Czy da się jeszcze obudzić w dziewczynie płomień? (długa historia) - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy da się jeszcze obudzić w dziewczynie płomień? (długa historia)

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

1 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-10-05 20:18:59)

Temat: Czy da się jeszcze obudzić w dziewczynie płomień? (długa historia)

Witam. Ostatnimi czasy mój związek z pewną dziewczyną przechodził trudne chwile. Początkowo ona zachowywała się tak, jakby każda, nawet najmniejsza uwaga, spostrzeżenie było zamachem na jej życie, obrażała się z byle powodu, gdy chciałem jej bardzo delikatnie uświadomić, że w pewnych przypadkach źle postępuje nie przyjmowała tego do wiadomości, kwitując to bardzo często słowami "nie marudź" i zmianą tematu. Ja starałem się to jakoś znosić, ale po pewnym czasie takiego rzucania grochem o ścianę zaczęło brakować mi sił, wszystkie pozytywy wydawały się niknąć pod jej upartością, i swego rodzaju zatwardziałością bo nijak nie dało się wzbudzić w niej poczucia, że źle postępuje. Nigdy przedtem nie usłyszałem od niej nawet "przepraszam", gdy zrobiła mi przykrość, za to ja musiałem przepraszać czasami i kilka razy dziennie z błahego powodu. Po jakimś czasie takiej stagnacji dopadła mnie rezygnacja, pewnego dnia powiedziałem jej, że ja dłużej tak nie mogę i chcę się pożegnać. Widać było, że ją to zdołowało, powiedziała, że to przez jej byłego, który ją źle traktował, zmuszał do przepraszania za wszystko, kiedyś nawet chciał ją uderzyć... i ona od tej pory miała kłopot z przepraszaniem, była zablokowana, bała się podświadomie powrotu tego co było kiedyś. Po tym, jak powiedziałem, że chcę się pożegnać ona chciała to wszystko ratować. Wyznała, że będzie nad sobą pracować, na początku będzie się podświadomie jeżyć i potrzebuje mojej cierpliwości żeby się otworzyć i w zamian za moje ciepło dane jej otrzymam od niej to ciepło przemnożone. Ja znalazłem w sobie siły do walki, chciałem budować związek dalej i rzeczywiście, przez jakiś czas było co raz lepiej. Ona się bardziej otworzyła, byliśmy dla siebie ciepli, mili. Ten ogień w obojgu nas płonął, ale czasami (dosyć niespodziewanie, bez wcześniejszych przesłanek) było tak, że ni stąd ni zowąd ona przestawała mi okazywać swoje uczucia, np. kiedy byliśmy każdy w swoich mieszkaniach i rozmawialiśmy na skypie ona na moje czułe pożegnanie, gdzie ja potem już domagałem się jej ciepłych słów odpowiadała  oziębłym "dobranoc". Takie sytuacje i im podobne się powtarzały, ja znowu poczułem, że coś jest nie tak. Zrobiłem błąd, brakowało mi jej ciepła, nie byłem zbyt cierpliwy (tak mi się przynajmniej teraz wydaje) i miałem do niej pretensje, że nie okazuje mi swoich uczuć. Doszło do sprzeczki, po której znowu nastąpił u mnie kryzys i chciałem się pożegnać. Ona powiedziała, że nie okazywała mi swoich uczuć, ponieważ pierwsza moja próba rezygnacji niejako podkopała fundamenty związku, zabrała jej poczucie bezpieczeństwa i ma problemy z dawaniem swojego ciepła, kiedy jest niepewna relacji. Zerwaliśmy ze sobą kontakt, ale ja czułem, ze mi na niej zależy. Przez parę dni intensywnie myślałem nad tym, potrzebowałem czasu, chwili samotności, ale mój ogień nie zgasł, chciałem (i nadal chce to kontynuować), zmieniłem się przez ten bądź co bądź krótki okres czasu, uzbroiłem w większą ilość cierpliwości, zrozumiałem, że powinienem być przy niej, nawet kiedy jest ciężko, być oparciem, ostoją, portem dla rozchwianego statku. Odezwałem się do niej. Ona wyznała, że mi już nie ufa i nie potrafi zaufać, nie potrafi zapomnieć tego co było, nie wierzy, że mogę być inny, a to, że ja chciałem zrezygnować po raz wtóry spowodowało, że ona nie czuje już do mnie tego czegoś, ze nie ma siły do walki. Został nam kontakt na skypie, rozmowy są rzadko, głównie piszemy ale ona jest zdystansowana i odpowiada w paru słowach nie podejmując tematu rozmowy. Mi ciągle zależy, bardzo zależy, ona jest w mojej głowie, w moim sercu, chciałbym jej pokazać, że jestem inny, chciałbym obudzić w niej ogień, ale nie za bardzo wiem, jak się do tego zabrać i czy w ogóle jest jeszcze do czego... Jak pokazać w tym momencie, że ona może czuć się przy mnie bezpiecznie, wiem, że powinienem być bardzo delikatny, ale jak tutaj ją "podejść" o czym rozmawiać, jak nakłonić do stopniowego podejmowania rozmowy... Pomóżcie.

Niszczyć swą zdobycz ? kakij smysł?
Na czarne ? ?białe? mówić nada, bo to przemawia do Zapada; na knuty, kaźnie i tortury ?że to gumanne manikiury!
Nada ich przekonywać mudro, że wojna ? mir, że chlew to źródło, że okupacja ? wyzwolenie, a będą cieszyć się szalenie!
A kiedy z wolna, po troszeczku w tej dialektyce się wyćwiczą, to moją staną się zdobyczą.
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy da się jeszcze obudzić w dziewczynie płomień? (długa historia)

Nie pokazuj. Im bardziej probujesz tym bardziejj stajesz się natrętny. I prawdopodobnie starasz się reanimowac trupa.

3

Odp: Czy da się jeszcze obudzić w dziewczynie płomień? (długa historia)

Kobieta, która nie potrafi odpowiedzieć ciepłem, troską i czułością na czułość mężczyzny nie jest dobrym materiałem na partnerkę życia. Nie ma w tym zrozumienia, nie ma poświęcenia, altruizmu i chęci pokonywania wspólnie trosk i problemów. Nie mnie jest Tobie mówić, co powinieneś, a co nie, ale gdybym był Tobą, to ja bym dał sobie z tym spokój, bo jest całkiem spore ryzyko, że ona się nie zmieni do czasu, aż ktoś złamie jej życie w pół. Do tej chwili będzie osobą wyłącznie biorącą, mało dającą od siebie. I nie ma tu dla mnie miejsca na usprawiedliwienia dla jej postawy i zachowań, bo człowiek po to wiąże się z drugim, by uczyć się, co to jest odpowiedzialność za czyjeś życie, uczucia. I choć wydajesz się być w niej zakochany, to możesz kiedyś od niej dostać w potylicę naprawdę ciężkim młotkiem. A najgorsze będzie to, że do chwili nokautu nie będziesz nic podejrzewać. Zastanów się na chłodno, jeśli nie umiesz odciąć się od emocji by to przeanalizować, to użyj prostej metody: weź kartkę, ołówek, narysuj tabelę z dwoma kolumnami. Jedna "ja", druga "ona". W swojej wypunktuj zachowania, które według Ciebie uradowałyby, uszczęśliwiłyby statystyczną partnerkę. W drugiej kolumnie dla równowagi wypisz to, co ona Tobie dała, na takiej samej zasadzie, jak Ty jej. A później opisz to, czego Ty nie dałeś jej oraz czego nie dała Ci ona. Później podsumuj sobie rachunek czysto matematycznie na "przewagi". Będziesz miał całkiem dobry rys Waszego związku. Niewykluczone, że gdy uda Ci się to obiektywnie przeprowadzić, to będziesz może nawet zaskoczony.

4

Odp: Czy da się jeszcze obudzić w dziewczynie płomień? (długa historia)

Witaj,
Opisujesz swoje perypetie związkowe, w których miłość występuje w formie bardzo wylewnej. Ale paradoksalnie mówiąc, okazywanej niestety lub stety tylko w jedna stronę - od Ciebie do Niej.
Odwołując się w tym miejscu do sławnego i znanego Nam wszystkim hymnu o miłości, że "bez miłości byłbym jak cymbał brzmiący" - nie bierz tego porównania do siebie jako formy obrazy Ciebie - i powiedzenia św, Jakuba, że "choć miłość można okazywać na wiele sposobów, tak słowa są odzwierciedleniem stanu duszy. Bądź skory do słuchania, nie skory do mówienia i nie skory do gniewu".
Spójrz na to, co tu piszesz o Waszej relacji i pozostałych aspektach znanych Tobie w realu a nie przytoczonych tutaj od tej strony. Ty się dwoisz i troisz, uciekasz do metod pokrewnych szantażowi emocjonalnemu, by w ten sposób coś wywalczyć a dalej jesteś w tzw. punkcie wyjścia.

Być może fakt Jej poprzedniego partnera, który był dla niej na swój sposób brutalny, odcisnęło swoje piętno i przeniosło się na Waszą relację. Nie mniej jednak większy rozdźwięk w tym wszystkim może - ale też i nie musi - mieć sposób relacji rodziny z Nią.
Przeanalizuj sobie to, co tutaj napisałem i powiedzieli moi poprzednicy na spokojnie bez emocji. Bo to, że teraz dajesz dużo od siebie nie jest w pewnym sensie złe, ale w związku z Jej blokadą w okazywaniu uczuć, ogranicz swoją "nadpobudliwość" i bądź te dwa kroki za Nią z wyciągniętą ręką na pomoc. Daj Jej teraz odetchnąć i nie bądź nachalny.

5

Odp: Czy da się jeszcze obudzić w dziewczynie płomień? (długa historia)

Daj sobie z nią spokój, nie pasujecie do siebie.

Mów mi Filip smile

6 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-10-06 13:41:02)

Odp: Czy da się jeszcze obudzić w dziewczynie płomień? (długa historia)

Z tego co się niegdyś dowiedziałem, to rodzina faktycznie miała na nią wpływ tzn jej ojciec, jak sama kiedyś mi powiedziała był po prostu wulgaryzm (jeśli mogę użyć tutaj takiego sformułowania), ciągle mówił jej jako małej dziewczynce a potem już młodej dziewczynie "jesteś gównem" itd. więc się od niego odseparowała. Wyznała mi kiedyś że m.in. przez ojca i przez facetów którzy traktowali ją tak jak to opisałem wcześniej straciła zaufanie do płci "brzydkiej". Zaufała mi, ale ja też zabrałem jej poczucie bezpieczeństwa poprzez swoją rezygnację i wyrzucanie jej, że nie chciała mi okazać uczuć i teraz jest tak jak jest. Powiedziała mi też niedawno, że gdy mnie poznała była pewna swoich odczuć, że "ja mam szacunek do kobiet i nie potraktuję jej jak lalkę którą można sobie brać na półkę i odkładać kiedy się chce i to jej dawało poczucie bezpieczeństwa. Teraz nie ufa ani mi ani nawet sobie i nie wie, co ma dalej z tym zrobić". Na ten moment wydaje mi się właśnie, że jakbym był bardziej cierpliwy wobec niej to by się pomału, coraz bardziej otwierała, bo (mówię tutaj już w odizolowaniu emocji, obiektywnie, bez idealizacji) to jest na prawdę dobra dziewczyna, inteligentna, sympatyczna, zaradna, tylko pokiereszowana trochę psychicznie przez to, co się jej przytrafiało i czasami nie panuje nad swoimi emocjami, tłumi swoje ciepło i buduje taki jakby mur bo boi się podświadomie powrotu przeszłości. Czyli co- mam  na tą chwilę nic nie próbować, nie kontaktować się z nią, dać na luz i czekać czy dać jej jakoś znać jeszcze, że będę te 2 kroki za nią z wyciągniętą pomocna dłonią?

Niszczyć swą zdobycz ? kakij smysł?
Na czarne ? ?białe? mówić nada, bo to przemawia do Zapada; na knuty, kaźnie i tortury ?że to gumanne manikiury!
Nada ich przekonywać mudro, że wojna ? mir, że chlew to źródło, że okupacja ? wyzwolenie, a będą cieszyć się szalenie!
A kiedy z wolna, po troszeczku w tej dialektyce się wyćwiczą, to moją staną się zdobyczą.

7

Odp: Czy da się jeszcze obudzić w dziewczynie płomień? (długa historia)

Czyli była wcześniej w toksycznym związku/związkach?

Spokój wewnętrzny trzeba sobie po prostu wypracować przez trud.

8 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-10-06 17:42:51)

Odp: Czy da się jeszcze obudzić w dziewczynie płomień? (długa historia)

Z tego co mówiła- tak. Ten, który był przede mną jak to określiła wgniatał ją w ziemię i zmuszał do przepraszania za wszystko, gdy chciał ją uderzyć ocknęła się i zobaczyła, do jakiego stanu ją doprowadził i dała nogę.
Jak mówiłem został nam kontakt na skypie, kiedy wczoraj cokolwiek do niej napisałem, spotykałem się z bardzo lakonicznymi odpowiedziami typu: "Aha", "Rozumiem", "Ok", teraz postanowiłem dać na luz i wstrzymać się z pisaniem do niej na razie

Niszczyć swą zdobycz ? kakij smysł?
Na czarne ? ?białe? mówić nada, bo to przemawia do Zapada; na knuty, kaźnie i tortury ?że to gumanne manikiury!
Nada ich przekonywać mudro, że wojna ? mir, że chlew to źródło, że okupacja ? wyzwolenie, a będą cieszyć się szalenie!
A kiedy z wolna, po troszeczku w tej dialektyce się wyćwiczą, to moją staną się zdobyczą.

9

Odp: Czy da się jeszcze obudzić w dziewczynie płomień? (długa historia)

Może ktoś coś? big_smile

Niszczyć swą zdobycz ? kakij smysł?
Na czarne ? ?białe? mówić nada, bo to przemawia do Zapada; na knuty, kaźnie i tortury ?że to gumanne manikiury!
Nada ich przekonywać mudro, że wojna ? mir, że chlew to źródło, że okupacja ? wyzwolenie, a będą cieszyć się szalenie!
A kiedy z wolna, po troszeczku w tej dialektyce się wyćwiczą, to moją staną się zdobyczą.

10

Odp: Czy da się jeszcze obudzić w dziewczynie płomień? (długa historia)

Jeśli faktycznie była w toksycznym związku - a taką też miała nieprzyjemną relację rodzinną - to wystarczy tylko Twoje złe słowo, już nawet nie porównanie do kogoś/czegoś czy wulgaryzm, a z miejsca Ona tworzy afront do Ciebie. czuje się na nowo osaczana i ucieka.
Żeby to dokładnie sprecyzować, to musiałbyś poznać charakterystykę Jej eksa i skonfrontować jego różnice miedzy takim typowym damskim bokserem a osobą toksyczną/socjopatą/psychopatą. Granica jest z pozoru niewielka ale za to bardzo znacząca. I jeśli ona na te zagrywki toksyczne jest wyczulona, tak Ty jesteś słoniem w składzie porcelany podbijając do Niej.

11

Odp: Czy da się jeszcze obudzić w dziewczynie płomień? (długa historia)

Bo widzisz jeśli nie przerobiła w sobie dlaczego pakuje, a raczej pakowała się w toksyczne relacje to może (choć tego może nie przyzna) nadal takich "jazd" jej brakuje.
A związek oparty na partnerstwie dla osoby z takimi ciągotami jest nudny, za mało się w nim dzieje - czytaj: nie dostarcza  jej wrażeń - nawet jeśli te wrażenia są bolesne to człowiek z taką tendencją ich szuka. Wiem bo sama taka byłam.
To tylko hipoteza.

Spokój wewnętrzny trzeba sobie po prostu wypracować przez trud.

12 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-10-07 16:21:20)

Odp: Czy da się jeszcze obudzić w dziewczynie płomień? (długa historia)

Hmmm.... Raczej ciężko będzie na ten moment dowiedzieć się czegoś o jej byłym choćby z racji tego, że ona nie za bardzo chce ze mną w ogóle podjąć rozmowę, sama powiedziała, że jest zdystansowana, nie chce się angażować w rozmowę bo boi się że jej znowu czegoś nawrzucam, chociaż mogę zaryzykować i spytać o tego jej byłego. Jeśli chodzi o jej ciągoty to jedyne co mi obecnie przychodzi na myśl to fakt, że jeszcze na początku jak niewinnie z niej czasami zażartowałem (ona odbierała to jako zamach na życie, a nikt inny raczej by się o takie coś nie obraził) i potem musiałem za to przeprosić, czasami po tych przeprosinach, gdy wszystko wracało do normy tak żartobliwie powiedziałem do niej "widzisz, taki drań ze mnie, nic na to nie poradzę" (oczywiście się za drania nie uważam) a ona mi odpowiadała "może właśnie do takich mam słabość..." Nie wiem, jak u niej jest z tym szukaniem wrażeń w takich toksycznych związkach, możliwe że coś w tym jest, ale jakbym poruszył ten temat to to czuję, że rozpętała by się burza z jej strony. Ona mówiła, że nie ufa facetom, najbardziej boi się zimna, odreagowywania, bezwzględności. Pierwsze co to chyba powinienem ją jakoś pomału do siebie przekonywać, że jej nic nie nawrzucam, żeby się nie bała ogólnie rozmowy ze mną, tylko jak, kiedy przez to co przeszła kiedyś i przez to że ja czasami też byłem zimny kiedy chciałem się pożegnać( nigdy nie użyłem wulgaryzmu ani nie wyzwałem jej)  ona się zablokowała?

Niszczyć swą zdobycz ? kakij smysł?
Na czarne ? ?białe? mówić nada, bo to przemawia do Zapada; na knuty, kaźnie i tortury ?że to gumanne manikiury!
Nada ich przekonywać mudro, że wojna ? mir, że chlew to źródło, że okupacja ? wyzwolenie, a będą cieszyć się szalenie!
A kiedy z wolna, po troszeczku w tej dialektyce się wyćwiczą, to moją staną się zdobyczą.

13 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-10-07 18:38:02)

Odp: Czy da się jeszcze obudzić w dziewczynie płomień? (długa historia)

Wydaje mi się, że coś drgnęło. Napisałem do niej, na luzie , pytając jak się czuje, czy wszystko u niej w porządku. Odpowiedziała, pogadaliśmy chwilę, zapytała o moje samopoczucie, opowiedziałem jej dosyć zabawną historyjkę z dzisiejszego dnia i  zobaczyłem jak wyraża uśmiech poprzez ":D". Wiem, to może głupie i naiwne z mojej strony ale jak się widzi cały czas tylko "aha", "ok", "tak", "nie", "rozumiem" niezależnie od tego, co się pisze to naprawdę taki emot i jej dłuższa wypowiedź bardzo wiele znaczy. What next?

Niszczyć swą zdobycz ? kakij smysł?
Na czarne ? ?białe? mówić nada, bo to przemawia do Zapada; na knuty, kaźnie i tortury ?że to gumanne manikiury!
Nada ich przekonywać mudro, że wojna ? mir, że chlew to źródło, że okupacja ? wyzwolenie, a będą cieszyć się szalenie!
A kiedy z wolna, po troszeczku w tej dialektyce się wyćwiczą, to moją staną się zdobyczą.

14

Odp: Czy da się jeszcze obudzić w dziewczynie płomień? (długa historia)

Ktoś może się jeszcze wypowiedzieć???

Niszczyć swą zdobycz ? kakij smysł?
Na czarne ? ?białe? mówić nada, bo to przemawia do Zapada; na knuty, kaźnie i tortury ?że to gumanne manikiury!
Nada ich przekonywać mudro, że wojna ? mir, że chlew to źródło, że okupacja ? wyzwolenie, a będą cieszyć się szalenie!
A kiedy z wolna, po troszeczku w tej dialektyce się wyćwiczą, to moją staną się zdobyczą.

15

Odp: Czy da się jeszcze obudzić w dziewczynie płomień? (długa historia)

Nie wiem czy da się to uratować spróbuj się zaprzyjaźnić ale powiedz że jak nie chce związku to nie.
Może przynajmniej wróci przyjaźń albo koleżeństwo ale z miłości pewnie nici.
Wątpię by ona chciała drani no chyba że coś jest z jej psychiką i najlepiej żeby wo ogóle nikogo nie miała bo tylko będzie cierpieć.

Jestem wierna tak jak ty mi.

16

Odp: Czy da się jeszcze obudzić w dziewczynie płomień? (długa historia)

No, trudna sprawa jest z nią. Ona bardzo się boi podświadomie jakiegokolwiek negatywnego aktu ze strony faceta, czasami nawet się obwiniała że nie umie sprawić, aby ktoś był przy niej szczęśliwy Sama mi wcześniej powiedziała jak żeśmy się to niby już żegnali, że "będzie żyłą dla siebie". Tu trzeba tak jak z małym, skrzywdzonym dzieckiem, trzeba działać nie samymi zapewnieniami  ale pokazywać jej (i co najważniejsze utrzymywać w tym przekonaniu) że mnie się  nie musi bać, bo ona szuka bezpieczeństwa i szacunku które jak dotąd faceci łącznie z ojcem jej zabierali w zamian dając bezwzględność i zimno. ( Wiem, sam sobie odpowiadam na pytania, ale myślę, że poprawnie zaczynam tutaj pewne rzeczy dostrzegać i rozumować)

Niszczyć swą zdobycz ? kakij smysł?
Na czarne ? ?białe? mówić nada, bo to przemawia do Zapada; na knuty, kaźnie i tortury ?że to gumanne manikiury!
Nada ich przekonywać mudro, że wojna ? mir, że chlew to źródło, że okupacja ? wyzwolenie, a będą cieszyć się szalenie!
A kiedy z wolna, po troszeczku w tej dialektyce się wyćwiczą, to moją staną się zdobyczą.

17 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-10-09 10:59:25)

Odp: Czy da się jeszcze obudzić w dziewczynie płomień? (długa historia)

W poprzednim poście chciałem napisać "będzie żyła (nie żyłą tongue) dla siebie". Porozmawialiśmy wczoraj luźno, ja dawałem jej przez cały czas do zrozumienia, że nie musi się mnie bać,  że szanuję kobiety a także i ją, nie traktuję jak przedmiot (bardziej podprogowo, nie mówiłem tego wprost, wszystko oscylowało wokół normalnej rozmowy o codzienności). Mówiła, że nie ma czasu wczoraj za bardzo, ale z jej inicjatywy ta rozmowa się przedłużała, ja nie naciskałem na nic, na końcu powiedziałem żeby odpoczęła, zajęła się swoimi zajęciami bo zbyt długo się zagadaliśmy i zachowawczo dodałem że jeżeli ją czymś dzisiaj uraziłem to przepraszam. Ona odparła że nie, nie uraziłem jej ale nie wie sama, co ma mi powiedzieć ( dla mnie to delikatny znak że coś się dzieje w jej głowie big_smile). Ja odpowiedziałem że nie będę wymagał od niej teraz żadnych odpowiedzi, że zrobi co uważa. Dodałem że muszę kończyć , pożegnałem się miło.

Niszczyć swą zdobycz ? kakij smysł?
Na czarne ? ?białe? mówić nada, bo to przemawia do Zapada; na knuty, kaźnie i tortury ?że to gumanne manikiury!
Nada ich przekonywać mudro, że wojna ? mir, że chlew to źródło, że okupacja ? wyzwolenie, a będą cieszyć się szalenie!
A kiedy z wolna, po troszeczku w tej dialektyce się wyćwiczą, to moją staną się zdobyczą.

18

Odp: Czy da się jeszcze obudzić w dziewczynie płomień? (długa historia)

W sumie też nie wiem czy coś z tego będzie.
Został jej uraz po toksycznym związku, może daj jej czas na przywrócenie równowagi emocjonalnej, wiadomo, czas leczy rany. Możesz ją oczywiście przez ten okres wspierać jako przyjaciel ale zachowaj dystans gdyż ona najwyraźniej ciągle boi się bliższych kontaktów z mężczyznami. W najgorszym przypadku zostaniesz dobrym przyjacielem :]

19 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-10-09 13:23:02)

Odp: Czy da się jeszcze obudzić w dziewczynie płomień? (długa historia)

Oczywiście, zachowam dystans, nie będę wylewny i nachalny jednak myślę, że muszę starać się ten dystans utrzymywać też odpowiedni przez taką właśnie rozmowę- wsparcie, ale także i ukazanie mojej osoby jako kogoś, kto ją rozumie, rozumie jej serce. Tutaj jest sprawa jeszcze bardziej skomplikowana; zapomniałem dodać, że oprócz właśnie jej złego ojca, ostatniego, toksycznego związku (nie wiem, jakie były i jak się kończyły poprzednie, nie dopytywałem się, nie interesuje mnie przeszłość kobiety jako taka, co było a nie jest nie pisze się w rejestr, ale ważne dla mnie i mówię to kobietom  aby dama chciała porozmawiać o takich rzeczach z przeszłości z którymi sobie nie radzi i które rzutują na teraźniejszość i przyszłość- wtedy mógłbym lepiej ją zrozumieć, pomóc. O tym ostatnim związku sama mi powiedziała) dochodzi jeszcze śmierć narzeczonego w wypadku, co tez od jakiejś tam strony dało jej psychice do wiwatu. No, zobaczymy, jak to się dalej potoczy, trzeba być dobrej myśli. wink

Niszczyć swą zdobycz ? kakij smysł?
Na czarne ? ?białe? mówić nada, bo to przemawia do Zapada; na knuty, kaźnie i tortury ?że to gumanne manikiury!
Nada ich przekonywać mudro, że wojna ? mir, że chlew to źródło, że okupacja ? wyzwolenie, a będą cieszyć się szalenie!
A kiedy z wolna, po troszeczku w tej dialektyce się wyćwiczą, to moją staną się zdobyczą.

20

Odp: Czy da się jeszcze obudzić w dziewczynie płomień? (długa historia)

Dam jej czas żeby odpoczęła, żeby ta potencjalna na razie lekka wątpliwość w jej głowie wykiełkowała chociaż, nie chcę od razu lać na to hektolitry swojej wody z konwi pod naporem bo zgnije...  odezwę się bliżej weekendu, też bardzo subtelnie i delikatnie, na luzie, z dystansem ale i z pokazywaniem między wierszami, że szanuję i rozumiem (tak jak na ile facet jest w stanie zrozumieć kobietę, przeczytać jej skomplikowaną instrukcję wink)

Niszczyć swą zdobycz ? kakij smysł?
Na czarne ? ?białe? mówić nada, bo to przemawia do Zapada; na knuty, kaźnie i tortury ?że to gumanne manikiury!
Nada ich przekonywać mudro, że wojna ? mir, że chlew to źródło, że okupacja ? wyzwolenie, a będą cieszyć się szalenie!
A kiedy z wolna, po troszeczku w tej dialektyce się wyćwiczą, to moją staną się zdobyczą.

21 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-10-13 17:37:37)

Odp: Czy da się jeszcze obudzić w dziewczynie płomień? (długa historia)

Hej, zagląda ktoś tu jeszcze? big_smile Tak jak mówiliście, nic z tego nie będzie a i nawet przyjacielem nie będę a wrogiem raczej pozostanę big_smile. Pogadałem z nią chwilę wcześniej. Jak wspominałem wcześniej ona się na wszystko obraża, każde słowo odbiera jako atak na jej osobę, gdy chciałem tak typowo po przyjacielsku już porozmawiać o tym, dlaczego taka jest, z czym z przeszłości co rzutuje na takie jej zachowanie nie może sobie poradzić, chciałem jej pomóc w jakiś sposób żeby jej było lżej- spotkałem się z odpowiedzią, że "Nie będzie dyskutować o swojej przeszłości, to nie ma znaczenia, że jestem jedynym człowiekiem, który tak się "wpieprza" w życie drugiej osoby nawet go nie znając, że w ogóle nie chce, żebym ją analizował (heh.. big_smile), że żałuje ze mi cokolwiek o sobie powiedziała, ona sama doskonale rozumie swoje problemy, ze to nie jest żadna poważna sprawa, że sama sobie ze wszystkim poradzi... No cóż, z mojej szczerej chęci pomocy, rozmowy, już jako nie amant ale znajomy, chcący być jej przyjacielem zostałem kolejny raz (jak zwykle to u niej bywało)  przekonwertowany w bandytę który robi zamach na jej życie, ładuje się do niego, jakieś analizy robi, masakra... Ja tylko chciałem jej pomóc zrozumieć, że to jak ona się zachowuje do niczego nie prowadzi. Boje się tylko (nie życze jej tego w żadnym wypadku) że właśnie w desperacji, zaślepiona żądzą uczuć których nie otrzymała od ojca znajdzie sobie znowu jakiegoś chłopaczka i będzie naiwnie myśleć, że on jej te uczucia da.... Na początku może i bedzie okej, rzuci mu się w ramiona, albo nawet zaspokoją wzajemne popędy zaraz na początku, a potem facet nie bedzie rozumiał, czemu ona się jeży,  z resztą ona sama nie bedzie chciała o tym gadać, a jak facet bedzie taki jak ten przede mną to nie rozumiejąc jej, a chcąc ją wykorzystywać, chcąc seksu, zaspokajać swoje potrzeby a tego od niej nie dostając bo ona się bedzie bać ją znowu zniszczy, może i nawet cieleśnie, bo tamtemu poprzedniemu podobno niewiele brakowało. I to moze być już na prawdę uraz. Jak ja widze, jak ona się do mnie odnosiła, a ja nigdy nawet na nią głosu nie podniosłem, nic z tych rzeczy, to jest na prawdę coś bardzo nie tak. Ona twierdzi, ze to wszystko nadinterpretuję i że to nie żadna ciężka sprawa. Ja wiem, widziałem o co chodzi, w jakis posób nawet do tej chwili ze mną rozmawiała, jakim tonem, z jakim uprzedzniem i robieniem ze mnie tego złego, bo to z nią przeszedłem, na początku sam nie rozumiałem, czemu ona się na wszystko obrażała, dąsała, nie ufała bo nic nie powiedziała dlaczego tak jest, czym to spowodowane, nie chciała dyskutować.  Dopiero jak chciałem odejść bo uznałem, że jest po prostu  uparta, zatwardziała ( bo taka rzeczywiscie jest, tylko nie od tak sobie tylko ma to zapewne związek z minionymi wydarzeniami z jej życia) to powiedziała, ze właśnie przez jej ojca i tego faceta który chciał ją zlać tak się jeży. Ale i tak dzisiaj podtrzymywała, ze jej przeszłość jest nie ważna w perspektywie związku big_smile  Aż mi jej trochę szkoda i wg mnie przydała by się tutaj pomoc jakiegoś specjalisty, terapia, ale jakbym jej to powiedział, to by mnie chyba wyzwała od najgorszych big_smile. Błedy były takie, że ona wg mnie przynajmniej powinna mi powiedziec o tym, co niesie na barkach i ja bym wtedy wiedział, że na te jej przyszłe zachowania  trzeba odpowiedzieć cierpliwością, zrozumieniem. A co ja mogłem rozumiec, jak pytałem o co chodzi, a ona dalej swoje grała. Gdyby powiedziała przed tym, jak chciałem się pożegnać to moze bedąc cierpliwym dałbym jej czas na zaufanie mi rozwinięcie uczuć. No cóż- wiem jedno: Jeżeli rozpoznam w jakiejś kobiecie z którą będę chciał się związać lub już się zwiąże że ma taki właśnie syndrom, że ma na barkach przeszłość która determinuje jej obecne zachowanie i to się odbija na mnie i co najważniejsze- ona nie chce (ja chciałem i od przyszłych kobiet tez chcę tego) się z tym problemem podzielić bedąc w związku ze mną, rozmawiac o tym,  żeby go wspólnie przezwyciężyć, żeby było mi łatwiej zrozumiec, pomóc i jeżeli ona tego właśnie nie bedzie chciała to trzeba brać nogi za pas, bez względu na jej oskarżenia że jestem (wg niej oczywiście) gnojkiem, traktuje ją jak przedmiot "bo rezygnuję" i modlić się, aby ona sama kiedyś zrozumiała o co chodzi, czemu dzieje się to co dzieje, czemu ciągle jest sama bo chyba tylko cud może to zmienić gdy ktoś stawia taką gardę i sam nieświadomie robi komuś a przede wszystkim sobie krzywdę. Czuję, że jakby to jakimś cudem przetrwało to bym się przy niej wykończył.  Powiem tak- moje uczucie, mój płomień zostały definitywnie zdmuchnięte przez jej huragan który mi dzisiaj zrobiła i to tylko dlatego że ja chciałem jej pomóc, porozmawiać... I czuję, ze to dla mnie lepiej, ze wyszło tak jak wyszło. Pozdrawiam big_smile

Niszczyć swą zdobycz ? kakij smysł?
Na czarne ? ?białe? mówić nada, bo to przemawia do Zapada; na knuty, kaźnie i tortury ?że to gumanne manikiury!
Nada ich przekonywać mudro, że wojna ? mir, że chlew to źródło, że okupacja ? wyzwolenie, a będą cieszyć się szalenie!
A kiedy z wolna, po troszeczku w tej dialektyce się wyćwiczą, to moją staną się zdobyczą.

22

Odp: Czy da się jeszcze obudzić w dziewczynie płomień? (długa historia)

Ktoś jeszcze chętny wyrazić mowę końcową oprócz mnie? big_smile

Niszczyć swą zdobycz ? kakij smysł?
Na czarne ? ?białe? mówić nada, bo to przemawia do Zapada; na knuty, kaźnie i tortury ?że to gumanne manikiury!
Nada ich przekonywać mudro, że wojna ? mir, że chlew to źródło, że okupacja ? wyzwolenie, a będą cieszyć się szalenie!
A kiedy z wolna, po troszeczku w tej dialektyce się wyćwiczą, to moją staną się zdobyczą.

23

Odp: Czy da się jeszcze obudzić w dziewczynie płomień? (długa historia)

I jak Twoja sytuacja, umarło śmiercią naturalną czy jest szansa by to zreanimować?

24

Odp: Czy da się jeszcze obudzić w dziewczynie płomień? (długa historia)

Ano kolejna zabawa w doktora zakonczyla sie tak ze pacjent zyje dalej a doktor lezy i kwicz wink
Mysle ze wspołczucie to nie jest podstawa do sworzenia zwiazku przynajmniej nie dla dorosłych ludzi .
Doktor sie oszukuje a pacjentka zawsze da mu parasolka po głowie bo tego spolczucia nie chce.
Ale ogolnie wyizolowałes jakis fragment jej osobowosci na ktory bedziesz zwracał uwage dobra robota.

Abiez jakbys kiedys cos jeszcze napisał to formatuj tekst łatwiej sie czyta z gory dzieku .

Jedną z nielicznych zalet głupoty jest to , że nie można nią się zarazić.

25

Odp: Czy da się jeszcze obudzić w dziewczynie płomień? (długa historia)
zbudzona79 napisał/a:

I jak Twoja sytuacja, umarło śmiercią naturalną czy jest szansa by to zreanimować?

Umarło, bo to nie było na życie "skazane". Od samego początku. Teraz to wiem.


Kwadrad- jakbyś kiedyś coś pisał- to może lepiej nie na tym forum wink.

Niszczyć swą zdobycz ? kakij smysł?
Na czarne ? ?białe? mówić nada, bo to przemawia do Zapada; na knuty, kaźnie i tortury ?że to gumanne manikiury!
Nada ich przekonywać mudro, że wojna ? mir, że chlew to źródło, że okupacja ? wyzwolenie, a będą cieszyć się szalenie!
A kiedy z wolna, po troszeczku w tej dialektyce się wyćwiczą, to moją staną się zdobyczą.

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy da się jeszcze obudzić w dziewczynie płomień? (długa historia)

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018