Hej, zakochałam sie w moim ex 4 miesiące temu, spotykalismy sie od pół roku. Wszystko było super, cudownie itp i angle pojawiły sie watpliwosci jednakże mi one przeszły, jemu nie..ale starał sie sam siebie przekonać, jednak nie wyszło i zerwał ze mną tak nagle. Powiedział, ze nic nie czuje, po porstu to wygasło. Ja oczywiście w szoku, bo nie powiedział mi o tych wątpliwościach. I nawet teraz się do mnie nie odzywa, już od tygodnia..jak to możliwe, ze nie chce żadnego kontaktu skoro nic nie czuje do mnie? To nie była wielka milość.
Byłam już w dwuletnim związku i nie mogę tego 'cierpienia' porównać, bo to pierwsze było o wiele mocniejsze i gorsze, ponieważ kochalam partnera. Tutaj jest inna sytuacja, byłam zakochana, ale go nie kochałam, to są dla mnie dwa różne uczucia. Jednak nie mogę sobie poradzić z tym odrzuceniem, z tym, ze ktoś podjął za mnie decyzję i nie mam na nią wplywu. Że nie mogę nic z tym zrobić. NIC. Ze muszę się z tym pogodzić. Jak sobie z tym radzic? Macie jakieś sposoby? To jest to samo uczucie porczucenia co po pierwszym związku, chociaż nie tak silne. Czuję jakbym nie cierpiała z powodu partnera a wlasnie z tego porzucenia. Czasem naprawdę się załamuje, a czasem jest dobrze
Proszę o odpowiedź.