Wczoraj zostałam zdradzona, a właściwie wczoraj się o tym dowiedziałam. Jestem kobietą po przejściach. Nie umiem sobie z tym dać rady. Czy kiedyś wróci wszystko do normy czy da się znowu komuś zaufać?
Podobne tematy
Da się. Oczywiście to zależy od Ciebie i wymaga trochę czasu ale da się bo następny partner jest po prostu INNY. Jestem od paru lat w nowym związku i mimo że poprzedni mąż mnie zdradzał i to wielokrotnie to temu obecnemu ufam,nie czuję potrzeby sprawdzania go itp. Czego i Tobie życzę jeśli zdecydujesz się ułożyć życie na nowo
Dziękuję za odpowiedź,
Boję się, że moja podejrzliwość zniszczy każdą kolejną znajomość, na chwilę obecną mężczyzn mam dość nie chce się mi z nimi rozmawiać, a jak rozmawiam to w duchu sobie myślę, że kłamią i ja na pewno się na to nie nabiorę.
Od rozwodu minęło 6 lat zanim zdecydowałam się komuś zaufać i budować nowy związek, mąż mnie nie zdradził, zranił w inny sposób, nie wiem czy lepszy, czy gorszy, czy wtedy bardziej bolało, czy dziś. Czy znów będę tyle czasu potrzebować, a może więcej?
"Nic bardziej nie wzmacnia człowieka,
niż okazanie mu zaufania."
Do kobietanet40:Też byłam przez 6 m-cy zdradzana, mój partner zaczął nową znajomość zaraz po wyjeździe do innego miasta za pracą, nie rozumiem tylko, dlaczego nie zakończył ze mną związku 4-letniego zanim odszedł do innej ??? W głowie mi się nie mieści, choć minęło już 8 m-cy od mojego zerwania jak można prowadzić podwójne życie...Zaufać będzie mi bardzo ciężko, tak jak Tobie i niedobrze mi się robi na widok mężczyzn ;(, a jeszcze jak czytam na innych forach o skali problemu zdradzania (ponad połowa populacji w związku zdradza) to wydaje mi się, że jestem kosmitką i dopada mnie wtedy myśl- skoro tak jest to czy dobrze zrobiłam zrywając ??? Może było łatwiej zaakceptować tę zdradę i zaciemniać rzeczywistość, aby nie utracić miłości...Jednak nie mogłam postąpić inaczej, bo już na początku znajomości oświadczyłam jemu, że zdrady tolerować nie będę...Echh a serce teraz jeszcze krwawi i tęskni głupie za nim....
6 2013-10-18 12:25:45 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-10-18 12:36:18)
Do kobietanet40:Też byłam przez 6 m-cy zdradzana, mój partner zaczął nową znajomość zaraz po wyjeździe do innego miasta za pracą, nie rozumiem tylko, dlaczego nie zakończył ze mną związku 4-letniego zanim odszedł do innej ??? W głowie mi się nie mieści, choć minęło już 8 m-cy od mojego zerwania jak można prowadzić podwójne życie...Zaufać będzie mi bardzo ciężko, tak jak Tobie i niedobrze mi się robi na widok mężczyzn ;(, a jeszcze jak czytam na innych forach o skali problemu zdradzania (ponad połowa populacji w związku zdradza) to wydaje mi się, że jestem kosmitką i dopada mnie wtedy myśl- skoro tak jest to czy dobrze zrobiłam zrywając ??? Może było łatwiej zaakceptować tę zdradę i zaciemniać rzeczywistość, aby nie utracić miłości...Jednak nie mogłam postąpić inaczej, bo już na początku znajomości oświadczyłam jemu, że zdrady tolerować nie będę...Echh a serce teraz jeszcze krwawi i tęskni głupie za nim....
Nie jesteś żadną kosmitką ale porządną "dziewczyną z zasadami" (przynajmniej z tego co piszesz
)dobrze, że są jeszcze kobiety które potrafią ogólnie stawiać wymagania swoim partnerom. (ale nie wymagać od nich głupot, ale wręcz wymagać należytego ich traktowania, ogólnego szacunku, poszanowania godności no i wiadomo, czułości, delikatności itd, a nie pozwalać na wszystko czy też "sprzedawać" się za byle przytulenie) Chciałbym kiedyś też poznać taką kobietę która potrafiłaby w ten sposób ode mnie "wymagać", ale nie w sensie kierownika duchowego albo Pani z "psem" która mówi "aport" bo to poniżające. A tu przecież chodzi właśnie aby facet był sejfem dla kobiety, nie traktował jej jak przedmiot i ustawiał, rozładowywał się, aby tym "wymaganiem" niejako skłonić faceta żeby trzymał styl, stawał się twardy (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Słabo, kiedy ogólnie jakiś facet jest zapatrzonym w siebie ignorantem który nie zważa na to co robi innym i jak ich traktuje. Według mnie bardzo dobrze postąpiłaś mówią mu na początku, że zdrady nie będziesz tolerować- facet był świadomy i znał konsekwencje ewentualnego "występku". Też mówię w miarę wcześnie nowo poznanej(bliżej) kobiecie, że zdrada będzie ostatnią rzeczą którą mi zrobi. A zaciemnianie sytuacji do niczego dobrego nie prowadzi i moim zdaniem słusznie, że tego nie praktykujesz. Serce krwawi, tak już mają serca ale to minie, kiedyś na pewno trafisz na swojego jedynego, który będzie idealny dla Ciebie (co nie znaczy obiektywnie idealny
) i mu zaufasz. Pamiętaj- Ty zasługujesz na wierność i należyte traktowanie ze strony mężczyzny tak samo, jak on zasługuje na Twoją miłość.
ewitta02 napisał/a:Do kobietanet40:Też byłam przez 6 m-cy zdradzana, mój partner zaczął nową znajomość zaraz po wyjeździe do innego miasta za pracą, nie rozumiem tylko, dlaczego nie zakończył ze mną związku 4-letniego zanim odszedł do innej ??? W głowie mi się nie mieści, choć minęło już 8 m-cy od mojego zerwania jak można prowadzić podwójne życie...Zaufać będzie mi bardzo ciężko, tak jak Tobie i niedobrze mi się robi na widok mężczyzn ;(, a jeszcze jak czytam na innych forach o skali problemu zdradzania (ponad połowa populacji w związku zdradza) to wydaje mi się, że jestem kosmitką i dopada mnie wtedy myśl- skoro tak jest to czy dobrze zrobiłam zrywając ??? Może było łatwiej zaakceptować tę zdradę i zaciemniać rzeczywistość, aby nie utracić miłości...Jednak nie mogłam postąpić inaczej, bo już na początku znajomości oświadczyłam jemu, że zdrady tolerować nie będę...Echh a serce teraz jeszcze krwawi i tęskni głupie za nim....
Nie jesteś żadną kosmitką ale porządną "dziewczyną z zasadami" (przynajmniej z tego co piszesz
)dobrze, że są jeszcze kobiety które potrafią ogólnie stawiać wymagania swoim partnerom. (ale nie wymagać od nich głupot, ale wręcz wymagać należytego ich traktowania, ogólnego szacunku, poszanowania godności no i wiadomo, czułości, delikatności itd, a nie pozwalać na wszystko czy też "sprzedawać" się za byle przytulenie) Chciałbym kiedyś też poznać taką kobietę która potrafiłaby w ten sposób ode mnie "wymagać", ale nie w sensie kierownika duchowego albo Pani z "psem" która mówi "aport" bo to poniżające. A tu przecież chodzi właśnie aby facet był sejfem dla kobiety, nie traktował jej jak przedmiot i ustawiał, rozładowywał się, aby tym "wymaganiem" niejako skłonić faceta żeby trzymał styl, stawał się twardy (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Słabo, kiedy ogólnie jakiś facet jest zapatrzonym w siebie ignorantem który nie zważa na to co robi innym i jak ich traktuje. Według mnie bardzo dobrze postąpiłaś mówią mu na początku, że zdrady nie będziesz tolerować- facet był świadomy i znał konsekwencje ewentualnego "występku". Też mówię w miarę wcześnie nowo poznanej(bliżej) kobiecie, że zdrada będzie ostatnią rzeczą którą mi zrobi. A zaciemnianie sytuacji do niczego dobrego nie prowadzi i moim zdaniem słusznie, że tego nie praktykujesz. Serce krwawi, tak już mają serca ale to minie, kiedyś na pewno trafisz na swojego jedynego, który będzie idealny dla Ciebie (co nie znaczy obiektywnie idealny
) i mu zaufasz. Pamiętaj- Ty zasługujesz na wierność i należyte traktowanie ze strony mężczyzny tak samo, jak on zasługuje na Twoją miłość.
Dzięki Abizer:) za twe słowa, bo już powątpiewałam w słuszność moich przekonań, co do wierności w związku nawet nie wiesz, jak Twoje spojrzenie i to z punktu widzenia faceta roztliło we mnie iskierkę nadziei, że jeszcze nie wszyscy ( mam na mysli osobników płci obojga) mają zwichrowany kręgosłup moralny, który nagina się wg potrzeb do usprawiedliwiania takiego świństwa jak chociażby zdrada, sadzę, ze ta "sprzedajność" wobec własnych zasad, o której piszesz wynika naprawdę z niskiego poczucia wł. wartości i lęku przed porzuceniem: zasada- wymagam, czyli ustanawiam granice to nie daje przyzwolenia na wtargnięcie i zdegradowanie moich wartości....dobrze??? Niby dobrze, tylko po co wymagać i narażać na fiasko związek...???,..może lepiej nie "podnosić poprzeczki" partnerowi iść na łatwiznę i "kusić" losu w myśl zasady-zakazany owoc smakuje...i nie przezywać rozczarowania. Ja nigdy nie miałam zapędów na treserkę ani wobec zwierząt, tym bardziej ludzi, bo wyrazem szacunku m.in. jak dla mnie jest wlaśnie traktowanie drugiej strony po partnersku, uczciwie, z zaufaniem, co niestety "inni" uznają za przejaw życiowego frajerstwa, co z kolei motywuje "ich" do wykorzystania i zniszczenia swojej ofiary....strasznie to okrutne i bezduszne, ale cieszę się, że są jeszcze tacy faceci jak Abizer
z niezłomnymi zasadami ( tak mi się wydaje;P) i takich ludzi miałabym życzenie w swoim życiu spotkać...
8 2013-10-19 20:04:55 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-10-19 20:50:49)
Tak, te zasady które mam są niezłomne, wiążą się z nimi także pewne jasno określone priorytety i także "wymagania" co do tego, jaką kobietę bym widział u swego boku i nie mam zamiaru z nich rezygnować ( i nikomu tego nie polecam, choćby przyszło trochę szukać i czekać na tą drugą połówkę) bo z własnego doświadczenia wiem, że jak się z nich rezygnuje to jest potem więcej rozczarowania i bólu niż to wszystko warte a związek to tak na prawdę nie związek a układ. Ważne, żeby wiedzieć czego się ogólnie chce w życiu od tej drugiej osoby, jaka ma być zaraz na początku, jak się pojawi, co miałaby "wnieść" do związku i czego chcielibyśmy w stosunku do siebie potem już wspólnie "wymagać". (ewitta sprawdź maila
)
Zalezy jak ma sie nastawienie..sa osoby dla ktorych nie jest problemem zaufac nawet jesli juz zostale zdradzone, trzeba nad tym pracowac
Oczywiście, bardzo dobrze to ujęłaś; Trzeba pracować, a jeśli nie jesteśmy w stanie, na siłach jeszcze wkraczać w następny związek to nie ma co "pchać się na siłe" bo można sobie ( a przy okazji drugiemu człowiekowi) zrobić krzywdę.
abizer ciesze sie ze tak jasno piszesz o tym czego chcesz.Napisz cos wiecej jak nauczyc siebie takiej sily.Powiedz mi jak mysla mezczyzni.Dla mnie to radosc pojsc czy pojechac z kochanym mezem tam gdzie on lubi lubie jego radosc.po roku czy po pieciu latach widze ze wszystko co lubie ja to jest-o boze,znowu ,nie mozesz sama,ja nie chce nie lubie .Czy sprawianie radosci kobiecie jest po prostu poza zainteresowaniem facetow czy tylko takich ktorzy tychze kobiet nie kochaja?Ma sie to nijak do stawiania granic bo jak ,,zmusic,,kogos do wspolnego zycia?
Zalezy jak ma sie nastawienie..sa osoby dla ktorych nie jest problemem zaufac nawet jesli juz zostale zdradzone, trzeba nad tym pracowac
Naprawdę? Wiele osób zdradzonych chciałoby mieć problem odzyskania zaufania do partnera za sobą, ale trauma w moim przypadku jest tak duża, że nie wierzę w rychłe uzdrowienie, mimo psychoterapii:(-(tej kwestii jeszcze nie przerabiałam na tam).. Masz jakieś wskazówki jak samemu "wziąć byka za rogi" i czy samemu sie w ogóle da nad tym popracować..????
poza tym nabieranie zaufania jest procesem przekonywania się długofalowego na przestrzeni zdarzeń, sytuacji etc....np. facet przez 15 lat nie zdradzał, był wierny, ale w 16 roku pożycia w związku, skoczył w bok... okazując się ostatecznie zdradzaczem...chodzi mi o to, że budując przez jakis tam czas zaufanie, mozna je po fakcie zdrady tak o , po prostu odbudować...jakos mało realnie to widzę..
14 2013-10-19 21:28:20 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-10-19 21:28:50)
Nie jesteś żadną kosmitką ale porządną "dziewczyną z zasadami" (przynajmniej z tego co piszesz tongue)dobrze, że są jeszcze kobiety które potrafią ogólnie stawiać wymagania swoim partnerom.....
Klasyka - najpierw wazelina.
A tu przecież chodzi właśnie aby facet był sejfem dla kobiety, nie traktował jej jak przedmiot i ustawiał, rozładowywał się, aby tym "wymaganiem" niejako skłonić faceta żeby trzymał styl, stawał się twardy (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Słabo, kiedy ogólnie jakiś facet jest zapatrzonym w siebie ignorantem który nie zważa na to co robi innym i jak ich traktuje. Według mnie bardzo dobrze postąpiłaś mówią mu na początku, że zdrady nie będziesz tolerować- facet był świadomy i znał konsekwencje ewentualnego "występku".
Następnie wykazanie odmienności - wszak przekazem jest, iż autor nie jest "zapatrzonym w siebie ignorantem", ale jest "świadomym sejfem", z "twardymi, niezłomnymi" zasadami, ubranymi w łagodność i styl. (-> słowa kluczowe
).
Oczywiście, bardzo dobrze to ujęłaś; Trzeba pracować, a jeśli nie jesteśmy w stanie, na siłach jeszcze wkraczać w następny związek to nie ma co "pchać się na siłe" bo można sobie ( a przy okazji drugiemu człowiekowi) zrobić krzywdę.
Naprowadzanie na sedno przebiega powoli - same musicie wpaść na pomysł będacy celem przedsięwzięcia.
abizer ciesze sie ze tak jasno piszesz o tym czego chcesz.Napisz cos wiecej jak nauczyc siebie takiej sily.Powiedz mi jak mysla mezczyzni....
Na mętną i nie niosącą żadnych treści (czyli konformistyczną) gadkę bawidamka popyt zawsze jest. ![]()
Trzeba przyznać - fachowiec. ![]()
15 2013-10-19 21:37:47 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-10-19 22:01:45)
Ja (bo mogę mówić tylko za siebie) nie szufladkuję ludzi w taki sposób że np jak dziewczyna mnie zdradziła to następna też to zrobi i wszystkie dziewczyny, kobiety są takie, ale jak wspomniałem mówię na początku czym kończy się jej zdrada i jak to zrobi z własnej, nie przymuszonej albo ograniczonej woli to jest koniec końców ją żegnam bez względu na wszystko. Więc osobiście jestem zdania że powinno się poprzez odpowiednie działania budować to zaufanie aby jak najlepiej poznać tego nowego partnera i mu ewentualnie zaufać, bo każdy jest inny. Co do zaufania temu samemu partnerowi po zdradzie to u mnie coś takiego nie istnieje, bo wtedy szukam sobie kogoś innego, dla kogo moje uczucia będą tak samo ważne jak jego wierność. Dla tej, która zdradziła jestem trupem, a trupy nie ufają ![]()
czarodziejka- Jak nauczyć się tej siły- nie wiem
. Jak myślą mężczyźni też nie wiem bo każdy mężczyzna ma swój jakiś tam światopogląd i osobowość
i to czy chcą się w jakiś sposób tam zmieniać, robić coś dla siebie i innych to już ich wyłącznie sprawa. Mogę tylko napisać ogólnie , że moim zdaniem "nie dawanie wszystkiego od siebie do jakiegoś momentu" jest dobrym filtrem partnerów i partnerek i łatwiej można określić po co tak naprawdę przyszli czego ode mnie chcą a jak tego nie dostają to "nie wytrzymują" i odchodzą i wtedy widać, że na dłuższą metę mogliby iść po to do kogoś innego w bok
Ty już jesteś po tym etapie, masz męża. Nie rozmawiasz z nim o tym, co chcielibyście razem robić i ogólnie o tym, jak jest w Waszym związku z tą miłością? Co ze sprawianiem radości jemu?
16 2013-10-19 22:03:37 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-10-19 22:18:23)
Abizer napisał/a:Nie jesteś żadną kosmitką ale porządną "dziewczyną z zasadami" (przynajmniej z tego co piszesz tongue)dobrze, że są jeszcze kobiety które potrafią ogólnie stawiać wymagania swoim partnerom.....
Klasyka - najpierw wazelina.
Abizer napisał/a:A tu przecież chodzi właśnie aby facet był sejfem dla kobiety, nie traktował jej jak przedmiot i ustawiał, rozładowywał się, aby tym "wymaganiem" niejako skłonić faceta żeby trzymał styl, stawał się twardy (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Słabo, kiedy ogólnie jakiś facet jest zapatrzonym w siebie ignorantem który nie zważa na to co robi innym i jak ich traktuje. Według mnie bardzo dobrze postąpiłaś mówią mu na początku, że zdrady nie będziesz tolerować- facet był świadomy i znał konsekwencje ewentualnego "występku".
Następnie wykazanie odmienności - wszak przekazem jest, iż autor nie jest "zapatrzonym w siebie ignorantem", ale jest "świadomym sejfem", z "twardymi, niezłomnymi" zasadami, ubranymi w łagodność i styl. (-> słowa kluczowe
).
Abizer napisał/a:Oczywiście, bardzo dobrze to ujęłaś; Trzeba pracować, a jeśli nie jesteśmy w stanie, na siłach jeszcze wkraczać w następny związek to nie ma co "pchać się na siłe" bo można sobie ( a przy okazji drugiemu człowiekowi) zrobić krzywdę.
Naprowadzanie na sedno przebiega powoli - same musicie wpaść na pomysł będacy celem przedsięwzięcia.
czarodziejka123 napisał/a:abizer ciesze sie ze tak jasno piszesz o tym czego chcesz.Napisz cos wiecej jak nauczyc siebie takiej sily.Powiedz mi jak mysla mezczyzni....
Na mętną i nie niosącą żadnych treści (czyli konformistyczną) gadkę bawidamka popyt zawsze jest.
Trzeba przyznać - fachowiec.
No, tak- widać ta oranżada tak na mnie działa, wtedy wychodzi ze mnie ten jak to nazwałeś "bawidamek"
, ale cóż, taki już jestem, mam nadzieję, ze mnie za to nie zbanują ![]()
...
No, tak- widać ta oranżada tak na mnie działa, wtedy wychodzi ze mnie ten jak to nazwałeś "bawidamek", ale cóż, taki już jestem, mam nadzieję, ze mnie za to nie zbanują
Bynajmniej, trzeba sobie jakoś w życiu radzić.:D
Taaa
Byleby nie kosztem innych
:D
moj malzonek od pol roku mieszka u matki teraz mu zmarla wiec w koncu ma mieszkanie dla siebie .U mnie to pozamiatane w trakcie tego oddzielnego pol roku mial romans ale tylko jeden (ladne prawda tylko jeden}zapytany tak poprostu odpowiedzial ze mowi kobietom to co chca uslyszec.Jakie to proste.I kobiety łykaja takie chasła jak bocian ropuchy żona mnie nie rozumie...czuje sie samotny....jest mi zle bez przyjaciela kobiety....chcialbym miec kochajaca zone....chcialbym miec dziecko.....nie wspomina tylko ze ma kochajaca zone sam czatuje po nocach szukajac naiwnych a zona zap....la od switu po noc zeby mezawi niczego nie zabraklo
20 2013-10-19 23:16:32 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-10-19 23:33:50)
zapytany tak poprostu odpowiedzial ze mowi kobietom to co chca uslyszec.Jakie to proste.I kobiety łykaja takie chasła jak bocian ropuchy żona mnie nie rozumie...czuje sie samotny....jest mi zle bez przyjaciela kobiety....chcialbym miec kochajaca zone....chcialbym miec dziecko.....
Rozumiem, że Ty go tak zapytałaś a on Ci tak po prostu to odpowiedział, co mówi kobietom. O to chodzi?
Wiesz, nie znam Waszej historii, ale pierwsza myśl jaka się nasuwa to to, że Ty także łyknęłaś...
Do kobietanet40:Też byłam przez 6 m-cy zdradzana, mój partner zaczął nową znajomość zaraz po wyjeździe do innego miasta za pracą, nie rozumiem tylko, dlaczego nie zakończył ze mną związku 4-letniego zanim odszedł do innej ??? W głowie mi się nie mieści, choć minęło już 8 m-cy od mojego zerwania jak można prowadzić podwójne życie...Zaufać będzie mi bardzo ciężko, tak jak Tobie i niedobrze mi się robi na widok mężczyzn ;(, a jeszcze jak czytam na innych forach o skali problemu zdradzania (ponad połowa populacji w związku zdradza) to wydaje mi się, że jestem kosmitką i dopada mnie wtedy myśl- skoro tak jest to czy dobrze zrobiłam zrywając ??? Może było łatwiej zaakceptować tę zdradę i zaciemniać rzeczywistość, aby nie utracić miłości...Jednak nie mogłam postąpić inaczej, bo już na początku znajomości oświadczyłam jemu, że zdrady tolerować nie będę...Echh a serce teraz jeszcze krwawi i tęskni głupie za nim....
ja mam podobną sytuacje z punktu widzenia mężczyzny, ostatnio miałem 3 kobiety (żona i jej 2 koleżanki też ładne) w domu i siedziałem sam w pokoju, bo miałem dość tej płci
tez łyknełam.Sama nie moge sie sobie nadziwic.Wiec jestem az tak glupia i naiwna.Raz wybaczylam zdrade trzy lata temu teraz znowu choc razem nie mieszkamy ale podobno mnie ...kocha hi hi jak mozna doszukiwac sie jakis okolicznosci lagodzacych.Zaufalam po pierwszej zdradzie ale to bylo jak jawne przyzwolenie na nastepne zdrady.Czlowiek ktory mowi ze zdradzil tylko raz(po raz drugi)czy on wogle ma jakies ludzkie uczucia?W tej chwili smiac mi sie chce prosze sądu zamordowalem tylko raz prosze o uniewinnienie.JA CHYBA NIE MAM GODNOSCI HONORU kazdy z was nie chcialby chyba nawet patrzec na takiego zdrajce a ja chcialam mu dawac szanse na co pytam sama siebie na kolejne zdrady?
23 2013-10-20 00:23:39 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-10-20 11:47:08)
Mówisz pozamiatane; mieszkacie osobno, sytuacja jest jaka jest, piszesz, ze to ciągle Twój mąż, ale co dalej? Zamierzasz tak egzystować? "Nauczyć się siły..." - Przecież Ty (jak każdy chyba) pragniesz szczęścia i wiesz, co by Ci je przyniosło, skoro teraz nie jesteś szczęśliwa to po prostu wypadałoby poszukać tego szczęścia gdzie indziej. Siła to pragnienie szczęścia, żeby nie dać się stłamsić i wiedzieć czego się chce od drugiej połówki względem nas.
http://www.youtube.com/watch?v=A_8eZwJpgl8
abizer trafiles w sedno.Chyba naleze do kobiet ktore nie czuja sie szczesliwe kiedy nie maja o kogo dbac i czasem jak dziecko potrzebuje troski.Mam dom ogrod dzieci salon niby wszystko czego potrzeba do szczescia jestem zdrowa mam obie rece i obie nogi.nie wiem co zrobic z tym cholernym malrzenstwem wykreslic slowo mezczyzna ze swoego slownika?Bo moje doswiadczenia sa takie z mojej strony wiernosc pomoc starania a facet no coz komputer panienki i wieczne pretensje ze on ma prawo do swoich pasji i do zycia na jakie ma ochote
Niekoniecznie wykreślić słowo "mężczyzna", (bo wychodzi na to, że oni(my
) są jednak potrzebni
) ale może rozważyć wyrwanie kartki którą teraz z mężem zapisujesz i zacząć pisać na innej z kimś innym. Pytanie, czy masz jeszcze siłę i odpowiednie podejście?
Niekoniecznie wykreślić słowo "mężczyzna", (bo wychodzi na to, że oni(my
) są jednak potrzebni
) ale może rozważyć wyrwanie kartki którą teraz z mężem zapisujesz i zacząć pisać na innej z kimś innym. Pytanie, czy masz jeszcze siłę i odpowiednie podejście?
No właśnie - zwłaszcza, że ta inna kartka powinna być zupełnie czysta.
27 2013-10-20 12:58:30 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-10-20 14:22:41)
Heh...:D jaki cwany
Niekoniecznie
To (oraz wiele innych czynników determinujących) zależy od konkretnych, indywidualnych parametrów poszukiwań tej kartki.
to doradzcie chłopaki jak oddzielic ziarno od plew.Jak odroznic faceta który naprawdę szuka sexownego wiernego przyjaciela o ile tak to mozna okreslic od cwaniaka ktory jest czarujacy i chce tylko brac brac brac tudziez skakac na boki jak tylko poczuje sie bezkarny
ks.Pawluskiewicz jest świetny suchałam jego kazań wylam chwilami ze śmiechu mówi tak prosto o żeczach poważnych i tak mądrze.To jest ksiądz który przywraca wiarę w kościół w księży w wiarę.Chciałabym spotkać mężczyznę który przywraca wiarę w ród męski
30 2013-10-20 17:20:05 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-10-20 17:55:59)
http://www.youtube.com/watch?v=l1kHEOcL7Ow- muzycznie ![]()
http://adonai.pl/czystosc/?id=94&skad=100- W tym artykule miedzy innymi jest opisany sposób "filtrowania ziarna od plew" i parę innych ciekawych rzeczy. Wiem, nie do każdego człowieka trafiają takie katolickie teksty, szczególnie początek artykułu jest taki typowo "duchowy" co może być wręcz dla wielu odpychające, jednak dalej wszystko jest wyjaśnione bardziej "przyziemnie". Mimo wszystko zachęcam do przeczytania od początku do końca. Ten wpis najtrafniej odzwierciedla akurat moje poglądy i postępowanie.
czarodziejka- Wiem, ze Ty w tym momencie jesteś już na innym etapie życiowym, niektóre sfery Ciebie już nie dotyczą i chcąc coś zrobić będziesz musiała to zrobić że tak powiem już ponownie, ale jestem pewien, że możesz wyciągnąć coś z tego artykułu i odnieść do siebie w przyszłych działaniach albo już nowych poszukiwaniach i "metodzie filtracji" ![]()
Wyślę Ci na maila jeszcze jeden tekst, jeśli pozwolisz.
dziś znajomy opowiedział mi o sytuacji swojego kolegi wczoraj spalił mu się dom żona ma poparzoną tważ ramiona brzuch utrzymywana bedzie w śpiączce farmakologicznej jeszcze wiele dni córka lat 11 też poparzone płuca pod aparaturą a ten kolega wyje jak ranne zwierze.Nawet nie ma jak pomódz.To jest tragedia a ja leżę w ciepłym łóżeczku, dzieci mam zdrowe,sama jestem zdrowa i płaczę nad złamanym sercem
32 2013-10-21 23:39:25 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-10-21 23:47:36)
dziś znajomy opowiedział mi o sytuacji swojego kolegi wczoraj spalił mu się dom żona ma poparzoną tważ ramiona brzuch utrzymywana bedzie w śpiączce farmakologicznej jeszcze wiele dni córka lat 11 też poparzone płuca pod aparaturą a ten kolega wyje jak ranne zwierze.Nawet nie ma jak pomódz.To jest tragedia a ja leżę w ciepłym łóżeczku, dzieci mam zdrowe,sama jestem zdrowa i płaczę nad złamanym sercem
Bo szczęście to nieobecność nieszczęścia.
http://www.youtube.com/watch?v=l1kHEOcL7Ow- muzycznie
http://adonai.pl/czystosc/?id=94&skad=100- W tym artykule miedzy innymi jest opisany sposób "filtrowania ziarna od plew" i parę innych ciekawych rzeczy. Wiem, nie do każdego człowieka trafiają takie katolickie teksty, szczególnie początek artykułu jest taki typowo "duchowy" co może być wręcz dla wielu odpychające, jednak dalej wszystko jest wyjaśnione bardziej "przyziemnie". Mimo wszystko zachęcam do przeczytania od początku do końca.....
Zlituj się chłopie z tą indokrynacją.
Jakie prawo połączeń?
Ja mogę takich praw, podpartych niczym, wymyślić 100.