Trzecia wojna światowa z... teściową [długie] - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Trzecia wojna światowa z... teściową [długie]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1 Ostatnio edytowany przez malamiki (2013-10-16 16:59:44)

Temat: Trzecia wojna światowa z... teściową [długie]

Witajcie,
Jesteście bezstronni, obiektywni, więc postanowiłam zasięgnąć Waszej opinii również w tym temacie... smile Liczę na to, że jednak przeczytacie tę "lekturę" i wyrazicie swoje zdanie smile

Sytuacja przedstawia się następująco. Mój chłopak, obecnie już narzeczony, mieszkał z matką i jej facetem w jednym pokoju, w mieszkaniu dziadka. Nie było za kolorowo, ale jego matka bardzo lubiła mnie, miałyśmy dobry kontakt, więc często nawet zostawałam u nich na noc mimo, że dla każdego nie było to zbyt komfortowe, wiadomo.
Chłopak dostał spadek po ciotce - około 60 tys zł. Jego matka wymyśliła, że te pieniądze wykorzystają jako wkład własny i wezmą kredyt na mieszkanie. Kupiła mieszkanie na kredyt, 3-pokojowe. Jak dla mnie trochę bez sensu, spokojnie można było wziąć 2 pokoje i obniżyć koszty. Jego matka powiedziała mi, że mogę z nimi mieszkać, że mieszkanie kiedyś zostanie przepisane na nas, itd. Nie mieszkałam u nich, ale dość często nocowałam - miałam bardzo daleko do pracy, więc czasami wolałam nocować u siebie w domu. Już wtedy zaczęło mnie zastanawiać zachowanie "teściowej" - kredyt spłacała ona, natomiast mój chłopak spłacał czynsz i rachunki, ALE mieszkanie urządzała ewidentnie według swoich upodobań. Wybrała kolor ścian, meble, nawet w pokoju mojego chłopaka. Cieszyła się jak dziecko, co było zrozumiałe, skoro dorobiła się w końcu swojego gniazdka, ale wydaje mi się, że skoro zapewniała, że mieszkanie kiedyś będzie nasze, to powinna brać również pod uwagę nasze zdanie chociażby co do urządzania. Nie mówię już o sobie, bo w sumie ja mam mało do gadania w takiej sytuacji, ale o moim chłopaku. On tylko musiał na wszystko się zgadzać, wszystko akceptować, no i co najważniejsze płacić. I tak "wisienką na torcie" było to, że często, gdy coś jej się nie podobało, powtarzała, że TO JEST JEJ MIESZKANIE. A 60 tys wkładu mojego chłopaka? A opłacany co miesiąc terminowo czynsz? Na parapetówkę wyraziła zgodę po kilku miesiącach. Zrobiliśmy imprezę w kameralnym gronie kilku znajomych, następnego dnia dom lśnił, wszystko było przez nas wysprzątane, na co usłyszeliśmy, że nigdy więcej nie wyrazi zgody na imprezę w JEJ domu, bo brakowało jednego talerza (!), który wiadomo jak to w trakcie imprezy, po prostu się stłukł.

Wszystko trwało około pół roku. Moja mama postanowiła zamieszkać ze swoim "narzeczonym". W związku z tym, kawalerka, którą razem wynajmowałyśmy została do mojej dyspozycji. Miałam wybór - albo w niej zostać, wtedy chłopak zamieszkałby u mnie albo zamieszkać na stałe z chłopakiem i przyszłą teściową. Woleliśmy sami, "na swoim", poza tym każde z nas miało wszędzie blisko - do pracy, na uczelnie, itd. Tuż po świętach, pod koniec grudnia dostałam telefon od teściowej - poinformowała mnie tylko, że właśnie jej syn jej powiedział, że zamieszka u mnie, że zostawiliśmy ją ze wszystkim samą, że ma zabrać wszystkie swoje rzeczy i od tego dnia nie istniejemy dla niej. Później dostawałam od niej okropne smsy - że jestem bezczelna, perfidna, że zabrałam jej syna, że przeze mnie została sama z kredytem, że ma nadzieje, że nigdy więcej nie będzie musiała oglądać mojej osoby, że kariery nie zrobię, że życzy mi jak najgorzej i że wspomniała nawet coś niezbyt przyjemnego o mojej mamie - mimo, że nie miała okazji jej poznać. Po kolejnym smsie odnośnie mojej mamy, nie wytrzymałam i odpisałam jej - że decyzję o zamieszkaniu u mnie podjął jej syn, a nie ja, niech nie wypowiada się na temat mojej mamy, bo sobie tego nie życzę, tym bardziej, że jej nie zna, a jeśli chodzi o karierę to jako wróżka się nie sprawdzi, bo ja jak na razie radzę sobie dobrze smile Po tym rozpętała się trzecia wojna. Wydzwaniała do syna, że jestem bezczelna, że jak mogłam jej tak powiedzieć - na co on jej tłumaczył, że przecież ja próbowałam się tylko bronić na jej ataki! Po kilku takich awanturach sprawa ucichła.

Nie myślcie, że byliśmy tacy wyrodni żeby zostawić ją biedną, samą, z kredytem. Zarobki miała niezłe, a co najważniejsze - mieszkała z facetem, który NIE PRACOWAŁ i który złotówki do budżetu domowego nie dodawał. Za to od syna zdzierała prawie tysiąc zł miesięcznie, przez co musiał zrezygnować ze studiów, bo go po prostu przestało na nie stać. Chłopak sam zauważył, że cała afera opierała się tylko i wyłącznie na pieniądzach - nie na tym, że synek ją opuścił, bo to miała gdzieś.

Mieszkaliśmy razem, ona w ogóle się nie odzywała. 4 miesiące później rozstaliśmy się, a narzeczony nawiązał kontakt z matką, która - gdy się dowiedziała, że odszedł ode mnie - przyjęła go z otwartymi ramionami, nie ukrywając zadowolenia, że już ze mną nie jest.

W czerwcu zeszliśmy się. Jego matka odradzała mu to. Na początku pytałam go czy mogę przyjechać, ale on mówił, że jego matka nie chce, że potrzebuje czasu, itd. Czekałam. Nic w tej sprawie się nie działo, więc jeżeli do niego przyjeżdżałam, to tylko wtedy kiedy jej nie było. Pod koniec sierpnia dowiedzieliśmy się, że jestem w ciąży. Powiedział o tym matce, na co ona powiedziała tylko tyle, że zmarnuje sobie życie. Ostatnio dowiedziałam się przypadkowo od chłopaka, że obecny facet próbuje ją przekonać aby ze mną porozmawiała. I faktycznie - zadzwoniła do mnie. Nie była nie miła, ale odnosiłam wrażenie, że całą winą dalej próbuje mnie obarczyć - spytała czy zamierzałam się w ogóle odezwać, czy czekałam aż ona wyciągnie pierwsza rękę, itd. Na chwile obecną chłopak dalej z nią mieszka, ale szukamy mieszkania dla siebie.


Co myślicie o tej całej sytuacji? Czy faktycznie miała prawo tak się zachować? Po której stronie leży wina? Ja nie czuję się winna, ale skoro "wyciągnęła rękę" to wypadało by się spotkać, chociaż szczerze mówiąc nie bardzo mam na to ochotę. Owszem, wybaczę to co mówiła na mój temat, ale nie zapomnę. Jestem osobą nieufną i jeśli ktoś raz mnie skrzywdzi, to już zawsze będę traktować ją na dystans.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Trzecia wojna światowa z... teściową [długie]

Nejgorszy typ teściowej, jaki mógłby się trafić. I najgorszy typ faceta, bo nie potrafił wywalczyć dla Ciebie szacunku matki (nie mówię o sympatii, przyjaźni), powinien na tyle kategorycznie postepować z matką, aby do opisanych przez Ciebie sytuacji nie dochodziło (typu jej obraźliwe telefony i smsy)... cięzko będzie wywalczyć u niej szacunek dla Ciebie i poszanowanie Twojej godności jako kobiety jej syna i matki jej wnuka...

A te 60 tysięcy Twojego chłopaka włożonych z tego spadku, bez żadnej współwłasności mieszkania, to skrajna głupota.

Gdy Ty i Ja, cały świat jest dla nas ...

3 Ostatnio edytowany przez malamiki (2013-10-16 17:47:20)

Odp: Trzecia wojna światowa z... teściową [długie]

Bardolka, narzeczony zrobił tyle na ile był w stanie. Nie bardzo rozumiem co masz myśli pisząc, że powinien postępować z matką w taki sposób, aby do takich sytuacji nie dochodziło. Przecież nie miał wpływu na to, że wypisywała takie głupoty w smsach. Zwracał jej uwagę, że mocno przesadziła, że nie życzy sobie takich odzywek do mnie, że tym bardziej nie powinna mówić czegokolwiek o mojej mamie, że dopóki mnie nie przeprosi, to nie odnowimy z nią kontaktu, itd. Nie może być odpowiedzialny za drugą dorosłą (!) osobę, nie ma wpływu na to jak ona się zachowa w stosunku do mnie, kiedy będzie miała taki kaprys. Jest osobą porywczą, impulsywną, a nad takimi ludźmi nie ma "kontroli", dlatego nie ma co mówić tutaj o sytuacji, że narzeczony nie wypracował u niej szacunku do mnie bądź dopuścił do takiej sytuacji. Dobrze wiedziała, że jeśli padną takie słowa z jej strony w moim kierunku, to będzie miała utrudniony kontakt z synem, bo po prostu przestał odbierać telefony od niej. Ją najbardziej zabolał brak gotówki od syna i zaczęła się mścić na całym świecie.
Co do tych 60 tys, to szczerze mówiąc nie wiem czy mają to zapisane w jakiejś "umowie" czy nie. Matka zapowiedziała, że pieniędzy nie odda, bo nie ma.

4

Odp: Trzecia wojna światowa z... teściową [długie]

dlaczego zamienil na mieszkanie większe skoro planował życie z tobą???
dlaczego nie zainwestował w swoja przyszłość, tylko w mamę?

'Netkobiety są kompasem w moim życiu'

"mam czas dla każdego absurdu"

5

Odp: Trzecia wojna światowa z... teściową [długie]

Trzymajcie się poza zasięgiem rażenia rakiet balistycznych średniego zasiegu. W przeciwnym wypadku zrobi wam z życia jesień średniowiecza.

6

Odp: Trzecia wojna światowa z... teściową [długie]
N4VV napisał/a:

Trzymajcie się poza zasięgiem rażenia rakiet balistycznych średniego zasiegu. W przeciwnym wypadku zrobi wam z życia jesień średniowiecza.

Tak!

Gdy Ty i Ja, cały świat jest dla nas ...

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Trzecia wojna światowa z... teściową [długie]

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018