o krok przed zdradą - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » o krok przed zdradą

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 50 ]

Temat: o krok przed zdradą

Wiem, że zostanę uznany za złego człowieka. Trudno. Może jestem chory i potrzebuję brać jakieś leki na moje problemy? Otóż jestem o krok przed zdradą. Chodzi o sex. Moja wieloletnia partnerka nie uznaje innych pozycji niż klasyk. Przez wiele lat ta sama pozycja i żadnych innych. Mi już czasami po prostu nie staje, gdy myślę że znowu będzie to samo co zawsze. Chciałbym aby ona zrobiła mi loda. Nie ma szans. Nie uznaje żadnych odstępstw od klasyka. Próbowałem różnych rzeczy. Próbowałem stymulować jej cipeczkę. Nic z tego. Ja już mam dość. Kocham ją, ale życie seksualne jest do bani. Od jakiegoś czasu myślę o prostytutkach, ponieważ nie interesuje mnie związek. Płacę i mam to co chcę. Nie mam z tym oporów. Od jakiegoś czasu nawet zaczynam to planować. Kupiłem sobie nową kartę telefoniczną, by nie wpaść. Oglądam strony z ofertami luksusowych prostytutek. Drogich, zadbanych, mam nadzieję również zdrowych. Oglądam te strony, przeglądam oferty. Niektóre mi się podobają. Kilkanaście kobiet mi się podoba. Oglądam ich zdjęcia codziennie i sobie myślę.  Bardzo. Jestem rozgrzany gdy myślę co z nimi będę robić. Na pewno oral, bo tego nigdy nie miałem. Nigdy w życiu, a życie jest jedno. Czytam również o możliwości zarażenia się. Przez gumę są małe szanse. Te kobiety też są luksusowe i z byle chorym się nie zadają. Mam taka nadzieję. Może guma mnie uchroni. Boję się, że gdy się pomylę to zarażę nie tylko siebie, ale również partnerkę. Zaczynam siebie usprawiedliwiać. Że to będzie wyjście jak na siłownie. Zwykłe zaspokojenie swoich potrzeb seksualnych, które nie mają szansy na spełnienie w domu. Co mam zrobić? Strasznym jestem człowiekiem?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: o krok przed zdradą

Nie takim strasznym, jak by Ci się wydawało. Tylko rozwiązania problemu szukasz nie tam gdzie trzeba.
Rozmawiałeś z partnerką o tym, że brakuje Ci zmian w sferze łóżkowej? Powiedziałeś konkretnie co jest nie tak? Czy jedynie próbowałeś ją naprowadzać na to czego byś chciał, a gdy ona odmawiała, to już później nie wspominałeś o tym?
Z tymi prostytutkami luksusowymi, to nie tak pięknie jak myślisz. Sądzisz, że "ci chorzy" to jedynie biedni, których na luksusową prostytutkę nie stać? Obyś się nigdy nie przekonał o tym.

"Mądrego widać, głupiego słychać."

3

Odp: o krok przed zdradą

A jak zareaguję Twoja partnerka kiedy się dowie?

" Sometimes you have to be your own hero..."

4

Odp: o krok przed zdradą

No tak, nie dodałam tego, bo wydało mi się to oczywiste. Partnerka, tym bardziej o "staroświeckich" poglądach, wiadomo jak zareaguje. Więc oczywiście, decydując się na zdradę, ryzykujesz swoim związkiem.

"Mądrego widać, głupiego słychać."

5 Ostatnio edytowany przez Dominisia21 (2013-10-28 21:14:17)

Odp: o krok przed zdradą

Strasznym? Nie. Przez wiele lat jedna pozycja seksualna - każdy prędzej czy później poczułby się sfrustrowany.

Tylko zanim zdradzisz, pomyśl o konsekwencjach, dobrze się zastanów.

Ale ja się pytam: dlaczego twoja partnerka nie zgadza się na inne pozycje? Jak wyglądają wasze rozmowy o seksie?

"Jeżeli nie wiesz dokąd zmierzasz, każda droga zaprowadzi cię donikąd."

"Śmiech jest lekarstwem, które każdy może sobie przepisać."

6 Ostatnio edytowany przez vinnga (2013-10-28 21:50:44)

Odp: o krok przed zdradą

Jeśli się nie ma nic do powiedzenia to należy powstrzymać się od wypowiedzi. Mod. Vinnga

7

Odp: o krok przed zdradą

A gdzie się miało głowę jak się partnerkę wybierało?? Przez taki czas Ci nie przeszkadzał klasyk i nagle bum? Nie wiem, mi się zawsze wydawało, że jak nam na czymś zależy to zrobimy wszystko, żeby to osiągnąć. Zwłaszcza jeśli to ma wpływ na nasze wspólne życie.
Niedopasowanie w łóżku kładzie długi cień na cały związek. Zastanów sie dobrze czy warto jest się męczyć w nim.

8

Odp: o krok przed zdradą

Wiesz, sex to bardzo ważny aspekt związku...jeśli polecisz raz, już nigdy nie będzie tak samo biorąc pod uwagę, że ona się nie zmieni....
Słuchaj, jeśłi ona się faktycznie nie zmieni, to ja nie widzę przyszłości waszego związku i mimo obietnic miłości, ty będziesz coraz bardziej zdesperowany, sfrustrowany, niewyżyty.
Zaczniesz motać, oszukiwać...dziś będzie ekskluzywna prostututka, innym razem laska poznana w barze.
Skończy się tak, że ona cię znienawidzi, a i ty nie będziesz mógł spojrzeć w lustro, bo widzę że masz jakieś zasady.
Musicie szczerze pogadać. Ona musi wiedzieć, jak to dla Ciebie ważne, jak to dla was ważne.
Ale nie wszystko naraz, bo ją zniechęcisz. Powoli, małymi kroczkami.
Uda się, jeśli jej zależy. Jeśli tobie zależy.

Happy....at last

9

Odp: o krok przed zdradą

Życie jest jedno rób tak, żeby Tobie było dobrze, bo po pierwsze partnerki przychodzą i odchodzą, a po drugie ona ma Cię gdzieś, więc też ją miej gdzieś.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

10

Odp: o krok przed zdradą

Nie jesteś zły dlatego, że chcesz żeby Ci dziewczyna np. loda zrobiła. Ale zaczynasz być wygodnickim tchórzem w momencie, w którym łazisz na dziwki, kochanki itp. jednocześnie będąc z nią w związku. Jest to zwyczajnie nieuczciwe.

Czasami jest tak, że ludzie do siebie nie pasują seksualnie... kobieta, którą mężczyzna pociąga - nawet, jeśli jest nieśmiała itp. będzie się stopniowo otwierać, pozwalać sobie na więcej itp. Być może jest tak, że zwyczajnie Ty jej nie pociągasz. To, że z TObą tylko jedna pozycja itp. nie oznacza, że z innym mężczyzną będzie tak samo.

"Szanuję, że jest zajęty - aczkolwiek, czasami czuję, że chciałby ze mną coś więcej, albo tylko seksu (nie istotne) a potem odpycha mnie, zmienia o 180 stopni temat rozmowy, albo zaczyna mówić o swojej dziewczynie (jakieś błahostki które nie wnoszą nic do rozmowy, np że mu zrobiła obiad)."
COPYRIGHTS BY ANAKINKA

11

Odp: o krok przed zdradą

Rozstanie się z nią nie wchodzi w grę. Łączy nas za dużo. Tak jak mówię, od ponad roku rośnie u mnie obsesja na temat niespełnienia w seksie, głównie w sferach których ona nigdy nie zaakceptuje. Inną pozycję, może jeszcze z bólem. Ale oral nigdy. To nie ona.

Myślałem bardziej o takim kontrolowanym skoku w bok. Z zabezpieczeniami. Ona się nigdy nie dowie. Odpowidenio to

12

Odp: o krok przed zdradą
kaliber napisał/a:

Wiem, że zostanę uznany za złego człowieka. Trudno. Może jestem chory i potrzebuję brać jakieś leki na moje problemy? Otóż jestem o krok przed zdradą. Chodzi o sex. Moja wieloletnia partnerka nie uznaje innych pozycji niż klasyk. Przez wiele lat ta sama pozycja i żadnych innych. Mi już czasami po prostu nie staje, gdy myślę że znowu będzie to samo co zawsze. Chciałbym aby ona zrobiła mi loda. Nie ma szans. Nie uznaje żadnych odstępstw od klasyka. Próbowałem różnych rzeczy. Próbowałem stymulować jej cipeczkę. Nic z tego. Ja już mam dość. Kocham ją, ale życie seksualne jest do bani. Od jakiegoś czasu myślę o prostytutkach, ponieważ nie interesuje mnie związek. Płacę i mam to co chcę. Nie mam z tym oporów. Od jakiegoś czasu nawet zaczynam to planować. Kupiłem sobie nową kartę telefoniczną, by nie wpaść. Oglądam strony z ofertami luksusowych prostytutek. Drogich, zadbanych, mam nadzieję również zdrowych. Oglądam te strony, przeglądam oferty. Niektóre mi się podobają. Kilkanaście kobiet mi się podoba. Oglądam ich zdjęcia codziennie i sobie myślę.  Bardzo. Jestem rozgrzany gdy myślę co z nimi będę robić. Na pewno oral, bo tego nigdy nie miałem. Nigdy w życiu, a życie jest jedno. Czytam również o możliwości zarażenia się. Przez gumę są małe szanse. Te kobiety też są luksusowe i z byle chorym się nie zadają. Mam taka nadzieję. Może guma mnie uchroni. Boję się, że gdy się pomylę to zarażę nie tylko siebie, ale również partnerkę. Zaczynam siebie usprawiedliwiać. Że to będzie wyjście jak na siłownie. Zwykłe zaspokojenie swoich potrzeb seksualnych, które nie mają szansy na spełnienie w domu. Co mam zrobić? Strasznym jestem człowiekiem?

"Szanuję, że jest zajęty - aczkolwiek, czasami czuję, że chciałby ze mną coś więcej, albo tylko seksu (nie istotne) a potem odpycha mnie, zmienia o 180 stopni temat rozmowy, albo zaczyna mówić o swojej dziewczynie (jakieś błahostki które nie wnoszą nic do rozmowy, np że mu zrobiła obiad)."
COPYRIGHTS BY ANAKINKA

13

Odp: o krok przed zdradą
kaliber napisał/a:

Myślałem bardziej o takim kontrolowanym skoku w bok. Z zabezpieczeniami. Ona się nigdy nie dowie. Odpowidenio to

To, że ona się nigdy nie dowie, nie czyni zdrady mniejszym świństwem. Jeśli za dużo was łączy, aby się rozstać, to tym bardziej za dużo was łączy, aby się oszukiwać i zdradzać. Nie sądzisz?

"Mądrego widać, głupiego słychać."

14

Odp: o krok przed zdradą

No to co mam zrobić. Może jakieś środki na obniżenie fantazji? Przecież nie powiem jej że jeżeli nie wprowadzimy do życia orala, to idę na prostytutki.

15 Ostatnio edytowany przez SmutnaJa (2013-10-28 22:28:55)

Odp: o krok przed zdradą

No cóż to też jest jakaś opcja smile
A pisząc poważnie... Skoro rozstanie nie wchodzi w gre to zostaje rozmowa.. Normalna spokojna rozmowa o tym czego ci potrzeba, czego oczekujesz i oczywiscie wysłuchaniu jej. I może wtedy jakiś wspolny kompromis..

.." życie kruche jest, dużo daje i dużo odbiera...

16

Odp: o krok przed zdradą

Ale dlaczego ona nie chce seksu oralnego albo w innych pozycjach? Bo nigdzie tego nie powiedziałeś.

"Jeżeli nie wiesz dokąd zmierzasz, każda droga zaprowadzi cię donikąd."

"Śmiech jest lekarstwem, które każdy może sobie przepisać."
Odp: o krok przed zdradą
kaliber napisał/a:

No to co mam zrobić. Może jakieś środki na obniżenie fantazji? Przecież nie powiem jej że jeżeli nie wprowadzimy do życia orala, to idę na prostytutki.

Czym sobie rozbudzasz te fantazje? Czy Twoja partnerka jest zadowolona ze współżycia, czy ma orgazm? Czy może leży jak kłoda i czeka aż skończysz? Dlaczego ona nie chce spróbować innej pozycji?

18

Odp: o krok przed zdradą

Ona ma orgazmy. Nie zawsze. Ale na ogół ma. Nie wiem czy orgazm kobieta musi mieć zawsze. W ogóle to trochę rzeczy nas różni. Na przykład ona jest wierząca i chodzi do tego kościoła. Ja nie. Uważam, że kościół ma wływ na jej podejście do sesu.

Odp: o krok przed zdradą
kaliber napisał/a:

No to co mam zrobić. Może jakieś środki na obniżenie fantazji? Przecież nie powiem jej że jeżeli nie wprowadzimy do życia orala, to idę na prostytutki.

Dlaczego nie? Możesz powiedzieć, niech ona decyduje, która opcja jest dla niej bardziej do zaakceptowania.

Dla mnie bardziej oburzająca jest postawa twojej żony niż twoja. Odpowiedzialność za jakość życia seksualnego leży po obu stronach. Skrajne ignorowanie potrzeb partnera jest przejawem braku  szacunku i bliskości. Jak kobieta kocha i dba swojego partnera to raz na jakiś czas jest w stanie się przemóc, nawet jeśli nie ma do czegoś przekonania. Poza tym sprawianie przyjemności bliskiej osoby też jest przyjemnością. No chyba, że kogoś ma się totalnie gdzieś. Ja bym się zastanowiła, co tak naprawdę między wami jest nie halo. Może ona nic do Ciebie nie czuje, albo ma jakieś poważne zahamowania seksualne.
Płacenie za seks jak się jest w małżeństwie, mi osobiście, wydaje się skrajnie upokarzające. Po to między innymi ludzie wiążą się w stałe związki, żeby nie musieć szukać sobie seksu. Nie jest to żadne rozwiązanie. Ryzyko chorób zawsze istnieje. Chyba, że masz przekonanie, iż ona chętnie przymknie oko na to, że będziesz potrzeby seksualne załatwiał poza domem,co wcale u nie jest takie rzadkie. Tylko wtedy nie może być mowy o żadnej miłości z jej strony....

Kochać sa­mego siebie - to początek ro­man­su na całe życie.
Człowiek nap­rawdę po­siada tyl­ko to, co jest w nim.

20

Odp: o krok przed zdradą
kaliber napisał/a:

Ona ma orgazmy. Nie zawsze. Ale na ogół ma. Nie wiem czy orgazm kobieta musi mieć zawsze. W ogóle to trochę rzeczy nas różni. Na przykład ona jest wierząca i chodzi do tego kościoła. Ja nie. Uważam, że kościół ma wływ na jej podejście do sesu.

Ok, rozumiem, że jest wierząca, czyli uznaje słowa napisane w Biblii.

Ale w Biblii nie jest napisane, że obowiązuje tylko pozycja klasyczna. Pozycji może być wiele i na różne sposoby, ale akt seksualny "musi" się kończyć złożeniem nasienia w pochwie. Czyli seks oralny może być, ale jako gra wstępna, orgazm nie może nastąpić przed włożeniem penisa do pochwy. Podkreślam: nikt nie zabrania stymulacji manualnej i oralnej.

Wniosek: twoja partnerka ma jakieś wydumane opinie na temat seksu.

"Jeżeli nie wiesz dokąd zmierzasz, każda droga zaprowadzi cię donikąd."

"Śmiech jest lekarstwem, które każdy może sobie przepisać."

21

Odp: o krok przed zdradą
kaliber napisał/a:

Moja wieloletnia partnerka nie uznaje innych pozycji niż klasyk.

Wnioskuje, że ślubu nie macie.

kaliber napisał/a:

Na przykład ona jest wierząca i chodzi do tego kościoła.

Skoro jest wierząca, a nie macie ślubu, co ma do rzeczy pozycja, czyżby w klasycznej mniej grzeszy, albo nie grzeszy, skoro powinna zachować wstrzemięźliwość do momentu zamążpójścia?
Nie musi byc tak, że nie kocha, albo nie szanuje.
Ja dopatrywałabym zaburzeń wynikających z wychowania, w tym jak w jej domu podchodzono do spraw seksu.

22

Odp: o krok przed zdradą
kaliber napisał/a:

Ona ma orgazmy. Nie zawsze. Ale na ogół ma. Nie wiem czy orgazm kobieta musi mieć zawsze. W ogóle to trochę rzeczy nas różni. Na przykład ona jest wierząca i chodzi do tego kościoła. Ja nie. Uważam, że kościół ma wływ na jej podejście do sesu.

A czy facet musi mieć orgazmy zawsze? Odpowedz sobie na to pytanie, a będziesz znał odpowiedź na swoje.

Powtórzę jeszcze raz, chyba widziały gały, co brały. Nie wiem ile lat jesteście ze sobą, ale dziwię się, że nie umiesz z nią na ten temat porozmawiać. Nie masz zielonego pojęcia dlaczego ona ma takie podejście do seksu, a nie inne. Dlaczego tylko jedna pozycja, dlaczego nie dla seksu oralnego. Ty jesteś nie lepszy, zamiast porozmawiać, zapytać, znaleźć rozwiązanie, to kombinujesz jak skoczyć na dziwki i przy okazji się nie zarazić. Jakbyś tę energię poświęcił na rozmowę z dziewczyną, to pewnie wyszłoby Wam to obojgu na zdrowie.

23

Odp: o krok przed zdradą

No właśnie, Eljola dobrze mówi. smile

"Jeżeli nie wiesz dokąd zmierzasz, każda droga zaprowadzi cię donikąd."

"Śmiech jest lekarstwem, które każdy może sobie przepisać."

24 Ostatnio edytowany przez Natasza84 (2013-10-28 23:38:32)

Odp: o krok przed zdradą

A co ma wiara do pozycji ona plecie głupoty ale nie usprawiedliwia to ciebie odejdź albo zostań i nie zdradzaj, seks nie jest najważniejszy.
Co innego jakby brakowało ci jej uczuć a z powodu seksu zdrada, ot tylko samce mogą coś takiego wymyślać...
Ty też nie musisz mieć orgazmu obetnij sobie przyrodzenie do rozmnażania jest niepotrzebne a i waga ci spadnie smile
Albo to jakaś  prowokacja albo trzymajcie mnie a potem po zdradzie klęczki i poniżenie jeśli tak to już nie masz jaj.

NieZnamSiebie napisał/a:

Wiesz, sex to bardzo ważny aspekt związku...jeśli polecisz raz, już nigdy nie będzie tak samo biorąc pod uwagę, że ona się nie zmieni....
Słuchaj, jeśłi ona się faktycznie nie zmieni, to ja nie widzę przyszłości waszego związku i mimo obietnic miłości, ty będziesz coraz bardziej zdesperowany, sfrustrowany, niewyżyty.
Zaczniesz motać, oszukiwać...dziś będzie ekskluzywna prostututka, innym razem laska poznana w barze.
Skończy się tak, że ona cię znienawidzi, a i ty nie będziesz mógł spojrzeć w lustro, bo widzę że masz jakieś zasady.
Musicie szczerze pogadać. Ona musi wiedzieć, jak to dla Ciebie ważne, jak to dla was ważne.
Ale nie wszystko naraz, bo ją zniechęcisz. Powoli, małymi kroczkami.
Uda się, jeśli jej zależy. Jeśli tobie zależy.

Ja mogę w ogóle mnie uprawiać seksu są też związki białe,  wystarczy masturbacja, chyba człowiek czymś się różni od zwierzęcia ?...

25

Odp: o krok przed zdradą

A tak bez moralow i osadzania, pytanie,I do końca życia (sexualnego) będziesz sexu poza własna sypialnia szukał?

Tez nudne, prawda. Lepiej mieć już super babkę i w łóżku i w kuchni i na spacerze, te sama;)

26 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2013-10-29 04:22:59)

Odp: o krok przed zdradą
szarlotkanagorąco napisał/a:

Dla mnie bardziej oburzająca jest postawa twojej żony niż twoja. Odpowiedzialność za jakość życia seksualnego leży po obu stronach. Skrajne ignorowanie potrzeb partnera jest przejawem braku  szacunku i bliskości. Jak kobieta kocha i dba swojego partnera to raz na jakiś czas jest w stanie się przemóc, nawet jeśli nie ma do czegoś przekonania. Poza tym sprawianie przyjemności bliskiej osoby też jest przyjemnością. No chyba, że kogoś ma się totalnie gdzieś.

Czuję się totalnie zbulwersowana takim podejściem big_smile
Ona może mieć akurat takie przekonania, a nie inne.
Z calym szacunkiem - twoje wnioskowanie jest bez sensu big_smile
Bo równie dobrze moglabym teraz odwrocic kota ogonem i powiedzieć, że facet nie szanuje partnerki jeśli wymaga od niej złamania własnych zasad czy przekonań.

Uważasz, że dla partnera powinno się łamać własne przekonania? Robić coś wbrew sobie?
No coz doskonala droga .. ale chyba raczej do obrzydzenia pożycia obojgu, unikania seksu i głupich wymówek.

Nawet jeśli takie przekonania czy zasady nie mają sensu - to jej wybór i jej decyzje. Ty nie rozumiesz ich - a dla niej bezsensowne mogą wydawać się twoje oczekiwania i potrzeby. Zresztą mam wrażenie, że sam się bardziej nakręcasz tylko.
No niestety - sytuacja trochę bezkompromisowa. Kwestia tego kto zrezygnuje ze swojego stanowiska.
Zmusić jej nie możesz. Rozmawiać i ewentualnie próbować przekonać do czegoś innego - tak, jak najbardziej. A przede wszystkim warto by dowiedzieć się co stoi za przyczyną tego, że jest na "nie". Jeśli się ze sobą nie zgrywacie - być może to nie jest związek dla ciebie. Ale lodzik albo dziwki? To lepiej pozostawię bez komentarza smile

Dla mnie nie ma usprawiedliwienia dla zdrady i przestań sobie go szukać, sprowadzając wszystko do kwestii jedynie biologicznej. Zdrada to zdrada koniec kropka.

27

Odp: o krok przed zdradą
Nirvanka87 napisał/a:

Życie jest jedno rób tak, żeby Tobie było dobrze, bo po pierwsze partnerki przychodzą i odchodzą, a po drugie ona ma Cię gdzieś, więc też ją miej gdzieś.

Życie jest jedno , ale Twoja rada jest do niczego. Ciekawe gdy Twój partner nie chciał też kochać się inny sposób  też byś go zdradziła . Jak Ona ma ją zdradzać i to z prostytutkami a dla kobiety nie ma gorszej zniewagi to niech lepiej się rozejdą !!!!!!!!!!!!!!!!!!!1

28

Odp: o krok przed zdradą

Po pierwsze jeszcze nikogo nie zdradziłem. Aczkolwiek można podyskutować, czy oglądanie pornosów w internecie i stronek z prostytutkami to już jest początek zdrady. Moim zdaniem nie. Od oglądania jeszcze niczyja duma nie jest naruszona. Robię to tak, żebym nie wpadł. Mam manię na punkcie niespełnienia w seksie i jest mi z tym źle. Przed zawarciem związku nie dotarliśmy się w tych sprawach i to był podstawowy błąd. Niestety nie da się tego odkręcić. Poza tym pewnie wielu z was będzie dowodzić, że to jest niemożliwe, ale osoba która chce zdradzić może też tą drugą osobę jednocześnie kochać i nie chce się z nią rozstawać. Nie interesuje mnie żaden romans, tylko załatwienie wyżycie się od czasu do czasu z kimś, kto nie ma oporów. Na pewno musiałbym zrobić potem badania, czy nie ma jakiegoś grzyba do zaleczenia. Natomiast jestem przekonany, że choroby są widoczne na ciele. Ładne piękne gładkie ciałko nie ma grzyba, bakterii i wirusa. Jestem poplątany. Tak jak mówię. Nikogo jeszcze nie zdradziłem. Mam problem ze sferą psychiczną. Dręczy mnie ten temat od ponad roku. Co jakiś czas powraca myśl, jak by to było z tą czy tamtą laską ze stronki. Rozmawiać o seksie z kimś z kim się już żyje przez ponad 9 lat? Bardzo ciężko, kilka razy miałem podejścia żeby temat ruszyć do przodu i nic z tego. Cipeczki też nie da sobie ruszyć ustami.

Jeżeli ktoś nie chce orala i nie uważa tego za element seksu, do dlaczego miałby mieć pretensje, żeby druga osoba załatwiała te sprawy na boku. Przecież to nie seks, w jej mniemaniu. To jak wyjście na siłownię albo na masaż. Dla regeneracji zdrowia fizycznego i psychicznego. Wiadomo że nigdy się nie przyznam i nie ona nigdy się nie dowie. Tylko te wstrętne choróbska, byłoby bardzo przykro zaracić się i potem zarażać. Może zaraz po, zrobię sobie badania.

29 Ostatnio edytowany przez kaliber (2013-10-29 08:26:55)

Odp: o krok przed zdradą

Może po prostu jestem beznadziejnym kochankiem i ona się nie wysila bo nie ma sensu. Tak na prawdę to do seksu między nami dochodzi tylko wtedy gdy ja podchodzę. Nie pamiętam, żeby sama się dopominała. Z drugiej strony jestem dość systematyczny, więc jest szansa, że nie miała okazji się stęsknić. Czy to moja wina, czy też jej, fakt jest taki, że nie jest tak jakbym chciał. Jednocześnie nie chcę zakańczać związku. Przecież w innych kulturach mężczyźni mają po trzy, cztery kobiety i nikogo to w oczy nie gryzie.

30

Odp: o krok przed zdradą
kaliber napisał/a:

Wiem, że zostanę uznany za złego człowieka. Trudno. Może jestem chory i potrzebuję brać jakieś leki na moje problemy? Otóż jestem o krok przed zdradą. Chodzi o sex. Moja wieloletnia partnerka nie uznaje innych pozycji niż klasyk. Przez wiele lat ta sama pozycja i żadnych innych. Mi już czasami po prostu nie staje, gdy myślę że znowu będzie to samo co zawsze. Chciałbym aby ona zrobiła mi loda. Nie ma szans. Nie uznaje żadnych odstępstw od klasyka. Próbowałem różnych rzeczy. Próbowałem stymulować jej cipeczkę. Nic z tego. Ja już mam dość. Kocham ją, ale życie seksualne jest do bani. Od jakiegoś czasu myślę o prostytutkach, ponieważ nie interesuje mnie związek. Płacę i mam to co chcę. Nie mam z tym oporów. Od jakiegoś czasu nawet zaczynam to planować. Kupiłem sobie nową kartę telefoniczną, by nie wpaść. Oglądam strony z ofertami luksusowych prostytutek. Drogich, zadbanych, mam nadzieję również zdrowych. Oglądam te strony, przeglądam oferty. Niektóre mi się podobają. Kilkanaście kobiet mi się podoba. Oglądam ich zdjęcia codziennie i sobie myślę.  Bardzo. Jestem rozgrzany gdy myślę co z nimi będę robić. Na pewno oral, bo tego nigdy nie miałem. Nigdy w życiu, a życie jest jedno. Czytam również o możliwości zarażenia się. Przez gumę są małe szanse. Te kobiety też są luksusowe i z byle chorym się nie zadają. Mam taka nadzieję. Może guma mnie uchroni. Boję się, że gdy się pomylę to zarażę nie tylko siebie, ale również partnerkę. Zaczynam siebie usprawiedliwiać. Że to będzie wyjście jak na siłownie. Zwykłe zaspokojenie swoich potrzeb seksualnych, które nie mają szansy na spełnienie w domu. Co mam zrobić? Strasznym jestem człowiekiem?

Istnieją dwa skrajne punkty widzenia - deontologiczny i utylitarystyczny.

Z deontologicznego punktu widzenia, słusznym jest zakończenie obecnego związku i poszukanie sobie partnerki bardziej pasującej pod względem seksualnym. Jednak jest to rozwiązanie bardzo kosztowne. Kosztowne dla obojgu.

Z utylitarystycznego punktu widzenia, to co planujesz, jest słuszne. Jeśli uda Ci się zachować tajemnicę, Twoje działanie będzie skuteczne i sumaryczna ilośc wyprodukowanego nieszczęścia będzie bliska zeru. Uzyskasz zamierzony skutek przy minimalnych kosztach.

Zachowuj sie wiec jak Mężczyzna - myśl, decyduj i skutecznie działaj. Nie rozklejaj się, jaki to jesteś zły i niedobry. Nie twoja to wina, że zostałeś postawiony w sytuacji niezaspokojenia silnych potrzeb, ale nie karaj nikogo za to, tylko szukaj rozwiązania. Przemyśl czy i jakie wyjście chcesz zastosować. Przemyśl, czy zrobiłeś wszystko co w Twojej mocy, by znaleźć rozwiązania bardziej optymalne (z punktu widzenia ryzyka). Oszacuj swoje możliwości i stopień ryzyka. Następnie zrób co uważasz za słuszne - wiedząc dlaczego tak właśnie robisz.

31

Odp: o krok przed zdradą

Myślę, że nie tylko seks u Was leży. Jak widać komunikacja też kuleje, co ma staż związku do rozmów o seksie? Im dłużej razem tym to powinno być prostrze i łatwiejsze jak u dorosłych ludzi, nie sądzisz?

To będzie tak, Ty najpierw ogarniesz prostytutkę, jedną, drugą. Potem uznasz, że nie ma co płącić, ogarniesz zwykłą dziewczynę, jedną, drugą. Aż pewnego dnia spotkasz kogoś, kto nie tylko w łóżku Ci będzie odpowiadał i dopiero się zacznie maniana.

32

Odp: o krok przed zdradą
Natasza84 napisał/a:

A co ma wiara do pozycji ona plecie głupoty ale nie usprawiedliwia to ciebie odejdź albo zostań i nie zdradzaj, seks nie jest najważniejszy.
Co innego jakby brakowało ci jej uczuć a z powodu seksu zdrada, ot tylko samce mogą coś takiego wymyślać...
Ty też nie musisz mieć orgazmu obetnij sobie przyrodzenie do rozmnażania jest niepotrzebne a i waga ci spadnie smile
Albo to jakaś  prowokacja albo trzymajcie mnie a potem po zdradzie klęczki i poniżenie jeśli tak to już nie masz jaj.

NieZnamSiebie napisał/a:

Wiesz, sex to bardzo ważny aspekt związku...jeśli polecisz raz, już nigdy nie będzie tak samo biorąc pod uwagę, że ona się nie zmieni....
Słuchaj, jeśłi ona się faktycznie nie zmieni, to ja nie widzę przyszłości waszego związku i mimo obietnic miłości, ty będziesz coraz bardziej zdesperowany, sfrustrowany, niewyżyty.
Zaczniesz motać, oszukiwać...dziś będzie ekskluzywna prostututka, innym razem laska poznana w barze.
Skończy się tak, że ona cię znienawidzi, a i ty nie będziesz mógł spojrzeć w lustro, bo widzę że masz jakieś zasady.
Musicie szczerze pogadać. Ona musi wiedzieć, jak to dla Ciebie ważne, jak to dla was ważne.
Ale nie wszystko naraz, bo ją zniechęcisz. Powoli, małymi kroczkami.
Uda się, jeśli jej zależy. Jeśli tobie zależy.

Ja mogę w ogóle mnie uprawiać seksu są też związki białe,  wystarczy masturbacja, chyba człowiek czymś się różni od zwierzęcia ?...

Czymś się różni, choć człowiek to też zwierzę i ma pewne cechy wspólne,choćby odczuwanie strachu czy popędu właśnie.
Białe małżeństwo? Sure, tyle że do tego tanga trzeba dwojga.
Sądzisz, że zdrowy, odczuwający popęd seksualny facet/babka  zrezygnuje z sexu dla wzniosłej idei miłości?
Kolejna ciekawa teza:)

Happy....at last

33

Odp: o krok przed zdradą

jesteście ze sobą tyle czasu a próbowałeś zainicjować sex w innych miejscach?rozluźnić sytuacje ? jeśli ja naciskasz na "urozmaicenia" to efekt jest odwrotny do zamierzonego sprowokuj sytuacje w taki sposób żeby nie czuła sie jak laleczka do zaspakajania twoich potrzeb tylko jak twoja wymarzona kobieta a i ona w końcu sie do ciebie otworzy na nowości. Każda kobieta potrzebuje nie tylko czasu ale i szacunku  zdrady nie cofniesz będziesz potrafił normalnie żyć ?

34

Odp: o krok przed zdradą
agiszka94 napisał/a:
Nirvanka87 napisał/a:

Życie jest jedno rób tak, żeby Tobie było dobrze, bo po pierwsze partnerki przychodzą i odchodzą, a po drugie ona ma Cię gdzieś, więc też ją miej gdzieś.

Życie jest jedno , ale Twoja rada jest do niczego. Ciekawe gdy Twój partner nie chciał też kochać się inny sposób  też byś go zdradziła . Jak Ona ma ją zdradzać i to z prostytutkami a dla kobiety nie ma gorszej zniewagi to niech lepiej się rozejdą !!!!!!!!!!!!!!!!!!!1

Jak bym z nim rozmawiała tysiące razy, a on by miał to cały czas gdzieś to bym mu powiedziała, ze go zdradzę, jakby nadal nie reagował to tak, zdradziłabym go. A potem się rozstała.

A tak serio to tak bym zrobiła, gdyby dodatkowo były inne problemy, np flirtowałby z innymi dziewczynami. Wtedy oko za oko.
W takiej sytuacji jaką ma autor bym sie po prostu rozstała, bo wiem, ze taki związek nie ma sensu. niestety autor rozstać się nie chce, przez co sam sobie życie komplikuje.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

35 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2013-10-29 14:46:07)

Odp: o krok przed zdradą
kaliber napisał/a:

Jeżeli ktoś nie chce orala i nie uważa tego za element seksu, do dlaczego miałby mieć pretensje, żeby druga osoba załatwiała te sprawy na boku. Przecież to nie seks, w jej mniemaniu.

Skoro uważasz, że to takie naturalne i w porządku, że to nic złego - i że nie można mieć o to pretensji - to po co te kombinowanie i tajemnice? Uprość sobie życie powiedz jej gdzie chcesz iść i po co. No dalej, przecież to nic złego prawda?

kaliber napisał/a:

Może po prostu jestem beznadziejnym kochankiem i ona się nie wysila bo nie ma sensu. Tak na prawdę to do seksu między nami dochodzi tylko wtedy gdy ja podchodzę. Nie pamiętam, żeby sama się dopominała. Z drugiej strony jestem dość systematyczny, więc jest szansa, że nie miała okazji się stęsknić. Czy to moja wina, czy też jej, fakt jest taki, że nie jest tak jakbym chciał.

Dlaczego szukasz winy w sobie? To wcale nie musi mieć związku z Tobą. Musisz przyjąć możliwość, że ona zwyczajnie może tego nie chcieć bo jest to sprzeczne z jej wizją. Po prostu. Dla niektórych ten rodzaj seksu może być uważany za obrzydliwy.


Nie napisałeś jak ona reaguje, gdy próbujesz rozmawiać (o ile próbujesz w ogóle) czy cokolwiek zaproponować.
Wścieka się, złości, obraża?


kaliber napisał/a:

Jednocześnie nie chcę zakańczać związku. Przecież w innych kulturach mężczyźni mają po trzy, cztery kobiety i nikogo to w oczy nie gryzie.

Znowu szukasz usprawiedliwienia, i to durnego na dodatek. Wiesz dlaczego? Bo mimo tych twoich wywodów czujesz, że to wcale nie jest do końca fair.  I dlatego właśnie założyłeś ten wątek.

I myslę, że tu nawet nie chodzi aż tak bardzo o te choroby. Jak dla mnie po prostu próbujesz uczepić się czegoś, co Cię jako tako powstrzyma, bo nie czuję, żebyś był pewien słuszności takiej decyzji.

Ach i jeszcze jedno - NIGDY nie masz 100% pewności, że ona się nie dowie.
Zaspokajanie się na boku nie jest normalne. To zwyczajnie podłe.
No ale przecież wszyscy to robią. Więc bądź taką świnią jak każdy.

Nie dobraliście się temperamentami, przy czym ty dostałeś po mału jakiejś obsesji na tym punkcie. Sam się nakręcasz.
Szczerze? Współczuję wam obojgu.

36

Odp: o krok przed zdradą

Ja bym się zastanowiła nad związkiem, gdzie jedna strona mówi ciągle NIE i nie reaguje na potrzeby drugiej strony. Jesteście niby ze sobą od lat, a dziewczyna naprawdę nie chce spróbować czegoś innego? Nie widzi, że Cie ta sytuacja frustruje?

37

Odp: o krok przed zdradą
kaliber napisał/a:

Po pierwsze jeszcze nikogo nie zdradziłem. Aczkolwiek można podyskutować, czy oglądanie pornosów w internecie i stronek z prostytutkami to już jest początek zdrady. Moim zdaniem nie. Od oglądania jeszcze niczyja duma nie jest naruszona. Robię to tak, żebym nie wpadł. Mam manię na punkcie niespełnienia w seksie i jest mi z tym źle. Przed zawarciem związku nie dotarliśmy się w tych sprawach i to był podstawowy błąd. Niestety nie da się tego odkręcić. Poza tym pewnie wielu z was będzie dowodzić, że to jest niemożliwe, ale osoba która chce zdradzić może też tą drugą osobę jednocześnie kochać i nie chce się z nią rozstawać. Nie interesuje mnie żaden romans, tylko załatwienie wyżycie się od czasu do czasu z kimś, kto nie ma oporów. Na pewno musiałbym zrobić potem badania, czy nie ma jakiegoś grzyba do zaleczenia. Natomiast jestem przekonany, że choroby są widoczne na ciele. Ładne piękne gładkie ciałko nie ma grzyba, bakterii i wirusa. Jestem poplątany. Tak jak mówię. Nikogo jeszcze nie zdradziłem. Mam problem ze sferą psychiczną. Dręczy mnie ten temat od ponad roku. Co jakiś czas powraca myśl, jak by to było z tą czy tamtą laską ze stronki. Rozmawiać o seksie z kimś z kim się już żyje przez ponad 9 lat? Bardzo ciężko, kilka razy miałem podejścia żeby temat ruszyć do przodu i nic z tego. Cipeczki też nie da sobie ruszyć ustami.

Jeżeli ktoś nie chce orala i nie uważa tego za element seksu, do dlaczego miałby mieć pretensje, żeby druga osoba załatwiała te sprawy na boku. Przecież to nie seks, w jej mniemaniu. To jak wyjście na siłownię albo na masaż. Dla regeneracji zdrowia fizycznego i psychicznego. Wiadomo że nigdy się nie przyznam i nie ona nigdy się nie dowie. Tylko te wstrętne choróbska, byłoby bardzo przykro zaracić się i potem zarażać. Może zaraz po, zrobię sobie badania.

A jakbyś się czuł gdyby ciebie zdradzono, ja nigdy nie dostałam szansy nawet po jednorazowym skoku.

38

Odp: o krok przed zdradą
kaliber napisał/a:

. Na pewno musiałbym zrobić potem badania, czy nie ma jakiegoś grzyba do zaleczenia. Natomiast jestem przekonany, że choroby są widoczne na ciele. Ładne piękne gładkie ciałko nie ma grzyba, bakterii i wirusa.

Ręce opadają, nie wiem, czy mam się śmiać, czy płakać, czytając powyższe roll roll Aż dziw,że takie głupoty, pisze dorosła osoba! Nawet przeciętny gimnazjalista wykazuje się większą wiedzą w tym temacie. Żadna prostytutka, nawet ta luksusowa nie może dać Ci gwarancji bezpieczeństwa, a wiesz dlaczego? Bo każde poważniejsze choroby weneryczne, rozwijają się początkowo bezobjawowo w organizmie człowieka. Daleko szukać nie trzeba wirus HIV, rzeżączka, chlamydia, syfilis. Poczytaj zanim zaczniesz ferować podobne bzdury. Ze swojej strony gratuluję odwagi, współczuję głupoty. Chociaż nie bardziej gratuluję strategii myślenia "Najpierw się zarażę np. AIDS, potem na wszelki wypadek się przebadam"-> toż to lepsze niż rosyjska ruletka! Jak dla mnie szczyt desperacji, bo nijak inaczej tego wytłumaczyć się nie da "Zarażę się, albo nie zarażę, a jak mnie zarazi, mówi się trudno, ale przynajmniej pobzykałem, jak chciałem"

kaliber napisał/a:

Mam problem ze sferą psychiczną.

Ze względu na powyższe, nie mam co do tego żadnych wątpliwości.

kaliber napisał/a:

Jestem poplątany.

Patrz punkt wyżej.

"Dum spiro, spero"...- "Dopóki oddycham, nie tracę nadziei"...
"Boże jeśli musisz, to zabierz obrazy i ześlij tysiąc duchów, mogę nawet umierać dwa razy i nosić stygmaty, nie tykaj mi słuchu !"... by PLANET ANM

39 Ostatnio edytowany przez Dominisia21 (2013-10-29 21:19:47)

Odp: o krok przed zdradą
kaliber napisał/a:

Nie interesuje mnie żaden romans, tylko załatwienie wyżycie się od czasu do czasu z kimś, kto nie ma oporów.

Zacznie się od prostytutek, a może skończyć się na... (podpowiadam: choroby, romanse, ewentualne ujawnienie twoich eskapad).
Gdyby twoja partnerka się dowiedziała, to jak myślisz, co by z wami dalej było?

kaliber napisał/a:

Na pewno musiałbym zrobić potem badania, czy nie ma jakiegoś grzyba do zaleczenia.

Tylko grzybem mógłbyś się zarazić? Nie.
Zresztą załóżmy taką sytuację: idziesz do prostytutki, po wizycie dopada cię strach przed wirusem HIV, postanawiasz zrobić badania na ten HIV, ale pojawia się problem: takie badanie powinno się robić po trzech miesiącach od ryzykownego seksu. I co wtedy zrobisz? Wstrzymasz się od seksu? A partnerka nie nabierze jakiś podejrzeń, że tak długo jesteś w abstynencji? Więc jak się boisz tych chorób, to się naprawdę dobrze zastanów, jak wyjść z tej sytuacji.

kaliber napisał/a:

Rozmawiać o seksie z kimś z kim się już żyje przez ponad 9 lat? Bardzo ciężko, kilka razy miałem podejścia żeby temat ruszyć do przodu i nic z tego. Cipeczki też nie da sobie ruszyć ustami.

Czyli im dłuższy staż, tym mniej tematów do rozmowy i odwagi w mówieniu o własnych uczuciach? Powinno być odwrotnie.

U was szwankuje komunikacja. Musisz być stanowczy i powiedzieć jej, że wasz seks stał się monotonny i dłużej tak nie wytrzymasz, mógłbyś też jej powiedzieć, co Kościół mówi o seksie. Zobaczymy co ona na to. Jeżeli nie powiesz jej o swoich odczuciach i nadal będziesz tchórzył przed poważną rozmową, to jesteś frajerem.

Poza tym czy wy jesteście małżeństwem?
Jeżeli tak i jest wierząca, to prawie rozumiem jej zahamowania. Prawie, bo źle czytała Biblię i ci głupot naopowiadała, a ty oczywiście jej uwierzyłeś i nic z tym nie zrobiłeś (napisałam wcześniej co mówi Biblia o seksie).
Jeżeli nie i jest "wierząca", to jesteś z hipokrytką (seks bez ślubu, ale oralny nie, bo to już grzech - śmieszne).

kaliber napisał/a:

Jeżeli ktoś nie chce orala i nie uważa tego za element seksu, do dlaczego miałby mieć pretensje, żeby druga osoba załatwiała te sprawy na boku. Przecież to nie seks, w jej mniemaniu. To jak wyjście na siłownię albo na masaż.

Trele morele. Załóżmy taką sytuację: jestem mężatką od 10 lat; mój seks z mężem był zróżnicowany (nie to co u ciebie), ale nagle mój kochany oznajmia mi, że pragnie seksu grupowego; ja się nie zgadzam, bo... np. uważam, że to jest chore i że powoduje to u mnie odruchy wymiotne; on wtedy idzie na taki seks z prostytutkami. Czy jego zachowanie jest uczciwe? A co z moim zachowaniem?

kaliber napisał/a:

Wiadomo że nigdy się nie przyznam i nie ona nigdy się nie dowie.

Nie możesz mieć takiej pewności (chyba, że widzisz przyszłość).

kaliber napisał/a:

Przecież w innych kulturach mężczyźni mają po trzy, cztery kobiety i nikogo to w oczy nie gryzie.

To jedź na Bliski Wschód.

N4VV napisał/a:

Przemyśl, czy zrobiłeś wszystko co w Twojej mocy, by znaleźć rozwiązania bardziej optymalne (z punktu widzenia ryzyka). Oszacuj swoje możliwości i stopień ryzyka. Następnie zrób co uważasz za słuszne - wiedząc dlaczego tak właśnie robisz.

Na razie on nie zrobił wszystkiego co w jego mocy (kilka razy tylko coś tam wyjąkał), a już chce iść do agencji. Jego zachowanie jest nieuczciwe.

Kaliber, czy mogłabym cię prosić abyś odniósł się do moich pytań?

"Jeżeli nie wiesz dokąd zmierzasz, każda droga zaprowadzi cię donikąd."

"Śmiech jest lekarstwem, które każdy może sobie przepisać."

40

Odp: o krok przed zdradą

Nie przesadzajcie. HIV to rzadkość. Gdyby co druga prostytutka miała mieć HIV to ten zawód by nie istniał. Ponadto HIV nie przeciska się przez gumę. Kto mówi o stosunku bez gumy z prostytutką? Reszta chorób też nie przechodzi przez gumę. Prostytutki VIP też nie są głupie i nie dają bez zabezpieczeń. Jeżeli jakaś choroba się przeciska przez gumę, to są na nie antybiotyki. Nie widzę powodu, żeby od razu kojarzyć prostytutkę z chorobami, zwłaszcza nieuleczalnymi. To nie te czasy i nie ta liga prostytutek. Dziewczyny się starają i dbają o siebie.

Jeśli chodzi o kościół, to sprawa jest bardziej złożona. Tutaj nie zawsze liczą się argumenty. To jest wieloletni wpływ na wiele sfer życiowych i byle argument pana doktora seksuologa albo amatora teologa nie zmieni wiele.

Dlaczego prorokujecie, że zaczyna się od prostytutek, a kończy na na ... no właśnie nie wiadomo na czym. Od początku mówię o sporadycznym spotykaniu się z zadbanymi, luksusowymi Paniami, które kochają seks w równym stopniu co ich pacjenci, bo tak bym nazwał mężczyzn skołowanych przez lata przez swoje kobiety, którym się po prostu nie chce. Po prostu leczą doraźnie problem.

Żeby się od razu uzależnić od seksu z byle kim i byle gdzie i byle jak, po kilku spotkaniach z zadbanymi paniami?

41

Odp: o krok przed zdradą
Dominisia21 napisał/a:

Gdyby twoja partnerka się dowiedziała, to jak myślisz, co by z wami dalej było?

Od jakiegoś czasu planuję, co może być nie tak i co może się wydarzyć, co by mnie zdradziło. Według mnie się nigdy nie dowie, bo od kogo? Romans to nie jest, więc nie ma strony zainteresowanej ujawnianiem tej informacji. Też skoki na bok nie będą codziennie, tylko co jakiś czas, może raz w życiu, może co miesiąc, może co tydzień, może co rok. Nie wiem, zobaczymy czy mi się spodoba. Jeżeli się nie spodoba, to będę miał nauczkę.

Mogą mnie jeszcze zdradzić wyrzuty sumienia? Będą? Obecnie ich nie mam, ale na razie nic kolosalnie złego nie zrobiłem, może dlatego ich nie ma. Po oglądaniu pornosów i stron z prostytutkami oraz w trakcie planowania zdrad są wyrzuty sumienia? A jeśli już będę po.... Nie wiem jak to jest. Może któryś z Panów i Pań na forum mi powie coś na temat wyrzutów sumienia po zdradzie.

Dominisia21 napisał/a:

...badania na ten HIV, ale pojawia się problem: takie badanie powinno się robić po trzech miesiącach od ryzykownego seksu. I co wtedy zrobisz? Wstrzymasz się od seksu?
A partnerka nie nabierze jakiś podejrzeń, że tak długo jesteś w abstynencji? Więc jak się boisz tych chorób, to się naprawdę dobrze zastanów, jak wyjść z tej sytuacji.

Niestety może tego nie zauważyć. Jak mówiłem, jeszcze się nie zdarzyło żeby przez te lata sama do mnie podeszła. Może ona ma po prostu problem z seksem, podobno jest coś takiego, że ludziom po prostu może się nie chcieć. Albo to ja jestem beznadziejny i nie potrafię. Próbowałem nie raz coś zmienić, aczkolwiek nie w tak drastyczny sposób jak tu na forum niektóre Panie mówią. Nie będę jej co 3 dni męczyć nowymi pozycjami i oralem, skoro jej seks prawie w ogóle nie kręci. No bo co to za seks, przez tyle lat tylko klasyk i to jeszcze nie na własne życzenie. Pewnie nawet nie zauważy że się już nie bzykamy.

Dominisia21 napisał/a:

Czyli im dłuższy staż, tym mniej tematów do rozmowy i odwagi w mówieniu o własnych uczuciach? Powinno być odwrotnie.

Chyba tak właśnie jest. Im dłuższy staż tym więcej przyzwyczajeń i utrwalonych oporów.

Jeżeli mam iść na prostytutki, to teraz gdy jestem młody a nie po 60-ce gdy już to będą czasy tabletek i nie wiadomo czego jeszcze. Życie jest jedno.

Dominisia21 napisał/a:

Poza tym czy wy jesteście małżeństwem?

Tak, dlatego nie ma mowy o rozstaniu się. Seks to nie wszystko, są też inne sfery życia i w nich jest dobrze. Ale jak seks szwankuje albo go nie ma, to mi w korę pali i co zrobić? Rozstać się z powodu seksu? bez sensu. Na to może sobie pozwolić chłopak z dziewczyną gimnazjum, ale nie dorośli ludzie po trzydziestce.

Dominisia21 napisał/a:

Trele morele. Załóżmy taką sytuację: jestem mężatką od 10 lat; mój seks z mężem był zróżnicowany (nie to co u ciebie), ale nagle mój kochany oznajmia mi, że pragnie seksu grupowego; ja się nie zgadzam, bo... np. uważam, że to jest chore i że powoduje to u mnie odruchy wymiotne; on wtedy idzie na taki seks z prostytutkami. Czy jego zachowanie jest uczciwe? A co z moim zachowaniem?

Sekst grupowy to też jakaś opcja. Przyznam że myślę też o dwóch prostytutkach na raz. Ale żeby był jeszcze facet w grupie? Fuj. Raczej nie. Natomiast ty mówisz Dominisia21 o odmianie dewiacji. Seks kobiety z mężczyzną, czy płatny czy też nie, dewiacją nie jest. Seks ze zwierzętami, jedzenie kału czy też seks grupowy trąci już dewiacją.  Seks to normalna rzecz, są różne odmiany, też oralny, też analny. Masz ze swoim partnerem analny?


Dominisia21 napisał/a:
kaliber napisał/a:

Wiadomo że nigdy się nie przyznam i nie ona nigdy się nie dowie.

Nie możesz mieć takiej pewności (chyba, że widzisz przyszłość).

Jak mówiłem, nie ma strony zainteresowanej ujawnianiem takich informacji. Sam miałbym się przyznać? Musiałbym mieć ogromne wyrzuty sumienia (nie wiadomo czy są, czy jest to rzecz przereklamowana), albo faktycznie złapać HIV. Wiele chorób można złapać podczas wykonywania codziennych czynności, a zwłaszcza u fryzjera, kosmetyczki, masażysty, lekarza, na siłowni. HIV jest przereklamowane, ta cała kampania w mediach. Temat pewnie marginalny, a szum jak ze świńską grypą, na którą, jak się okazało nikt nie umarł. HIV to pewnie biznes dla pewnych kręgów, dlatego tyle o tym mówią. Więcej osób codziennie umiera na drogach, niż zaraża się hivem.

42

Odp: o krok przed zdradą

Ja uważam ze każdy skok w bok jest bolesny, no tak strona przeciwna nigdy sie nie dowie, tylko opisz swoją historie po tym skoku.

Pewnie po pierwszym razie przyjdzie następny,po jakimś czasie być może zechcesz być może coś bardziej stałego, być może zaczniesz budować z kimś więzi , także emocjonalne.

Taki pierwszy raz to jak otwarcie furtki, będziesz tak czy siak miał dwie twarze. Ale to juz Twoja sprawa, ja wiem jedno, nie mogłabym być z osoba niedopasowana seksualnie i za nimfomanke sie nie uważam bynajmniej .

Chociaż sex to nie wszystko jak słusznie zauważasz jest absolutnym dopełnieniem udanej relacji. Intymność wynika ze związku mentalnego, jeśli na kimś Ci zależy ta bliskość jest czymś naturalnym, dopełnieniem.

Młodzi jeszcze jesteście,kto wie co przed wami.

43

Odp: o krok przed zdradą

Ciekawe jakbyś się czuł gdyby ciebie zdradzono, a każda zdrada prędzej czy później się wyda kobiety mają intuicję i od razu zauważą każde inne zachowanie a tego nie unikniesz.
Lepiej się rozwiedź oszczędzisz kłopotów.

44

Odp: o krok przed zdradą
kaliber napisał/a:

Nie widzę powodu, żeby od razu kojarzyć prostytutkę z chorobami, zwłaszcza nieuleczalnymi. To nie te czasy i nie ta liga prostytutek. Dziewczyny się starają i dbają o siebie.

Wiesz czemu tyle mówiłam o tych chorobach? Bo swoje wpisy na tym forum zacząłeś właśnie od tych chorób (przypominasz sobie?)... Ale widzę, że ten argument już sobie sam przetłumaczyłeś na korzyść prostytutek.

kaliber napisał/a:

Jeśli chodzi o kościół, to sprawa jest bardziej złożona. Tutaj nie zawsze liczą się argumenty. To jest wieloletni wpływ na wiele sfer życiowych i byle argument pana doktora seksuologa albo amatora teologa nie zmieni wiele.

To może popracujcie nad tym, żeby wpływ Kościoła na wasze życie nie był aż taki duży. Może poszukaj takich zdań w Biblii (Kościele), które wypadają na twoją korzyść.

A te moje zdania na temat seksu opisanego w Biblii, to są oczywiste fakty, których twoja żona nie zna, więc warto byłoby ją uświadomić w tej kwestii. Co ci szkodzi spróbować?

kaliber napisał/a:

Dlaczego prorokujecie, że zaczyna się od prostytutek, a kończy na na ... no właśnie nie wiadomo na czym./Żeby się od razu uzależnić od seksu z byle kim i byle gdzie i byle jak, po kilku spotkaniach z zadbanymi paniami?

Nie wiesz jak zachowa się twoja psychika po przekroczeniu granicy wierności żonie. Może wypady do prostytutek będą rzadkie, może częste, a może w końcu spotkasz jakąś interesującą kobietę i zdecydujesz się na romans, który jest przecież znacznie tańszy. Nie wiadomo.

kaliber napisał/a:

Pewnie nawet nie zauważy że się już nie bzykamy.

No nie wiem (jak często nalegasz na seks, a później nagle przestaniesz, to się może gapnąć).
A mniej więcej co jaki czas się kochacie? A czy po wizycie/wizytach u prostytutki mogłoby ci się w ogóle odechcieć seksu z żoną - jak myślisz, że będziesz się wobec żony zachowywał po zdradzie?

kaliber napisał/a:
Dominisia21 napisał/a:

Trele morele. Załóżmy taką sytuację: jestem mężatką od 10 lat; mój seks z mężem był zróżnicowany (nie to co u ciebie), ale nagle mój kochany oznajmia mi, że pragnie seksu grupowego; ja się nie zgadzam, bo... np. uważam, że to jest chore i że powoduje to u mnie odruchy wymiotne; on wtedy idzie na taki seks z prostytutkami. Czy jego zachowanie jest uczciwe? A co z moim zachowaniem?

Sekst grupowy to też jakaś opcja. Przyznam że myślę też o dwóch prostytutkach na raz. Ale żeby był jeszcze facet w grupie? Fuj. Raczej nie. Natomiast ty mówisz Dominisia21 o odmianie dewiacji. Seks kobiety z mężczyzną, czy płatny czy też nie, dewiacją nie jest. Seks ze zwierzętami, jedzenie kału czy też seks grupowy trąci już dewiacją.  Seks to normalna rzecz, są różne odmiany, też oralny, też analny. Masz ze swoim partnerem analny?

Nigdy nie uprawiałam seksu analnego i nie wiem co mam o nim myśleć. Ale gdyby mój przyszły partner chciał takiego seksu, to bym go spróbowała, chociaż nie mogłabym mu obiecać, że taki seks mi się spodoba.

Nigdzie nie twierdziłam, że płatny seks jest dewiacją. Po drugie: co ty naprawdę myślisz o seksie grupowym (bo najpierw mówisz, że myślisz o seksie z dwoma prostytutkami na raz, a później twierdzisz, że taki seks trąci dewiacją)? Po trzecie: ponawiam pytanie: nie zgadzam się na swingowanie z własnym mężem, więc czy on ma prawo poswingować sobie z innymi osobami?

kaliber napisał/a:
Dominisia21 napisał/a:
kaliber napisał/a:

Wiadomo że nigdy się nie przyznam i nie ona nigdy się nie dowie.

Nie możesz mieć takiej pewności (chyba, że widzisz przyszłość).

Jak mówiłem, nie ma strony zainteresowanej ujawnianiem takich informacji. Sam miałbym się przyznać? Musiałbym mieć ogromne wyrzuty sumienia (nie wiadomo czy są, czy jest to rzecz przereklamowana), albo faktycznie złapać HIV.

Jest jeszcze coś takiego jak kobieca intuicja. Nie zawsze jest niezawodna, ale "problemów" może facetowi narobić, nawet jeśli jemu się wydaje, że niczego po nim nie widać. A nawet czasami jest tak, że kobieta coś przeczuwa, ale się nie przyzna do swoich podejrzeń, żeby bardziej nie cierpieć. Już nie takie historie słyszałam. Jakby było z twoją żoną, to nie wiem, może ona nigdy się nie domyśli/nie dowie? Coż, różnie może być.

Ostatnia rzecz. Zanim pójdziesz do tej prostytutki, odpowiedz mi szczerze: czy zrobiłeś absolutnie, ale to absolutnie wszystko, żeby uniknąć zdrady wobec żony i nie złamać przysięgi kościelnej?

"Jeżeli nie wiesz dokąd zmierzasz, każda droga zaprowadzi cię donikąd."

"Śmiech jest lekarstwem, które każdy może sobie przepisać."

45

Odp: o krok przed zdradą
kaliber napisał/a:

Nie przesadzajcie. HIV to rzadkość. Gdyby co druga prostytutka miała mieć HIV to ten zawód by nie istniał. Ponadto HIV nie przeciska się przez gumę. Kto mówi o stosunku bez gumy z prostytutką? Reszta chorób też nie przechodzi przez gumę. Prostytutki VIP też nie są głupie i nie dają bez zabezpieczeń. Jeżeli jakaś choroba się przeciska przez gumę, to są na nie antybiotyki. Nie widzę powodu, żeby od razu kojarzyć prostytutkę z chorobami, zwłaszcza nieuleczalnymi. To nie te czasy i nie ta liga prostytutek. Dziewczyny się starają i dbają o siebie.

Jeśli chodzi o kościół, to sprawa jest bardziej złożona. Tutaj nie zawsze liczą się argumenty. To jest wieloletni wpływ na wiele sfer życiowych i byle argument pana doktora seksuologa albo amatora teologa nie zmieni wiele.

Dlaczego prorokujecie, że zaczyna się od prostytutek, a kończy na na ... no właśnie nie wiadomo na czym. Od początku mówię o sporadycznym spotykaniu się z zadbanymi, luksusowymi Paniami, które kochają seks w równym stopniu co ich pacjenci, bo tak bym nazwał mężczyzn skołowanych przez lata przez swoje kobiety, którym się po prostu nie chce. Po prostu leczą doraźnie problem.

Żeby się od razu uzależnić od seksu z byle kim i byle gdzie i byle jak, po kilku spotkaniach z zadbanymi paniami?

Denne tłumaczenia, pokopana argumentacja roll roll.
Dominisia-> Nasze pisanie, jest poniekąd czcze, autor chce bzyknąć dziwkę i to zrobi, napalił się, jak szczerbaty na suchary. High life! Veni, Vidi, Vici spodnie w dół i do przodu->  a za jakiś czas przybiegnie na forum z płaczem "Pobzykałem, pozdradzałem i na koniec się pochorowałem, co robić" big_smile

"Dum spiro, spero"...- "Dopóki oddycham, nie tracę nadziei"...
"Boże jeśli musisz, to zabierz obrazy i ześlij tysiąc duchów, mogę nawet umierać dwa razy i nosić stygmaty, nie tykaj mi słuchu !"... by PLANET ANM

46

Odp: o krok przed zdradą
Carpathia napisał/a:

Denne tłumaczenia, pokopana argumentacja roll roll.
Dominisia-> Nasze pisanie, jest poniekąd czcze, autor chce bzyknąć dziwkę i to zrobi, napalił się, jak szczerbaty na suchary. High life! Veni, Vidi, Vici spodnie w dół i do przodu->  a za jakiś czas przybiegnie na forum z płaczem "Pobzykałem, pozdradzałem i na koniec się pochorowałem, co robić" big_smile

Bardzo możliwe, że na próżno, ale ja uparta jestem. smile A przede wszystkim chcę mieć odpowiedzi na swoje pytania. smile

Carpathia, fajna interpretacja łacińskiego przysłowia. smile smile

"Jeżeli nie wiesz dokąd zmierzasz, każda droga zaprowadzi cię donikąd."

"Śmiech jest lekarstwem, które każdy może sobie przepisać."

47

Odp: o krok przed zdradą
Dominisia21 napisał/a:

Carpathia, fajna interpretacja łacińskiego przysłowia. smile smile

No baaa ! lol lol lol
Wątpię jednak, by autor pokapował o co kaman big_smile
Coco jumbo i do przodu kaliber!

"Dum spiro, spero"...- "Dopóki oddycham, nie tracę nadziei"...
"Boże jeśli musisz, to zabierz obrazy i ześlij tysiąc duchów, mogę nawet umierać dwa razy i nosić stygmaty, nie tykaj mi słuchu !"... by PLANET ANM

48

Odp: o krok przed zdradą

Carpathia zajebi... się czyta smile
Kaliber - po co w ogóle tu napisałeś?

"Celem nie jest bycie lepszym od kogoś innego, lecz bycie lepszym od tego,
kim samemu było się wcześniej".
Tak naprawdę szczęscie to dobre zdrowie i krótka pamięć wink

49

Odp: o krok przed zdradą

Jak dla mnie jeśli tak bardzo KALIBER chce sobie podupczyc to niech już leci i nie wkurza bo jest z lekka czerstwy.

Szkoda mi tylko obecnej jego kobiety bo tak to lata mi koło" pepsi"czy on złapie to czy tamto i jak bardzo profesionalne są te jego prostytutki:>  Brak słów normalnie.

Życie to wielka niewiadoma,ale je kocham:)

Posty [ 50 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » o krok przed zdradą

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018