Mam pewien problem z facetem mojej mamy. Zostałam wychowana tylko przez mamę więc mam z nią dosyć bliskie kontakty. Od roku mieszka z nami jej mężczyzna. Dobrze się dogadują mama jest szczęśliwa i to jest najważniejsze. Jednak on mnie nie lubi. I nie to że mi się wydaje po prostu wiem, okazuje mi to. Kompletnie ze mną nie rozmawia, nie odpowiada na cześć ani na głupie smacznego. Wszyscy mu mówią że jakiś kontakt ze mną musi mieć, zważywszy na to że i ja i moja mama z jego dzieckiem mamy świetny kontakt. Ale on nic, mówi że on się mnie nie wstydzi ale po prostu mnie nie lubi i nie zamierza ze mną rozmawiać. Czuję się w domu trochę jak intruz, nie mogę wejść do pokoju jak on siedzi z mamą bo zaraz wychodzi, w kuchni to samo. Traktuje mnie jak trędowatą. Mam okazję zamieszkać z przyjaciółkami tylko właśnie nie wiem czy to rozwiąże mój problem. Zresztą wydaje mi się trochę pozbawione sensu wynajmowanie mieszkania w tym samym mieście co się ma swój dom. Czy może źle myślę? Naprawdę nie wiem co mam robić.. czasu na podjęcie deczycji zostaje mi coraz mniej.. proszę Was bardzo o jakąś radę. Pozdrawiam
Podobne tematy
2 2013-09-23 18:39:19 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-09-23 18:44:38)
No wiesz... sens w wynajmowaniu mieszkania jest. Choćby usamodzielnienie się. Kiedyś tak czy siak wyprowadzisz się z domu. Może tego właśnie Ci potrzeba, swojego życia i nabrania dystansu. Przestaniesz czuć się jak intruz, nabierzesz pewności siebie i poczucia że panujesz nad swoim życiem. Może i Twoja mama odczuje to, że problem jednak istnieje.
A mogłabym jeszcze zapytać ile masz lat?
mam 19 lat.
Też mi się wydaje że wyprowadzka do dobry pomysł, jednak boję się zmiany. Wyprowadzić się już wcześniej chciałam, jednak mama moja uznała że nie jest gotowa i chce mieszkać jeszcze ze mną i z nim.
Mi z tej całej sytuacji nie podoba się zachowanie Twojej mamy. Nie każę facetowi Cię na siłę polubić, ale od dorosłego człowieka można by już wymagać trochę dojrzałości. Nie musi w tak infantylny, i co tu dużo mówić - chamski, sposób okazywać swojej niechęci do Ciebie. I nie ogarniam jak Twoja mama może się na to godzić. Nie przeszkadza jej to? reaguje w ogóle jakoś?
Niby się jej to nie podoba i coś mu tam mówi żeby inaczej mnie traktował ale on jej nie słucha w ogóle. Nawet ich znajomi wspólni próbują mu coś przemówić że chociaż jakiś minimalny kontakt powinien mieć ze mną, ale on wie swoje i tego się trzyma.
To faktycznie musi być dla Ciebie nieprzyjemne, że tak ostentacyjnie Ciebie unika. A próbowałaś sama coś do niego zagadać?
na początku próbowałam, a teraz już sobie spokój dałam. Najgorsze jest jeszcze to że oboje na złość robimy, jedno gada na drugie normalnie i że tak powiem buntujemy moją mamę przeciwko sobie.
a ja uważam, ze nie powinnaś się wyprowadzać. To mieszkanie jest bardziej Twoje, niż tego buca. To może on powinien się usamodzielnić- stary chłop, wynająć mieszkanie i zabrać tam swoją wybrankę życia.
Jak się wyprowadzisz to on wygra.
Co masz robić? nie przejmować się. Chcesz posiedzieć w danym pokoju, to tam wejdźi usiądź, to TWÓJ dom, a nie jego. Jak mu nie pasuje to wynocha.
9 2013-09-24 00:30:51 Ostatnio edytowany przez lewa4444 (2013-09-24 00:32:35)
Uważasz, że ma jakiś powód by Cię nie lubić? Może facet faktycznie się wstydzi, w końcu dzieckiem już nie jesteś, być może atrakcyjną kobietą, a to może powodować, że czuje się onieśmielony? A z tymi manierami, to może inna bajka, może po prostu jest źle wychowany i słowo: "proszę-dziękuję" jest mu obce?
Poza tym mówi się, że nic na siłę. Nikt go nie zmusi, żeby złapał z Tobą wspólny temat, a im więcej będzie naciskany, tym większe prawdopodobieństwo, że tego nie zrobi. Może dobrze by było, gdybyś Ty wyskoczyła z inicjatywą i spróbowała zagadać na jakiś temat -najlepiej taki, który na ogół interesuje facetów.A może po prostu wypadałoby szczerze porozmawiać i wszystko sobie wyjaśnić?
Ja bym się po prostu wyniosła.
Dorosła jesteś i poradzisz sobie.
Nirvanka pisze, że to Twój dom i masz do niego większe prawa. Ja uważam, że dom należy do Twojej mamy i dopiero potem do Ciebie. Możesz zostać w swoim domu i cierpieć nadal, czuć się niepewnie. Tylko po co? Po to, by mieć satysfakcję? Tylko z czego...
Ja bym się wyniosła...
dom należy na równi do rodzica i do dziecka. Jeżeli dziecko dokłada się do utrzymania domu to ma prawo tam mieszkać do uśmiechniętej śmierci.
To może wypowiesz się na temat owego facet? To może on powinien dorosnąć i znaleźć sobie mieszkanie?
12 2013-09-24 14:40:12 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-09-24 14:40:56)
dom należy na równi do rodzica i do dziecka. Jeżeli dziecko dokłada się do utrzymania domu to ma prawo tam mieszkać do uśmiechniętej śmierci.
To może wypowiesz się na temat owego facet? To może on powinien dorosnąć i znaleźć sobie mieszkanie?
Jeżeli się dokłada, to tak.
Facetem i jego zachowaniem może zająć się tylko on sam, albo matka Autorki, a na to się nie zanosi.
Miałam podobny problem z mężem mojej matki. Wyniosłam się, bo miałam dość i nigdy nie żałowałam swojej decyzji.
Uważam, że pozostanie w tym domu to walka z wiatrakami. Tylko nerwy Autorka zyska, nic więcej.
Wredna to dopiero teraz się zaczynam robić, bo mnie to wszystko zaczyna denerwować. A mieszkanie to wszyscy razem wynajmujemy, z tym że większość płaci moja mama. Ode mnie dostaje jedynie rentę co miesiąc.
No też mi się wydaje że wyprowadzka to dobry pomysł, zwłaszcza że mam z kim zamieszkać i w sumie mi to na dobre wyjdzie. No a on się nie zmieni, on ma na wszystko totalną olewkę i gada że nic go nie obchodzi. W sumie to się nawet nie przykłada za bardzo do wychowania dziecka swojego.Niby dorosły i dojrzały facet a momentami jak nastolatek. Wydaje mi się też że ta niechęć bierze się stąd, że jestem cicha i spokojna, imprezuję baaardzo sporadycznie, do tego nie piję a dla niego weekend bez sporych ilości alkoholu to weekend stracony. W tym momencie przeprowadzka wydaje mi się jedynym wyjściem ale mam pewne obawy czy sobie poradzę i jak to będzie w ogóle..
Wydaje mi się, że on po prostu Cię nie toleruje, ponieważ jesteś dzieckiem tego innego faceta, który kiedyś był w związku z Twoją mamą. To takie prymitywne ukłucie zazdrości, na które po prostu nie masz wpływu... Mnie też dziwi postawa Twojej mamy, że nie jest bardziej stanowcza w stosunku do niego. Weź ją na szczerą rozmowę i powiedz, że czujesz się nieswojo we własnym domu i bardzo Cię ta sytuacja gnębi, dlatego ze względu na niego skłaniasz się do decyzji o wyprowadzce.
Ja bym jeszcze przyparła tego faceta do muru i zapytała wprost co mu się tak nie podoba. Na argument, że "tak po prostu nie lubi i koniec" odpowiedziałabym, że takie wymówki mają dzieci i osoby niedojrzałe, a według Ciebie mama nie wiązałaby się z takim smarkaczem więc o coś konkretnego musi mu chodzić.
Jagadzianka, dasz sobie radę.
Przestań dawać rentę mamie, a lepiej wydaj ją na utrzymanie nowego miejsca zamieszkania dla Ciebie.
Wiesz, jesteś młodą, fajną dziewczyną. Może Twój ojczym nie chce się z Tobą spoufalać, bo dla niego nie jesteś dzieckiem, tylko kobietą? Bo latach się dowiedziałam, że tak było w moim przypadku. Zrobił się wredny, jak miałam 14 lat. I tak już było aż do mojej wyprowadzki.
On mnie olewał, a ja cierpiałam. Wcześniej był ciepły, przytulał, brał na kolana, a nagle... zupełnie inny człowiek. Wyjaśnił mi to dopiero teraz, kiedy sama jestem już dorosła i mam własne dziecko. Przy okazji przeprosił. Tylko, że... cóż. Trochę na to późno.
Tak czy inaczej, wierzę, że dla Ciebie najlepszą opcją będzie wyprowadzka. Dla Twojego spokoju.
Bo na to, że mama go wywali, to chyba nie ma co liczyć, pewnie sama go zaprosiła...
16 2013-09-24 18:21:04 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-09-24 19:52:21)
nirvanka ma rację, buc. co za palant. spokojna i przyjazna pasierbica to skarb, tym bardziej że wszyscy robią na złość partnerom ich rodziców.
beznadzieja.
Wredna to dopiero teraz się zaczynam robić, bo mnie to wszystko zaczyna denerwować. A mieszkanie to wszyscy razem wynajmujemy, z tym że większość płaci moja mama. Ode mnie dostaje jedynie rentę co miesiąc.
No też mi się wydaje że wyprowadzka to dobry pomysł, zwłaszcza że mam z kim zamieszkać i w sumie mi to na dobre wyjdzie. No a on się nie zmieni, on ma na wszystko totalną olewkę i gada że nic go nie obchodzi. W sumie to się nawet nie przykłada za bardzo do wychowania dziecka swojego.Niby dorosły i dojrzały facet a momentami jak nastolatek. Wydaje mi się też że ta niechęć bierze się stąd, że jestem cicha i spokojna, imprezuję baaardzo sporadycznie, do tego nie piję a dla niego weekend bez sporych ilości alkoholu to weekend stracony. W tym momencie przeprowadzka wydaje mi się jedynym wyjściem ale mam pewne obawy czy sobie poradzę i jak to będzie w ogóle..
Skoro tak się dzieje, to chyba coś nie tak jest z Twoją mamą? Po co jej taki facet, a raczej wyrośnięte dziecko?
Ja to widzę tak -albo ona jest zaślepiona nim, albo Ty go źle odbierasz.
a co na to mama? chyba powinno jej zalezec na tym zebyscie se dobrze dogadywali