Po 21 latach małżeństwa i wychowaniu 3-ki dzieci,czuję się samotna i bardzo rozczarowana,nikt w domu nie docenia tego co zrobiłam i robię,mam wrażenie że już nikomu nie jestem potrzebna,nadskakiwałam dzieciom i mężowi nie patrząc na swoje potrzeby,a dziś usłyszałam od męża że jestem złą żoną,a od dzieci jednym słowem mówiąc że jestem od tego żeby im nadskakiwać i usługiwać.Teraz już wiem że dałam im więcej niż powinnam,straciłam zdrowie i siłę do życia i jestem bardzo zraniona .Mąż jest mężem weekendowy,ponieważ pracuje za granicą i uważa że jak on pracuje to jest lepszy ode mnie,uzależnił mnie od siebie,a teraz jestem dla niego tylko kawałkiem mięsa które się mu należy,nie wiem jak to odkręcić,dzieci są dorosłe ale się jeszcze uczą i studiują,to ja dbałam o ich wykształcenie ,jest mi bardzo żle w tej sytuacji i nie wiem co robić.Przepraszam że tak od razu narzekam,ale mam nadzieję że ktoś mi pomoże,coś poradzi.
Podobne tematy
Przyzwyczaiłaś swoją rodzinę do pewnych 'standardów'. Ciężko będzie odzwyczaić od tego dorosłe dzieci i męża z takim stażem.
Jedyne co mogłabyś zrobić to uświadomić ich i jasno powiedzieć, że koniec. Teraz jest czas dla Ciebie.
Nie wiem ile masz lat, ale może czas abyś dorwała jakąś pracę? Nawet dorywczą. Byleby mieć fundament do tego, aby stać się niezależną od męża finansowo. Może nie w stu procentach, ale chociaż trochę odbić od stereotypu praczki, sprzątaczki i pasożyta.
Jak widac nie tylko panstwo polskie nie docenia kobiet pracujacych w domu, ale bywa ze takze ich wlasna rodzina.
Ja w takiej sytuacji podjelabym strajk calkowity.
Zajela soba - tylko i wylacznie.
Zastosowala szeroko pojete samodoskonalenie - nauka, praca, wyglad
Nie lubie byc niedoceniana, i nigdy nie dalabym sie sprowadzic jedynie do roli praczki, sprzataczki i kuchary.
Oczywiscie jak kazda kobieta wykonuje te prace ale jesli tylko poczuje sie wykorzystywana, od razu bunt ![]()
szybka i zdecydowana reakcja.
Mam w domu dwoch mezczyzn, ale nie sa kalekami ![]()
Ty Sloneczko chyba zbyt dlugo nie reagowalas.
Mysle ze juz najwyzsza pora.
To ze dzieci Ci tak powiedzialy to juz pewnie wiesz ze zapracowywalas sobie na to latami
Przykre co powiem ale uwazam ze zle je wychowalas
jestes MAMA, nie sluzaca powinny to wiedziec od zawsze.
No ale na zmiany nigdy nie jest za pozno, musisz byc jedynie konsekwentna i stanowcza.
Co do meza...
Dlaczego jestes zla zona ?????????
Po 21 latach małżeństwa i wychowaniu 3-ki dzieci,czuję się samotna i bardzo rozczarowana,nikt w domu nie docenia tego co zrobiłam i robię,mam wrażenie że już nikomu nie jestem potrzebna,nadskakiwałam dzieciom i mężowi nie patrząc na swoje potrzeby,a dziś usłyszałam od męża że jestem złą żoną,a od dzieci jednym słowem mówiąc że jestem od tego żeby im nadskakiwać i usługiwać.Teraz już wiem że dałam im więcej niż powinnam,straciłam zdrowie i siłę do życia i jestem bardzo zraniona .Mąż jest mężem weekendowy,ponieważ pracuje za granicą i uważa że jak on pracuje to jest lepszy ode mnie,uzależnił mnie od siebie,a teraz jestem dla niego tylko kawałkiem mięsa które się mu należy,nie wiem jak to odkręcić,dzieci są dorosłe ale się jeszcze uczą i studiują,to ja dbałam o ich wykształcenie ,jest mi bardzo żle w tej sytuacji i nie wiem co robić.Przepraszam że tak od razu narzekam,ale mam nadzieję że ktoś mi pomoże,coś poradzi.
dzieki sloneczko za twój post. mam jedno dziecko i mam już dosc.
poswiecilas sie i tyle. szkoda.
wspaniala z ciebie babka, w dodatku skromna.
dzieci?:)
masz córki? to za 5lat przyjdą z placzem: mamo co się stalo, mamo ratuj, dziecko, mąż, brak pracy!!!
Mam 1 córkę i 2 synów i nie życzę im takiego życia oni myślą że będą mieć lepsze życie jak ja i oby tak było,a co do mojego męża no cóż ,myślałam że mnie kocha i że po takim stażu choć nie zawsze było kolorowo to w końcu zrozumie że robiłam to wszystko dla nich,a on mi powiedział że nigdy nic mu nie dałam a sex zemną to nuda i że on żąda tego bo jeśli daje pieniądze to jemu się należy.Jak wcześniej wspominałam jestem schorowana,mam stałą chorobę od 30 lat on o tym wiedział a teraz wymaga,chociaż nie powinien narzekać robimy to w miarę regularnie,strasznie mnie to zabolało i zraniło i co mam teraz robić czuję się jak kawałek mięsa,on twierdzi że niema i nie będzie miał innej kobiety,ale nic już z tego nie wiem,przecież małżeństwo to nie tylko sex,co robić.
Oprócz tego, że bardo ci współczuję, mogę ci napisać, że większość kobiet tak ma, jeśli cicho, spokojnie wypełniają swoje obowiązki.
Dałaś siłe, poczucie bezpieczeństwa, komfort codzienności twojemu mężowi i dzieciom, jak teraz mają się nie czuć królami, jak cale życie korzystali i służyłaś im jak królom. Co w tym złego? NIc, wszystko jest ok. tylko - czy ty okazywałaś mężowi wdzięczność za jego pracę tylko swoją służbą /bo, widać, że on ma potrzebę wdzięczności za lata pracy dla dobra rodziny/, czy sama dopominałaś się wdzięczności za twoje poświęcenie?, czy miało to byc samo przez się zrozumiałe? Nie dopracowaliście się przez te lata wzajemnego szacunku, wzajemnego poczucia własnej wartości, budując rodzinę, żyjąc z sobą tyle lat, żyliście trochę obok siebie i każde z was obrastało w poczucie własnego poświęcenia i wartości jego pracy. Musicie sobie nawzajem uświadomić, że jego rodziny nie ma bez ciebie, że twojej rodziny nie ma bez niego, a wreszcie, że to wy stworzyliście sobie wspólną rodzinę i przyszedł czas uzupełnić braki w rozwoju emocjonalnym waszym wspólnym i dzieci. Widać, że rola ojca jest faworyzowana, jako zaopatrzyciela rodziny w pieniądze, a twoja marginalizowana, jako służącej. Są dorośli, przestań im służyć. Ugotujesz niech sobie sami podadzą i zmyją po sobie, niech zmyją okna, idą po zakupy. Ja mojemu 18 latkowi, powiedziałam nie idziesz po zakupy, nie będzie obiadu /bo ciężko mi nosić/ i co dyrda grzecznie nawet 3 razy jak trzeba, ale niestety wszystko trzeba każdemu uzmysławiać, zwłaszcza jak rodzina jest weekendowa a tatuś gościem w domu. Zacznij teraz służyć sobie, oczywiście bez przesady, żeby nie powiedzieli, że ci odbiło, ale zadbaj o siebie, zacznij wychodzić z koleżanką do kina, do kawiarni, zaproś do siebie jakąś koleżankę.Nie wiem, jak to wyglądało do tej pory, ale oni muszą zrozumieć, że nie jesteś robotem, dla którego ideałem życiowym i powołaniem jest tylko służyć im i nic innego nie umie, i chocby chciał to na nic innego go nie stać. Nie wiem, czy czytasz, kup parę ciekawych książek, po prostu zwróc im uwagę, że masz swoją godność i wartość i potrafisz powiedzieć nie. Zacznij wymagać tego, czy tamtego, czegoś co do tej pory robiłaś ty, a z czym masz jakieś problemy. Zrzuć to na dzieci, one też mają obowiązki względem ciebie i domu.
żona w związku- przynieś podaj pozamiataj.
tak jest w wielu przypadkach. kobieta czasami uważa że takim postępowaniem uszczęśliwi bliskich. i to jest właśnie błąd. małżeństwo to wspieranie się nawzajem. rodzina to szanowanie się nawzajem .
wspólny dom , wspólne życie no i co za tym idzie wspólne obowiązki. ( to dotyczy też i dzieci).
jest takie przysłowie. .. czym skorupka za młody nasiąknie tym na starość trąci.