowałaby cię jak psiapsiółkę i czuł byś się wykastrowany. Wiem,bo sama w życiu wielu facetów tak próbowałam traktować, ale oni szybko sobie darowali.
Ona wie,że między wami coś tam iskrzy, tylko, tak jak ci powiedziała, ona nie chce za bardzo teraz z kimś być. Nie chce huśtawki emocjonalnej, ryzyka, seksu, koncentracji na innej osobie etc.
Nie pozostaje ci nic innego jak wrzucić na luz. Nie odzywaj się do niej. Jak się odezwie, odpowiadaj i okazuj zainteresowanie, ale tylko tyle ona ci da. I zajmij się czymś innym i sobą. I spotykaj się też z innymi osobami, żeby mieć dystans.
Jeśli z tej znajomości ma się coś rozwinąć, to przygotuj się,że to będzie znajomość z bardzo długa rozbiegówką.
Ona wie,że między wami coś tam iskrzy, tylko, tak jak ci powiedziała, ona nie chce za bardzo teraz z kimś być. Nie chce huśtawki emocjonalnej, ryzyka, seksu, koncentracji na innej osobie etc.
Nie pozostaje ci nic innego jak wrzucić na luz. Nie odzywaj się do niej. Jak się odezwie, odpowiadaj i okazuj zainteresowanie, ale tylko tyle ona ci da. I zajmij się czymś innym i sobą. I spotykaj się też z innymi osobami, żeby mieć dystans.
Jeśli z tej znajomości ma się coś rozwinąć, to przygotuj się,że to będzie znajomość z bardzo długa rozbiegówką.
Przeczytałam, rozważyłam i podpisuję się pod tym obiema rękami...
Mądra babka z tej Szarlotkinagoraco;)
Szarlotko, co według Ciebie oznacza, że jest bardzo zaznaczony klimat damsko-męski i że reaguje na mnie? Według mnie właśnie to nie jest takie oczywiste.
Szarlotko, co według Ciebie oznacza, że jest bardzo zaznaczony klimat damsko-męski i że reaguje na mnie? Według mnie właśnie to nie jest takie oczywiste.
Tego się nie da zdefiniować. Z jej zachowania to wynika. Ona nie traktuje Cię jak bezpłciowego Ziutka do pogaduch. Podoba jej się twoje zainteresowanie, ale trzyma dystans, bo nie chce żeby to się rozkręcało w stronę czegoś więcej, bo Ty byś zaczął ją naciskać, a ona nie chce żadnej presji w tej chwili. Ale jak się Ty zdystansujesz, to ona będzie szukała z Tobą kontaktu, bo jej będzie szkoda tej znajomości.
mrbart napisał/a:A ta wymówka, że nie zna znajomych... - OMG! Zainteresowana kobieta z równie wielkim zainteresowaniem pozna znajomych faceta, z którym się spotyka.
Nieprawda. Nie każda wolna kobieta jest wygłodniałą desperatką. Ta nie jest.
Dla mnie proponowanie jakiś wypadów ze znajomymi w tym momencie jest nie na miejscu. To nie ten etap.To chyba,że chcesz ją zabrać na to spotkanie jako kumpelę.
Dokładnie tak, mnie tam się wcale do znajomych nie spieszyło, mimo że do konkretnego pana bardzo
I odpowiedziałabym to samo na taką propozycję na tym etapie.
A co do ogólnego wrazenia, zgadzam się z Szarlotką - Ty jej odpowiadasz ogólnie, bo nie traktuje Cię jak koleżanki do pogadania, ale nie chce być w związku, widać nie czuje się na siłąch, i tyle. Może się za jakiś czas poczuje, może nie, ale to tylko ona będzie wiedzieć.
Ogólnie to widzę, że podoba się jej mój charakter i zaradność życiowa. Ja ogólnie to narzekam rzadko, staram się nie narzekać jak inni na te nasze marne zarobki a zamiast tego wolę wziąć się za jakąś dodatkową robotę. Ogólnie z tego co mówiła to między 'wierszami wyczytałem', że nie lubi nie zaradnych facetów i takich co boją się własnego cienia.
No i super, teraz tylko kwestia, czy w ogóle rozważa jakikolwiek związek, czy nie. Jeśli tak, to masz spore szanse, ale jeśli nie - to po prostu nie Twoja wina, nie zwiążesz się z osobą, która zwyczajnie chce być sama.
65 2015-07-02 10:48:36 Ostatnio edytowany przez Camorra (2015-07-02 10:49:40)
Po kilku dniach takiego milczenia przypomniałem się i zaproponowałem wspólne wyjście na imprezkę(bez znajomych). Wykręciła się i napisała jeszcze, że jak MOŻE będzie kiedyś w okolicy to byśmy pogadali. Może, być może, zero konkretów. Takie raczej rzucone 'przy okazji' żebym się chyba nie pogniewał na jej odmowę.