Cześć!
Od pewnego czasu dręczy mnie obawa przed spotkaniem twarzą w twarz z moimi eks.
Aktualnie od 3,5 lat jestem w szczęśliwym małżeństwie, który wiele dobrego wniósł do mojego życia i - co mogę śmiało powiedzieć - zmienił mnie i moje wartości na lepsze.
Tamte związki to już daleka przeszłość, ale pozostawiły na mojej psychice dość znaczące rany. W obu z nich zostałam bardzo upokorzona - pod każdym względem wykorzystywano moją naiwność, troskę, wyuczoną przez matkę cechę dogadzania i dbania o innych, obawę przed porzuceniem, a nawet skromne dofinansowanie ze strony rodziców (tamte związki trwały jeszcze w okresie studiów). Oraz jakąś moją potrzebę bliskości spowodowaną brakiem ojca. Jeden związek odbył się dosłownie na zasadzie "chcesz się ruchać, czy trzeba z Tobą chodzić?" - zakończył się po miesiącu, gdy mnie facet wykorzystał i stwierdził, że nie chce tego dalej ciągnąć. Drugi natomiast opierał się mocno na kłamstwach większych i mniejszych byłego - uwierzcie mi, takie bajkopisarza w życiu nie spotkałyście. Nigdy nie potrafiłam mu udowodnić kłamstwa ani przyłapać na gorącym uczynku, a tym samym - pierwsza zakończyć związek. Ostatecznie finish był taki, że podczas imprezy z naszymi wspólnymi znajomymi facet się upił i zaczął wygadywać na mnie bardzo poniżające rzeczy: Jaka ona jest głupia. A kiedyś była taka Anka, fizykę medyczną studiuje, gdybym się z nią dalej trzymał, teraz byłbym z kimś inteligentniejszym niż ona. I ustawiony bym był. Hahaha". Po całej tej sytuacji nie próbował ani zadzwonić, ani porozmawiać. Może to sobie ukartował? Do dzisiaj nie wiem. Ale takie słowa od osoby, której myślałam że mogę ufać, zabolały wtedy bardzo.
Co tu dużo mówić, sumując byłam kiedyś bardzo głupia i naiwna. Wielu decyzji żałuję, między innymi tych o związkach z tamtymi mężczyznami. Ich twarze śnią mi się po nocach, aż mi się rzygać chce na myśl o tym.
Problem jest taki, że nadal obawiam się spotkać któregoś gdziekolwiek w mieście, na ulicy. Swojej reakcji. Nie mam pojęcia, jak się zachować. Wyśmiać w twarz? Czy przejść obojętnie? Boję się szczególnie sytuacji, gdy to zetknięcie wypadnie, ot na przykład, na spacerze z moim mężem. Opowiadałam mu o tamtych związkach. Kiedyś stwierdził, że za to co mi zrobili s***nkotów by pobił na kwaśne jabłko. Teraz nawet nie wiem, czego faktycznie mam się po nim spodziewać.