lena812 napisał/a:Animus napisał/a:LeeBee napisał/a:Właśnie pomyślałam tak samo jak Lena, żeby postraszyć ich opieką społeczną jeśli nie pójdą do psychologa.
Postraszyć? Czyli co? Pomanipulować?
nie pomanipulować,po prostu wstrząsnąć trochę rodzicami
tak to jest niby mamy się nie wtrącać w cudze zycie,ale jak przyjdzie co do czego to płacz i lament bo ktoś wiedział a nie powiedział że dziecku krzywda się dzieje
Czym jest wywoływanie takiego wstrząsu w celu uzyskania zamierzonego efektu, jak nie manipulacją właśnie.
Ten lament to jest medialna propaganda. Kiedy zajrzeć na poważne strony, to się okazuje, że nie chodzi o ingerencję i wtrącanie się, ale o czujność i wrażliwość, a te zakładają empatyczną reakcję, ale nie robienie byle czego. Pracownicy opieki społecznej nie są odpowiednio przeszkoleni, działają zgodnie z wytycznymi prawa, które nie uwzględnia bogactwa sytuacji, zawiera procedury, które dają efekty odwrotne do pożądanych. Taki jest efekt unifikacji prawnych. Przepisu na szczęście nie ma. Litera prawa zawiera tylko ograniczenia, ale nie daje pozytywnych recept. Analogicznie, w aptece są lekarstwa przeciwko różnym chorobom, ale nie ma specyfiku uniwersalnego, a prawo próbuje wprowadzać taką unifikację i zachowuje się podobnie jak Pippilotta Langsztrum, która myślała, że jak zmiesza różne lekarstwa, to uzyska likarstwo na wszystkie choroby. Dlatego przepisy prawne nie działają i wywołują więcej cierpienia, niż likwidują.
lena812 napisał/a:prędzej czy później zauważą w przedszkolu że z dzieckiem jest coś nie tak,więc jak rodzice współpracowac nie będą chcieli to i tak kogoś powiadomią
Zauważą lub nie zauważą, a może nawet już nie zauważyli. Dlaczego tak myślę? Bo:
maggie93 napisał/a:[...] tydzień temu ojciec chciał ją odebrać z przedszkola, Oliwia powiedziała, że z nim nie jedzie, że chce jechać do mnie. Strasznie przy tym płakała, nie dała się ojcu nawet dotknąć. On zadzwonił po swoją żonę, lecz Oliwia nawet do niej nie chciała iść. W końcu ja przyjechałam, Oliwka strasznie się trzęsła, gdy wzięłam ją na ręcę. Uspokoiła się dopiero u mnie w domu. Teraz gdy przyjeżdza jej tata, ona chowa się pod stół i traktuje go jak powietrze. Zauważyłam też, że gdy długo nie zwracam na nią uwagi, bo np. gotuję obiad, to ona siada w kącie i cichutko płacze. Również zaczęła się moczyć w nocy i płakać przez sen. Co mam zrobić? Jak jej pomóc?.
Ten opis sugeruje, że coś mogło się wydarzyć właśnie w przedszkolu. Nie wiem, co to mogło być, ale może któreś dziecko coś powiedziało, a może ktoś z personelu pozwolił sobie na komentarz wobec Dziewczynki. Tu bym szukał przyczyny zmiany, bo tu jest sygnał czasu zmiany. Mogło to być tez coś, co zrobił lub powiedział Ojciec przed pozostawieniem w przedszkolu. Ten cały dzień i noc trzeba sprawdzić. Może to być też efekt niechęci do Ojca w związku z rozłąką.
Szukaj w tej dobie poprzedzającej wydarzenie w przedszkolu. Psycholog także będzie potrzebował wywiadu środowiskowego, aby zdiagnozować sytuację. Delikatnie i bez nacisku zapytaj Ojca i opiekunki w przedszkolu, co się stało tego dnia. Kiedy wyczujesz opór, bądź szczególnie delikatna, bo tam pewnie będzie tajemnica. Nie sugeruj. Nie naciskaj. Słuchaj. Patrz. Zadawaj pytania bardzo subtelnie.