Witam Was wszystkich :-) i BARDZO PROSZĘ O JAKIEŚ RADY! (ten temat to temat rzeka więc postaram się ta historię krótko opisać więc sądzę że wyjdzie mi to trochę chaotycznie) dwa lata temu związałam się z chłopakiem. Na początku było fajnie i wgl jak to początki . . . Aż w końcu zaczełam go podejrzewać o zdradę nie wiem czemu... Może dlatego, że jak z nim pisałam dostawałam smsa o godz 20:00 , że jest zmęczony i idzie spac , i że miał czas dla mnie na parę godzin raz w tygodniu. . Tak więc wyleciałam do pracy na dwa miesiące i zerwał ze mną stwierdził że nic nie czuje do mnie natomiast gdy wróciłam niby zrozumiał że mnie kocha itp byliśmy znowu razem na imprezie przyłapałam go na zdradzie tłumaczył że nic nie zrobił same wymowki jak to ja wybaczyłam mu później znowu mnie okłamywał codziennie zdradzał przyznał się po jakimś czasie starał się o mnie znowu do niego wróciłam i wtedy zaczął się horror . Kontrolę w nocy o 1 czy jestem w domu szantażowanie mnie że się zabije jak z nim zerwe wszędzie widział że go zdradzam znęcał się nademną psychicznie koleżanka mnie z tego wyciągnęła i zakończyłam z nim związek później do mnie wypisywal ale ja już nie reagowałam na to . Jakieś 4 mies po tym spotkałam prawdziwego chłopaka kochającego czułego szybko się w sobie zakochalismy i zostaliśmy parą. Ale ja zaczełam chorować prawdopodobinie mam schizofremie obniżyła się moja samoocena i popadłam w ta obsesyjną Zazdros wszędzie widze jak mój były że mnie zdradza jestem strasznie Zazdrosna jak się patrzy na inne czy to w tv czy w na ulicy w gazecie i wgl jestem zazdrosna o własne siostry że one jemu podobają a ze mną jest żeby krzywdy sobie nie zrobiła (popełniałam samobójstwo)nie ufam mu karze mu iść do dziwek albo do dziewczyn na które się patrzy ja tego nie wytrzmuje nie potrafię tego opanować nie chce się męczyć i z tym i z choroba bo nie mam sil na to ! Nie wiem co mam robić proszę pomóżcie ! :-(
1 2013-10-19 11:47:41 Ostatnio edytowany przez zanetka45 (2013-10-19 14:40:47)
Podobne tematy
2 2013-10-19 15:42:01 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-10-19 17:07:17)
Cześć. Do Twojej krótkiej historii mam takie krótkie rady:
1. Według mnie dobrym rozwiązaniem byłoby po prostu udanie się do jakiegoś specjalisty- to nie jest żaden wstyd ani nic dziwnego, poniżającego, gorszącego itd. Możliwe, że on najzwyczajniej w świecie pomoże Ci inaczej spojrzeć na świat i na samą siebie.
2. "We własnym zakresie" proponuję poczytać, postudiować, pomyśleć, głęboko zastanowić się nad znaczeniem słów: kocham, miłość, zakochanie; ich prawdziwą definicją, znaczeniem i odpowiedzialnością jaką przedstawiają
3 2013-10-19 16:01:32 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-10-19 16:08:14)
Ktoś inny chyba ma obsesję na punkcie ciebie, mężczyzna gdy zdradzi żona najczęściej bierze rozwód z winy zdrajczyni i wynosi się, nie usprawiedliwa winowajczyni jej kochankiem, dlatego winnaś postąpić tak samo
Poza tym co to za bezczelność jeszcze po zdradzie grozić komuś śmiercią to możesz zgłosić na policję.
Powinnaś go rzucić bo to recydywa albo sama zdradzić tak dla zdrowego egoizmu dla własnej przyjemności, ponieważ teraz powinnaś dbać głównie o siebie, zobaczymy czy wtedy by się o ciebie starał.
A psycholog to tylko dla ciebie, jemu już nic nie pomoże mam nadzieję że mnie posłuchasz, bo chcę dla ciebie dobrze, związek to partnerstwo a nie starania tylko jednej strony ![]()
4 2013-10-19 16:55:20 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-10-19 18:08:17)
albo sama zdradzić tak dla zdrowego egoizmu dla własnej przyjemności, ponieważ teraz powinnaś dbać głównie o siebie
mam nadzieję że mnie posłuchasz, bo chcę dla ciebie dobrze
...A ja mam nadzieję, że nie. Powiem szczerze, że nie spodziewałem się tego typu "porad" od 32-letniej kobiety, no ale... Wiesz, Katarzynka- to że Ty masz takie a nie inne (dla mnie zupełnie wypaczone, ale to tylko moje skromne zdanie) poglądy na temat seksualności, cielesności i uczuć (jak widać także i negatywnych) jakie z nimi wiążesz to nie oznacza, że masz udzielać porad ze swojego tylko poziomu poglądowego osobie, która ewidentnie jest w bardzo trudnej sytuacji psychicznej i nikt nie powiedział, że ona te Twoje poglądy podziela i raczej Twoje chęci w tym momencie na dobre jej nie wyjdą.
Słuchaj, Żanetka: Jasne i oczywiste jest, że na ten moment powinnaś zadbać przede wszystkim o siebie, o swoje zdrowie psychiczne i fizyczne, odpocząć, nawet poszukać pomocy u lekarza, a na amory przyjdzie jeszcze czas. Z tego, co wyczytałem to jesteś w tej chwili już z nowym partnerem. Ja bym proponował po prostu dla Twojego dobra i dobra waszego związku paradoksalnie zdystansować się trochę, w krótkiej rozmowie w miarę bez emocji powiedzieć, że Ty potrzebujesz czasu i odpoczynku, a nawet olać trochę tego faceta ( ale nie zrywać) i dać sobie czas na ogarnięcie bałaganu w Twojej głowie. Jeżeli ten obecny gość faktycznie czuje cokolwiek więcej niż tylko zadurzenie, jest w miarę ogarnięty i jesteś dla niego na prawdę ważną osobą, zależy mu, to on to zrozumie i poczeka a nawet będzie Cię mimo wszystko wspierał.
Żanetko45, twój były zrobił ci bardzo dużą krzywdę, zdradzał cię, a później sam oskarżał o to samo i w końcu w jakiś sposób część swoich chorych lęków przeniósł na ciebie. Ale z tego da się wyjść. Jeśli podejrzewasz, że masz schizofrenię musisz udać się do psychiatry, psycholog może być, ale dopiero później, gdy w miarę pozbędziesz się już tych negatywnych myśli i emocji. Zapewne masz schizofrenię paranoidalną (tak wnioskuję z twoich słów) i potrzebujesz przede wszystkim leków. Wiem co mówię, bo mam taką osobę w bliskiej rodzinie i bez leków w takich przypadkach się nie obejdzie. Więc może wybierz się do psychiatry z partnerem albo kimś innym, komu ufasz.
Jeśli masz dodatkowe pytania, to wyślij mi prywatną wiadomość.
prawdopodobinie mam schizofremie
Skad ta diagnoza?
Tak jak pisze Dominisia, pierwszym krokiem jest psychiatra, z którym musisz pogadac. Tez niestety znam temat z bliska...
Dobrze dobrane leki sa w stanie wiele pomóc. Czasem to trwa, ale warto. Jest duza szansa, ze w koncu bedziesz w stanie normalnie funkcjonowac.
To nie musi być schizofrenia - Żanetce może się tylko tak wydawać - ale myślę, że ta jej osobista diagnoza nie jest wcale taka bezsensowna, ale to już robota psychiatry.
U osób ze schizofrenią paranoidalną (nieleczoną) występują różne omamy wzrokowe i słuchowe związane z lękami siedzącymi w głowie takiej osoby. Potrafią omamy sobie tłumaczyć bardzo sensownie, natomiast co do osób obserwujących zachowanie i słowa takiej osoby nie mają one sensu, mimo że są tak sformułowane, że można byłoby w nie uwierzyć. Taki paradoks trochę.
Żanetka napisała, że widzi jak jej były ją zdradza - zapewne chodzi tu o obecnego chłopaka, który wygląda na "byłego", on nawet na żadną kobietę popatrzeć nie może, bo jak to robi, to wyobraźnia Żanetki się uruchamia i widzi spaczony obraz rzeczywistości, czyli omamy.
Więc najpierw psychiatra, później może ewentualnie psycholog! Taka jest moja osobista rada.
Dziękuje wam wszystkim za rady, niestety internet mi nawala i nie mam szans tutaj zaglądać .
Co do psychiatrów psychologów itp. to już przerabiałam wszystko, miałam taki okres,że nawet brałam psychotropy i czekałam na wolne miejsce w zakładzie psychiatrycznym, ale się nie doczekałam bo termin ważności skierowania mi minął (powiem Wam,że nawet się ciesze.).
Tłumaczyłam mojemu obecnemu chłopakowi, że nie dam rady z nim być, bo już się meczę (przy okazji jego zamęczam), nie mam sił, myśli mnie zagnębiają i świruje... I gdy już zrywaliśmy z sobą on nagle stwierdza, że nie zostawi mnie samą tutaj, i tyle po zerwaniu. Miło naprawdę z jego strony, ale to mi wcale nie pomaga, bo jak z nim jestem wszędzie widzę zdrade z jego strony choć nigdy tego jeszcze nie zrobił. I tak źle się z tym czuję, że nie mogę być normalna jak każda dziewczyna, że nie potrafie docenić kogoś kto dla mnie wszystko po święcił, to naprawdę smutne
Co do mojej schizofrenii- nie wiem skąd ją mam, ale to chyba pozostałości po dzieciństwie. Miałam dużo akcji i po tej pory mam dotyczące nie wiem jak to nazwać... może zwidów, o! Ostatnio jakieś dwa dni temu leżałam na łóżku i nagle patrze firanka zaczęła się ruszać, znaczy element jej (tak supełek zawiązany na końcu firanki, hehe) i to tak bardzo gwałtownie jak huśtawka i nagle przestała sie ruszać, nie ruchoma była, i za chwile czuję jak ktoś mnie dotyka(to akurat mam codziennie), mówi do mnie, to naprawdę było straszne, widzę, czuję i słyszę osoby, rzeczy, których nie ma- to też przeszkadza mi w normalnym funkcjonowaniu.
Nie wiedziałam, że już byłaś u jakiegoś psychiatry, brałaś leki i czekałaś na skierowanie do szpitala. I się nie udało...Tak się czasami w Polsce zdarza.
Za inne kraje nie odpowiadam.
Ale moim zdaniem powinnaś KONIECZNIE poszukać (albo niech lepiej ktoś bliski) innego psychiatry, brać inne leki i może udać się do szpitala. Jak się ma schizofrenię, to TRZEBA brać leki. Inaczej to będzie męka.
Z tym twoim chłopakiem to może przestalibyście się spotykać na jakiś czas. Czyli nie kończyć definitywnie związku (jeżeli wam na sobie zależy), tylko poczekać jak ci się polepszy i wtedy dopiero może próbować powoli odbudowywać wasz związek.
Może to jest jakiś pomysł? No bo z tego co mówisz wychodzi na to, że jego obecność bardziej ci szkodzi niż pomaga.
PS. Jaka jest twoja sytuacja rodzinna? Mieszkasz w dużym czy małym mieście?
Próbowałam odpocząć od tego związku, chciałam się przez jakiś czas z nim nie spotykać i wgl ale on nie chce tego.
Mieszkam na wsi, brak tu jest czegokolwiek, nawet sklepu spożywczego nie ma, dobrze, że chociaż autobusy jeżdżą...
Męka, męka ale co zrobić. Miałam nawet mieć lekarza w domu ale nic nie widzę go jakoś, zresztą był taki czas, że chcieli dać mnie do egzorcysty po podejrzewali opętanie, ze mną wgl jest długa historia, jak na swoje lata dużo złego przeszłam.
Jednak spróbuj jakoś znowu pójść do psychiatry (albo ten sam albo inny). Może za drugim razem się uda. I lepiej się wtedy poczujesz. No bo czym ryzykujesz? Najwyżej przyjazd do szpital się opóźni...
Jednak spróbuj jakoś znowu pójść do psychiatry (albo ten sam albo inny). Może za drugim razem się uda. I lepiej się wtedy poczujesz. No bo czym ryzykujesz? Najwyżej przyjazd do szpital się opóźni...
Właśnie czekam na tego psychiatrę, ale coś doczekać się nie mogę.
Dominisia21 napisał/a:Jednak spróbuj jakoś znowu pójść do psychiatry (albo ten sam albo inny). Może za drugim razem się uda. I lepiej się wtedy poczujesz. No bo czym ryzykujesz? Najwyżej przyjazd do szpital się opóźni...
Właśnie czekam na tego psychiatrę, ale coś doczekać się nie mogę.
Czyli masz umówioną wizytę? Ile musisz czekać?
Miesiąc czekam ale później już tyle nie czekam na psychiatrę tylko umawiam się w ten sam dzień i idę. A np jak do psychologa z początku miałam to dość,że czekałam miesiąc to jeszcze miałam tylko raz w miesiącu i to nie jest nic warte(najlepsze jest to,że psycholog skierował mnie do psychiatry, bo nie był w stanie mi pomóc). Dlatego to mi nie pomaga .
No to kiedy tam będziesz mogła, to pójdź do tego psychiatry. Oby teraz było już lepiej.
Trzymaj się! ![]()