Witam,
nie potrafię sobie poradzić z pewną sprawą. Moja głupota, no ale trudno...
Pomóżcie...
Otóż jestem z moim chłopakiem od 2 lat. Kocham go, wiążę się z nim plany na przyszłość.
Ok. 2 miesięcy temu koleżanka poprosiła mnie abym w jej obecności z innego numeru telefonu sprawdziliśmy jej chłopaka, gdyż miała podejrzenia, że ten ją zdradza, oszukuje itd.
Dodam, że mieszkają od siebie blisko 200 km i widują się tylko raz w tygodniu, czasem rzadziej. Od jakiegoś czasu jego zachowani było co najmniej dziwne... nie odzywał się całymi dniami itd. Po paru dniach korespondencji koleżanka dowiedziała się prawdy,że chłopak miał narzeczoną, obecnie też spotyka się z kimś innym... przykre, ale prawdziwe...
Zaproponowała mi żebyśmy napisali smsa do mojego chłopaka... hmm nie było do dobre, ale mówię trudno, co mi tam... Koleżanka pisała z perspektywy chłopaka, pisała różne rzeczy, wymyślała że ma dziewczynę, pytała jak się jej oświadczyć, wypytywała czy mój chłopak jest w związku, czy planuje wspólne mieszkanie ze mną, czy chce się kiedyś tam oświadczyć... Początkowo nie odpisywał, potem napisał parę sms, że ma super dziewczynę itd. Było mi bardzo miło, jednocześnie czułam się źle że go chciałam sprawdzić... najgorsze że cały ten czas ta koleżanka miała ten tel i pisałą te smsy, potem bez mojej wiedzy wydzwaniała, wykonywała głuche telefony... minął około miesiąc, odzyskałąm ten numer( to ja go kupiłam) i nie mając środków na moim tel odp na smsa chłopaka włąśnie z tego nr. od razu spostrzegł się że to ten nr... Odpisał czy to ja robiłam sobie przedtem te żarty...? Rozmawiałam z nim przez tel., wieczorem mnie odwiedził, mówi że kocha mnie i że mi wierzy żę tego nie pisałam. To ja się ciągle obwinaim, jest mi cholernie wstyd, przykro itd. Niby tego nie wypisywałam, nie nękałam telefonami, ale jestem dorosła i mogłam tego nie robić... Dodam, że chłopak ma 27 lat, nie jesteśmy smarkaczami. Ddatkowo jest mi głupio, że on twierdzi,że nie jest zły, że nic się nie zmieniło, kocha mnie itd. Ja wciąż o tym myślę, płakałam, nie daje sobie z tym rady. Co ja mam zrobić? Bardzo proszę o pomoc....
Podobne tematy
Ale co Ty chcesz zrobić. Toć chłopak Ci powiedział,że nie jest zły i nic się nie zmieniło.....co prawda pewnie nie do końca tak myśli ale to już inna bajka.
Musisz to przeboleć. Sama jesteś sobie winna. Czasem trzeba wypić piwa które się nawarzyło a Tobie pozostaje się cieszyć, że składnikiem tego piwa są tylko wyrzuty sumienia a nie np. zepsuty związek
a jak myślicie czy kiedyś się z tym uporam? i czy on może mi spokojnie zaufać? czy będzie myślał czy go nie oszukuję
przepraszam Ciebie bardzo ale ile Ty masz lat?
Myślę, że kiedyś wszyscy z wszystkim się uporają o ile będą chcieli.
Nie wiem czy on może Ci spokojnie zaufać, on tez pewnie tego nie wie, a jak już Ty sama tego nie wiesz to nie wiem kto mógłby wiedzieć.
ja 21 lat, on 27.
Musi na prawdę Cie kochać. Gdyby mój mężczyzna wykręcił mi taki nr na pewno nie skończyłoby się na : nic się nie stało, to nic nie zmienia.
Swoją drogą koleżankę bym chyba zmieniła....
Masz rację, koleżanka się nie popisała, nie mam z nią kontaktu.
Z drugiej strony staram sama siebie pocieszyć ,że są gorsze rzeczy...np. zdrady, jakieś naprawdę straszne kłamstwa...
To też jest okropne, wiem
normalnie aż się tutaj załamię ![]()
szczerze...uważasz że po takim czymś idzie stworzyć normalny związek?
ale co Ciebie obchodzi co ja uważam. Ty chyba powinnaś szczerze pogadać ze swoim chłopakiem bo to jego opinia jest teraz najważniejsza.
on mi powtarza, że nie ma o to pretensji, że mnie kocha, pisze : kochanie nie przejmuj się, wszystko jest ok...
tylko kwestia tego czy to nie będzie rzutowało na naszym związku
Jeśli będzie to będą to konsekwencje z jakimi będziesz musiała sobie poradzić. Na drugi raz pomyśl zanim zrobisz coś tak głupiego. Proste.
A póki co nie masz co o tym zbyt myśleć - i tak teraz nic nie zrobisz więc po co się zadręczać
zadręczam się strasznie... jest mi głupio, wstyd i co tylko ![]()
no wybacz ale ja Ci sposobu na zadręczanie nie podam....musisz się z tym sama uporać. Powtarzam tylko, że nic już zrobić nie możesz. Mleko się wylało, nie ma co nad nim płakać, trzeba po prostu następnym razem uważać, żeby znów się nie wylało.
chyba masz rację, dziękuję, warto z kimś pogadać kto patrzy na to obiektywnie
proszę o opinię
Odnośnie do Twojego drugiego tematu o "sprawdzaniu chłopaka":
Co masz zrobić? Na przyszłość najpierw myśleć a potem robić. Nigdy na odwrót! Zresztą co to za głupia metoda - piszesz, że nie jesteście smarkaczami a sprawdzasz chłopaka... Nie widzisz tu nielogiczności? Zaufania trochę mieć trzeba - dał Ci kiedyś powód do tego byś mu nie ufała? Jak nie to wyszłaś na podejrzliwą kobietę ![]()
Pozdrawiam ![]()
proszę o opinię
Normalna, ale dostałaś już opinię.
Tutaj nie ma co się za dużo rozwodzić nad tematem.
Postąpiłaś głupio, pozwalając koleżance na wypisywanie jakichś głupot do chłopaka. To dziecinada.
Jednak Twój chłopak nie czuje do Ciebie żalu, sam Ci to powiedział, więc nie szukaj już dziury w całym.
No a że jest Ci głupio... cóż... słusznie. To co zrobiłyście, było głupie.
Teraz po prostu, zanim coś zrobisz, pomyśl 10 razy.
To wszystko.
Moim zdaniem sprawdziłaś go i możesz mu ufać on też jest w porządku skoro nie robi ci o to pretensji. Każdy ma jakieś wątpilwości. TY już nie musisz się martwić że cię oszukuje. Ciesz się z tego bo nie każdy ma tyle szczęścia. Życzę wam powodzenia w każdym związku są wzloty i upadki. Postaraj sie mu teraz dawać do zrozumienia że mu ufasz.
i tak sobie rady z tym nie daje...
Ale z czym konkretnie, nie dajesz sobie rady?
nie daje sobie rady z tym że teraz on może mnie widzieć w innym świetle, ta dziewczyna którą widział w innym świetle jest normalną idiotką... wstyd mi...
niby on mówi że mam o tym już nie gadać... ale ja sobie nie potrafię z tym poradzić, nie ma minuty żebym o tym nie myślała, zawiodłam go z pewnością, wygłupiłam się
Boże dziewczyno weź wyluzuj.
Chłopak Ci mówi, że nic się nie stało, nic to nie zmienia i żebyś przestała o tym gadać a Ty dalej swoje.
Nie wiem może biczowanie pomoże.....
nie daje sobie rady z tym że teraz on może mnie widzieć w innym świetle, ta dziewczyna którą widział w innym świetle jest normalną idiotką... wstyd mi...
niby on mówi że mam o tym już nie gadać... ale ja sobie nie potrafię z tym poradzić, nie ma minuty żebym o tym nie myślała, zawiodłam go z pewnością, wygłupiłam się
Ale co tu jest "do radzenia"? Zrobiłaś głupotę, więc głupio się czujesz i Ci wstyd. Żadna tragedia się nie stała.
Jeśli chłopak Ci powiedział, że masz o tym już nie gadać, to nie gadaj, bo takim wracaniem cały czas do jednego i tego samego, w końcu możesz sama sobie zaszkodzić. Mówi, że jest ok, to jest ok. Bądź teraz mądrzejsza, bądź dla niego dobra i miła, pokaż mu że jesteś wciąż taka sama jak przedtem, a może nawet i lepsza. Przestań już szukać dziury w całym, bo w końcu sama ją "wydrążysz" tym biadoleniem i dopiero wtedy będzie.