netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

maz... zdrada? ratowac czy nie?

53 odpowiedzi11 069 wyświetleńzałożony przez itram, 15.10.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » maz... zdrada? ratowac czy nie?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 54 ]

1

Temat: maz... zdrada? ratowac czy nie?

NIe wiem od czego zaczac ale postaram sie opisac mniej wiecej dokladnie....
malzenstwem jestesmy 10lat, mamy 2 dzieci....

Zaczelo sie w lipcu pojechal na impreze do siostry na ktora mnie nikt nie zaprosil, pozniej przejrzalam telefon byl tam z kolezanka z pracy....

PO tym rozmawialam mowil ze jest wszystko w porzadku siostra z nim pracuje w jednej firmie jest dobra kolezanka z ta laska i z tad ona tez tam byla.... wydawalo mi sie ze mial malinke ale byla to jego zdaniem wysypka.... i tak mijaly dni tygodnie zachowywal sie normalnie, sypial zemna, zylismy normalnie.
we wrzesniu zniknol 2 razy z domu rzekomo imprezy z kolegami... jednak nie dawalo mi to spokoju

Po moich wielu prosbach ze wole najgorsza prawde niz klamstwo przyznal sie ze flirtowal z kolezanka z pracy i nie jest mu obojetna...
kolejne dwa tygodnie srednio pamietam wielka histeria zal itp... dzien w dzien wiercilam mu dziure w brzuchu napisalam tez sms-a tej lasce zbey sie odczepila od mojej rodziny...

On nie umial wybrac ja czy ona ....
Znow dorwalam jego telefon gdzie wyczytalam ze to ona mu tak doradzala 34 letnia stara panna aby mnie z domu z dziecmi sadownie wyrzucil:)

i przyszla sobota 5 paz kiedy to powiedzial ze powinnam sie wyprowadzic..... po czym na nastepny dzien powiedzial ze jednak on sie wyprowadzi.... I dalam sobie siana przestalam go meczyc i stwierdzilam ze musze mu dac czasu bo on nie wie czego chce.....

a tu nagle od 7 paz zachowuje sie jak by sie nic nie stalo.... wraca do domu normalnie, nawet sprzata O_O przykrecil lampki ktore czekaly pol roku, poszlismy z mlodym na impreze szkolna, chcial mi cos tam kupowac.... ja nadal na nic nie naciskam nic nie wspominam... i zastanawiam sie czy zachowuje sie by uspic moja czujnosc? ale nnigdzie nie wychodzi itp zeby mogl sie z nia spotkac, ona juz tam nie pracuje przeniosla sie do innej siedziby....

Moje samopoczucie jest tragiczne spac nie moge, mecze sie nie samowicie, ciagle tylko mysle mysle i mysle i zastanawiam sie dlaczego mnie to spotkalo, co ja tej kobiecie zrobilam itp miliony glupich pytan wiem mogla bym sie wyniesc ale dlaczego ja? skoro to nie moja wina? a ona by miala sprawe ulatwiona pewnie by sie tu zaraz wprowadzila......

Doradzcie cos Kochani....

2

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?

Nie spodoba Ci sie to co napisze, ale moze da Ci do myslenia. Jesli jestes w stanie sluchac

1) Strasznie jedziesz zolza.

2) Siedzicie na spróchnialym drzewie. Bez bardzo glebokich zmian w Was nie widze tu szczesliwej przyszlosci.

Dla uzasadnienia tych krótkich, gorzkich zdan -- jestem w podobnej sytuacji do Twojego meza i bardzo sie tym tematem ostatnio interesuje, bo nie chce spedzic reszty zycia tak jak spedzilem ostatnie nascie lat.

3

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?

Dlaczego zolza?

Wiesz przez ostatnie 10 lat myslalam tylko o nim i dzieciach, mial we mnie oparcie bardzo duze, przynosil prace do domu zawsze go wysluchiwalam pomagalam rozwiazac problemy, doradzalam jak umialam, nigdy go nie splawilam bo wiedzialam ze potrzebuje porozmawiac itp. Mogl na mnie liczyc w kazdej chwili,rzucalam swoje obowiazki aby pozalatwiac jego sprawy, pomoc w hobby itp
Nigdy mu nie zakazywalam wyjsc z kolegami tzn nie trzymalam krotko na smyczy .....

Wiedzilam ze ciezko pracuje i nalezy mu sie odpoczynek po pracy, wyjscie z domu, czas dla siebie....

Przez cale zycie mielismy klody pod nogi rzucane, udawalo nam sie wpsolnie dzieki wzajemnej pomocy i oparciu pokonywac je...

Ale jednak cos bylo nie tak:(

4

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?
itram napisał/a:

Wiesz przez ostatnie 10 lat myslalam tylko o nim i dzieciach

To nie bylo dobre ani dla Ciebie ani dla reszty rodziny.

Poza tym mam wrazenie, ze generalnie masz zle zdanie o ludziach... Syndrom oblezonej twierdzy? To kolejna trucizna, która saczysz w swoje zycie (tak silna ze potrafi nawet doprowadzic do wojny).

Takie pozornie drobne sprawy zbieraja sie na zanikajacy komfort zycia dla Ciebie i otoczenia. Az w koncu ktos peka.

Abstrahuje celowo od potencjalnych problemów Twojego meza (których na pewno nie jest pozbawiony) ale rozmawiam z Toba i Ty jestes osoba, która ma prawie niepodzielna wladze nad jakoscia swojego zycia.

Zdrada jest skutkiem a nie przyczyna. Problem sam nie zniknie, najwyzej zmieni sie ta trzecia.

5 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-10-15 18:47:26)

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?
czlowiek_znikad napisał/a:

To nie bylo dobre ani dla Ciebie ani dla reszty rodziny.

Poza tym mam wrazenie, ze generalnie masz zle zdanie o ludziach... Syndrom oblezonej twierdzy? To kolejna trucizna, która saczysz w swoje zycie (tak silna ze potrafi nawet doprowadzic do wojny).

Człowiek_znikąd, a skąd Ty taki mądry jesteś, żeby wiedzieć, co dla kogo jest dobre?

Ja mam wrażenie, że z tym syndromem to przeniosłeś ze swojego życia sytuacje i zafundowałeś projekcję cudzych cech na itam, bo "GENERALNIE" to nie widzę podstaw do takich wniosków.

Itam, właściwie to nie wiadomo, o co pytasz. W tytule wątku pytajniki postawiłaś dwa. Kto ma wiedzieć, czy opisałaś zdradę, czy swoje obawy i podejrzenia? Drugi pytajnik jest po pytanu z niewiadomą: kogo ratować?

Jeśli masz tylko podejrzenia o zdradę, to uratuj Męża od tych podejrzeń i przestań Go podejrzewać. Jeśli natomiast to są nie tylko podejrzenia, ale flirt, to uratuj siebie od zagrożenia i potraktuj to jako sygnał ostrzegawczy, dotrzyj do przyczyn i zastosuj środki zapobiegawcze w postaci ciepła, delikatności i uwagi dla Męża. Potrzebę odmiany można zrealizować z powodzeniem z tą samą partnerką, jeśli ta partnerka wie jak ją zrealizować.

Większość Kobiet potrafi w takiej sytuacji tylko szpiegować, wysyłać chłodne sygnały, co prowad

6

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?
czlowiek_znikad napisał/a:

Strasznie jedziesz zolza.

No właśnie, dlaczego sądzisz, że Itram jest zołzą? Bo ja myślę, że ona jest normalną kobietą, mającą swoje wady i zalety i którą spotkało nieszczęście. Jej zachowanie jest NORMALNE w tej sytuacji. Poza tym ona męża do niczego nie zmusza, raczej to on prowadzi jakieś gierki (w twojej sytuacji to żona raczej manipuluje).

czlowiek_znikad napisał/a:

Zdrada jest skutkiem a nie przyczyna.

Nie zawsze. Są notoryczni zdrajcy.

itram napisał/a:

maz... zdrada?

Emocjonalna tak, fizyczna nie wiem, ale jest bardzo możliwe, że on kłamał i nie skończyło się tylko na malince.

itram napisał/a:

Znow dorwalam jego telefon gdzie wyczytalam ze to ona mu tak doradzala 34 letnia stara panna aby mnie z domu z dziecmi sadownie wyrzucil:)

Ty? Niech on wypier..., bo to on zdradził czy się zauroczył "miłą" koleżaneczką. Nie daj się!

itram napisał/a:

ja nadal na nic nie naciskam nic nie wspominam... i zastanawiam sie czy zachowuje sie by uspic moja czujnosc? ale nnigdzie nie wychodzi itp zeby mogl sie z nia spotkac, ona juz tam nie pracuje przeniosla sie do innej siedziby....

Istnieje możliwość, że coś kombinują i dlatego tak się oboje zachowują, po prostu szykują sobie miękkie lądowanie (on nie musi się z nią spotykać, wystarczą SMS-y). Ja tam nie wierzę, że on się tak bez powodu "zmienił". No ale może ta koleżaneczka go "rzuciła"? Nie wiem.

Pomyśl o pójściu do adwokata, tak na wszelki wypadek, żeby Ciebie i dzieci nie wyrzucił z domu. I się przygotuj, może nawet do rozwodu. I dopiero później z nim poważnie porozmawiaj i spytaj: czego tak naprawdę chce? Nie pozwól mu się wykręcać od odpowiedzi, bo tylko się przez jego zachowanie psychicznie męczysz.

itram napisał/a:

dlaczego ja? skoro to nie moja wina?

Chyba takie jest życie - nieprzewidywalne i niepewne. To nie musi być twoja wina, po prostu ludzie są różni, nie mamy na nich nie wiadomo jakiego wpływu, każdy odpowiada za siebie. A mąż? Inna mu zawróciła tak w głowie, że już racjonalnie nie myśli, nie mówię tu nawet o tym, że ma z tobą być, tylko jak cię traktuje. Pomyliłaś się co do niego... Zdarza się, niestety.

itram napisał/a:

Wiesz przez ostatnie 10 lat myslalam tylko o nim i dzieciach

To teraz pomyśl o sobie i o dzieciach. Może jemu było "za dobrze"? Wiem, że to dziwnie i strasznie brzmi, ale jemu przydałaby się wiedza o tym, co stracił. A stracił twoje zaufanie i bezgraniczne przywiązanie. To dużo. Teraz będzie inaczej, nie tylko on będzie się liczył, ale ty też (gdy postanowicie ratować związek).

itram napisał/a:

Ale jednak cos bylo nie tak:(

Może po prostu zgłupiał. Może nie docenia tego co ma. Dużo tego może jest. Spytaj się go o to (po adwokacie).

Animus napisał/a:

Jeśli natomiast to są nie tylko podejrzenia, ale flirt, to uratuj siebie od zagrożenia i potraktuj to jako sygnał ostrzegawczy, dotrzyj do przyczyn i zastosuj środki zapobiegawcze w postaci ciepła, delikatności i uwagi dla Męża. Potrzebę odmiany można zrealizować z powodzeniem z tą samą partnerką, jeśli ta partnerka wie jak ją zrealizować.

Niby masz rację, ale nie wolno przesadzać. Żeby się nie zachowywała jak kobieta kochająca za bardzo, żeby pamiętała by nie zatracić w tym wszystkim siebie. I on też powinien współpracować, nawet bardziej, bo to on zdradził. Niech RAZEM odbudowują małżeństwo - jeśli tego oboje chcą.

7

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?
Animus napisał/a:
czlowiek_znikad napisał/a:

To nie bylo dobre ani dla Ciebie ani dla reszty rodziny.

Poza tym mam wrazenie, ze generalnie masz zle zdanie o ludziach... Syndrom oblezonej twierdzy? To kolejna trucizna, która saczysz w swoje zycie (tak silna ze potrafi nawet doprowadzic do wojny).

Człowiek_znikąd, a skąd Ty taki mądry jesteś, żeby wiedzieć, co dla kogo jest dobre?

Ja mam wrażenie, że z tym syndromem to przeniosłeś ze swojego życia sytuacje i zafundowałeś projekcję cudzych cech na itam, bo "GENERALNIE" to nie widzę podstaw do takich wniosków......

1. Inwigilacja potraktowana jako norma.
2. Przeniesienie odpowiedzialności. (->co ja tej kobiecie zrobilam)

Jakieś przesłanki istnieją.

8

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?
Animus napisał/a:

Ja mam wrażenie, że z tym syndromem to przeniosłeś ze swojego życia sytuacje i zafundowałeś projekcję cudzych cech na itam, bo "GENERALNIE" to nie widzę podstaw do takich wniosków.

To nie jest watek o mnie.

Dlaczego widze syndrom oblezonej twierdzy? Tak na szybko:

itram napisał/a:

na ktora mnie nikt nie zaprosil

itram napisał/a:

dlaczego mnie to spotkalo, co ja tej kobiecie zrobilam

itram napisał/a:

Przez cale zycie mielismy klody pod nogi rzucane

Dominisia:

Dominisia21 napisał/a:

Nie zawsze. Są notoryczni zdrajcy.

Wtedy przyczyna sa ich deficyty, prawda?

Dlatego nie widze sensu w wiwisekcji zdrady. Jakie znaczenie ma czy ta trzecia byla chudsza, czy grubsza, czy byla blondynka czy brunetka? Przyczyna jest w zwiazku: albo ktos z nas lub oboje mamy deficyty (to najczestsza przyczyna jaka tu widze) albo jestesmy wyjatkowo niedobrani. Informacja nt. BMI tej trzeciej ani zainstalowanie kamer nie usunie przyczyny, a z tego samego makaronu i sosu zawsze wyjdzie to samo spaghetti.

Jesli co dwa tygodnie masz powracajaca wysoka goraczke, to wciaz lykasz paracetamol czy robisz badania? Zdrada jest objawem choroby zwiazku a zbijanie goraczki nie ma nic wspólnego z leczeniem.

9

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?
czlowiek_znikad napisał/a:

... Zdrada jest objawem choroby zwiazku...

Czyli, przy założeniu dobrych intencji, "choroby" jednego lub obojga partnerów.
Choroby zaś moga byc najrozmaitsze, poczynając od zwykłej głupoty, na schizofrenii kończąc. Tak?

10 Ostatnio edytowany przez czlowiek_znikad (2013-10-16 10:48:47)

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?
N4VV napisał/a:

Choroby zaś moga byc najrozmaitsze, poczynając od zwykłej głupoty, na schizofrenii kończąc. Tak?

Dokladnie. I moze byc uleczalna albo nie. Sztuka w postawieniu wlasciwej diagnozy i ewentualnym leczeniu (lub decyzji o rozstaniu).

itram napisał/a:

pozniej przejrzalam telefon

Maz Ci pokazywal zdjecia z imprezy czy zrobilas to za jego plecami? Jesli to drugie to dlaczego?

11

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?
czlowiek_znikad napisał/a:

To nie jest watek o mnie..

Właśnie. Dlatego zareagowałem na Twój nadmiar wrażeń i oskarżeń o zołzę, o syndrom oblężonej twierdzy.

Nieproporcjonalnie dużo wrażeń w stosunku do przesłanek, generalizowanie o złej opinii o ludziach. Za dużo jak na syndrom.

Podane przez Ciebie cytaty są dla mnie próbą poszukiwania przyczyn. Po szoku tak się zachowujemy. To tylko sygnał o typie temperamentu.

Czy to nie dziwne, że spotkanie odbyło się u Siostry Męża? Itam sama pisze, że to miliony "głupich pytań". Zastanawiające, że skoro tak je nazywa, to próbuje na nie szukać odpowiedzi.

Nic dziwnego, że to ją tak męczy. Szukanie odpowiedzi na "głupie pytania" musi być męczące.

To może by sobie darować takie pytania i postawić pytanie mądre: czy umiem się cieszyć tym, że mój Mąż wrócił do domu i zachowuje się, jakby nic się nie stało, naprawił lampkę, poszedł na imprezę, chciał coś tam kupować.

Może nie jest tak, że nic się nie stało. Może stało się coś ważnego. Może zrozumiał, że chce być z Tobą, z dzieckiem. Może zrozumiał, gdzie jest Jego miejsce, co ważne w Jego życiu. Może zrozumiał, że błądził, że się łudził. Może...

Wiele zależy od Ciebie. Zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że nie docenisz tego, co zrozumiał i tego, że jest.

12

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?
czlowiek_znikad napisał/a:

Dominisia:

Dominisia21 napisał/a:

Nie zawsze. Są notoryczni zdrajcy.

Wtedy przyczyna sa ich deficyty, prawda?

Dlatego nie widze sensu w wiwisekcji zdrady. Jakie znaczenie ma czy ta trzecia byla chudsza, czy grubsza, czy byla blondynka czy brunetka? Przyczyna jest w zwiazku: albo ktos z nas lub oboje mamy deficyty (to najczestsza przyczyna jaka tu widze) albo jestesmy wyjatkowo niedobrani. Informacja nt. BMI tej trzeciej ani zainstalowanie kamer nie usunie przyczyny, a z tego samego makaronu i sosu zawsze wyjdzie to samo spaghetti.

Jesli co dwa tygodnie masz powracajaca wysoka goraczke, to wciaz lykasz paracetamol czy robisz badania? Zdrada jest objawem choroby zwiazku a zbijanie goraczki nie ma nic wspólnego z leczeniem.

Zastanowiłam się nad tym jeszcze raz. Masz rację. Jedną przyczyną zdrady jest kryzys czy problem w związku, drugą - te deficyty u zdrajcy (notorycznego). Teraz już rozumiem. Najgorsze jest to, że na to drugie osoba zdradzona niewiele może poradzić, bo co by nie zrobiła, to i tak będzie zdradzana, chyba że by odeszła, wtedy to co innego.

Właśnie jest sens w wiwisekcji zdrady, bo jeżeli pragniesz uniknąć jej (100-procentowej pewności oczywiście nie ma) w przyszłości, to trzeba się zastanowić co ją spowodowało, jak wyglądała i zastosować odpowiednie środki i nie mówię tu o szpiegowaniu itp., ale o poważnych rozmowach, jakiejś terapii czy coś w tym stylu.

13 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-10-16 17:04:51)

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?
czlowiek_znikad napisał/a:
N4VV napisał/a:

Choroby zaś moga byc najrozmaitsze, poczynając od zwykłej głupoty, na schizofrenii kończąc. Tak?

Dokladnie. I moze byc uleczalna albo nie. Sztuka w postawieniu wlasciwej diagnozy i ewentualnym leczeniu (lub decyzji o rozstaniu).

itram napisał/a:

pozniej przejrzalam telefon

Maz Ci pokazywal zdjecia z imprezy czy zrobilas to za jego plecami? Jesli to drugie to dlaczego?

A wszyscy faceci to robią szpiegują a jak zdradzają to skrzętnie to ukrywają myśląc że jak żona nie wie to jest wszystko cacy !!!!
A ty przyznaj czy żonie sprawdzasz telefon i Facebook? gdy masz niepokojące sygnały...
Jak dotąd prawie wszyscy faceci tak robili w każdym razie internauci na różnych forach no i tutaj.
Wystarczy wejść w dział żona zdradziła to zaraz stado samców doradza jak inwigilować.

14

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?

Czlowieku znikad

Czy ja napisalam ze przegladalam zdjecia w telefonie? jesli tak to pokaz mi gdzie!!!!!!!

Widzisz przez 10 lat wychodzilismy razem, zawsze bylismy oboje zapraszani na imprezy uroczystosci itp mialo prawo mi sie zrobic przykro ze mnie nie zaprosili!!!!! tym bardziej ze nikt wczensiej tak nie postapil zapraszajac tylko jedno z nas!!!!

Moj maz stwierdzil ze wszystko bylo ok nic mu nie brakowalo bylo mu za dobrze za duzo wolnego czasu mial z tad zaczol flirtowac z inna....

Pierwszy raz spotkala mnie taka sytuacja mialam prawo do glupich pytan nie jestem od lat zdradzana!!!!!

Klody rzucane pod nogi nie oznaczaja problemow w malzenstwie!!!!!

Ty masz chyba jakis wielki problem ze soba wiec sie nim zajmij, a ze mnie zejdz ze sie tak ladnie wyraze!!!!

15 Ostatnio edytowany przez itram (2013-10-16 17:19:58)

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?

Animus mam wielka nadzieje ze cos sobie przemyslal bo mimo wszystko bardzo go kocham.... i chciala bym zeby bylo miedzy nami ok, duzo pieknego mnie w zyciu spotkalo przy tym czlowieku i chciala bym go miec nadal..... dzieki niemu bylam szczesliwa, bezpieczna i wiem ze moze tak byc bo jestem w stanie mu to wybaczyc.....

Tylko sie boje... ale chyba w takiej sytuacji to normalny objaw?

16

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?
itram napisał/a:

Moj maz stwierdzil ze wszystko bylo ok nic mu nie brakowalo bylo mu za dobrze za duzo wolnego czasu mial z tad zaczol flirtowac z inna....

Czyli dobrze mówiłam, było mu ZA dobrze. Cokolwiek to znaczy. Teraz już mu tak dobrze nie będzie. Nie chodzi mi o to, że masz się mścić czy coś w tym stylu, broń Boże, raczej powinnaś zacząć więcej myśleć o sobie. Ty też jesteś ważna, do tej pory to bardziej liczyli się dzieci i mąż.

Od razu też widać, że coś musicie zmienić. Ten twój mąż myślał, że może robić wszystko co mu się podoba, nie patrząc na to czy cię krzywdzi, więc postaw mu granice. A jakie to będą granice, to już twoja sprawa.

itram napisał/a:

Tylko sie boje... ale chyba w takiej sytuacji to normalny objaw?

Normalny w tej sytuacji. Ale moim zdaniem powinnaś zrozumieć, że NIKT nie może mieć pewności czy jego związek kiedyś się nie rozleci (może tak być, ale nie musi). Gdy to do ciebie dotrze, nie będziesz się tak zadręczać i bać. Przyjmij niepewność jako pewność (rozumiesz o co mi chodzi?). Po prostu staraj się żyć jak najlepiej, żyj teraźniejszością (z mężem jeżeli chcesz). Na ile jesteś oczywiście w stanie. Wierzę, że poradzisz sobie w każdej sytuacji smile

Czy twój mąż chce ratować wasz związek? Czy cię kocha? Co ci mówi? Czy popiera to konkretnymi czynami? Bo nie wiem czy mieliście już poważną rozmowę.

17

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?
itram napisał/a:

Czy ja napisalam ze przegladalam zdjecia w telefonie? jesli tak to pokaz mi gdzie!!!!!!!
[...] a ze mnie zejdz ze sie tak ladnie wyraze!!!!

Hehe, bylem na 99% przekonany ze nastapi taka reakcja.

A to z Twojego otwierajacego posta:

itram napisał/a:

pozniej przejrzalam telefon byl tam z kolezanka z pracy....

Zdecydowalas sie upublicznic tutaj swój problem, wiec próbuje Ci pomóc. Ale nic na sile. Mozesz nadal zyc w przekonaniu ze swiat (w tym i ja) sprzysiagl sie przeciwko Tobie. Pozostaje mi tylko zyczyc Ci powodzenia.

Mialas okazje pogadac z osoba w pozycji Twojego meza ale niezaangazowana emocjonalnie i wyciagnac z tego korzysci dla siebie. Widze wiele podobienstw pomiedzy Toba i moja zona, jak równiez pomiedzy mna i Twoim mezem. Przeczytalem tutaj juz chyba dziesiatki historii zdrad i ta jest pierwsza tak uderzajaco podobna do mojej. Niestety wspólne jest tez to, ze obie jestescie zamkniete na spojrzenie w lustro, a wszelkie sugestie z tym zwiazane odbieracie jako atak. Szkoda. Bolesna lekcja jeszcze przed Toba.

18

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?

Oceniles mnie nie znajac, nie napisalam ze widzialam zdjecia w telefonie!!

Nie jestem od lat zdradzana, moj maz nie mial wielu kochanek, co sie moze wydawac dziwne zawsze rozmawialismuy spokojnie nigdy na siebie nie krzyczelismy, nawet gdy sie przyznal do tej znajomosci rozmawialismy spokojnie bez krzykow, nawet kiedy chcial zebym sie wyprowadzila mowil to spokojnie.
Nigdy nie mielismy potrzeby darcia geby na siebie!
Nie mieszkamy w chwili obecnej razem ze wzgledu na dzieci, czy tez z litosci, nigdy nie bylam uzalezniona od mojego meza:) od zawsze mam swoje dochody nie mialam nigdy miesiecznej przerwy nawet w ciazy, lubie pracowac... nawet jesli nie ma takiej potrzeby to dla samej siebie wiem ze warto....

19

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?
Katarzynka82 napisał/a:

A ty przyznaj czy żonie sprawdzasz telefon i Facebook?

Sprawdzanie ma sens tylko kiedy zbierasz dowody dla sadu. Jesli musisz sprawdzac to zwiazek juz nie istnieje. Chyba ze zyjesz jeszcze w sredniowieczu, na etapie pasów cnoty. Ale wtedy nie masz partnera tylko niewolnika.

Odpowiadajac: nie, nie sprawdzam, nigdy tego jeszcze nie zrobilem.

20 Ostatnio edytowany przez Dominisia21 (2013-10-16 19:00:20)

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?

Człowieku znikąd!

Twoja żona zachowuje się histerycznie już od kilku lat (o ile dobrze pamiętam), a Itram gdzieś około trzech miesięcy. Po drugie: Itram sprawdzała swojego męża, ale teraz już tego nie robi. Po trzecie: tobie żona nie pozwala odejść i wykorzystuje do tego dzieci, Itram zaś do niczego męża nie zmusza, daje mu czas na podjęcie jakiejś decyzji, to on robi dziwne numery - najpierw każe się jej wyprowadzić (jej?, a co z dziećmi?), później sam chce się wyprowadzić, następnie udaje, że nic się nie stało. Co to ma być?

Więc gdzie ty widzisz aż tyle podobieństw do twojej sytuacji?

PS. Itram nie zachowywała się nienormalnie, po prostu była w szoku i sprawdzała komórkę męża. W takiej sytuacji się racjonalnie nie myśli i robi się różne głupoty.

21

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?

Ech, umiejetnosc czytania ginie w narodzie...

itram napisał/a:

Zaczelo sie w lipcu pojechal na impreze do siostry na ktora mnie nikt nie zaprosil, pozniej przejrzalam telefon byl tam z kolezanka z pracy....

A wiec mamy idealne malzenstwo szczesliwych ludzi i któregos pieknego lipcowego dnia itram postanowila "przejrzec" telefon meza. Stad moja ciekawosc: czy to rutynowa kontrola czy tez jednak nie bylo tak idealnie wczesniej, przed tym lipcem?

Poza tym jestem daleki od oceniania Cie, itram. "Wiedziec wszystko oznacza wszystko wybaczyc". Jestesmy tylko ludzmi i zycie zostawia w nas slady, czasem glebokie. Jednak bez przyjrzenia sie samemu sobie i tym sladom, ciezko sobie pomóc kiedy jest zle. A z boku czasem widac lepiej. Dlatego np. pisze ze widze syndrom oblezonej twierdzy. Moge sie mylic oczywiscie, ale wyjasnij np. co mialas na mysli tu:

itram napisał/a:

Przez cale zycie mielismy klody pod nogi rzucane

Zastanawia mnie tez to:

itram napisał/a:

duzo pieknego mnie w zyciu spotkalo przy tym czlowieku i chciala bym go miec nadal..... dzieki niemu bylam szczesliwa, bezpieczna

Dokladnie dwie rzeczy:

1) uzylas okreslenia "chcialabym go miec", podczas gdy wiekszosc mówi raczej "chcialabym z nim byc",

2) "dzieki niemu bylam szczesliwa, bezpieczna", to skomentuje kolejnym cytatem: "Trudno znalezc szczescie w sobie, ale nie ma go nigdzie indziej".

Kiedy dodam do tego kontrole telefonu, to mi troche przypomina poczucie wlasnosci.


Dominisia, widze wiele podobienstw, o których nie wiesz, bo musialbym napisac ksiazke o swoim malzenstwie.

22

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?

co do telefonu czesto gralam i korzystalam z jego fona jak i on mojego, sam nie raz prosil zeby zobaczyc co za es lub odebrac jak ktos dzwonil ...  wtedy to byla 1 sytuacja kiedy on wyszedl do siostry na impreze z ktora sie nie nawidza tym bardziej to bylo dziwne dla mnie....  nie raz pisalismy wspolnie sms-y do znajomych z jego lub mojej kom... nie mielismy tajemnic...

Po tej imprezie i przeczytaniu wiadoomosci zapytalam co sie dzieje, wytlumaczyl wszystko i bylo ok do wrzesnia.... przynajmniej wydawalo mi sie ze jest ok:( we wrzesniu przyznal sie m.in do flirtu ze sie dobrze bawil i wpakowal w gowno oszukiwal ja i mnie

klody sa to problemy ktorych nam rodzina bliska narobila... przepraszam ale nie mam ochoty o tym tu pisac

co do posiadania go--- tak chciala bym go miec nadal jako meza, przyjaciela, itp

"dzieki niemu bylam szczesliwa, bezpieczna",  a co w tym dziwnego?

23

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?

Wlasciwie powinienem rozdawac tu przy wejsciu ulotki "Witaj w klubie DD". To sa te slady, o których pisalem. A wczesniej pisalem o glebokich zmianach, których potrzebujecie. Na poczatek bliskiego spotkania z wlasnym DD. To jest przyczyna zdrady a nie kolezanka siostry. Przypuszczam ze masz przerosnieta potrzebe bezpieczenstwa. Nie chcesz tu o tym pisac -- rozumiem. Ale ja bym w tym kierunku szukal diagnozy problemów, a leczenie bedzie dlugie i trudne. Sama musisz odpowiedziec sobie czy warto je podejmowac.

Acha, tutaj watek, który mozesz poczytac na poczatek:

http://www.netkobiety.pl/t32718.html

24

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?
czlowiek_znikad napisał/a:
itram napisał/a:

Czy ja napisalam ze przegladalam zdjecia w telefonie? jesli tak to pokaz mi gdzie!!!!!!!
[...] a ze mnie zejdz ze sie tak ladnie wyraze!!!!

Hehe, bylem na 99% przekonany ze nastapi taka reakcja.

A to z Twojego otwierajacego posta:

itram napisał/a:

pozniej przejrzalam telefon byl tam z kolezanka z pracy....

Zdecydowalas sie upublicznic tutaj swój problem, wiec próbuje Ci pomóc. Ale nic na sile. Mozesz nadal zyc w przekonaniu ze swiat (w tym i ja) sprzysiagl sie przeciwko Tobie. Pozostaje mi tylko zyczyc Ci powodzenia....

Z kontekstu wywnioskowałem jedynie znalezienie potwierdzenia dzięki pozyskaniu informacji. Informacja spokojnie mogła być tekstowa.

25

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?

no i nie bylo dlugo pieknie, moj M pracowal razem z ta kobieta jednak ona sie przeniosla do innej siedziby i w piatek ich odwiedzila....
po czym moj M ja chyba olewal bo wyslala mu sms-a jak juz wrocil do domu, "dziwne uczucie ze mnie omijasz tak szerokim lukiem" cos takiego....
pozniej on wyszedl z domu niby do sklepu .... usnol no i sprawdzilam ze dzwonil do niej, przeczytalam tego esa i wpadlam w histerie..... obudzilam go... powiedzial ze nie jestem mu obojetna, i ze mam sie nie martwic ze nie spotka sie z nia.... wczoraj go nie bylo caly dzien, a dzis znow bije sie z myslami on .. to niestety bardzo dobrze widac chodzi normalny po czym zamyka sie w sobie i smutny siedzi.... nie wiem juz co robic mam ochote napisac tej kobiecie sms-a ale czy mi to cos da?  a wydawalo sie ze wszystko zmierza w dobrym kierunku gdyby nie ta .........:(:(:(:

26

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?

SMS do kochanki? Już jeden taki napisałaś, a g.wno pomogło. Więc to odpada.

Widzę, że jednak go kontrolujesz, a wątpię żeby na dłuższą metę coś z tego dobrego wynikło. Jak długo tak pociągnięcie? Ty rozhisteryzowana, on struty - musicie coś z tym konkretnego zrobić, bo się udusicie w takim związku, prędzej czy później.

Spytaj się jego czego on tak naprawdę chce? Niech się do niczego nie zmusza i powie ci szczerze co mu leży na sercu. Przygotuj się na to, że możesz otrzymać miłą albo niemiłą odpowiedź. I wtedy podejmijcie jakieś konkretne kroki, ale tak żeby tych nerwów było jak najmniej.

27

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?
Dominisia21 napisał/a:

Spytaj się jego czego on tak naprawdę chce? Niech się do niczego nie zmusza i powie ci szczerze co mu leży na sercu. Przygotuj się na to, że możesz otrzymać miłą albo niemiłą odpowiedź. I wtedy podejmijcie jakieś konkretne kroki, ale tak żeby tych nerwów było jak najmniej.

Dominisia21 masz pojęcie jakie spustoszenie w człowieku robi zdrada? Co się dzieje z osobą, którą zdradzono?

28

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?

Dominisia21 bo po jego zachowaniu po tym sms wiedzialam ze sie cos stalo ... po prostu wiedzialam no i dlatego sprawdzilam telefon..... ehh qr.. sad

29

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?

Smallangel - chciałbym się z Toba skontaktować. Czy mogłabys włączyc u siebie ipcje "wysłanie email"?
Jeśli to nie problem oczywiście.
Sorki za off topa.

30

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?
itram napisał/a:

Dominisia21 bo po jego zachowaniu po tym sms wiedzialam ze sie cos stalo ... po prostu wiedzialam no i dlatego sprawdzilam telefon..... ehh qr.. sad

Rozumiem.

smallangel napisał/a:
Dominisia21 napisał/a:

Spytaj się jego czego on tak naprawdę chce? Niech się do niczego nie zmusza i powie ci szczerze co mu leży na sercu. Przygotuj się na to, że możesz otrzymać miłą albo niemiłą odpowiedź. I wtedy podejmijcie jakieś konkretne kroki, ale tak żeby tych nerwów było jak najmniej.

Dominisia21 masz pojęcie jakie spustoszenie w człowieku robi zdrada? Co się dzieje z osobą, którą zdradzono?

Są to emocje ekstremalne. Nie do opisania...

Ja wiem, że Itram nie będzie w stanie do tego wszystkiego chłodno podejść, bo w niej jest jeszcze wiele różnych sprzecznych uczuć. Chodziło mi tylko o to żeby się nie "pozabijali", mają też przecież dzieci, więc jest dla kogo żyć.

Może to wyglądało tak, jakbym była za mało empatyczna, ale ja po prostu nie jestem Itram, jestem tylko zwykłym słuchaczem. Nie przeżyłam jeszcze w swoim życiu zdrady, chociaż widziałam co ona zrobiła mojemu wujkowi i cioci. I nie było to nic przyjemnego. Wujek jest alkoholikiem, o cioci nie chcę mówić. Wiem też, że nie u każdego zdrada tak toksycznie działa, ale zdarzają się i takie przypadki. Smutne bardzo. sad

Im (Itram i mężowi) potrzebna jest naprawdę szczera, oczyszczająca rozmowa. Może nawet wiele takich rozmów. Niby tak niewiele, ale jednak sporo wysiłku i chęci obydwu stron wymaga. I życzę Itram aby w jakiś sposób porozumiała się z mężem, bo oboje są nieszczęśliwi. Itram została zraniona przez męża, a mąż jest chyba zagubiony. Tylko do końca nie wiadomo, co to jego zagubienie powoduje. Ale pasowałoby się dowiedzieć. Dlatego rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa...

31 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-10-21 14:22:00)

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?
krych23 napisał/a:

Smallangel - chciałbym się z Toba skontaktować. Czy mogłabys włączyc u siebie ipcje "wysłanie email"?
Jeśli to nie problem oczywiście.
Sorki za off topa.

Odezwałam się do Ciebie smile
Myślałam, że mail jest widoczny gdy nie jestem zalogowana smile.
Mam nadzieje, że wiadomość do Ciebie dotrze smile

Dominisia21 napisał/a:

Są to emocje ekstremalne. Nie do opisania...

Ja wiem, że Itram nie będzie w stanie do tego wszystkiego chłodno podejść, bo w niej jest jeszcze wiele różnych sprzecznych uczuć. Chodziło mi tylko o to żeby się nie "pozabijali", mają też przecież dzieci, więc jest dla kogo żyć.

Może to wyglądało tak, jakbym była za mało empatyczna, ale ja po prostu nie jestem Itram, jestem tylko zwykłym słuchaczem. Nie przeżyłam jeszcze w swoim życiu zdrady, chociaż widziałam co ona zrobiła mojemu wujkowi i cioci. I nie było to nic przyjemnego. Wujek jest alkoholikiem, o cioci nie chcę mówić. Wiem też, że nie u każdego zdrada tak toksycznie działa, ale zdarzają się i takie przypadki. Smutne bardzo. sad

Im (Itram i mężowi) potrzebna jest naprawdę szczera, oczyszczająca rozmowa. Może nawet wiele takich rozmów. Niby tak niewiele, ale jednak sporo wysiłku i chęci obydwu stron wymaga. I życzę Itram aby w jakiś sposób porozumiała się z mężem, bo oboje są nieszczęśliwi. Itram została zraniona przez męża, a mąż jest chyba zagubiony. Tylko do końca nie wiadomo, co to jego zagubienie powoduje. Ale pasowałoby się dowiedzieć. Dlatego rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa...

To co widziałaś u wujka i cioci to i tak nie ma praktycznie żadnego porównania z tym co czuje osoba zdradzona (widzieć, a czuć to kolosalna różnica). Dlatego czasami (napisze szczerze) nie wiem czemu ludzie, których zdrada nie dotyczyła, biorą się za pomoc w tak ciężkiej tematyce. I tu nie chodzi o brak empatii - NIGDY nie zrozumiesz/cie co czuje osoba zdradzona, póki sama/mi nie zaznacie tej krzywdy (nie życzę Ci tego). Nie jesteście wstanie pomóc - żeby móc pomóc trzeba czuć to co czuje zdradzona osoba. Wręcz przeciwnie - uważam, że można czasami zaszkodzić.

Co do rozmowy Itram - co z tego, że rozmawiać będzie, kiedy Ona w NIC nie uwierzy. Z chwilą dowiedzenia się o zdradzie - każde słowo zdradzony traktuje jak kłamstwo. Dopóki emocji nie uspokoi KAŻDA rozmowa, KAŻDE wyjście - będzie się tak właśnie kończyło jak kończy - irracjonalnym zachowaniem osoby zdradzonej - to są emocje, nad którymi ciężko się panuje. Aby rozmowa miała jakiś sens - potrzeba zwyczajnie czasu.

32

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?
smallangel napisał/a:

To co widziałaś u wujka i cioci to i tak nie ma praktycznie żadnego porównania z tym co czuje osoba zdradzona (widzieć, a czuć to kolosalna różnica). Dlatego czasami (napisze szczerze) nie wiem czemu ludzie, których zdrada nie dotyczyła, biorą się za pomoc w tak ciężkiej tematyce. I tu nie chodzi o brak empatii - NIGDY nie zrozumiesz/cie co czuje osoba zdradzona, póki sama/mi nie zaznacie tej krzywdy (nie życzę Ci tego). Nie jesteście wstanie pomóc - żeby móc pomóc trzeba czuć to co czuje zdradzona osoba. Wręcz przeciwnie - uważam, że można czasami zaszkodzić.

Co do rozmowy Itram - co z tego, że rozmawiać będzie, kiedy Ona w NIC nie uwierzy. Z chwilą dowiedzenia się o zdradzie - każde słowo zdradzony traktuje jak kłamstwo. Dopóki emocji nie uspokoi KAŻDA rozmowa, KAŻDE wyjście - będzie się tak właśnie kończyło jak kończy - irracjonalnym zachowaniem osoby zdradzonej - to są emocje, nad którymi ciężko się panuje. Aby rozmowa miała jakiś sens - potrzeba zwyczajnie czasu.

Rzeczywiście z perspektywy osoby niezdradzonej wszystko wydaje się łatwiejsze, nawet dawanie rad. Przyznaję się do tego bez bicia. smile Staram się w wątkach o zdradach za dużo nie wypowiadać, a jak już to robię, to pytam się o oczywiste rzeczy albo mówię o rzeczach oczywistych w takiej sytuacji, więc poznanie zdrady od podszewki nie jest tutaj takie istotne - liczy się obiektywizm.

Tutaj mi się to chyba zbytnio nie udało (przykład - twój post do mnie). Nie wiem dlaczego, po prostu sytuacja Itram jakoś do mnie przemówiła, nie potrafię inaczej tego wytłumaczyć i się rozgadałam. Ja tu nie chcę nikomu zaszkodzić, więc jeśli chodzi o te moje rady (po ponownym głębszym zastanowieniu się), to uważam:
- SMS do kochanki nie pomoże, bo już Itram podobny wysłała - jeden chyba wystarczy, w końcu Itram nie ma za wpływu na zachowanie tamtej kobiety i jej zasady moralne
- adwokat - ja nie powiedziałam, że ma się rozwieść, chodziło mi o to, że Itram nie wiedziała czy jej mąż czegoś nie kombinuje, więc doradzenie pójścia do adwokata tak na wszelki wypadek nie było niczym złym
- żeby Itram pomyślała więcej (nie że tylko) o sobie, bo wcześniej myślała tylko o mężu i dzieciach - tu już się trochę pospieszyłam, bo to wymaga czasu i wysiłku, tak jak to powiedziałaś Smallangel, po prostu powolna zmiana nastawienia
- żeby mąż wiedział co stracił - hmmm, chodziło mi o to, żeby wiedział, że ich związek będzie już inny (nie znaczy, że gorszy), że Itram nie pozwoli się źle traktować ani zdradzać - tu też się pospieszyłam, znowu jest potrzebny czas, czas na wyrzucenie z siebie najgorszych emocji
- żyj teraźniejszością - jak to łatwo powiedzieć (mi oczywiście) roll, tutaj przesadziłam
- żeby nie kontrolowała męża - nad tym chyba się nie da za bardzo zapanować, tutaj też przesadziłam
- rozmowy - na pewno ich oboje nie unikną, tylko na razie jest niepewność i niewiara, czyli potrzeba czasu lub jakiegoś konkretnego jednoznacznego wydarzenia żeby rozmowy stały się bardziej szczere i pewne.

To może jakiś dobry psycholog mógłby trochę pomóc? hmm

33 Ostatnio edytowany przez Olinka (2013-10-24 18:06:01)

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?

Jak mam być szczera, to byłam kiedyś w podobnej sytuacji. Postanowiłam wybaczyć dla dobra rodziny. Przecież dzieci zawsze są najważniejsze. Ale to był w moim przypadku duży błąd - nie potrafiłam wrócić do normalności, nie układało się, męczyłam się i cały czas myślałam o zemście. W końcu sprawa wylądowała u prawników. Akurat trafiłam z polecenia do spam i tam naprawdę zostałam zrozumiana, wsparta i wywalczyłyśmy co moje. Mam nadzieję, że Tobie też się uda...

34

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?

Myslalam ze wszystko sie uklada ale nie, pisza sobie na gg:( po raz klejny zawiodlam sie ale juz nie placze i plakac chyba nie bede.....nie wiem co dalej zrobic...

35

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?

Najlepiej zostaw go on się nie zmieni co innego jednorazowe skoczki w bok, czemu to takie trudne?
Nie słuchaj tego znikąd bo doprowadzi ciebie do znikąd.
Ja wiem ze swojego doświadczenia że te syndromy co masz są typowe dla osoby zdradzonej w każdym razie kobiety, musisz opróżnić umysł odejść na jakiś czas i przemyśleć wszystko na chłodno.
Najlepszym wyjściem jest rozwód z jego winy szkoda twych sił.

36

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?
itram napisał/a:

Myslalam ze wszystko sie uklada ale nie, pisza sobie na gg:( po raz klejny zawiodlam sie ale juz nie placze i plakac chyba nie bede.....nie wiem co dalej zrobic...

Itram, mogłabyś szczegółowiej opowiedzieć, jak wyglądały wasze relacje i wasze zachowanie po tej "zdradzie". Chodzi mi o to, jak próbowaliście naprawić swój związek.

Może pomyśl o jakimś psychologu lub adwokacie (jeżeli myślisz o rozstaniu).

37

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?

A co tu ratować powinna iść do psychologa sama bo dla niego już za późno, wiem co piszę i wynająć adwokata który załatwi formalności.
Mąż będzie miał prawo do odwiedzin dziecka i na tym chyba skończy się jego rola.

38

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?

Dominisia21

Jak wygladaly relacje, zaczol normalnie wracac do domu, czas spedzac z dziecmi, zemna, wychodzilismy razem, sypia we wspolnym lozku, zachowywal sie na prawde bardzo fajnie, zapewnial zebym sie nie martwila ze sie z nia nie spotka sam od siebie, wyszedl raz z kolega na mecz sam powiedzial o ktorej wroci, wrocil przed czasem.Opowiada o pracy tak jak to wczesniej bylo.... odbiera telefony... i h.. z tego glupia jestem oj glupia...:(

39

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?

Natasza84 ja sie z tad nie wyprowadze on to niech zrobi ale widac ze mu ciezko.... albo jest zbyt wielkim tchurzem zeby to zrobic, albo ona jest tylko jego zabawka nie warta tego.... ale tak czy siak.... ja sie z tad nie ruszam.... zbieram sie do kupy i wiem ze sie pozbieram.... dla siebie i dzieci!!!!

40

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?

Tyle z tego dobrego, że nie dasz się za nic wyprowadzić i że wiesz, że mimo wszystko dasz radę. Życzę siły. smile

Itram, a co ty chciałabyś teraz zrobić w stosunku do swojego małżeństwa? Czyli co ci chodzi po głowie?

41

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?

zniszczyc malzenstwo dla jakiejs dupy, tyle lat...ehh nigdy tego nie zrozumiem chociaż dzieje sie ciagle wkolo nas sad

ja bym powoli zaczela sie od niego odsuwac, dala do zrozumienia ze czas sie wyprowadzic im predzej to zrobisz tym szybciej zagoja sie twoje rany. ja mialam podobna sytuację, tyle ze nie bylam w malzenstwie a dlugo w zwiazku, na szczescie to juz za mna.
jak raz mu wybaczysz watpie zeby to docenil, pojdzie drugi raz do innej bo bedzie wiedzial ze moze sobie na to pozwolic, tacy  sa niektorzy faceci.

to nie twoja wina, a Ty sie pozbierasz i dasz sobie na pewno rade, my kobietki jestesmy silne smile

42

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?

Dominisia nie dam sie wyprowadzic, to nie ja jestem winna, jest mi przykro ale nie mam wplywu na to co sie dzieje on i tak zrobi co bedzie chcial.Czego ja chce??? wiesz ze juz nie wiem czego chce... zmeczona juz jestem ta cala sytuacja i odsowam sie....juz nie pytam nie prosze nic..... niech idzie do niej... ja i tak bede szczesliwa chocbym sobie to szczescie miala narysowac... bo mam dzieci wspaniale dzieci dla ktorych warto zrobic wiele:)

43

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?

Życzę siły (dla Ciebie i dzieci) i powodzenia w dalszym życiu. Jeżeli zechcesz się wygadać, to pisz. smile

44

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?

Ja nadal w tym wszystkim tkwie, juz mam jakas obsesje na punkcie tamtej .........
nie mam juz sily, on sie nie wyprowadzil, nie spotyka sie z nia ale nadal na gg sobie pisza gołąbeczki.
Ona go nakreca przeciwko mnie i zastanawiam sie co dalej zrobic.... tak bardzo bym chciala zeby mi ktos pomógł.... sama sobie nie umiem poradzić nie umiem choć bym bardzo chciała:(

45

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?

Itram a nie wpadłas na pomysł żeby sie zarejestrować na jakimś portalu randkowym ,wet za wet ,tak żeby wiedział ,Jemu wolno ,Tobie tez zobaczysz jaka będzie jego reakcja .

46

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?
itram napisał/a:

Ja nadal w tym wszystkim tkwie, juz mam jakas obsesje na punkcie tamtej .........
nie mam juz sily, on sie nie wyprowadzil, nie spotyka sie z nia ale nadal na gg sobie pisza gołąbeczki.
Ona go nakreca przeciwko mnie i zastanawiam sie co dalej zrobic.... tak bardzo bym chciala zeby mi ktos pomógł.... sama sobie nie umiem poradzić nie umiem choć bym bardzo chciała:(

Do kogo należy mieszkanie?
Mąż nie urwał kontaktu, to bardzo niedobrze o jego intencjach świadczy.
Jak on reaguje na jej "nakręcanie go" przeciwko Tobie?

47 Ostatnio edytowany przez słodka idiotka 77 (2013-11-20 18:54:46)

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?

WItam jestem tu nowa ,ale postanowiłam się odezwac ,bo właśnie przezywam podobna sytuację co Itram.Wiem co ona teraz czuje,bo czuje dokładnie to samo.U mnie wydaje się wszystko układac,ale nadal nie mam pewnosci czy ta trzecia znikneła z naszego życia.Czuje się ciągle nie pewnie i zachowuje się jak detektyw mimo iż mnie to bardzo męczy.
Dowiedziałam się o tej pannie ponad miesiąc temu.I moze jestem zołzą ,ale to ja sie spakowałam i wyprowadziłam  i zostawiłam mężusia z dzieckiem.Potem był czeski film.Finał dzisiaj walczymy razem o nasze małżeństwo.Jedyne co mnie martwi to to ,ze nie ufam.Itram jezeli chcesz porozmawiac z kimś kto własnie jest w podobnej sytuacji to sie odezwij na maila bo pewne rzeczy głupio mi pisac na forum(chodzi o to by nikt znajomy nie domyślił się ,że chodzi o mnie)

48

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?

Slodka- daj jakies namiary na siebie:)

Daniela mysle ze to moze odwrotny skutek dać:(

Night wspolne mieszkanie, on reaguje roznie, ale ciezko mu byc twardym.... zaczelam olewac go to wytrzymal 3 dni bez rozmow zemną w końcu pękł ....

Wiecie co może to i straszne co napisze mimo ze go kocham wolała bym żeby poszedł w cholere do niej niż mnie męczył dalej:( powiedziałam mu to ale on twierdzi że to tylko koleżanka i lubi z nia pisać.

49

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?

Itram też mam takie myśli ,że lepiej chyba ,żeby poszedł,bo może ja się jakoś wyleczę,ale z drugiej strony to dlaczego mam przestać walczyć i nie próbować.Może jednak się wszystko ułoży jednak trzeba czasu ,a ja taka strasznie niecierpliwa jestem.Namiary wysłałam tobie na maila.

50

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?

nie mam już siły moje załamanie chyba sięga dna.
Nadal piszą ze sobą, nakręca go przeciwko mnie.On czasami się daje czasami nie.Często są momenty że wymięka.
nie mam odwagi go spakować:( stoje na tym skrzyżowaniu i czekam aż mnie coś pierd.....:(

51

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?

Jeśli Twoja taktyka nie działa - zmień ją... Moja rada? Olej :-) Sprawdzając, śledząc, ciągle pytając działasz mega odpychająco.
Zacznij zachowywać się normalnie (wiem, wiem, trudne), zacznij dbać o siebie... wychodzić.
Wracaj uśmiechnięta, rozpromieniona :-)
Zacznij lekceważyć i bagatelizować te jego rozmówki :>
Facet musi zobaczyć, że to on tak naprawdę ma mega dużo do stracenia.
Teraz jawisz mu się jako jakaś desperatka, która zabrania mu czegoś fajnego.
Koleżanka za to dobrze rozumie i głaszcze po główkach ze zrozumieniem... ;-)
A jeśli ma się rozlecieć to i tak się rozleci... można liczyć jedynie na jego resztki zdrowego rozsądku.
Chociaż, ludzie w amoku robią różniaste rzeczy ;-)

52

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?

To teraz ja cos dodam od siebie. Dlaczego tak sie stalo? Zostawilas mnie dla innego pare lat temu. Przed tym wydarzeniem zawsze ufalem na Ci na 100 %. mimo ze zostawalem z malym dzieckiem na noc, a tobie pozwalalem imprezowac bez zadnych ograniczen - i to byl blad. Pojechalas z dzieckiem i "kolega" na wakacje zostawiajac mnie w domu. Po powrocie spakowalas sie i wyprowadzilas do niego. Przez caly okres walczylem o ciebie - drugi blad. Kiedy zaczalem dochodzic do siebie, odzywac dostalem od ciebie sms ze jestes w ciazy! Takiego szoku jeszcze nie przezylem szczegolnie ze zaczelo sie na nowo cos dziac miedzy nami. Mialem wybor wybaczyc i sprobowac jeszcze raz mimo takiej traumy albo zaczac zyc na nowo. Wybralem to pierwsze i wszystko bylo dobrze do czasu. Przez ok 12-18 miesiecy dla ciebie wogole nie istnialem, bylem odstawiony na boczny tor bo zagwarantowalem ci bezpieczenstwo? Wiec stwierdzilem ze to dalej nie ma sensu, nie tak mialo byc. Do tego doszly inne sytuacje, ktore utwierdzily mnie w tym ze nie mozna ci ufac. Wiecznie bylem przez ciebie wysmiewany przy naszych znajmomych, ponizany. Podobno zawsze wychodzilismy razem - moze 2 razy na rok? Zawsze byla wymowka. To ja zawsze mialem zabrac dzieci na dzialke, do babci - dlaczego nie razem? Tak, mialem z toba za dobrze. Do tego stopnia ze we wszystkim narzucalas mi swoje wyreczanie mnie we wszystkim - juz zapomnialem jak sie zyje! Nawet wtracalas sie w cos co chcialem robic sam i dla siebie - moje hobby. Nawiazujac do inwigilacji, zawsze mnie kontrolowalas na kazym kroku: sprawdzanie telefonu, gg, poczta, nawet moje konto w banku bylo juz nie moje. O ktorej wychodze z pracy, czy juz sie przesiadam do nastepnego autobusu, telefony do pracy. Dosyc duzo tego bylo szczegolnie ze ty zawsze cos chcialas ukryc przede mna. Zawsze balas sie o telefon, komputer itd. Nawet przez mysl mi nie przechodzilo zeby cie sprawdzac bo ci ufalem. Zaufanie dalej jest dla mnie najwazniejsze. Ale najbardziej mnie zdziwilo twoje oczernianie mnie wsrod twoich znajomych o czym dowiadywalem sie przez przypadek i to nie z mojej inicjatywy tylko twoich znajomych. Miedzy innymi ze pieniedzy nie daje na dzieci gdzie praktycznie swojej wyplaty nie widzialem na oczy - wiedzialem tylko ile zarabiam. O innych rzeczach nie wspomne i zachowam dla siebie bo sa szokujace dla mnie. Pomine akcje ktore ostatnio zaczelas robic, miedzy innymi z moja mama - nagle kontakt z nia zlapalas po bardzo dlugiej przerwie, zastanawiajace. Nagle sie zmienilem bo zaczalem walczyc o siebie dla siebie? Czy mozna zyc dalej w taki sposob? Juz nie dla mnie. Ty zawsze chcialas mnie miec tylko dla siebie ale nie ze mna zyc. Mowilem ci rowniez ze potrzebuje czasu, samotnosci niezaleznie od tego jak to sobie wszystko przemysle, nie dalas mi go - teraz wiem ze go juz niepotrzebuje. Co do nastawiania mnie przez innych, nikt mnie nie nastawia przeciwko tobie. Oskarzalas juz rozne osoby o to, ja po prostu to wszystko sobie przemyslalem - za duzo tego bylo. A to ze zawsze wszystko w sobie dusilem to inna bajka, bo moje zdanie zawsze wychodzilo na twoje - taki dziwny strach.

53

Odp: maz... zdrada? ratowac czy nie?

Draniu? Twój wpis to element tego watku? Może zacznij własny? Ciekawe jest to co piszesz.

Posty [ 54 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » maz... zdrada? ratowac czy nie?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026