Doradzcie czy taki zwiazek ,wolny zwiazek ma sens ... zaczne moze od poczatku ,opisze swoja sytuacje w jakiej sie znalazłam ...
mój poprzedni związek to był porazka totalna,poznałam go na jednym z portali społecznosciowym .zajomosc dosc szybko przerodziła sie w cos wiecej... okazało sie ze on od samego poczatku mnie oszukiwał,wiem o dwóch zdradach,widziałam zdjecia z innymi kobietami... mimo tego on wszystkiego w żywe oczy sie wypierał... zdradził mnie nawet z moją znajomą ...
Czasem sie zastanawiałam co ze mną jest nie tak ze tak mnie potraktował ... straciłam całkowicie zaufanie do facetów i wciąz sie obawiam ze to mnie spotka znów ...
Sama nie wiem jak to sie stało,że juz po krótkim czasie od rozstania z tamtym dałam sie namówić na kawe z M. Pierwsze spotkanie całkiem fajne,zwyczajny chłopak ,nawet nie w moim typie ale było w nim to COS ze gdy po kilku dniach znów sie odezwał to zgodziłam sie na drugie spotkanie.Potem trzecie i czwart ,nasz pierwszy pocałunek... Spotykamy sie od kilku tygodni... mamy fajne relacje ,nawet doszło miedzy nami juz do zblizenia... on ma absorbujaca prace i studia wiec przez to nie widujemy sie zbyt czesto.Wyznał mi ze ze swoja ex mieszkali razem,nawet mysleli o slubie...
Dzis rozmawialismy o nas ... chciałam wiedziec co mysli ... powiedzial ze sie zraził po ostatnim związku... ze niby dobrze było kiedy był singlem... ale nasze relacje tez sa inne,spotykamy sie,fajnie nam sie rozmawia.powiedział ze go krece jak żadna inna.zreszta ja sama to dostrzegam.
chce miec we mnie tez przyjaciela,doradzce.żadne z nas nie naciska w zaden sposób na drugą osobe.
Lubie kiedy niemal codziennie budzi mnie smskiem.niedawno napisał mi ze jestem dla niego wazna i ze sie bedzie starał zebym była szczesliwa.
Spotykamy sie ale to taki luzny zwiazek... po poprzednim zwiazku niby narazie mi odpowiada taka relacja ale własnie NARAZIE ... czuje ze zaczyna mi zalezec ... i ze bede chciała kiedys czegos wiecej. Ale boje sie ze on moze tego nie chciec... ,ze to wczesniej czy pózniej skonczy ...
Co zrobic zeby on bardziej powaznie to brał... starac sie o niego ale pewnie go wystrasz.... czy w jakis sposób dac mu troche zatesknic za sobą zeby mu bardziej zalezało ? czy moze pozwolic zeby czas to za nas zrobił