netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

religia a związek - problemy??

104 odpowiedzi13 786 wyświetleńzałożony przez rossanka, 03.09.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » religia a związek - problemy??

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 105 ]

1 Ostatnio edytowany przez rossanka (2013-09-03 19:45:08)

Temat: religia a związek - problemy??

Tak się zastanawiam,czy różnice w wierze,w podejściu do wiary dwoch osób będących w związku (narzeczenskim,małżeńskim)rzeczywiscie sa tak wazne?Czy jeśli dwie osoby maja odmienne spojrzenie na sprawy religii,to związek skazany jest na niepowodzenie,czy jest to kwestia hm,kompromisu,tolerancji,zrozumienia? Czy faktycznie maz i zona powinni się zgadzac  co do podejścia do religii?

Zapraszam do dyskusji.Wszelkie przykłady za i przeciw mile widziane.

2 Ostatnio edytowany przez ewelina102 (2013-09-03 20:01:03)

Odp: religia a związek - problemy??

Moja bliska koleżanka jest w takim związku, ona katoliczka, on Arab, póki co bez ślubu bo szukali lepszej pracy, mieszkają w kraju u niego, od wielu lat bardzo szczęśliwi. Ale śluby mają być dwa, jeden w Polsce - katolicki, drugi dla jego rodziny. Ja myślałam, że też u mnie nie byłoby problemu z inną religią. Dziś wiem, że to by nie przeszło. Mimo wszystko. Miono całej tolerancji. To co zaakceptuję u wszelkiej maści kolegów, w przypadku mojego faceta by nie przeszło, chociaż fanatycy religini na równym poziomie mnie odstraszają (nawet ateizm, a może zwłaszcza bo kojarzy mi się ze zwyczajnym lenistwem, ale to już temat na inny watek- no chyba że ktoś ma takie poglądy od naprawde wczesnej młodości). Tak więc mój przyszły małżonek raczej powninien być tego samego wyznania. Ale życie lubi zaskakiwać:)

3

Odp: religia a związek - problemy??

Czyli związek z wyznawca innej religii odpada w Twoim przypadku?A co jeśli jedno z partnerów jest wierzące,praktykujące a drugie nie(ale nie jest ateista)?

4

Odp: religia a związek - problemy??

Jeśli przynajmniej dwa razy w roku (biorąc pod uwagę katolików) miałyby być z tego powodu jakies karczemne awantury to też odpada, ale jeśli to nie praktykowanie nie przybierałoby jakiś skrajnych form to nie miałoby dla mnie znaczenia. Mi bardziej chodzi o: wychowanie w pewnych wzorcach, z tego samego kręgu kulturowego i podobną wizję wychowywania dzieci, nie walczenie w co lub kogo będą wierzyły, bo oboje mamy taką samą wiarę.

5 Ostatnio edytowany przez rossanka (2013-09-03 20:29:19)

Odp: religia a związek - problemy??
ewelina102 napisał/a:

Jeśli przynajmniej dwa razy w roku (biorąc pod uwagę katolików) miałyby być z tego powodu jakies karczemne awantury to też  odpada

To znaczy?Bo nie załapalam.

6

Odp: religia a związek - problemy??

To znaczy, że jeśli nie jest praktykujący na co dzień, ale chociaż potrafi uszanować najważniejsze święta w swojej religii(np. Boże Narodzenie i Wielkanoc-dla katolików, lub jakies inne w innej religii) i nie robi wielkiego hallo, że wtedy idzie się do kościoła, potrafi to jakoś świętować w rodzinnym gronie to ok. Nie znoszę facetów, którzy są przeciwko wszystkiemu i wszystkim i do tego wiecznie niezadowoleni. I to też jest plaszczyzna na kórej to wychodzi smile

7

Odp: religia a związek - problemy??

Moim zdaniem miłość polega na akceptowaniu drugiego człowieka takim jakim jest, więc łącznie z jego wiarą. I jeśli różnica w poglądach jest za duża, to pewnie nie da się wogóle stworzyć związku:)

8

Odp: religia a związek - problemy??

Ewelina---teraz rozumiem :-) Czyli taki kompromis?

9

Odp: religia a związek - problemy??

moj maz jest polakiem ale wychowany w innej religii.
malo tego meza dziadkiem jest "ksiedzem" w ich religii.
mimo to wzielam slub w kosciele i zyjemy ze soba juz pare lat.
uwazam ze tylko temu sie uklada bo szanujemy siebie i swoje religie, ja obchodze z nim moje swieta a ja obchodze jego swieta z nim.
dzieci sa wychowywane w religi katolickiej, choc znaja religie mego meza

10

Odp: religia a związek - problemy??

Ja jestem katoliczką niepraktykującą,mój /m/ katolikiem jest praktykującym
owszem mamy w sprawach religii odmienne zdanie i to bardzo ale nie jest to powodem kłótnii
mimo że niepraktykuje potrafie bardziej okazac że swieta Bożego Narodzenia czy Wielkanoc są czyms wyjątkowym,a moj i jego rodzina tego nie okazuja nistety mimo ze wuelcy katolicy poniekąd

11

Odp: religia a związek - problemy??
rossanka napisał/a:

czy jest to kwestia hm,kompromisu,tolerancji,zrozumienia?

Tak, właśnie tego.

12

Odp: religia a związek - problemy??

Moim zdaniem o ile nie są to różnice ogromne to może się udać. Albo jeśli jedna osoba ma obojętny stosunek do wiary. Bo rozbija się to o wychowanie dziecka: w jakiej wierze? Czy w ogóle?
Ja nie chciałabym żeby ktoś mojemu dziecku opowiadał o bogu (no chyba, że w ramach poznania religii ale chciałabym żeby poznało różne wierzenia, w kwestii filozoficznej). Nie chciałabym żeby chodziło do kościoła.
Więc związek z praktykującym katolikiem by nie wyszedł.

13

Odp: religia a związek - problemy??

U mnie sie nie da, bo mam skrajne podejscie. Ale jest wiele zwiazkow, w ktorych sie da to zrobic. Zalezy w co sie wierzy i jak mocno.

14

Odp: religia a związek - problemy??

A czy rozmawiacie z Waszymi partnerami,mężami,żonami o religii,wierze,Bogu?Nawet jeśli macie odmienne podejścia?Czy temat nie istnieje wtedy?

15

Odp: religia a związek - problemy??

Ja rozmawiam,mamy oczywiscie odmienne zdanie ale to nie powod aby się kłócić

16

Odp: religia a związek - problemy??
lena812 napisał/a:

Ja rozmawiam,mamy oczywiscie odmienne zdanie ale to nie powod aby się kłócić

A o czym np rozmawiacie?I czy jestes niepraktykująca ale wierząca?

17

Odp: religia a związek - problemy??
rossanka napisał/a:

A czy rozmawiacie z Waszymi partnerami,mężami,żonami o religii,wierze,Bogu?Nawet jeśli macie odmienne podejścia?Czy temat nie istnieje wtedy?

Rozmawiamy, nawet częściej, niż gdybyśmy mieli takie same podejścia. Wychodzą nam pasjonujące dyskusje do 5 rano big_smile

18

Odp: religia a związek - problemy??
BabaOsiadła napisał/a:

Rozmawiamy, nawet częściej, niż gdybyśmy mieli takie same podejścia. Wychodzą nam pasjonujące dyskusje do 5 rano big_smile

Jak rozumiem to taka bardziej dyskusja niż wyrzuty i próba przekonania kogoś do swego zdania?

A co w takich przypadkach z dziećmi,chodzeniem na religie,nauką  zasad moralnych, pokazaniem co jest dobre a co zle?

19

Odp: religia a związek - problemy??
ewelina102 napisał/a:

Moja bliska koleżanka jest w takim związku, ona katoliczka, on Arab, póki co bez ślubu bo szukali lepszej pracy, mieszkają w kraju u niego, od wielu lat bardzo szczęśliwi. Ale śluby mają być dwa, jeden w Polsce - katolicki, drugi dla jego rodziny. Ja myślałam, że też u mnie nie byłoby problemu z inną religią. Dziś wiem, że to by nie przeszło. Mimo wszystko. Miono całej tolerancji. To co zaakceptuję u wszelkiej maści kolegów, w przypadku mojego faceta by nie przeszło, chociaż fanatycy religini na równym poziomie mnie odstraszają (nawet ateizm, a może zwłaszcza bo kojarzy mi się ze zwyczajnym lenistwem, ale to już temat na inny watek- no chyba że ktoś ma takie poglądy od naprawde wczesnej młodości). Tak więc mój przyszły małżonek raczej powninien być tego samego wyznania. Ale życie lubi zaskakiwać:)

Wprost zabrakło mi słów - ateizm kojarzy się z lenistwem... Co to ma wspólnego? Z lenistwem to można kojarzyć właśnie tzw. wierzących-niepraktykujących. Radzę zastanowić się kim jest ateista... Jego poglądy mało kiedy są takie już od wczesnej młodości. Większość ateistów, przynajmniej w naszym kraju, to ludzie indoktrynowani od małego, którzy na drodze własnych przemyśleń stwierdzili, że nie ma sensu szukać przyczyny istnienia w wyobrażeniach o bóstwach.

A co do religii - zgodziłabym się na ślub w kościele, choć jestem ateistką - ślub oczywiście bez wyznania wiary; właśnie ze względu na szacunek do wiary mojego partnera. Ale sądzę, że różne poglądy mogą być problemem. Jeden z moich byłych na początku akceptował moje podejście, potem zaczął rozmawiać o ślubie w kościele - kompromisem jest dla mnie ślub bez wyznania wiary. Niestety po jakimś czasie stwierdził, że albo "normalny" albo żaden;p i bye bye ;D

20 Ostatnio edytowany przez konostal (2013-09-04 10:02:26)

Odp: religia a związek - problemy??
rossanka napisał/a:

A co w takich przypadkach z dziećmi,chodzeniem na religie,nauką  zasad moralnych, pokazaniem co jest dobre a co zle?

Zasady moralne, co jest dobre a co złe są raczej uniwersalne. Oczywiście są pewne różnice ale myślę, że można się dogadać.
Ale na religię bym wysłać dziecka nie chciała. Jeśli mój partner nie byłby w stanie tego zaakceptować no to niestety z nim bym przyszłości nie układała.

My akurat czasem rozmawiamy o religii. Mamy zbliżone poglądy ale i tak mówimy o tym co myślimy, jakie mamy do tego podejście. O tym co chcielibyśmy przekazać dzieciom.



november zgadzam się z tym, że ateizm trudno nazwać "lenistwem". Oczywiście ateizm świadomy, a nie właśnie katolik "wierzący" niepraktykujący.
Kiedyś myślałam tak jak Ty, o tym kompromisie ze ślubem kościelnym bez wyznania wiary. Tylko tam jest taka formułka, że zgadzasz się na wychowanie dzieci w wierze i nie przeszkadzanie w tym. A tego przysięgać bym nie chciała wink

21

Odp: religia a związek - problemy??

Czyli najlepiej jeśliby poglądy obu stron były prawie takie same?Bo zawsze będzie jakieś "ale"?

22 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-09-04 10:21:20)

Odp: religia a związek - problemy??
ewelina102 napisał/a:

Moja bliska koleżanka jest w takim związku, ona katoliczka, on Arab, póki co bez ślubu bo szukali lepszej pracy, mieszkają w kraju u niego, od wielu lat bardzo szczęśliwi. Ale śluby mają być dwa, jeden w Polsce - katolicki, drugi dla jego rodziny. Ja myślałam, że też u mnie nie byłoby problemu z inną religią. Dziś wiem, że to by nie przeszło. Mimo wszystko. Miono całej tolerancji. To co zaakceptuję u wszelkiej maści kolegów, w przypadku mojego faceta by nie przeszło, chociaż fanatycy religini na równym poziomie mnie odstraszają (nawet ateizm, a może zwłaszcza bo kojarzy mi się ze zwyczajnym lenistwem, ale to już temat na inny watek- no chyba że ktoś ma takie poglądy od naprawde wczesnej młodości). Tak więc mój przyszły małżonek raczej powninien być tego samego wyznania. Ale życie lubi zaskakiwać:)

Ateizm to nie lenistwo ale czysty racjonalizm.

konostal napisał/a:

Moim zdaniem o ile nie są to różnice ogromne to może się udać. Albo jeśli jedna osoba ma obojętny stosunek do wiary. Bo rozbija się to o wychowanie dziecka: w jakiej wierze? Czy w ogóle?
Ja nie chciałabym żeby ktoś mojemu dziecku opowiadał o bogu (no chyba, że w ramach poznania religii ale chciałabym żeby poznało różne wierzenia, w kwestii filozoficznej). Nie chciałabym żeby chodziło do kościoła.
Więc związek z praktykującym katolikiem by nie wyszedł.

No to zupełnie jak u mnie.

NinaLafairy napisał/a:

U mnie sie nie da, bo mam skrajne podejscie. Ale jest wiele zwiazkow, w ktorych sie da to zrobic. Zalezy w co sie wierzy i jak mocno.

Czy jesteś ateistką?

november napisał/a:
ewelina102 napisał/a:

Moja bliska koleżanka jest w takim związku, ona katoliczka, on Arab, póki co bez ślubu bo szukali lepszej pracy, mieszkają w kraju u niego, od wielu lat bardzo szczęśliwi. Ale śluby mają być dwa, jeden w Polsce - katolicki, drugi dla jego rodziny. Ja myślałam, że też u mnie nie byłoby problemu z inną religią. Dziś wiem, że to by nie przeszło. Mimo wszystko. Miono całej tolerancji. To co zaakceptuję u wszelkiej maści kolegów, w przypadku mojego faceta by nie przeszło, chociaż fanatycy religini na równym poziomie mnie odstraszają (nawet ateizm, a może zwłaszcza bo kojarzy mi się ze zwyczajnym lenistwem, ale to już temat na inny watek- no chyba że ktoś ma takie poglądy od naprawde wczesnej młodości). Tak więc mój przyszły małżonek raczej powninien być tego samego wyznania. Ale życie lubi zaskakiwać:)

Wprost zabrakło mi słów - ateizm kojarzy się z lenistwem... Co to ma wspólnego? Z lenistwem to można kojarzyć właśnie tzw. wierzących-niepraktykujących. Radzę zastanowić się kim jest ateista... Jego poglądy mało kiedy są takie już od wczesnej młodości. Większość ateistów, przynajmniej w naszym kraju, to ludzie indoktrynowani od małego, którzy na drodze własnych przemyśleń stwierdzili, że nie ma sensu szukać przyczyny istnienia w wyobrażeniach o bóstwach.

A co do religii - zgodziłabym się na ślub w kościele, choć jestem ateistką - ślub oczywiście bez wyznania wiary; właśnie ze względu na szacunek do wiary mojego partnera. Ale sądzę, że różne poglądy mogą być problemem. Jeden z moich byłych na początku akceptował moje podejście, potem zaczął rozmawiać o ślubie w kościele - kompromisem jest dla mnie ślub bez wyznania wiary. Niestety po jakimś czasie stwierdził, że albo "normalny" albo żaden;p i bye bye ;D

Znów bratnia dusza smile

rossanka napisał/a:

Czyli najlepiej jeśliby poglądy obu stron były prawie takie same?Bo zawsze będzie jakieś "ale"?

Ja uważam że tak byłoby najlepiej, jest to dodatkowa gwarancja na trwały związek.
Ktoś z was uważa inaczej?

23

Odp: religia a związek - problemy??
rossanka napisał/a:

Tak się zastanawiam,czy różnice w wierze,w podejściu do wiary dwoch osób będących w związku (narzeczenskim,małżeńskim)rzeczywiscie sa tak wazne?Czy jeśli dwie osoby maja odmienne spojrzenie na sprawy religii,to związek skazany jest na niepowodzenie

Najważniejsza kwestia, to dogłębne przegadanie tematu zanim stworzy się poważny związek.
Na niepowodzenie skazują się każde związki, które zawczasu nie przedyskutują wielu poważnych problemów.

rossanka napisał/a:

czy jest to kwestia hm,kompromisu,tolerancji,zrozumienia?

Oczywiście.
Chociaż kompromis w przypadku np. kwestii ślubu, w sytuacji gdy jedno wierzy, drugie jest ateistą, jest bardzo trudny. Ja z mężem (on ateista, ja wierząca) spędziliśmy kupę czasu na wypracowaniu rozwiązania. W końcu skończyło się na tzw. ślubie jednostronnym.

Ja jestem powiedzmy dość umiarkowana w swojej wierze, mam bardzo tolerancyjne i liberalne można by rzec podejście do życia. Gdybym była takim katolickim fanatykiem, to raczej nic by z tego nie wyszło wink

24

Odp: religia a związek - problemy??
rossanka napisał/a:

Czyli najlepiej jeśliby poglądy obu stron były prawie takie same?Bo zawsze będzie jakieś "ale"?

Myślę, że albo zbliżone albo jedna osoba musi być bardzo elastyczna w podejściu do wiary.
Ogólnie jestem bardzo tolerancyjna i mogę się z osobami różnych wyznań przyjaźnić. Nie nawracam nikogo na mój ateizm. Ale jako, że w dalekiej przyszłości dzieci planuję to nie chciałabym mieć spięć o wychowywanie ich. Zwłaszcza w kwestii wiary.
Jeśli w dorosłym życiu będzie chciało przyjąć chrzest nie będę stawać na drodze. Ale jestem za świadomym podjęciem decyzji o wierze czy nie wierze a nie za indoktrynacją od najmłodszych lat.

25

Odp: religia a związek - problemy??

Dobrze,a co byscie zrobili w sytuacji,gdy ktoś nie chce rozmawiać o rożnym podejściu do religii,bo uważa,ze to i tak nic nie da,skoro dwie osoby nie są jednomysle?

26

Odp: religia a związek - problemy??

Nie napisałam, że ateizm=lenistwo, ale że najbardziej mi się kojarzy z tą cechą u ludzi, którzy wcześniej byli w jakiejś wierze. I to co pisze nie jest bezpodstawne, bo pracuję z młodzieżą(można nazwać prywatnie, bo akurat w pracy sami głęboko więrzący jak już do mnie trafią, nie wiem tak chyba działa ta instytucja chociaż z żadnym kościołem nie ma nic wspólnego;) ) i tematy wiary są, były i pewnie będą poruszane. I można się załamać słuchając ich wyjaśnień, dlaczego są ateistami: glównie moda, bo dziś kościół w ogóle jest be, później dobre usprawiedliwienie dla nie praktykowania (i tu widzę lenistwo w czystej postaci, i nie, taki człowiek nie nazwie się katolikiem niepraktykującym, ale właśnie ateistą, ale spróbuj wyciągnąć z niego co to znaczy, czy w nic nie wierzy(nie mówię o uznawaniu zasad moralnych) to usłyszysz o głupim księdzu, złej katechetce, ale nic konkretnego) no i też środowisko do jakiego się trafia. Ja ateizmu nie potępiam, ale uważam że określenie, że jestem ateistą/ką jest dziś nadużywane (dla właśnie w większości usprawiedliwienia tego, że czegoś mi się nie chce, bo tak jest o wiele prościej powiedzieć niż się tłumaczyć dlaczego czegoś nie robię), tak samo jak jestem katolikiem/czką.

rossanka a może Ty byś powiedziała coś od siebie, bo póki co tylko sądujesz i zaczynam odnosić wrażenie, ze odpowiadamy na pytanie tylko jakiegoś ankietera, a nie osoby, która chce powymieniać poglądy smile

27

Odp: religia a związek - problemy??
rossanka napisał/a:

Dobrze,a co byscie zrobili w sytuacji,gdy ktoś nie chce rozmawiać o rożnym podejściu do religii,bo uważa,ze to i tak nic nie da,skoro dwie osoby nie są jednomysle?

Ale to Twój partner tak twierdzi?
To, że dwie osoby nie są jednomyślne nie znaczy, że nie można dyskutować... Wręcz przeciwnie, chyba partnerzy powinni znać swoje podejście do życia? Ale to zalezy też od Waszej tolerancji, czy jestescie w stanie zaakceptować inne poglądy u partnera. Bo jeżeli nie, to związek raczej nie będzie miał przyszlości.

Jeżeli dwie osoby bardzo się kochają, tolerują inne poglądy i nie są fanatykami religijnymi.... To oczywiście że mogą stworzyć udany związek. To zależy od chęci i od elastyczności, otwartości na "inność". Wspólne porozumienie, ale też zrozumienie. Osoby które wchodzą w takie związki muszą umieć pójść na kompromis i nie próbować zmienić drugiej osoby, co na pewno nie jest łatwe. Ale na pewno nie niemożliwe wink

28

Odp: religia a związek - problemy??

rossanka, nie uszczęśliwisz nikogo ma siłę. Każdy jest inny a w sytuacji którą podałaś za przykład, jedna strona ewidentnie elastyczna nie jest. Są też tacy, którzy zwyczajnie nie biorą pod uwagę stałego związku z osobą, która ma inne priorytety w tej kwestii.

Osobiście mam dość podobne podejście do Eweliny. Jestem katoliczką, praktykującą nie tylko uczęszczaniem na msze św.  W znajomych i przyjaciołach potrafię zaakceptować dużo więcej niż we własnym facecie. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której facet chociaż raz w miesiącu nie poszedłby ze mną i dzieckiem do kościoła na mszę świętą. Wpojono mi pewien system wartości i sposób wychowywania dzieci w związku z czym w podobny sposób chciałabym wychować własne.

Rzuciło mi się w oczy, że nigdy nie skrytykowałam kogoś za to, że do kościoła nie chodzi, natomiast wiele razy zetknęłam się wręcz ze śmiesznością, mówiąc, że idę do kościoła.

29

Odp: religia a związek - problemy??
rossanka napisał/a:
BabaOsiadła napisał/a:

Rozmawiamy, nawet częściej, niż gdybyśmy mieli takie same podejścia. Wychodzą nam pasjonujące dyskusje do 5 rano big_smile

Jak rozumiem to taka bardziej dyskusja niż wyrzuty i próba przekonania kogoś do swego zdania?

A co w takich przypadkach z dziećmi,chodzeniem na religie,nauką  zasad moralnych, pokazaniem co jest dobre a co zle?

Tak, dyskusja smile

Pod względem wiary to ja ustępuję. Dziecko jest wychowywane w wierze mojego męża, chodzi do kościoła, a ja przyjmuję księdza po kolędzie i organizuję wspaniałe Święta. Mieliśmy to ustalone jeszcze przed ślubem. Mąż z kolei ustępuje mi w innych sprawach. Jeden wielki kompromis smile

30

Odp: religia a związek - problemy??
ewelina102 napisał/a:

rossanka a może Ty byś powiedziała coś od siebie, bo póki co tylko sądujesz i zaczynam odnosić wrażenie, ze odpowiadamy na pytanie tylko jakiegoś ankietera, a nie osoby, która chce powymieniać poglądy smile

Chciałam poznać opinie innych. Reasumując uważam, ze dialog jest podstawą wszystkiego.Jak nie ma chęci z obu stron, to raczej nic z tego.
Nie jestem ankieterem wink



blueskirt napisał/a:

Ale to Twój partner tak twierdzi?

Nie mam obecnie partnera.

blueskirt napisał/a:

To, że dwie osoby nie są jednomyślne nie znaczy, że nie można dyskutować... Wręcz przeciwnie, chyba partnerzy powinni znać swoje podejście do życia? Ale to zalezy też od Waszej tolerancji, czy jestescie w stanie zaakceptować inne poglądy u partnera. Bo jeżeli nie, to związek raczej nie będzie miał przyszlości.

Jeżeli dwie osoby bardzo się kochają, tolerują inne poglądy i nie są fanatykami religijnymi.... To oczywiście że mogą stworzyć udany związek. To zależy od chęci i od elastyczności, otwartości na "inność". Wspólne porozumienie, ale też zrozumienie. Osoby które wchodzą w takie związki muszą umieć pójść na kompromis i nie próbować zmienić drugiej osoby, co na pewno nie jest łatwe. Ale na pewno nie niemożliwe wink

Wiem, ze rozmowa i jeszcze raz rozmowa może dużo zdziałać, ale gdy jedna strona nie uznaje kompromisu, nie chce rozmawiać bo"nie ma o czym"?
Wtedy jest cięzko.


SzaraMyszka20 napisał/a:

Rzuciło mi się w oczy, że nigdy nie skrytykowałam kogoś za to, że do kościoła nie chodzi, natomiast wiele razy zetknęłam się wręcz ze śmiesznością, mówiąc, że idę do kościoła.

A jeżeli partner skrytykowałby Cię o to , to jakbyś zareagowała?


BabaOsiadła napisał/a:

Tak, dyskusja smile

Pod względem wiary to ja ustępuję. Dziecko jest wychowywane w wierze mojego męża, chodzi do kościoła, a ja przyjmuję księdza po kolędzie i organizuję wspaniałe Święta. Mieliśmy to ustalone jeszcze przed ślubem. Mąż z kolei ustępuje mi w innych sprawach. Jeden wielki kompromis smile

Bardzo rozsądne podejście.Tylko do tego trzeba rozmów. I właśnie elastyczności i tolerancji.I chęci przede wszystkim.

31

Odp: religia a związek - problemy??
rossanka napisał/a:

Wiem, ze rozmowa i jeszcze raz rozmowa może dużo zdziałać, ale gdy jedna strona nie uznaje kompromisu, nie chce rozmawiać bo"nie ma o czym"?
Wtedy jest cięzko

Wtedy trzeba wiać od takiego typa.
Zatwardziali w swoich przekonaniach, nie uznający kompromisów osobnicy nie są dobrym materiałem na normalny związek.

Jak się nie zwieje, to wtedy albo będzie się stroną, która tłamsi swoje opinie, poglądy, emocje albo tą, która podporządkowuje się partnerowi. A to nie jest nic fajnego.

32

Odp: religia a związek - problemy??

Ja na pewno nie byłabym z kimś kto nie podziela moich poglądów na sprawę religii - to akurat dla mnie- rzutuje na formę życia, ślubu, wychowania dzieci, nie biłabym się z kimś kto wyznaje inne zasady moralne i dla niego niedziela jest świetnym dniem na sport i kajaki.

Jednak są pary które potrafią to przeskoczyć ,oczywiście kompromis jest niezbędny. Czasem też ktoś zmienia się pod wpływem drugiej osoby i źródło konfliktu znika.

33 Ostatnio edytowany przez november (2013-09-04 14:56:23)

Odp: religia a związek - problemy??
ewelina102 napisał/a:

Nie napisałam, że ateizm=lenistwo, ale że najbardziej mi się kojarzy z tą cechą u ludzi, którzy wcześniej byli w jakiejś wierze. I to co pisze nie jest bezpodstawne, bo pracuję z młodzieżą(można nazwać prywatnie, bo akurat w pracy sami głęboko więrzący jak już do mnie trafią, nie wiem tak chyba działa ta instytucja chociaż z żadnym kościołem nie ma nic wspólnego;) ) i tematy wiary są, były i pewnie będą poruszane. I można się załamać słuchając ich wyjaśnień, dlaczego są ateistami: glównie moda, bo dziś kościół w ogóle jest be, później dobre usprawiedliwienie dla nie praktykowania (i tu widzę lenistwo w czystej postaci, i nie, taki człowiek nie nazwie się katolikiem niepraktykującym, ale właśnie ateistą, ale spróbuj wyciągnąć z niego co to znaczy, czy w nic nie wierzy(nie mówię o uznawaniu zasad moralnych) to usłyszysz o głupim księdzu, złej katechetce, ale nic konkretnego) no i też środowisko do jakiego się trafia. Ja ateizmu nie potępiam, ale uważam że określenie, że jestem ateistą/ką jest dziś nadużywane (dla właśnie w większości usprawiedliwienia tego, że czegoś mi się nie chce, bo tak jest o wiele prościej powiedzieć niż się tłumaczyć dlaczego czegoś nie robię), tak samo jak jestem katolikiem/czką.

rossanka a może Ty byś powiedziała coś od siebie, bo póki co tylko sądujesz i zaczynam odnosić wrażenie, ze odpowiadamy na pytanie tylko jakiegoś ankietera, a nie osoby, która chce powymieniać poglądy smile

Przyznam, że odnoszę wrażenie, że w dalszym ciągu nie rozumiesz kim jest ateista. Jeśli ktoś mówi, że taka moda (?), albo gada na księży i na nich zwala "winę" itp. to nie jest ateista, niezależnie od tego, że tak na siebie mówi. Podobnie jak ktoś, kto twierdzi, że jest katolikiem a dosyć wybiórczo podchodzi do kwestii swojej wiary... Dlatego podobno w Polsce 98 proc. ludzi to katolicy, choć jest to procent zawyżony nawet w odniesieniu do uznawania dogmatu o Trójcy Świętej, jednego z fundamentów tej religii...
Rozumiem, że młodzież, która uznaje się za ateistyczną kojarzy Ci się z lenistwem osób wierzących i prawdopodobnie faktycznie może w tym nie być nic więcej. Do tego trzeba dojrzeć na tyle np. by wiedzieć, że branie "zwykłego" ślubu w kościele jest sprzeczne z tym poglądem. Bawi mnie jak "zdeklarowany ateista" szepce: "wierzę w Boga..." itd.
Z resztą... nie wiem jak ta druga strona może też wymagać ślubu kościelnego od takiej osoby. Przecież kłamstwo na ołtarzu to najgorsze, czego katolik może się dopuścić;D A kazanie partnerowi lub szantażowanie go końcem związku po to, by ten partner "ateista" wziął zwykły kościelny ślub jest chyba... przyczynianiem się do świętokradztwa ;D czyż nie? Eh, ile takich par znam...

konostal wiem o tym i szczerze też tego nie chcę. Kwestia ślubu bez wyznania wiary to coś, na co wcale jakoś się nie zdecydowałam jeszcze. Zresztą mój chłopak to rozumie, więc nie ma żadnych wojen z tego powodu.

34

Odp: religia a związek - problemy??

Tak, jestem ateistka

35 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-09-04 19:03:48)

Odp: religia a związek - problemy??
NinaLafairy napisał/a:

Tak, jestem ateistka

Spoko, odwaga i pewność siebie to duży plus i twój atut.

36

Odp: religia a związek - problemy??
konostal napisał/a:

Tylko tam jest taka formułka, że zgadzasz się na wychowanie dzieci w wierze i nie przeszkadzanie w tym. A tego przysięgać bym nie chciała wink

Tego nie przysięgasz podczas uroczystości, a składasz pisemne zobowiązanie przed.

Przysięga jest taka sama dla obydwojga, tylko osoba innej wiary bądź ateista nie dodaje końcówki (Tak mi dopomóż...)

november napisał/a:

Bawi mnie jak "zdeklarowany ateista" szepce: "wierzę w Boga..." itd.
Z resztą... nie wiem jak ta druga strona może też wymagać ślubu kościelnego od takiej osoby. Przecież kłamstwo na ołtarzu to najgorsze, czego katolik może się dopuścić;D A kazanie partnerowi lub szantażowanie go końcem związku po to, by ten partner "ateista" wziął zwykły kościelny ślub jest chyba... przyczynianiem się do świętokradztwa ;D czyż nie? Eh, ile takich par znam...

Taa. Klękający, modlący się, przysięgający na Boga i przystępujący do Komunii ateiści, to totalne przegięcie i chichot z religii. W dodatku najczęściej na życzenie lub rozkaz osoby wierzącej.

Ale lepiej tak, gdyż to daje obraz, że wszystko gra. Nie będzie się trzeba zastanawiać, co ludzie powiedzą. Będzie można być normalnym wink
Zresztą, jak to w Polskich rodzinach bywa - na pokaz jesteśmy kryształowi i tacy wzorowi tongue
No a kwestia kłamstwa, udawania, robienia jakiejś szopki. O tym większość nie myśli. Typowa droga na skróty.

37

Odp: religia a związek - problemy??
dorota.f napisał/a:
konostal napisał/a:

Tylko tam jest taka formułka, że zgadzasz się na wychowanie dzieci w wierze i nie przeszkadzanie w tym. A tego przysięgać bym nie chciała wink

Tego nie przysięgasz podczas uroczystości, a składasz pisemne zobowiązanie przed.

Przysięga jest taka sama dla obydwojga, tylko osoba innej wiary bądź ateista nie dodaje końcówki (Tak mi dopomóż...)

Ok mój błąd. Ale jakby nie patrzeć - do czegoś się zobowiązuje, składam pod tym podpis. A, że ja osoba słowna to raczej nie chciałabym wink

38

Odp: religia a związek - problemy??

Mój chłopak jest Ateistą, ja jestem zastanawiająca się. Wierzę w jakąś siłę wyższą, ale nie wiem co nią jest i czy w ogóle ona jest, nigdy też się tego nie dowiem, no chyba, ze po śmierci mi sie objawi. Mimo wszystko chcę ślub kościelny, bo dla mnie ślub wiąże się z przezyciem duchowym, od wieków przeżycia duchowe kojarzą się z religią. Żyję w takim, a nie innym kraju, gdzie religia wiodąca odnosi się do obrządku rzymsko katolickiego, zatem w takim kościele odbędzie się potencjalny ślub. Dzieci nie zostaną ochrzczone bo same o tym powinny zadecydować. Będziemy je zapoznawać ze wszystkimi religiami, możliwe, ze nawet będziemy robić rok prawosławny, roku judaizmu, rok rzymsko katolicki, rok ateistyczny itp. Obecnie na gwiazdkę nie dajemy sobie z chłopakiem prezentów bo wychodzę z założenia, ze skoro jest ateistą to zwyczajnie nie zasługuje na prezent, to byłaby hipokryzja "Nie wierze w Boga ale chcę prezent pod choinkę"

39

Odp: religia a związek - problemy??
Nirvanka87 napisał/a:

Mój chłopak jest Ateistą, ja jestem zastanawiająca się. Wierzę w jakąś siłę wyższą, ale nie wiem co nią jest i czy w ogóle ona jest, nigdy też się tego nie dowiem, no chyba, ze po śmierci mi sie objawi. Mimo wszystko chcę ślub kościelny, bo dla mnie ślub wiąże się z przezyciem duchowym, od wieków przeżycia duchowe kojarzą się z religią. Żyję w takim, a nie innym kraju, gdzie religia wiodąca odnosi się do obrządku rzymsko katolickiego, zatem w takim kościele odbędzie się potencjalny ślub. Dzieci nie zostaną ochrzczone bo same o tym powinny zadecydować. Będziemy je zapoznawać ze wszystkimi religiami, możliwe, ze nawet będziemy robić rok prawosławny, roku judaizmu, rok rzymsko katolicki, rok ateistyczny itp. Obecnie na gwiazdkę nie dajemy sobie z chłopakiem prezentów bo wychodzę z założenia, ze skoro jest ateistą to zwyczajnie nie zasługuje na prezent, to byłaby hipokryzja "Nie wierze w Boga ale chcę prezent pod choinkę"

Pamiętaj że ślub kościelny to także przyrzeczenie że wychowasz dzieci w wierze katolickiej.

40

Odp: religia a związek - problemy??

"Mój chłopak jest Ateistą, ja jestem zastanawiająca się. Wierzę w jakąś siłę wyższą, ale nie wiem co nią jest i czy w ogóle ona jest, nigdy też się tego nie dowiem, no chyba, ze po śmierci mi sie objawi. Mimo wszystko chcę ślub kościelny, bo dla mnie ślub wiąże się z przezyciem duchowym, od wieków przeżycia duchowe kojarzą się z religią." - no takie podejście mnie zawsze rozkłada na łopatki, Twój facet jest nie wierzący, ty sama nie wiesz w co wierzysz, no ale nie w Boga, a przynajmniej nie wiesz w co i może się nie dowiesz za życia, ale zamierzasz wziąć ślub kościelny dla duchowego przezycia ;-) O matko, to nie prościej wziąć ślub w jakimś "uduchowionym miejscu", ale bez księdza? Albo w kościele innej wiary, no bo w końcu i kościół np. u prawosławnych można nazwać takim miejscem, ba nawet z wyglądu są dużo ciekawsze niż te zwykłe katolickie. Zresztą, aby duchowo przezywać tą chwilę wcale nie potrzebujesz księdza pałętającego się w pobliżu. W końcu jak Ty nie poczujesz tego "uduchowienia" chwili to ksiądz za Ciebie tego nie zrobi smile A poza tym które z Was będzie składało przysięgę przed Bogiem? No bo, że żadne, to raczej nie przejdzie. Widzisz, Ty mi się wydaję chcesz ten ślub w kościele dla sukienki, pewnie wymagań rodziny, oczekiwań znajomych, a nie dla siebie samej. Może trochę odwagi w życiu z głoszeniem swoich poglądów, skoro wierzysz w coś, nie wiadomo co, to po co Ci ślub kościelny? No serio pytam. Dla wszelkich zobowiązań w naszym kraju wystarczy przecież cywilny, bo chociaż niektórzy o tym zdaje się nie pamiętają, to jednak nasz kraj wg Konstytucji jest świecki.
Mój post nie jest w żadnym razie jakimś atakiem na Ciebie, ale może chociaż zastanowisz się nad tym co piszesz.

I nie odnosząc tego już konkretnie do Ciebie, jest to właśnie o czym pisałam, jest dużo ludzi, którzy nadużywają dzisiaj określenia "ateista" w  stosunku do siebie. A łatwiej jest gadać niż mieć odwagę i rzeczywiście postępować tak jak się głosi, a nie robić tego "co wszyscy robią". Bo wszyscy biorą ślub w kościele, to ja też, ale żeby nie było, jakby co to jestem ateistą, więc nie będę słuchał głupot, o których tam gadają. (wyłączam sytuacje ślubów kościelnych dla drugiej, wierzącej strony)

41

Odp: religia a związek - problemy??

Przeczytaj ze zrozumieniem. Ja nie jestem Ateistką, jestem osobą zastanawiającą się. Wierze w istnienie Siły Wyższej, ale nie wiem czym ona jest. A ślub w kościele (chociaż nie chodzi mi o budynek) chciałbym, bo ślub to  przeżycie mistyczne i duchowe, a te dwa aspekty łączą się z religią. Jeżeli żyłabym w kraju gdzie religią wiodącą byłaby inna religia, to chciałabym ślub "w owej religii". Ja nie chce ślubu kościelnego bo kazdy taki ma, w nosie mam co inni mają, ja przynajmniej nie jetem hipokrytką i szczerze mówię o swoich uczuciach i rozmyślaniach na temat religii.

To mój chłopak jest Ateistą od dawna i on nie chce ślubu kościelnego.
Ja chcę składać przysięgę przed Siłą Wyższą dla mnie to bardzo ważne, nie jest to rzucanie słów na wiatr, jeżeli większość osób nazywa Siłę Wyższą Bogiem to ok, niech tak będzie. Ja po prostu jako istota rozumna mam prawo się zastanawiać czy rzeczywiście Siłą Wyższą jest Bóg i czy to jest Ten Bóg (ogólnie jak dla mnie jeżeli jest jakiś Bóg to jest tylko jeden). Dlugo by o tym pisać. Poza tym uważam, ze najlepsze śluby jeżeli ktoś chce przyrzekać przed Bogiem, tudzież Siłą Wyższą- jak ja, to śluby konkordatowe. Jeżeli ktoś da możliwość w Polsce brać ślub przed Siłą wyższą nie nazwaną w żaden sposób sugerujący, ze jest ona związana z jakąkolwiek religią to bardzo prosze pierwsza polecę "się zapisać". nie ma takiej możliwości więc trzeba sobie radzić inaczej.

A co do ślubu to wcale nie chcę ślubu w kościele jako budynku, chcę ślub na dworze i wesele też (nie, nie zapatrzyłam się na durne komedie romantyczne hamerykańskie) Ślub, szybki obiad, kilka fotek dla potomności, a potem z już mężem idziemy spędzić czas tylko ze sobą, bo to w końcu dzień nowożeńców, a nie czas na tańce z wstawionym wujkiem Zdziśkiem, czy latanie i stresowanie się czy wszyscy są zadowoleni.

42

Odp: religia a związek - problemy??

Trudny temat.
Sęk w tym, ze aby było w tym temacie dobrze, to powinny być ustępstwa z obu stron.Jakaś pewnego rodzaju elastyczność, kompromis, chęć"aby było dobrze".
Gdy jedna ze stron zbyt kurczowo trzyma się jednej oppcji, to na dłuższą metę spowoduję to zgrzyty.To chyba zależy już od charakterów , ugodowości.
W środ znajomych mam różnie.Sa pary bardzo wierzące i praktykujące , ale są tez ateiści .Są też pary, gdzie mąż i żona mają odmienne podejścia (jedno religijne a drugie niekoniecznie), ale mimo to wypracowali sobie jakąś metodę.Tak że wszystko zależy od człowieka.

43 Ostatnio edytowany przez ewelina102 (2013-09-05 21:21:24)

Odp: religia a związek - problemy??

Nirvanka Ty też czytaj ze zrozumieniem, ja nie mówię Ci, że jesteś ateistką, sęk w tym, że nie wiesz co jest konkretnie tą Siłą Wyższą, w którą wierzysz, a akurat w religii rzymsko-katolickiej jest przykaz(tak, przykaz, w ramach przykazań) wiary w Boga, i to konkretnego Boga, a nie jakąś tam Siłę Wyższą. I dlatego uważam, że skoro nie potrafisz ocenić w co konkretnie wierzysz czy raczej czym jest to w co wierzysz, to nie powinnas brać ślubu kościelnego. To tyle.

Ps. Sam obrządek ślubu możesz przeżywać duchowo również w oderwaniu od kościoła, inni też mogą, bo to jak przyjrzeć się definicji wcale nie musi łączyć się z jakąkolwiek religią, także można się kłócić o to jako główny powód Twoich ewentualnych planów. Czego jednak nie zamierzam robić :-)

Ps.2 A sam ślub udzielony na świeżym powietrzu również bardzo mi się podoba, ale czego ostatnio się dowiedziałam przy okazji ślubów znajomych, przynajmniej w Polsce Kościół z reguły nie wydaje zgody na śluby poza świątyniami, kościołami, kapliczkami. No i pogoda niepewna ;-)

44

Odp: religia a związek - problemy??

Widzisz ja po prostu nie rozumiem jak można być pewnym, ze tą siłą jest konkretny Bóg. Każdy kto myśli logicznie powinien się nad tym zastanawiać. Nie rozumiem, ze można coś przyjąć za pewnik w tej kwestii. Ja nie mówię, że ludzie, którzy wierzą są głupi, tylko ja sama nie rozumiem ich pewności. nigdy nie można być pewnym niczego w 100%.

W takim razie kto ma mi udzielić ślubu? Pani w USC? nie chce to w ogóle nie jest uduchowione, za to jest sztuczne i duszne tak to odbieram. W Polsce nie ma innego wyjścia, albo USC, albo Kościół, tudzież inna wspólnota religijna. Nie chcę ślubu w USC więc pozostaje mi Kościół Rzymsko-katolicki, jako religia w której zostałam wychowana, i ślub konkordatowy. Co do ślubów na świeżym powietrzu, mam wujka księdza, może da się coś załatwić wink

45

Odp: religia a związek - problemy??

Nirvanka z tego co mi wiadomo można sobie ślub cywilny zorganizować poza budynkiem urzędu, nie jest to łatwe trzeba się nachodzić pisać podania, poszukać przychylnego urzędu, w którym kierownik się na to zgodzi. Ale to się zdarza.

46

Odp: religia a związek - problemy??
agnik napisał/a:

Nirvanka z tego co mi wiadomo można sobie ślub cywilny zorganizować poza budynkiem urzędu, nie jest to łatwe trzeba się nachodzić pisać podania, poszukać przychylnego urzędu, w którym kierownik się na to zgodzi. Ale to się zdarza.

Ale wtedy to i tak jest tylko przysięganie przed jakimś ludkiem i prawem, a nie tym mistycznym nadprzyrodzonym "Czymś"

47

Odp: religia a związek - problemy??

A ja tam lubie komercyjne oblicze gwiazdki i chce prezentow, bo milo jest dawac prezenty. Nikt u mnie o Bogu nie rozmawia, bo to zabawa jak w Halloween, w trakcie ktorego nikt nie mysli o dawnych wierzeniach.

48

Odp: religia a związek - problemy??
NinaLafairy napisał/a:

A ja tam lubie komercyjne oblicze gwiazdki i chce prezentow, bo milo jest dawac prezenty. Nikt u mnie o Bogu nie rozmawia, bo to zabawa jak w Halloween, w trakcie ktorego nikt nie mysli o dawnych wierzeniach.

Ja uważam, ze albo wóz, albo przewóz. Albo bierzemy całą religię z jej wierzeniami obrzędami i świętami. Albo nie wierzymy i nie obchodzimy świąt związanych z daną religią. W innym przypadku to hipokryzja (w moim odczuciu) Nie wierzę w boga, ale usiądźmy razem przy stole nawpieprzajmy się karpia cioci Wiesi i uszek stryjenki Stasi, a potem chodźmy zobaczyć co dostaliśmy pod choinkę (której ubieranie jest tak "chrześcijańskie" jak ja jestem primabaleriną)

49

Odp: religia a związek - problemy??
ewelina102 napisał/a:

A sam ślub udzielony na świeżym powietrzu również bardzo mi się podoba, ale czego ostatnio się dowiedziałam przy okazji ślubów znajomych, przynajmniej w Polsce Kościół z reguły nie wydaje zgody na śluby poza świątyniami, kościołami, kapliczkami. No i pogoda niepewna ;-)

Potrzebna jest zgoda biskupa, a z tym bywa różnie.
Ja np. usłyszałam od biskupa, że zgody nie da, bo nie może być tak, że ksiądz z Parą Młodą po krzakach gania tongue

Na szczęście niektórzy księża nie są biurokratami i potrafią np. pójść narzeczonym na rękę i zorganizować ślub w ogródku przed kościołem.
Trzeba tylko odszukać księdza, któremu się będzie chciało, a nie jakiegoś pracownika manufaktury ślubnej, który odwala tylko ślub za ślubem i wszystkie "dziwactwa" spuszcza w przepaść ognistą tongue

Nirvanka87 napisał/a:

Co do ślubów na świeżym powietrzu, mam wujka księdza, może da się coś załatwić

Z takimi znajomościami na pewno się uda smile

agnik napisał/a:

Nirvanka z tego co mi wiadomo można sobie ślub cywilny zorganizować poza budynkiem urzędu, nie jest to łatwe trzeba się nachodzić pisać podania, poszukać przychylnego urzędu, w którym kierownik się na to zgodzi. Ale to się zdarza.

Rejonizacja nie obowiązuje, więc wystarczy wybrać Urząd, o którym wiadomo, że udziela ślubów pod chmurką.
Podanie będzie wtedy formalnością.
Trzeba tylko pamiętać, że trzeba dołączyć zgodę właściciela lub administratora terenu na udzielenie ślubu na jego posesji.

50

Odp: religia a związek - problemy??

W moim przypadku zwiazek z osoba wierzaca (obojetnie w co) nie jest mozliwy.
Moge miec wierzacych przyjaciol ale nie partnera/meza.
Ja nie chce tracic czasu na jakies zabobony.
Dyskusje moge przeprowadzac ale nie umialabym sie zgodzic na pewne rzeczy ani isc na pewne kompromisy.

51

Odp: religia a związek - problemy??

Ciekawy temat:)jestem przede wszystkim Chrześcijanką,katoliczką z uwagi na lokalizację,choć trudno utożsamiać mi się z polityką Kościoła katolickiego,częściowo mam niekompatybilne poglądy,sprzeciw.Bliżej jest mi do odłamu prawosławnego.Klimatu,pop-rodzina,nie rozumiem zdrowych facetów i celibatu.Znam historię jego ustanowienia,jak zawsze chodzi o pieniądze.Bez fanatyzmu lubię pójść do Kościoła,co daje mi wewnętrzny spokój.Problemu nie stanowi dla mnie modlitwa w innej świątyni czy to buddyjskiej czy cerkwi,bo wierzę przede wszystkim w "dobrego Boga".W większości wyznań są trzy osoby boskie,więc mam na to swoją teorię,ale to nie w temacie.Byłam przede wszystkim z facetami "niepraktykującymi katolikami",nie było konfliktów.Spotykałam się też z ateistą i było nam nie po drodze,choć wiele razy prowadziliśmy głębokie dyskusje duchowe-on szukał czegoś w co może wierzyć,choćby w ludzi,jego poglądy były skrajne choćby na temat świąt:nie dla choinki,nie dla uroczystej kolacji,pogarda dla ludzi,którzy chodzą do Kościoła-skrajny ateistyczny fanatyzm.Nie wyobrażałam sobie życia z kimś takim. Wiele razy doświadczyłam dowodu na istnienie Boga.Jednak szanuję wybory innych ludzi,wiarę,odmienność.Zastanawia mnie tylko dlaczego zadeklarowani ateiści w większości nie dokonają aktu apostazji ? tylko tkwią w schemacie co zakrawa o hipokryzję.

52

Odp: religia a związek - problemy??

Słonecznik... bo dla mnie ten chrzest nic nie znaczy, nie jest dla mnie sprawą honoru oficjalne wypisanie się z kościoła.
Po prostu skoro nie wierzę w boga, nie czuję się katoliczką to ten obrzęd dla mnie nic nie znaczy.

Kiedyś zapewne (jak będę bliżej parafii, do której teoretycznie przynależę ze względu na adres zameldowania) przy okazji to załatwię, dla zasady. Ale nie jest to dla mnie ważne więc nie będę się tłukła kilka godzin tylko dla jakiegoś nic nie znaczącego papierka.

53

Odp: religia a związek - problemy??

Gdyby akt apostazji był taki prosty to pewnie by go dokonywali, a tak na prawdę jest to jeden wielki cyrk, nie wystarczy pójść do swojej parafii i powiedzieć ja się wypisuję.

54

Odp: religia a związek - problemy??
agnik napisał/a:

Gdyby akt apostazji był taki prosty to pewnie by go dokonywali, a tak na prawdę jest to jeden wielki cyrk, nie wystarczy pójść do swojej parafii i powiedzieć ja się wypisuję.

Coś mi się zdaje, że do tego trzeba tez osobnej ceremonii.Skoro Chrzest odbywa sie w czasie mszy z całym ceremoniałem , to pewnie wystąpienie  tez podobnie wygląda.
Ale głowy nie dam.Musiałabym poczytać.

55

Odp: religia a związek - problemy??
rossanka napisał/a:
agnik napisał/a:

Gdyby akt apostazji był taki prosty to pewnie by go dokonywali, a tak na prawdę jest to jeden wielki cyrk, nie wystarczy pójść do swojej parafii i powiedzieć ja się wypisuję.

Coś mi się zdaje, że do tego trzeba tez osobnej ceremonii.Skoro Chrzest odbywa sie w czasie mszy z całym ceremoniałem , to pewnie wystąpienie  tez podobnie wygląda.
Ale głowy nie dam.Musiałabym poczytać.

Niezupełnie. Musisz skombinować 2 kopie świadectwa chrztu, udać się do parafii, do której przynależysz patrząc po adresie zameldowania, potem ksiądz podpisuje te papierki i wysyła do kurii, dalej już kuria do parafii, w której byłaś chrzczona wysyła informację o dodaniu informacji do księgi... I po jakimś czasie dostajesz zaświadczenie o apostazji.
Niby niedługa droga... ale zależy od księdza. Bo nie wszyscy chcą to podpisać. Marudzą, próbują przekonywać, stawiają jakieś dzikie wymagania nieraz (np mojej kuzynce ksiądz powiedział, że ma przez miesiąc chodzić co tydzień na msze, jeszcze jakieś nabożeństwa, przychodzić na rozmowy bo on musi wiedzieć, że to świadoma decyzja...).

56

Odp: religia a związek - problemy??
konostal napisał/a:

Niezupełnie. Musisz skombinować 2 kopie świadectwa chrztu, udać się do parafii, do której przynależysz patrząc po adresie zameldowania, potem ksiądz podpisuje te papierki i wysyła do kurii, dalej już kuria do parafii, w której byłaś chrzczona wysyła informację o dodaniu informacji do księgi... I po jakimś czasie dostajesz zaświadczenie o apostazji.
Niby niedługa droga... ale zależy od księdza. Bo nie wszyscy chcą to podpisać. Marudzą, próbują przekonywać, stawiają jakieś dzikie wymagania nieraz (np mojej kuzynce ksiądz powiedział, że ma przez miesiąc chodzić co tydzień na msze, jeszcze jakieś nabożeństwa, przychodzić na rozmowy bo on musi wiedzieć, że to świadoma decyzja...).

To oczywiste, że trzeba przemyśleć.Przeciez nikt tak hopsiup nie wystepuje z kościoła. Musi być pewien.Bo inaczej za pół roku może mu się odwidzić i co wtedy?
Ciekawe, czy musiałby znowu się ochrzcić?

57 Ostatnio edytowany przez konostal (2013-09-08 11:38:17)

Odp: religia a związek - problemy??
rossanka napisał/a:
konostal napisał/a:

Niezupełnie. Musisz skombinować 2 kopie świadectwa chrztu, udać się do parafii, do której przynależysz patrząc po adresie zameldowania, potem ksiądz podpisuje te papierki i wysyła do kurii, dalej już kuria do parafii, w której byłaś chrzczona wysyła informację o dodaniu informacji do księgi... I po jakimś czasie dostajesz zaświadczenie o apostazji.
Niby niedługa droga... ale zależy od księdza. Bo nie wszyscy chcą to podpisać. Marudzą, próbują przekonywać, stawiają jakieś dzikie wymagania nieraz (np mojej kuzynce ksiądz powiedział, że ma przez miesiąc chodzić co tydzień na msze, jeszcze jakieś nabożeństwa, przychodzić na rozmowy bo on musi wiedzieć, że to świadoma decyzja...).

To oczywiste, że trzeba przemyśleć.Przeciez nikt tak hopsiup nie wystepuje z kościoła. Musi być pewien.Bo inaczej za pół roku może mu się odwidzić i co wtedy?
Ciekawe, czy musiałby znowu się ochrzcić?

Rossanka oczywiście, że powinien być pewien ale nie ksiądz tę pewność powinien testować, to apostata powinien być pewien a nie ksiądz. Zresztą uważam, że jedna rozmowa powinna wystarczyć.

Można "odwrócić" akt apostazji, przy czym nie jest potrzebny dodatkowy chrzest. W myśl zasady "raz katolik, zawsze katolik". To archidiecezja (albo diecezja) wycofuje akt apostazji, ustala jakieś pokuty, kary i inne takie wink

Ponieważ powrót nie jest łatwy, większość osób, które starają się o apostazję jest PEWNA swojej decyzji. To nie są decyzje na "hop siup" tylko często wynikające z wieloletnich przemyśleń.

58

Odp: religia a związek - problemy??
konostal napisał/a:

Rossanka oczywiście, że powinien być pewien ale nie ksiądz tę pewność powinien testować, to apostata powinien być pewien a nie ksiądz. Zresztą uważam, że jedna rozmowa powinna wystarczyć.

Tylko zawód księdza tego wymaga.Żeby utrzymac parafię.

konostal napisał/a:

Można "odwrócić" akt apostazji, przy czym nie jest potrzebny dodatkowy chrzest. W myśl zasady "raz katolik, zawsze katolik". To archidiecezja (albo diecezja) wycofuje akt apostazji, ustala jakieś pokuty, kary i inne takie wink

Ponieważ powrót nie jest łatwy, większość osób, które starają się o apostazję jest PEWNA swojej decyzji. To nie są decyzje na "hop siup" tylko często wynikające z wieloletnich przemyśleń.

Ciekawe, czy w Polsce są częste przypadki wystąpiń i czy ci występujący przechodzą na jakąś inną wiarę, czy stają się ateistami?
A z tą "pewnością" , to oczywiste, ze trzeba być wewnętrznie pewnym.I to nie dzieje się w dwa tygodnie.

59

Odp: religia a związek - problemy??
rossanka napisał/a:
konostal napisał/a:

Rossanka oczywiście, że powinien być pewien ale nie ksiądz tę pewność powinien testować, to apostata powinien być pewien a nie ksiądz. Zresztą uważam, że jedna rozmowa powinna wystarczyć.

Tylko zawód księdza tego wymaga.Żeby utrzymac parafię.

konostal napisał/a:

Można "odwrócić" akt apostazji, przy czym nie jest potrzebny dodatkowy chrzest. W myśl zasady "raz katolik, zawsze katolik". To archidiecezja (albo diecezja) wycofuje akt apostazji, ustala jakieś pokuty, kary i inne takie wink

Ponieważ powrót nie jest łatwy, większość osób, które starają się o apostazję jest PEWNA swojej decyzji. To nie są decyzje na "hop siup" tylko często wynikające z wieloletnich przemyśleń.

Ciekawe, czy w Polsce są częste przypadki wystąpiń i czy ci występujący przechodzą na jakąś inną wiarę, czy stają się ateistami?
A z tą "pewnością" , to oczywiste, ze trzeba być wewnętrznie pewnym.I to nie dzieje się w dwa tygodnie.

No tak - ale kiedy występuję z kościoła zawód księdza już mnie nie obchodzi. No ale to jest tylko jeden z kolejnych powodów, dla których ateiści nie występują oficjalnie z kościoła. Bo nie jest to na tyle ważne żeby się tak męczyć. Skoro i tak nie wierzę to dla mnie nie ma aż takiego znaczenia czy ktoś mnie oblał wodą czy nie, prawda?
A nie gardzę kościołem katolickim żeby mnie bolało to, że według tam kogoś do niego przynależę.

Myślę, że częściej apostaci przechodzą do innej religii bo żeby być ateistą to nie jest potrzebne, a żeby przyłączyć się do innej wspólnoty religijnej tak wink
Ateiści nie są "wspólnotą" więc nie muszą spełniać jakiś tam warunków formalnych.

60

Odp: religia a związek - problemy??
konostal napisał/a:

No tak - ale kiedy występuję z kościoła zawód księdza już mnie nie obchodzi.

Chodzi mi o to, jaki jest punkt widzenia księdza i dlaczego to robi.



konosta napisał/a:

lMyślę, że częściej apostaci przechodzą do innej religii bo żeby być ateistą to nie jest potrzebne, a żeby przyłączyć się do innej wspólnoty religijnej tak wink
Ateiści nie są "wspólnotą" więc nie muszą spełniać jakiś tam warunków formalnych.

No tak, nie słyszałam o wspólnocie ateistów.

61

Odp: religia a związek - problemy??

"A co w takich przypadkach z dziećmi,chodzeniem na religie,nauką  zasad moralnych, pokazaniem co jest dobre a co zle?"

Co to za pytanie? Według religii katolickiej dzieci z in vitro to zło, według mnie: szansa dla wielu rodziców pragnących potomstwa, aborcja po gwałcie jest zła, według mnie; wskazana natychmiast, rozwody to zło, według mnie: często ratują życie wielu osobom,
antykoncepcja to zło, według mnie: świadome planowanie potomstwa, homoseksualizm to dewiacja, według mnie (i naukowców) - orientacja seksualna, w żadnym razie nie będąca chorobą itd, itd... Pojęcie dobra i zła jest relatywne, zależy od naszych wartości, dlatego uważam, że wszelkie religie to zło, bo każda uznaje swoją wyższość nad inną, bo dzieli ludzi zamiast łączyć (ludzie pobierają się w swojej wierze, inni są nie brani pod uwagę, chyba, że przejdą na wskazaną wiarę) Zatem zastanów się co jest dla Ciebie najważniejsze, jak chcesz wychować dzieci i spróbuj dokładnie określić czym dla Ciebie jest dobro i zło smile

62

Odp: religia a związek - problemy??
KaraBoska napisał/a:

"A co w takich przypadkach z dziećmi,chodzeniem na religie,nauką  zasad moralnych, pokazaniem co jest dobre a co zle?"

Co to za pytanie? Według religii katolickiej dzieci z in vitro to zło, według mnie: szansa dla wielu rodziców pragnących potomstwa, aborcja po gwałcie jest zła, według mnie; wskazana natychmiast, rozwody to zło, według mnie: często ratują życie wielu osobom,
antykoncepcja to zło, według mnie: świadome planowanie potomstwa, homoseksualizm to dewiacja, według mnie (i naukowców) - orientacja seksualna, w żadnym razie nie będąca chorobą itd, itd... Pojęcie dobra i zła jest relatywne, zależy od naszych wartości, dlatego uważam, że wszelkie religie to zło, bo każda uznaje swoją wyższość nad inną, bo dzieli ludzi zamiast łączyć (ludzie pobierają się w swojej wierze, inni są nie brani pod uwagę, chyba, że przejdą na wskazaną wiarę) Zatem zastanów się co jest dla Ciebie najważniejsze, jak chcesz wychować dzieci i spróbuj dokładnie określić czym dla Ciebie jest dobro i zło smile

Dla mnie czy ktoś jest "dobry"czy "zły"nie ma zadnego zwiazku z religią.Wartości duchowe,sposób odnoszenia się do ludzi, postrzegania świata, bycie"dobrym" nie zalezy od tego,czy ktoś wierzy czy nie, a już na pewno, czy ktoś chodzi co tydzień do kościoła czy nie. Wzorce czerpie się z róznych źródeł, a nie tylko w czasie kazania (bo ksiądz powiedział i tak mam być, bez zadnych refleksji).Tylko przykre, że są osoby, dla niektórych gdy nie jesteś praktykujący (tj nie chodzisz do kościoła)albo ozgrozo jestes ateistą, to jest rówonzanczne z tym, ze nie masz zasad moralnych i nie kierujesz się w życiu zadnymi wartościami.Co za tym idzie, nie będziesz umiał wychowac dzieci , pokazać im, co jest złe a co dobre. A na pytanie, czu możemy porozmawiac o religii słyszy się:tu nie ma o czym rozmawiać, tu trzeba chodzic do kościoła, bo ksiądz daje wytyczne jak żyć. ;/

63

Odp: religia a związek - problemy??

Z apostazją podobno zależy od parafii, w jednej wpadnie się do proboszcza i załatwi sprawę od ręki, w innej pod nogi rzuca się kłody. Znam dwa przypadki dziewczyn, które próbowały, z naciskiem na próbowały, usłyszały, że są za młode, że im się odwidzi i podobne, usłyszały, że przed 25 rokiem życia nie mają co nawet próbować.

64

Odp: religia a związek - problemy??

Ale wrócmy do głownego tematu.Czy znacie może pary, które nie mogły sie porozumieć co do spraw religii i zakończyły przez to swoje związki?i czy długo były ze sbą?

65

Odp: religia a związek - problemy??
rossanka napisał/a:
KaraBoska napisał/a:

"A co w takich przypadkach z dziećmi,chodzeniem na religie,nauką  zasad moralnych, pokazaniem co jest dobre a co zle?"

Co to za pytanie? Według religii katolickiej dzieci z in vitro to zło, według mnie: szansa dla wielu rodziców pragnących potomstwa, aborcja po gwałcie jest zła, według mnie; wskazana natychmiast, rozwody to zło, według mnie: często ratują życie wielu osobom,
antykoncepcja to zło, według mnie: świadome planowanie potomstwa, homoseksualizm to dewiacja, według mnie (i naukowców) - orientacja seksualna, w żadnym razie nie będąca chorobą itd, itd... Pojęcie dobra i zła jest relatywne, zależy od naszych wartości, dlatego uważam, że wszelkie religie to zło, bo każda uznaje swoją wyższość nad inną, bo dzieli ludzi zamiast łączyć (ludzie pobierają się w swojej wierze, inni są nie brani pod uwagę, chyba, że przejdą na wskazaną wiarę) Zatem zastanów się co jest dla Ciebie najważniejsze, jak chcesz wychować dzieci i spróbuj dokładnie określić czym dla Ciebie jest dobro i zło smile

Dla mnie czy ktoś jest "dobry"czy "zły"nie ma zadnego zwiazku z religią.Wartości duchowe,sposób odnoszenia się do ludzi, postrzegania świata, bycie"dobrym" nie zalezy od tego,czy ktoś wierzy czy nie, a już na pewno, czy ktoś chodzi co tydzień do kościoła czy nie. Wzorce czerpie się z róznych źródeł, a nie tylko w czasie kazania (bo ksiądz powiedział i tak mam być, bez zadnych refleksji).Tylko przykre, że są osoby, dla niektórych gdy nie jesteś praktykujący (tj nie chodzisz do kościoła)albo ozgrozo jestes ateistą, to jest rówonzanczne z tym, ze nie masz zasad moralnych i nie kierujesz się w życiu zadnymi wartościami.Co za tym idzie, nie będziesz umiał wychowac dzieci , pokazać im, co jest złe a co dobre. A na pytanie, czu możemy porozmawiac o religii słyszy się:tu nie ma o czym rozmawiać, tu trzeba chodzic do kościoła, bo ksiądz daje wytyczne jak żyć. ;/

No tak, zmylił mnie tytuł postu i sądziłam, że masz dylematy przed małżeństwem smile

Posty [ 1 do 65 z 105 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » religia a związek - problemy??

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026