Hej,
Mam problem z moim facetem (ex?)... Nie za bardzo nam się ostatnio układało ale od sierpnia oboje się staraliśmy żeby jakoś to było i ten czas był naprawdę dobry. Jednak na początku września oboje wyjechaliśmy na oddzielne wakacje - zaplanowane wcześniej w czasie kryzysu. On tylko do rodziców, ja na tydzień z koleżanką. I się zaczęło... że mam obiecać że nie będę chodzić na imprezy itp itd. Kocham go i przez myśl by mi nie przeszło spotykanie się czy podrywanie innych facetów. NIe potrzebuję tego i nawet gdy mieliśmy przerwę, cały czas myślałam tylko o nim. Powiedziałam że raczej po klubach nie będziemy chodzić bo w miejscu gdzie byłyśmy raczej ich nie ma. Jednak w piątek wracając z baru zaszłyśmy na chwilę do klubu. Nie powiedziałam mu o tym, bo raz że nie było okazji, dwa uważałam że to nic złego i nie ma prawa mnie w żaden sposób ograniczać, trzy trochę bałam się reakcji. Wróciłam w niedzielę i się zaczęło... zobaczył przez przypadek (a raczej przez to, że sprawdzał) że byłyśmy w tym klubie. I awantura nawet nie przez telefon a fejsbuk w środku nocy. Że kłamię, że pojechałam się tam na...bać, i mnóstwo innych obraźliwych rzeczy. Agresja słowna. Oczywiście pokłóciliśmy się ostro. On powiedział że nie chce się już ze mną widywać, ja w złości że nie chcę go znać po tym jak mnie poobrażał.
Ale... zależy mi na nim cholernie i nie chcę tego kończyć. 3 dni się do siebie nie odzywamy słowem.
CO MAM ROBIĆ? Chcę z nim być i to szczęśliwa. Myślę, że jak się odezwie to będzie miał satysfakcję i tylko mnie zjedzie... W końcu to on to sprowokował.