Witam..chcialbym Was drogie Panie prosic o porade i szczere odpowiedzi.wiem ze to nie miejsce na meskie wypociny,ale kto inny moglby mi pomoc w sprawach sercowych jak nie Wy same..temat jaki teraz porusze jest dla mnie bardzo delikatny i wrazliwy..nie zwyklem dzielic sie swoimi problemami z innymi, aczkoliwek ten nie daje mi czesto nawet spokojnie usnac.. mam 25 lat pracuje i studiuje w Danii.. Jestem osoba ktora pierw realizuje swoje marzenia oraz zyciowe plany a gdzies na szarym koncu angazuje w zwiazki..powiem wiecej, od ostatniego,ktory mial miejsce 3 lata temu, zaczalem odczuwac pewien rodzaju lek przed kolejnym zranieniem..jak wczesniej wspomnialem mieszkam w Danii,tutaj tez spotkalem tego lata dziewczyne swoich marzen..stety/niestety ma 18 lat.. przyjechala odwiedzic swojego brata..pochodzi z Litwy.. poczatkowo nie zwracalem na nia uwagi,do momentu kiedy na wspolnej imprezie studenckiej zatanczylismy ze soba pierwszy taniec (jestem zdania iz taniec bardzo laczy ludzi).. od tego momentu i ja i ona zaczelismy sie ku sobie zblizac..wymienilismy sie kontaktami i od tamtej pory pisalismy ze soba do momentu kiedy wracalem z pracy i po krotkiej drzemce znow moglismy spedzac ze soba szybko lecace godziny na rozmowie, tancu, pocalunkach, zawirowaniu emocjonalnym, oraz po dluzszym czasie- wyznaniu milosci (ktore dodam nie przchodzily tak latwo gdyz,slowo KOCHAM ma dla niej jak i dla mnie bardzo mocne i silne znaczenie,ktorym nie wolno rzucac bez powodow"). niestety jak wszystko na tym swiecie, co dobre szybko sie konczy..po 2 tygodniach zmuszona byla wracac do domu do Litwy.. jednak kontakt i uczucia pozostaly..pisalismy ze soba tak czesto jak tylko moglismy,rozmawialismy na skype po pare godzin dziennie wsluchujac sie we wspolne piosenki..jeszcze nikt ze znajomych nie widzial bym jak idiota usmiechal sie do ekranu przez tyle godzin.. wieczorami kiedy lezelismy w lozkach widzialem jak bardzo jej mnie brakuje,jak roni lzy,jak bardzo znow chce sie przytulic.. po jakims czasie, nie wiem dlaczego, jej wiadomosci zaczely sie zmieniac..poczawszy od krotkich wiadomosci a konczywszy na braku oznak emocji ,pytajac czesto tylko "jak mi minal dzien"..Dodam rowniez ze mimo wieku dziewczyna jest bardzo dojrzala ,odwazylbym sie dodac ze nie ubiega w niczym moim rowiesnikom.. tak., przez 2 tygodnie bylem w stanie to znosic, po czym postanowilem zrobic jej mala niespodzianke i poleciec do Litwy..tak tez uczynilem.poczatkowo byla zdziwiona niespodzianka,ale po krotkim czasie chwile zawahania i szoku zmienily sie w 4dniowy pobyt w raju.. jej rodzice pozwolili mi ja zabrac do Wilna gdzie przyebywalem u kolegi,tam tez razem ze soba spalismy(nie w doslownym znaczeniu tego slowa -spieszy mi sie z nia do tego), a raczej lezelismy wtuleni cale noce nie marnujac czasu na sen..po dlugich rozmowach znow uslyszalem te "2 magiczne wyrazy" na ktore tak dlugo czekalem.kiedy odpowiadalem jak bardzo wiele dla mnie znaczy i jak mocno ja kocham odpowiadala calujac ze "jej uczucia sa silniejsze,ze kocha mnie bardziej niz moge sobie to uswiadomic" (powtorka z jej pobytu w Danii).. po powrocie do mojego miejsca zamieszkania,przez kolejne kilka dni nic sie nie zmienialo.. nagel,ni stad ni zowad,przestala do mnie pisac..doszedlem do wniosku ze musi ja ta odleglosc i czas do kolejnego spotkania strasznie bolec(za rok bedzie znow cale wakacje w danii u brata,poniewaz zacznie prace,a za 2 strasznie chce przyleciec studiowac)..postanowilem postapic tak samo, nie odpisujac i nie kontaktujac sie w zaden sposob, wierzac ze tak obojgu bedzie latwiej..po 3 tygodniach napisala mi na fb wiadomosci nastepujacej tresci: "wiem ze konczenie zwiazku nigdy nie jest latwe,ale tak widocznie musi byc".. nie zwlekajac dlugo odpisalem jej szybko ze zdziwieniem "dlaczego do mnie napisala,ze myslalem iz taka forma rozlaki,gdzie nikt nie powiedzial 'koniec' byla najlepszym wyjsciem poniewaz ktoregos dnia znow ja zobacze".powiedzialem ze nigdy nie przestane jej kochac,ze wierze i czuje to w sercu "iz ktoregos dnia znow 'zatanczymy' " ..odpowiedziala mi ze dalej mnie pragnie i chce byc ze mna ale -tak jak przypuszczalem- odleglosc i czas nas dzielacy ja zabija.. zrozumialem..zapytalem tylko czy nadal mnie kocha..odpowiedziala ze nie wie,ze potrzebuje czasu" ..obiecalem ze nie bede jej sie narzucal,ze bede czekal az napisze..pozegnalem ja z uczuciem jakiego nigdy nie bylem w stanie wypowiedziec powtarzajac na koniec po raz kolejny" iz obiecuje ,ze znow ze soba 'zatanczymy' " odpowiedziala tylko " mam taka gleboka nadzieje".. mienely juz 2 miesiace, ja skupilem sie na sobie,swoich marzeniach, jednakze siedzi mi dalej w glowie..spedzilismy ze soba perfekcyjny czas,nawet gdy nastepowalu jakies klotnie zaraz je wspolnymi silami rozwiazywalismy,gdzie nigdy wczesniej mi sie to nie zdazalo..wiele mnie ten zwiazek,ta kobieta nauczyla..kiedy podrozuje i wrzucam jakies zdjecia widze ze ona je "like'uje"..wypytuje czasami moja przyjaciolke (ktora jest dla niej jak siostra) co u mnie slychac,jak sie miewam..zastanawiam sie czemu jednak nie napisze do mnie?czy moze ja powinienem zrobic pierwszy krok?a moze ze wzgledu na wiek zaczekac ten okres i zobaczyc jak sie wszystko potoczy,moze kogos znajdzie,moze uczucie nie wyganiesie do czasu przyszlych wakacji?to tylko kilka z retorycznych, nurtujacych mnie pytan.. glowne z nich kieruje do Was: czy sadzicie ze cos jeszcze moze po czasie wyrosnac z tego zamrozonego ziarenka milosci?czy ona mysli o mnie czy wiek raczej pokusi sie o nowe doznania? ..pewnie kazdy z Was tutaj piszacych mial kiedys do czynienia z prawdziwa miloscia,przyszedl i czas na mnie.. jestem typem wojownika,moge przegrac bitwe,ale nigdy sie nie poddam i nie przegram wojny.. to jest wlasnie moja milosna wojna, o ktora bede walczyl ,tylko potrzebuje odpowiedniej broni..pozdrawiam i prosze raz jeszcze o szczere od serca porady...buziaki z pozdrowieniami,Arek
Podobne tematy
Moze nie każdy sie ze mną zgodzi ale porady kobiet w sprawach sercowych są dobre ale niekoniecznie najlepsze, szczególnie dla facetów. Piszesz że dla Ciebie była to wymarzona miłość ,związek idealny itp, mi sie nasuwa pytanie czy według Ciebie dla Niej też była to ta idealna/wymarzona forma ? Tego nie wiemy. Wiesz ludzie tak mają że podobno co za dużo to nie zdrowo , nie masz wrażenia że trochę miało prawo jej sie przejeść, że byłeś dla niej zawsze i wszędzie , dostępny jak kredyt w prowidencie ? Ludzi pociąga to co nie do konca dostępne, coś na co muszą choć troszkę zapracować, zasłużyć a Ona Ciebie miała kompletnie za darmo i to w 24 godzinnej dostawie. Mam wrażenie że na początku bardzo jej sie to podobało a później zwyczajnie przejadłeś się Jej. Po mojemu to najlepiej byłoby odczekać teraz , nie odzywać się i zająć się swoimi pasjami, marzeniami. . Ona to skonczyła więc naprawiać to powinna Ona a nie Ty , prawda ?