kopiuję swój post z innego wątku
No to ja opowiem ku przestrodze. Ankę (imie zmienione) znałam w sumie od dziecka, nie tyle się przyjaźniłyśmy, czy kolegowałyśmy, po prostu nasze mamy są przyjaciółkami od 30lat. Anka jest młodsza ode mnie o 2 lata, czyli teraz ma lat 24. W czasach gimnazjum i liceum była szarą myszką, taką co chodzi w glanach i nie ma znajomych. Ciocia (tak zwracam się do jej mamy) nawet rozmawiała z moją mamą, żebym ja wychodziła gdzieś z Anką, jakoś ją hmmm uaktywnić społecznie wink to wszystko były czasy gimnazjum-LO. W ostatniej klasie LO w sumie już po maturze Anka przyszła do mnie i tak sobie szczerze pogadałyśmy:
-A Ty masz kogoś, spotykasz się z kimś?
-Tak, wiesz juz od dwóch lat jestem w związku.
-O, a kto to jest?
-A wiesz, Marokańczyk- i zresztą w tym czasie wysłał jej esemesa "Jesteś już w domu?"
-I co on tutaj robi?
-a prowadzi jakąś hurtownię z chińczykiem, ale wiesz, on nie mieszka w Polsce, mieszka w MAroku
-ale się widzieliście?
-tak, cały czas rozmawiamy na Skypie
-ale się na żywo nie wiedzieliście.....?
-no nie, ale jadę do niego na wakacje, mam sie nie chce zgodzić, ale ja i tak pojadę.
I tutaj nastąpił opis intrygi, jak to pojedzie.
Oczywiście po jej wyjściu od razu poleciałam do rodzicielki jej wszystko powiedzieć, żeby ostrzegła ciocię- nie nie uznaję zachowywania tajemnic tego typu, tu chodziło o jej życie, a nie o jakąś popierdółkę. Okazało się, ze ciocia wie mniej więcej co jest grane. po tej akcji był spokój przez jakieś 2 miesiące.
Nastąpiły wakacje i nagle dzwoni jej ojciec do mojej mamy, czy nie mam może nowego numeru do Anki, bo on nie może się do dzwonić i w ogóle on nie wie o co chodzi (jej rodzice są po rozwodzie, ciocia pracuje za granicą). Dodzwoniłyśmy się do Cioci i okazało się, ze owszem Anka była u niej, ale pojechała do Maroka, ciocia stwierdziła, ze i tak by pojechała, by jej uciekła, a tak to może chociaż wróci, siłą jej zatrzymać nie mogła, bo i tak by zwiała, jak ta by była w pracy.
No i spędziła wakacje w MAroku, potem w tym samym roku "nasze" Święta Bożego Narodzenia. a potem popełniała samobójstwo bo okazało się, ze on tam jeszcze jakąś miał i zdradził i w ogóle koniec świata. Oczywiście ja przebłagał i pojechała do niego trzeci raz, a mówili jej jeszcze, żeby tylko w ciążę nie zaszła. Przyjechała zaciążona, a co najlepsze przyznała się, że już podczas pierwszej wizyty wzięła ichni ślub.
Nie orientuję się ale chyba najpierw by musiała przejść na ichnią religię, moim zdaniem pewnie jakimś kwieciem jej nad łbem pomachali, po to tylko żeby mógł ja do wyra zaciągnąć. Potem w ciąży pojechała czwarty raz, ale szybko wróciła, bo warunki już nie takie. Nikt już jej wygód nie zapewniał, on szedł na cały dzień niby do pracy, a ona siedziała z tymi ciotkami babkami i moim zdaniem jego żonami, które jej przedstawiono jako kuzynki (facet miał 30 lat, ona miała 18, wątpię, żeby 30letni facet, Marokańczyk nie miał żadnej żony). Po mojemu to on chciał się dostać do Polski. I tak też się stało, nasz cudny kraj, ma o jednego mieszkańca- nie obywatela więcej, Gdyż Pan MArokańczyk mieszka już tutaj od ok. 2 lat. Czy są szczęśliwym małżeństwem? Tak, bardzo...
Ich córka się go boi, jak ciotka przyjechała obserwowała jak się zachowuje dziecko, wystarczyło, ze on podniósł rękę podczas rozmowy, mała już zamierała, ani nie płakała, ani ni, po prostu udawała, że jej nie ma. Zapominał dał jej pić np, krzyczał jak mała sama szła do lodówki, żeby wziąć coś do jedzenia. A jak Anka? JAk pomieszkiwali u jej ojca i babci (matki ojca) to owa babcia musiała dzwonić po ojca Anki,żeby do domu wracał bo Marokańczyk Ankę dusi. Więc jak widać idylla. Ciotka się wkurzyła i kazała mu sie wynosic, bo poza tym krótkim czasem "duszenia" mieszkaja w mieszkaniu Cioci. Wyniósł się, a potem jak ciocia wróciła za granicę to znowu się wprowadził.
Była już afera o to, że bajeruje jakies inne dziewczyny, ze umawia się z z nimi na kawki, oczywiście ta idiotka mu wszystko wybacza. JA nigdy bym nie wybaczyła jakby ktokolwiek na mnie rękę podniósł, a jakby podniósł rękę na moje dziecko to bym zabiła. Ale jak widać każdy ma inne priorytety widać dla niej liczy się "miłość"
Jeszcze dodam, ze Ona obecnie nie pracuje, on ostatnio jakieś kebaby robił, utrzymuje, a ostatnio po prostu opłaca rachunki ciocia, bo zwyczajnie szkoda jej mieszkania. A co ma w zamian? Anka zaczęła sie z nią kłócić, jest agresywna używa wobec cioci przemocy i jeszcze córkę buntuje, jaka to babcia zła.