Zacznę od samego początku - mam problem ze sobą, jak mam to opisać w całość to nawet nie wiem od czego mam zacząć. W jednej sekundzie zabrakło mi słów a chcąc napisać ten post miałam całą wizję. Aczkolwiek mam sto tysięcy myśli na minute, jestem wrażliwa a nawet bym rzekła że za bardzo wrazliwa, udaje kogoś kim zupełnie nie jestem - twardą stanowczą konsekwentną osobę taką wizje samej siebie wykreowałam wsród ludzi. Musze porozmawiać z kims kto spojrzy na mnie jak na kogoś kim naprawde jestem. Ciągle wszystko analizuje, przemyślam czy dobrze powiedziałam a jak najdzie mnie myśl że jednak nie to oddzwaniam i pytam czy sie dana osoba nie obraziła, czy przypadkiem jej czymś nie uraziłam - to jest chore. Siedze ze znajomymi, jest wszystko dobrze śmieje się, w pewnym momencie wymyślam sobie jakieś chore problemy np. dwie moje przyjaciółki rozmawiają ze sobą ja wymyślam w głowie scenariusz ze maja mnie po prostu gdzieś, jak zagadują to udaje że nie słysze i tak psuje każdy wpad. Mam tego dość, chce wrzucić na luz nie chce się narzucać, i analizować dlaczego ktoś nie zapytał co u mnie słychać mimo ze robił to wczoraj. Ja to wszystko wiem ale nie potrafię się kontrolować robię z siebie idiotkę, zazdrosną, odwalającą jakieś chore fazy. Potrzebuje zainteresowania a gdy w danym monecie go nie mam przekształcam to w jakąs wymyśloną historię..
ma ktoś radę na tak beznadziejny charakter?