netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Niewystarczające uczucie

30 odpowiedzi3 838 wyświetleńzałożony przez Ska, 27.10.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Niewystarczające uczucie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 31 ]

1

Temat: Niewystarczające uczucie

Zostawiłam go, bo nie wiem czy kocham go tak jak powinnam. Tak jak on na to zasługuje. Tak jak oboje zasługujemy. Wiem, że on kocha mnie tak jak tylko można. Chciał mi się oświadczyć. Bałam się, że nie będę z nim szczęśliwa przez to, że moje uczucie jest dużo słabsze od jego uczuć, a wówczas on również nie będzie szczęśliwy. Bałam się również, że nawet jeśli teraz stłumię swoje obawy to za jakiś czas, być może po zaręczynach/ślubie, one odżyją znowu (to nie pierwszy raz kiedy się pojawiły). Nie chcę zniszczyć nam obojgu życia. Nie miałam pewności czy jesteśmy kompatybilni na tyle, by ze sobą wytrzymać na zawsze (sposób postrzegania świata i nastawienie). Moje wątpliwości trwały bardzo długo i nieustannie (rok) i to popsuło mocno nasze relacje w ostatnich miesiącach. Nie wiem nawet czy moje uczucie to miłość czy mieszanina przywiązania i przyjaźni. Wiem tylko na pewno, że cały czas jest dla mnie kimś bardzo ważnym. Zakończyłam to, nie wiem czy słusznie.

W książkach i  w filmach mówi się ciągle, że miłość zaczyna się ?fajerwerkami?, bucha namiętnością, że kiedy to jest prawdziwa miłość to nie ma się wątpliwości co to jest za uczucie, albo nawet jeśli się pojawiają jakieś problemy wystarczy szczera rozmowa, przytulenie i wszystko jest w porządku. Że rozstanie kiedy się kocha jest katastrofą wyniszczającą psychicznie i fizycznie. Że kiedy się kocha można przenosić góry. Czy rzeczywiście tak jest, a ja jestem ułomna emocjonalnie, czy to wszystko medialna ściema, a w rzeczywistości uczucie do drugiej osoby od początku do końca jest czymś zrównoważonym, niewzbudzającym większych emocji? Czy z uwagi na moje wątpliwości  postąpiłam słusznie czy poddałam się zbyt łatwo?

Proszę o jakieś podpowiedzi, opinie.

2

Odp: Niewystarczające uczucie

Czym się różni miłość od przyjaźni?
Pewnie wiesz, bo opowiadasz o tej różnicy z taką pewnością - wytłumacz więc.

3

Odp: Niewystarczające uczucie

Ja uważam, że każdy kocha inaczej - w sensie inaczej pokazuje swoje uczucia, inaczej mogą być odbierane, ale wcale nie znaczy, że kochasz mniej. Nie ma mniej - bardziej, jest miłość i pożądanie. To, że boisz się, że Twoke uczucia są niewystarczające, że możesz nie zapewnić mu szczęścia jest dowodem na to jak bardzo go kochasz - nie chcesz mu psuć życia, bo boisz się, że będzie z Tobą nieszczęśliwy! Jeśli Cię kocha, to będzie szczęśliwy. Może jesteście inni i inaczej wyrażacie miłość, może on jest lepszy w okazywaniu emocji i Ci się po prostu wydaje, że Cię kocha bardziej? Ja powiem Ci jedno - miłość dla mnie to nie fajerwerki, tylko przyjaźń. Miłość to nie jest kwiat, który zakwitł - tylko ten owoc, który z niego powstaje. Ja tak widzę miłość, a w dzisiejszych czasach i tak wszyscy mylą miłość z fizycznym pożądaniem. Nie zostawiaj go ze strachu. Ty cierpisz i on. Kochacie tak samo, tylko macie inne emocje.

4 Ostatnio edytowany przez Ska (2013-10-27 00:24:23)

Odp: Niewystarczające uczucie

N4VV
Właśnie tego nie wiem. Wiem na pewno, że czuję do niego przyjaźń - zaufanie, poczucie bezpieczeństwa, pewność że zawsze mogę na niego liczyć, że sama chętnie mu pomogę. Możemy rozmawiać ze sobą o wszystkim - zawsze do samego końca byliśmy ze sobą szczerzy. Nie jestem jednak pewna czy te same uczucia utożsamia się z miłością - stąd też mój drugi akapit. Nie wiem. Pytam. Miotam się.

5

Odp: Niewystarczające uczucie

To co przed chwilą napisałaś - tak wg mnie wygląda miłość. Nie znam dobrze sytuacji, ale twierdze, że zbyt pochopnie podjęłaś decyzję.

6 Ostatnio edytowany przez Ska (2013-10-27 00:31:56)

Odp: Niewystarczające uczucie

A jeżeli to są moje jedyne uczucia wobec niego? Bez potrzeby bliskości (kiedyś była, od długiego czasu nie ma), a myśl o zaręczynach i ślubie mnie przeraża?

7 Ostatnio edytowany przez vongolia (2013-10-27 00:43:02)

Odp: Niewystarczające uczucie

Wiesz, ciężko to powiedzieć, nie znając Cię. Ja po swoich doświadczeniach, w ogóle nie wyobrażam sobie siebie z kimś, ślub? Mam 23 lata a nie widzę tego, jestem za dziecinna. Może i Ciebie przeraża bardziej obowiązek i odpowiedzialność jaka za tym idzie a nie fakt spędzenia z nim reszty życia?

8

Odp: Niewystarczające uczucie

W związkach jest tak, że zawsze jedna połówka stara się bardziej i kocha niż druga. Tak to już jest. Zawsze to jedna osoba biega bardziej za drugą. Nigdy nie po równo.

9

Odp: Niewystarczające uczucie

sa tak piene sentencje na facebooku o milosci wink np jedna z nich opisuje,ze jezeli sie klocisz i godzisz, placzesz,smiejesz,rozstajesz i wracasz,itd to znaczy ze dorslo sie do milosci ,jezeli jest sie w stanie pogodzic te wszystkie rzeczy razem... obawy beda zawsze wink, taka prawda, ze ponzasz kogos lepszego ,ktos lepszy ci zawroci w glowie, ktos bedzie ciekawszy w rozmowie itp ale wtedy sobie powiedz ile ten ktos zrobil dla ciebie czyli twoj facet,za co go kochasz,szanujesz itp., i wtedy obawy znikną wink
co z tego ze macie inne pogoady,uczcie sie siebie, uczcie sie szanowac,inspirowac sobą, szanujcie swoje potrzeby i nie narzucajcie zdania jedno drugiemu... na pewno razem macie tez sporo wspolnego wink, porozmawiaj z nim szczerze dlaczego sie rozstalasi moze mozna to odobudowac wink

10 Ostatnio edytowany przez Ska (2013-10-27 02:07:35)

Odp: Niewystarczające uczucie

Wiem, że w związku zawsze jest jedna osoba, która stara się bardziej. Główny problem polega na tym, że to się u nas nie równoważy w żaden sposób. Im bardziej on się stara tym ja czuję mniejszą potrzebę żeby się angażować. Mówiłam mu o tym, a jakże - zaczął się starać o nasz związek jeszcze bardziej, czyli coś zupełnie innego niż to o co mi chodziło. Tak bardzo, że mnie to aż przytłacza. Związek stał się dla mnie oczywistością, w której mam poczucie, że nic nie muszę robić. Irytuje mnie to i on z tego powodu. Wiem, że to niewłaściwe, czuję się przez to nie w porządku, niewdzięczna, egoistyczna. Ciężko jest się angażować, kiedy druga strona wymaga tylko tego żeby pozwolić zalać się uczuciem, a sama widocznie coraz bardziej męczy się nikłą ilością przejawów uczuć z mojej strony. Koszmar jak z Aronsona i Akerta. Mam wątpliwości czy jestem jeszcze w stanie zacząć się angażować.


To chyba zamyka cały problem w zasadzie.

11

Odp: Niewystarczające uczucie

Tak to chyba jest, jak ktos sie stara to ty nie wiesz zy chcesz z nim byc ... jak by to nazwac  hmmm... taka pewnosc siebie i niepewnosc czego sie oczekuje od zycia,a on sie stara ,aaa mi juz nie zalezy, szkoga chlopaka ,... tego typu przemyslenia zawsze sie pojawia... ja tez tak miewam ,jak moj facet byl dobry dla mnie, gotowa, sprzatal ,cos tam robil ,to j siedzialam na kanapie i patrzac na niego zastanawialam sie czy chce z nim byc sad smutne ale prawdziwe
mysle ze powiinas zajac sie czyms,miec wiecej zajec i nie rozmyslac ,serio wink, spotykac sie z nim od czasu do czasu ,nie codziennie, wiesz isc pobiefgac, z psem ,kotem na spcer wink, cokolwiek ,kiedy przestaniesz siedziec i myslec ,wszystkie obawy miną wink

12

Odp: Niewystarczające uczucie

Ska, na Twoim miejscu powiedziałabym dokładnie to co napisałaś Twojemu facetowi.
Może ta przerwa sprawi że nabierzesz pewności co do uczuć..
Z jednej strony nie ma sensu się męczyć - skoro go nie kochasz..
Jeśli jednak go kochasz - może być że popełniasz największą pomyłkę, której będziesz żałować.

Dopuszczasz do siebie świadomość że możesz go stracić, że nie będzie go w Twoim życiu? Bo tym się może skończyć ta znajomość jeśli tak nim będziesz targać. Nikt nie jest "na zawsze".

13 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-10-27 10:16:04)

Odp: Niewystarczające uczucie
Ska napisał/a:

Wiem, że w związku zawsze jest jedna osoba, która stara się bardziej. Główny problem polega na tym, że to się u nas nie równoważy w żaden sposób. Im bardziej on się stara tym ja czuję mniejszą potrzebę żeby się angażować. Mówiłam mu o tym, a jakże - zaczął się starać o nasz związek jeszcze bardziej, czyli coś zupełnie innego niż to o co mi chodziło. Tak bardzo, że mnie to aż przytłacza. Związek stał się dla mnie oczywistością, w której mam poczucie, że nic nie muszę robić. Irytuje mnie to i on z tego powodu. Wiem, że to niewłaściwe, czuję się przez to nie w porządku, niewdzięczna, egoistyczna. Ciężko jest się angażować, kiedy druga strona wymaga tylko tego żeby pozwolić zalać się uczuciem, a sama widocznie coraz bardziej męczy się nikłą ilością przejawów uczuć z mojej strony. Koszmar jak z Aronsona i Akerta. Mam wątpliwości czy jestem jeszcze w stanie zacząć się angażować.


To chyba zamyka cały problem w zasadzie.

Wynika z powyższych, że potrzebujesz faceta. kttóry Cię weźmie pod but. Takiego który Cię nie będzie szanował, ani przejmował sie Twoimi pragnieniami. No to jesteś w dobrej sytuacji, bo dupków jest wielu na świecie. Na pewno któryś się zainteresuje jeśli nic nie zrobisz, by wam pomóc.
Nie wiem jak można taką sytuację uratować, ale sądzę, że na Twoim miejscu próbował bym zmienić siebie.

14

Odp: Niewystarczające uczucie
N4VV napisał/a:

Wynika z powyższych, że potrzebujesz faceta. kttóry Cię weźmie pod but. Takiego który Cię nie będzie szanował, ani przejmował sie Twoimi pragnieniami. No to jesteś w dobrej sytuacji, bo dupków jest wielu na świecie. Na pewno któryś się zainteresuje jeśli nic nie zrobisz, by wam pomóc.
Nie wiem jak można taką sytuację uratować, ale sądzę, że na Twoim miejscu próbował bym zmienić siebie.

Dokładnie! Niestety wielu ludzi ma masochistyczną skłonność do "zakochiwania się" (myślę, że działają tu inne mechanizmy, nie miłość, stąd cudzysłów) w osobach niedostępnych. Jeśli ktoś po prostu jest - dostępny, gotowy, zakochany, skłonny spełnić każde nasze życzenie - nudzi nam się. Bo przecież dlaczego życie miałoby być łatwe, przyjemne i kolorowe skoro może nam je uprzykrzyć jakiś emocjonalnie upośledzony dupek. Albo możemy to zrobić sami szukając dziury w całym.

Wydaje mi się, że cokolwiek byśmy ci nie powiedzieli już i tak podjęłaś decyzję. Wydaje mi się również, że to decyzja, której pożałujesz po mniej więcej roku związku z facetem, który da ci to, czego nie daje ci obecny - tzn. nie będzie się tak starał.

A odnośnie pytania w pierwszym poście - tak, to multimedialna ściema.

15

Odp: Niewystarczające uczucie

alfaalfa
Mówiłam mu o tym. Od kiedy zaczęły się pojawiać problemy męczył mnie rozmowami o naszym związku codziennie. Dopuszczam do siebie taką świadomość. Było mi przykro z tego powodu początkowo. Dwa dni później przeszło. Teraz zostały tylko wątpliwości.

Tak, było mi zbyt dobrze złośnico, bo pewnie o to Ci chodzi. Dopasował się do mnie aż za dobrze. Tak dobrze, że cały czas w głowie mi siedzi to, że zmieniłam go nie usiłując go zmieniać - ubrania, sposób zachowania, bardzo duża wrażliwość na moje nastroje, związana z zastanawianiem się co może powiedzieć, a czego nie powinien - choć wcale tego nie oczekiwałam.

Uważam, że nie masz racji N4VV. Nie oczekuję braku szacunku i ignorowania potrzeb. Wręcz przeciwnie. Chciałabym raczej kogoś o kogo mogę zabiegać, kogoś kogo głównym zainteresowaniem nie jestem ja sama. Doskonale zdaję sobie sprawę, że wina leży w moim nastawieniu, podobnie jak Ty nie widzę sposobu na "ratowanie sytuacji". Dlatego tu napisałam.

Mogłabym zaproponować mu spotkanie, pójść na nie z pozytywnym nastawieniem. Porozmawialibyśmy, może zrobili razem coś fajnego i pewnie miło spędzilibyśmy czas. Tylko że z mojej perspektywy to nie w porządku, bo dla mnie byłoby to tylko spędzenie razem czasu, testowanie czy kocham czy nie kocham (choć pewnie i tak nie doszłabym do żadnego wniosku). On z kolei myślałby, że to powrót i wszystko już będzie ok. Jednak co jeśli doszłabym do wniosku, że to nie jest to uczucie, że po prostu bardzo go lubię i cenię, ale to wszystko? Wówczas on znowu będzie miał poczucie, że jego nadzieje zostały zawiedzione, a jego uczucie podeptane. Bawienie się w ten sposób (kiedy nie jestem pewna co czuję i co jest właściwe) wydaje mi się szczeniackie i nieodpowiedzialne.

16

Odp: Niewystarczające uczucie

Nie wiem, mam już trochę lat na karku i mój scenariusz czesto się powtarzał. Ja bym poszła do psychologa i warto popracować nad mechanizmami. Duży wpływ na nas ma wychowanie, jeśli wychowywał Cię niedostępny rodzic, czesto przekłada się to na nasze życie dorosłe.

17

Odp: Niewystarczające uczucie

Ska
Bardzo dobrze zrobiłaś rozstając się z twoim chłopakiem.
A oto dwa niezależne uzasadnienia mojego zdania:
Sama byłam w podobnej sytuacji jak miałam 20 lat, tylko ja wytrzymałam z moim kilka miesięcy. Na początku byłam wniebowzięta, bo mój nosił mnie na rękach, był wpatrzony jak w obrazek, ja się też na początku starałam bardzo,szczególnie, iż byłam po toksycznym związku, w którym facet mnie nie szanował. Na początku była euforia, która przeszła szybko w stan stabilny, a po pewnym czasie zrozumiałam, iż tak naprawdę to ja do niego nic nie czuje głębszego i jego obecność w moim życiu coraz bardziej mnie złościła. Ochota na seks z mojej strony zmalała do zera, pojawiła się niechęć do jakiejkolwiek  bliskości. Pod koniec facet mnie tak irytował, że nie mogłam ścierpieć jego obecności. W końcu zostawiłam go, a on o strasznie to przeżył, ale ja mu tez powiedziałam, że na pewno znajdzie kogoś kto będzie miał mu dużo więcej do zaoferowania niż ja. Obecnie on jest już dawno żonaty, ja jestem sama, a to był jedyny mój chłopak, który naprawdę był zaangażowany w związek ze mną. Ale ja nigdy nie żałowałam rozstania. Szczególnie, iż 5 lat później poznałam swoja wielką miłość. I po mimo, iż związek nie przetrwał, jestem wdzięczna, że los dał mi szansę na bycie choć przez pewien czas z kimś z kim łączyła mnie prawdziwa bliskość, chemia i wielka namiętność. Prawda jest taka, że związek nawet z najlepszym partnerem jeśli go nie kochamy przeobraża się w koszmar i to dla obu stron. Jedna strona czuje się winna, że nie jest wstanie odwzajemnić uczuć, a ta druga, kończy z przekonaniem, że co by nie zrobiła to i tak nie jest wystarczająco dobra by zadowolić obiekt swoich uczuć. Poza tym zawsze istnieje zagrożenie, iż się spotka prawdziwą miłość mając już ułożone życie z niekochanym partnerem.

Druga historia.
Mam znajomego, który ma ukochaną żonę. Zabiega o nią, zaprasza na romantyczne kolacje, kupuje drogie prezenty, pomaga w czym może, troszczy się, zabiera w interesujące podróże. Poza tym jest atrakcyjny, inteligentny i sympatyczny. Co dostaje w zamian? Żona nie jest zainteresowana w ogóle spędzaniem z nim czasu, właściwe poza wspólnym podróżowaniem nic razem nie chce z nim robić, w ogóle nie okazuje mu czułości, nie powie mu nic dobrego, seks już dawno się skończył. Ostatnio żona nie miała nawet ochoty iść z nim na kolację w celu uczczenia 6 rocznicy ślubu. Do ślubu żona była zaangażowana, potem jej przeszło(ewidentnie to na ślubie jej zależało, a nie na nim).
Oboje są nieszczęśliwi choć pozornie uchodzą za zgraną parę,szczególnie, iż on spełnia wszystkie jej zachcianki. Tak naprawdę on jest strasznie samotny i na skraju depresji, a ona jest po prostu wygodna, choć w głębi duszy marzy o miłości.
Wpisz sobie do wyszukiwarki "nie kocham męża" i poczyta sobie historie kobiet, które wyszły za mąż bez miłości. Po kilku latach wspólne życie to dla niech męczarnia, wieczne udawanie i krzywdzenie partnera, którego się odrzuca.
Nie warto.
Twój chłopak nie kręci Cię nie dlatego, że jest uległy i dobry, tylko dlatego, że Cię nie kręci. I już. Na miłość nie ma algorytmu.

18

Odp: Niewystarczające uczucie

Ska skoro masz wątpliwości to znaczy, że je masz i one nie wzieły się z nikąd. Wydaje mi się, że się zadręczasz bo obiektywnie patrząc Twój facet jest super, jest dobrym kandydatem na chłopaka/męża. Masz poczucie winy na zasadzie, czemu ja nie potrafię być z nim  naprawdę szczęśliwa skoro facet jest ok, nie mogę nic mu zarzucić.

Tylko, że nie można być z kimś z wdzięczności, z poczucia winy, czy z samego faktu, że ktoś jest fajny itp. Na zasadzie będę z nim bo on jest taki dobry i wiem, że mnie kocha. Łączy Was przyjaźń, przyzwyczajenie stąd z pewnością masz wrażenie bliskości jaka jest między Wami ale czy to wystarczy aby zbudować związek? Owszem może wystarczy aby stworzyć związek z rozsądku bo Twój kandydat ma wszystkie cechy kandydata na meża ale czy to wystarczy aby stworzyć pełny, satysfakcjonujący związek oparty na miłosci?

Zresztą napisałaś, że nie wyobrażasz sobie wspólnego życia, małżeństa z nim - jak dla mnie to jest odpowiedź.

A i nie zgadzam się z wypowiedzią N4VV. To, że autorkę męczy nadskakiwanie jej przez chłopaka nie oznacza, że ona od razu potrzebuje jakiegoś wrednego typa, który nie będzie jej szanował i nią sponiewierał.

Ona chce faceta, który jest partnerem, który ma swoje zdanie, który mysli samodzielnie... Ona nie chce mieć jakiegoś "zwierzątka cyrkowego", który wykonuje wszystkie polecenia, jest na każde jej zawołanie, który jak "sługa" uniżony na każde jej słowo, jej kaprys przytakuje itp. Jej facet zachowuje się jak uzależniony od niej, jak ktoś bez własnego charakteru, ktoś pozbawiony własnej osobowości. Jeśli kochamy to chcemy aby nasz partner był sobą, miał swoje zdanie, był człowiekiem wolnym w swoich wyborach, a co za tym idzie czasami powiedział "nie", czasami coś chciał inaczej zrobić, a nie zatracał siebie w miłości do nas. Ważne jest aby wiedzieć, że osoba, która nas kocha robi coś dla nas bo sama tego chce i robiąc to pozostaje w tym faktycznie sobą.

Myślę, że ona chce faceta, który ma swoje zdanie, swoje poglądy, a także własne potrzeby które wyraża.

19

Odp: Niewystarczające uczucie
enya napisał/a:

Myślę, że ona chce faceta, który ma swoje zdanie, swoje poglądy, a także własne potrzeby które wyraża.

A w kórym miejscu napisała, że obecny nie ma własnego zdania czy potrzeb? Z tego, co zauważyłam napisała tylko, że bardzo ją kocha, stara się o nią, chce żeby była szczęsliwa i jest w związku z tym gotowy pójść na kompromis. Jednym słowem facet, który ma ją na samym szczycie listy priorytetów.

Zrobiłaś, jak uważasz, Ska, nikomu nic do tego, jeśli tak właśnie się czujesz, ok. Ale jeśli już pytasz o zdanie, to moje jest takie, że za jakiś czas założysz inny wątek, w którym będziesz utyskiwać na faceta, dla którego jest wiele rzeczy o wiele ważniejszych od ciebie, a ty nie wiesz jak przebić się na szczyt listy. Bo na początku jest fajnie - musisz się starać i w ogóle. Ale po kilku miesiącach bicia głową w sufit ci się znudzi. A tak w ogóle to mi to wszystko pachnie malkontenctwem.

20

Odp: Niewystarczające uczucie

Szarlotkanagorąco, właśnie takich sytuacji jak opisujesz w przyszłości się obawiałam. Zauważyłam u siebie rosnącą irytację, nawet drobnymi rzeczami, które miały z nim związek. To się coraz bardziej nasilało. Niechęć do spotykania się również, a mimo to wątpliwości są.

enya, masz w większości rację (chyba), chcę, żeby ktoś był przede wszystkim ze mną a nie dla mnie. I żeby najpierw kochał siebie, a dopiero później, albo na równi mnie.

Widzisz kendy... Ja biorę pod uwagę rzeczy o których piszesz. Wydaje mi się, że zawsze istnieje taka groźba, że spotka się kogoś gorszego od osoby z którą się jest lub niedawno jeszcze było. W moim przypadku istnieje naprawdę bardzo duże tego prawdopodobieństwo, bo gdyby nie wątpliwości co do moich uczuć, niepewność czy kocham, czy chcę spędzić z nim życie i obawa o branie odpowiedzialności za jego życie i szczęście - on ma własne zdanie, problem polega na tym, że tłumi je żebym była z nim szczęśliwa (chyba, że się pokłócimy, wówczas jego zdanie jest tym jedynym słusznym), staje się podporządkowany i uległy (nie chodzi tylko o branie pod uwagę moich potrzeb, on jest gotów przekształcić zupełnie własną osobowość by bardziej odpowiadała mnie - to nie kompromis bo on nie chce żadnej zmiany ode mnie (!). Skąd to wiem? Z terapii dla par. Boję się brać na siebie taką odpowiedzialność za jego osobę), nie wie czego chce od życia poza tym, że chce być ze mną. To mnie przeraża. Gdyby nie to, to nie mogłabym trafić lepiej - jest bardzo wartościowym, oddanym, skrajnie wiernym człowiekiem, który chce i umie rozmawiać o uczuciach, jest podatny na zranienie, troszczy się (aż przesadnie) o osoby, które kocha.

Jak wspomniałam miałam już kiedyś podobne wątpliwości, tym razem jednak trwają najdłużej. Od roku gryzłam się z myślą czy powinniśmy być razem czy się rozstać. Zdecydowałam się na rozstanie, bo to napięcie coraz bardziej niszczyło przyjaźń (najpierw byliśmy przyjaciółmi - później parą). I chociaż już podjęłam jakąś decyzję cały czas nie mam pewności czy słuszną. Jeżeli o mnie chodzi nic się praktycznie nie zmieniło po tym rozstaniu. Nie było żadnej rozpaczy. Było mi przykro, bo mam świadomość, że brak związku na tę chwilę równa się brakowi kontaktu. Normalnie żyję, nie mam problemów z uśmiechaniem się, moje serce nie usycha z tęsknoty (może tylko mózg, bo nie ma z kim porozmawiać o wszystkim), normalnie chodzę do pracy. Nikt o niczym nie wie. Podobnie było z początkiem związku. Nie było, później się stał. Żadnej euforii, podekscytowania, wielkiej radości. To było jak zwykła codzienna czynność, jak wyjście do sklepu. Jesteśmy razem? Ok.
Stąd moje pytanie w drugim akapicie pierwszego posta. Dlatego nie wiem czy mam problemy emocjonalne (nigdy nie byłam szczególnie uczuciowa), powinnam to leczyć (sluuu: niedostępny, krytyczny, wymagający a nie dający niemal nic w zamian (do tej pory) ojciec (obecnie tylko mnie już irytuje), bardzo kochająca, chyba dość obiektywna jak na matkę matka) i okaże się, że ja i mój dotychczasowy chłopak możemy być razem, czy to jest dowodem, że poza przyjaźnią i przyjacielską formą miłości (czysto platoniczną) nie czuję do niego tego co powinnam czuć w związku.

21

Odp: Niewystarczające uczucie

A może to nie jest kwestia tego, że jest za dobry ani tego, że nie kochasz go zbyt mocno. Może po prostu czujesz się osaczona ponieważ nie jesteś pewna, czy jesteś gotowa na takie zobowiązanie (na resztę życia) i to nie konkretnie z nim, ale w ogóle. Mnie to się najbardziej rzuca w oczy. I to, że nie jesteś gotowa powiedzieć sobie -i autentycznie tego chcieć - "To jest facet mojego życia. Chcę się z nim zestarzeć". Piszesz, że nie chcesz brać za niego odpowiedzialności, nie chcesz, żeby się dla ciebie zmieniał, żeby się do ciebie dostosowywał nie dlatego, że drażni cię to samo w sobie, ale dlatego, że cię zobowiązuje - do wdzęczności, przyszłości, poświęceń? A ty, choć niekoniecznie chcesz być sama, wolałabyś mieć jeszcze drzwi i okna pootwierane. Albo przynajmniej świadomość, że są otwarte.

22

Odp: Niewystarczające uczucie
Ska napisał/a:

W książkach i  w filmach mówi się ciągle, że miłość zaczyna się ?fajerwerkami?, bucha namiętnością, że kiedy to jest prawdziwa miłość to nie ma się wątpliwości co to jest za uczucie, albo nawet jeśli się pojawiają jakieś problemy wystarczy szczera rozmowa, przytulenie i wszystko jest w porządku. Że rozstanie kiedy się kocha jest katastrofą wyniszczającą psychicznie i fizycznie. Że kiedy się kocha można przenosić góry. Czy rzeczywiście tak jest, a ja jestem ułomna emocjonalnie, czy to wszystko medialna ściema, a w rzeczywistości uczucie do drugiej osoby od początku do końca jest czymś zrównoważonym, niewzbudzającym większych emocji? Czy z uwagi na moje wątpliwości  postąpiłam słusznie czy poddałam się zbyt łatwo?

Proszę o jakieś podpowiedzi, opinie.

Nie każda miłość zaczyna się fajerwerkami, ale wiem na pewno, że one się pokazują. To nie tylko banialuki holiłudu, że jak jest prawdziwa miłość to nie ma wątpliwości. Nie ma się, żadnych.
Nie jesteś ułomna emocjonalnie tylko nie poznałaś "tego jedynego". Przyjaźń jest bardzo potrzebna, ale nie można jej mylić z miłością. Skoro masz wątpliwości, to znaczy, że coś jest nie tak. Nie potrzebujesz psychologa i terapii, a jedynie spokoju i przemyślenia. Jeśli dostajesz palpitacji na myśl, że będziesz musiała spędzić z tym człowiekiem resztę życia i sama siebie musisz uspokajać i wyprowadzać z tej paniki, to wyraźny znak, że NIE chcesz z nim spędzić reszty życia. Zdrowy rozsądek jest potrzebny, ale bez przesady.
Ile masz lat, jeśli można wiedzieć?

23

Odp: Niewystarczające uczucie

Ja się zgodzę z Szarlotkanagorąco, chociaż sama podjęłam inną decyzję. To znaczy, w niezupełnie takiej samej sytuacji. Wyszłam ze skrajnie toksycznego związku i z czasem, gdy coś zaczęło się dziać między przyjacielem a mną (a raczej z jego strony), zaczęłam wpadać w panikę, dlaczego czas mija, a ja nie czuję tego, co poczuć bardzo chciałam. Dlaczego człowiek dobry, odpowiedzialny, szczery, lojalny, dojrzały, z którym świetnie mi się rozmawia i spędza czas, nie pociąga mnie jako mężczyzna?
Z perspektywy czasu myślę, że przyczyną był po pierwsze - poprzedni związek. Miłość kojarzyła mi się z bardzo silnymi emocjami, również negatywnymi - ciągłą wielką tęsknotą, walką, zasługiwaniem... To sprawiło, że w atmosferze spokoju i szacunku nie potrafiłam się odnaleźć. Po drugie być może chciałam nowej relacji nieco za szybko -nie chodzi o czas, który obiektywnie upłynął pomiędzy jednym związkiem a drugim - raczej o gotowość psychiczną i emocjonalną, przepracowanie siebie, swoich ran i złych decyzji.
W każdym razie - ja nie zrezygnowałam, choć nie wymagałam od niego, by czekał na mnie. To była jego decyzja. Dziś jesteśmy małżeństwem, śmiem twierdzić, że szczęśliwym smile Kocham męża całą sobą, jest dla mnie pełnowartościowym przyjacielem, partnerem, kochankiem. Nie żałuję tego związku, nie wzdycham za wyobrażeniami, choć nie jestem w stanie powiedzieć, czy będziemy razem już zawsze. Nie wiem tego, zawirowania emocjonalne mogą się zdarzyć zawsze. Również w związku, który zaczyna się od tej wspomnianej wielkiej chemii (ta chemia z czasem ulatuje). Z pewnością musiałam popracować nad sobą i zaakceptować to uczucie, zupełnie inne, którym darzę męża (ale ono również jest dla mnie i dla niego miłością).
Natomiast - dlaczego zgadzam się z Szarlotką...Problem zatracania przez drugą osobę swojej osobowości w zabieganiu o nas jest bardzo istotny - bo przecież mamy kochać konkretną osobę, jej cechy, wady i zalety, to kim jest. Jeżeli to się rozmywa, nasze uczucia nie bardzo mają punkt odniesienia. Mojemu partnerowi zależy na mnie bardzo, ale nadal jest sobą - człowiekiem, który idzie ze mną przez życie, natomiast mną nie oddycha. Zgodzę się, że trudno szanować i kochać człowieka będącego bluszczem.
Ponadto, jeżeli jesteś Autorko w tym związku dla tego mężczyzny wszystkim, trzymanie go w niepewności takiej, iż on by z nadzieją słuchał każdego Twojego oddechu wypatrując oznak zakochania, krzywdziłoby i jego i Ciebie. To straszne - bardzo chcieć kochać, a nie móc... Straszne też być z osobą, która nie wie, czy kocha.
Bazując na moim przypadku, uważam, że związek zaczynający się w ten sposób nie musi być skazany na porażkę i krzywdę dla partnerów. Ale bardzo wiele zależy od całkowicie indywidualnych cech obojga, od ich podejścia, od doświadczeń, od natury i inteligencji emocjonalnej. Ryzyko tego, że się nie uda - jest, ale ono jest w każdej bliskiej relacji międzyludzkiej. Kochając "głęboko" również można zauroczyć się po latach kimś innym. Co się z tym zrobi jest już kwestią decyzji. A dla mnie ta początkowa chemia jest po prostu...chemią. Nie przedstawia sobą aż takiej wartości. Miłość i tak przychodzi z czasem. Miłość się buduje.
Co jest w tym wszystkim pewne - absolutnie nic na siłę.

24 Ostatnio edytowany przez enya (2013-10-28 23:50:33)

Odp: Niewystarczające uczucie

Dla mnie jest tu coś dziwnego. Nie wiem, czy tylko ja to widzę? Myślę, że Ska nie chodzi o to, że "biedna" nie jest gotowa na związek, obawia się odpowiedzialności bo woli mieć wszystko w nosie... Według mnie nie jest normalnym być odpowiedzialnym za uczucia drugiej osoby, jej wewnętrzne przeżycia, jej stan emocjonalny. Taka świadomość wykończyła by psychicznie każdego. To juz nie miłość,  nie dojrzałość tylko jakaś chora zależność. Owszem ona jako jego dziewczyna, czy też przyszła żona jest odpowiedzialna w stosunku do niego, dojrzały związek wiąże się z odpowedzialnością jednak ona nie może żyć jego życiem.

To tak jakby on miał dla niej się poświęcić, złożyć w ofierze, wyrzec się siebie aby tylko odpowiedzieć na jej potrzeby. To jest chore i według mnie miłość na tym nie polega. Tym bardziej, że co ona teraz ma być jemu taka wdzięczna, że on jest w stanie zupełnie zrezygnować z siebie, z tego kim jest aby "kupić" jej uczucie? Ma ona teraz całe życie czuć się wdzięczna, że on się tak dla niej poświęcił  szczególnie, że ona wcale nawet tego od niego nie oczekiwała? Ma tym samym czuć się winna, że gdyby nie ona to jej facet mógłby być kimś innym? I co jak on potem będzie jednak nieszczęśliwy to co będzie mieć całą pretensję do niej, no bo przecież tak się poświęcił dla niej, oddał jej całe swoje życie, że ona teraz z tej wdzięczności powinna być jego własnością. Myślę, że w takim układzie nie można czuć się wolnym. Myslę, że Ska czuje się osaczona i obarczona nie swoją odpowiedzialnością za życie kogoś za kogo racjonalnie nie może być odpowiedzialna. Myślę, że ona nie czuje, że przy nim może być sobą. Nie czuje ona, że będąc z nim ma prawo czuć się źle, ma prawo do swoich decyzji i to nie musi mieć jakiegokolwiek związku z nim. Nie może ona czuć się odpowiedzialna za niego np. z tego powdu, że sama ma zły humor... tylko dlatego, że on swoje uczucia za bardzo uzaleznia  od niej, co właśnie czyni tej związkek toksycznym.

25

Odp: Niewystarczające uczucie
enya napisał/a:

....To jest chore i według mnie miłość na tym nie polega. ...

Zauważyłem, iż nikt nie wie, na czym miłośc polega.
Natomiast niemal wszyscy wiedzą, na czym ona nie polega.
Dziwne.

26 Ostatnio edytowany przez kendy (2013-10-29 00:06:52)

Odp: Niewystarczające uczucie
enya napisał/a:

Według mnie nie jest normalnym być odpowiedzialnym za uczucia drugiej osoby, jej wewnętrzne przeżycia, jej stan emocjonalny. Taka świadomość wykończyła by psychicznie każdego. To juz nie miłość,  nie dojrzałość tylko jakaś chora zależność.
...
Ma ona teraz całe życie czuć się wdzięczna, że on się tak dla niej poświęcił  szczególnie, że ona wcale nawet tego od niego nie oczekiwała?
...
I co jak on potem będzie jednak nieszczęśliwy to co będzie mieć całą pretensję do niej, no bo przecież tak się poświęcił dla niej, oddał jej całe swoje życie, że ona teraz z tej wdzięczności powinna być jego własnością. Myślę, że w takim układzie nie można czuć się wolnym. Myslę, że Ska czuje się osaczona i obarczona nie swoją odpowiedzialnością za życie kogoś za kogo racjonalnie nie może być odpowiedzialna. Myślę, że ona nie czuje, że przy nim może być sobą. Nie czuje ona, że będąc z nim ma prawo czuć się źle, ma prawo do swoich decyzji i to nie musi mieć jakiegokolwiek związku z nim. Nie może ona czuć się odpowiedzialna za niego np. z tego powdu, że sama ma zły humor... tylko dlatego, że on swoje uczucia za bardzo uzaleznia  od niej, co właśnie czyni tej związkek toksycznym.

Myślę, że to nadinterpretacja. Ska nigdzie nie pisze, że czuje się "osaczona", to po pierwsze. Po drugie, hipoteza, że może chodzić o to, że nie jest gotowa, jest - jak sama nazwa wskazuje, hipotezą. I po trzecie, nawet zakładając, że ta hipoteza jest słuszna, facet 1.bynajmniej nie żąda od niej żeby "wzięła na siebie odpowiedzialność za jego życie"; chodzi bardziej o to, że kiedy ktoś daje nam coś, szczególnie wartościowego, nawet jeśli robi to zupełnie bezinteresownie, czujemy się w pewien sposób zobowiązani; w przypadku Ska, wiedząc, że nie może odwzajemnić się tym samym, czuje że nie ma prawa tego zaakceptować; 2. odnośnie "bycia sobą" w jego towarzystwie autorka wyraźnie pisze, że są przede wszystkim dobrymi przyjaciółmi więc raczej nie ma z tym problemu 3. zakładając jakikolwiek związek w pełnym znaczeniu tego słowa, chcąc nie chcąc, bierzesz pewną odpowiedzialność za stan emocjonaly partnera. Nie w 100% bo przecież nie jesteś Bogiem, ale nie możesz się po prostu wypiąć i powiedzieć "To są twoje problemy, ja mam własne, daj mi święty spokój". Ani po kliku latach powiedzieć "Jednak cię nie kocham. To jednak nie moja wina. Do niczego cię nie zmuszałam, sam się zdecydowałeś ze mną związać". A taka jest przesłanka tego, co napisałaś.

Poza tym dużo gadania nad rozlanym mlekiem. Ska już podjęła decyzję i teraz życie pokaże, czy była słuszna, czy nie.

27

Odp: Niewystarczające uczucie

Mogę się pochwalić że mój ojciec taki sam. Dobrym rozwiązaniem będzie psycholog, ale wiadomo że w dzisiejszych czasach to luksus. Myślę, że chodzi tu o dojrzałość emocjonalną. Polecam Integracja emocjonalna. Jak uwierzyć, że jesteś kochany i potrafisz kochać. Anna A. Terruwe, Conrad W. Baars

28 Ostatnio edytowany przez enya (2013-10-29 00:57:07)

Odp: Niewystarczające uczucie

Oczywiście, że to są pewne domysły z mojej strony. Autorka postu nie użyła jednoznacznych zwrotów, które wskazywałby, że przedstawiona przeze mnie wersja sytuacji jest jedynie słuszna itp.

Każdy ocenia tą sytuację przez pryzmat własnych doświadczeń, wrażeń... Każdy dostrzega w niej coś innego...

Z pewnością jest to nadinterpretacja. Jednak jest to też jakaś istniejaca możliwość.

Nie chodziło mi z pewnością o postawienie sytuacji na zasadzie ""To są twoje problemy, ja mam własne, daj mi święty spokój". Zupełnie nie o to mi chodziło. Wiadomo, że kiedy się jest razem problemy ukachanej osoby nas osobiście też dotyczą, angażujemy się, czy czujemy się odpowiedzalni za ukochaną osobę, jej stan ducha itp., odpowiedzialni np. za to jak reagujemy, jak wpływamy na kogoś poprzez swoje zachowanie itp.

Autorka też przy swoim mężczyźnie może być sobą,  mówić co chce, zachowywać się jak chce... - oczywiście

Tyle, że czasem to wszystko to są drobne subtelności, niewypowiedziane...

Jest cienka granica pomiędzy bliskością, potrzebą miłości, a niekiedy pewną niezdrową zależnością, toksycznością.

W każdym razie wiem jak to jest czuć się odpowiedzialnym za coś za co nie można być odpowiedzialnym bo zwyczajnie wykracza to poza nasze mozliwości, kompetencje, przekracza granicę zdrowego rozsądku, normalności. Wiem jak to jest kiedy ktoś próbuje nas od siebie uzależnić, czy być kimś współuzależnionym. To cienka granica.


Zresztą doszukiwanie się niedojrzałości, czy nieumięjętności kochania, czy też braku umiejętności odnalezienia się w sytuacji kiedy ktoś nas kocha też jest nadinterpretacją. Autorka możliwe, że zwyczajnie nie kocha swojego faceta bo to po prostu nie ten facet. Skoro go nie kocha to na siłę tej miłości z siebie nie wyprodukuje tylko dlatego, że on jest miły i się stara. Widząc te jego starania może i czuje się nie w porządku wobec niego, bo widzi ile to go kosztuje zaangażowania itp. Może też odczuwa wdzięcznośc wobec niego, jednak sama wdzięczność to trochę za mało aby stworzyć związek. I nie musi to mieć nic wspólnego z brakiem odpowiedzialności z jej strony, czy też  pewną nieumiejętnością bycia odpowiedzialnym.

29 Ostatnio edytowany przez Ska (2013-10-29 01:35:41)

Odp: Niewystarczające uczucie

Teo: 24
N4VV Może Ty wiesz? Chętnie się wyedukuję w tym zakresie.

kendy i enya Nie zawsze, ale czasami czułam się osaczona. Na przykład kiedy dzwonił do mnie po kilka razy dziennie zapytać jak się czuję, czy nic się nie zmieniło, czy działo się coś ciekawego, itp. W końcu zaczęłam odbierać co dziesiąty telefon - wiem, to chamstwo, tylko że nie można tłumaczyć braku potrzeby tak częstego kontaktu (wystarczyłyby mi dwie rozmowy dziennie i kilka SMS-ów w tzw. "międzyczasie") w kółko co kilka dni.
Albo gdy pytał mnie o czym myślę, a już szczególnie kiedy ja zbywałam odpowiedź bo zastanawiałam się np. czy wszystko w pracy wykonałam poprawnie, jakie rzeczy jeszcze mam do zrobienia, albo myślałam o kimś kto mnie zirytował i jak powinnam się wobec tej osoby teraz zachowywać, jednym słowem: drobnostki. Drobnostki którymi nie czułam powodu się dzielić i w których rozwiązaniu w żaden sposób nie mógłby mi pomóc, a on dalej dopytywał i wiercił (zamiast najzwyczajniej odpuścić), a na koniec pytał co przed nim ukrywam.

Nie wiem czy ogólnie jestem, czy nie jestem gotowa na związek. Wyobrażam sobie jakoś rzeczy takie jak to jaką chciałabym mieć sukienkę ślubną, w jakiej przestrzeni miałoby się to odbyć, jakie grono ludzi, jak chciałabym mieszkać, jakiego podziału obowiązków się spodziewam, jakie powinny być zasady wychowywania potencjalnego kolejnego pokolenia itp. (chyba jak spora część populacji). Potrafię sobie wyobrazić siebie w związku. Potrzebuję jednak przestrzeni, miejsca żeby nie być ciągle z kimś. Nie wiem czy takie wyobrażenia oznaczają gotowość na bardziej zaangażowany związek. Prawdopodobnie nie. "Zwykły" związek polegający na spotykaniu się, miłym spędzaniem czasu i poświęcaniem sobie uwagi - raczej tak. Umiem chyba funkcjonować w takich związkach, żaden nie był krótszy niż 2 lata. Nie jestem pewna czy to odpowiada na pytanie...

30 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-10-29 01:45:01)

Odp: Niewystarczające uczucie
Ska napisał/a:

Teo: 24
N4VV Może Ty wiesz? .....

Raczej nie. Przynajmniej jakiejś jednowymiarowej wizji nie mam. Wielowymiarowe ciężko ogarnąć w w jednym punkcie czasu.

Posty [ 31 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Niewystarczające uczucie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026