Może źle że zaczynam nowy wątek, ale nie umiem sie odnaleźć w tych istniejących. Potrzebuje rozmowy, waszych opinii. Pół roku temu zostawił mnie chłopak po 6,5 rocznym związku, wszystko zaczęło się psuć gdy zaczęłam dopytywać co dalej, czy jakieś zaręczyny itp. w końcu nadszedł chyba czas. Teraz ma nową młodszą o 9 lat. O mnie twierdził, że jestem desperatka i zachowuje sie jak stara baba
Teraz z jednej strony cieszę się że to sie zakończyło, bo ja nie miałam odwagi by tego skończyć, mimo tego, że naiwyraźniej nie traktował mnie poważnie. Jednak dobija mnie to, bo po rozstaniu niedługo poznałam cudownego faceta, wszystko było pięknie, takie obietnice, wielkie słowa i z dnia na dzień z słowa "kocham" usłyszałam "już mi nie zależy..." Całkiem nie potrafię tego zrozumieć - czemu? jak można z dnia na dzień zmienić tak zdanie. Nie umiem sobie tego poukładać, MOJE POCZUCIE WŁASNEJ WARTOŚCI SPADŁO poniżej ZERA
za wszystko obwiniam siebie, ciągle wyszuje co mogłam zrobić nie tak. Prześladują mnie myśli że jestem beznadziejna i że do końca życia zostanę sama... A przyznam że gdy byłam w tym długim związku miałam powodzenie, ale wszystko odrzucałam bo wierność na pierwszym planie. Czy też mieliście podobne przejścia, pomóżcie jak sobie radzić w tym wszystkim?
Podobne tematy
Pierwszym razem byłaś z facetem który nie był w stanie przebrnąć etapu stabilizacji. Często tak jest,ze po 4 latach partner się wypala i nie jest w stanie nic więcej z siebie dać. Jeśli chodzi o drugiego faceta to mam pytanie. Czy dawałaś mu czasem do zrozumienia,że jesteś po ciężkim rozstaniu ? jeśli tak to mogłaś go wystraszyć i w pewien sposób zniechęcić.
Tak wiedział. Mogłam wystraszyć zgadza się, ale on sam przez długie lata był sam, bo jak zerwała z nim dziewczyna z 6 lat temu to od tamtej pory z nikim nie był... było to dla mnie dziwne. Tak był w niej zakochany? Dodam że często w rozmowach powracały tematy 'była" pytania o "byłego". Może on kochał tylką ja? Niby mówił, że już zamkniety rozdział, wkońcu ona ma swoje życie rodzinę.
Z tym zamykaniem tematów bywa bardzo, bardzo różnie. Wiem po sobie, bo widzisz mnie rok temu w chamski sposób zdradziła dziewczyna. Zostawiła mnie żeby być z kims kto ją sponsoruje co jest bardzo smutne. Niby się pozbierałem i nie dramatyzuję, jak tęskniłem myśląc o niej tak szczerze jej teraz nienawidzę i nigdy w życiu nie chciałbym jej spotkac na ulicy ale... No właśnie jest ale. Kochałem ją na tyle mocno,że teraz chcąc stworzyć normalny i zdrowy związek nie jestem po prostu w stanie zaufać mimo iż dobre dziewczyny na swojej drodze spotykałem. Podobnie jak Twój znajomy uciekam od związków. Nie przejmuj się wcale tym gościem. Poznasz kogoś kto nie jest po przejściach i napewno będziesz szczęśliwa
.
Dzięki za dobre słowa. Jednak trudne jest to do przyjęcia, tym bardziej że wiem, że nigdy nikogo tak nie kochałam, nawet tego poprzedniego chłopaka z którym byłam tyle lat. Nie wiedziałam, że mężczyźni są na tyle emocjonalni żeby nie potrafić zacząć wszystkiego od nowa
Sama sobie się dziwię, że po tylu latach z jednym chłopakiem tak się zakochałam... jednak nie szczęśliwie. Wątpie czy kiedyś trafię na kogoś z kim będę szczęśliwa... ![]()
Możemy sobie ręce podać, Lenka... przeżywam to samo.
Wieanna jak sobie z tym radzisz??