Witam.
Właściwie nie wiem, w jakim powinno to być wątku.
Najpierw chciałam napisać w kilku, ale zdecydowałam się na jeden. No, nic.
Od trzynastego roku życia nie widzę na jedno oko, które zezuje zbieżnie...
Teraz mam osiemnaście no i straszne kompleksy z tym związane.
Swoje pytanie kieruje głównie do mężczyzn: Czy zez wpływa znacząco na atrakcyjność kobiety jako takiej? ![]()
Drugie natomiast do ogółu...Mam 163cm wzrostu, a moja mama ponad metr siedemdziesiąt...
Czy jest szansa, że jeszcze urosnę?
Serdecznie dziękuje za wszystkie odpowiedzi.
Chociaż mam wątpliwości, czy to dobry pomysł, by o tym pisać... Panicznie boje się ludzi i ich reakcji, oraz tego, co o mnie pomyślą...
Podobne tematy
Panicznie boje się ludzi i ich reakcji, oraz tego, co o mnie pomyślą...
Twój problem ze wzrokiem i niesatysfakcjonujący Cię wzrost, to pikuś w porównaniu z tym, co siedzi w Twojej głowie.
Na wady zdrowotne i na wzrost nie masz wpływu.
Masz za to wpływ na własne postrzeganie siebie, co z kolei wpływa na to, jak widzą Cię inni.
Najważniejsze powinno być dla Ciebie to, żeby spróbować wyjść ze swoich kompleksów.
Żadna kobieta, która nie wierzy w siebie, która przecenia atuty zewnętrzne, a nie docenia wartości wewnętrznych, nie będzie miała powodzenia wśród fajnych i mądrych mężczyzn.
3 2013-09-11 20:08:26 Ostatnio edytowany przez dziewczyna05 (2013-09-11 20:12:41)
Doroto , wiem, że największy problem jest w mojej głowie...Ale mam ogromne trudności ze zwalczeniem tego wewnętrznego głosu oraz chroniczna skłonnością do porównywaniem się.
Niemniej, bardzo dziękuję.
Jeśli sama nie dajesz sobie z tym rady, a jesteś pewna, że mocno próbowałaś, zawsze możesz zgłosić się do specjalisty.
Psycholog pomoże Ci zadbać o Twoje psychiczne demony, pomoże też zwalczyć strach przed ludźmi i ich osądami.
A póki co codziennie stawaj przed lustrem, oglądaj siebie i powtarzaj sobie,że jesteś silną, mądrą i piękną młodą kobietką ![]()
Witam.
Właściwie nie wiem, w jakim powinno to być wątku.
Najpierw chciałam napisać w kilku, ale zdecydowałam się na jeden. No, nic.
Od trzynastego roku życia nie widzę na jedno oko, które zezuje zbieżnie...
Teraz mam osiemnaście no i straszne kompleksy z tym związane.
Swoje pytanie kieruje głównie do mężczyzn: Czy zez wpływa znacząco na atrakcyjność kobiety jako takiej?
Drugie natomiast do ogółu...Mam 163cm wzrostu, a moja mama ponad metr siedemdziesiąt...
Czy jest szansa, że jeszcze urosnę?
Serdecznie dziękuje za wszystkie odpowiedzi.
Chociaż mam wątpliwości, czy to dobry pomysł, by o tym pisać... Panicznie boje się ludzi i ich reakcji, oraz tego, co o mnie pomyślą...
Witaj...
Wypowiem się jako formalnie i prawnie osoba "sklasyfikowana" od niespełna 2 lat do grupy osób niepełnosprawnych II st. - niedowład spastyczny stopy. Może trochę odbiegnę od tematu, ale przesłanie i sens tej wypowiedzi można interpretować jak kto woli i wstawiać co uważa się za stosowne:
Jeśli ktoś się swojej sylwetki - nie mówię tu o nadmiernie "wylewającym" się tu i tam "sadełku" - tudzież "wieszakowatej" szczupłości, biustu - wstydzi, to ma się do czego przyznawać. Natomiast uważając swój "nadmiar" lub "niedobory" masy ciała za integralną część siebie, to nie ma się do czego przyznawać. Po prostu "take it or live it". (w tłumaczeniu: weź to lub żyj z tym)
Skoro dla kogoś ani jeden ani drugi typ osobowości, nie pasi, nie jest "trendy", seksi, to niech poszuka sobie złotego środka - tłustego wieszaka, wtedy będzie "i like it"
.
Bez urazy dla obu stron "barykady" rzecz jasna ![]()
Sam jestem wyższy od rodziców więc jest szansa, że jeszcze "wystrzelisz" do góry. ![]()
Co do ogółu kompleksów to powiem tak, że fundamentalnym i podstawowym błędem - tak, dosłownie błędem - jest z Twojej strony fakt patrzenia na siebie przez pryzmat lustrzanego odbicia w czyichś myślach, słowach czy oczach. Takie podejście do "tych" spraw i sprowadzanie ich do takiego a nie innego meritum sprawy, jest jak przystawienie sobie lufy do skroni i pociągnięcie za spust. Bo ktoś się krzywo popatrzył, coś tam powiedział, lub poszłaś w odstawkę niby przez wzgląd na problem z oczami a pominięcie, całokształtu - zapewne jak mniemam
- seksownej reszty Twojej figury.
"Mam to gdzieś, co ktoś mówi o mnie w 2 przedziale 3 wagonu na Marszałkowskiej w stolicy."
Równie dobrze w przypadku faceta można by było uznać/podciągnąć pod klasyfikację kompleksu płacz. Wierutna bzdura gdyż jest on oznaką nie słabości a siły.
Zapraszam na wirtualną kawę bez jakiegokolwiek cienia wątpliwości z mojej strony ![]()
Głowa do góry, kieckę za milion dolców
na grzbiet, 10 cm, szpilki na nogi, biust na sztorc i przed siebie z uśmiechem nr 5.
Być kobietą, być kobietą... to co tygrysy lubią najbardziej ![]()
Witaj dziewczyno 05, witam wszystkich forumowiczów:)
Chociaż jestem tutaj nowy, jeszcze dobrze nie poznałem tego forum, myślę że to jest odpowiedni wątek
Nie chciałbym oceniać w jakim stopniu zez ma znaczenie dla innych facetów (dlatego każdy ma własne poglądy, innym to może przeszkadzać a innym nie). Mnie osobiście by to nie przeszkadzało bo ja patrzę na całokształt. Najważniewjsze jest to czego oczy nie widzą w drugim człowieku a to co można wzrokowo określić dla mnie to taki dodatek, takie opakowanie, uzupełnienie tego najważniejszego co jest w środku.
Co do wzrostu.. Czy jeszcze urośniesz?? Wątpię (moze kilka cm ale nagłego skoku już raczej nie będzie). Kobiety wcześniej zaczynają dojrzewać od mężczyzn i podejrzewam że ten okres się też wcześniej kończy (razem z osiąganiem finalnego wzrostu). Ja mniej wiecej w twoim wieku zatrzymałem się na 168 centymetrze i liczyłem że będę mierzył w ostateczności chociaż 175.
163 cm to nie jest mało jak na kobietę, ja bym nie powiedział że nie jesteś niska a średniego wzrostu i raczej faceci tak bardzo na to nie zwracaja uwagi. Ja myślałem że 168 u faceta to nie jest tak mało a średnio i było ok ale kiedy oczytałem się pewnego razu że znaczna większość kobiet woli tych wysokich i rożne niefajne wypowiedzi na temat niższysz popadłem w kompleksy, gdyż pogorszyła mi sie moja samoocena, moja atrakcyjnosć w oczach kobiet
Ludzi się bać nie musisz bo Ty im niż złego przecież nie zrobiłaś, a to że oni są tacy płytcy, maja kogoś za dziwaka bo ktoś się czymś wyróżnia od innych, ma jakieś wady to już ich problem a nie Twój ![]()
7 2013-09-12 13:39:32 Ostatnio edytowany przez dziewczyna05 (2013-09-12 13:48:59)
dorota.f Jeżeli chodzi o psychologów, to mam za sobą już pięciu...Biorę też leki antydepresyjne, pojęcia nie mam, które to już, tyle ich było...
Co do lustra...Trudne zadanie, gdyż nie lubię luster, ale postaram się praktykować.
bags Masz dosyć specyficzny tok myślenia, nie wszystko zrozumiałam do końca ; ),czasami trudno mi było nadążyć ale kontekst odebrany. Chwilka- Czyżbym dostała od Ciebie zaproszenie na randkę?
Ja90 Moja mama też późno dojrzewała i rosła...Może, kto wie...
Dziewczyno05... Ile chciałabyś mierzyć wzrostu?? 163 to nie jest mało na kobietę.
Twoja mama mierząc 170+ w mojej ocenie jest już wysokawą kobietą.
kto wie??.. Nikt nie wie.. Czas pokaże czy jeszcze urośniesz.
Dziewczyno05... Ile chciałabyś mierzyć wzrostu?? kto wie??.. Nikt nie wie.. Czas pokaże czy jeszcze urośniesz.
Na pewno chciałabym parę centymetrów jeszcze urosnąć... ^^
10 2013-09-12 18:40:50 Ostatnio edytowany przez Ja90 (2013-09-12 18:42:49)
Masz tylko 18 lat więc wszystko możliwe. Ja też chciałbym mieć te 170 + ale nie mam. Ile miałem tyle urosłem. Cieszę się że nie mam np. 150 cm, czasami trafiają się niżsi faceci ode mnie
Jak ja bym się czuł gdybym miał otaczać się samymi kobietami wyższymi od siebie?? Musi być kilka niższych ![]()
Ja ma 165 cm i wcale nie uważam się za bardzo niską:) Odpowiada mi taki wzrost:)
Mam koleżankę , która ma max.10 cm więcej i spore kompleksy. Do tego stopnia ,że jak ktoś idzie koło niej to ona zawsze kroczy ulicą bo chodnik zawsze 'podwyższa' osobnika obok i ona nie jest już wtedy taka 'wielka'.:)
Też mam kompleksy, jak większość kobiet. Też się często porównuję z innymi. I też zdarza mi się zapomnieć ,że przecież tak naprawdę to fajna ze mnie dziewczyna:)
Bywają lepsze i gorsze dni.
Ludzie też są bardzo różni. Założę się ,że tak jak napisał bags pewnie masz super figurę, śliczne włosy albo zniewalający uśmiech;) Często bywa tak,że ludzie fascynują się kimś przez jeden mały szczegół : np.: to jak marszczy czoło kiedy się zdziwi, jak wypowiada Twoje imię i takie tam.
Znam dziewczynę , która z twarzy jest średnia. Bardzo średnia. Ma małe oczy, cienkie usta, bardzo garbaty nos i kwadratową głowę. Do tego ubiera się jak facet w jakieś luźne ciuchy a'la worki.
Wystarczy ,że się uśmiechnie ( ma piękne zęby) i wszyscy do niej lgną. A uwierz mi,że bez tego uśmiechu to żadna miss:)
Jest coś co w sobie lubisz? Coś z czego jesteś dumna?
Znam dziewczynę , która z twarzy jest średnia. Bardzo średnia. Ma małe oczy, cienkie usta, bardzo garbaty nos i kwadratową głowę. Do tego ubiera się jak facet w jakieś luźne ciuchy a'la worki.
Wystarczy ,że się uśmiechnie ( ma piękne zęby) i wszyscy do niej lgną. A uwierz mi,że bez tego uśmiechu to żadna miss:)Jest coś co w sobie lubisz? Coś z czego jesteś dumna?
Szczerze powiedziawszy, trudno mi coś takiego znaleźć...
Kiedyś myślałam, że mam nawet ładne włosy, po tym, jak mi tak powiedziała mama...
Jestem ciemna blondynką, a wolałabym być jaśniejszą. ![]()
Ale jest mi trudno dbać o zadbana fryzurę, ponieważ nie lubię fryzjerów-cały czas mam wrażenie, ze widzą, jaka jestem brzydka i ponieważ nic mi już nie pomoże, nie przykładają się do cięcia.
Kiedyś myślałam, że mam nawet ładne włosy, po tym, jak mi tak powiedziała mama...
Czyli sama niczego takiego w sobie nie umiesz znaleźć?
Ja nie wierzę w takie rzeczy. Coś na pewno Ci się w sobie podoba. Nam możesz się przyznać ![]()
Jestem ciemna blondynką, a wolałabym być jaśniejszą.
Proponowałabym oduczyć się takiego gadania.
Jestem wysoka, ale wolałabym być wyższa.
Jestem blondynką, ale wolałabym być jeszcze jaśniejszą.
Zacznij doceniać, to co masz. Polub siebie, jaką jesteś.
No albo działaj! Kup buty na wysokiej szpilce i przefarbuj włosy na jasny blond. Wszystko dozwolone, byle by nie jęczeć nad sobą ![]()
Zgadzam się ! Włosy to żaden problem, farba i tadaaam -są jaśniejsze:)
Marzą Ci się krótkie włosy? Ścinasz! Na pewno masz sympatyczną buzię
Wiesz co możesz zrobić? Zastanów się jakie dziewczyny są Twoim zdaniem atrakcyjne?
Eleganckie? Chodzące na obcasie? w jeansach? w spódnicach?
Zrób tak żebyś była jedną z tych super lasek:) a szczerze wierze ,że jesteś:)
15 2013-09-12 23:11:26 Ostatnio edytowany przez bags (2013-09-12 23:26:21)
bags Masz dosyć specyficzny tok myślenia, nie wszystko zrozumiałam do końca ; ),czasami trudno mi było nadążyć ale kontekst odebrany. Chwilka- Czyżbym dostała od Ciebie zaproszenie na randkę?
Jeśli się swojego problemu z oczami wstydzisz przed ludźmi, to masz się do czego przyznawać. Natomiast uważając swój problem za integralną część siebie, to nie masz się do czego przyznawać. Po prostu "take it or live it". (w tłumaczeniu: weź to lub żyj z tym). Tak mówiąc to "bez pardonu" i analogia do tego jest:
Co do ogółu kompleksów to powiem tak, że fundamentalnym i podstawowym błędem - tak, dosłownie błędem - jest z Twojej strony fakt patrzenia na siebie przez pryzmat lustrzanego odbicia w czyichś myślach, słowach czy oczach. Bo ktoś się krzywo popatrzył, coś tam powiedział, lub poszłaś w odstawkę niby przez wzgląd na problem z oczami a pominięcie, całokształtu - zapewne jak mniemam smile - seksownej reszty Twojej figury. I wtedy uważasz, że przez problem okulistyczny jesteś be dla facetów i etc.
Takie podejście do "tych" spraw i sprowadzanie ich do takiego a nie innego meritum sprawy, jest jak przystawienie sobie lufy do skroni i pociągnięcie za spust. Ot co ![]()
Tak dla porównania to moja już prawie była żona miała skomplikowany problem z kręgosłupem korygowany operacyjnie, mały biust i "chorowała" na odwieczny problem szczupłości
, bo jej koleżanki były prawie "przy kości" w znaczeniu otyłe i z biustem a'la Pamela Anderson lub nieco "lepiej zbudowanej" figury od niej. Ileż ja się tego nasłuchałem, nagadałem, naopieprzałem, to nie wiem kto inny by to w mojej osobie zdzierżył. Żebym jeszcze sam był idealny jak Tom Cruise i bez wad "fabrycznych", ale to już była gigantyczna przesada w jej wydaniu.
Więc sama widzisz, że szanse masz wielkie na złapanie partnera. Dla mnie problemem jest to, że go mam a raczej dostałem "w spadku" przez błąd w sztuce lekarskiej przy innym tematycznie zabiegu aniżeli sprawa stopy. Ale problemem integralnym ze mną. Przez niego potrafię zrozumieć niepełnosprawnych wszelako i dokopać tym, którzy Ich gnoją. Jednak przy mnie ludzie tego się zazwyczaj boją robić, bo znają mnie z tego ichnego, zdrowego świata. Teraz są biedni, bo prawo jest po mojej stronie ![]()
Sam mam "przetrąconą" postawę przez niewielkie skrzywienie miednicy - ciężko by było z tym inaczej przy chodzeniu od małego na samych palcach i stopie zakrzywionej do środka; prawie jak kobieta na wysokich szpilkach, ale tylko w 1 i na jednej nodze - nabytej wraz z tym lekkiej skoliozie kręgosłupa - "doprawionej" w czasach szkoły noszeniem plecaka na jednym ramieniu, tym "wyższym" rzecz jasna
- i przekoszeniu poziomu łopatek względem siebie. Stanąć tak jak piszę od strony "obuwniczej" przed wysokim lustrem i wsio można sobie przez wizualizację wyobrazić.
Co prawda po 2 profesjonalnych zabiegach chirurgicznych postawili mnie prawidłowo na nogach, ale parafrazując ściągane z niemiec przed laty auta a'la przystanki autobusowe i klepiąc je po stodołach - z całym szacunkiem dla handlarzy - na wozy jak spod igły, tak i u mnie ślad "skrzywionej ramy" po tym wszystkim pozostał z 25 cm szramą na nodze i "szczupłej" łydce.
Taką ciekawostką jest fakt posiadanego bezterminowo przeze mnie prawa jazdy kat "B", gdzie z racji dysfunkcji i obecnej pełnoprawnej niepełnosprawności, nie powinienem mieć jego wcale albo czasowo wystawiane i samochód tzw specjalnie przystosowany. Nic z tych rzeczy, prawko mogę mieć na wszystko łącznie z czołgiem, ale wyjątkiem bezdyskusyjnym lekarsko na "nie" jest motocykl; którym i tak na lewo i "po polach" śmigałem bez problemu
Paradoks szokowy dla wielu w dwie strony. A jednak można, bo zdaniem lekarza za komuny - przed zabiegami - miałem być przykuty dożywotnio do wózka, chodzić o kulach lub balkoniku w najlepszym wypadku
Tak, zapraszam Cię na kawę, by wybić Ci z głowy te Twoje destrukcyjne myślenie, że przez oczęta jesteś za przeproszeniem "wybrakowaną" kobietą dla porządnego faceta.
Ludzie mają gorzej a zapinają jak bez urazy strusie pędziwiatry
po biegunach - Janek Mela - "bujają" się po scenach na wózku na koncertach - Monika Kuszyńska - śmigają po świecie pomagać innym - Wanda Ochojska itp, itd; wymieniać dalej?
.
Swego czasu miło mi się rozmawiało z Nią - Wandą Ochojską - i Markiem Kamińskim meilowo, gdy w mediach było gorąco i "na tapecie" był wypadek Janka Meli w konfrontacji z Jego wyprawą podbiegunową.
Tacy ludzie robią cuda na kiju i świat z niedowierzaniem i szczęką wbitą w ziemię na to patrzy, bo są przetrąceni życiowo i zdrowotnie. Niby gorsi, tego drugiego gatunku, a walą liścia w pysk bezdotykowo idealistom zdrowotnym aż miło i się kurzy jak po rajdzie na Borneo czy innym Dakarze.
Ja jestem typem człowieka z pogranicza tych dwóch światów i z Nich czerpię inspirację, by się nie poddawać w życiu, bo coś tam mam "uszkodzone". I w razie konieczności - podobnie jak Oni "w obronie koniecznej" - nie ręczę za siebie i zasadzę z sierpowego.
Czego z całym szacunkiem sobie, Tobie i Wam życzę ![]()
Doroto.f, ananaasowa_ Trudno mi jest nie przyznać Wam racji. Muszę rzucić te wszystkie beznadziejne rozmyślania w kąt i żyć, najlepiej, jak potrafię. Bardzo, Bardzo mi miło, ze tak mnie ciepło przyjęłyście.
bags Bardzo mi miło. Może więc przeniesiemy się z rozmowami na temat kawy do bardziej pasującego działu?
A tak już na poważnie-Jak można nawiązać z Toba kontakt w ramach ''napitku'' i/bądź rozmowy?
Mocno trzymam za Ciebie kciuki:)
Nie wiem czy to w tym miejscu ale chciałabym porozmawiac z kimś na temat niskiej samooceny mojej córki, która wyszła za mąż i zupełnie podporzadkowała się mężowi, który nie jest dla nie dobry. Ostatnio wyprowadziła się do niego , a ja to bardzo przeżywam. Nie wiem jak z nią rozmawiac i jak do niej dotrzeć aby jej naświetlić, że ona jest kimś w tym związku.
bags Bardzo mi miło. Może więc przeniesiemy się z rozmowami na temat kawy do bardziej pasującego działu? A tak już na poważnie-Jak można nawiązać z Toba kontakt w ramach ''napitku'' i/bądź rozmowy?
Witaj,
Tak się od rana zastanawiam - po przeczytaniu Twojego posta w pracy - na jaki dział moglibyśmy te pogaduchy przenieść, to w tym miejscu powstał problem...
Równie dobrze możemy dysputy tu prowadzić lub ewentualnie - jeśli wolisz porozmawiać "w 4 oczy" - przenieść się na priv przez klawisz "Email" pod moim avatarem.
Nie wiem również na ile owy napitek byłby realny
aczkolwiek ta moja wirtualna propozycja randki przy kawie miała na celu podniesienie poprzez wirtualną "kofeinę" Twojego zdania w oczach/mniemaniu facetów, przez wzgląd na Twój problem.
Z jednej strony swoją dysfunkcję można przekuć na atut, a z drugiej jest taka rzesza ludzi, którzy większą uwagę skupiają na wnętrzu osoby niż na jej zewnętrznej wizytówce.
bielinek z Twojego krótkiego opisu rzuca mi się w oczy - tak z własnej autopsji - dwuczłonowy schemat Waszej opisowej trójki. Z Jednej strony Twój zięć a mąż córki jawi mi się jako osoba toksyczna vel szantażysta emocjonalny czyli kolokwialnie mówiąc kat - psychofag w najgorszym wydaniu (psycho - dusza, fag - pasożyt) - a z drugiej Ty jako bez urazy toksyczna matka w znaczeniu również toksyczna, bo nadopiekuńcza. Potocznie taka relacja matki z córką zwie się nieodcięta pępowina.
I tak na pierwszy rzut "oka" podam Ci nieprzeredagowaną listę cech charakteru, które są łakomym kąskiem do złowienia partnerki na czułe słówka a z drugiej poprzez szantaż emocjonalny toksyk/psychofag prowadzi do jej ubezwłasnowolnienia - tak jak mówisz podporządkowania:
Co ma w sobie takiego pozytywnego z cech charakteru jak:
- empatia,
- nadmierna tolerancyjność,
- jakiś zaburzony wzorzec wyniesiony z domu - DDA, DDR, DDD, damski bokser,
- braki w poczuciu własnej wartości - potoczne kompleksy,
- opiekuńczość,
- o wysokim wartościach moralnych,
- perfekcjonista - nie koniecznie pedantyk,
- mający problem z odmawianiem, mówieniem "nie" nawet tym stanowczym,
- dobrze wykształcony "łeb na karku", ustawiony samodzielnie "fura, skóra i komóra",
- optymista,
- odporny na sztresa,
- człowiek orkiestra vel robot wielofunkcyjny - w myśl za Ireną Kwiatkowską "kobieta pracująca żadnej pracy się nie boi"
- mieć problemy z rozróżnianiem wartości granicznych - dobro - zło; miłość nienawiść; seks - zdrada big_smile
- przeskalowane poczucie obowiązku i winy,
- mistrz imaginacji i idealizacji - Kazik kiedyś śpiewał "na głowie kwietny ma wianek, w ręku zielony badylek...",
To jest menu najdroższej restauracji z Mariotta dla takich dziwnych osobników, dla których Ty/Wy jesteście łatwym kąskiem i co to mydlą Wam oczy w mig - bez wody i na sucho. A potem jesteś wykastrowany w imię miłości, bo się poświęciłeś.
Żebym mógł coś więcej z tego wszystkiego wywnioskować, potrzebowałbym więcej danych ![]()
Blog "moje dwie głowy" na temat zięcia, a dla Ciebie dla lepszego rozeznania w kwestii toksycznej matki przeczytaj sobie arykuł na necie "koniec problemów z teściową, czyli odcinamy pępowinę". Sprawdź na ile opis tamtejszej teściowej pokrywa się z Tobą.
Bo jesli - bez urazy - się okaże, że Ty i zięć macie zapędy toksyczne, tak Twoja córka stoi między młotem i kowadłem.
W razie czego służę wiedzą i pomocą, bo sam na sobie przerobiłem schemat 3 osobowego dorosłego związku małżeńskiego - toksyczny trójkąt - gdzie w podobnym układzie do Was, moje dwie dziewczyny były niestety osobami z kategorii psychofagów.
Doroto.f, ananaasowa_ Trudno mi jest nie przyznać Wam racji. Muszę rzucić te wszystkie beznadziejne rozmyślania w kąt i żyć, najlepiej, jak potrafię. Bardzo, Bardzo mi miło, ze tak mnie ciepło przyjęłyście.
Rozmyślać, to bardzo ludzkie. Tego nie zaprzestawaj.
Postaraj się jednak zmienić swoje zachowanie dotyczące tego, co następuje po takich rozmyślaniach. Niech będą one końcem użalania się lub szukania dziury w całym, a niech staną się początkiem realnych zmian, jakie wprowadzisz, by pozbyć się kwestii, która owe rozmyślania sprowokowała.
Pokochasz kogoś a on Ciebie. Będziesz szczęśliwa. Zez nie przestanie istnieć ale przestanie mieć tak duże znaczenie.
Urośniesz. Tak było ze mną. Polecam ten sposób.
W przypadku dziewczyny wystarczy o siebie bardzo dbać. I przyciągać miłość, tak mądrze i pozytywnie. Najpiękniej, jak potrafisz.
Zez
W każdym razie wzrost jest normalny jak na dziewczynę, możesz jeszcze parę cm podrosnąć do 20 roku życia, ale 163 jest jak najbardziej w porządku, więc tym się nie przejmuj.