Witam. Od razu przejdę do problemu..
Jestem z chłopakiem ponad pół roku.
Chłopak ideał. Mądry, inteligentny, czuły, potrafi byc delikatny, liczy się z moim zdaniem, pisze, dzwoni, mówi o swoich problamach (zanim to osiągnęłam, trochę minęło
), wybiera spotkanie ze mną pomimo tego, że non stop znajomi próbują go gdzieś wyciągnąc, bardzo chciał, żebym poznała jego rodzinę, u mnie jest kilka razy w tygodniu, odwozi mnie na drugi koniec miasta (mieszka w internacie, a normalnie 90km ode mnie), w wakacje ciągle się widywaliśmy pomimo sporej odległości, troszczy się i przede wszystkim patrzy na mnie tak, jak nigdy nikt. Każde jego spojrzenie ma w sobie tyle miłości, że rozpływam się i ja, i wszyscy wokół (i to nie jest kwestia gry!). Mamy wiele tematów do rozmów, sporo nas łączy, mamy podobne marzenia i plany na przyszłosc.
Zanim go poznałam : pił trochę częściej niż okazyjnie, palił papierosy i marihuanę. I TU POJAWIA SIĘ PROBLEM. Od początku myślałam : "Chłopak ideał, gdyby nie te używki, szkoda". Starał się o mnie prawie kolejne pół roku z przerwami i jeszcze zanim cokolwiek między nami zaczęło byc, obiecał mi, że skończy z paleniem i ziołem (obiecał, chociaż o to nie prosiłam).
Na początku był problem, bo przyłapali jego i kilku chłopaków z marihuaną. Później, w kolejnym internacie - po jednym piwie. Starał się jak mógł, ale mu nie wychodziło. Raz na jakiś czas dowiadywałam się od osób 3. o tym, że złamał obietnicę. Oczywiście kłótnia, przepraszanie, utwierdzanie : "ja naprawdę się staram, kocham Cię, przecież wiesz.. ale to nie jest takie proste".
Skończył się rok szkolny. Miał miec poprawkę jak ok. 10 osób z jego klasy (pomimo certyfikatu z przedmiotu). Wszedł stres, spora ilosc kłotni. Starałam się go wspierac, dużo rozmawialiśmy. Nie ukrywał emocji, czasami po prostu musiał się do mnie przytulic, kiedy załamywał mu się głos. Ultimatum ze strony rodziców : jeśli zda - zostaje, jeśli nie - wraca do swojego miasta (+ rozstajemy się). Miałam do niego pretensje o kilka rzeczy, ale przeczekałam to wszystko, zdał, zaczęło się. W międzyczasie jego kumple powiedzieli mi o tym, że kiedy wychodzi ze znajomymi i mówi mi "wypiłem jedno piwo", wcale to nie jest prawdą, a na jednej z ostatnich imprez upił się z kolegami, palił i papierosy, i zioło. Wmurowało mnie, nie wiedziałam, co zrobic. Przez telefon powiedziałam mu, że kiedy przyjedzie, musimy poważnie porozmawiac. Wkurzył się, rozłączył, później dzwonił, pytał, o co chodzi itd. Powiedziałam tylko : kłamstwa, alkohol, papierosy, jaranie. Chwilę próbował ze mnie wydusic jakiekolwiek informacje, po czym skończyliśmy rozmowę, a w smsie napisał mi, że fajne było to pół roku i żebym dobrze się bawiła. Chwilę później już spotkał się z najlepszymi kumplami, podobno ryczał, wyrzucił papierosy, krzyczał, że to wszystko przez to itd.. Próbował nawiązac ze mną kontakt, ja nie odbierałam. Czułam pustkę, w głowie mętlik. W końcu spotkaliśmy się. Wygarnęłam mu wszystko. Wszystko, włącznie z tym, że nie będę potrafiła mu zaufac, że spieprzył wszystko, że jest idiotą. Miliony pytań, miliony wygarniętych rzeczy mówionych poprzez łzy. Przyznał się do wszystkiego. Nawet potwierdził, że ciężko jest mu odmówic.. Że od czasu do czasu ma ochotę coś zapalic/zajarac, a spora częsc znajomych w jego mieście robi to non stop, więc gdy jest tam, a ja tu, nie radzi sobie z tym. Przez kilka dni ciągle rozmawialiśmy o tym samym, a ja trzymałam ogromny dystans.. jakby kilkudniowa przerwa w związku..
Doszedł do wniosku, że nie odpuści. Będzie walczył pomimo wszystko nawet, jeśli będę go odpychac. Teraz stara się, ale mnie jest ciężko. Na początku nie byłam w stanie nawet się uśmiechnąc, kiedy był w pobliżu, ryczałam przy rodzicach, przy przyjaciołach - non stop. Nie dawałam już rady. Teraz jest całkiem normalnie, chociaż jeszcze nie do końca. Ciągle czuję żal i męczą mnie sny (że mu nie zależy, że jara itd.), myśli i chęc kontrolowania.
Jak odbudowac uczucie? Jak odbudowac zaufanie? Jak pozbyc się tych negatywnych myśli, negatywnego nastawienia? Jak się zachowywac? Czy pomimo tego, że mu (podobno) cholernie zależy i zrozumiał, że przez używki może mnie stracic, jest duża szansa na TRWAŁĄ zmianę? Czy to nie będzie trwało pół miesiąca? JAK WRÓCIC DO NORMALNOŚCI?