Witam,mam problem z ktorym nie moge sobie poradzic chyba od zawsze.Mam 40lat,nie udane zwiazki,z malzenstwa mam tzy corki,juz dorosle,studiuja,sa rozsadne i madre.sama je wychowywalam i to jedno mi w zyciu wyszlo,moje corki na ktorych moge dzisiaj polegac.
Jezeli chodzi o mnie sama to czesto jestem smutna,nie mam bliskich znajomych o przyjaciolach to nie ma co mowic,znajomi umawiali sie z innymi na wyjscie ,na kawe a ja jakbym byla nie widoczna,tak jest do dzisiaj i nie rozumiem ich zachowania,nie jestem brzydka i dbam o siebie.Czesto zmienialam prace,nie mam wyzszego wyksztalcenia ale tez pracy sie nie boje i szybko sie ucze,przykre jest to ,ze kiedy pracodawca odkryje ze np.moge nosic,dzwigac to bedzie to wykorzystywac i nie liczac sie z tym ,ze jestem kobieta,takiego zachowania tez nie rozumiem.W pracy zawsze tworza sie grupki znajomych do ktorych ja nigdy nie naleze,jakbym byla tredowata,nie lubie plot,pustego gadania,wysmiewania sie z innych,Obecnie jestem w zwiazku,ktory po malu sie rozpada,pracujemy razem w fabryce,moj partner ma roznych znajomych,przykre jest dla mnie to,ze z nimi zartuje,stoi z nimi a ja kilka metrow dalej stoje sama,kiedy podejde to nie ma juz tematow do rozmow,w domu moj partner jest mrukiem nie rozmawia ze mna,kim ja jestem?prosze pomozcie mi zrozumiec.
1 2013-09-06 12:22:32 Ostatnio edytowany przez onaonaona (2013-09-06 12:26:14)
Podobne tematy
Jesteś mrukiem ![]()
Zawsze taka byłaś, to znaczy że jakby odstraszałaś od siebie ludzi ? A znajomi, "przyjaciele" jak coś organizowali to zapominali o tobie ? Bo może to efekt małżeństwa, rozwodu i być może lat samotnego radzenia sobie w życiu i przy wychowywaniu córek. I wyrosła z ciebie taka Kaczka Dziwaczka ![]()
Zasugerowałbym może jakąś terapię. Może zapisanie się na jakieś zajęcia. Przy okazji pogoogluj o spróbuj znaleźć jakieś grupy wsparcia. Samotność, okopywanie się w sobie zaczyna być znakiem naszych czasów.
Nie jestem mrukiem,raz slyszalam ze zadzieram nosa.zauwazylam ,ze ludzie starsi ok60 letni ciagna do mnie,pracowalam jako opiekunka osob starszych,lubie pomagac innym,czuje sie wtedy potrzebna.
Trudo okreslić co w Tobie siedzi ,piszesz o wykształceniu ,,a co ma piernik do wiatraka" ,można być wykształconym i nie życiowym .
Może czas dostosować sie do innych nie odwrotnie .Nikt nie bedzie Cię oceniał po dyplomach ale po tym jaka jesteś.Dużo u Ciebie mnogości związki ,prace jedyne co masz na dłuższa metę to córki . Za poważnie do siebie podchodzisz wyluzuj troche bo już sie męczysz .
nabież dystansu do niektórych spraw plotki są i bedą dopuki są ludzie którzy nie mają swojego życia i żyją cudzym ale nikt nie wymaga abyś stała sie plotkarą ,jeżeli posiadasz dużą wiedzę o dyplom też nikt nie bedzie pytał a ze szef karze nosić no cóz takie mamy czasy chciałyśmy równouprawnienia to je mamy ale gorzej opłacane .Masz sporo ciepła wiec się nim podziel nie tylko ze starymi ludźmi .Skoro partner potrafi żartować z innymi może z tobą też by chciał ot tak sobie Ciebie nie wybrał coś go w Tobie urzekło .Z tego co piszesz nie jestes nie widzialna ale nieprzystepna może w tym tkwi problem ?
Cześć onaonaona.
Zaciekawił mnie Twój temat. Nie jestem pewna, lecz przypuszczam, że smutek wywołany jest odejściem dzieci z domu lub mniejszym niż dotąd kontaktem z nimi. Niestety w tej kwestii nie mam doświadczenia - może inni się wypowiedzą.
Podejrzewam, że matka wychowująca tróje dzieci nie miała zbytnio czasu na życie towarzyskie i prawdopodobnie znajomi nie zapraszali Cię, chcąc zachować się taktownie i nie stawiać Cię w niezręcznej sytuacji odmowy. Z upływem czasu sytuacja się zmieniła i warto by dać im jakiś sygnał o tym.
Pracujesz w fabryce i piszesz, że pracodawca nie przestrzega przepisów. Czy dźwigasz ciężary ponad dwadzieścia pięć kilo? Czy firma posiada wewnętrzny regulamin, na który wyraziłaś zgodę podpisując umowę? Pewnych sytuacji nie da się "przeskoczyć".
Odnośnie atmosfery w pracy - nie oczekuj, że współpracownicy podejdą do Ciebie. Wyciągnij do nich rękę. Relacje pracowników dużych firm nie różnią się wiele od zasad panujących w szkołach. Uczniowie nie podejdą do mniej kreatywnej jednostki i nie zaproszą jej do współpracy, należy samemu zabłysnąć. Postaraj się utożsamić z grupą i współpracować z innymi. Jedziecie tym samym wózkiem. W pracy można spotkać wiele niepowtarzalnych osobowości, wystarczy otworzyć się na innych.
Nie jesteś plotkarą - to atut. Jeżeli tylko znajdziesz czas i ochotę na posłuchanie rozterek innych i wykażesz się cechą nie rozpowszechniania niusów, ludzie będą do Ciebie lgnęli. Musisz pamiętać, że każdej osobie w Twojej pracy jest równie ciężko i tak jak Ty wewnętrznie buntuje się przed niesprawiedliwymi zasadami, które z jakiś powodów przyjmuje. Ludzie muszą jeść. Jeżeli nie masz perspektywy innej pracy, najlepszym sposobem będzie się dostosować do reszty. Postaraj się pamiętać, iż w pracy spędzasz jedną trzecią życia. Chyba warto postarać się, żeby była ona w jakimś stopniu znośna.
Twój partner wykazuje inne zachowanie w domu i w pracy. Możliwe, że jest zmęczony i nie wie, że Ty też masz prawo odczuwać wycieczenie. Powiedz mu o tym. Piszesz, że związek dogasa. Co masz do stracenia, wykładając kawę na ławę?
Pozdrawiam Cię i liczę na relacje z trudnego życia jednostki w świecie proletariatu. Wielu ludzi przerabia podobne dylematy. Prawdopodobnie znaczna większość Twoich współpracowników boryka się z podobnymi rozterkami.